Święta, swięta...

26.12.05, 23:15
...I po świętach! Na trawnikach pozostało sporo porzuconych kości,
wnętrzności z wigilijnych karpi oraz różnych innych śmieci i resztek jedzenia
wyrzucanych przez obywateli tego kraju (o co chodzi, przecież ptaki zjedzą),
śladów po parkowaniu pojazdów mechanicznych, wyrzuconych reklamowych ulotek,
pozostałości po odpalonych petardach, szkła po rozbitych butelkach...
Wprawdzie osobiście ten problem "przerabiałem" kilka lat temu, po czymj mój
pies dorósł i przestał się podniecać całym tym syfem ale boję się o innych,
więc chciałbym po raz kolejny "podnieść" ten temat.
Jak to się mówi: "Gutta cavat lapidem non vi, sed semper cadendum...
    • albert.flasz1 Re: Przepraszam! 26.12.05, 23:24
      Gutta cavat lapidem non vi, sed SAEPE cadendum
      • po.prostu.ona Re: Przepraszam! 27.12.05, 09:37
        Consumitur anulus usu :-)
    • umfana Re: Święta, swięta... 26.12.05, 23:24
      Albert moim sąsiedzi tak jedli, że aż przez balkony im się sypało żarło...
      Ups... teraz muszę te gnijące odpadki pozbierać ze swojego ogródka.
      Dziwny naród. Widać większość tkwi w epoce Średniowiecza :(((
      • albert.flasz1 Re: Niekoniecznie... 26.12.05, 23:31
        «Jeśli ten szelma naprawdę broni słoni, odkryję przed nim głowę i stanę przy
        nim. Jeśli jednak posługuje się nimi by robić politykę lub przez spryt, jeśli w
        dodatku jest to chwyt ideologiczny, chwyt nieszczery, propaganda – cóż, będę
        tam aby się bić, by nauczyć go nie brudzić ostatniej czystej rzeczy jaką ludzie
        mają jeszcze w sobie...»
        Romain Gary, Korzenie nieba (wolny przekład).
        Wiele osób w obronie zwierząt i prowadzeniu schronisk odnajduje sens ich życia,
        środek przetrwania, sposób na pokazanie się, środek uśmierzający emocje. Stawką
        są kariery, konta bankowe, uczucia, reputacje i nikomu, co jest mocno
        zrozumiałe, nie zależy by pochylić się nad tą kwestią. Jest wiele sposobów
        eksploatowania zwierząt. Niektóre, jak ich obrona oraz humanitarna pomoc, są o
        wiele bardziej subtelne od innych.
        Paradoksalnie, obrońcy zwierząt sami posiadają jedno, jeśli nie wiele zwierząt,
        które użytkują zupełnie tak, jak inni. Przewodnicząca lokalnego SPCA (Society
        for the Prewention of Cruelty to Animals) ma na przykład 6 kotów i niewątpliwie
        przez wzgląd na ducha wspólnoty, gdyż jest wegetarianką jej koty, z natury
        bezwzględni mięsożercy także są wegetarianami!
        Nabycie zwierzęcia w drodze adopcji jest bez wątpienia najbardziej zgodnym z
        sumieniem sposobem jego użytkowania, jednak w gruncie rzeczy jest tym samym:
        każde zwierzę chodzące po ulicy staje się żywym bilboardem konsumpcji zwierząt;
        ponadto posiadanie zwierzęcia zmusza Was byście żywiąc je, kupując mu różne
        akcesoria, lecząc itd. – uczestniczyli w pomyślności tego przemysłu. Wreszcie,
        podstawowe pobudki psychologiczne są identyczne.
        I tak ci, którzy najgłośniej trąbią o swej miłości do zwierząt oraz którzy
        oburzają się na wieść o licznych srogościach, jakie każemy im znosić nie widzą
        ile sprzeczności może być w fakcie przetrzymywania przez nich samych zwierzęcia
        poddanego ich dominacji, czasem z gwałtownością integrysty donosząc o
        eksploatacji innych kategorii zwierząt. W manifestacjach przeciw okrucieństwu
        wobec zwierząt często widuje się ludzi defilujących z psem przy nodze lub z
        papugą na ramieniu. Najwyraźniej, żaden z tych «zoofilów» nie widzi związku.
        Zresztą, jeśli chcecie kupić zwierzę, odwiedźcie na przykład stronę internetową
        Brigitte Bardot - znajdziecie tam gorąco polecaną listę hodowców z jej kruszcu.
        Ideą nie jest nakłonić do zaprzestania użytkowania zwierząt lecz do tego, by
        robiono to bardziej świadomie. To właśnie działacze walczący o prawa zwierząt
        dają przyzwolenie rozwijaniu tego obyczaju. Ich uwikłanie się w podstawowy
        paradygmat - dominacji Człowieka nad zwierzęciem, którego nie kontestują,
        przeciwnie – podnoszą rangę tej przesłanki uspokajając sumienie społeczeństwa i
        w wyniku tego poręczają oraz uprawomocniają ten obyczaj. Każdy ogrodnik powie
        Wam że przycinając gałęzie drzewa, działając jedynie na obrzeżach dajemy siłę
        jego korzeniom.
        Innymi słowy, «reutylizujemy» oraz «bronimy» zwierząt, by dalej i lepiej je
        konsumować. Jest to rodzaj alibi, by korzystniej wyglądać od przodu, inna forma
        sentymentalizmu czyli sposób, by dalej kochać zwierzęta nie płacąc tego ceny:
        nie konsumować ich ale użytkować.
        Uzgadniając prawa zwierząt bez pochylenia się nad kwestią prawowitości ich
        użytkowania zakładamy, że wynikający z tego stan rzeczy jest naturalny i
        nieunikniony. Wynikające z tego przeczucia, które umykają świadomości a więc
        także rozumowi są o wiele bardziej przekonujące niż gdyby były postawione
        wyraźnie. Gdy uwaga jest skanalizowana ku postawionemu zadaniu, prawdziwe
        stawki wciąż pozostają poza sprawą. Ponieważ przeczuć i przypuszczeń nie notuje
        się w agendzie, podtrzymujemy przykre złudzenie bycia wolnymi, możliwości
        myślenia, wnioskowania, mówienia „tak” lub „nie”, choć tak naprawdę przyjmujemy
        tylko najważniejsze: prawowitość tej nieracjonalnej formy dominacji.
        «Trzeba czasu», «jedno zmartwienie wystarczy na jeden dzień», «jeden etap na
        raz», «trzeba walczyć od wewnątrz» słyszy się tu i tam, jednak jak chcecie
        byśmy szli naprzód nie zastanawiając się nad naszymi fundamentalnymi
        odczuciami. Jest to na pewno najbardziej demonicznym aspektem tej dynamiki:
        kazać nam reagować na następstwa wzniecone przeczuciami aby je przyjąć ipsi
        facto. Inaczej mówiąc, chcąc postąpić dobrze zwracając się ku przypuszczeniom
        zamiast i w miejscu przeczuć, dolewamy oliwy do ognia. Mając nadzieję na zmianę
        losu zwierząt dając zwierzętom prawa i nie podnosząc kwestii stosowności ich
        użytkowania, nadajemy znaczenie temu przeczuciu, które staje się jednym z
        najdoskonalszych narzędzi promocji. Otóż, ponieważ łatwiej jest stanowić prawa
        jak wprowadzać je w życie, sankcjonując poprzez tę formę sentymentalizmu
        konsumeryzm występnie przyczyniamy się do powiększenia wspólnego brzemienia
        zwierząt. I tak, paradoksalnie jeśli ktoś bardziej od innych przyczynia się do
        pogarszania położenia zwierząt, to właśnie są ci, którzy ich bronią.
        Tymczasem, chcąc postępować dobrze, trzeba by się zwrócić ku źródłom
        konsumpcji. To nie praw potrzebują zwierzęta tylko tego, by przestano ich
        użytkować dla wszelkich złych racji..
        Zresztą, moje najbardziej jadowite słowa krytyki, muszę powiedzieć najbardziej
        nienawistne, dotyczą na ogół obrońców zwierząt. Nie zależy im na tym, by
        zastanowić się nad tą wielce barbarzyńską tradycją, której są, z niewinną miną
        największymi beneficjentami, najbardziej zawziętymi promotorami oraz
        największymi obrońcami. Czyż nie mają więcej do stracenia od innych? Nie tylko
        ich prawo posiadania zwierząt, «noblesse oblige» lecz także, co jest o wiele
        ważniejsze – idea, obraz siebie samych jaki tworzą oraz którym wymachują na
        oczach świata jako niezbity dowód ich wielkich humanistycznych wartości. Miłość
        własna – oto ich słaba strona.
        Obrońcom zwierząt powiedział bym: zgoda, brońcie ich jednak nie zatrzymujcie
        się w pół drogi, nie bądźcie tak bardzo przeciętni. Będąc posiadaczami zwierząt
        sankcjonujecie to barbarzyństwo, unicestwiacie wszystkie Wasze wysiłki i to nie
        nadając zwierzętom prawa – inna forma sentymentalizmu – zmienicie ich sytuację.
        Przeciwnie, robicie przyjemność sobie samym. Zwierzęta będą eksploatowane w
        sposób jeszcze bardziej wyrafinowany.
        Dobre intencje
        Mamy przykry nawyk polegania na prawach, regułach oraz wszelkiego rodzaju
        reformach. Otóż, nie zawsze są one skuteczne, daleko do tego. Dużo łatwiej jest
        je formułować niż wprowadzać je w życie i nakłaniać do ich przestrzegania. Nic
        nigdy nie jest gwarantowane. Najlepszym przykładem jest rozprzestrzenianie w
        naszym społeczeństwie zbrodni, używania narkotyków, wszelkiego rodzaju
        przemytu, prostytucji, kazirodztwa, przemocy w rodzinie, fałszowania
        księgowości itd. i to wszystko, mimo praw i coraz bardziej dotkliwych kar,
        wciąż rosnącej ilości na ulicach policjantów, których zadaniem jest
        egzekwowanie tego wszystkiego a także woli społeczeństwa by ich wspomagać.
        Wszystkie te środki nie załatwiają problemów a nawet jest możliwe że je
        podsycają i przedłużają w nieskończoność. Wszyscy wiemy że droga do piekła
        wybrukowana jest dobrymi chęciami. Serc ludzi nie zmienimy stanowiąc prawa.
        Kozły ofiarne
        Obrońcy zwierząt przypominają mi prezydenta Busha lub premiera Sharona z
        Izraela, którzy wyruszają na wyprawę krzyżową przeciw Złu w imię Dobra,
        całkowicie ukrywając odpowiedzialność tak własną, jak ich państw. Powszechnie
        znaną rzeczą jest przerzucanie winy na innych, robienie kozłów ofiarnych,
        podpisywanie traktatów lub pisanie kart praw – są to klasyczne środki by zbić
        społeczny kapitał, pozbyć się odpowiedzialności, unikać prawdziwych wyzwań
        chroniąc równocześnie statu quo. To zrobili Niemcy z Żydami a teraz Amerykanie,
        Kanada oraz inne bogate kraje robią z terrorystami. J
        • albert.flasz1 Re: Niekoniecznie... 26.12.05, 23:32
          To zrobili Niemcy z Żydami a teraz Amerykanie, Kanada oraz inne bogate kraje
          robią z terrorystami. Jeszcze raz leczy się gorączkę zamiast starać się leczyć
          chorobę: chciwość, nienasyconą potrzebę władzy, samobójczy antropocentryzm.
          Kupując kość słoniową odpowiadacie za masakrę słoni; kupując szczeniaka dajecie
          zbyt fabrykom szczeniąt (puppy mills). Uczestnicząc w tym stajecie się w pełni
          odpowiedzialnymi za wszystko co najgorsze, jak i za wszystko co najlepsze i
          niczego nie zmieni uczestnictwo w walce o prawa zwierząt, przeciwnie.
          Można wyprowadzać liczne porównania z humanitarną pomocą krajom biednym. Są one
          w tym stanie nie tylko przez nas oraz przez bezwstydną eksploatację, jaką
          narzucamy im od wielu wieków lecz także przez to, że podtrzymujemy ten stan
          rzeczy wmawiając sobie że szczerze staramy się im pomóc, tu i tam podsyłając im
          parę oskomków chleba, gdy sytuacja stanie się paląca, nie do zaakceptowania
          przez swą krwiożerczość oraz swą grozę. «Pomagając» im tak naprawdę sprawiamy
          przyjemność sobie. Czy nie jest absurdalnym wykorzystywanie ich jedną ręką i
          zaspokajanie próżności pomagając im drugą? Ile osób robi kariery w działalności
          charytatywnej nie próbując nawet pomyśleć nad możliwością przywrócenia
          równowagi sił? Ile pozostałych oburza się tym stanem rzeczy inwestując
          równocześnie w ponadnarodowe konsorcja, które wykorzystują kraje Trzeciego
          Świata? Czy nie jesteśmy wszyscy, wspólnie odpowiedzialni?
          Uczucie: zwyrodniała miłość
          «Władza służy otrzymywaniu przyjemności, nabywaniu prestiżu, dodaje piękna
          życiu, pewnego blasku. Przedmioty wykorzystywane w tym celu traktowane są
          nonszalancko, jak zabawki (pets). W relacji dominacji pomiędzy wyższym i
          niższym występują gesty uczuciowe, jednak takie gesty są możliwe jedynie w
          relacjach nierównych. Są to gesty uległości i paternalizmu, które łagodzą
          wykorzystywanie oraz nadają mu bardziej ludzką twarz. Bez nich byłyby wyłącznie
          ofiary. Przynoszą ulgę cierpieniu, jakie towarzyszy dominacji i niewolnictwu.
          Dominacja zabarwiona uczuciem tworzy zwierzę towarzyszące », pisze profesor Yi-
          Fu Tuan z Yale University.
          Obrona zwierząt, fundacje, karta prasw oraz inne formy uczucia, jakie dajemy
          zwierzętom tak, jak szczepionki, troskę, bardzo kosztowne gotowe do spożycia
          przemysłowe karmy a także wiele innych «rozpieszczaczy» i «marginalnych
          korzyści» legitymizują nieracjonalną zależność dominacji, którą kryjemy za
          zasłonami dymnymi takimi jak miłość, litość, przyjaźń, humanizm itd. Do tego
          stopnia, że zaczynamy wierzyć że posiadanie zwierzęcia związane jest z wielkimi
          ludzkimi przymiotami.
          Wielobiegowe okrucieństwo
          Okrucieństwo wobec zwierząt jest głęboko zakotwiczone w naszej tradycji i nie
          objawia się tylko oczywistymi aktami brutalności. Aby sobie to uświadomić
          należy zanurkować i wyjść poza pozory. Można wówczas zauważyć że, ogólnie los
          najbardziej uprzywilejowanych, wypieszczonych, tych, które traktujemy z
          miłością, jak własne dzieci nie jest bardziej godny pozazdroszczenia od losu
          tygrysów i nosorożców, ściganych oraz niestrudzenie masakrowanych przez
          przemysł wschodniej medycyny. Nie różni się także bardzo od losu milionów
          zwierząt bez potrzeby poświęcanych dla nauki, przemysłu kosmetycznego oraz
          szkolnictwa. W rzeczywistości podobny jest on do losu milionów żywcem
          ćwiartowanych gadów (aby nie uszkodzić skóry) w przemyśle odzieżowym oraz losu
          cieląt, które zarzyna się w rzeźniach całego świata.
          Ta więź jest trudna do wyprowadzenia, gdyż użytkowanie zwierząt towarzyszących
          w subtelnie perwersyjny sposób ukrywa się pod przykrywką dobrych uczuć i
          dobrych intencji. Z tego dokładnie powodu jest ona o wiele bardziej okrutna od
          innych form okrucieństwa przez swą subtelność, swe wyrafinowanie oraz swą
          obłudę. W rozliczeniu, wolę myśliwych i rzeźników: z nimi przynajmniej wiemy
          czego się trzymać; pobudki są jasne i wyraźne, bez dwuznaczności.
          W rzeczy samej, w naszym świecie miłość często jest synonimem darmowych:
          przyjemności, satysfakcji, posiadania, wykorzystywania i dominacji. Wartości te
          są wartościami niewolnictwa a nasza cywilizacja przez tradycję zrobiła z tej
          formy eksploatacji prawdziwą cnotę. Wartości te są tak dobrze wpajane dzieciom,
          że te w końcu wierzą że jest czymś normalnym oddzielać zwierzęta od ich
          wspólnoty, zabierać je z ich ekosystemu, nakładać się na ich ewolucję, zabierać
          im wolność a także że jest normalnym wykorzystywać tych, których się kocha,
          robić z nich niewolników wyłącznie dla swej przyjemności oraz wyłącznie dla
          swego komfortu. Krótko, waloryzowanie dominacji, władzy i przyjemności, jakie z
          tego wyciągamy przyczynia się do uwiecznienia niewrażliwości wobec zwierząt,
          która rozciąga się na nasz własny gatunek, na naszą biowspólnotę i na całą
          Ziemię. Słowa: oswajać, udomawiać, poskramiać, kontrolować, obroża,
          smycz, «leżeć», «zostań», «chodź tu», «stój», «bydlę», «do nogi», «służ»,
          posiadanie, kaleczenie, niewola, klatka, przywiązanie, odosobnienie, zależność,
          służalczość, tresura, użytkowanie, weterynarz, zooterapia oraz darmowa
          dominacja naznaczone są piętnem przemocy i są to zasady oraz sposoby działania,
          jakie tradycyjnie przekazujemy dzieciom (13).
          Ponieważ jesteśmy na rozdrożu, nasze przetrwanie jest zagrożone, czas skończyć
          z myśleniem że my mamy wszelkie prawa, że użytkowanie zwierząt wyłącznie dla
          naszej wygody i przyjemności jest usprawiedliwione.
          Mam jeszcze kota – ma 16 lat – lecz gdy umrze, nigdy więcej nie będę miał
          zwierząt. Zacząłem doceniać obserwację zwierząt dzikich, spotykanych
          przypadkowo, bez żadnego kontaktu, nawet by je dożywiać.
          Zwierzęta nas szanują jedynie wtedy, gdy są naprawdę wolne.

          • kasiajn Re: Niekoniecznie... 27.12.05, 00:02
            Ale o co chodzi?
            • albert.flasz1 Re: Niekoniecznie... 27.12.05, 00:05
              Nieważne, o nic szczególnego.
              • po.prostu.ona Re: Niekoniecznie... 27.12.05, 09:35
                Dzięki - Albercie. Dobry tekst - pokazuje nagą prawdę ukrytą za woalem
                hipokryzji. Oczywiście nic to nie zmieni, ale chwila zawstydzającej refleksji
                jest jak łyk rycyny po zbyt sutym obiedzie. Boleśnie oczyszcza, choćby na
                chwilę. Pozdrawiam świątecznie :-)
Pełna wersja