Dodaj do ulubionych

Marylka do oddania

05.07.01, 01:19

oddam urocz a, wysterylizowaną ,pregowana
koteczkę imieniem Marylka o duzych niebieskich
oczach ,mam ja 3 lata ale nie moge sie nia
zajmowac, mieszkam w warszawie ale jestem gotow
ja przywiezc, jakis dom z ogrodem bylby idealny...
Obserwuj wątek
    • esther Re: Marylka do oddania 10.07.01, 17:20
      Jestes pewien ze nie mozesz czegos wymyslec? Mnie caly dzien nie ma w domu wiec
      mam dwa koty aby sie nie nudzily, do tego czasem jesli mnie nie ma dzien lub
      dwa, wlaczam automatyczna miske z suchym pokarmem - starcza do 4 dni, lub
      dzwonie po cat-sitter.
      Moge popytac w rodzinie, a jak daleko moglbys kotke zawiesc? (np poludnie
      Polski?)
      • mackie Re: Marylka do oddania 11.07.01, 01:44
        wspaniale, jak milo , jak najbardziej,poludnie polski jest ok, tez mam dwa koty ,
        marylka ponad trzy lata, to na prawde nie jest pochopna tylko trudna i bolesna
        decyzja ale nie moge sie nia zajmowac dluzej...pozdrawiam, czekam
      • mackie Re: Marylka do oddania 11.07.01, 01:52
        cat - sitter??? ty chyba mieszkasz w nowym yorku, u nas to nie jest zajecie popularne
        ukrainki raczej sprzataja, o takiej misce tez nie slyszalem ale to pewnie jest,....dzieki
        za rade i zyczliwosc ale to nie problem samotnosci
        i nie stac mnie na cat sitter
        m
        • esther Re: Marylka do oddania 11.07.01, 09:09
          Rozumiem - spytam pare osob, moze cos da sie zrobic. Sporo ludzi ktorych znam
          bardzo lubi koty, moja mama ma 2, moze namowie ja na trzeciego:))
          Niestety smutne jest to, kiedy widze rodziny z wielkimi domami, ogrodami, i
          tyle bezdomnych zwierzakow ktorych nikt nie chce... a tyle ludzi ma warunki, a
          przeciez klopot zaden.
          Ja mieszkam w Anglii, ktora slynie z milosnikow zwierzakow domowych, wiec na
          pewno latwiej jest znalesc dobre miejsce. Nawet jesli sie odda kotka do
          schroniska, to wiadomo ze warunki bedzie mial super, a system znajdowania im
          nowych domow dziala bardzo dobrze. Tu gdzie mieszkam, nie ma rodziny ktora nie
          mialaby zwierzaka.
          Dam ci znac jak z kims sie dogadam - a co zrobisz jesli nikogo nie znajdziesz?
          Masz jakies inne wyjscie?
          • Gość: mackie Re: Marylka do oddania IP: *.ports.pol.pl 13.07.01, 01:29
            Hej Esther, masz piekne imie:)))jesli takie ono jest....... n o nie jest za wesolo,
            mam jeszcze szanse zawiesc ja na mazury, moja matka ma tam dom letni, i moze cos
            znajdzie po sasiedzku , ale to jest kot wychowany w miescie wiec nie wiem jak sobie
            poradzi w gospodarstwie i traktuje to jako ostatecznosc, a i to nie wiadomo,
            fakt w anglii ludzie maja swira na punkcie zwierzat a koty maja specjalna pozycje,,, to
            bardzo fajne, pamietam w dzielnicy Kensigton w Londynie koty rzadzily, wielkie
            kocury...ale dzieki za troske....a co ty robisz tam?//???
            • esther Re: Marylka do oddania 14.07.01, 18:29
              Hej:)) Co do kotka to wspolczuje ze musisz ja oddac, ja kiedys musialam rozdac
              kocieta ktore urodzily sie kotce mojej mamy i nie bylam w stanie - niewiele
              jest rodzin gdzie koty traktuje sie z naleznym im szacunkiem:))) NAjgorzej
              jesli sa w rodzinie dzieci. Sama bym chetnie Marylke wziela, mimo iz mam juz
              dwa, ale niestety musialaby przejsc 6 miesieczna kwarantanne aby dostac sie do
              Anglii (niestety pet passports sa wazne na razie tylko w Unii).
              Ale jesli nawet twoja kotka wychowala sie w miescie, na wsi bedzie jej super.
              Ja rok temu przeprowadzilam sie z cetrum Londynu na wies na polnocy i koty
              szalaly z radosci:))
              Jedyny minus tego ze teraz aby byc na 7.30 w pracy w Londynie dojezdzam
              godzine, ale jak wracam wieczorem to moge usiasc w ogrodzie i wszedzie jest
              cisza i zielono (nie wiem czy byles w Anglii ale na wsi tutaj jest
              przeslicznie, troche inaczej niz w Polsce, bardziej "wrzosowiskowo":))
              Co ja tu robie? Dwa lata temu skonczylam tu studia, teraz pracuje jako analityk
              finansowy w sredniej firmie konsultingowej, i robie uprawnienia na inwestora
              (fund manager:)) na razie jeszcze nawet do egzaminow nie podeszlam:))
              Sama do konca nie wiem czemu tu jestem, chyba dlatego ze wiecej moge osiagnac
              bez znajomosci i jako kobieta, niz w Polsce. Tutaj naprawde nikogo nie
              obchodzi jakiej jestes plci jesli tylko jestes dobry w tym co robisz. W Polsce
              sie chyba zmienia na lepsze pod tym wzgledem?
              A ty co robisz?
              Pozdrowienia dla Marylki!
              • Gość: mackie Re: Marylka do oddania IP: *.ports.pol.pl 14.07.01, 21:28
                dzieki, jak ci pisalem o kotach w dzielnicy londynu kensington, to pisalem z autopsji,
                bylem tam krotko niecaly miesiaci dawno temu bo to byl 1980!!!! rok, i to jeszcze do
                tego sierpien...i jak zobaczylem przemawiajacego Gierka w telewizji w knajpie na
                Kings Cross w ktorej pracowalem jako pomocnik egipskiego kucharza , to
                spakowalem manele i fruuuu do Polski...mialem wtedy niecale szesnascie lat i bylem
                na wakacjach, od tego czasu nie bylem w londynie, myslisz ze wiele sie
                zmienilo?pewnie dla ciebie to prehistoria...
                • sara Re: Marylka do oddania 22.07.01, 17:42
                  mackie i esther! sorki, ze sie wtracam, bo milo sie wam rozmawia o wszystkim,
                  ale ja jeszcze w sprawie kota: Nie oddawaj marylki!!!! Marylka kocha ciebie i
                  miejsce w ktorym mieszka. Przeanalizuj sytuacje i powody. dal ktorych chcesz ja
                  skazac na cierpienie. Musi byc jakies inne wyjscie.
                  Ludzie bardzo rzadko chca wziac duzego kota, z malym latwiej: ostatnio udalo mi
                  sie naklonic fantastycznych ludzi do wziecia malego kotka, ktorego ktos
                  zamowil, potem nie chcial i malej grozil smiertelny zastrzyk z wyroku
                  wlasciciela niechcianego miotu. Wydzwonilam caly swoj gruby notes i nikt nie
                  byl zainteresowany, nie moglam uwierzyc we wlasne szczescie, gdy jednak w koncu
                  kogos namowilam.
                  A nasz stosunek do zwierzat swiadczy o nas samych. Wiec moze jednak cos
                  wymyslisz? Przepraszam za maly szantaz ukryty w tym stwierdzeniu, lecz mam
                  swiezo nabyty trening asertywnosci we wmawianiu ludziom zwierzaka. :)
                  • Gość: Esther Re: Marylka do oddania IP: *.datamonitor.com 23.07.01, 15:59
                    Niestety wyglada na to ze mackie nie ma wyjscia.. pozostaje tylko znalesc dobre
                    miejsce dla Marylki.. Ja zostawiam moje koty na 2 tygodnie na wakacje i mam
                    wyrzuty sumienia. Nie chcialam ich oddawac do ''hotelu'' na szczescie mam fajnych
                    sasiadow wiec nie musze placic za cat sitter:)))
                    Moja kotka ze schroniska byla oddana przez swoich wlascicieli, miala 4 lata. Z
                    nami juz jest 1.5 roku, a i tak biedna boi sie wyjsc poza nasz ogrod. Doslownie
                    lada uderzenie drzwi a ona juz przybiega i rozglada sie co sie dzieje. Jak
                    pakujemy walizki - ''placze'' i chowa sie pod lozko, czego normalnie nie robi.
                    Jak wracamy z pracy - szaleje z radosci. Normalnie w ciagu dnia podchodzi do
                    nas, stawia lapke na stopie i patrzy w oczy:))))
                    Strasznie sie boi ze ktos ja znow zostawi, ale przynajmniej jest zadowolona.
                    Mam nadzieje ze mackie znajdzie dobry dom, ja pytalam znajomych w POlsce ale
                    ludzie sa jacys dziwni, boja sie malej odpowiedzialnosci i siersci, jakby
                    czystosc w domu miala byc jakims celem nadrzednym. Anglicy sa o wiele bardziej
                    przyjaznie nastawieni do zwierzat....
                    Domyslam sie jak bardzo trudno musi byc dla mackie byc zmuszonym do oddania
                    Marylki.....

                    Pozdrawiam Sare i Mackie,
                    Esther
                    • Gość: mackie Re: Marylka do oddania IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.01, 15:05
                      oczywiście ze jest to trudne, gdybym nie musiał nie dawal bym tego anonsu,
                      i nie mam fiola na punkcie czystosci, ale dziekuje za zrozumienie,,,, zreszta marylka
                      wciaz jest u mnie
                      m
                      • sara Re: Marylka do oddania 03.08.01, 23:40
                        Punkt dla Marylki!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka