Dodaj do ulubionych

Moj pies nie zyje !!!

18.09.05, 15:54
To stalo sie rowno 3 tyg. temu. Zabil go samochod, nie zginal na miejscu,
przeszedl operacje, dwoch lekarzy przez 5 godz. walczylo o jego zycie, mial
przetaczana krew znalezlismy dawce na czas, pomimo tego nie dalo sie go
uratowac. Mial szanse, by przezyc, ale krwotok byl zbyt rozlegly, przetoczona
krew wyplynela z powrotem. Tak bardzo chcial zyc !!! Przezylam szok, mial
dopiero 2 lata, nie moge sie otrzasnac, czuje jak bym stracila najbardziej mi
bliska osobe, on byl najwazniejszy, to moj pierwszy pies, czy ja kiedys
zapomne ??? To tak bardzo boli, tesknie za nim bardzo. Mam syna, meza, nie
jestem dzieckiem tylko trzydziestoletnia dojrzala kobieta, ale JEGO nikt i
nic nie jest w stanie mi zastapic, moje kochane zwierzatko...nie zyje... !!!
Czy bede w stanie miec drugiego psa?! Jak to jest? Chce miec,na pewno, bo
kocham zwierzeta, ale on byl wyjatkowy,czy nastepny tez taki bedzie?! To byl
sznaucer miniaturka, ogladam codziennie w internecie strony poswiecone psom,
nie chce tej rasy, bo on byl dla mnie najpiekniejszy i najlepszy, boje sie
porownan. Podobaja mi sie beagle, przeczytalam juz prawie wszystko na ich
temat, sa piekne, choc nigdy nie widzialam ich na zywo,lubie ogladac je na
zdjeciach, uwazam, ze to jedyny pies, ktory moze mi pomoc zapomniec, ale z
drugiej jednak strony...boje sie, ze bedzie calkiem inny, nie wiem jak to
jest, czy pokocham innego psa tak jak mojego, czy moze na to za wczesnie. Czy
rasa beagle jest podobna do sznaucerow z zachowania?
Obserwuj wątek
    • kakui Re: Moj pies nie zyje !!! 18.09.05, 15:58
      musisz tutaj wylewac swoje zale?
      • n_adja Re: Moj pies nie zyje !!! 18.09.05, 16:04
        kakui napisała:

        > musisz tutaj wylewac swoje
        zale?

        skoro ci to przeszkadza - nie czytaj, widocznie musze
    • morgen_stern Re: Moj pies nie zyje !!! 18.09.05, 16:25
      Jak doszło do wypadku?
      • n_adja Re: Moj pies nie zyje !!! 18.09.05, 16:32
        Ja tego nie widzialam, szedl z moim mezem, potracil go samochod. Jedno jest
        pewne, nie mial zapietej smyczy. Ulica byla pusta, samochod nadjechal
        niespodziewanie.
        • morgen_stern Re: Moj pies nie zyje !!! 18.09.05, 16:45
          Nadjo, przykro mi to stwierdzić, ale za wypadek odpowiada Twój mąż, który nie
          trzymał psa na smyczy, zwłaszcza w pobliżu jezdni.
          Biedny piesek. Współczuję bardziej jemu - niemądrych właścicieli.
          • n_adja Re: Moj pies nie zyje !!! 18.09.05, 17:03
            Byc moze masz racje, on rzadko byl trzymany na smyczy, czesto jednak wychodzil
            z domu sam, niejednokrotnie uciekal wieczorem, a rano drapal lapa w drzwi, byl
            przyzwyczajony do tego. Wysiadl z samochodu pod domem i nagle znikal na nocna
            wloczege. Potrafil sam bedac z dzieckiem na dworze,przybiec do mnie do pracy,
            gdzie dzielilo go wiele ruchliwych ulic, zawsze dotarl szczesliwie, tym razem
            jednak stalo sie to na oczach meza. W zasadzie tylko ja prowadzalam go ZAWSZE
            na smyczy,z tego wzgledu, ze czesto sie nie sluchal, byl troche za bardzo
            rozpieszczony. Nie moge winic calkowicie meza, bo moglo to sie stac, w
            zasadzie ,kazdego innego dnia, biorac pod uwage jego tryb zycia. Byc moze,gdyby
            szedl sam, nie zginal by, moze idac z mezem czul sie bezpiecznie i nie byl zbyt
            uwazny. Nic mu zycia nie przywroci...moge miec tylko nauczke na przyszlosc,
            zbyt bolesna jednak...
            • morgen_stern Re: Moj pies nie zyje !!! 18.09.05, 17:31
              Jednak nie powinniście go byli spuszczać w ten sposób... przebiegł wiele
              ruchliwych ulic - tej jednej nie przebiegł.
              Wiesz, smutno mi się robi, kiedy czytam o śmierci jakiegoś zwierzaka,
              spuszczonego luzem w mieście, w pobliżu ruchliwej ulicy... Właśnie walczymy o
              przeżycie naszego psa, który jest ciężko chory, walczymy tak juz dwa lata, a tu
              słyszę o kolejnym nieodpowiedzialnym właścicielu, przez którego zginął zdrowy
              pies...
              Sorry za ostre słowa, ale może inni się obudzą - błagam, nie spuszczajcie psów
              bez smyczy w mieście!!!!
              • n_adja Re: Moj pies nie zyje !!! 18.09.05, 17:50
                Bardzo Ci wspolczuje,ja bede miala nauczke na cale moje zycie. Jedno wiem,gdyby
                szedl ze mna do wypadku by nie doszlo. Niejednokrotnie ostrzegalam meza, ale
                byl gluchy na moje prosby, wrecz oburzony,ze mecze psa na smyczy, czesto
                dochodzilo do klotni wlasnie o smycz, dlatego na "miejskie" spacery nie
                wybieralismy sie razem, moja "nadgorliwosc" w stosunku do psa byla zdaniem meza
                denerwujaca. Do domu wracalismy pokloceni. Najgorsze w tym wszystkim jest to,
                ze w chwili wypadku mial smycz... w RECE.
    • landrynka8 Re: Moj pies nie zyje !!! 18.09.05, 17:20
      Ogromnie Ci współczuje. Wyobrażam sobie jak musisz się czuć.

      Nawet niewiem co mam powiedzieć.
    • antypojeb2 [...] 18.09.05, 17:53
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • n_adja Re: Moj pies nie zyje !!! 18.09.05, 18:00
        Nigdy by nikogo nie pogryzl, to byl lagodny maly piesek.
        • morgen_stern Re: Moj pies nie zyje !!! 18.09.05, 18:06
          Nie odpowiadaj mu, to troll
    • herbatazcytryna Re: Moj pies nie zyje !!! 18.09.05, 22:43
      Ale mili forumowicze.. Nikt Was nie prosił o ocene zachowania właścicieli itp.
      Piesek nie żyje i to fakt, a wymądrzać się i moralizować nie jest sztuką. A co
      do drugiego psa, to na pewno on nie zastąpi pierwszego, ale na pewno stanie się
      lekarstwem na smutek. I założę się że będzie zupełnie inny, ale równie kochany:)
      Nie znam niestety beaglów, lae na Twoim miejscu bym się nie zastanawiała:)
      Trzymaj sie
      • n_adja Re: Moj pies nie zyje !!! 18.09.05, 23:19
        Dziekuje za mile slowa, to co sie stalo juz sie nie odwroci. Jedno wiem, ze
        nigdy Go nie zapomne i pozostanie w moim sercu na zawsze. Tylko, ze ta wciaz
        powracajaca tesknota za Nim tak mocno boli ... za mocno. Mam jednak nadzieje,
        ze przemijajacy czas podziala na moja korzysc i zobacze wszystko w nieco
        jasniejszych barwach. Pozdr.
      • morgen_stern Re: Moj pies nie zyje !!! 19.09.05, 11:26
        Droga herbatozcytryną. Na pewno nie będę głaskała po główce kogoś, przez kogo
        zginął pies - powinien być na smyczy, do cholery! Zginął przez swojego
        właściciela i powtarzam do znudzenia - żal mi niezmiernie psa, nie żal mi jego
        właścicieli. Jeśli zdecydują się na drugiego psa, mam nadzieję, że będą
        mądrzejsi.
    • ontarian zawalilas sprawe i dlatego zdechl 19.09.05, 00:05
      gdyby 5 lekarzy przez 2 godziny sie nim zajmowalo
      to napewno by przezyl, a tak po prostu zdechl
      • n_adja Re: zawalilas sprawe i dlatego zdechl 19.09.05, 00:14
        To byla niedziela, skad niby wziac 5-ciu lekarzy weterynarii .... ????? Na
        dodatek NATYCHMIAST w jednym miejscu.
        • ontarian Re: zawalilas sprawe i dlatego zdechl 19.09.05, 00:30
          jak to skad?
          pare telefonow wykonac
          i juz gromada lekarzy ze Szwajcarii przylatuje
          • n_adja Re: zawalilas sprawe i dlatego zdechl 19.09.05, 00:38
            Rzeczywiscie....
            zabawne.........
            o tym nie pomyslalam.
            • marychna31 Re: zawalilas sprawe i dlatego zdechl 19.09.05, 15:37
              Nadiu, to powyżej to troll...przykro mi, że w obliczu nieszczęścia spotykasz
              się jeszcze z chamstwem. Niektórzy ludzmi sa ludzmi tylko z nazwy a moderator
              nie zawsze odpowiednio szybko zareaguje.
              Bardzo mi przykro...
    • blotniarka.stawowa Re: Moj pies nie zyje !!! 19.09.05, 01:16
      N-adja, co sie stalo "sie nie odstanie". Bardzo ci wspolczuje, wypadek taki
      musi bolec. Jestes teraz juz dojrzalsza, madrzejsza o to doswiadczenie, wiec
      na pewno nie dopuscisz, by nastepny piesek biegal luzem w poblizu ruchliwych
      ulic (i meza tez odpowiednio przeszkolisz).

      Co do beaglow, owszem, mam doswiadczenie, chociaz nie z wlasnymi, ale z
      beaglami przyjaciol. Piesek nalezy do ras, ktore gdy "zlapia zapach",
      zapominaja o calym swiecie, nie istnieje dla nich pan/pancia i ich
      przywolywanie. Wielokrotnie w ten sposob ich piesek "gubil sie" i dobrzy ludzie
      z okolicy dzwonili lub dostarczali go na miejsce (telefon i adres na obrozy).
      Proponowalabym kundelka ze schroniska - rozmiarem i temperamentem pasujacym do
      stylu zycia twojej rodziny. Korzysc podwojna - uratujesz (czesto doslownie)
      zwierzeciu zycie, zlagodzisz wyrzuty sumienia, poczujesz sie lepiej, i choc o
      swoim pierwszym piesku nie zapomnisz, nowego tez pokochasz...
      Zycze ukojenia w bolu po stracie przyjaciela.

      P.S. Beagle nie sa podobne do sznaucerow w zachowaniu.
      • blotniarka.stawowa Re: Moj pies nie zyje !!! 19.09.05, 01:30
        Dodam tylko, ze mowilam o beaglach z przecietnych rodzin, ktore choc poswiecily
        troche czasu na szkolenie swoich szczeniaczkow, specjalistami od tresury nie
        sa. Beagle uzywane przez sluzby celne niektorych krajow do wykrywania zywnosci
        i narkotykow w bagazach na lotniskach zachowuja sie wzorowo!
        • jaszczuria n_adju - pilne 19.09.05, 08:27

          bardzo serdecznie współczuję. Wysyłam Ci posta, przeczytaj proszę
      • n_adja Re: Moj pies nie zyje !!! 19.09.05, 09:21
        Na razie wstrzymam sie z kupnem pieska, bo byc moze na to w tej chwili na to za
        wczesnie, ale teraz jestem pewna, ze to bedzie wlasnie beagle, bede go pilnowac
        go jak oka w glowie, moj pies byl taki sam, jak piszesz o beaglach - mial adres
        na obrozy, uciekal, czesto ludzie mi go przyprowadzali, jak mial niespelna 9
        mies. to zwial tak, ze go znalazlam w jakiejs wsi z trzema innymi sznaucerami
        na posesji. Nie bylo go 4 dni, odnalazl sie poprzez wiele ogloszen i ulotek
        rozwieszonych jak afisze z jego wielkim zdjeciem we wszystkie strony na 30km od
        mojego miejsca zamieszkania. Od tej pory zawsze mial adres z nr tel. Nie
        sluchal sie, zdarzalo sie to dosyc czesto, dlatego ja prowadzalam go na smyczy
        zawsze, by oszczedzic sobie nerwow i takze wstydu, bo jako"pancia" bezsilnie
        nawolujaca i biegnaca za swym psem, wygladalam wrecz komicznie. Beagle sa
        piekne, ogladanie ich zdjec lekko odciaga moja uwage od tego co sie stalo, ale
        na razie chyba na tym poprzestane.
        • ddb2 Re: Moj pies nie zyje !!! 19.09.05, 15:49
          Bardzo mi przykro z powodu pieska. Ale dodam, ze nie rozumiem ludzi, ktorzy
          deklarujac wielka milosc do swojego pupila, swiadomie narazaja go na smiertelne
          niebezpieczenstwo i na duzy stres kierowcow. I mizerne to tlumaczenie, ze tyle
          razy przebiegal ruchliwe ulice i nic sie nie stalo. To jest zwykly brak
          odpowiedzialnosci, czy swoje dziecko tez bys pozbawila opieki, bo tyle razy mu
          sie udalo ?
    • polly Re: Moj pies nie zyje !!! 19.09.05, 18:37
      Wiesz co?
      Ja Ci bardzo wspolczuje, ale niestety pisanie takich rzeczy (a wlasciwie wiekszosci tematow) na TYM forum wiaze sie z tym ze zamiast odpowiedziec na wyrazne pytanie co do wyboru rasy psa, ocenia Cie - powiedza ze to twoja wina ze zginal Twoj pies, ze to wina meza, ze trzeba bylo sciagnac 100 weterynarzy, ze sama jestes sobie winna itp...

      LUDZIE!
      ona pytala o RASE a nie czyja to wina!
      wstydzcie sie!
      to tak jakby komus umarla matka a ktos by wam powiedzial ze to przez was bo nie prowadziliscie ja codziennei do lekarza, albo ze nie wzieliscie jej w samolot do stanow zjednoczonych na operacje!
      nie dosc ze to kompletna bzdura, to jeszcze zadaje bol...
      • ddb2 Re: Moj pies nie zyje !!! 19.09.05, 19:03
        Polly nie masz racji. Wszyscy jestesmy oburzeni, ze swoja bezmyslnoscia
        narazila psiaka na cierpienie i smierc. I to, ze na tym forum zebrala od nas po
        uszach, moze, mam nadzieje, uratowac nastepnemu jej psu zycie. Bo byc moze
        zmieni swoje podejscie do zwierzat i zrozumie, ze biorac psa, jakakolwiek by to
        nie byla rasa, jest za niego odpowiedzialna.
        • begietka Re: Moj pies nie zyje !!! 19.09.05, 19:16
          To jest racja! Uważam za zbędne wytrząsanie się nad autorką postu.Nauczkę już
          dostała, i to najgoeszą, jaka mogła się przydarzyć...Współczuję Ci
          bardzo..wypadki się zdarzają nawet najbardziej ułożonym i pilnowanym psom
          (ludziom także, choć podobno są mądrzejsi).Weź drugiego pieska, tamtego i tak
          będziesz kochać, następnego też pokochasz...choć już inaczej...
        • n_adja Re: "Bezmyslnosc" 19.09.05, 23:24
          ddb2 : nie czuje bym "dostala po uszach" bo nie ja go narazilam na
          niebezpieczenstwo, nawet nie widzialam tego calego jakze tragicznego w skutkach
          zdarzenia. Maz wyszedl z nim jak co dzien na spacer, nie widzialam nic, nie
          widzialam nawet ciezkiej walki o jego zycie, "pochowku" rowniez. To stalo sie
          rano, nikt mi nie chcial powiedziec prawdy, maz pol dnia nie odbieral ode mnie
          telefonu, znajomi rowniez, wiedzialam tylko, ze maz wraz z psem dotarl tam
          gdzie mial byc o 10 rano, denerwowalam sie myslac co moglo sie stac, czulam,
          ze to cos zlego, ale nie taka TRAGEDIA !!! Ciagle dzwonilam, nadaremnie - nikt
          nie odbieral telefonu, bylo to bardzo dziwne, bo wydzwanialam po rodzinie i
          znajomych i ... kazdy niedostepny ?! Z godziny na godzine pograzalam sie w
          czarnych myslach i stresie coraz to bardziej, w koncu po 16 dodzwonilam sie do
          meza, powiedzial mi, ze pol dnia szukal psa, bo mu uciekl, zaczelam
          podejrzewac, ze mnie klamie, nie uwierzylam mu, po powrocie do domu i po
          kolejnej godzinie klamstw wymusilam na nim prawde, czulam to, ucieczka psa i
          szukanie go z z rodzina i polowa naszych znajomych wydala mi sie nad wyraz
          podejrzana, wiedzialam dobrze, ze maz by go nie szukal, bo takie incydenty ze
          strony mojego zwierzaka byly rzecza normalna, zawsze wracal. To tyle na ten
          temat, tego co poczulam slyszac ta wiadomosc nie bede opisywac, tylko pozwol
          ddb2, ze zapytam : Jaka w tym moja wina?! A tym bardziej "bezmyslnosc" , ktora
          zarzucilas wlasnie mi. Nie boje sie krytcznych uwag, ludzie sa tylko ludzmi,
          dlatego tak bardzo KOCHAM PSY. Pozdrawiam.
          • ddb2 Re: "Bezmyslnosc" 20.09.05, 11:35
            N_adja, nie chce cie obrazic, nie dlatego ostro napisalam.
            Myslalam, ze rozumiesz swoja wine, a ty przerzucasz ja na meza. Wina lezy po
            obu stronach: twojej i meza i przykro mi, ze tego nie pojmujesz.
            Biorac psa pod swoja opieke, myslisz za niego. Pies zachowuje sie tak, jak go
            wychowasz. Nie umie sam przewidziec niebezpieczenstwa, t y musisz to wiedziec
            za niego. Zadna twoja zasluga nie bylo to, ze psu do tej pory nic sie nie stalo.
            To byl czysty przypadek. Predzej czy pozniej musialo dojsc do nieszczescia i t
            y , jako istota rozumna, moglas to przewidziec, a pies nie. Dlatego obarczam
            cie wina za cierpienia zwierzaka i nie ma znaczenia, ze w danym momencie pies
            byl z mezem. T y wiedzialas o samowolnych wycieczkach psa, o chodzeniu bez
            smyczy, godzilas sie na to, czyli caly czas swiadomie narazalas stworzenie na
            nieszczescie.
            Jesli dalej nie pojmujesz, o co mi chodzi, to nie bierz kolejnego psa pod swoje
            skrzydla, bo to nie rokuje mu dlugiego zywota.
            Pozdrawiam
        • polly Re: Moj pies nie zyje !!! 20.09.05, 13:46
          ale ona pytala o RASE... ehh...
          • morgen_stern Re: Moj pies nie zyje !!! 20.09.05, 14:12
            Polly, to Ty niestety nie wiesz, o co chodzi. Nadja pytała o rasę później, jej
            pierwszy post był o śmierci psa.
            Nie wypowiadam się na temat doboru rasy.
            Pies zginął z ICH winy, nic tego nie zmieni.
            A propos - dziś szłam ulicą i widziałam następujący obrazek: starsza pani
            spaceruje ciągnąc torbe na kółkach, obok biegnie luzem jej piesek. Ruchliwa
            ulica w W-wie. Kierowca wjeżdża powoli na chodnik chcąc zaparkować, pies
            przemyka się prawie pod kołami, pani patrzy oburzona na kierowcę, bo przecież
            zaraz rozjedzie jej psa, bezczelny.
            1. Kierowca parkował zgodnie z przepisami.
            2. Pies nie był na smyczy.

            Czy gdyby doszło do wypadku, też współczułabyś tej pani? Bo ja nie zawahałabym
            się jej nazwać idiotką, która naraża na śmierć swojego psa.
            Ludzie, opamiętajcie się :-(((((
            • polly Re: Moj pies nie zyje !!! 21.09.05, 11:10
              kazdemu sie to moze zdarzyc - ty nie spuszczasz psa ze szmyczy?
              a jesli tak, a twoj pies pobiegnie gdzies i wpadnie pod samochod to bedzie twoja wina. Czyli teoretycznie KAZDY kto kiedykolwiek i gdziekolwiek (pies mogl przbiec przez las i wybiec na jakas ulice) spuscil psa ze szmyczy zachowal sie jak idiota/idiotka, bo narazil psa na niebezpieczenstwo. Jestem pewna ze ty tez.
              Czyli wlasciwie kazdy kto takze wozil psa w samochodzie tez jest idiota bo mogl spowodowac wypadek i zabic psa. BA kazdy kto wozil swoje dziecko, kogos z rodziny... mam dalej wymieniac?
              kazdy czasem naraza siebie i innych na neibezpieczenstwo i czasem to konczy sie zle, ale nei mozna zyc pod kloszem! czyli np nie spuszczac psa ze szmyczy wogole - po co mu bieganie - niech sie meczy! lepiej zeby nie wpadl pod samochod!
              tak?
              czy nie?
              • morgen_stern Re: Moj pies nie zyje !!! 21.09.05, 13:03
                Polly... daj sobie już spokój, nie ośmieszaj się...
                • polly Re: Moj pies nie zyje !!! 21.09.05, 13:49
                  masz racje - dam sobie spokoj - dzieki za uprzedzenie
                  ciebie nie ma juz co uprzedzac, bo troche za pozno...
            • n_adja Re: Moj pies nie zyje !!! 21.09.05, 23:14
              morgen_stern : Ja prowadzalam ZAWSZE swojego psa na smyczy. Dobrze, ze jestem
              bardziej wyrozumiala niz ty, bo w innym wypadku obwiniala bym meza o smierc psa
              do konca zycia, tym bardziej z tego powodu, ze zawsze prosilam go o to by robil
              tak samo, bylo to wrecz chorobliwe zachowanie z mojej strony - jego zdaniem.
              Wypraszam sobie podteksty typu "idiotka". W calej tej sytuacji nie jest dla
              mnie wazne kto tu zawinil. Teraz juz na to zdecydowanie za pozno. Co moge
              powiedziec mezowi?! "A mowilam Ci, ze tak bedzie?!" Jak dla mnie to bez sensu.
              Ja - jezeli pomogam moim blizszym, czy tez dalszym znajomym w zmartwieniach
              robie to w duzo inny sposob, staram sie pomoc, znalezc jakies wyjscie , a nie
              krzycze: "To twoja wina! Ty idiotko to przez Ciebie, dobrze Ci tak!". Byc moze
              dlatego wokol mnie tylu przyjaznie nastawionych ludzi, chcacych podzielic sie
              wlasnie ze mna swoimi problemami. Oczywiscie bezposrednio mnie nie obrazilas,
              ale taki jest wlasnie sens twoich postow. Dla mnie wazne jest to co sie stalo,
              wazne jest sedno problemu, czyli m.in. to co przezywam ja i moj maz, widocznie
              nie rozumiesz
              tego.
              P.S. A moze twoj pies jest chory z twojej winy jak by moc to poddac bardziej
              szczegolowej analizie ?!
              • morgen_stern Re: Moj pies nie zyje !!! 22.09.05, 08:58
                Droga Nadjo.
                Nie nazwałam Cię idiotką, określiłam tak opisywaną przeze mnie starszą Panią.
                To po pierwsze. Jeśli masz ochotę na samobiczowanie, to proszę bez mojego
                udziału.
                Po drugie. To, co napisałaś o moim psie to po prostu świństwo. Gdybyś zadała
                sobie trochę trudu i przeczytała inne moje posty (polecam wyszukiwarkę)
                odkryłabyś, że pies tak naprawdę nie jest mój, a mojego narzeczonego (pisałam o
                tym kilka razy) i kiedy "poznałam" sunię była juz ciężko chora. Trochę to jej
                wrodzone choroby, a trochę wina weterynarza, który zaaplikował jej, kiedy była
                szczeniakiem sterydy, które ją kompletnie rozwaliły...
                Przykro mi, że broniąc się zupełnie bezpodstawnie i na oślep atakujesz.
                Nie było mi Cię żal, a teraz nie jest mi Cię żal w dwójnasób.
                • n_adja Re: sterydy 22.09.05, 09:32
                  Kto wybral tego weterynarza? Widze tu jeszcze pare innych osob, ktore mozna
                  obwinic.
                  • n_adja Re: sterydy 22.09.05, 09:37
                    To nie swinstwo morgen_stern, to twoj styl rozmowy. Glupota bylo wybrac tak
                    kiepskiego weterynarza.
                    • morgen_stern Re: sterydy 22.09.05, 09:40
                      Szkoda komentarza...
                      Puknij się kobieto w głowę...
                      Kończę dyskusję, szkoda z Tobą gadać.
                      • n_adja Re: sterydy 22.09.05, 09:45
                        Wzajemnie...tej nudnej i bezsensownej wymiany postow z toba nie traktuje jako
                        dyskusji.
                        • morgen_stern Re: sterydy 22.09.05, 09:49
                          Nie kłam, że Cię nudzi, bo odpisujesz z szybkością błyskawicy :-)))
                          Mnie tam nie nudzi :-))
                          Pa
                          • n_adja Re: sterydy 22.09.05, 09:57
                            Odpisuje, bo mam chwile czasu wolnego i akurat wlaczony komputer. Nie
                            pochlebiaj sobie. Pa.
                            • don2 Re: sterydy 22.09.05, 12:15
                              ha ha ha ,przez chwile mialem wrazenie,ze nadja pisze o dziecku.jak tak dalej
                              bedzie sie rozczulac i mazac na forum to zakonczy sie tym ,ze wywali meza z domu
                              Sa granice zdrowego rozsadku.Akurat pies nie jest najwazniejszym komponentem w
                              zyciu.mozna go "kochac" i zalowac strate,ale bez przesady.I nie ma co sie tu
                              rozczulac.Mial go chlop na smyczy prowadzic i koniec !byc moze mial dosc zycia
                              w cieniu psa i specjalnie go luzem puszczal, majac nadzieje na pozbycie sie
                              koszmaru w swoim zyciu :)) tego nie wiemy.I trzeba przyznac ,ze kobieta ma
                              talent w lzawych opisach.Tragedia godna ekranizacji.
                              • n_adja Re: sterydy 22.09.05, 12:30
                                Ciesze sie don2, ze dostarczylam Ci odrobiny humoru.. Prawidlowe odniosles
                                wrazenie, bo ten pies byl dla mnie jak dziecko. Jednak dalsza czesc twojej
                                wypowiedzi jest zupelnie pozbawiona
                                sensu.
                                P.S.Nie obwiniam meza za ten wypadek.
                                • don2 Re: sterydy 22.09.05, 13:07
                                  Eeee odnioslem inne wrazenie,i nawet sobie nie moge wyobrazic tego
                                  koszmaru ,ktory przezyl twoj maz po tym wypadku.Musialas mu porzadnie dac w kosc
                                  gdyz wynika z twojej pisaniny ,ze jestes egzaltowana histeryczka.Sorry ale
                                  takie wrazenie odnioslem.pozdrowienia dla meza
                                  • n_adja Re: sterydy 23.09.05, 00:31
                                    Zapewniam cie, ze jednak jestes w bledzie. Maz przezyl koszmar - to fakt, ale
                                    tylko z powodu uczestnictwa w tym tragicznym zdarzeniu. Histeria nie ma tu nic
                                    do rzeczy. Pozory czesto myla i pierwsze wrazenie nie zawsze pokrywa sie z
                                    prawda.
                                    • polly eh 23.09.05, 13:13
                                      n_adja, wbrew pozorom to nie jest forum milosnikow zwierzat tylko ludzi ktorzy nie maja sie na kim/czym powyzywac i uwielbiaja najezdzac na innych przez internet - bo tam sa anonimowi i moga pisac co chca. Ja od poczatku jestem po Twojej stronie, ale powiem Ci tak - odpowiadajac im dajez im to czego chca - mozliwosc ciagniecia tej bezsensownej batalii, ktora tak ich jara! Czego bys nie napisala to i tak cie zbluzgaja. sprawdz to - znajdz tu post na ktorym nikt nikogo nie wyzywal. Cieezko takie znalezc. Sa tutaj tez ludzie ktorzy sie znaja na zwierzetach i chetnie udzielaja dobrych porad, ale jedyna mozliwoscia otrzymania rady i jedniczesnie nie dostania do glowy z nerwow jest ignorowanie i nieodpisywanie na niektore posty. i tyle... niestety...
    • umfana Re: Moj pies nie zyje !!! 19.09.05, 19:45
      Wiem co czujesz bo po śmierci mojego Talizmana obiecywałam sobie, że nikt mi go
      nie zastąpi.
      Po żałobie jednak daj serce nowemu pieskowi... Zobacz ile nieszczęścia psiego na
      tej Ziemi:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=12596204
    • redudek a gdzie smycz? 20.09.05, 12:17
      Bardzo mi przykro z tego powodu,ale jakby piesek był na smyczy,pewnie nie
      doszłoby do tego.:(pozdrawiam
    • figa.kw Re: Moj pies nie zyje !!! 20.09.05, 13:19
      Wybacz-nie przeczytam Twojego listu ani komentarzy, bo znam swoją reakcję,
      czyli łzy. A poniewaz jestem w pracy - sama rozumiesz...
      Sama straciłam ponad rok temu ukochanego pieska, moją największą przyjaciółkę!!!
      Miała białaczkę szpiku kostnego :/
      Bezpośrednio po jej śmierci nie chciałam pieska, bo przecież żaden nie zastąpi
      mi mojej nieżyjącej Psoteczki! Ale po ponad miesiącu, kiedy wracałam do domu i
      nikt na mnie nie czekał, nikt nie skakał i nie machał ogonkiem, nie miałam kogo
      przytulić, podjęłam decyzję o nowej psince. Oczywiście jest inna, ma inny
      charakterek, jest uparta jak osioł i szczeka potwornie, ale i tak kocham ją
      ogromnie i cieszę, że zyskałam nowego, bezinteresownego psiaka!
      • neta.hard Re: Moj pies nie zyje !!! 20.09.05, 14:40
        Jest mi bardzo przykro ze doszlo do tego zdarzenia :(((
        Ale jesli nie umiecie upilnowac sznaucera to tym bardziej nie upilnujecie beagle!! Odradza wam ta rase. Jest tyle innym ras...poszukaj, poczytaj. Owszem, na fotach bajgle ladnie wygladaja ale to wsztsko ;) Charakterek to one maja...Nie wybieraj psa ktorego widzialas tylko na zdjeciach.
    • n_adja Re: Moj pies nie zyje !!! 21.09.05, 10:16
      Bardzo duzo czytam o psach, o beagle wiem juz wszystko co jest mozliwe do
      przeczytania, zdaje sobie wlasnie sprawe z tego jaki ma charakter i zaczynam
      powoli tracic pewnosc co do wyboru tej rasy. Bedzie uciekal jak moj pies,albo
      jeszcze gorzej. Moj syn chce buldoga francuskiego, wczoraj je ogladalam, ale sa
      to tak brzydkie psy....?! Ciezko mi sie przekonac. Z tego co czytalam charakter
      maja wspanialy, wrecz wzruszona jestem, ponoc na prawde placza, tylko dlaczego,
      az tak brzydkie ?! Smieszne, male potworki, bardziej jak greamlinsy niz jak
      psy, nie widzialam tak dziwacznego zwierzecia . Chrzakaja, sapia jak male
      swinki. Ciezko (przez wyglad) mi sie do nich przekonac. Przy nich kazdy inny
      pies wydaje sie byc piekny. Syn mi powtarza w kolko, ze tylko buldozek i
      koniec, mezowi tez nigdy ten pies sie nie podobal, w momencie kiedy go
      zobaczyl, podziela zdanie syna , ale ja nie widze w nim nic, poza cudownym (z
      tego co czytam) charakterem. A moze ktos z was umie mi doradzic wybor psa? A
      moze suka beagle bedzie wierniejsza niz pies? Sama juz nie wiem....?! Gdyby ten
      buldozek byl choc troche ladniejszy....
      • ddb2 Re: Moj pies nie zyje !!! 21.09.05, 10:33
        Wejdz na "fotografie zwierzat" i odszukaj tytul Beza. Zobaczysz tam przecudnej
        urody buldozki. Fakt, mozna o nich mowic brzydale, ale tylko one sa tak
        brzydkie, ze az cudne. Sa takie slodkie i madre, ale trzeba na nie bardzo
        uwazac - te psy nie potrafia plywac, tona!!!
        Przed decyzja o zakupie psa, zrobcie narade i obiecajcie sobie solennie, ze
        pies bedzie spuszczany ze smyczy tylko na bezpiecznych wybiegach.Gdy przyuczy
        sie do chodzenia na smyczy, nie bedzie to dla niego problemem, smycz bedzie
        kojarzona ze spacerem, czyli z radoscia.
        Pies nie moze wyprowadzac sie na spacer sam, bo tak wygodniej, buldozka
        stracilibyscie od razu.
        Mysle, ze suczka bedzie miala uleglejszy charakter.
        Syn ma doskonaly gust.
        Pozdrawiam
      • rezurekcja de guscibus 22.09.05, 14:33
        n_adja napisała:

        > Sama juz nie wiem....?! Gdyby ten buldozek byl choc troche ladniejszy....

        dla mnie buldozki sa sliczne.
        Jestes z WArszawy? Wez Miska
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=664&w=29047971&v=2&s=0
        • n_adja Re: de guscibus 23.09.05, 00:45
          Dzisiaj widzialam jednak ladnego buldozka, syn sie upiera, ja nie jestem
          calkiem przekonana, a moze po prostu za wczesnie na psa?! Jeszcze sie
          zastanowie. Nie jestem z Warszawy, chce szczeniaka.
          • b-beagle Re: de guscibus 23.09.05, 09:48
            Każdy pies tak jak każdy człowiek jest inny i takiego samego nigdy nie będziesz
            juz miała.

            Beagle to bardzo fajne psy nie należą jednak do zbyt posłusznych ;-)))
            • n_adja Re: de guscibus 23.09.05, 10:21
              Moj sznaucer tez sie nie sluchal, ale moze suka beagle po odpowiednim
              przeszkoleniu byla by jednak posluszna, czy to juz taka natura i nie pomoze
              nic, nie zameczy sie caly czas na smyczy? Tak duzo sie naczytalam o tych psach,
              ze jak poczuja trop to nie obchodzi ich nic i biegna na oslep, ze bala bym sie
              beagla spuscic nawet w lesie ze smyczy w trosce czy nie ucieknie, moj pies
              przynajmniej w lesie sie sluchal, co najwyzej znikal na jakies 15 min.,ale
              zawsze wracal z predkoscia blyskawicy, jak by chcial nadrobic czas kiedy go nie
              bylo. Beagle sa na prawde piekne, chciala bym takiego psa, nawet gdyby mial byc
              inny, dlatego nie moge sie przekonac do tych buldogow francuzkich, bo one nawet
              nie wygladaja jak psy, sa dziwne, nawet chodza inaczej. Kazdy je zachwala z
              charakteru, czuje jednak, ze nic z tego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka