morgen_stern
11.08.05, 10:37
Scenka z dzisiejszego ranka.
Spaceruję z moja owczarzycą. Zaraz za rogiem budynku, w którym mieszkam
natykamy się na starszą panią i biegającego luzem yorka. York zatrzymał się i
zaczyna sie powoli zbliżać. Pani, sopranem:
- Iwo! Iwo! Chodź tu! Do nogi!
Iwo oczywiście zlewka, ucieka od kobity, idzie dalej. Moja sunia przygląda
się zaciekawiona i też chce podejść, ale skracam smycz i trzymam psa przy
nodze. Nagle york rzuca się do nas z głośnym jazgotem, kobita pędzi i próbuje
go odciągnąć ("Iwo!!! Iwo!!!"), szybko odchodzę z psem kawałek dalej (sunia
ani razu nie zaszczekała czy zawarczała, patrzyła jak na wiariata)i pytam:
- Dlaczego pani pies nie jest na smyczy?
Kobietę na moment przytkało, ale zaraz wyparowała:
- A DLACZEGO PANI TU CHODZI?!
No comments :-))))))))))))
Miewacie podobne przygody?