aramisek
20.03.06, 22:36
wcziraj wracalam z mezem do domu-mielismy do pokonania ok 200km drogami 2, a
nawet 3 kategorii przez miasteczka, wsie i inne wsiowe miejscowosci. powiem
wam ze tyle kotow na drodze to ja jeszcze nie widzaiam, nie wiem, moze
wczoraj bylo jakies kocie przesilenie?
w kazdym razie jeden z kotow, ktore udal mi sie ominac, uparl sie ze wpadnie
pod mioje kola. najpierw przebiegl mi droge, ale tro bylo jeszcze daleko, ale
zatrzymal sie na skraju drogi, poczekal az blizej podjade i rzucil mi sie pod
kola!, przejechala jeszcze ok 400m i sie zatrzymalam, chcialam wrocic, ale
maz powiedzial ze nie ma juz po co. przesiedlismy sie i on pojechal dalej bo
ja nie dalam rady.
ciagle o nim mysle.
kiedys maz mi opowiadal jak jadac taxowka pan kierowca mowil, ze zdaza sie
czasami, ze koty same wybieraja taka droge smierci, czujac ze sa chore, zeby
sie dluzej juz nie meczyc.przeciez koty to bardzo madre istoty.
zastnawiam sie czy ja wlasnie trafilam na kociego samobojce?