Dodaj do ulubionych

Problem z uciekającym psem:(:(:(:(

18.05.05, 09:17
Witajcie,może Wy mi doradzicie bo ja czuję się bezradna.
Od 7 miesięcy mam w domu suczke (pinczera średniego), którą znalazłam na
ulicy (pewnie też komuś uciekła...)iproblem tkwi w tym,że pies ucieka
notorycznie przez furtkę,podkopuje się pod płotem, jak zauważę,że uciekła
wybiegam na ulicę i ją wołam a ona się tylko odwraca i zaczyna jeszcze
szybciej uciekać:(.Szuka każdej nadażającej się okazji do ucieczki a ja
później wsiadam w samochód i prędkością 80 km. na godz. jeżdże po małych
uliczkach szukając jej,po czym znajduję- daje w tyłek i wiozę do domu i za
dwa dni sytuacja się powtarza.Co ja mam zrobić?Czy jej jest tak źle u nas, że
ucieka????Przecież ma wszystko aby być szczęśliwą i kochaną....A może ona
poprostu wybrała wolność?!
Obserwuj wątek
    • vww Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 09:34
      Dziwisz się, że ucieka na twój widok, kiedy po spotkaniu z tobą dostaje lańsko?
      I chyba prościej byłoby zrezynować z wypuszczania do ogrodka, założyć smycz
      i wychodzić, a nie wypuszczać. Za którymś razem zostaniesz babcią -
      i co wtedy? Poświęć jej trochę więcej czasu, na pewno będziesz zadowolona.
      I suka też.
    • rezurekcja zmienic nastawienie 18.05.05, 09:44
      studentka83 napisała:


      > iproblem tkwi w tym,że pies ucieka
      > notorycznie przez furtkę,podkopuje się pod płotem,

      My mamy pieska, ktory ma zylke wloczegowska. Tez ucieka. Niektore psy tak maja.
      Ale sam wraca. TYlko ze my go nie bijemy. Otwieramy furkte i czekamy az wejdzie.

      piszesz

      > po czym znajduję- daje w tyłek i wiozę do domu

      a wiesz, co sobie mysli Towja psica, keidy wyrwie sie z posesji, Ty ją
      wolasz, a ona ucieka? Mysli sobie : o cholera, zobaczyla mnie, trzeba wiac i to
      szybko, bo jak mnie dorwie to mnie stlucze.

      Na drugi raz, kiedy juz swoja psice zlapiesz, to sie najpierw sama uciesz
      wewnetrznie, ze ja zlapalas, a potem poglaszcz ją i daj jakis smaczny kąsek
      (kawalek sera, granulke suchego pokarmu, psie ciasteczko itp). Zeby Twoje
      pojawienie sie po ucieczce nie kojarzylo sie psicy z biciem. Bo na razie sie
      tak kojarzy.

      Co do ucieczek: czy wyjsciem do ogrodka pies jest wyprowadzany na spacery?
      Jsli nie, to nalezy zaczac. Przynajmniej raz dziennie, na spacer, na ktorym
      moglaby sie choc troche wybiegac. Ogrodek to tylko spacerniak.

      Poza tym: pies nie ma uczucia wdziecznosci. Ma natomiast poczucie przynaleznosci
      do stada. Poczytaj ksiazki dotyczace psiej psychiki

      John Fisher - Okiem psa
      Stanley COren _ Jak rozmawiac z psem
      (pani) Jan Fennel - Zapomniany jezyk psow
      Jan Fennell - Zapomniany jezyk psów w praktyce
      BOguslaw Gorny, ZOfia Mrzewinska - Sam wychowasz swojego psa

      Te powyzej mam, czytalam Fishera i Fennell, w przypadku mojego psa sprawdza sie
      wszytko,co napisano o dominacji, moj pies to rasowy okaz dominanta.

      O tych ponizej wiem, ze sa, czesto mozna je kupic w wysylkowych ksiegarniach.
      Zofia Mrzewinska - Po obu stronach smyczy
      Zofia Mrzewińska - Jak rozmawiać z psem
      Zofia Mrzewinska - Psim zdaniem

      KSiazki te mozna nabyc w ksiegarniach wysylkowych. Lub poszukac w ksiegarniach.

      I nie bij jej. Bedzie sie bala do Ciebie podejsc.

      I - jak pisze przedmowczyni - przemyslec sterylizacje. o ile suknia nie jest
      sterylizowana (czy tez raczej kastrowana).

      Powodzenia.
    • studentka83 Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 09:46
      babcią nie zostananę bo suka jest wyterylizowana:)
      A ty byś była dla niej miła gdybyś ją goniła przez 3 ulice po drodze prawie nie
      potrącając człowieka i Twojego pieska w ostatniej chwili ratując na ruchliwej
      drodze?Co byś może ją za to pogłaskała tak?!
      • annskr Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 09:51
        Pewnie bym spróbowała :)). Kiedyś moja blokowa koteczka, niewychodzaca, w
        czasie wizyty w domu mojej mamy otworzyła sobie troje drzwi i poszła na
        spacer... Obleciałam kilka ulic zaczepiając ludzi, wróciłam zdyszana, prawie
        zapłakana i oczywiście wściekła, a po godzince moja Pusiunia wróciała z kocurem
        mamy - wyglądało, jakby ja przyprowadził. Zgryzłam wściekłość i uściskałam
        wędrowniczkę :)))
      • mysiam1 Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 09:55
        OCZYWIŚCIE, że ją MUSISZ wtedy pogłaskać!!! Przecież za to, że jest przy Tobie
        musi dostać nagrodę, a nie karę - inaczej nie będzie miała żadnej motywacji,
        żeby do Ciebie wracać. A może po prostu wychodź z nią na porządny, męczący
        spacer? Wypuszczanie psa do ogródka tego nie zastąpi - ona się tam po prostu
        nudzi.
      • pierozek_monika Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 09:57
        no niestety, trzeba powstrzymać emocje. Pies nie zrozumie, że go uratowałaś,
        tylko będzie rozumował koniec ucieczki=lanie, więc bardziej się opłaca wiać i
        nie dać się złapać.

      • rezurekcja Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 10:05
        studentka83 napisała:

        > babcią nie zostananę bo suka jest wyterylizowana:)

        jeden problem zatem z glowy.

        > A ty byś była dla niej miła gdybyś ją goniła przez 3 ulice po drodze prawie
        nie potrącając człowieka i Twojego pieska w ostatniej chwili ratując na ruchliwej
        > drodze?Co byś może ją za to pogłaskała tak?!

        no, jakbym tlukla,tobym sie nie dziwila, ze pies nie chce wrocic. Ty byś
        wrocila, wiedzac, ze oberwiesz?

        Koniecznie trzeba zmienic nastawienie. Wiem po sobie,ze nie jest to latwe. We
        mnie tez poczatkowo klebilo sie. Potem juz tylko cieszylismy sie, ze Kajtus
        wrocil albo udalo sie go zlapac.
        Inaczej jedynym wyjsciem bedzie dac upust zlosci i zakatowac psice. Bo widze,
        ze jestes na dobrej drodze do tego.

        Poza tym: a moze daj jej szanse, niech wroci sama? Albo zaczipuj lub napisz
        adres na obrozy, niech ktos przyprowadzi? Nam przyprowadzali Kajtusia, bo byl
        podpisany. Albo dzwonili.

        A moze nie szukaj jej samochodem lecz na piechote? Nie potracisz wtedy nikogo.

        I wyluzuj dziewczyno. W Twoim wieku tez lalam psa, kiedy go dopadlam. I dziwilam
        sie, ze pies nie chce do mnie podchodzic, ze sie ociaga, ze mnie omija, a zlosc
        we mnie az sie pienila i mialo sie naprawde ochote "pokazac" temu psu. Tylko,
        ze ten pies niczego nie rozumial, on nie mysli po naszemu.
        Zreszta: czy Ty zawsze bylas stuprocentwo grzeczną dziewczynką? NIgdy nie
        dalas rodzicom powodu do klapsa? Nie. A przeciez rozumialas ich lepiej niz Twoj
        pies CIebie.
        WIec poczytaj lekture. I zrozum swojego psa.

        My w tej chwili bardziej sie o Kajtusia boimy niz jestesmy na niego wsciekli.
    • studentka83 Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 09:48
      mój ogródek to blisko hektar biegania dla suczki
    • studentka83 Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 10:01
      w sumie....macie rację,tylko,że ja boję się,że kiedyś jej nie złapię,albo nie
      zdążę bo ją samochód zabije.A czy nie można jej w ogóle nauczyć żeby nie
      wychodziła za furtkę?Myślicie,że gdyby nie to,że ją zawsze łapałam to by
      wróciła do domu?
      • rezurekcja Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 10:09
        studentka83 napisała:

        > Myślicie,że gdyby nie to,że ją zawsze łapałam to by wróciła do domu?

        daj jej szanse.
        Czy ona jest wyprowadzana poza ten hektarowy spacerniak? Bo pies jset
        zwierzeciem stadnym i szuka kontakow ze swoimi.
      • pierozek_monika Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 10:11
        kliker.pieski.eu.org/Praktyka/przywolanie.html może ten link ci coś
        pomoże też.

        >Myślicie,że gdyby nie to,że ją zawsze łapałam to by
        > wróciła do domu?
        nie wiem, ale lepiej było za każdym złapaniem pogłaskać ją, dać jej smakołyk.

        A czy nie można jej w ogóle nauczyć żeby nie
        > wychodziła za furtkę?
        nie wiem. Pomogło by wyprowadzanie psa na spacery. Co z tego, ze ma do
        dyspozycji jeden hektar, jak jej się opatrzył, znudził, pewnie zna każdy kąt.
        Suka pewnie jest bardzo inteligentna, noprmalnie się nudzi i potrzebuje
        ciekawszych bodźców. Może też potrzebować kontaktów z innymi psami - w końcu to
        istota spoeczna.

        Poczytaj polecane ksiązki - na pewno pomogą Ci lepiej zrozumieć psa.
        Ze swojej strony polecam jeszcze książkę napisaną przez braci zakonnych z New
        Skate "Jak być najlepszym przyjacielem psa"


    • studentka83 Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 10:17
      dziękuję Wam za rady.Kupię jej taki mały adresownik przypinany do obroży z
      adresem i telefonem i zacznę z nią wychodzić na długie spacery,może wtedy jej
      się odechce ucieczek.I to nie jest tak,że jak ją złapałam to ją katowałam,
      tylko dostawała jednego mocniejszego klapsa w pupe.
      • rezurekcja masz psa - wagabunde 18.05.05, 10:29
        studentka83 napisała:

        > się odechce ucieczek.

        studentko, nasz Kajtus jest wyprowadzany, spuszczany ze smyczy, glaskany,
        calowany, nagradzany, a mimo to lata po calym ogrodku i szuka dziury, zeby
        prysnac na wolnosc.
        Po czym wraca. A my ocieramy piane z pyska i cieszymy sie, ze wrocil.
        Rozumu go nic nie nauczylo, nawet to, ze byl juz raz potracony przez samochod i
        ze zgubil sie tak, ze wyladowal w schronisku. Rodzina tydzien prawie nie spala z
        nerwow.
        W koncu i ludzie sa tacy, co to ich po swiecie miota albo w gory pcha jak np.
        himalaistow.
        Zaloz sobie, ze trafil Ci sie pies - "obieżyświat".
        > I to nie jest tak,że jak ją złapałam to ją katowałam,
        > tylko dostawała jednego mocniejszego klapsa w pupe.

        ale to wystarcza, zeby sobie kojarzyla: zlapanie = klaps
        • edavenpo Re: masz psa - wagabunde 18.05.05, 10:38
          Ja mam malego jamniczka, kupliam go od ludzi ktorzy go juz nie chcieli (nie mam
          pojecia dlaczego bo jest slodki)

          Ostrzegli mnie ze musi byc na smyczy bo ucieka. Pomyslalam sobie, ucieka bo
          moze nie jest u nich szczesliwy.

          Pwenego dnia zerwal sie ze smyczy i zaczal latac w kolko jak wariat ale jakos
          go zlapalam nim wylecial na ulice. Najadlam sie strachu i od tego czasu pilnuje
          go jak oka w glowie!

          Moj jamnik ma 7 metrowa rozciagana smycz, chodzi na dlugie spacery i ostatnio
          jak mi wypadla smycz z reki to sam sie momentalnie zatrzymal i czekal az
          podejde.
          Moja rada - jesli nie znasz pelnego zyciorysu psa, zawsze trzymaj na smyczy bo
          nigdy nie wiesz co sie stanie jak zwieje. Na pewno sie do ciebie przyzwyczai i
          po jakims czasie po prostu nie bedzie chcial uciekac. Powodzenia. ;-)
          • pepsi23 Re: masz psa - wagabunde 18.05.05, 10:53
            Ja bym zrobiła w takiej kolejności:
            1. Wołanie noga na posesji. Opanowanie tej komendy.
            2. wychodzenie z psem na spacery na długiej lince, trening przychodzenia na
            spacerze.
            3. Stopniowe puszczanie jej z linką (np 20m), na terenie gdzie jest szansa ją
            złapać,
            4. Chowanie za drzewa podczas spaceru i wołanie psa- utrwala więź i strach psa-
            (potocznie mówiąc) przed zniknieciem właściciela.
            5. Po każdym nieposłuszeństwie policz do 10 zanim ją skarcisz, zazwyczaj pomaga.
            Bicie tylko utrwali w niej przekonanie, że nalezy jednak wiac.

            Miałam dobermana i doskonale cię rozumiem. Mój pies był ułożony na tyle, ze bez
            komendy nie odszedł od nogi do psa rzucającego się za siatka. Lata pracy.
            Powodzenia.
            P.S. Nie trzymaj jej na posesji, mój często wychodził sie załatwić na zewnątrz.
            • mysiam1 Re: masz psa - wagabunde 18.05.05, 10:58
              A ja bym ćwiczyła przychodzenie na zawołanie w domu - co kilkanaście minut -
              wołasz baaardzo miłym głosem, kucasz, wyciągasz do niej ręce - żeby ją
              zachęcić - przychodzi - wychwalasz ją pod niebiosa, dajesz OD RAZU coś dobrego,
              jakiegoś malutkiego herbatniczka czy kawałek sucharka. Za 15 minut znów to
              samo. Raz na jakiś czas nie dawaj ciasteczka, tylko chwal, potem znów z
              ciasteczkiem. Jeśli dajesz nagrodę, musisz ją mieć zawczasu przygotowaną, żeby
              pies skojarzył sobie przychodzenie z czymś dobrym. Potem ćwicz to także na
              dworze - w ogrodzie i na spacerze.
              A długiej linki ani smyczy automatycznej nie lubię - bo pies nie
              czuje "połączenia" z opiekunem i nie można go tak naprawdę nauczyć porządnego
              chodzenia na smyczy.
              • pepsi23 Re: masz psa - wagabunde 18.05.05, 11:09
                Chodzenie na smyczy to co innego. Pies na smyczy jest jak na uwięzi i wie o tym
                doskonale. Linkę przypina się już na spacerze lub łące nawet jednocześnie ze
                smyczą (linka luźno na trawie). Po puszczeniu psa ze smyczy nie wie on że jest
                pod kontrolą -wtedy wołasz krótkie szarpnięcie za linke jeżeli nie chce
                przyjść. Kojarzy jej sie to z bodźcem: woła mnie i coś mnie do niej ciągnie i
                smakołyk dostałam, super. łatwo jest też psice złowić jak próbuje zwiać, raczej
                da podejść na 20m i możesz ja złapać, na bliższa odległość raczej na początku
                nie dopuści.
                Napewno nauka przychodzenia od domu potem działka.
                • mysiam1 Re: masz psa - wagabunde 18.05.05, 11:13
                  pepsi23 napisała:

                  > Chodzenie na smyczy to co innego. Pies na smyczy jest jak na uwięzi i wie o
                  tym
                  >
                  > doskonale. Linkę przypina się już na spacerze lub łące nawet jednocześnie ze
                  > smyczą (linka luźno na trawie). Po puszczeniu psa ze smyczy nie wie on że
                  jest
                  > pod kontrolą -wtedy wołasz krótkie szarpnięcie za linke jeżeli nie chce
                  > przyjść. Kojarzy jej sie to z bodźcem: woła mnie i coś mnie do niej ciągnie i
                  > smakołyk dostałam, super. łatwo jest też psice złowić jak próbuje zwiać,
                  raczej
                  >
                  > da podejść na 20m i możesz ja złapać, na bliższa odległość raczej na początku
                  > nie dopuści.
                  > Napewno nauka przychodzenia od domu potem działka.

                  Rozumiem, oczywiście :-). Ja się bardzo przyłożyłam do nauki przychodzenia w
                  domu i potem naprawdę nie było żadnych problemów. Teraz (sunia ma 4 lata)
                  jestem w stanie odwołać ją nawet od ganiania z innymi psami. Najważniejsza jest
                  pochwała po przyjściu, choćby pies chwilę przedtem tarzał się w zdechłej
                  myszy ;-).
                  • pierozek_monika Re: masz psa - wagabunde 18.05.05, 11:19
                    >Najważniejsza jest
                    >
                    > pochwała po przyjściu, choćby pies chwilę przedtem tarzał się w zdechłej
                    > myszy ;-).

                    wczoraj tak miałam <rotfl>
                    pies mi się wytarzał pierwszy raz od roku, a jak przyszedł na zawołanie, nie
                    pozostało mi nic jak go pochwalić - choć najchętniej zrobiłabym "cacy, cacy,
                    łys po glacy" :)
                    • mysiam1 Re: masz psa - wagabunde 18.05.05, 11:27
                      pierozek_monika napisała:

                      > >Najważniejsza jest
                      > >
                      > > pochwała po przyjściu, choćby pies chwilę przedtem tarzał się w zdechłej
                      > > myszy ;-).
                      >
                      > wczoraj tak miałam <rotfl>
                      > pies mi się wytarzał pierwszy raz od roku, a jak przyszedł na zawołanie, nie
                      > pozostało mi nic jak go pochwalić - choć najchętniej zrobiłabym "cacy, cacy,
                      > łys po glacy" :)


                      Moniko, nic mi nie mów :-)))) Moja Gruszka zapamiętuje "pewne" miejsca i
                      choćbym je omijała szerokim łukiem, ona zawsze do nich dotrze. Kiedyś na łące
                      za naszym domem rozbił namioty cyrk. Byli dwa dni, a przez kolejne 2 miesiące
                      tu i ówdzie leżały wieeeelkie słoniowe "placki" - bo to był cyrk z różnymi
                      zwierzakami :-/. Tak więc były i słoniowe, i wielbłądzie, i ośle - co sobie
                      wymarzysz :-DDD. I przez wiele tygodni ludzie szarpali się na smyczy z psami,
                      którym jęzory uciekały do pięt, a łapki same się zginały na widok tych
                      pachących wspaniałości :-)))
                      • pierozek_monika Re: masz psa - wagabunde 18.05.05, 11:28
                        i jak tu psu takich przyjemności odmówić! :))
    • ska_kanka Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 11:13
      Nie wolno bić... Jak przyjdzie, to pochwalić smakołykiem i głosem. I ćwiczyc na
      terenie zamkniętym przychodzenie, np. komenda "do mnie"- jak przyjdzie, to
      pochwalić smakołykiem. I tak w kółko, w końcu zrozumie:). Powodzenia.
      • pepsi23 Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 11:28
        Mysiam, ale nie każy pies jest taki grzeczny jak twój. Mój doberman był
        naprawde cwany, wyczuwał doskonale kiedy jest na lince, kiedy może zwiać i
        pobiegac sobie bez stresu a dodam, że zawsze był nagradzany za przychodzenie ot
        taki malutki mysliciel. wiele psów z którymi się spotkałam zachwywało się tak
        jak Twój, a wielu w głowach miało kwiatki i już. Napewno tez z czegos to
        wynika, ale juz trudno dojść jaki to powód.
        Napewno też pies inaczej zachowuje się w domu inaczej na spacerze. tam ma wiele
        ciekawych rzeczy do wąchania a nie jakieś przychodzenie a nawet ten smakołyk
        dobry, ale jakoś przeżyję. I w łapy.
    • studentka83 Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 11:24
      Tylko,że właśnie są takie problemy jak się pieska nie wychowuje od
      szczeniaka.Rzadko z nią wychodze na spacery za ogrodzenie ponieważ ona nie
      potrafi w ogóle chodzić na smyczy,ciągnie ujada na inne psy za siatką.Domyślam
      się,że te jej ucieczki wynikają stąd,że ona potrzebuje bardzo dużo ruchu i
      zmiany otoczenia,poznawania nowych miejsc.Zauważyłam jaka jest szczęśliwa gdy
      jadę z nią do rodziców i przez cały dzień biega po gigantycznym ogrodzie z
      psami moich rodziców,wtedy odżywa.A w Warszawie pozostaje mi wielkie pole na
      którą z nią czasem chodze i spuszczam ze smyczy to wtedy jest radość, bieganie
      w kółko tylko jak zobaczy innego psa to znów mi ucieka i dopiero właściciel
      tego psa mi ją przytrzymuję,żebym mogła ją złapać.
      • pepsi23 Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 11:31
        idx z nią na szkolenie. Napewno pomoże a i inne psy będą. I nauczy sie chodzic
        przy nodze i nie reagować na otoczenie.
        Polecam, sama może sobie nie poradzsz. Pinczer to wulkan energii. Mówi ci to
        posiadaczka dobermana. Była bo niestety nowotwór zabrał mi mojego Grafa.
      • mysiam1 Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 11:31
        studentka83 napisała:

        > Tylko,że właśnie są takie problemy jak się pieska nie wychowuje od
        > szczeniaka.Rzadko z nią wychodze na spacery za ogrodzenie ponieważ ona nie
        > potrafi w ogóle chodzić na smyczy,ciągnie ujada na inne psy za
        siatką.Domyślam
        > się,że te jej ucieczki wynikają stąd,że ona potrzebuje bardzo dużo ruchu i
        > zmiany otoczenia,poznawania nowych miejsc.Zauważyłam jaka jest szczęśliwa gdy
        > jadę z nią do rodziców i przez cały dzień biega po gigantycznym ogrodzie z
        > psami moich rodziców,wtedy odżywa.A w Warszawie pozostaje mi wielkie pole na
        > którą z nią czasem chodze i spuszczam ze smyczy to wtedy jest radość,
        bieganie
        > w kółko tylko jak zobaczy innego psa to znów mi ucieka i dopiero właściciel
        > tego psa mi ją przytrzymuję,żebym mogła ją złapać.

        To jeszcze raz - ćwiczenie przychodzenia w domu i od czasu do czasu bierz ją na
        smycz także w domu - Ty idziesz, ona idzie, Ty siadasz, ona siada, ale ona NIE
        na fotelu ;-)! Idzie przy Tobie w domu, nie szarpie się, nie ciągnie -
        chwalisz, dajesz ciasteczko. Chwalisz, chwalisz, chwalisz - za samą myśl o
        byciu grzeczną i posłuszną - chwalisz :-).
        Na spacerach ona musi się wybiegać - także z innymi psami, bo to jest jej
        b.potrzebne - psy muszą mieć ze sobą kontakt. Spróbuj zaprzyjaźnić się kimś,
        kto będzie miał godzinę czy dwie na taki spacer - jeśli psy się wyganiają "do
        oporu", to będzie Ci potem łatwiej i nie będziesz musiała za nią biegać, żeby
        wziąć ją na smycz.
      • mysiam1 Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 15:49
        studentka83 napisała:

        > Tylko,że właśnie są takie problemy jak się pieska nie wychowuje od
        > szczeniaka.Rzadko z nią wychodze na spacery za ogrodzenie ponieważ ona nie
        > potrafi w ogóle chodzić na smyczy,ciągnie ujada na inne psy za
        siatką.Domyślam
        > się,że te jej ucieczki wynikają stąd,że ona potrzebuje bardzo dużo ruchu i
        > zmiany otoczenia,poznawania nowych miejsc.Zauważyłam jaka jest szczęśliwa gdy
        > jadę z nią do rodziców i przez cały dzień biega po gigantycznym ogrodzie z
        > psami moich rodziców,wtedy odżywa.A w Warszawie pozostaje mi wielkie pole na
        > którą z nią czasem chodze i spuszczam ze smyczy to wtedy jest radość,
        bieganie
        > w kółko tylko jak zobaczy innego psa to znów mi ucieka i dopiero właściciel
        > tego psa mi ją przytrzymuję,żebym mogła ją złapać.


        Studentko, dokładnie takie same byłyby problemy, gdybyś psa miała od małego i
        nie przyłożyła się do nauki ;-). Spotykam ma spacerach ludzi z psami, którzy
        nie chcą słyszeć o wspólnej psiej zabawie, bo "pies ucieknie/nie słucha/nie
        chce przychodzić".Twoja sunia nie jest AŻ tak dorosła, żebyś nie dała rady jej
        tego nauczyć.
        I pamiętaj - dobry pies to zmęczony pies - więc niech gania na spacerze razem z
        Tobą,a potem na pewno będzie grzeczniejsza ;-).
    • vww Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 14:42
      To może inaczej - wilk syty i Viva cała: sprobuj z tym -
      www.psycholog.zoologia.pl/obrozauzdowa.html
      Jednocześnie to przelamie twoj stres przy wychodzeniu z psem,
      nie będziecie się nawzajem szarpały.
      • rezurekcja Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 15:10
        vww napisała:


        > Jednocześnie to przelamie twoj stres przy wychodzeniu z psem,
        > nie będziecie się nawzajem szarpały.

        hm, obroze uzdowa trzeba umiejetnie stosowac.
        MOjemu psu urwalaby glowe.
        Podobno juz sa psy z urazami od obrozy uzdowej.
        Co nie znaczy, ze jest do niczego.
        • pepsi23 Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 15:15
          zgadzam sie. Obroża nie jest rozwiązaniem w przypadku gdy pies nie umie chodzic
          na smyczy, uważam, ze można ja stosowac jak pies nie może się nauczyć chodzenia
          choc to mało prawdopodobne. A chodzenia na smyczy przy nodze to żaden trud
          nauczyć psa. Oj jakoś nie popolskiemu mi się napisało. Sorki.
          • vww Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 15:28
            A pepsi to w ogole zuchwale do tematu podchodzi - czytalam już o sikaniu
            na komendę i paru innych rzeczach, ale najbardziej podobala mi się twoja
            umiejętność masażu prostaty u dobermana - jak to się robi - per rectum,
            przepraszam, czy jakoś inaczej? Pytam poważnie, chcialabym o tym podyskutować.
          • edavenpo Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 15:42
            Ja uwazam ze dla psa najlepsza jest uprzaz. Moj jamnik ciagnal i szarpal sie na
            poczatku. W moim przypadku dobra uprzaz rozwiazala problem.
            • rezurekcja szelki 18.05.05, 15:45
              edavenpo napisała:

              > Ja uwazam ze dla psa najlepsza jest uprzaz. Moj jamnik ciagnal i szarpal sie na
              > poczatku. W moim przypadku dobra uprzaz rozwiazala problem.

              ja mam omaloco owczarka niemieckiego.
              przymierzam sie do szelek.
              • edavenpo Re: szelki 18.05.05, 16:10
                I masz racje! Naprawde polecam szelki. Kup najlepiej miekkie parciane szelki bo
                skorzane czesta sa twarde, ciezkie i wycieraja futro.

                Obroze uzdowe, lancuszki (szczegolnie te ktore sie zaciskaja jak pies ciagnie)
                i nie daj Boze kolczatki to sa naprawde nieprzyjemne i nieludzkie rozwiazania.

                Ja obecnie mieszkam w Anglii i tu wszyscy uzywaja szelki dla swoich psow.
                Kolczatki dla psow sa nielegalne i nie dostaniesz ich w sklepach.
                • pepsi23 Re: szelki 19.05.05, 09:52
                  Dla psów ważących ponad 50 kg -ras dużych też szelki? Powodzenia w utrzymaniu
                  psa takiej wielkości jak zobaczy coś ciekawego i zacznie ciągnąć.
                  Myślę, że szelki są super ale dla mniejszych psów, wiekszych zwyczajnie nie
                  damy rady utrzymać .
                  • edavenpo Re: szelki 19.05.05, 10:26
                    Rozumiem twoje watpliwosci ale uwazam ze szelki sa dobre dla kazdego rozmiaru
                    psa. Moim zdaniem szelki daja cie wiecej kontroli nad psem poniewaz jestes w
                    stanie kontrolowac ich mase ciala (klatka piersiowa) raczej niz szyje. Zauwaz
                    ze jak pies sie wscieknie albo ciagnie zeby cos zobaczyc to naprawde ma gdzies
                    to czy go obroza cisnie czy nie.
                    Widzialam psy ktore byly lyse na szyi od ciagniecia na obrozy i ciagle sie nie
                    nauczyly.]

                    Za pomoca szelek mozesz psa swobodnie pociagnac w bok, do tylu, podnies mu
                    przednie lapy (dobre na przerwywanie obszczekiwania innych psow!) bez narazania
                    jego kregow szyjnych i masz znacznie wieksza kontrole nad jego zachowaniem.

                    Jesli chodzie o duze psy... moja tesciowa ma owczarka niemieckiego i wyzla
                    weimarskego. Oba chodza w szelkach. Szczegolnie owczarek jest troche rozrabiaka
                    (ciagnie, szczeka na inne psy) i szelki mu pasuja na maxa. Sama go prowadzilam
                    i jest latwiejszy do opanowania niz inne duze psy ktore mialam (seter,
                    doberman) na obrozy.

                    Wiec jeszcze raz... Polecam szelki!

                    P.S. Sa nawet modele dla szczeniakow - szeleczki ktore sie lekko zaciskaja jak
                    psinka ciagnie zeby je nauczyc chodzic na smyczy.
                    • pepsi23 Re: szelki 19.05.05, 10:35
                      Dzięki, spróbuję bo nie miałam styczności. Może faktycznie super?
                    • rezurekcja szelki !! 19.05.05, 11:29
                      edavenpo napisała:

                      > Moim zdaniem szelki daja cie wiecej kontroli nad psem poniewaz jestes w
                      > stanie kontrolowac ich mase ciala (klatka piersiowa) raczej niz szyje.

                      No wlasnie, nad tym samym sie zastanawialam, bedac prowadzoną przez swojego psa.
                      Czyli, czy szelki nie pozwola mi lepiej zahamowac pieska. MAm niewielka
                      przewage masy nad swoim owczarkiem, ktory jest pieskiem silnym i nad wyraz
                      niezaleznym... A nie chcialabym urwac mu glowy podczas spscerow. Zwlaszcza, ze
                      spaceru są dla psa.

                      Zauwaz
                      > ze jak pies sie wscieknie albo ciagnie zeby cos zobaczyc to naprawde ma gdzies
                      > to czy go obroza cisnie czy nie.

                      Pies siostry potrafil ciagnac w kolczatce z zaostrzonymi kolcami.

                      > Za pomoca szelek mozesz psa swobodnie pociagnac w bok, do tylu, podnies mu
                      > przednie lapy (dobre na przerwywanie obszczekiwania innych psow!) bez narazania
                      > jego kregow szyjnych i masz znacznie wieksza kontrole nad jego zachowaniem.

                      No wlasnie!
                      Dumam nad tymi szelkami juz drugi miesiac, ale chyba sie zdecyduje.
                      W koncu malamuty i husky - pieski wielkosci porownywalnej z moim owczarkiem -
                      tez sa prowadzane w szelkach.
                      • edavenpo Re: szelki !! 19.05.05, 11:43
                        Super, sprobuj. Tylko w sklepie nie sluchaj jak ci beda odradzac bo co sklep to
                        inna gadka...

                        Jak chcialam mojej matki jamnikowi kupic szelki (ciagnie i zrywa sie z obrozy),
                        to facet zasmial mi sie w twarz i powiedzial 'Szelki dla jamnika?! Dam pani
                        lancuszek zaciskowy. Szelki sa dla duzych psow'
                        W nastepnym sklepie facet nie mial szelek. Powiedzial 'Eeee, szelki sa do
                        niczego, jak pies chce sie urwac to sie urwie... Ale zaproponowal kolczatke.
                        Dla jamnika! (????) :((((

                        Sprawdzilam na necie i tutaj maja ladne miekkie szeleczki:

                        www.karusek.com.pl/index.php?cat=227&page=1
                        Powodzenia!

                        • rezurekcja dzieki! n/txt 19.05.05, 13:20
        • vww Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 15:24
          No, jak szarpniesz z calej sily, to i zwyklą obrożą rdzeń kręgowy przerwiesz
          malemu psu.....pomalutku, po cichutku - dadzą sobie radę:))
          • pepsi23 Do Vww 18.05.05, 15:39
            Prostatę masuje sie palcem w rękawiczce gumowej, może jeszcze ci opisac jak sie
            wprowadza cewnik do pecherza? a prostata to taki wzgórek kilka cm w głąb
            odbytu. gdyby twojemu psu powiększona prostata i piasek w pęcherzu
            uniemozliwiały by sikanie to co?
            No tak twój pomysł jeszcze komus się nie spodobał i też go zaatakowałaś? Ja
            póki co grzecznie radzę bo akurat mam doświadczenie w tym kierunku i nie wynika
            to z mojej zuchwałości ale tegoż doświadczenia. Jak nie mam o czymś pojecia to
            się nie wypowiadam.
            • vww Re: Do pepsi 18.05.05, 16:01
              Pepsi, nie kwestionuję twoich umiejętności, wręcz przeciwnie: RESPECT!
              Za zuchwalość uważam jedynie sikanie na rozkaz, reszta - do przyjęcia.
              • pepsi23 Re: Do pepsi 19.05.05, 07:56
                Wracając do sikania na rozkaz, przeczytaj dobrze mój post w którym o tym
                pisałam, a dowiesz się, że spotkałam psa który to robił na rozkaz. Na uczyła go
                jego właścicielka nie ja, ja pisałam, że nie popieram. I gdzie ta moja
                zuchwałość? w większej wiedzy?
              • nn7 Do vww 19.05.05, 09:36
                A co masz przeciwko sikaniu na rozkaz? Zwykle mówię o sikaniu na komendę,
                (podejrzewam, ze o to właśnie Wam chodzi), nie widzę w tym nic złego, to bardzo
                przydatna umiejętność. Tak jak uczymy psa, zeby nie załatwiał się w pewnych
                miejscach, tak samo uczymy go, żeby w pewnych miejscach czy odpowiednim
                momencie się załatwił.
                Moja suka też potrafi sikać na komendę, co nie znaczy, że bez komendy się nie
                wysika. Po prostu w momencie kiedy się spieszę, albo jedziemy gdzieś
                samochodem, to przed wejściem do samochodu mówię "Sikaj", suka się odsika i
                wskakuje do samochodu, spokojniejsza dzięki temu, że ma pusty pęcherz.
                • pepsi23 Re: NN7 19.05.05, 09:49
                  Nie mam nic złego na myśli mówiąc, że jestem przeciw, powiedzmy, że uważam, że
                  można bez tego życ, ale broń Boże nie odradzam jak ktoś chce nauczyć psa takiej
                  komendy i nie uważam, że jest to złe lub dziwne. Myślę, ze mamy takie czasy, że
                  nauczenie psa załatwiania się na komendę, będzie przydatne i coraz częściej
                  stosowane. Ja tego nie uczyłam i dlatego się nie wypowiadam, choć wiem jak się
                  uczy. Pzdr.
    • studentka83 Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 16:12
      a tu jest link jak byście chcieli zobaczyć tą moją kochaną uciekinierkę:)

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=24065611
      • pepsi23 Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 19.05.05, 08:09
        Piękności....
    • studentka83 Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 18.05.05, 16:16
      a jeszcze mam pytanko;ile by kosztowało szkolenie na posłuszeństwo?
      • pepsi23 Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 19.05.05, 07:53
        W Wa-wie pewnie ok 400-600 zyli.?
      • ska_kanka Re: Problem z uciekającym psem:(:(:(:( 19.05.05, 13:10
        www.baritus.com.pl
        Sprawdź tutaj.
        Ja chodze tam ze swoją sunią do "psiego przedszkola":) I jestem zadowolona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka