IP: *.icpnet.pl 26.04.04, 15:49
Właśnie odkryłam u mojego chow-chow kleszcza koło ucha.Pies jest spokojny i
nie wyrywa się podczas różnych "dziwnych ruchów" wokól jego osoby. Jaka jest
najlepsza domowa metoda usunięcia go? Moja Bunia w momencie kiedy widzi
weterynarza dostaje małpiego rozumu i jeżeli można ,wolałabym zaoszczędzić
jej tego przeżycia.
Obserwuj wątek
    • dafni Re: kleszcz 26.04.04, 16:18
      Nie ma sensu męczyć jej wyprawą do weterynarza, bo kleszcza bardzo łatwo się
      usuwa. Musisz tylko mocno złapać go za odwłok kciukiem i palcem wskazującym,
      odrobinę przekręcić i mocno pociągnąć. Sprawdź czy wyszedł cały i najlepiej
      zmiażdż go. Możesz też przed wyjęciem posmarować kleszcza odrobiną perfum albo
      czegoś na spirytusie, wtedy łatwiej będzie go usunąć.

      Powodzenia
      • Gość: eni Re: kleszcz IP: *.icpnet.pl 26.04.04, 16:23
        Dzięki za radę.Myślałam podobnie.Miałam wątpliwości czym paskude
        posmarowaś ,masłem czy też upić go spirytusem.
        • a_na Re: kleszcz 26.04.04, 16:32
          Gość portalu: eni napisał(a):
          > Dzięki za radę.Myślałam podobnie.Miałam wątpliwości czym paskude
          > posmarowaś ,masłem czy też upić go spirytusem.

          Najłatwiej wychodzą jak wykręca się w lewo (przeciwnie do ruchu wskazówek
          zegara)-ale niemam pojęcia czemu....
          Odradzałabym smarownie go czymkolwiek,bo wtedy w ramach "samoobrony" będzie
          wydzielał więcej toksycznych substancji...w psa.
    • Gość: lw Re: kleszcz IP: *.crowley.pl 26.04.04, 16:32
      Najlepszą i najbezpieczniejsą metodą jest delikatne kręcenie kleszczem w jedną
      stronę-obojętnie którą do momentu aż zostanie w palcach lub pensecie,potem
      najlepiej zdezynfekować miejsce po kleszczu np.spirytusem.a samego kleszcza
      spłukać w WC.Wytłumaczę o co chodzi z tym kręceniem,bo już różne poglądy na
      temat chocby stron słyszałam-wystarczy spojrzeć na aparat gębowy pod
      mikroskopem-można to porównać do choinki lub rozłożonych jedna nad drugą
      parasolek-są to wieńce takich chitynowych kolcy które pozwalają kleszczowi
      trzymać się w skórze i nie wypaść(choć nie widzialam jak on je składa żeby sam
      wyjść po nassaniu się krwi).
      Dlatego wyrywanie na siłę zwykle kończy się pozostawieniem ryjka kleszcza w
      skórze i działa to jak drzazga.Natomiast kręcenie(te kolce nie tworzą
      spirali,czy gwintu,są na równych poziomach)powoduje lekkie rozcięcie skóry(to
      nie boli bo kleszcz wpuszcza substancje przeciwbólowe,żeby zwierzak od razu się
      nie zorientował i go nie zdrapał przed biciem w skórę)-powiększa się otwór w
      skórze i klescz po prostu wypada(wystarcy kilka pełnych obrotów,najlepiej
      specjalną samozaciskającą się pensetą ze sklepu zoologicznego lub trochę
      trudniej zwykła pensetą lub palcami).Smarowanie kleszcza alkoholem,tłuszczem
      itp.już od kilku dobrych lat jest u ludzi także nie zalecane,bo podrażniony
      kleszcz zwykle zaczyna więcej "pluć"śliny i zwracać krwi z jelita a to może
      zwiększyć szanse na wpuszczenie zarazków(zanim rzeczywiście się podtruje lub
      poddusi to mija kilkadziesiąt minut).U ludzi stosuje się takie specjalne
      przyrządy jakby pompka-plastikowa bańka i tłoczek do stworzenia podciśnienia co
      bez drażnienia zbytnio kleszcza zmusza go do wyjęcia aparatu gębowego ze skóry(u
      zwierzaków raczej trudne do wykorzystania ze względu na sierść-nie da się
      wytworzyć podciśnienia jak nie przylega do skóry).
    • cattaraugus A najlepiej kup sobie pęsetkę... 26.04.04, 16:34
      ... do urywania kleszczy.

      Świetna sprawa. Samozaciskowa pęsetka wyprofilowana do kształtu kokona. Rwie
      się kleszcza ze śpiewem na ustach. Przy wyrywaniu go palcami najczęściej w
      ciele psa zostaje głowa kleszcza, a ona infekuje dalej.

      Pozdrawiam

      C.
      • fritzek Re: A najlepiej kup sobie pęsetkę... 26.04.04, 16:43
        ja całe życie wyciągałam kleszcze ręcznie.nauczyła mnie tego moja mama jescze w
        dzieciństwie.w domu zawsze było dużo zwierząt,więc takie umiejętności były
        niezastąpione.jednak komuś bez wieloletniej wprawy i pewności w rękach
        poleciłabym tak jak moi przedmówcy,specjalną pęsetę.

        śmieszna historia na okrasę :)
        moja mama będą lat temu kilka w holandii,u mojej ciotki zrobiła furrorę.czym?
        właśnie umiejętnością ręcznego usuwania kleszczy z domowych
        zwierzaków.szybko,sprawnie,bez zbędnych ceregieli i...bez opłaty 50 guldenów.
        ;)))
      • mar.gajko Re: A najlepiej kup sobie pęsetkę... 28.04.04, 16:26
        Nie ma się rwać tylko wykręcać tym przyrządem. Są w każdym sklepie zoo. Wygląda
        jak długopis. Świetnie działa i nic nie urywa.
    • Gość: hanka Re: kleszcz IP: *.ichf.edu.pl 27.04.04, 15:06
      Oczywiście ze ręcznie najlepiej wyczuwa się moment kiedy puszcza i rzeczywiscie
      odwrotnie niz wskazówki zegara .
      • babik Re: kleszcz 28.04.04, 08:54
        Mimo wszystko polecam wizytę u weta. A to z tytułu prawdopodobieństwa boreliozy
        i innych paskudnych chorób , których pies może nie przeżyć.
        W tym roku podobno kleszcze są wyjątkowo zjadliwe.
        • alcoola Re: kleszcz 28.04.04, 09:09
          Psy zarażają się od kleszcza babeszjozą, a nie boreliozą.
          Ale nie od każdego, rzecz jasna. Podobno zarażone kleszcze występują na wschód
          od linii Wisły, na zachodzie spoko.
    • evide Re: kleszcz 28.04.04, 09:48
      Przez całe lata sami usuwaliśmy naszej jamniczce kleszcze. Niestety pewnego razu głowa jednego z kleszczy została w ciele pieska. Po latach w tym miejscu u suni pojawił się nowotwór, z którym walczyła 3 lata. Myślę więc, że jeżeli istnieje taka możliwośc zabieg ten lepiej pozostawić wprawnym dłoniom lekarza.
    • mjot1 Re: kleszcz 28.04.04, 10:26
      Nic nie jest zbędne. Wszystko współdziała ze sobą jak w wielkiej skomplikowanej
      maszynerii, w której każdy najdrobniejszy nawet detal ma swój cel i sens.
      Wszystko co czyni Natura czyni wg jej tylko znanego scenariusza, lecz
      scenariusza jakżesz logicznego.
      Potwierdzenie tej reguły? Proszę oto wyjątek: człowiek! Istota nijak jakoś do
      tego wszystkiego nie pasująca... ot taki jakiś bubel.
      Więc czy taki kleszcz zbędnym jest?
      Czy ona owa krucha istota naprawdę nie ma prawa do istnienia?
      Czy ktoś pokusi się o uzasadnienie istnienia tejże?
      Czy wszystko jest takie proste jak nam najmądrzejszym z mądrych się wydaje?

      Najniższe ukłony!
      Poszukujący sensu M.J.
      • Gość: Antyfilozof Re: Precz z fałszywą filozofią IP: *.crowley.pl 28.04.04, 12:48
        Filozofie,dam Ci jeszcze do myślenia,bo twój intelekt filozoficzny tak daleko
        chyba nie sięga-otóż sam w sobie kleszcz nie byłby takim zagrożeniem gdyby nie
        to,że formy prostsze od niego jak bakterie i pierwotniaki i wirusy znalazły nowy
        sposób na zapewnienie sobie przetrwania i rozprzestrzeniania-przystosowując się
        do życia we krwi skąd mogą być wyssane przez owady i do przeżywania w układzie
        trawiennym np.kleszcza,który z tego nie ma żadnej korzyści a w sensie
        biologicznym a także filozoficznym ma raczej niekorzyść,bo teraz wszyscy pałają
        nienawiścią do kleszczy a nie do tych podstępnych jednokomórkowców.A ze śliny
        kleszcza,podobnie nietoperzy krwiopijnych Ci nijacy ludzie próbują uzyskać
        substancje znoszące ból.Filozofia polega na rozpatrywniu wielu stron jednego
        problemu,a szanowny MJ to tak jakoś nieudolnie próbuje filozofować,zawsze tylko
        w jedną stronę-a wszystko co nas otacza ma przynajmniej dwie strony(gdyby tak
        nie było filozofia byłaby niepotrzebna,wybór byłby prosty i nie wymagał
        przemyśleń).Chyba niezdrowo upajasz się swoim człowieczeństwem,zasłaniając się
        fałszywą w tym kontekscie pochwałą i uniżeniem do natury,afiszując się swoimi
        filozoficznymi poglądami gdy inne stworzenia poza człowiekiem nie mają potrzeby
        ani zdolności filozofowania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka