Dodaj do ulubionych

Blagam o pomoc

23.12.04, 21:16
Nikt u mnie w domu nie interesuje sie juz 15 letnim psem ktory siedzi w kojcu
teraz jest zima a on ma straszny reumatyzm rano ciezko mu wyjsc z budy po
pewnym czasie juz jest ok bo to rozhcodzi ale 3 dni temu wracalem z nim ze
spaceru a on nagle zgial tylnia lape i nie mogl jej postawic na ziemi!!! jak
tylko szedl to co pare krokow sie wywracal dodam ze jest to pies cos ala
owczarek niemiecki tylko lekko kundelowaty. Tak wiec nawet spory pies. Moja
rodzinka wrzucila go do garazu bo niby tam jest cieplo i niech sie samo leczy
bo uwazaja ze juz sie nie da nic zrobic. Nikt go nie chce wziasc do
weterynarza a on wstaje pochodzi 2 minuty na wszystkich lapach a potem ta
tylnia znowu zgina (podkurcza) i chodzi o 3 bardzo sie meczy i przewraca...
Co ja mam zrobic??? Prosze o pomoc!!! Czy sa jeszcze szanse ze on bedzie
chodzil czy mozna go juz tylko uspic??
Obserwuj wątek
    • mysiam1 Re: Blagam o pomoc 23.12.04, 21:19
      Jak to nikt się nie interesuje? TY się interesujesz. Czy nie możesz czegoś
      zrobić? Wziąć go do weterynarza? A na razie zrobić mu w tym garażu jak
      najcieplejsze legowisko, postarać się o coś lepszego do jedzenia (ale łatwo
      strawnego, pewnie tak, jak dla szczeniaka)?
      • miska77 Re: Blagam o pomoc 23.12.04, 23:04
        mysle, ze wet powinien przepisac rimadyl - mojej suczce pomogl w podobnych
        dolegliwosciach.
        Bardzo wspolczuje pieskowi.

        Pozdrawiam,
        Ewa
    • miss_dronio Re: Blagam o pomoc 23.12.04, 23:40
      X-jubei a z jakiej miejscowości jesteś?
      • x-jubei Re: Blagam o pomoc 23.12.04, 23:50
        uwiezcie mi ze gdybym tylko mogl to bym go wzial do weterynarza ale on jest w
        drugim miescie. Udalo mi sie naszczescie namowic dziadka mialem sobie kupic
        aparat ale nie moge patrzec jak sie meczy pies i wywale wszystko na lekarza mam
        nadzieje ze pies bedzie mogl chodzic jutro sie wszystkiego dowiem.

        Interesuje mnie tlyko to czy jak pies caly rok siedzi w budzie to czy jak sa
        mrozy to nalezy go brac do domu bo wtedy on sie przyzywczja do ciepla , nagle
        zmiany temperatury itp
        • albert.flasz Re: Blagam o pomoc 24.12.04, 10:29
          Myślę, że lekarz wiele tu nie poradzi: skończy się ewentualnie na paru
          zastrzykach Rimadylu lub czegoś podobnego, jednak u psa w tym wieku zmiany w
          stawach mogą być już bardzo zaawansowane: może mieć zniszczone chrzastki
          stawowe, odkształcone główki kości udowych... Najważniejszym byłoby,
          rzeczywiście - przenieść psa, przynajmniej na zimę, do jakiegoś cieplejszego
          (niekoniecznie dobrze ogrzewanego - te objawy mogą się nasilać przy gwałtownych
          zmianach temperatury - np. przy wyjściu na dwór) i suchego pomieszczenia. Poza
          tym, można mu dawać jakieś paraleki lub odżywki z grupy "chondromodulatorów",
          czyli wspomagające odbudowę chrząstek: np. Arthroflex (można kupić w aptece,
          bez recepty) lub podobne.
          pzdr
    • mama22 Re: Blagam o pomoc 24.12.04, 00:47
      uwazam ze taki stary piesek powinien miec zapewnione cieple miejsce w domu-jak
      cale zycie siedzial w budzie!nalezy mu sie to!
      zrob wszystko bardzo Cie prosze zeby tak bylo!
      serdecznie pozdrawiam [pieska i czekamy na wiadomosc
    • ontarian Re: Blagam o pomoc 24.12.04, 12:46
      psa w tym wieku nalezy uspic
      co normalny weterynarz, rowniez powinien zalecic
      niedlugo, pies nie wstanie zeby sie odlac
      i co wtedy? bedziesz mu fiuta trzymal by mogl to zrobic?
      • x-jubei Re: Blagam o pomoc 24.12.04, 21:22
        to ty uspis swojego ja bede jeszcze sie staral

        pies dostal 6 zaszczykow o 10 rano teraz jest 10 wieczor a on mimo wszystko to
        samo jutro jade po kolejna dawke jak nie przejdzie to antybiotyk

        swoja droga to myslalme ze one mu jzu cos pomoga w sumie lezy caly dzien a tu
        nic.. nie wiem jak to sie skonczy
        • yerzys Re: Blagam o pomoc 24.12.04, 21:28
          Widać że rodzinka wyrzuciła sobie pieska na śmietnik. Zabawka się popsuła to
          trudno, koniec zabawy - zero zainteresowania. Po co im ten pies był ??
        • mysiam1 Re: Blagam o pomoc 24.12.04, 21:44
          X-jubei, nie licz na to, że jakieś cudowne leki pomogą Twojemu psu odzyskać
          siły. One mogą mu pomóc nie czuć bólu - to też bardzo ważne. Wydaje mi się, że
          jeśli zdajesz sobie sprawę z tego, że jego życie dobiega końca, możesz zadbać o
          to, żeby ten koniec był spokojny i godny, żeby Twój pies nie umierał sam, na
          mrozie i gołym betonie. Niech dostaje te zastrzyki i to, co poradzi weterynarz,
          a Ty bądź przy swoim psie i nie pozwól mu odejść w kompletnym osamotnieniu.
          Wierzę, że dla zwierzęcia to też ważne.

          x-jubei napisał:

          > to ty uspis swojego ja bede jeszcze sie staral
          >
          > pies dostal 6 zaszczykow o 10 rano teraz jest 10 wieczor a on mimo wszystko
          to
          > samo jutro jade po kolejna dawke jak nie przejdzie to antybiotyk
          >
          > swoja droga to myslalme ze one mu jzu cos pomoga w sumie lezy caly dzien a tu
          > nic.. nie wiem jak to sie skonczy
          • x-jubei Re: Blagam o pomoc 25.12.04, 22:53
            no co wy jaki koniec??/ smaruje mi caly czas noge i nie ma innej opcji jak
            tylko to zeby znowu chodzil minie szybko zima i bedzie znowu biegal ma 13 lat
            ale jeszce pozyje ze 2 min DZIS ZNOWU DOSTAL 6 ZASZCZYKOW KAZDE SPRAWIAJA MU
            WIECJE BOLU straszna srpawa patrzec jak on sie boi .. pierwsyz raz widizalme
            zeby psu lecialy lzy z bolu
            • mysiam1 Re: Blagam o pomoc 25.12.04, 23:01
              Napisałeś, że ma 15 lat, zresztą nawet gdyby miał 13, to dla dużego psa to
              bardzo sędziwy wiek. Oczywiście, jest szansa, że z tego wyjdzie na tyle, żeby
              znów sprawnie się ruszać, ale musisz zdawać sobie sprawę z tego, że on już
              powoli odchodzi. To może potrwać pół roku, rok, miesiąc - tego nikt pewnie w
              tej chwili Ci nie powie, ale powinieneś się z tym pogodzić. Podejrzewam, że
              podejście Twojej rodziny do psa się nie zmieni, więc prędzej czy później
              problemy, które ma teraz, znów się odezwą, a z biegiem czasu będzie coraz
              trudniej mu pomóc.
    • mama22 gdzie przebywa piesek? 25.12.04, 23:20
      w domku?czy sam -na "podworku?"
      • x-jubei Re: gdzie przebywa piesek? 28.12.04, 19:54
        w budzie na podworku. Bylem z nim 3 razy u lekarza dostawal po 6 zaszczykow w
        tym b1 b12 przeciwulowy i cos tam jeszcze a teraz dostal jakies rimadin czy cos
        5 tabletek bo wiecje juz nie mialem niestety kasy a nie zarabiam. Tabletki mu
        guzik daja... lapa jest caly czas zgieta a cza dodac ze jedna z jego przednich
        lap jest jakby wybita od 5 lat tzn tak sie zrosla bo wlaciciel uwalazl ze jak
        pies ma 7 lat to nie nalezy juz leczyc lapy ze teraz jak idzie do przodu to ja
        tak zaciaga robi kolo nia nim postawi z prdzou ogolnie stna jest fatalny.
        Ciezko mu wyjsc z budy do jedzenia. Jutro stawiam srpawe jasno albo jedziemy na
        laser do specjalnej klini a ch.. wlascicle i tak sie nie zgodzi bo przeciez
        pies jak mial 7 alt to byl stary to jak ma 13 to przeciez juz jest bardoz stary
        i on nie bedzie dawal kasy to ja mu powiem ze trzeba go bedzie uspic i nie
        widze innego wyjscia a jak sie nie zgodiz to go ku.. pozwe do sadu mimo ze
        chrzesny, bo juz nie wytrzymam patrzec na to wszystko
        • miss_dronio Re: gdzie przebywa piesek? 29.12.04, 00:09
          X-jubei! Gratuluje postawy:) Ktos psu musi pomóc- dobrze, ze ma Ciebie:) Możesz
          poradzić się jak postępować np. tutaj:
          empatia.pl/str.php?dz=17
          lub tutaj:
          www.toz.pl/interwencje.php
          A najlepiej i tu i tu:)))
          Powodzenia i informuj nas na bieżąco:)))
          Pzdr.
        • mama22 dokladnie... 29.12.04, 15:31
          postaw sprawe jasno..ten piesek cierpi..przeciez to bez sensu,nie pozwol na to
          informuj nas na biezaco...czekamy na wiadomosci
    • mama22 gdzie mieszkasz? 29.12.04, 15:32
      • x-jubei Re: gdzie mieszkasz? 29.12.04, 22:25
        no jest super ku... Przychodze wieczorem do domu chcem u dac jesc wystawima
        miske kolo domu pies wychodzi z budy dochodzi do jedzenia o 3 lapach dwa gryzy
        buum na ziemie i koniec nie ruszy sie dalej. To mowie mu idz do budy no to
        prosze bardzo tylnie lapy na ziemi wyprostowane a przednie ciagna na sile do
        przdu i pies wlecze metr po ziemi a potem sie poddaje i lezy na zimnym betonie.
        Na sile jakos go dopchalem do tej budy. Wszedl i teraz tam siedzi dalem mu koc
        to jest cieplio bo jest podwojnie ocieplana.

        Ide do domu i mowie ze ku.. nie mgoe na to patrzec iz eby pojechali go w koncu
        uspic no to mi mama mowi ze to nie jest nasz pies i ona nie moze decydowac a
        moj kochany wujek stwierdzil ze jak pies nie bedzie juz w stanie wyjsc z budy
        zeby sie zaltwic i zacznie robic pod siebie to dopiero wtedy go uspi i caly
        czas mi tlumacyz ze jak ludzie maja reumtyzm to tez leza w lozku i nic nie
        robia.

        Jednym slowem pozostaje mi cialgny nadzor czy pies lezy w budzie czy na
        zewnatrz na betonie bo po prostu nie udlao mu sie wejsc bo nie mial sily.
        Bede mu pomagal jak tylko moge do ostatniej chwili mysle ze to juz dlugo nie
        potrwa w kazdym razie zrobie wszystko zeby byl w cieplej budize bede mu podawla
        do knmca osobie jes masowal noge. Ale to juz nie potrwa dlugo.

        Zal mi po prsotu patrzec na to wszystko a najbardziej boli mnie to ze ludzie
        moga byc takimi bezdusznymi ch..ami.
        • mama22 Re: gdzie mieszkasz? 29.12.04, 23:34
          ..to jest naprawde straszne..ja tego nie pojmuje..po co piesek ma sie meczyc!!!
          jesli nie ma juz naprawde ratunku!
          na Twoim miejscu wzielabym pieska do uspienia nie zwracajac uwagi na nikogo...
          jesli to jest ostatecznosc oczywiscie!!!
          rany...tak Mi jest zal tego psiaka ze nie moge...katastrofa
          • x-jubei Re: gdzie mieszkasz? 30.12.04, 10:18
            najgorsze jest to ze on ciagle chce zyc to widac chocby po tym
            ze jak zobaczy smycz to od razu chce wyjsc z budy zeby usc do lasu i tak
            dalej... sproboje mu jeszcze pomasowac ta lape wcieram mu teraz spirytus
            kamforowy na rozgrzanie wcian witamine b1 i jakies talbetki przeciwreumatyczne.
            Mam nadzieje ze jak sie ociepli to wszsytko sie zmieni... zobaczymy
            • x-jubei Re: gdzie mieszkasz? 30.12.04, 14:47
              no i stalo sie wlascicel z zona zobaczyli jak pies wychodzi z kojca po
              jedzenie. 5 razy sie przewrocil o 2 czasem 3 nogach jakos dotarl wywroicl sie
              padl i zaczal piszczec... jeszcze dzis albo jutro jeda go uspic.

              ps. czy to prawda ze niekotrzy weterynarze podaja srodek nasenny a potem
              spiacego psa zakouje sie zywcem?? slyszeslcie o czym takim bo ja tego nie
              przetyrzymam jesli to prawda... jezuuuu
              • mysiam1 Re: gdzie mieszkasz? 30.12.04, 14:58
                x-jubei napisał:

                > no i stalo sie wlascicel z zona zobaczyli jak pies wychodzi z kojca po
                > jedzenie. 5 razy sie przewrocil o 2 czasem 3 nogach jakos dotarl wywroicl sie
                > padl i zaczal piszczec... jeszcze dzis albo jutro jeda go uspic.
                >
                > ps. czy to prawda ze niekotrzy weterynarze podaja srodek nasenny a potem
                > spiacego psa zakouje sie zywcem?? slyszeslcie o czym takim bo ja tego nie
                > przetyrzymam jesli to prawda... jezuuuu

                Matko Boska, co Ty wygadujesz? Uspokój się. Wet poda psu środek w takiej dawce,
                że pies po prostu zaśnie na zawsze. Możesz zadzwonić do lekarza i sam go
                zapytać. Jeśli możesz, jeśli umiesz, jeśli dasz radę - bądź wtedy przy psie. On
                widzi, że to Ty się nim przez ostatnie dni przejmowałeś i dbałeś o niego.
                Pożegnaj się z nim, nie daj się wygonić z gabinetu...Pogłaszcz go, zanim
                zaśnie...Nawet jeśli będzie Cię to kosztować rozpacz i łzy - niech pies nie
                umiera w samotności. Kilkanaście lat temu w gabinecie u weta musiałam podjąć
                decyzję o uśpieniu mojego psa, dotąd żałuję, że nie zostałam, gdy lekarz dawał
                zastrzyk...
              • miska77 Re: gdzie mieszkasz? 30.12.04, 15:00
                zadzwon po weterynarza, zeby przyjechal do Was i moze uspi go w jego budzie. Nie
                widze sensu juz ciagnac bidulka doi weta - to kolejny stres i wysilek.

                Trzymaj sie !

                Moj jeden piesek umarl sam w 98 a drugi zostal uspiony w 2002 -tydzien przed
                moim slubiem, strasznie plakalam...
                Zostala mi jeszcze 5 letnia suczka.

                Ewa
                • x-jubei Re: gdzie mieszkasz? 30.12.04, 16:38
                  ale ja nie dam rady.... nie moge nawet nie potrafie o tym myslec nie chce tam
                  jechac niech to zrobi drugi wujek ktory nie jest zwiazany w zadne sposob z tym
                  psem. Ku.. dlaczego tak musi byc...

                  ps. ale ja slyszalem ze to jest prawda skad mozecie wiedziec ze one sie nie
                  budza??
                  • mysiam1 Re: gdzie mieszkasz? 30.12.04, 16:43
                    x-jubei napisał:

                    > ale ja nie dam rady.... nie moge nawet nie potrafie o tym myslec nie chce tam
                    > jechac niech to zrobi drugi wujek ktory nie jest zwiazany w zadne sposob z
                    tym
                    > psem. Ku.. dlaczego tak musi byc...
                    >
                    > ps. ale ja slyszalem ze to jest prawda skad mozecie wiedziec ze one sie nie
                    > budza??

                    Po pierwsze weterynarz przeważnie oddaje Ci psa, żebyś go sam pochował...ten
                    mój pies, którego uśpiłam, był całkiem martwy, zaręczam Ci :-(. Po drugie -
                    wetrynarz to nie morderca i nie sadysta.
                    Po drugie - nie dla siebie masz to zrobić, a dla psa. Pomyśl, jak on się będzie
                    bał, zasługuje na to, żeby mieć przy sobie kogoś, kto go kocha i kogo on kocha.
                    Ty byś chciał umrzeć w samotności? Oczywiście, to Twoja decyzja, ale wiem po
                    sobie, że po jakimś czasie się tego żałuje.
                    Jeśli to możliwe, poproś weta, żeby przyjechał do Was, niech pies się nie męczy
                    jeszcze podróżą...
                    Trzymaj się dzielnie i dzielnie przeprowadź swojego psa na drugą stronę - jak
                    to mówią - za Tęczowy Most - on tam będzie sobie biegał jak za dawnych lat...
    • mama22 :( smutne to bardzo... 30.12.04, 21:50
      zareczam Ci ze piesek zasnie na zawsze -rozumiem Twoje obawy-tez sie tego bałam!
      rok temu bylam przy Moim piesku kiedy odchodzil-i nie załuje tego-bylam z Nia
      do konca!
      badz przy NIM prosze nawet jak by Cie to kosztowało wiele stresu(bo napewno tak
      bedzie)
      a co do uspienia to lepiej by bylo jak bys poprosil weterynarza do pieska-po co
      narazac Go na dodatkowy stres-niech odejdzie w swojej budzie przy Tobie!
      ps:nie martw sie ze sie obudzi-zobaczysz kiedy przestanie mu bic serdeuszko!!!
      powodzenia!
      • jot6 Re: :( smutne to bardzo... 31.12.04, 06:27
        na początku tego roku też musiałam uśpić swojego psiaka ukochanego - po
        pierwsze to niestety prawda,że duże psy żyją krócej,weterynarz mi powiedział,że
        średnia wieku to w tej chwili około dziesięciu lat.Weterynarz przyszedł do
        domu,zrobił psu najpierw zastrzyk tzw "głupiego jasia",po którym w zasaddzie
        pies zasnął,i wtedy dał mu zastrzyk ostateczny. To bzdura okrutna o tym
        budzeniu się psa. Weterynarz sprawdza bicie serca.
        • x-jubei Re: :( smutne to bardzo... 31.12.04, 11:23
          jezu ku.. pie..ny wlasciciel powiedzial ze go nie uspi teraz bo mam
          sywestra i nie bedzie sie smucil... jak mozna tesknic za psem z ktorym sie
          wogle niewychodzi do lasu nie daje sie mu jesc itp??? boze jak ja go nie
          nawdize za to!!!!

          a dzis lezy na dole w garazu na kocach i caly czas piszczy z bolu <hliphlip>

          ps. czy mozna dac psu tabletke KETONAL to taki silny lek przeciwbolowy dla
          ludiz najsliniejszy jaki znam nic sie nie stanie psinie ???
          • mysiam1 Re: :( smutne to bardzo... 31.12.04, 11:29
            x-jubei napisał:

            > jezu ku.. pie..ny wlasciciel powiedzial ze go nie uspi teraz bo mam
            > sywestra i nie bedzie sie smucil... jak mozna tesknic za psem z ktorym sie
            > wogle niewychodzi do lasu nie daje sie mu jesc itp??? boze jak ja go nie
            > nawdize za to!!!!
            >
            > a dzis lezy na dole w garazu na kocach i caly czas piszczy z bolu <hliphlip
            > >
            >
            > ps. czy mozna dac psu tabletke KETONAL to taki silny lek przeciwbolowy dla
            > ludiz najsliniejszy jaki znam nic sie nie stanie psinie ???

            Lepiej nie, bo sam go niechcący uśpisz... A nie mógłbyś poprosić weta żeby po
            cichu przyjechał? Da mu zastrzyk usypiający i nikt nie bedzie wiedział.
            Właściciela postrasz TOZem albo inną organizacją, że męczy psa i nie chcę
            skrócić jego cierpień.
          • vww Re: :( smutne to bardzo... 31.12.04, 11:38
            Bardzo Cię przepraszam, ale poza tym, że bardzo się przejmujesz psem (i chwała
            Ci za to), to w sumie niewiele robisz. Nie wiem jak z ketonalem, ale jeden
            telefon do weterynarza zalatwiłby sprawę. Weź sprawy w swoje ręce, jeżeli pies
            już leży na kocu, weź kogoś z samochodem, psa w samochod ( żeby nie psuć
            wujkowi sylwestra ) no i uśpij, jeżeli nie widzisz żadnych szans dla psa.
            To ostatni gwizdek,1 - go stycznia wujek będzie mial kaca, weterynarza nie
            będzie, a psiak będzie dogorywal w samotności, a jeszcze przedtem dostanie
            ataku serca przez fajerwerki. Jeżeli jesteś w Warszawie, chętnie Ci pomogę,
            nieodpłatnie przewiozę i psa i Ciebie.Zacznij dzialać, Twoje użalanie się na
            forum nie przyniesie psu ulgi.
            • skonczonycham Re: :( smutne to bardzo... 31.12.04, 11:43
              Ale następnego psa nie brać ! Bo kiedyś znowu nas odwiedzisz i powiesz że
              rodzina psa wyniosła za dom, bo umiera. Co to kurde? Robak? Nie należy mu się
              takie traktowanie !! Takim ludziom powinni wprowadzić zakaz posiadania
              zwierząt !
              • mysiam1 Re: :( smutne to bardzo... 31.12.04, 12:07
                Chwileczkę, nie przesadzajcie. Nie wiecie, kto do Was pisze i jakie ma
                możliwości działania. Pies przeżył z tą rodziną 13 lat, więc AŻ tak źle mu
                pewnie nie było. Ludzie bardzo często nie wiedzą, jak się zachować, co robić,
                gdy zwierzę odchodzi. Słyszałam o takich, którzy chorego kotka wywieźli do lasu
                i tam zostawili, zeby dzieci nie widziały, jak się męczy. O tym, żeby iść z nim
                do weta,nie pomyśleli. Zamiast tego szukali nowego kota.
                Dajcie spokój chłopakowi, nie wiecie, co zależy od niego, a co nie i jakie ma
                możliwości działania.
                • vww Re: :( smutne to bardzo... 31.12.04, 12:20
                  Widzę jedno - chłopak ma dobre chęci, ale sytuacja nieco go przerosła, nikt mu
                  nie pomaga. Sam sobie chyba nie poradzi, zwłaszcza z właścicielem psa.
                  Nie napisał skąd jest, można by wtedy zmobilizować najbliższego weta do czynu,
                  przesyłając mu kasę za uśpienie na konto.Pozostaje jeszcze przelamanie oporu
                  wlaściciela, z czym wirtualnie sobie nie poradzimy. No i sprawa jak stała, tak
                  stoi.
                  • mysiam1 Re: :( smutne to bardzo... 31.12.04, 13:49
                    vww napisała:

                    > Widzę jedno - chłopak ma dobre chęci, ale sytuacja nieco go przerosła, nikt
                    mu
                    > nie pomaga. Sam sobie chyba nie poradzi, zwłaszcza z właścicielem psa.
                    > Nie napisał skąd jest, można by wtedy zmobilizować najbliższego weta do
                    czynu,
                    > przesyłając mu kasę za uśpienie na konto.Pozostaje jeszcze przelamanie oporu
                    > wlaściciela, z czym wirtualnie sobie nie poradzimy. No i sprawa jak stała,
                    tak
                    > stoi.

                    No dobrze, ale skoro on nie jest właścicielem, to niewiele może zrobić. I tak
                    dobrze, że pies dostaje jakieś środki i że jest ktoś, kto się nim
                    zainteresował, kto do niego przychodzi i dba o niego.
                    Nie zmuszajmy chłopaka do robienia czegoś, co jest ponad jego siły - i tak
                    pewnie dość się naraża rodzinie.
                    • x-jubei Re: :( smutne to bardzo... 31.12.04, 14:43
                      myslicie ze wiecie jak jest u mnie w domu?? to nie jest moj pies i nigdy nie
                      byl. A to ze o niego dbam to jest moja prywanta sprawa bo nie bede sie patrzyl
                      jak pies kona. Jak przyszdlem rano z zakupow i zobaczylme ze lezy i narobil pod
                      siebie a dodatkowo wije sie na wszystkie storny z bolu i rzuca po podlodze
                      pobieglem od razu do ciotki i blagalem zeby zeszla na dol. Jak to zobaczyla to
                      od rauz sie poplakala i wydarla sie na mojego chrzesnego ze trzeba cos z tym
                      zrobic!!!!. No to wyjechal na mnie zebym nie chisteryzowal ze on nie bedzie se
                      psul zabawy bo bedzie myslal o psie i poszedl dalej pracowac w domu.

                      Na szczescie ciotka naprawde sie zdenerwowala i zadzwonila po weterynarza. Ma
                      przyjechac w przeciagu paru gopdzin.

                      Dalem psu ketonal ni zwarzajc na konsekwencje chbyha mu pomoglo teraz lezy
                      cicho i nic nie piszczy.... czekam na weteryanrza a potem?? potem zostanie mi
                      juz go tylko zakopac gleboko w lesie.

                      Ale wiecie co naprawde nie myslalem ze mozna byc tak obojetnym na czyjes
                      cierpienie. I prosze nie mowice mi nic niemilego ze nic nie robie itp bo
                      naprawde nie wiecie jak tu jest
                      • mysiam1 Re: :( smutne to bardzo... 31.12.04, 15:13
                        X-jubei, ja mogę się domyślić, jak u Ciebie jest... Jesteś dzielny, naprawdę.
                        Pies po ketonalu może rzeczywiście nie czuje tak bólu i jest
                        trochę "ogłupiony", ale może to lepiej dla niego - nie męczy się tak. Bądź przy
                        nim, to wszystko, co możesz teraz zrobić do przyjazdu weterynarza.
                        Jesteś dzielny. Ale potem, żeby sobie ulżyć, nie wstydź się łez. Masz do nich
                        prawo.
                        Trzymaj się.
                        • mama22 jestes dzielny 31.12.04, 16:00
                          ...i kochany...nikt nie wie jaka jest naprawde sytuacja (ciocia wujek)wiec
                          dajmy chlopakowi spokoj!!
                          miom zdaniem zrobil duzo bardzo duzo...ma dobre serce i staral sie pomoc...badz
                          przy Nim,niech odejdzie przy Tobie-przy człowieku ktory Mu pomagał i Go
                          kochał..napewno tego potrzebuje..a teraz bedzie na Ciebie patrzyl z gory pełen
                          wdziecznosci dla Ciebie!!
                          mimo ze nie byles jego panem opiekowales sie nim tak jak powinien twoj wujek z
                          ciocia!
                          czekam na wiadomosc od ciebie!
                          a gdzie mieszkasz?
                          pytalismy juz o to nie raz!
                          • x-jubei Re: jestes dzielny 31.12.04, 16:58
                            no i stalo sie. Dzielnie go pochowalem....

                            Jako ciekawostke powiem wam tylko ze chbya bardoz chcial zyc bo wazy okolo 40-
                            50 kg a dostal dawke na ponad 100 kg i nadal oddychal. Weterynarz sie wkurzyl i
                            dorzucil mu kolejne dwie pelne szczykawy.

                            Teraz jest juz pewnie na gorze... zamykam ten temat i nie chce juz do niego
                            nigdy wracac dzieki wszystkim za wsparcie.
                            • x-jubei Re: jestes dzielny 31.12.04, 17:00
                              dodam tylko ze to nie byla jendak ta noga pies mimo iz mial bardoz silne serce
                              bo byl wybiegnay dobrze odzywiony to cos go jadlo od srodka przynajmniej tak
                              powiedzial weterynarz.

                              Jako ciekawoste i powiem wam jeszcze ze wlasciciel podczas kopania nie oddal
                              ani jednej lzy. Jedyne co to zerwal mu zielona galazke na swieta i wbil obok
                              krzyzka ktory tam zostawilem z patykow.

                              To tyle
                          • vww Re: jestes dzielny 31.12.04, 16:58
                            Dołączam się do słow mamy22, życzę Szczęśliwego Nowego Roku, chociaż dzisiaj
                            będziesz płakał........na pociechę - Tobie i Psu:
                            www.indigo.org/rainbowbridge_ver2.html
                            • mysiam1 Re: jestes dzielny 31.12.04, 18:27
                              Już jest dobrze, X-jubei...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka