Dodaj do ulubionych

umierający pies

04.09.05, 19:22
U mojego psa (suki) 8 miesiecy temu zdiagnozowano raka sutka. Miał być zabieg
usuwania, podobno nie jeden - postanowilismy zostawic to naturze. I natura
właśnie się odezwała . Pies od miesiąca zaczął jakoś dziwnie sie zachowywać ,
wymioty, jakis kaszel. Od 2 tygodni właściwie nie funkcjonuje, ostatnio nawet
nie je i nie pije. Wozimy go do weterynarza na zastrzyki z płynami.Jeden
weterynarz proponuje leczenie, nie chce myślec o zastrzyku usypiajacym, drugi
jest innego zdania. pies leży, nie reaguje, czasami wstaje , troche sie
przemieści.Zastanawiam sie czy i tym razem zostawic go samemu czy...... Co
zrobilibyście w tym przypadku.
Obserwuj wątek
    • julita40 Re: umierający pies 04.09.05, 19:27
      Bardzo mi zal pieska. napisz jak sie czuje jest jakas poprawa?? znam taka
      strone www.vetopedia.pl i tak z lewejk strony jest weterynarz online napisz tam
      problem pupilka i w ciagu 24godzin dostaniesz rade od lecznicy... jak mozesz
      codziennie pisz jak sie psiak czuje...czekam na dobtre wiesci.Pozdrawiam ciebie
      i pieseczka!!!
      • umfana Re: umierający pies 04.09.05, 19:40
        Może warto spytać trzeciego dobrego lekarza o radę...
        • basiek13 Re: umierający pies 04.09.05, 20:16
          Pies właściwie wcale sie nie czuje,ja myślę,ze ma juz przerzuty na mózg.Są
          chwile,że nie reaguje , że jest półprzytomny. Po jakimś czasie próbuje wstawać,
          podpiera sie nose ale jakos przemieszcza się. I te chwile, kiedy na swoje imie
          stara sie podnieść głowę, sprawiają,że nie mam sumienia go uśpić.
          • b-beagle Re: umierający pies 04.09.05, 20:31
            Nad czym tu się zastanawiać.Trzeba psa uśpić.Najlepiej wezwać weterynarza do
            domu.Nie najmniejszego sensu przedłużac jego agonię.W imie czego zrersztą?
            • basiek13 Re: umierający pies 04.09.05, 20:35
              W imie tego,ze on czasami wstaje poznaje nas, wącha, reaguje. Zyje. Ja nie widze
              po jego zachowaniu cierpienia, może sie nie znam ale wydaje mi sie spokojny.
              • b-beagle Re: umierający pies 04.09.05, 21:03
                Tak tak wiem to się nazywa miłość do zwierząt.
                • basiek13 Re: umierający pies 04.09.05, 21:32
                  Tak to jest miłość do tego psiaka. Bo jeśli jeszcze choć przez chwilke ma szanse
                  poczuć ten świat to nie chce go tego pozbawiać.
              • umfana Re: umierający pies 04.09.05, 21:08
                Basiek ogromnie Ci współczuję i Twojemu ukochanemu pieskowi...
                Niech trzeci lekarz zadecyduje czy ratować Go, czy też pora się rozstać Wam :(((
                • basiek13 Re: umierający pies 04.09.05, 21:30
                  Napewno tak zrobie. Boje się, że znowu dostanę nadzieje, po to aby Pan dorobił
                  pare złotych.
                  • umfana Re: umierający pies 04.09.05, 21:38
                    Porozmawiaj z najbliższymi, którzy obiektywnie ocenią stan zdrowia Twojego Pieska.
                    Pozdrawiam Ciebie serdecznie i głaszczę Twojego Przyjaciela za uszkami!
                    • basiek13 Re: umierający pies 04.09.05, 21:42
                      Dziękuje.
                      • livia79 Re: umierający pies 04.09.05, 23:20
                        Basiek, bylam w takiej sytuacji. Pokrotce opisuje ja w swoim watku. Nie
                        zdecydowalismy sie. I nigdy sie nie zdecyduje, jesli pies bedzie zachowywal
                        pelna swiadomosc. Oddaj naturze. Moj brat praktykuje w lecznicy - uwierz mi,
                        KAZDY pies wie, ze przybyl po usypiajacy zastrzyk. Nie kaz mi opisywac, bo i
                        tak siedze zaplakana przy kompie :( zostaw sunie, ona wie, ze jestescie z nia,
                        wierzy, ze nie zrobicie jej krzywdy, chce zyc, mimo wszystko, wiec jej tego nie
                        odbierajcie. Gorsza od jej cierpienia bedzie JEJ SWIADOMOSC, ze czlowiek chce,
                        by odeszla. Pisz, jesli masz ochote gg 2312440. Pies WIE, naprawde, wiec poki
                        ma swiadomosc, nie rob tego. Co bys wolala - umierac w cierpieniu, czy
                        wiedziec, ze najblizsi chca sie ciebie pozbyc? trzymam za Was kciuki. Napisz
                        jesli chcesz.
                      • madzialenka82 Re: umierający pies 04.09.05, 23:22
                        Niestety chyba lepsze uśpienie...Dlaczego ma sie tak meczyc skoro marne szanse ze z tego wyjdzie? Przedłuzasz czas ,ale to co nie uchronne nadchodzi. Zobacz sama czy ma sens przedłuzac to o kilka dni, moze miesiecy? Ile ona ma lat?
                        • livia79 Re: umierający pies 04.09.05, 23:34
                          Ma sens Madzialenko, jesli pies poznaje, wie, gdzie jest, jesli nadal chce zyc.
                          To MY, ludzie, sadzimy, ze lepiej bylo by, gdyby przestal sie meczyc. Co na ten
                          temat mysli pies - to juz inna sprawa. Moze on woli jeszcze przy nas pobyc? Moj
                          pies tez niekeidy strasznie choruje, i potwornie sie meczy. Ale dopoki wiem, ze
                          sie ucieszy z kielbasy, ze chce mimo swej choroby, zeby go glaskac, drapac, byc
                          z nim, to go nie uspie. Spytaj, ilu cierpiacych ludzi, mimo beznadziei zycia,
                          chce zyc? dlaczego mamy zakladac, ze pies chcialby czegos innego? poki jest
                          swiadomosc i wola zycia, poki sa objawy radosci, nie wolno zycia odbierac.
                        • jola_wroc Re: umierający pies 04.09.05, 23:40
                          ja bym ratowała, na wszelkie sposoby,gdyby tylko mnie było stać na to. tylko
                          trzeba trafić na dobrego weta, mój 2 miesięczny szczeniak, jest już po jednej
                          operacji, był w ciązkim stanie przez jakiś wirus. Wet nie wiedział co mu jest i
                          rozciął, nic nie znalazł niepokojącego i zaszył i nadal nie umiał mu pomóc.
                          dopiero inny wet go uratował. choć może ten pierwszy i pomóg, lekami
                          przeciwbólowymi, które w prawdzie nie bardzo działały, ale zawsze coś. A kasa
                          poszła na to spora. zarabiam mało, więc musiałam się zadłużyć aby go ratować,
                          mogłam go uśpić, ponieważ jest z nami od niedawna i nie przywiązałam się tak
                          bardzo, ale nie miałam serca- wyszedł z tego na szczęście choć nie dawali mu
                          wielkich szans.
                          Tak więc ratuj swojego psiaka jeśli jest tylko taka możliwość !
                          • jola_wroc Re: umierający pies 04.09.05, 23:41
                            aha i oczywiście nie zostawiaj go samego sobie, sam sie już raczej nie wyliże z
                            tego. pomóż mu.trzymam kciuki.
                      • ulka1813 Re: umierający pies 05.09.05, 09:49
                        Basia,

                        a czy Twoj pies je, siusia i inne sprawy? Czy tylko lezy? Ile ma lat? Jesli
                        mozesz napisz.To jest bardzo wazne z ocenie stanu Twojego psa.
                        Moja sunia byla dosc dlugo powaznie chora (od sierpnia 04-lutego 05),
                        walczylismy naprawde dlugo.Dopiero gdy powtorne wyniki badan krwi potwierdzily
                        calkowita niewydolnosc nerek ( nie siusiala w ogole od 5 dni - luty 05),
                        zdecydowalismy sie na narkoze.Nie zgodzilam sie na zastrzyk.A poniewaz sunia
                        miala 2 operacje i byla usypiana do zabiegu u tego samego weta, nieprzytomna
                        zawiozl moj ojciec jak do kolejnej narkozy.Mam nadzieje,ze ona nieprzytomna nie
                        wiedziala co sie z nia dzieje.DO tej pory nie moge o tym spokojnie myslec.To
                        jest straszne cierpienie patrzec i nic nie moc zrobic, niemoc jest okropna.
                        Wspolczuje Ci bardzo. Zrob koniecznie badania krwi (mocznik,kreatynina,OB,itd).
    • b-beagle Re: umierający pies 05.09.05, 10:08
      Macie bardzo egzaltowane podejście do sprawy a pies cierpi i będzie cierpiał
      jeszcze bardziej bo komuś się coś wydaje.Niech więc cierpi.Życie ma to do
      siebie ,że kiedyś się kończy.Jeżeli może się zakończyć w miarę bez cierpień to
      tak powinno być.Ciekawe czy wiecie co wyprawia się w rzeźniach gdzie masowo
      zabija się zwierzęta,które również czują i mają świadomośc i chcą żyć.Z ich
      mięsa potem wy przygotowujecie posiłki dla swoich pubili z ich skóry nosicie
      buty płaszcze,torebki itd i strasznie się rozczulacie.To ogromna
      niekonsekwencja.
    • omus Re: umierający pies 05.09.05, 10:18
      Kiedys odziedziczylam po babci 12 letnia pinczerkę, po dwóch latach okazało
      się, że pies ma raka, gdy weterynarz powiedział mi, że powinnam się zastanowić
      nad uśpieniem psa, zastanawiałam się bardzo intensywnie nad tym,radziłąm się
      przyjaciela, gdy w końcu uznałam, że życie mojego psa, to tylk męka,
      postanowiłam go uśpić, zmarł w samochodzie w drodze do weterynarza, dodam, że
      od pierwszych objawów choroby do śmierci psa mineły tylko 2 tygodnie, mój pies
      marniał w oczach, mdłał w na rękach, chudł, z godziny na godzinę był słabszy.

      jednak moi rodzice musieli kiedyś podjąć taką decyzję wobec psa, którego mieli
      kilkanaście lat, pies umierał, leżał na kocu i wył z bólu, moi rodzice bardzo
      długo o tym myśleli, ja widziałam psa, przyjeżdzając do nich w odwiedziny,
      mimo, że to był pies, którego kochałam i z którym dorastałam, widząc jak wyje i
      zwija się z bólu, gdy niedocierają do niego bodźce zewnętrzne, sama naciskałam
      rodziców, by uśpili psa, ale wiem, jaka to była truda decyzja.
    • sabriel Re: umierający pies 05.09.05, 10:33
      Wiesz ja się tobie dziwię.Przecież 8 miesięcy to młodziutki pies,szczeniak
      jeszcze.Trzeba o jego życie walczyć, a nie czekać z założonymi rękami.
      Rak to jeszcze nie wyrok śmierci.Moja suka też miała z tym problemy,była
      operowana kilka razy.Ostatnia operacja była w wieku 13 lat!
      Nawet przez chwilę nie myślałam aby ją uspić.Jeśli jest nadzieja trzeba się jej
      chwytać.W ogóle źle zrobiliście od samego początku że nie zadziałaliście jak
      tylko zdiagnozowano raka.Im wcześniej tym lepiej.
      • sabriel Re: umierający pies 05.09.05, 10:35
        Przepraszam źle wyczytałam,myślałam że 8 miesięcy to wiek psa :(
        Ale i tak bym podjęcła walkę o życie psa.
        • fedorczyk4 Przedłużanie życia na siłe 05.09.05, 11:16
          Nie mogę się z tym zgodzić. Od pewnego etapu cierpienia, to już jest tylko
          tchórzostwo z naszej strony. Jeśli pies nie je, nie pije i prawie się nie rusza
          i do tego cierpi, to dowodem miłości i odpowiedzailności jest wyzwolenie go od
          tego. To czy pies cierpi oczywiście wcale nie jest łatwe do stwierdzenia, a
          diagnozy weterenaryjne mniej dokladne ekarskich, ale nieludzkie wydaje mi się
          upór terapeutyczny. Wcale sie nie dziwię że weterynarze nie są chętni do
          podawania im zastrzyków usypiających. Na kiche im poczucie winy i
          odpowiedzialność. Oni diagnozują, od decyzji jesteśmy my. Oczywiście nie mogę
          wypowiadac się w przpadku tego konkretnego pieska. Ani go nie znam ani nie
          jestem weterynarzem. Ale mój owczarek nizinnny był leczony, przez dwa lata,
          zupełnie na coś innego, a miał raka, kiedy diagnza została zweryfikowana, było
          już za późno na cokolwiek. Trzeba było go znosić na dwór, nie mógł utrzymać sie
          na nogach, popiskiwał, widać było że ma dosyć. Normalnie, jak wszystkie psy
          starał się za wszelka cenę wydostać z gabinetu. Ostatni raz wcale nie chciał
          juz nigdzie iść. To Pani doktor kazała mi zabrać go na noc, dać rodzinie
          szansę na pożegnanie i wrócić rano. Zarezerwowała sobie kilka godzin, żeby pies
          miał minimum stresu, zapachu strachu, i nerwów. Zasnął na moich kolanach.To
          bylo kilka lat temu. Teraz piszę to z pozycji właścicielki od trzech tygodni
          walczącej o życie i zdrowie suki. Zdania nie zmieniłam. Nie wolno ze strachu i
          egoizmu przedłużać ich cierpień.
    • klassa1 Re: umierający pies 05.09.05, 12:01
      Nie myśl o tym, że musisz psa uśpić. Ty musisz swojemu przyjacielowi pomóc -
      musisz mu pozwolić godnie odejść.
      Musiałam zrobić to samo kilka dni temu, dramat straszny (szczególnie od
      podjęcia decyzji do przyjazdu weterynarza).
      Najgorsze jest to że pies się męczy, boli go, a nie może o tym powiedzieć.
      Też sobie wmawiałam: a może go wcale nie boli? Jak przyjechal weterynarz,
      zapytał czemu tak długo męczyliśmy psa?
      Pomóż swojemu psu!
      Pozdrawiam Cię mocno, trzymaj się!!!
    • basiek13 Re: umierający pies 05.09.05, 17:59
      Dziękuje Wam za wszystkie za i przeciw. Pies mój jeszcze zyje, nie ma oznak
      cierpienia i nie będe go jeszcze zabijać.Dzisiaj nawet reagował na szczekanie
      psów , a to dla mnie ma duże znaczenie.
      • vega281 Re: umierający pies 08.09.05, 13:00
        Myślę że Ty dajesz mu siłę Twój piesek czuje że bardzo go kochasz i dlatego ma
        wolę życia i chęć walki z bólem i cierpieniem. Pozdrawiam Cię serdecznie i
        Twojego psiaka. Trzymajcie się.
        • default Re: umierający pies 08.09.05, 13:54
          vega281 napisała:

          > Myślę że Ty dajesz mu siłę Twój piesek czuje że bardzo go kochasz i dlatego
          ma wolę życia i chęć walki z bólem i cierpieniem. Pozdrawiam Cię serdecznie i
          > Twojego psiaka. Trzymajcie się.


          Sorry, ale tego typu stwierdzenia w stosunku do zwierząt,
          takie "uczłowieczanie" tego co czują i myślą jest co najmniej naiwne. Pies nie
          myśli "będę walczyć, przetrwam chorobę, bo ktoś mnie kocha". On po prostu
          cierpi, tu i teraz, nie ma dla niego jutro, za godzinę, potem. Teraz cierpi i
          już. Zgadzam się całkowicie z b-beagle i fedorczyk, że takie trzymanie na siłę
          przy życiu to nie wyraz miłości do psa, ale własnego egoizmu.
    • figa.kw Re: umierający pies 08.09.05, 14:20
      Wiesz - przeżywałam podobny koszmar w czerwcu 2004 roku. Moja ukochana suczka
      zachorowała nagle, miała wysoką temperaturę, brak apetytu, łaknienia, była
      b.słaba. Weterynarz podawał jej różne zastrzyki, kroplówkę i nic... Dopiero z
      badań labolatoryjnych wyszła cała koszmarna prawda - białaczka szpiku kostnego.
      Niestety zanim otrzymałam wszystkie wyniki - Psoteczka już nie żyła...umarła
      godzinę przed wynikami. Widok był koszmarny, wydawała straszliwe dźwięki
      przypominające krzyk ludzki - krzyk bólu. Kochałam ją strasznie i gdybym znała
      wcześniej wyniki nigdy nie pozwoliłabym, żeby się tak okrutnie męczyła.
      Pocieszam się tylko jednym - te wszystkie ostatnie dni byłam stale przy niej i
      w tym strasznym momencie głaskałam ją i trzymałam za łapkę. Spójrz swojej
      suczce w oczy i wyczytaj z nich, czy ona nie prosi Cię czasem o pomoc...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka