Dodaj do ulubionych

applikowanie kropli do uszu

02.08.04, 00:23
Musze psu dawac dwa razy dziennie. Dostaje a potem zaraz kawalek swietnej
kielbasy.Niestety kielbase zjada i ucieka. Obraza sie na nas, chowa i nie
mozna go stamtad wywabic. Nie przychodzi nawet na jedzenie ani spacer. A
ponownej aplikacji nie ma absolutnie mowy

Mam szczerze dosc. Nie wiem naprawde co zrobic :-((
Obserwuj wątek
    • pollka Re: applikowanie kropli do uszu 02.08.04, 01:15
      Ja tez nie rozumiem psow, krople przeciez nie bola, poza tym psy wiedza ze
      czlowiek niz zlego nie chce im zrobic
      • Gość: tekla Re: applikowanie kropli do uszu IP: 82.177.98.* 03.08.04, 11:12
        Krople nie bolą ale przyjemne nie są: sam fakt ze nagle w uchu pojawia sie coś
        mokrego to raz a dwa przy naciskaniu aplikatora słychac charakterystyczny
        odgłos ktrory drazni psa. Czy napewno postepujesz jak uczył weterynarz? Krople
        musza byc zaaplikowane głeboko a nastepnie ucho w odpowiednim miejscu masowane,
        tak że słychac chlupanie. Z moim psem nie mam takiego problemu. Przed jakim
        kolwiek zabiegiem idzie w wyznaczone do tego celu miejsce, jlub bardziej
        cierpliwie znosi zabiegi a potem mowie nagroda! i pies dostaje smakołyk. Jest
        to juz rutyna bo w pierwszych miesiacach zycia miała problemy własnie z uszami.
        Moja rada tu jest taka aby do zabiegu psa brac z "zaskoczenia" bez ceregieli.
        potem szybko nagroda i ignorowanie go - Nie wolno sie nad psem rozczulac i
        przejmowac tym, ze sie "obrazi".Polezy sobie troche i jesli zobaczy ze nikt sie
        jego humorami nie przejmuje przestanie sie tak zachowywac.
        Powodzenia
    • k8sz Re: applikowanie kropli do uszu 03.08.04, 16:50
      Ja do niedawna miałam dwa owczarki niemieckie, teraz już niestety tylko
      jednego. Psy tej rasy ciągle chorują na uszy, więc przez kilkanaście lat
      zdążyłam wypracować sposób czyszcenia im uszu i aplikoania wszelkiego rodzaju
      kropli. Najważniejsza jest stanowczość - nic nowego, ale bardzo prawdziwe. Moja
      nieżyjąca już sunia, na widok waty i płynu do czyszczenia uszu najpierw chowała
      się w najciemniejszy kąt mieszkania, potem przyklejała do podłogi, przewracała
      na podłogę i błagałą o litość (wiedziała skubana co działa na ludzi). Niestety
      często musiałam zakładać jej obrożę i pociągając za nią przywoływać do
      porządku. Potem oczywiście było nagradzanie (ale o tym już nie mogłam
      zapomnieć, bo po każdej "operacji ucho" sunia siadała pod lodówką w oczekiwaniu
      nagrody za swoje "wzorowe" zachowanie). Czasem wystarczało np położyć gdzieś w
      zasięgu wzroku (ale nie w zasięgu pyska) smakołyk, który miał być nagrodą -
      pies wiele potrafi zrobić dla zwyklego smakołyku. Niestety tak jak wspomniałam
      na początku - zero litości, trzeba być konsekwentnym, w końcu się przyzwyczai.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka