Wlasnie mam "watpliwa" przyjemnosc zamykania konta w KB.
Jako, ze nigdy nie udalo mi sie tam niczego zalatwic bezproblemowo wiec i
teraz bylem przygotowany na "niespodzianki".
Okazuje sie, ze wg pracownikow banku konto musze zamknac w tej filii, gdzie je
otwieralem (w moim przypadku jakies 250 km od miejsca zamieszkania), ze
wzgledow technicznych!.
Z wrazenia az parsknalem smiechem - bo widze, ze KB jest z technika gdzies w
polowie 20 wieku, ale nie wiem czy to jest moze ogolnoczeska tendencja. Czyzby
w KB kazda filia miala odrebny system komputerowy?
Coz zdarzalo mi sie doknywac takich opracji w innych krajach europejskich i
nigdy nie mialem problemow.
Poza tym gdy w KB chcialbym "dodac" kolejne uslugi do swojego konta to wtedy
technicznych problemow juz nie ma
Moze ktos mial podobne "przygody" i o co tutaj wogole chodzi.
Moze ktos moglby mi doradzic co w tym przypadku.
Rozumujac ta logika - to gdybym mieszkal w Czeskim Cieszynie a konto zalozylem
przypadkowo w Czeskim Krumlowie, i akurat musze sie szybko wyprowadzic i
opuscic na stale CZeska Republike to wtedy musze pozostawic konto otwarte na
amen a bank moze sobie naliczac do mojej smierci odsetki?
Czyzby kolejna z czesci "czeskiego filmu"?
Pozdrawiam