ela282
27.05.06, 19:33
Witajcie. Chciałam się z Wami podzielić moimi przeżyciami.Mam suczkę od
listopada ub. roku. Przyjęłam ją jako malutkiego szczeniaczka. Tydzień temu
wyjechałam na 8 dni. Taki mały urlop. Codziennie do domu dzwoniłam, bo mąż
mówił, że: pies nie chce jeść, pies chodzi smutny, pies już na nikogo nie
szczeka, pies kładzie się na moja poduszkę i nie chce zejść. Wróciłam dzień
wcześniej do domu. Jaka była dla niej radość. Długo się ze mną witała. Cały
czas stała na dwóch łapach i nie chciała odejść. Potem poszła się napić.
Nawet trochę zjadła. Głupio się przyznać ale tej i następnej nocy spała ze
mną. Na drugi dzień pieska ożyła i jest od nowa wesoła. Często wskakuje mi na
kolana i obejmuje mnie swoimi krótkimi łapkami, pyszczkiem dotyka mojego
policzka, po prostu się przytula. Nigdy nie miałam takiego psa. To jest
kundelek. Czy Wy też tak macie ze swoimi pieskami?