Dodaj do ulubionych

"Mowa" zwierząt ;-)

20.10.04, 23:20
Moja suka nie warczy i bardzo rzadko szczeka. Wydaje za to całą gamę
przedziwnych dźwięków, którymi komunikuje o różnych rzeczach. Na przykład
posapywanie przez nos jest oznaką niezadowolenia z zabronienia jej czegoś.
Usłucha, ale da wyraz dezaprobacie. Ma swój "komunikat" na zbliżanie się
znajomej osoby, to takie gardłowe niby-warknięcie, wydaje je również wtedy,
gdy chce zwrócić na coś moją uwagę, sygnalizowała mi tak np. jeża w trawie.
Piśnięcie - prośba o wzięcie na kolana lub podsadzenie na łóżko. Jest jeszcze
szczeko-skowyt, taki wytłumiony dźwięk, gdy ktoś kręci się w pobliżu drzwi
wejściowych lub niepokoi ją jakiś hałas z zewnątrz - tego odgłosu nigdy nie
wydaje na spacerze. Czy Wasze zwierzęta też "gadają"?
Obserwuj wątek
    • umfana Re: "Mowa" zwierząt ;-) 20.10.04, 23:32
      Moje Kociepanny oprócz miauuu i mrauuu czasami wydają dzwięki "fuuu" i "chrzyyy"
      Pozdrawiam!
    • mazuz1 Re: "Mowa" zwierząt ;-) 21.10.04, 07:00
      oczywiście hahaa, mój pies oprócz szczekania (sporadycznie warczy) piszczy ,
      chrapie gdy śpi , UWAGA- beka po jedzeniu --(głośno i wyraźnie), skamle gdy
      czegoś chce, piszczy gdy ma ochote na spacer, coś tam marudzi gdy czas na
      czesanie, i wiele innych
      pozdrawiam.
      czy wszystkie psy bekają?
      • Gość: AGATA Re: "Mowa" zwierząt ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 08:05
        Mój nie beka, ale ta ich mowa "ciała i duszy" jest wspaniała.
        I te piękne miny! Jak to fajnie wygląda obserwując właśnie takich cwaniaków.
        Lubię psy z tzw.charakterem.
      • comma Re: "Mowa" zwierząt ;-) 21.10.04, 08:25
        Oj, tak. O bekaniu zapomniałam. Najada się kuchni, po czym przychodzi do mnie
        do pokoju i beka jak stary pijak :-) A miny też robi obłędne. Najpiękniejsza
        mina to taka, gdy unosi połowę górnej wargi, tak że widać jeden ząb. Wygląda
        wtedy jak zdegustowana dama :-) Zdarza jej się pochrapywać, gdy mocno śpi.
      • pierozek_monika Re: "Mowa" zwierząt ;-) 21.10.04, 08:28
        hahaahha nie wytrzymam BEKA :DDDDD.
        Nie, mój nie beka, ale jakby bekał, to bym się z tego śmiała :).
        Mój pies też nie warczy, szczeka rzadko (jak się wystraszy porządnie, albo jak
        się bawi z kotami, a one mu na meble uciekjają i nie może ich dosięgnąć) a
        śmieszne dźwięki wydaje, jak chce wyrazić, że coś jest niesprawiedliwe, że nie
        dano mu praw, które mu się należą - czyli - kotki pierwsze dostają jedzenie,
        lub wskakują na kredens, na który leży mięso. Wtedy wydaje taki krótki skowyt.
        Gdy był mały, to u weterynarza przy okazji zupełnie niebolesnych szczepień
        wydawał całą serię dźwięków o różnej tonacji, w kilku gamach :) - taka aria
        operowa.
        Ogólnie - jest cichym psem na szczęście. W blokach to bardzo pożądana cecha.
        • selsdon.mowbray Re: "Mowa" zwierząt ;-) 21.10.04, 08:46
          Bekanie jest jednym z ulubionych, mam wrażenie, rytuałów.
          Po dobrym obiadku przychodzi do mnie i z zadowoleniem beka: "o, dobre było..."
          • balumi Re: "Mowa" zwierząt ;-) 21.10.04, 09:06
            a mój pies najwiecej gadal kiedy spal. wydawal przerózne dzwieki:warkniecia,
            skowyty jakby plakal,piski.czesto mialam wrazenie, ze sni mu sie cos zlego
            i zwyklam go wtedy budzic.dziwne, ze po operacji, która mial w sierpniu te
            odglosy zniknely: ani razu nie wydal z siebie glosu w czasie snu.
            poza tym, gdy dzwoni domofon - zaczyna szczekac pod drzewiami, tak ze trudno
            mi sie porozumiez z osoba czekajaca przed wejsciem.
            warczy, gdy cos mu sie nie podoba, np gdy chce go podniesc w casie snu:)
            a "bekac" tez potrafi, ale tylko po baaardzo sutym posilku, wiec raczej rzadko.
    • edzioszka Re: "Mowa" zwierząt ;-) 21.10.04, 10:03
      któregoś dnia bawiłam się z mym psiakiem w aporcik piłeczki.. w pewnym momencie
      pytam: "Cyrano, chciałbyś, żeby Ci jeszcze porzucać", a jemu się wymknęło "tak"
      (autentyk).. aż się boję co się będzie działo na Wigilię i jak się zacznie
      zezwierzać (jemu w głowie tylko suczki i spacery) ;)

      • Gość: Bora Re: "Mowa" zwierząt ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 10:15
        Moja suka labradorka wstaje z nami rano (co dzien o innej porze) i glosno ziewa
        z klapnieciem. Jesli jest dla niej za wczesnie, to po przywitaniu wraca na
        poslanko i kladzie sie z mina "prosze mnie nie budzic".
        Na spacerze, gdy ma ochote poaportowac, podchodzi do mnie i puka mnie kagancem
        w udo, zeby go zdjac.
        Jesli pakuje walizki, jest niespokojna, gdy zobaczy swoja torbe podrozna,
        cieszy sie do niej i przynosi swoje zabawki.
    • albert.flasz Re: "Mowa" zwierząt ;-) 21.10.04, 11:01
      comma napisała:

      > Czy Wasze zwierzęta też "gadają"?

      Oczywiście!... Żeby rozszerzyć temat, opowiem następującą historyjkę
      (autentyczną):
      Byłem kiedyś "weterynarzozootechnikiem" w pewnym sprywatyzowanym PGR na
      wschodzie Polski. W tym PGR, oprócz 200 krów mlecznych, był także rozpłodowy
      byk, 98% rasy holsztyńsko - fryzyjskiej (HF). Był niebezpieczny -
      uczestniczyłem raz w akcji ważenia "bynia", w której coś mu sie nie spodobało,
      wpadł więc w szał, rozwalił wagę i rozpędził całe towarzystwo (sami starzy i
      doświadczeni "oborowcy"). Miałem sporo wolnego czasu, więc często zaglądałem do
      niego (siedział sam, znudzony i sfrustrowany, bo zamurowali mu nawet okna w
      boksie - kiedyś je rozwalił) na "pogaduszki". Szybko się oswoił i zaprzyjaźnił,
      potrafił domagać się pieszczot jak psiak, wydając odgłosy wiele razy opisane w
      tym wątku (najciekawiej było, gdy przestawałem go drapać za uchem - kładł mi
      wtedy łeb na ramieniu, coraz mocniej naciskał i wydawał coraz bardziej
      ponaglające pomruki). Pewnego dnia odwiedziła mnie moja małżonka z moim,
      wówczas 6-letnim synem. Poszliśmy zwiedzić gospodarstwo i, oczywiście, zapoznać
      się z Fredem (tak go nazywali, choć "w papierach" stało inaczej). Był bardzo
      zadowolony i szczęśliwy; ośmielony tym mój syn przedostał się do zagrody... To
      było "do widzenia", jak ponadtonowe bydlę ostrożnie przestępowało z nogi na
      nogę, łykało trawę, którą syn mu podawał oraz próbowało go oblizać półmetrowym
      jęzorem. Zostało z tego spotkania parę zdjęć, trochę wspomnień, doświadczenia
      oraz dylemat: kto tu w końcu był "alfą" a kto "omegą"?...
      • balumi Re: "Mowa" zwierząt ;-) 21.10.04, 11:41
        wydaje mi sie, ze tylko od nas ludzi zalezy czy potrafimy sie komunikowac ze
        zwierzetami.jesli "otworzymy" sie na nie, pozwolimy im wyrazac to co czuja,
        czego chca to mamy wspaniala mozliwosc poznania ich swiata. tak jak albert
        pozyskal zaufanie i przyjazn "dzikiego" byka.szkoda, ze wielu ludzi, nawet
        tych, którzy maja zwierzeta, nie przychodzi do glowy, ze zwierzeta tez czuja,
        chca albo nie chca, ze maja tez inne potrzeby niz fizjologiczne.
      • comma Re: "Mowa" zwierząt ;-) 21.10.04, 11:53
        Piękna historia :-))) Ja nie mam doświadczeń z dużymi zwierzami, ale jeszcze
        sobie przypomniałam, że kot sąsiadów, przyjaciel mojej suki, gdy odwiedzam ich
        bez mojej malutkiej, krąży wokół mnie i wydaje taki dźwięk:
        mrrrrrriiiuuuuumrrrr??? Pytajnik jest wyraźnie słyszalny :-D
        • pierozek_monika Re: "Mowa" zwierząt ;-) 21.10.04, 11:56
          a mój kot oprócz słyszalnego pytajnika, chodzi z ogonem wygiętym w pytajnik :D
        • albert.flasz Re: "Mowa" zwierząt ;-) 21.10.04, 12:35
          No to jeszcze jedna historyjka (też autentyczna, ale znam ją z opowiadań): parę
          dni temu minęła 11 rocznica śmierci Pani Marii Lipińskiej (zd. Demianowicz),
          byłej adiunkt w katedrze chirurgii Wydz. Weterynarii AR w Lublinie, mojej
          nauczycielki i przyjaciółki rodziny. Otóż, tej Pani kiedyś trafił się byk,
          który, pewnie w transporcie - złamał sobie żuchwę (nie "dolną szczękę", czegoś
          takiego nie ma!). Leczyła go przez dobrych kilka tygodni, parę razy dziennie
          wkładała mu do gardła "piguły" specjalnie przygotowanej karmy (nie mógł
          przeżuwać)... Wreszcie wyzdrowiał i wrócił do swego właściciela. Dwa lata po
          tym wydarzeniu, "Mysza" (tak ją nazywali) brała udział w jakimś sympozjum, czy
          też innym zjeździe, gdzieś w Wielkopolsce. Była tam cała ekipa Panów
          Wiceministrów, Profesorów Habilitowanych itd. Zwiedzali jakiś PGR (to było w
          latach '70). Nagle, zauważono że gdzieś z oddali szarżuje jakiś byk. Całe
          towarzystwo, naturalnie się rozpierzchło, tylko "Mysza" pozostała. Byk dobiegł
          do niej, po czym zaczął się witać, łasić, przymilać itd... Okazało się, że był
          towłaśnie ten byk!

          Mój kolega jest weterynarzem "behawiorystą" (taki, "psi psychiatra").
          Koresponduję z nim od czasu do czasu i kiedyś wysłałam mu mniej więcej taki
          tekst:
          "- Co byś zrobił z półtoraroczną bokserką, która jest leniem, do tego stopnia,
          że nawet szczekać jej się nie chce; żebrakiem przy stole oraz śpi włózku ze
          swoimi właścicielami (dawniej nie było problemu, ale oststnio zrobiło się jakby
          ciasno - chodziło oczywiście o naszą "zwierzynę")."
          Odpisał mi:
          "- Nic się nie da zrobić, przypadek jest beznadziejny!"

          Myślę, że trochę dystansu do wszystkiego wcale by nie zaszkodziło... Zwierzęta
          mogą nas nauczyć jednej, podstawowej rzeczy: WRAŻLIWOŚCI.
          pzdr
          • Gość: Flora Re: "Mowa" zwierząt ;-) IP: 212.69.68.* 21.10.04, 12:44
            mój ziewa i jednocześnie warczy; ałaaaałwwwrrrr
            no i puszcza często bąki, ma do tego zdziwioną minę


            "poszedłem bom musiał, bom dawno nie siusiał"
    • eulalija Re: "Mowa" zwierząt ;-) 21.10.04, 14:22
      Moja sunia gadatliwa nie jest. Najwięcej ma do powiedzenia przez sen, przez sen
      nawet warczy czego nigdy nie robi na jawie. Szczeka na dzwonki, skomli na
      sygnał z domofonu, że ktoś przeszedł kodem. Wydaje dźwięk podobny do "puuff"
      jeśli usłyszy gwizdanie na któregoś z nielubianych piesków. I wydaje też taki
      trochę dziwny dźwięk, połączenie westchnięcia z ... diabli wiedzą z czym, nie
      umiem tego porównać do niczego ale na oko wydaje się to wielką dezaprobatą
      (kiedy jest odsyłana "za karę" na miejsce, kiedy kończę jakąś zabawę lub
      wymagam dłuższej cierpliwości np. przy czesaniu).
      Beknięcia zdarzają jej się szalenie rzadko, nie są jakoś specjalnie
      widowiskowe, jako szczeniakowi zdarzały jej się częste czkawki, to była duża
      rzecz, czasami czknęła tak głośno, że aż podskakiwałam.
      "Bączki" też są bardzo rzadkie, za to jeśli się przydarzy podczas leżenia lub
      siedzenia, to sunia podnosi się, ze strasznie pomarszczonym nosem obwąchuje
      przez momencik to miejsce i odchodzi w inny kąt pomieszczenia.
    • Gość: mamonka Re: "Mowa" zwierząt ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 15:42
      Oj gadają te zwierzątka gadają. I świetnie wiemy co chcą nam zakomunikować.
      Potrafią bąknąć czasem coś pod nosem niepochlebnego, potrafią pyskować, prosić,
      nalegać, wymagać .Potrafią się z nami porozumiewać i tylko jednego nie potrafią.
      Nie potrafią mówić!!
      • comma Re: "Mowa" zwierząt ;-) 21.10.04, 15:52
        Nie potrafią mówić ludzkim językiem, ale go rozumieją. Można nawet mieć
        wrażenie, że lepiej niż się nam wydaje :-) Jeden z moich psów zawsze wiedział
        kiedy o nim mowa, nawet gdy nie padało jego imię ani słowo "pies" i nikt nie
        patrzył w jego stronę. :-))))
        • Gość: ATA Re: "Mowa" zwierząt ;-) IP: 10.10.41.* 21.10.04, 16:02
          Mój Cezar jak puści bąka (a są one zawsze odczuwalne dla otoczenia )
        • Gość: ata Re: "Mowa" zwierząt ;-) IP: 10.10.41.* 21.10.04, 16:04
          Mój Cezar jak puści bąka (a są one zawsze odczuwalne dla otoczenia)
          Marszczy groźnie nos i z wyrzutem w oczach mówi do mnie " ale nasmrodziłaś!"
          • comma Re: "Mowa" zwierząt ;-) 21.10.04, 19:54
            Jeden z moich psów, gdy chciał wyjść na spacer, przynosił mi w pysku smycz.
            Kładł ją u moich stóp i szczekał. Obecna suczka drapie w drzwi, "zapraszając"
            mnie do wyjścia.
    • Gość: VIP-1 to widze, ze fajnie se gadacie z tymi pchlarzami IP: *.cwshs.com 21.10.04, 16:17
      wystarczy beknac, pierdnac
      i rozmowa ozywiona sie toczy, hehehe
      • Gość: VIP-1 [...] IP: *.cwshs.com 21.10.04, 16:19
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Kociarz Re: to widze, ze fajnie se gadacie z tymi pchlarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 21:08
          Taaaa... już Kurt Vonnegut twierdził, ze mozna porozumiewac sie pierdząc i
          tupiąc :-).
          A przy okazji, nasze koty mają całą gamę dźwieków i zachowań. Np Neska (kocica)
          gdy chce wyjsc na dwór to wskakuje i zeskakuje z parapetu okiennego aż do
          skutku (czyli otwarcia okna), Plamka gdy jest głodna siada na stole i najpierw
          prosi jak pies (macha łapka) a gdy to nie pomaga zaczyna cicho popiskiwać..
          itd
          • comma Nie tylko psy i koty :-) 24.10.04, 10:00
            Wybrałam się z synem na spacer do rezerwatu przyrody. Gdy szliśmy brzegiem
            rzeki, z szuwarów wyłonił się dorodny łabędź i zagrodził nam drogę. Było to
            ogromne ptaszysko, jaskrawopomarańczowy dziób sięgał piersi syna. Śnieżnobiałe,
            pióra oślepiająco lśniły w słońcu. Imponujący widok. Cichutko poprosiłam synka
            by się zatrzymał i obserwowaliśmy przybysza. Łabędź nie przybierał agresywnej
            postawy, lecz przyglądając się nam kątem oka wolno obrócił się wkoło, następnie
            rozpostarł skrzydła i potrząsnął nimi, wdzięcznie wyginając szyję. Zachowywał
            się jak modelka :-) Przybrał jeszcze kilka malowniczych póz, po czym podszedł
            do nas zupełnie blisko i posykując wyciągnął łeb ku naszym dłoniom. Okropna
            gafa! Nie wzięliśmy nic do jedzenia, nie mieliśmy zapłaty za pokaz! Upomniałam
            tylko syna by pod żadnym pozorem nie dotykał łabędzia (obawiałam się że go
            dziobnie, a podejrzewam, że bez trudu byłby w stanie złamać dziecku palec) i
            poszliśmy dalej. Żegnały nas pełne wyrzutu okrzyki zawiedzionego ptaka. Gdy
            wracaliśmy tą samą drogą, widzieliśmy ptasiego aktora karmionego bułką przez
            grupkę spacerowiczów. Nagroda jednak go nie ominęła! :-)
            • umfana Re: Nie tylko psy i koty :-) 24.10.04, 11:30
              Mój kot miał kiedys koleznkę rybkę, która z nim rozmiawiała bulgocząc- puszczała
              bąbelki z pyszczka i wydawała dziwne dźwięki.Zawsze podpywała do kocura, który
              śledził jej pływanie w akwarium.
              Pozdrawiam!
              ;o)
            • ramm.stein Jeśli chodzi o łabędzia 26.10.04, 13:22
              Gorąca prośba przy okazji - nie karmcie ptaków poza "sezonem", czyli kiedy nie
              trzaska mróz i śnieg nie wali z nieba płatami:)
              To wbrew pozorom nie ratuje im życia, a wręcz przeciwnie - może doprowadzić do
              śmierci... Ptaki, które powinny odlecieć na zimę, zostają, bo przecież jest
              tyle pokarmu, a potem zamarzają, a kiedy przestają być karmione - padają z
              głodu. Zdarza się też, że ptaki - również z powodu obfitości pokarmu - mają
              zbyt dużo piskląt, a potem nie są w stanie ich wszystkich wykarmić.
              Jeśli już zimą chcecie dokarmiać ptaki, róbcie to regularnie (nie przerywajcie
              gwałtownie dokarmiania w środku zimy), unikajcie chleba (tak, tak! chleb i
              bułki wcale ptakom nie służą) i wszystkiego, co słone i spleśniałe. Ptasie
              żołądki to nie śmietnik na stare pieczywo - to im naprawdę szkodzi. Sól także
              szkodzi.
              Najlepiej zacząc dokarmianie po pierwszych mrozach i skończyć wraz z
              cieplejszymi dniami.
              I nie karmcie łabędzi. Latem mają dość jedzenia, poradzą sobie. Wkurza mnie,
              kiedy ktoś rzuca kawałki pieczywa (znowu ten chleb!), a potem się dziwi, że
              łabędź pogoni delikwenta z sykiem. Zwłaszcza, kiedy ma młode. To wcale nie jest
              dobrze dla dzikich zwierząt, kiedy przyzwyczaja sie je do takiego "łatwego"
              jedzenia.
              Niektórzy przyrodnicy w ogóle odradzają jakiegolwiek dokarmiania ptaków.

              Sorry za zboczenie z tematu, po prostu musiałam o tym napomknąć. Podchodźmy do
              dzikich zwierząt mądrze!
    • comma Re: "Mowa" zwierząt ;-) 26.10.04, 09:39
      Kotek Ci przebiegł po klawiaturze????
    • pierozek_monika Re: "Mowa" zwierząt ;-) 26.10.04, 09:43
      przepomniało mi się, że moja kotka syjamska jest bardzo głośna i dźwięki które
      wydaje bardzo drażnią otoczenie, główie przyznam mnie i męża. Goście czasami
      też maja okazję posłuchać jej "koncertów". Gdy jest z czegoś niezadowolona
      wydaje takie marudne jęki, jak aktorki w pornolach niemieckich.
      • comma Re: "Mowa" zwierząt ;-) 26.10.04, 09:54
        Słyszałam, że koty syjamskie wydają bardzo specyficzne dźwięki, ale nie
        sądziłam, że aż TAK specyficzne :-D
    • Gość: netka Re: "Mowa" zwierząt ;-) IP: *.wolowice.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 11:09
      Moja kotka brytyjska jak tylko z parapetu wypatrzy jakieś wróbelki na rynnie to
      się przyczaja a potem .... ćwierka :o)) na te wróble.
    • Gość: carl hunter Re: "Mowa" zwierząt ;-) IP: *.net.htnet.hr 26.10.04, 23:47
      Polecam artykul TA MILOSC ZMIENI SWIAT w miesieczniku WROZKA 8/2002 s.24. o
      Dunce Kirsten Helming, ktora w wolnych chwilach /niestety rzadko/ prowadzi
      kursy rozmawiania ze zwierzetami. Takie to dziwne i cudowne, ze az trudno
      uwierzyc, ze to prawda. Mam nadzieje, ze tak.
    • chel53 Re: "Mowa" zwierząt ;-) 27.10.04, 00:22
      a moja suka shar pei jak śpi to berdzo czesto chrapie jek człowiek .Mam na
      stanie jeszcze dwa koty dachowca który rządzi w naszym ;fyrtlu; a z moim psem
      wita się ocierając się o psa,a pies to lubi.ALE DRUGI KOT jest rozpieszczony
      przez żonę do potęgi,a przy tym jest -ofiarą losu- potrafi spaść z plotu
      skacząc na niego,spaść z kolan.bardzo lubi bawić się z moim psem a zabawa
      często kończy się jak pies chwyci za kark kota i jak szmatę preciągnie kota
      przez mieszkanie.Spać idą razem wtuleni w siebie i zgadnijcie gdzie śpią?
      • czikita5 Re: "Mowa" zwierząt ;-) 27.10.04, 09:47
        Mój wilczur doskonale komunikuje sie ze mną oczami. Kiedys jak spotkała mnie
        bardzo przykra sytuacja i płakałam, to pies położył głowę obok mojej na łóżku i
        dosławnie płakał - normalnie łzami.

        psy.zwierzeta.eurocity.pl
        psy.zwierzeta.eurocity.pl
        psy.zwierzeta.eurocity.pl
    • Gość: Tina 14 Re: "Mowa" zwierząt ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 13:55
      Mój pies nie szczeka ani nie wyje ale widać ,że jest mądry. Często gdy chce iść
      na dwór, nosem uderza moje kolano. A gdy coś jem, drapie mnie delikatnie łapą i
      prosi o jedzenie. Fajnie to wygląda !!!
    • pierozek_monika ciekawy artykuł 28.10.04, 08:48
      Polityka, nr 44/2004
      "Czy papuga zastąpi psa w roli najlepszego przyjaciela człowieka? Ostatnie
      badania pokazują, że z tym zwierzęciem można naprawdę pogadać"

      polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1197270&MP=1
      • duzy_vip Re: ciekawy artykuł 28.10.04, 17:32
        no to moze kiedys swirki beda mialy z kim pogadac
        bo ludzmi to oni wspolnego jezyka za cholere znalezc nie moga
    • bosa Re: "Mowa" zwierząt ;-) 28.10.04, 15:18
      mój pies, oprócz bekania, warczenia, szczekania i mnóstwa innych dźwięków -
      śpiewa, gdy jedzie pogotowie, straż pożarna lub jakiś inny pojazd na sygnale.
      Podnosi wtedy pysk do góry i wyje w różnych tonacjach, od bardzo niskich
      dźwięków, do bardzo wysokich. Dużo i często gada też przez sen. Kot zresztą
      podobnie - najbardziej gadatliwy robi sie podczas snu. Czasami "kłóci się" z
      psem, wtedy syczy do niego i "hyczy" i wydaje inne dźwięki. Pies wtedy szczeka
      jak opętany
    • pan_vip Re: sa jakies postepy? 29.10.04, 17:12
      czego nauczylas swojego pipulka?
      "pierd, siad, pierd", co on na to?
      aportuje czy na zakupy leci?hehehe
      • comma Re: sa jakies postepy? 29.10.04, 17:47
        Po raz drugi i ostatni informuję Pana, iż Pańskie popisywanie się dowcipem
        wątpliwej jakości uważam za żałosne.
        • miss_dronio Re: sa jakies postepy? 29.10.04, 18:45
          Nie powinno się nikogo tak z góry surowo oceniać! Jak będziesz taka wulgarna to
          zaraz dostaniesz to o co sie prosiłaś. Wysil sie prosze czasami i zauważ, że
          pod przekąsem i swadą vipa kryją się błyskotliwe spostrzeżenia i głeboka prawda
          życiowa. Nie zapominaj również, iż jest on człowiekiem, którego nikt tu nie
          rozumie, który jest szargany przez różne podszywki, że wyśmiewają się z
          jego "męskości"... łatwo jest krytykować człowieka tylko za to co pisze, jak
          się odnosi do innych ludzi, za wulgarny język, za błędy ortograficzne ale nikt
          nie postarał sie o jakąs głębsza analizę. Dlaczego nie spytasz np. vipa z pod
          jakiego jest znaku zodiaku? Przeciez to tak wiele mogłoby tłumaczyć... Ale wy
          oczywiscie wolicie od razu napadac na człowieka bo nazwał tam kogos świerem,
          poj.bem albo c.pą.To nieładnie.
          • ramm.stein Re: sa jakies postepy? 30.10.04, 14:13
            Alem się uśmiała... Przedni dowcip... :(((
            • miss_dronio Re: sa jakies postepy? 30.10.04, 14:50
              z tym dowcipem i s tym smutkiem na twarzy ":(((" to chyba jakas
              nadinterpretacja!!!!
              Głowa do góry:) Świat nie jest taki zły;))
              • kawal Re: sa jakies postepy? 30.10.04, 23:31
                a co to znaczy jak pies szczeka bo przez okno na ulicy widzi idacych ludzi?
    • jedwabna zagolopowaliscie sie! - pies nie placze lzami!!! 31.10.04, 01:04
      • comma Ale wygląda oczami :-) 31.10.04, 10:40
        Niektóre psy płaczą i mam dowód w postaci fotografii, mogę Ci wysłać, jeśli nie
        wierzysz. :-)
        • jedwabna Re: Ale wygląda oczami :-) 31.10.04, 23:43
          bardzo prosze o fotografie :-)
    • baskarek Re: "Mowa" zwierząt ;-) 01.11.04, 01:41
      Moje niuśki opracowały swoją technikę.Mam dwa bernardyny.Suka jest pyskata, za
      każdym razemm, jak widzę jej naburmuszoną minę, zadaję jej pytanie: co ci nie
      gra???, a ona zaczyna wtedy swój monolog, wyciąga pysk i się
      zaczyna ..... .Gaduli na całego. A facet stoi za nią, może coś się trafi przy
      okazji? (on jest u mnie dopiro od pol roku).A ona dalej mówi do mnie, ja ją
      pytam;misia, o co ci chodzi? i dopiero się zaczyna. Szczeka , ale bardziej
      mówi,mam wrażenie, ze mnie ochrzania, może jest zazdrosna?, może chce się
      bawić, cały czas się zastanawiam. Potem on zaczyna, mruczy, bo na więcej nie ma
      odwagi Kocham je po równo, pieszczę na pół, każde tyle samo, moje
      kruszynki.Słuchajcie, PSY MÓWIĄ, tylko trzeba je usłyszeć.
      Ja swoje słyszę i one mi o tom mówią przez swoje gadulenie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka