IP: 81.219.117.* 21.05.04, 11:11
Nie chcaiłabym tym wątkiem wywołać kolejnej kłótni, czy postów nawiedzonych
fanatyków, ale mam pytanie dotyczące kolczatki.
Dawno dawno temu mój zresztą niesłychanie posłuszny pies, spaniel miał
kolczatkę zresztą nie wiem w jakim celu. Używanie jej wtedy mnie nie raziło.
Teraz mam dość dużego psa, ale jemu nie założyłabym już nigdy, przenigdy
kolczatki. Uważam ją za niewygodną dla psa, odczuwam do niej wstręt, i razi
mnie jej widok u innych psów. Przykładowo u tego gończego polskiego na forum
zdjęcia. Niby wiem, że kolce bynajmniej nie wbiją się psu w skórę, sam widok
mnie jednak przeraża, i wyobrażam sobie niewygodę zaciskających się kolców.
Nie mówię - mój piesek ogólnie ułożony - ale pociągnąć lubi, głównie problem
ze spacerem ma moja córka.
Zastanawia mnie, jakie macie doświadczenia w temacie kolczatka - pies. Jeśli
używacie - czy dzięki niej pies nie ciągnie? Czy macie takie jak ja odczucia?
Czy też po prostu mam chore obawy, bo w końcu są w sprzedaży w sklepach,
pełno psów takie nosi...
Obserwuj wątek
    • narysuj.mi.baranka Re: Kolczatka 21.05.04, 11:22
      Czesto wychodze na specery z bardzo duzym psem (owczarek srodkowoazjatycki
      skrzyzowany z dogiem), sama kupilam mu kolczatke w prezencie, aby te spacery
      byly mozliwe. Obserwuje jednak, ze kolczatka w ogole nie dziala. Podobno nie
      dziala na wiekszosc duzych psow, ktore maja faldy skory na szyjkach.
      Nawiedzona Fanatyczka.
      • lena_zienkiewicz Re: Kolczatka 21.05.04, 14:17
        Podobno nie
        > dziala na wiekszosc duzych psow, ktore maja faldy skory na szyjkach

        Pewnie, że tak.To oczywiste.Na moją "byłą" suczkę bokserkę (czyli krótka
        sierść) też nie działała kolczatka.Trzeba by było chyba kolce naostrzyć :-)
    • Gość: Joanna Re: Kolczatka IP: *.volkswagen.de 21.05.04, 11:42
      Ja musiałam zastosować mojemu (jeszcze szczeniakowi) kolczatkę. Unikałam tego
      tak długo jak było można, ale w momencie kiedy ściągnął mnie (na tyłek -
      przepraszam za wyrażenie) ze schodów i musiałam leczyć siniaka przez dwa
      tygodnie poddałam się. Kolczatka nie zrobiła z niego super ułożonego psa, dalej
      czasami ciągnie ale dzięki kolczatce spacery w ogóle stały się możliwe. Mogę
      łatwiej nad nim zapanować na spacerze. Ale staram się na wszelkie inne możliwe
      sposoby uświadomić mu, że to ja jestem przewodnikiem a nie on, ale cienko mi to
      idzie na razie :(
    • eulalija Re: Kolczatka 21.05.04, 11:59
      Teraz jestem zdecydowaną fanką łańcuszków zaciskowych. Są też obroże zaciskowe
      skórzane. Ale sama stosowałam kolczatkę kiedy moja ON-ka była jeszcze bardzo
      mało "wyedukowana", dodam, że trenerka w psim przedszkolu, po uważnym
      przyjrzeniu się poczynaniom mojego nieobliczalnego diabelstwa poleciła przez
      kilka zajęć prowadzić ją w kolczatce. Potem to przestało być potrzebne i jako
      ekstern moja dziewczynka bezpośrednio po psim przedszkolu zdała egzamin PT1.
      Wprawdzie nie był to sukces ocenowy ale egzamin zdałyśmy i byłyśmy z siebie
      bardzo dumne. Punkty, których nam zabrakło do oceny doskonałej, zgubiłyśmy na
      rzeczach, które w codziennym życiu nie przeszkadzają - 1.moja ON-ka na stanie z
      siedzenia lub leżenia (ogólnie ten kawałek egzaminu uważam za kretyństwo),
      tylko od razu przyjdzie do mnie, 2.bez smyczy idzie nieco z przodu, nie trafia
      łopatką w moje kolano, 3.nie posiedzi dłużej niż pół minuty, znudzona położy
      się - tymi brakami zawaliłyśmy część oceny z egzaminu. Dużo punktów straciłyśmy
      przez młodość (sunia w momencie zdawania egzaminu PT miała 7,5 miesiąca) i
      zapał do aportowania. Podczas gdy moja miała spokojnie leżeć, na placu ćwiczył
      seter z pary. I wszystko było dobrze do momentu aż właściciel setera wyciągnął
      aport z kieszeni. Moja wystartowała w takim tempie, że przegoniła setera i
      ukradła jego aport. Przyniosła do mnie, baaaaardzo dumna z siebie. I miałam ją
      za to mniej kochać??
      Trochę to nie na temat ale jakoś tak wyszło, wybaczcie.
      Generalnie, uważam, że kolczatki śrdnio zdają egzamin, ale jak się nie bardzo
      udaje zapanować nad psem, to trzeba spróbować. Znajomy bokser na kolczatkę nie
      reagował, za to wspaniałe efekty przynisło stosowanie obroży skórzanej
      zaciskowej. Po trzech czy czterech dniach stosowania bokser zrozumiał ile ma
      smyczy do dyspozycji, a musiał być na smyczy bo był agresywny.
      Pozdrawiam
      • Gość: monikaM Re: Kolczatka IP: 81.219.117.* 21.05.04, 12:10
        Fajnie, że o tym napisałaś, bo też mnie interesuje szkolenie. Nigdy z nikim nie
        rozmawiałam kto uczestniczył w szkoleniu psa, nie wiem jak to wygląda. Czy
        takie szkolenia moga być nieprzyjemne dla psa? Jakie metody wychowawcze sa tam
        stosowane? Tzn. konkretnie chodzi mi o stosowanie kar. Boszeee ależ ja się
        trzęsę nad tym moim synalkiem
        • eulalija Re: Kolczatka 21.05.04, 13:13
          Psie przedszkole, do którego uczęszczałam z moją diablicą odbywało się równo
          trzy lata temu. Prowadzone było przez Oddział Związku Kynologicznego z Bagateli
          w W-wie. Zajęcia odbywały się na terenie między Powązkowską a Trasą Toruńską,
          teren duży, dla szczeniąt był przewidziany kawałek mniej więcej ogrodzony.
          Zajęcia trwały ok. 3 miesięcy, w soboty i niedziele po 1,5 h. Szczeniąt w
          grupie było na początku 9, a potem do końca 6. Grupy starsze, ćwiczące do PT i
          biorące udział w kursach obronnych, IPO, są liczniejsze.
          Czy zajęcia są nieprzyjemne dla psa? Trudno mi powiedzieć. Bardzo zachwycona to
          moja dziewczynka nie była i z każdych zajęć wracała zmęczona, odsypiała je
          przez kilka godzin. Nawiasem mówiąc bardzo mi się podoba powiedzenie: "Dobry
          pies to zmęczony pies". W sumie wydaje mi się, że ją to nudziło. Jedyne co ją
          bardzo interesowało to nagrody, jako szczeniak była strasznie żerta. To wygodne
          przy nauce, możesz w każdej chwili podać smakołyczek. Myśmy stosowały
          przekrojone na pół froliki. Zasadą jest, że na zajęcia pies przychodzi głodny.
          Ponieważ nasza grupa miała zajęcia o 13 w sobotę, sunia dostawała miskę z rana
          a potem już nic. W niedzielę zajęcia były o 9-tej rano więc nie stanowiło to
          problemu. Żadnych kar fizycznych się nie stosuje. Tylko karcenie głosem,
          ewentualnie przy wyjątkowej krnąbrności, poszarpywanie smyczą. Każda prawidłowo
          wykonana komenda nagradzana jest smakołykiem i zachwytami przewodnika
          wyrażanymi głosem słodkiej kretynki z "ochami" i "achami" Trenerka prowadząca
          tę grupę kładła na to szczególny nacisk, zbieraliśmy od niej straszne bury za
          brak zachwytu nad pięknie wykonanym siadaniem. Szczenięta uczone są bardzo
          podstawowych rzeczy, chodzenia przy nodze na smyczy, zatrzymywania się,
          zwrotów, siadania, kładzenia się, podchodzenia do nogi (z boku przewodnika) i
          podchodzenia do właściciela (siadanie przed przewodnikiem), pozostawania na
          miejscu, podstaw wyszukiwania aportów spośród wielu i prawidłowego aportowania
          (siad przy lewej nodze, oczekiwanie na rzucenie, komendę "aport", przyniesienie
          aportu i oddanie go przewodnikowi, siądnięcie przy lewej nodze przewodnika).
          Zasadniczo szczenięta podczas zajęć nie są spuszczane ze smyczy. W trakcie jest
          jedna przerwa na napojenie psiaka, wysiusianie psiaka. Po zajęciach, na placu
          już nikogo nie było, szczeniaki mogły poszaleć. W grupie była moja ON-ka,
          mastyfka - wiecznie zaspana i niechętna, mastyfy to raczej nocne psy,
          bernardynka, która miała straszną ochote pohulać z moją psicą, bokser szalony,
          owczarek środkowo-azjatycki i maleństwo Jack Russel Terrier. Druga grupa
          szczeniąt była zdominowana przez owczarki niemieckie ale mnie nie pasowała
          godzina 11-ta w niedzielę.
          Dobre opinie słyszałam o szkoleniach RUSS-a. Ale sama w czymś takim nie
          uczestniczyłam, może inny forumowicz.
          Pisać mogę o tym dużo, nie wszystkich to ciekawi, jeśli masz jakieś konkretne
          zapytania o ćwiczenia, zachowania itd, napisz @, wyjaśnię co będę wiedziała,
          pozdrawiam
          • Gość: monikaM Re: Kolczatka IP: 81.219.117.* 21.05.04, 13:22
            Dzięki, napisałaś wszystko co chciałam wiedzieć. Co prawda nie jestem z
            Warszawy i nie skorzystam z tego ośrodka co ty, ale prawdopodobnie wszędzie są
            podobne zasady. Pies jest raczej podporządkowany i poprostu nie chciałam
            poprzez niepotrzebne szkolenie zepsuć czegoś, co jest dobre, bo pies wrażliwy.
            Ale w takim razie popracujemy pewnie na szkoleniu nad ładnym chodzeniem na
            smyczy.
            Dziękuję :)
    • Gość: magggie Re: Kolczatka IP: *.energis.pl 21.05.04, 14:07
      Ja przez baaardzo długi czas miałam negatywny stosunek do stosowania kolczatki
      oraz łańcuszka zaciskowego. Bałam się, że mojego (skądinąd dość sporego) psiaka
      będzie to bolało - a tego nie chciałam - bo jak mogłabym pozwolić cierpieć
      mojemu synkowi (też tak o nim mówię ;) Jednka dość szybko okazało się, że
      zwykła skórzana odbroża raczej nie robi wrażenia na moim weimarku. Kupiłam więc
      i kolczatkę i łańcuszek - z dwoja złego w rezultacie wybrałam kolczatkę. Jednak
      kolczatki produkowane przez rodzimych producentów są - mówiąc delikatnie - do
      d... bo przy mocnym pociągnięciu mogą skaleczyć psa. Zwróćcie uwagę, że kolce
      są ścięte na prosto. A prawdziwa, dobrze funkcjonująca kolczatka, żeby
      spełniała swoje zadanie i nie raniła psa powinna mieć zaokrąglone kolace.
      Pożyczyłam taką kolczatkę od naszego psiego trenera. Niestety takich kolacztek
      nie widziałam w naszych sklepach - i bardzo mnie to martwi, bo chętnie
      nabyłabym takie cudo...Podobno są do kupienia na Słowacji i w Niemczech.
      Generalnie nie mam problemu z kolczatką u psa. Uważam, że każdy duży pies
      powinien nosić taką ozdobę. Plus dodatkowo odbyć szkolenie z posłuszeństwa, bo
      trzeba pamiętać, że to jest tylko pies - bez względu jak bardzo kochamy i znamy
      pozostanie psem...
      Powodzenia :))))
      • Gość: peggy Re: Kolczatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.04, 00:22
        Ja chcialam tylko dodac, ze sa i u nas w PL kolczatki z zaokraglonymi jak lepki
        od zapalek kolcami. sa to kolczatki niemieckiej firmy Trixie. Osobiscie kupilam
        w warszawie w ...carrefour'rze.
    • pejsaty Re: Kolczatka 21.05.04, 14:12
      ja psu zakladam kolaczatke, ale kolcami na zewnatrz. mocniejsze to niz obroza,
      a poza tym stanowi dobra ochrone, gdyby jakis pies zechcial sie rzucic na
      mojego psa i probowal zlapac go za gardlo. np raz wilczur wyrwal sie
      wlascicielowi i rzucil na mojego psa i choc zlapal go bardzo mocno to tylko
      pokaleczyl sobie pysk od tego i nieco powyginal czesc kolcow.
      • eulalija Re: Kolczatka 21.05.04, 16:07
        pejsaty napisał:

        > ja psu zakladam kolaczatke, ale kolcami na zewnatrz

        Dla Ciebie i Twojego psa się to dobrze skończyło. Dla mnie i mojej suki źle się
        skończyło. W zimę moja suka została zaatakowana przez sukę bardzo owczarkową,
        nieco wyższą od mojej. I ta napastniczka miała odwrotnie założoną kolczatkę.
        Moja nie mogła sobie z nią poradzić, skaleczyła dziąsła w dwóch miejscach,
        straciła sporo futra, miała dwa ugryzienia na łapach. Właściciel suki, który i
        tak bardzo szybko chwycił swoją sukę za kolczatkę przez dłuźszą chwilę nie mógł
        nad nią zapanować bo nic jej przeszkadzało szarpać się i próbować kąsać dalej
        moją sunię. A ta moja może i nie jest zbyt bohaterska ale z pola bitwy nie
        ucieka. Dopóki tamta nie była przytrzymana bałam się zatrzymywać swoją, żeby
        nie doszło do poważniejszego pogryzienia. Skończyło się na strachu, właściciel
        był OK, zaproponował pokrycie kosztów weterynarza, podał numer telefonu, gdyby
        po kilku godzinach coś się podziało z moją suką. Zapytałam go tylko o
        szczepienie p.wściekliźnie. Zaparł się przy moim adresie i jeszcze tego samego
        dnia wieczorem przyleciał z książeczką z datami szczepień.
        Czasem widuję tamtą sukę, chodzi na smyczy. Właściciel kłania mi się z daleka.
        Tamto zdarzenie to był "wypadek przy pracy", byliśmy w odludnym miejscu, obie
        spuszczone ze smyczy, moja dziewczyna bawiła się ze mną wydłubanym z
        zamarzniętej ziemi patykiem, tamtej się to nie spodobało, przyleciała tak ze
        100 metrów i zaatakowała. Być może założona odwrotnie kolczatka niczego nie
        zmieniła ale nie byłam tym zachwycona. Krew z dziąseł leciała mojej dziewczynie
        prawie pół godziny. Pozdrawiam
        • lika13 Re: Kolczatka 21.05.04, 17:51
          zgadzam się z eulaliją.Byliśmy kiedyś świadkami strasznego zdarzenia i nie
          chodziło tam wcale o żadne zachowanie agresywne.Dwa psy się bawiły,a jeden miał
          obróconą kolczatkę.Po jakimś rozległ się okropny ,przejmujący skowyt,a
          następnie skomlenie(czegoś tak przejmującego nie słyszałam nigdy).Wszyscy się
          zbiegli,a szczególnie właściciele bawiących się psów.Sytuacja była koszmarna,bo
          piesek zaczepił się o odwróconą kolczatkę skórą nad samym okiem.Pies z
          kolczatką się szarpał(też był przestraszony)co przysparzało drugiemu
          cierpienia.Wszyscy obserwujący bali się ,że pies straci oko.Na szczęście tak
          się nie stało,ale nigdy nie odwrócę psu kolczatki!!!Tak na marginesie,żeby
          zobrazować psychikę naszego społeczeństwa dodam,że już po wszystkim zatrzymała
          mnie straż miejska,którą wezwał ktoś "usłużny",który nie widział co się
          stało ,a zgłosił,że mój pies gryzie inne (moja nie brała w tym
          udziału).Tylko,że moja to rottweiler.....Pozdrawiam.
      • Gość: peggy Re: Kolczatka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.04, 00:25
        Taaaa, ja bylam swiadkiem jak suka z tak wlasnie zalozona kolczatka, ktora
        biegala z moim psem przeleciala jak torpeda (jak to w zabawie bywa)
        elegancko "ocierajac" sie o noge swojego Pana. Skowyt wlasciciela byl nie do
        wytrzymania.
    • Gość: rrr Re: Kolczatka IP: 5.2.* / *.chello.pl 22.05.04, 01:03

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka