rezurekcja
25.11.05, 15:13
Sciganiete ze SZczurowa:
******
Optymistyczny OT nr2: dwa dni temu bylam swiadkiem niemalze
biblijnej sceny cudownego uzdrowienia. Pan asystent weterynarza
chodzil sobie po poczekalni, bo sie nudzil. W pewnej chwili wyjrzal
przez okienko w drzwiach wyjsciowych i wybiegl na zewnatrz. Po
uplywie jakies minuty powrocil w towarzystwie pewnej pani i jej
corki. Cale to towarzystwo przyginalo sie do ziemi, tachajac
wypchana czyms najwyrazniej ciezkim, ogromna plachte. Ostroznie
ulozyli plachte na podlodze, puscili jej rogi i oczom wszystkich
ukazal sie nieco podstarzaly sznaucer olbrzymi. Pies podniosl glowe,
rozejrzal sie, zobaczyl weterynarza, zerwal sie na rowne lapy i
pedem ruszyl w strone drzwi. Okazalo sie, ze przyniesiono go tu, bo
juz drugi dzien nie mogl chodzic.
****
Ja w poczekalni tez zawsze sie lepiej czuje niz poza nia...