Dodaj do ulubionych

Pies zdechl z tesknoty

12.08.04, 14:35
Wrocilam z wakacji i zauwazylam ze zniknal doberman sasiadki.Wiem ze psa
b.kochala. Powiedziala mi ze ja ugryzl, gdy chciala wziac kosc by ja umyc.
Jej rodzina oddala psa do schroniska, gdzie odmowil jedzenia i picia. Zdechl.
Tez ja kochal(mimo ze ugryzl).
Dziwie sie ze pozwolila rodzinie zadecydowac.

Pisze to, zeby ludzie nie oddawali zwierzat (szczegolnie starszych, juz
przywiazanych), bo zwierze cierpi bardziej niz czlowiek.

Obserwuj wątek
    • Gość: yoyo Re: Pies zdechl z tesknoty IP: 217.144.243.* 12.08.04, 15:31
      Sorry ,ale nie wszyscy maja tyle tolerancji dla gryzacych psow.Dziwna to byla
      milosc...
      • Gość: magggie Re: Pies zdechl z tesknoty IP: *.energis.pl 12.08.04, 16:24
        Mój poprzedni pies (a raczej pies mojego ojca) także nie lubił, gdy zabierało
        mu się kość - najzwyczajniej w świecie rzucał się. Ale ani przez sekundę nikomu
        z nas nie przeszło przez myśl, żeby go oddać. Jak człowiek bierze psa (lub
        jakieś inne zwierze) bierze tym samym na siebie pełną odpowiedzialność za
        niego. I oddawanie psa jest po prostu nieludzkie!
        • Gość: yoyo Re: Pies zdechl z tesknoty IP: 217.144.243.* 12.08.04, 16:47
          jakos mnie to nie przekonuje.Moze nie jestem az takim milosnikiem aby zatrzymac
          przy sobie rzucajacego sie na mnie psa...
          • Gość: magggie Re: Pies zdechl z tesknoty IP: *.energis.pl 12.08.04, 16:49
            To jest kwestia wychowania.
            • Gość: yoyo Re: Pies zdechl z tesknoty IP: 217.144.243.* 12.08.04, 16:51
              wam sie to jakos nie udalo prawda?
              • Gość: magggie Re: Pies zdechl z tesknoty IP: *.sasiedzi.pl 12.08.04, 19:13
                Tak - poprzedni pies nie został dobrze wychowany. I muszę przyznać, że często
                miałam go dość. Ale mimo tego, że sprawiał sporo kłopotów - nigdy nie przyszło
                nam przez myśl, żeby go oddać.
                Natomiast mój obecny pies jest zupełnie inny. Od małego jest wychowywany i
                szkolony. I mogę z nim wszystko zrobić - nawet wyjąć mu kość z pyska.
                Tak jak wcześniej wspominałam - wszystko jest kwestią wychowania. I uważam, że
                każdego psa należy już od szczenięcia uczyć dobrego zachowania - dla swojego i
                dla jego dobra.
    • Gość: gosia Re: Pies zdechl z tesknoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 00:23
      ja tez moze ktos odda na stare lata

      owszem pies nie powinien gryźć nawet w przypadku zabierania mu roznych rzeczy
      ale n i e nauczony tego czesto to robi i nie jest to powod do oddawania psa

      • cyganeeczka Re: Pies zdechl z tesknoty 13.08.04, 00:27
        gdy sie dowiedziala ze zdechl, wpadla w depresje i widuje teraz psychiatre
        Jest na antydepresantach (pewnie zeby zagluszyc sumienie).
        • tamsin Re: Pies zdechl z tesknoty 13.08.04, 01:21
          niezla ta sasiadka, troche wydaje mi sie nienormalne ze ona opowiada wszystkim
          o tym ze widuje psychiatre i jest na antydepresantach.
          • pollka Re: Pies zdechl z tesknoty 13.08.04, 01:30
            tamsin napisała:

            > niezla ta sasiadka, troche wydaje mi sie nienormalne ze ona opowiada
            wszystkim

            Nikt tutaj nie napisal ze "wszystkim"
            Poza tym to tylko w Polsce jest wstyd widywac psychiatre, nadal ciemna wies

            • Gość: przypis 23 Re: Pies zdechl z tesknoty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 04:01
              Cholera, też mam psa (na szczęście wyjątkowo łagodnego), ale nie wiem, czy na
              miejscu sąsiadki nie postapiłabym podobnie jak ona. Skoro nie była w stanie
              zapanować nad dobermanem, następnym razem mogło się skończyć solidnym
              pogryzieniem, bo to akurat nie rasa, która poszarpie nogawkę i tyle. Pies
              stanowił zagrożenie dla niej, jej rodziny i innych ludzi. Argument "bo go źle
              wychowała" jest naturalnie słuszny, ale: kiedy "źle wychowany" dresiarz tłucze
              swoich rodziców, też Waszym zdaniem nie powinni dzwonic po policję, tylko
              podrapać za uszkiem? Jak któregoś dnia dostanę (odpukać) pałką bejsbolową po
              łbie albo zostanę pogryziona przez niezrównoważonego psa, mało mnie będzie
              obchodziło, że rodzice jednego czy opiekunowie drugiego chcieli mu dać szanse i
              nie zadzwonili w pore na policję albo do schroniska. A sąsiadce współczuję, bo
              z całej historii wynika tyle, że teraz zadręczają ją wyrzuty sumienia. Moim
              zdaniem skoro uznała, że nie jest w stanie zapanować nad psem, postąpiła
              słusznie (inna sprawa, że mogła się nad tym zastanowić, zanim w ogóle kupiła
              dobermana). A jeśli teraz faszeruje się antydepresantami, to tylko dlatego, że
              musiała mimo wszystko bardzo kochac tego psa. Więc może tak trochę mniej
              moralizatorstwa, a więcej zdrowego rozsądku, mili psiarze?
              • pollka Re: Pies zdechl z tesknoty 13.08.04, 05:06
                Gość portalu: przypis 23 napisał(a):

                ale nie wiem, czy na
                > miejscu sąsiadki nie postapiłabym podobnie jak ona. Skoro nie była w stanie
                > zapanować nad dobermanem, następnym razem mogło się skończyć solidnym
                > pogryzieniem,

                Mysmy mieli kaukaskiego owczarka, ktory za swoje 12 lat ugryzl tylko raz.
                potem przez 10 lat nigdy juz.Nie ma co przekreslac psa odrazu i skazywac go na
                smierc. A jak lew napadnie na czlowieka, to tez powinien byc postrzelony??


                > kiedy "źle wychowany" dresiarz tłucze
                > swoich rodziców, też Waszym zdaniem nie powinni dzwonic po policję, tylko
                > podrapać za uszkiem?

                Naprawde nie widzisz roznicy miedzy psem (ktory dziala instynktownie), a
                czlowiekiem doroslym, ktory potrafi rozroznic co zle a co dobre???

                Trzeba nie miec serca zeby zaraz psa karac az wyrzuceniem z domu(smiercia).
                Przeciez sa inne metody - np kontakt z psychologiem psim. To ludzie ponosza
                wine, ze oswoili zwierze (ktore tak naprawde pochodzi od wilka), i zapomnieli
                ze ma swoje instynkty, z ktorymi trzeba wiedziec jak postepowac.Pies od malego
                powinien byc uczony zachowania.


                • pollka Re: Pies zdechl z tesknoty 13.08.04, 05:08
                  rodzina powinna zrobic wszystko by sytucje dobrze rozwiazac. Poszla po
                  najmniejszej lini oporu. W wyniku sa dwie ofiary: pies i wlascicielka.
                  • Gość: Dobek Re: Pies zdechl z tesknoty IP: *.bos.east.verizon.net 13.08.04, 05:15
                    psa mi szkoda wlascicielki nie za bardzo
              • cyganeeczka Re: Pies zdechl z tesknoty 13.08.04, 07:20
                Gość portalu: przypis 23 napisał(a):

                > że mogła się nad tym zastanowić, zanim w ogóle kupiła
                > dobermana).

                Czy ja gdzies napisala ze go kupila?
                Psa odziedziczyla po kolezance, ktora wyjechala zagranice. Wziela go z dobrego
                serca wiele lat temu.
            • cyganeeczka Re: Pies zdechl z tesknoty 13.08.04, 07:16
              kobieta mi sie zwierzyla bo mieszka naprzeciwko. Jestesmy w zazylych stosunkach.
              • melka9 Re: Pies zdechl z tesknoty 13.08.04, 10:56
                Nie bardzo rozumiem wszystkich argumentow ludzi ktorzy poparli oddanie psa do
                schroniska. Pies nie rzucil sie na nia bez powodu i zdarzylo mu sie to po raz
                pierwszy, wiec nie wiem jaki byl powod do oddania psa, moze pretekst.... Poza
                tym dlaczego wlascicielka (ta pogryziona , a nie jej rodzina) zgodzila sie na
                oddanie psa, po drugie dlaczego nie zabrala go ze schroniska jak widziala, ze
                zdycha z tesknoty i nic nie je. Psu nie odbiera sie kosci, tu dziala instynkt
                psa. Niestety na glupocie ludzi najczeciej traca zwierzeta. Jak bylam dzieckiem
                i bylam u babci na wsi, wsadzilam psu (wilczstemu) lape do budy, zaraz po tym
                jak dostal kosc ( a dodajmy, ze byl to pies przywiazany do budy i bardzo zle
                karmiony, a wiec wyglodony.....niestety mimo naszych wielkich wysilkow nie
                udalo nam sie zmienic mentalnosci pewnych osob, w koncu psa zabralismy do
                Krakowa, bo juz nie moglsmy na to patrzec)i pies mnie ugryzl do krwi, a mialam
                wtedy 5, 6 lat. Glupi bachor byl ze mnie i tyle, a wujek nie powiem nawet co
                chcial psu zrobic. Moja mam zprotestowala, bo to byla moja wina , a nie psa.
                Pozdrawiam wszystkich odpowiedzialnych wlascicieli zwierzat. Mela
                • kawal Re: Pies zdechl z tesknoty 13.08.04, 14:14
                  tak, pies ma swoje instynkty i trzeba to uszanowac i tyle
                  Nie pchac lapy jak je kosc, nie przeszkadzac gdy spi.Czy to az tak duzo???
                  Ludzie robia z psow maskotki. Niech se kupia koty, zamiast psow.
                  • kobbieta Re: Pies zdechl z tesknoty 13.08.04, 14:52
                    Pies Twojej sasiadki napewno glowil sie, dlaczego wykopano go z domu.

                • Gość: przypis 23 Re: Pies zdechl z tesknoty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 15:22
                  Owszem, psu odbiera się kość, i to nie dla perwersyjnej zabawy, a w celach
                  treningowych - żeby uruchomic właściwy i pożądany instynkt. Pies zwierzę stadne
                  i wie, że o wszystkim w stadzie decyduje przywódca - podejmuje decyzje, (np. w
                  którą stronę idziemy na spacerze), daje i dzieli jedzenie i tak dalej. Pies,
                  który gryzie przywódcę w obronie "swojej" kości, podważa autorytet przywódcy i
                  za chwilę w ogóle zacznie rządzić całym domem (ciągnąc na spacerach, ujadąc na
                  gości, terroryzując rodzinę itp itd). Sąsiadka najzwyczajniej w świecie nie
                  umiała sobie z tym poradzić.
                  • Gość: gosia Re: Pies zdechl z tesknoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 20:22
                    gdyby wychowala psa moglaby zabierac mu kosc
                    w zwiazku z tym ze go nie wychowala powinna trzymac sie z daleka od jego kosci
                    i tyle
                    a skoro juz ja ugryzl w tym drugim przypadku to tylko jej glupota
                    i oddawanie go od razu i skazywanie na smierc w sumie jest jak najbardziej
                    nieodpowiedzialne
                    moja sasiadka ma latlerka ktoremu nie moze zabrac kostki:)))))) nawet
                    a co dopiero doberman ktory nie jest tego nauczony od malego
    • lucy_t Re: Pies zdechl z tesknoty 15.08.04, 14:23
      chcialabym zauwazyc ze to calkiem normalne ze piesek ugryzl pania za to ze
      zabrala mu kosc.Moj pies tez bardzo powaznie traktuje swoja wlasnosc (zabawki,
      miejsce itp) i nie nalezy go za to karcic.Sa psy potulne i te mniej.Widocznie
      ten byl mniej ale to nie powod zeby oddawac psa!!
      • pejsaty Re: Pies zdechl z tesknoty 16.08.04, 10:25
        lucy_t napisała:

        > chcialabym zauwazyc ze to calkiem normalne ze piesek ugryzl pania za to ze
        > zabrala mu kosc.

        mam nadzieje, ze to mial byc zart...
    • Gość: Moziba Re: Pies zdechl z tesknoty IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.04, 16:08
      Oj.Przyjechałam wczoraj ze swoimi dużymi 2 psami ( suka i pies) z wakcji u
      przyjaciółki . To,że są duże ( owczarek belgijski i staroniemiecki) , to ważna
      sprawa , bo w domu gdzie przybyliśmy był mały "jamnikopodobny" piesek ( sunia)
      siostry mojej przyjaciółki. Przywitał nas strasznie , zaczął warczeć , apotem
      rzucił się do normalnegho gryzienia moich dwóch zwirzaków. Wisiał im na
      futrach . Z jednej strony wyglądało to komicznie , ale gdy zobaczyłam krew po
      ugryzieniu terj suni na skórze psa , to stwierdziłam , że że z suczką coś nie
      tak. Starałam sie ją wytłumaczyć sama przed sobą i jej " rodziną " , tj, że
      moje przybyły na jej teren itp , i że się nap[ewno uspokoi a zatakowała ze
      strachu przed dużymi psami. Po zamknięciu jej w pokoju , podczas kolacji
      została znów wypuszczona na pojednanie z moimi psiakami , na moją usilną
      prośbę. Jej opiekunowie mówili bowiem , że to wredny psiak , a ja miłośniczka
      wszystkich czworonogich - która w kontaktach z dosłownie ze 100 psiakami na
      codzień- miałam tylko miłe lub obojętne ( a nigdy agresywne) doświadczenia ,
      prosiłam żeby dać suni , na której teren my wtargnęliśmy szanse. Schowałam
      swoje psy i wyszłam do suni z kiełbachą- zawarczała groźnie na mnie , a potem
      rzuciła sie na moje dziecko i je ugryzła. Strasznie jestem zawiedziona , że
      istotnie są i wredne psy w naszej przyrodzie.I nie jest to kwestia
      wychowania. Znajmoni mieli zabrać innego " jamnikopodobnego " z tego mioty ,
      ale spodobało im sie to , że to ta sunia jest odważna i przebojowa i ją
      zabrali. Byłto ich " e..nty " pies , wszystkie inne były w porządku, zatem nier
      może byc mowy o tym , iż tego inaczej wychowali. Pozdrawiam
    • heluu Jak dziecko nabroi to tez trzeba je oddac, tak? 15.08.04, 16:12
      To dowodzi temu ze ona wcale go nie kochala. Nie porzuca sie kogos kogo sie
      kocha nawet jezeli nabroil prawda? czy jezeli twoje dziecko jest niegrzeczne to
      oddajesz je do domu dziecka?
      • Gość: przypis 23 Re: Jak dziecko nabroi to tez trzeba je oddac, ta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.04, 16:33
        Wiesz, jest róznica pomiedzy nabrojeniem a swarzaniem zagrożenia dla życia i
        zdrowia. Kobitka po prostu bała się o siebie i swoją rodzinę, a psa ostatecznie
        nie zabiła (co kilka osób w tym wątku sugeruje), tylko oddała do schroniska.
        Inna sprawa, jak wyglądają schroniska i co psy w nich przeżywają, ale to zawsze
        dla nich jakaś szansa.
        • heluu Re: Jak dziecko nabroi to tez trzeba je oddac, ta 15.08.04, 17:18
          Szansa? Na co? Kto wezmie ze schroniska doroslego psa ktory na dodatego moze
          zachowywac sie agresywnie? Wlascicielka mogla wczesniej myslec zanim kupila
          sobie duzego psa dosc agresywnej rasy. takiego psa trzeba trzymac krotko a
          kazdy przejaw agresji karac inaczej cie zdominuje. osoba ktora nie umie sobie
          radzic z takim zwierzeciem nie powinna go brac do domu. zreszta nigdzie nie
          jest napisane ze ten pies sie rzucal na domownikow. UGRYZL a POGRYZL to jest
          jednak roznica. moze przy odrobinie wysilku pies zrozumialby ze jest jednak
          najnizej w herarchii i na powrot stalby sie posluszny i grzeczny. ale wiadomo,
          najlatwiej jest sie pozbyc niewygodnego domownika.
        • cyganeeczka Re: Jak dziecko nabroi to tez trzeba je oddac, ta 16.08.04, 00:11
          Gość portalu: przypis 23 napisał(a):

          > Wiesz, jest róznica pomiedzy nabrojeniem a swarzaniem zagrożenia dla życia i
          > zdrowia.

          Taki bachor potrafi zamordowac zwierzatko!

          Pies ugryzl RAZ!

          Psa ona NIE CHAIALA oddac, oddala jej rodzina.
          psa ZABILA, bo skazala posrednio na powolna smierc.

    • pollka Re: Pies zdechl z tesknoty 15.08.04, 23:59
      jakos nie widze podobienstwa do psa tej kobiety, ktory ja raz ugryzl broniac
      kosci, a jamnika, ktory bez powodu rzucil sie na dziecko

      Poza tym nawet kryminaliscie(ktory cos robi z premedytacja),daje sie szanse
      poprawy, natomiast pies za jeden raz zostal skazany na smierc.
      • Gość: przypis 23 Re: Pies zdechl z tesknoty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.04, 00:55
        Nikt nie skazał psa na śmierć. Pies został oddany do schroniska, gdzie miał
        szansę na adopcję (rasowe psy wbrew pozorom dość szybko znikają ze schronisk).
        A ze nie wytrzymał psychicznie rozstania, to już inna sprawa.
        • zorba4 Re: Pies zdechl z tesknoty 16.08.04, 01:05
          Gość portalu: przypis 23 napisał(a):

          > Nikt nie skazał psa na śmierć. Pies został oddany do schroniska, gdzie miał
          > szansę na adopcję (rasowe psy wbrew pozorom dość szybko znikają ze
          schronisk).
          > A ze nie wytrzymał psychicznie rozstania, to już inna sprawa.

          Kobito, Ty nie masz serca.Az dziw bierze ze ktos moze cos takiego pisac na
          Forum Zwierzeta! PO cholere tutaj siedziesz??

          • brruno Re: Pies zdechl z tesknoty 16.08.04, 05:59
            Oprócz serca dobrze jest też czasem mieć nieco rozumu. I używać go, o co w
            miarę możliwości apeluję na tym forum. Niestety, odnoszę wrażenie, że sporo tu,
            hmm, niepełnoletnich, którzy uważają, że miłość do zwierząt polega na ślepym
            atakowaniu każdego, kto poza pianiem nt. kochanych kłębuszków wspomina o
            jakichś problemach.
            Otóż zdarzają się psy agresywne (fatalne wychowanie, choroby psychiczne), które
            stanowią zagrożenie dla swoich właścicieli i innych ludzi. Nie mówię już o
            konkretnym przypadku z tego wątku, bo trudno oceniać sytuację na podstawie
            schematycznie opisanej historyjki z trzeciej ręki. Czasami wielkim nakładem
            czasu i pracy można takiego psa opanować (psychologia weterynaryjna, zmiana
            własnego postępowania wobec psa, czyli nauczenie się, jak rozmawiać z psem i
            jak go rozumieć), ale czasem nie pozostaje nic innego jak schronisko czy wręcz
            uśpienie.
            Zaoczne ocenianie bohaterki tego wątku, czyli ugryzionej sąsiadki, nie służy
            niczemu poza samozadowoleniem szacownych moralizatorów. Po prostu za mało
            danych. Czy dziewczyna została ugryziona po raz pierwszy, czy już od dłuższego
            czasu pies pokazywał, kto tu rządzi, i terroryzował rodzinę? Takie rzeczy jak
            ugryzienie własciciela nie zdarzają się psu ot tak, w nagłym przypływie
            natchnienia. To konsekwencja poważnych i długotrwałych zaniedbań wychowawczych,
            które właściciel nie zawsze potrafi naprawić (patrz wyżej).
            Poznałam kiedyś ludzi, których przez kilka lat terroryzował ukochany spaniel.
            Rzucał się na każdego, kto śmiał wejść do kuchni, kiedy on jadł, i gryzł tak,
            że kilkakrotnie trzeba było jechac na pogotowie. Próbowali (mądry Polak po
            szkodzie) wszelkich możliwych psich tresuro-terapii, ale bez rezultatu.
            Weterynarze mieli rózne zdania: jedni stawiali na chorobę psychiczną (podobno
            dość częste u spanieli), inni na przerost instynktu dominacji. Doszło do tego,
            że rodzina bała się swobodnie chodzić po własnym domu, rodzice na każdy szmer
            lecieli sprawdzać, czy pies nie rzucił się na dziecko itd. W końcu zdecydowali
            się odwieźć spaniela do schroniska, dołączyli do karty szczegółowy opis jego
            zachowań i usłyszeli, że z takim opisem pies nie ma żadnych szans na adopcję.
            Więc zabrali go stamtąd, zawieźli do weterynarza i uśpili. Nie ma co im
            zazdrościć tego, co przy okazji przeszli, wyrzuty sumienia dręczyły ich jeszcze
            długo. Proponuję tutejszym moralizatorom, żeby postawili się w ich sytuacji, a
            na przyszłość mniej pochopnie najeżdżali na obsmarowanych w kilku słowach
            nieobecnych. Po prostu życie bywa nieco bardziej skomplikowane, niż Wam się
            wydaje.
            Na wypadek, gdyby do kogoś jeszcze nie dotarło, o czym piszę, małe
            podsumowanie: nie bronię tej „sąsiadki”, bo – podobnie jak Wy – za mało znam
            sytuację. Zwracam tylko uwagę, że niekiedy nie ma innego wyjścia, jak oddanie
            psa do schroniska czy nawet uśpienie go.
            • cyganeeczka Re: Pies zdechl z tesknoty 16.08.04, 09:41
              brruno napisała:

              >
              > danych. Czy dziewczyna została ugryziona po raz pierwszy, czy już od
              dłuższego

              No to napisze jeszcze raz: pogryzl tylko RAZ za swoj 8letnie pobyt u siasiadki.
              Ona wziela psa doroslego od kogos kto wyjezdzal zagranice (i kto pewnie
              rozwazal dac go do schroniska)

              Zawsze dawala mu spokoj jak jadl kosc,ale tym razem ubrudzil ja i chciala umyc.
              Gdy schylila sie pies podbiegl i ja ugryzl.Potem zaraz zaczal lizac ugrzyzienie
              (na nic jak widac).
              Pies byl b.towarzyski i byl bardzo lubiany przez otoczenie: dzieci itd.
        • maniia Re: Pies zdechl z tesknoty 16.08.04, 01:14
          Oj słabiutka ta Twoja wiedza o psach!to znana sprawa - wiele psów nie
          wytrzymuje rozstania!

    • gapka Re: Pies zdechl z tesknoty 16.08.04, 01:09
      w Australii jest nie do pomyslenia, zeby ktos oddal swojego psa do schroniska.
      Dziwnie w tej Polsce, szkoda mi tych biednych pieskow.
      • pejsaty Re: Pies zdechl z tesknoty 16.08.04, 10:27
        gapka napisała:

        > w Australii jest nie do pomyslenia, zeby ktos oddal swojego psa do
        schroniska.

        w polsce tez wiele osob nie pomysli o takiej mozliwosci - woli uwiazac psa w
        lesie czy wyrzucic z samochodu gdzies z dala od domu.
        • gapka Re: Pies zdechl z tesknoty 16.08.04, 10:35
          pejsaty napisał:

          > w polsce tez wiele osob nie pomysli o takiej mozliwosci - woli uwiazac psa w
          > lesie czy wyrzucic z samochodu gdzies z dala od domu.

          No za to by dostal pare lat wiezienia, kare i obowiazek spolecznej pracy w
          schronisku
    • Gość: west Re: Pies zdechl z tesknoty IP: 195.116.161.* / 195.116.161.* 16.08.04, 12:38
      Wczoraj dostała zawału moja Królinia :-(((((((((((((((((( Już nie mam łez żeby
      płakać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka