Dodaj do ulubionych

Zabilam kota

20.03.06, 22:36
wcziraj wracalam z mezem do domu-mielismy do pokonania ok 200km drogami 2, a
nawet 3 kategorii przez miasteczka, wsie i inne wsiowe miejscowosci. powiem
wam ze tyle kotow na drodze to ja jeszcze nie widzaiam, nie wiem, moze
wczoraj bylo jakies kocie przesilenie?

w kazdym razie jeden z kotow, ktore udal mi sie ominac, uparl sie ze wpadnie
pod mioje kola. najpierw przebiegl mi droge, ale tro bylo jeszcze daleko, ale
zatrzymal sie na skraju drogi, poczekal az blizej podjade i rzucil mi sie pod
kola!, przejechala jeszcze ok 400m i sie zatrzymalam, chcialam wrocic, ale
maz powiedzial ze nie ma juz po co. przesiedlismy sie i on pojechal dalej bo
ja nie dalam rady.

ciagle o nim mysle.

kiedys maz mi opowiadal jak jadac taxowka pan kierowca mowil, ze zdaza sie
czasami, ze koty same wybieraja taka droge smierci, czujac ze sa chore, zeby
sie dluzej juz nie meczyc.przeciez koty to bardzo madre istoty.
zastnawiam sie czy ja wlasnie trafilam na kociego samobojce?
Obserwuj wątek
    • umfana Re: Zabilam kota 20.03.06, 22:44
      Aramisek mój kot umierał pół roku na schorzenie nerek...
      Ten Twój kot miał prędką śmierć!
      Kiedyś widziałam podobny przypadek- kot przebiegł bezpiecznie ulicę i zawrócił
      prosto pod koła samochodu. Zginął na miejscu... Wtedy potwornie go żałowałam,
      ale dziś wiem co to znaczy śmierć w chorobie :(((
      • aramisek Re: Zabilam kota 20.03.06, 23:09
        Ano.

        tez zaluje, ale tego, ze nie zawrocilam i nie zprawdzilam czy juz naprawde nie
        zyje.
        • jana2706 Re: Zabilam kota 21.03.06, 07:28
          nie sadze,by koty celowo wpadaly pod samochody,moim zdaniem,to sa koty,ktore
          ktos wyrzucil z samochodu,a one widzac podobny,znajomy samochod,biegna do
          niego,szkoda,ze nie zawrocilas,teraz bedziesz sie meczyc,ja pamietam ciagle
          podobna sprawe,a minelo juz dziesiatki lat :(
        • wrexham Re: Zabilam kota 21.03.06, 11:28
          no wlasnie... rzeczywiscie moglas wrocic i chociaz sprawdzic czy jest
          faktycznie martwy, ale w takich sytuacjach czlowiek jest tak zestresowany i jak
          jeszcze maz mowi zeby jechac... pewnie zrobilabym tak samojak ty, ale dlugo by
          m to nie dalo spokoju...
          wspolczuje tobie i kotu
        • derre Nie masz czym się przejmować? 29.03.06, 17:56
          Ludzie umierają z głodu, a ty się przejmujesz, że kot wpadł pod koła - trudno.
          Ale żeby z tego powodu nie móc dalej prowadzić, to trzeba być po prostu złym
          kierowcą - kierowca powinien umieć zachować spokój. Chyba nie masz
          predyspozycji psychicznych do kierowania pojazdem. Gdyby to chodziło o wypadek -
          to zrozumiałe, ale nie z powodu kota, które biegają gdzie chcą i nie sposób nad
          tym mieć kontroli.
          • party.girl Re: Nie masz czym się przejmować? 30.03.06, 19:27
            Chyba ci się fora pomyliły - tu piszą wielbiciele zwierząt, nie ludzi... A kto
            się lituje nad zwierzęciem, ten ma i współczucie dla człowieka - jakoś tak na
            tym świecie z reguły jest.
      • ida37 Re: Zabilam kota 21.03.06, 13:00
        Witaj, mój kocurek też zmarł z powodu nerek - miał na każdej z nich po jednym
        guzie wielkości kurzego jaja...
    • zolwik Re: Zabilam kota 21.03.06, 08:26
      Drogami 2 i 3 kategorii trezba jezdzic z predkoscia sugerowana przez znaki
      drogowe. Tiry i wszystkie inne samochody pedza przez wsie jak oszalale. Nikt nie
      ma tyle przyzwoitosci zeby zatrzyamc sie i poszukac domu, ktorego pozbawilo sie
      wlasnie kota. A dzieci czekaja na swojego Pimpusia.
      Nie bede Ci wspolczuc.
      Nie potrafie zliczyc moich kotow, ktore zginely pod kolami pedzacych samochodow.
      W mojej wsi ograniczenie jest do 40 km/h.
      Kierowcy nawet sie nie zatrzymuja po potraceniu zwierzecia.
      Nie bede Cie pocieszac.
      Mam nadzieje ze duzo osob przeczyta moj post i zastanowi sie nastepnym razem,
      kiedy zobaczy ograniczenie predkosci.
      Ten kot mogl jeszcze zyc, trzeba go bylo sprzatnac z drogi...
      • rosenkreuz Re: Zabilam kota 21.03.06, 08:36
        Gdyby hipotetyczna rodzina rzeczywiście tak uwielbiała "Pimpusia", byłby
        wykastrowany, pilnowany i z pewnością nie włóczyłby się nocą po szosie. Łatwo
        zwalać winę na kierowców, natomiast trudniej odpowiedzialnie opiekować się
        zwierzęciem, które się przygarnęło.
        • zolwik Re: Zabilam kota 21.03.06, 08:52
          Specyfika wsi jest nie tylko to ze mieszkaja tam ludzie ale i zwierzeta. To tak
          jakby ktos pedzil na drodze pomiedzy blokami.

          Nawet najbardziej upilnowany pies domowy potrafi sie przypadkiem wymknac z podworka.

          Jesli chodzi o scislosc to dziecko tez wpadlo pod samochod.

          Gdzie napisalam ze kot nie byl wykastrowany?
          • aramisek a gdzie ja napisalam, jaka predkoscia jechalam? 21.03.06, 10:48
            masz dzxiwne podejscie do sprawy. nikogo nie prosilam o wspolczucie ani nawet o
            porade, tylko zadalam pytanie.

            co do kotow na wsiach- wiem dobrze jak to jest, poniewaz sama sie na niej
            wychowalam, tam nikt nie dba o koty , to jest raczej zwierze domowe, ale
            traktuje sie je tak jak inna trzode (chlewna)aby mialo co zryc , lub samo
            upoluje i dobrze. najwazniejsze jest, by wlasciciel w domu nie mial myszy, to
            sie wpuszcza raz na jakis czas i tyle. na wsiach koty sa bardzo wychodzace, a
            wrecz podworkowe, wiec trudno sie dziwic, ze wpadaja pod kola.

            i tym , zeby zatrzymywac sie przy kazdym kocie i szukac mu domu to dowalilas
            niesamowicie!;p usmialam sie przednio :)

            pozdrawiam.
            • zolwik Re: a gdzie ja napisalam, jaka predkoscia jechala 21.03.06, 11:13
              > i tym , zeby zatrzymywac sie przy kazdym kocie i szukac mu domu to dowalilas
              > niesamowicie!;p usmialam sie przednio :)
              >
              Kotow nie przejezdza sie chyba codziennie, wiec nie byloby to takie wielkie
              poswiecenie. Moge tylko podejrzewac ze i kierowcy by pewnie ulzylo gdyby
              nalezycie zalatwil sprawe.

              Co do predkosci to wyobrazilam sobie swoja ulice, na ktorej pomimo pasow (i
              ograniczneia predkosci) czasem trudno jest przejsc na druga strone. Przepraszam
              jesli Cie urazilam.

              > pozdrawiam.
              Rowniez pozdrawiam
              • aramisek Re: a gdzie ja napisalam, jaka predkoscia jechala 21.03.06, 11:19
                w sumie masz racje.
                pierwszy raz w zyciu przejechalam kota, a jezdze bardzo duzo.
                juz napisalam ze tylko tego mi zal.

                ps. co do predkosci przed wsia zawsze zwalniam i utrzymuje sie mniej-wiecej na
                tym pulapie co znak drogowy.zreszta zauwazylam ze coraz czesciej kierowcy
                zwalniaja przed zabudowaniami. kiedys tak nie bylo
      • derre No jasne i najlepiej urządzić mu pogrzeb... 29.03.06, 18:00
        ...oczywiście na swój koszt. To trzeba swoje koty trzymać w bezpiecznym
        miejscu. To twoja wina, że ich nie pilnowałeś. Skąd wiesz, że tamta osoba
        przekroczyła prędkość? I co ma do tego prędkość? Samochód po prostu jedzie, a
        kot nagle wpada pod koła - i co kierowca ma hamować narażając swoje życie,
        pasażerów i osób jadących za nim? Pilnuj swoje kotki, a nie miej pretensje, że
        wpadają pod koła.
    • beali Re: Zabilam kota 21.03.06, 10:56
      Mój mąż codziennie pokonuje trasę Śląsk-Kraków
      i potem poza Kraków do domu.Wczoraj jak wrócił,
      powiedział,że tylu kotów na drogach jeszcze nie widział.
      Biegają tam i spowrotem całe chmary.
      Uważa na koty,bo sami mamy kilka własnych.
      Mieszkamy na wsi od kilku lat,ale tylu kotów
      biegających po wsi w poszukiwaniu miłości,
      przychodzących do nas/mamy koty wysterylizowne/
      również nie widziałam.
      Przychodzą nawet takie,których nigdy wcześniej
      nie widziałam,a znam mniej więcej koty z okolicy.
      Widziałam wielokrotnie kota stojącego na poboczu,
      który decydował się na przejście na drugą stronę,
      kiedy samochód podjeżdżał-nie wiem dlaczego tak robią,
      ale gdzieś kiedyś czytałam,że na niektóre koty tak
      działają światła samochodu i nie ma to nic wspólnego
      z chęcią zakończenia życia.
      Uważajcie na drogach.
      • aramisek Re: Zabilam kota 21.03.06, 11:20
        a wiec z mezem nie mielismy przewidzen!

        ja w kazdym razie bylam w szoku.
        • po.prostu.ona Re: Zabilam kota 21.03.06, 11:45
          Czytałam - już nie pamiętam na jakim forum - opowieść kogoś, kto mieszka w
          Austrii czy innej Szwajcarii :-) Chodziło właśnie o potrącenie zwierzęcia - psa
          lub kota. W każdym razie ten ktoś zgłosił to policji i po jakimś czasie
          otrzymał informację, że WŁAŚCICIEL, zidentyfikowany na podstawie mikroczipa (!)
          został ukarany mandatem za nieupilnowanie zwierzęcia. Wszystko na ten temat.
          • misia007 Re: Zabilam kota 21.03.06, 12:11
            Bardzo Ci współczuję,bo jak widać nie jest Ci z tym za fajnie, kotu też ale
            widać było mu tak pisane, chcę myśleć że bym zawróciła ale...Podobno są takie
            gwizdki z ultradżwiekami do samochodów odstraszajace zwierzęta.
    • landrynka8 Re: Zabilam kota 21.03.06, 14:50
      Napewno nie ma takiego kierowcy, który chciałby potrącić zwierzaka. Przykro ze
      było to Twoim udziałem.
      Pamietam na kursie pr.jazdy, instuktor mówił że koty w odróżnieniu od psów mają
      zawężone pole widzenia i w zwiazku z tym nie widzą zbliżającego się auta. Moze
      dlatego tak sie dzieje.

      ps.
      Widziałam potrąconego kota, na którym leżał drugi kot i lizał go po ranach.
      Wokół ich biegały w kółko 3 koty i strasznie skamlały. Bardzo przejmujace.
      • buenos.aires Landrynka mylisz sie 30.03.06, 19:30
        sa kierowcy ktorzy chca rozjechac zwierzaka przebiegajacego droge
        oj sa
        • billy.the.kid Re: Landrynka mylisz sie 01.04.06, 18:37
          łojezuniu ,a te rozjwechane żabki i dżdżownice.
          • aramisek Re: Landrynka mylisz sie 02.04.06, 23:39
            do tego zabite motyle, muchy i wszelakiej masci fauna:)
            • melka9 Re: Landrynka mylisz sie 05.04.06, 13:41
              Współczuje Ci, że potracilas kota, ale jestem zbulwersowana, ze nie zatrzymalas
              sie aby sprawdzic czy ten kot czasem jeszcze nie zyje. Po pierwsze jest to
              karalne, ale nawet pomijajac to, ten kot mogl jeszce tam lezec i umierac kilka
              godzin, a Ty nawet nie pofatygowals sie aby go przelozyc na kraj drogi zeby sie
              nie meczyl. Najlepiej to sobie wyjasnic teoria, ze chcial umrzec i to w
              meczarniach, bo dodatkowo chcial sie ukarac za bycie zlym kotem.
              • wrexham Re: Landrynka mylisz sie 05.04.06, 14:36
                myslisz, ze na skraju drogi umieralby w mniejszych meczarniach? przeciez
                aramisek ma wyrzuty sumienia na obu liniach (potracenie i niesprawdzenie czy
                zyje) wiec juz mu nie dokladaj :(
                pomysl z samobojstwem tez nie byl aramiska...
                pozdrawiam wrex.
                • melka9 Re: Landrynka mylisz sie 06.04.06, 07:57
                  Ja po prostu mam w pamieci obraz kota, potraconego przez samochod na bardzo
                  ruchliwej ulicy w srodku miasta w samo poludnie. Nie bylam swiadkiem tego
                  wypadku, gdy nadeszlam kot ze srodka ulicy czolgal sie na popbocze, a nad nim
                  caly czas jezddzily samochody. Lecznica weterynaryjna byla okolo 200 metrow
                  dalej, nie zatrzymal sie nikt - ani kierowca, ktory go potracil, ani inni
                  kierowcy, ani zaden przechodzien. Zanioslam go do lecznicy i uspilam. Nie wiem
                  i nigdy nie zrozumiem jak mozna przejechac zwierzaka i sie nie zatrzymac, nie
                  miesci sie to ani w mojej moralnosci ani wrazliwosci na los innych.
                  • wrexham Re: Landrynka mylisz sie 06.04.06, 16:36
                    ja wiem co czujesz, z sasiadka zbieralysmy ewidentnie juz niezywego kota ze
                    srodka ulicy (tzn sasiadka go zbierala, a ja czekalam obok z pudelkiem po
                    butach, zeby go schowac) a po drugiej stronie ulicy byla lecznica
                    weterynaryjna...
                    kiedys na wakacjach widzialam kota, tez juz niezywego, ktory wygladal jakby
                    doczolgal sie do tego miejsca i tam umarl; do dzis mam go przed oczami; dookola
                    domy, dzieci sie bawia przy ulicy, dorosli siedza na lawkach przy plotach -
                    nikt sie nie ruszyl - taka gmina.... tacy ludzie; nic sie przeciez nie stalo,
                    dzieci zywe to dobrze, a kotow tyle sie kreci, kto by zwracal uwage na koty;
                    czasem jednak trudno sie zatrzymac i sprawdzac bo ruch duzy, bo maz pogania
                    zeby jechac dalej, droga ucieka spod kol, robi sie 500 metrow potem 1000 to i
                    warcac juz nie ma sensu; co poradzic, takie zycie..
              • aramisek Re: Landrynka mylisz sie 06.04.06, 23:04
                witam.
                zatrzymalam sie. tyle ze bylam w szoku.

                moj maz zamienil sie i wsiadl za kierownice.

                co sie stalo to sie nie odstanie, nie zmienie biegu czasu wiec nie bede plakac
                nad rozlanym mlekiem.

                mam trzy zwierzaki w domu. staram sie ZAWSZE zatrzymywac jezeli widze ranne
                zwierzeta na ulicy.

                to tyle.
                ps. nie mow mi tu glodnych kawalkow typu "chcial sie ukarac za bycie zlym
                kotem". to , ze jeszcze na poczatku piszesz jako tako z sensem, to na koniec
                Twojej wypowiedzi bylo mi Cie zal.
    • mmaupa Re: Zabilam kota 06.04.06, 13:21
      Aramisek, daj 100zl na schronisko za spokoj duszy kota.
      • aramisek Re: Zabilam kota 06.04.06, 23:07
        wystarczy, ze daje mezowi:)

        i jak juz powiedzialam, nie oczekuje od was wspolczucia.
    • otakou Re: Zabilam kota 07.04.06, 02:17
      Dziś wieczorem szłam chodnikiem przy umiarkowanie ruchliwej warszawskiej ulicy.
      W pewnym momencie zobaczyłam wybiegającego spomiędzy bloków w strasznym pędzie
      kota. Biegł prosto w kierunku ulicy. Ani nie zwolnił, ani się nie zatrzymał, po
      prostu rozpędzony wbiegł prosto pod jadącego niezbyt szybko Malucha. Poza
      maluchem jechały z obydwu stron jeszcze inne samochody. Już z daleka, kiedy
      zobaczyłam tego kota rozpędzonego, wiedziałam, że z tego nic dobrego nie może
      wyniknąć i zdążyło mi przemknąć przez myśl, że zaraz coś go pewnie rozjedzie.
      No i stało się, kot wbiegł prosto pod koła, coś sie zakotłowało, nie wiem jakim
      cudem, ale kot zdążył wybiec spod tego samochodu taki przemielony i jeszcze
      szybciej pognał w kierunku bloków i zniknął gdzieś w podwórkach.

      Ja nie wiem, co te koty mają w głowach... Na pewno nie instynkt
      samozachowawczy. To był prawdopodobnie miejski, piwniczny kot, który wychował
      się wśród bloków przy ruchliwych ulicach z każdej strony. No po prostu
      zwierzęta są skazane na kolizje z samochodami, takie nędzne życie bezpańskich
      zwierząt. Kierowca samochodu niczemu nie był winien. Można winić postęp
      techniki i cywilizacji, jeżeli koniecznie chce się znaleźć winnych rozjechanych
      kotów. Trudno mi też sobie wyobrazić, że kierowca samochodu lub któryś ze
      świadków zdarzenia, miałby szukać tego kota, który być może w szoku dał nogę do
      którejś z okolicznych piwnic.

      Przykro mi z powodu wszystkich rozjechanych zwierząt ale nie dajmy się
      zwariować - nie można brać na siebie odpowiedzialności za to, że w tym samym
      momencie i miejscu skrzyżowały się drogi zwierzęcia i samochodu, którym się
      prowadzi. Nikt przecież świadomie i celowo nie przejeżdża zwierzaka.


      Pozdrawiam!
      • melka9 Re: Zabilam kota 07.04.06, 08:23
        Nikogo nie obwiniam za przejechanie zwierzaka, czasami po prostu jest już za
        późno, aby zdażyć sie zatrzymac. Natomiast nigdy nie jest za późno, aby się
        zatrzymać po fakcie i sprawdzić czy zwierzakowi nie można jeszcze jakoś pomóc
        (oczywiscie nie w przypadku gdy pobiegl dalej i tyle go widzieli, ale gdy
        zostal na ulicy, poboczu itd) chocby usypiajac go. Poza tym jest to karalne -
        niedawno w Krakowie został skazany kierowca, ktory potracil kota i oczywiscie
        nie zatrzymal sie, mial pecha bo za nim jechal samochod TOZ-u.
        Dziekuje Ci bardzo, ze jest Ci mnie zal, ale mysle, ze niepotrzebnie - widze,
        ze wychodzisz z zalozenia ze najlepsza forma obrony jest atak. Byc moze nie
        rozumiesz rowniez konwencji mojej wypowiedzi, a szkoda. Mam przynajmniej
        nadzieję, ze w przyszlosci szok bedzie mniejszy i nie pozostaniesz bierna wobec
        przejechanego zwierzaka.
        • aramisek Re: Zabilam kota 07.04.06, 23:18
          melka9 napisała:

          > Nikogo nie obwiniam za przejechanie zwierzaka, czasami po prostu jest już za
          > późno, aby zdażyć sie zatrzymac. Natomiast nigdy nie jest za późno, aby się
          > zatrzymać po fakcie i sprawdzić czy zwierzakowi nie można jeszcze jakoś pomóc
          > (oczywiscie nie w przypadku gdy pobiegl dalej i tyle go widzieli, ale gdy
          > zostal na ulicy, poboczu itd) chocby usypiajac go. Poza tym jest to karalne -
          > niedawno w Krakowie został skazany kierowca, ktory potracil kota i oczywiscie
          > nie zatrzymal sie, mial pecha bo za nim jechal samochod TOZ-u.
          > Dziekuje Ci bardzo, ze jest Ci mnie zal, ale mysle, ze niepotrzebnie - widze,
          > ze wychodzisz z zalozenia ze najlepsza forma obrony jest atak. Byc moze nie
          > rozumiesz rowniez konwencji mojej wypowiedzi, a szkoda. Mam przynajmniej
          > nadzieję, ze w przyszlosci szok bedzie mniejszy i nie pozostaniesz bierna
          wobec
          >
          > przejechanego zwierzaka.


          prawopodobnie nie umiesz czytac ze zrozumieniem.

          a mi sie nie chce powtarzac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka