15.03.25, 20:33
Wiem, że temat był już wałkowany wiele razy, a ja już przeczytałam chyba cały internet (plus dwie książki), ale może któraś z Was coś poradzi.
15 lutego została przygarnięta kotka, około 2-letnia, z nieznaną przeszłością, ze schroniska. Zdrowa, lekko wystraszona. W domu jest kocurek, 2 lata, od początku z nami. Kocurek oficjalnie należy do Starszego Syna - jakkolwiek to dziwnie zabrzmi - mam wrażenie, że się do niego upodabnia charakterem, tzn staje się coraz bardziej skomplikowany i niepodobny do innych osobników swojego gatunku, taki dziwak. Kochany i śliczny oczywiście, ale trudny.
Kotka była w domu tymczasowym, więc przyzwyczajona do innych kotów, on przez dwa lata jedynak. Rasa dachowa, oba wykastrowane.
Przeprowadziliśmy izolację, mieszanie zapachów, spotkania przez szparę w uchylonych drzwiach. Podczas krótkich spotkań rezydent wgapia się w nową nie odrywając oczu. Co jakiś czas wykonuje gwałtowny doskok, powstrzymujemy go, kończymy spotkanie. Nowa nie szuka z nim kontaktu, ignoruje go, może przy nim jeść, myć się, bawić. Chyba, że podchodzi zbyt blisko, to syczy (na początku jeszcze warczała). Natomiast rezydenta nie da się przy niej niczym zająć, nie je nawet najulubieńszych potraw, nie rusza za ulubioną zabawką, ani drgnie dosłownie, wpatruje się bez przerwy. Jak ona się przemieszcza, to on za nią. Gdy ustawiamy przeszkodę na linii wzroku, to on ją obchodzi i dalej się wpatruje. Dwa razy udało mu się doskoczyć i pacnąć niegroźnie łapą. Raz niestety nie upilnowaliśmy i dopadł nową, rozdrapał koło oczka (na szczęście oczku nic się nie stało), koteczka się posikała, a oczkiem zakrwawiła podłogę. Kupiliśmy feliway do kontaktu, jakieś jeszcze tableteczki uspokajające. Zdecydowaliśmy się na poradę behawiorystki, powiedziała, że jak tylko widzimy objawy agresji rezydenta, to spotkanie trzeba przerwać. Z drugiej strony czytam, że kotom trzeba dać się dogadać i ingerować tylko wtedy, kiedy już naprawdę trzeba. No ale mamy wrażenie, że on chyba cały czas poluje na tę nową. Mamy siatkę w drzwiach, koteczka przebywa w jednym pokoju, ale uwielbia być wypuszczana. Rezydentowi oczywiście niczego nie brakuje, ma wszystko co miał, dostęp do dóbr itd. Sytuacja jest już dla nas bardzo uciążliwa, to przenoszenie kuwet, zamykanie pomieszczeń, wymienianie pomieszczeń. Przy spotkaniach kotów muszą być obecne dwie osoby, jesteśmy coraz bardziej spięci i wystraszeni, czujni na każdy ruch rezydenta, a on nie odpuszczasad
Wiem, że dokocenie może się nie udać, ale bardzo nie chcemy dopuszczać do siebie myśli, że to nasz przypadeksad Kochamy już oba kotki

Proszę o wszelkie myśli, pomysły, doświadczenia, porady
Obserwuj wątek
    • yenna_m Re: dokocenie 15.03.25, 21:18
      Czasami dokocenie się nie udaje. Nie każdy kot dobrze znosi towarzystwo innego kota.
      • mamalgosia Re: dokocenie 15.03.25, 21:36
        Dziękuję, to naprawdę świetna radasad
        • alpepe Re: dokocenie 15.03.25, 22:04
          Ale wiesz, że napisała to wieloletnia hodowczyni, czy nie wiesz? Ma tony doświadczenia.
          • mamalgosia Re: dokocenie 15.03.25, 22:40
            Nie, nie jestem obeznana z wami.

            Napisała to, co przecież wiemysad Co to wniosło dobrego?
            • yenna_m Re: dokocenie 16.03.25, 09:20
              Wnioslo tyle, ze szkoda kotów.
              Dokocenie trwa miesiąc, jest nadal kiepsko, koty sie leja a koty to gatunek, kyory dlugo zywi urazę.
              Poszukaj kotce domow bo u obu skonczy sie to stresowym zspaleniem pecherza slbo stresowym wylizywaniem skóry na brzuchu do krwi.
              Nie kazdy kot nadaje się do życia z innym kotem.
              • mamalgosia Re: dokocenie 16.03.25, 10:01
                Odpisalam dlugi post i teraz go nie widze
                • mamalgosia Re: dokocenie 16.03.25, 10:06
                  Czy jakos mozna go odzyskac? Moim zdaniem normalnie kliknelam w "opublikuj"
              • ardzuna Re: dokocenie 16.03.25, 15:51
                yenna_m napisała:

                a koty to gatunek, ky
                > ory dlugo zywi urazę.

                big_grinDDD
                Dawno nie czytałam nic równie zabawnego.
          • ardzuna Re: dokocenie 16.03.25, 15:41
            alpepe napisała:

            > Ale wiesz, że napisała to wieloletnia hodowczyni, czy nie wiesz? Ma tony doświa
            > dczenia.

            A ile razy w życiu się dokacała? Bo ostatnio okazało się, że wszystkie autorytatywne wypowiedzi na temat kotów mieszańców wygłasza na podstawie doświadczenia z 4 kotami.
    • miki.20105 Re: dokocenie 15.03.25, 22:04
      Nie wiem co poradzić bo u nas dokocenie się udało po dwóch tygodniach a tu miesiąc hmmmm. Może się nie udać
      • ardzuna Re: dokocenie 16.03.25, 15:42
        U nas po 3 miesiącach - pierwsze dokocenie. Reszta przeszła w sumie bezproblemowo, za każdym razem z izolacją.
    • mamtrzykotyidwato5 Re: dokocenie 15.03.25, 22:16
      Dopiero minął miesiąc, dajce mu więcej czasu. Za szybko te spotkania wprowadziliście.
      Ja bym jeszcze walerianę spróbowała, może w narkotycznym transie kotkę zaakceptuje i oliwki można dać do zabawy, albo kocimiętkę.
      Najpierw głaskać kotkę, wziąć oliwkę i iść do kocurka, albo to samo z kocimiętką, albo walerianą, a po paru dniach spróbować wypuścić razem, gdzie będzie oliwka, albo dywanik pokropiony walerianą. Cuodzi o to, żeby mu się zapach kotki dobrze skojarzył.
      • mamalgosia Re: dokocenie 15.03.25, 22:28
        Kocimiętka nie działała na niego nigdy.
        Czytalam o walerianie, że tylko za zaleceniem lekarza.
        O oliwkach nie slyszalam. Chcą to jesc?

        Rzucam im smaczki, gdy są razem
        • mamtrzykotyidwato5 Re: dokocenie 15.03.25, 22:42
          Nie, tarzają się tylko, jak i w walerianie.
          Czemu na zlecenie lekarza, przecież nie będziesz go tym karmić, tylko kroplę do wąchania dasz.
          • mysiulek08 Re: dokocenie 15.03.25, 23:02
            a przy tarzaniu i w amoku moga tez zaczac sie tłuc i tyle bedzie z wzajemnej sesji przyjazni

            czesc internetu uwaza, ze waleriana wprowadzajac kota w stan amoku, mu szkodzi, stad wet
            • mamtrzykotyidwato5 Re: dokocenie 15.03.25, 23:22
              No mogą, ale mogą też się zbliżyć do siebie.
              Też tak uważam, że szkodzi, ale jak nie ma innego wyjścia, to można spróbować.
              • mysiulek08 Re: dokocenie 15.03.25, 23:33
                troche lepsze lepsze jest silver vine/ matatabi, mniej nakreca
                • mamalgosia Re: dokocenie 15.03.25, 23:35
                  Wlasnie behawiorystka cos napisala wczoraj o matatabi. To chyba kupimy
                  • mysiulek08 Re: dokocenie 15.03.25, 23:42
                    z matatabi sa patyczki - do konca nie polecam, potrzeba mocnej uwagi, zeby kot np nie polknal kawalka
                    albo takie fretki

                    www.zooplus.pl/shop/koty/zabawki_tunele_kota/interaktywne/na_baterie_interaktywne_zabawki/1412762 - beda jednak dwie potrzebne

                    albo spray - najbardziej ekonomiczny
                    www.zooplus.pl/shop/koty/zabawki_tunele_kota/z_silver_vine/inne/1865479?

                    tylko to tez moze wywolac 'agresje' na zasadzie ' moje - nie rusz!'


                    szczerze ? te wszystkie proby imtak skoncza sie albo fluo albo szukaniem domu dla kici
                    • mamalgosia Re: dokocenie 15.03.25, 23:46
                      sad
                    • yenna_m Re: dokocenie 16.03.25, 12:55
                      Tak samo agresje i pobudzenie moze wywolac waleriana.
                      • mysiulek08 Re: dokocenie 16.03.25, 15:57
                        przeciez o tym pisalam
                        • yenna_m Re: dokocenie 16.03.25, 19:18
                          Tak, zauwazylam smile
    • mysiulek08 Re: dokocenie 15.03.25, 23:11
      wszystkie dzialania typu feliway/obrozki feromonowe/pigulki tonujace - wszystkie zawieraja ten sam skladnik czyli tryptofan dzialaja na zasadzie 50/50 czyli pomoze albo nie pomoze

      u was nie pomoglo

      mozna probowac jeszcze z olejkiem CBD ( jest kilka preparatow) albo z zylkene, na zasadzie podobnej

      albo isc do rozgarnietego weta i przegadac temat fluoksetyny ( w stanach uznana za lek weterynaryjny), najnizsza dawka stosowana przez jakis czas (najczesciej 3miesiace) i etapowe schodzenie z dawki ma najwieksza szanse na zmiane 'ustawien' kocurka, ale jeszcze raz, TYLKO pod nadzorem weta

      calkiem sporo w temacie jest w ksiazce 'Medycyna behawioralna psow i kotow'
      • mysiulek08 Re: dokocenie 15.03.25, 23:13
        jesli kicia sika ze strachu, to dla niej pigulki z tryptofanem czy zylkene tez wskazane i tu powinny byc wystarczajace
        • mamalgosia Re: dokocenie 15.03.25, 23:19
          Raz się zdarzyło.

          Wlasnie te z tryptofanem podajemy
          • mysiulek08 Re: dokocenie 15.03.25, 23:32
            bo to najczesciej jest w 'uspokajaczach' dostepnych bez recepty, na zasadzie ' moze pomoze ale i nie zaszkodzi'

            raz, a problem moze sie nasilac


            nasza Krolewska Wysokosc Kicia.Yoda (*) nie tolerowala zadnych kotow, nawet cien zapachu wyzwalal u niej niezla agresje, niestety splot zdarzen spowodowal, ze dostala kocie towarzystwo w domu i skrupulatnie pilnowalismy, zeby tego nie odczula, zycie bylo nam mile
            zadne, ale to absolutnie porady typu socjalizacja, izolacja, mieszanie zapachow nic nie dawaly, byl natychmiastowy atak i wscieklosc
            poskromic zlosnice udalo sie tylko jednemu kotu, Miszczowi(*) bo tylko on nie reagowal na jej wsciek

            w jej przypadku nie byla w uzyciu fluoksetyna, bo idealnie dzialala izolacja ale podawalam kotce, przy ktorej wsciek Kici.Yody to byla igraszka i tylko fluo trzymalo emocje tej kotki na wodzy, a przerobilam wszystko z uspokajaczy co bylo dostepne w swiecie, przyczyna agresji byla choroba
        • mamalgosia Re: dokocenie 15.03.25, 23:23
          Raz się zdarzyło.
          Właśnie te z tryptofanem podajemy.
          Ale kotka nie wygląda na zestresowaną.
    • mysiulek08 Re: dokocenie 16.03.25, 00:50
      behawiorystka proponowala ( jedna z metod Galaxy Jacsona) wspolnego jedzenia ' z izolacja'?
      czyli jednoczesnie podajecie ulubione (to wazne) jedzenie jednemu drugiemu po obydwu stronach drzwi a pozniej siatki?

      z doswiadczenia wiem, ze przy pewnych kocich nieporozumieniach, najlepiej godzi wspolna ' micha'

      i jeszcze metoda ' na zywiol' - dopoki krew sie nie leje i futro nie fruwa to sie w koncu dogadaja ale to 'stara szkola' i trzeba miec zelazne nerwy- skutecznosc kontrowersyjna

      znasz forum miau.pl?
      • mamalgosia Re: dokocenie 16.03.25, 00:54
        No ale krew się przecież polała.

        Jedzenia zwyklego rezydent nie chce jak nowa jest w pobliżu.
        Jedzą smaczki, trzy razy takie coś się udało. Rzucam w przeciwnych kierunkach i póki nie mają dość to gonią i zjadają
        • mysiulek08 Re: dokocenie 16.03.25, 01:00
          to bylo tylko drapniecie, niefortunne ale drapniecie


          nie, nie maja byc razem w pomieszczeniu, maja byc za drzwiami/siatka a miski tuz przy drzwiach/ siatce, najlepiej najpierw drzwi, zeby sie nie widzieli
          i jedzenie takie, ktoremu zaden kot sie nie oprze, nawet 'hamburgery' czyli chocby najzwyklejszy royal canin np kitten albo sensible - suche - tak wiem royal i suche to diably wcielone ale przez krotki czas nikogo nie zabije
          • mamalgosia Re: dokocenie 16.03.25, 09:41
            To przeniesiemy im miski
            • mamalgosia Re: dokocenie 16.03.25, 09:41
              Pod siatke
      • mysiulek08 Re: dokocenie 16.03.25, 01:01
        * wspolne jedzenie
    • siedemkropek82 Re: dokocenie 16.03.25, 07:10
      U mnie dokończenie trwało 2 dni.Ale kotka od pierwszego dnia już była zakochana w nowym braciszku Kupiłam 2x obroże na szyję antystresowa wg zaleceń weterynarza oraz do kontaktu Feliway.Nigdy nie było agresji. Wg mnie kocur atakuje bo nie lubi nowego towarzysza..Probowac izolować i od nowa wprowadzać.Jak się nie polubią,to odizolować na zawsze.
      • mamalgosia Re: dokocenie 16.03.25, 10:02
        Ale wam zazdroszcze
    • berdebul Re: dokocenie 16.03.25, 09:26
      Behawiorysta.
      Nie każde dokocenie się udaje, ale często da się coś wypracować. Może za szybko wyszliście poza socjalizację z izolacją.
      • mamalgosia Re: dokocenie 16.03.25, 10:00
        Czyli jeszcze oddzielac calodobowo?
        • berdebul Re: dokocenie 16.03.25, 12:58
          Tak.
        • yenna_m Re: dokocenie 16.03.25, 13:05
          Oddzielic zupelnie na 2 tygodnie, bez zadnego kontaktu. Po 2 tygodniach powoli zaczac proces zapoznawania sie z zapachami konkurencji w bezpiecznych warunkach.
          Rezydent potrzebuje duzo czasu i nie jest powiedzianye ze w ogole zaakceptuje fakt, ze jego terytorium zostalo ograniczone na rzecz innego kota.
      • yenna_m Re: dokocenie 16.03.25, 13:02
        Ja za kazdym razem dokacalam sie tak:
        Tydzień idolacji, karmienie rowniczesne przy drzeiach, by podczas jedzenia jedzacy czul zapach konkurencji. Pod drzwiami lądowalo najbardziej wypasione zarcie.
        Zmiana pokoi, delikwent ladowal w przestrzeni zajmowanej przez konkurencję (bez konkurencji), tam nastepowaly najbardziej wypasiona zabawa, karmienie wypasionym zarciem i wypasionymi snakolykami.
        Koty nie mialy prawa sie spotkac, za to budiwalismy jedynie.pozytywne skojarzenia zwiazane z zapavhem konkurencji.
        Oczywiscie wcieranie zapachu konkurencji w ulubione miejsca odpoczynku, drapaki, legoeiska itd.
        Dopiero po ok tyhodniu następowała impreza zapoznawczo-rozpoznawcza i to też na moment.
        Jesli koty dobrze na siebiecreagowaly yo na drugi-trzeci dzien bylo dluzsze spotkanie, po 2 tygodniach towarzystwo sie akceptowalo.

        Siatki od samego poczatku i mozliwosc wrogiego popatrywania na siebie oraz przybierania wyzywajacych poz imho są ryzykowne. Wiele stresujacych kocich starć i wojenek przebiega na zasadzie cichej bitwy na spojrzenia i pozy. No ale pewnie rozne są szkoly.
      • mysiulek08 Re: dokocenie 16.03.25, 16:01
        przeciez pisala, ze behawiorysta jest
        • berdebul Re: dokocenie 16.03.25, 19:15
          Behawiorysta, który na etapie socjalizacji, która trwała krótko, dopuszcza do agresji i każe ingerować ludziom to słaby beha.
          • yenna_m Re: dokocenie 16.03.25, 19:19
            berdebul napisała:

            > Behawiorysta, który na etapie socjalizacji, która trwała krótko, dopuszcza do a
            > gresji i każe ingerować ludziom to słaby beha.

            Prawda.
    • ardzuna Re: dokocenie 16.03.25, 15:49
      mamalgosia napisała:

      > Przeprowadziliśmy izolację, mieszanie zapachów, spotkania przez szparę w uchylo
      > nych drzwiach. Podczas krótkich spotkań rezydent wgapia się w nową nie odrywają
      > c oczu. Co jakiś czas wykonuje gwałtowny doskok, powstrzymujemy go, kończymy sp
      > otkanie.

      Nie przeprowadza się takich "spotkań" kotów, to niestety duży i szkodliwy błąd. Szkoda, że behawiorystka wam tego nie powiedziała. Tego typu spotkania są konfrontacyjne i zachęcają do bójki. Sprawdza się albo całkowita izolacja z wymianą zapachów, albo przy braku warunków lokalowych przetrzymywanie nowego kota w klatce bytowej i po jakimś czasie, kiedy nie budzą się już kocie emocje, wypuszczenie go.

      Idea izolacji jest taka, żeby koty się zobaczyły po raz pierwszy dopiero wtedy, kiedy zapach drugiego kota uważają za znajomy. Wtedy jednak po prostu wypuszczasz koty do siebie. Reagujesz tylko przy rozlewie krwi i nie zapobiegasz łapoczynom, które będą się zdarzać nawet wtedy, kiedy koty będą już zżyte.

      Zalecałabym powrót do całkowitej izolacji bez spotkań na jakiś tydzień - dwa tygodnie.
      • ardzuna Re: dokocenie 16.03.25, 15:51
        Jeżeli koty będą stale oddzielone od siebie siatką i żyły oddzielnie, to jest to jakiś lepszy zamiennik za klatkę bytową i też można tak sobie pomieszkać przez jakieś 2 tygodnie, bez uchylania siatki i dawania bezpośredniego dostępu do siebie kotom. Nie stosowałabym żadnych uspokajaczy, jeżeli nie musicie jeszcze wypuszczać do siebie kotów (a chyba nie musicie).
        • mysiulek08 Re: dokocenie 16.03.25, 15:59
          klatka bytowa rzadko sie sprawdza, az takiego ograniczenie przestrzeni moze wywolac strach i agresje
          • ardzuna Re: dokocenie 16.03.25, 16:04
            Żartujesz chyba. Właśnie rzadko się nie sprawdza.
            • mysiulek08 Re: dokocenie 16.03.25, 17:03
              nie, nie zartuje

              kazda proba izolacji w klatce bytowej konczyla sie szałem kota w owej klatce (przykrywanie kocem nic nie dawalo, koc na ile mogl byl wciagany do klatki) , duzo lepiej bylo z osobnym pokojem
              ale mozesz miec przeciez inne doswidczenia
              • ardzuna Re: dokocenie 16.03.25, 17:52
                mysiulek08 napisała:

                > ale mozesz miec przeciez inne doswidczenia

                Pewnie. Nie zliczę, ile widziałam kotów w klatce. I mam inne doświadczenia.
      • mysiulek08 Re: dokocenie 16.03.25, 16:00
        behawiorystka polecila rowniez wspolne zabawy 'na haju' z matatabi, pewnie nie uprzedzajac, ze moga byc drastyczne momenty
      • mamalgosia Re: dokocenie 16.03.25, 17:01
        One byly 2 tyg w izolacji, spotkania potem. Zapachy sa wymiezzane wszedzie
        • ardzuna Re: dokocenie 16.03.25, 17:56
          Nie przeprowadza się takich spotkań niezależnie od czasu izolacji. One są błędem. Teraz się trzeba cofnąć do etapu izolacji, druga opcja to przy stale założonej siatce na cały otwór drzwiowy mogą się widywać przez siatkę, żadnych spotkań bez siatki.
          • mamalgosia Re: dokocenie 16.03.25, 18:13
            Mamy taką siatkę. Bez spotkan mowisz, dobrze, sprobujemy
            • mamalgosia Re: dokocenie 16.03.25, 18:14
              Co to ma spowodowac?
              • ardzuna Re: dokocenie 16.03.25, 19:01
                Nieantagonizowanie kotów bez potrzeby.
        • yenna_m Re: dokocenie 16.03.25, 22:23
          mamalgosia napisała:

          > One byly 2 tyg w izolacji, spotkania potem. Zapachy sa wymiezzane wszedzie

          Nie każdy kot zaakceptuje innego kota.
          • ardzuna Re: dokocenie 16.03.25, 22:35
            No i co z tego? Miesiąc niezbyt prawidłowego dokacania to jeszcze za mało, żeby roztaczać kasandryczne wizje z uporem maniaka.

            Kotów w typie zatwardziałego jedynaka jest wbrew pozorom mało.
            • mamalgosia Re: dokocenie 16.03.25, 23:15
              W internecie są sprzeczne opinie. Np jakis fachowiec pisze, ze izolacji nie mozna przedluzac, inny, ze im dluzej tym lepiej.
              Wiem, ze kazda sytuacja jest inna.
              Mysle o domach tymczasowych. Albo o domach na wsi. Czesto wiele kotow funkcjonuje calkiem dobrze. A my tu widziwiamy, jakies siatki, feromony, behawiorysci. Jestem pelna sprzecznych emocji. Czytam o przypadkach socjalizacji w dwa dni, a gdzie indziej w kilka miesiecy. Czasami ktos uznaje, ze dokocenie sie nie udalo po tygodniu.


              Pokochalismy juz koteczke. Bardzo nie chcemy szukac dla niej innego domu (abstrahujac od tego, ze znalezienie go graniczyloby z cudem. Dwa lata go nie miala, a teraz jest szczesliwa i widac, ze naprawde docenia to co jej sie przydarzylo).

              Nie mielismy zwierzat, nowe dla nas to wszystko
              • mysiulek08 Re: dokocenie 16.03.25, 23:44
                u nas potoczylo sie wszystko swoim torem, zostalismy sami pod sciana i kocim problemem, chcac nie chcac zgarnelismy kocia rodzine spod krzakow, bo co bylo robic, skoro nic ich nie chcial? patrzec jak powoli umieraja, sa zagryzane przez psy sasiadow? dreczone przez ludzi? no, nie bylo w ans na to zgody

                wiedzielismy tez, ze rezydentka Kicia.Yoda (*) jest zatwardziala jedynaczka i nienawidzi innych kotow, przeorganizowalismy dom i jakos poszlo, z tym, ze bylo o tyle latwiej, ze to byla matka z przychowkiem

                ale po drodze trafil sie jeszcze Miszczu (*) mocno podejrzany o ojcostwo przychowku, zrobilismy krotka izolacja, zeby wydobrzal, a potem, coz, nie bylo innego wyjscia jak 'isc na zywiol', bylo troche przepychanek, sykow, lapoczynow ale w koncu jakos sie dogadali, nie bylo wielkiej milosci, poprawne stosunki tak ale on byl kotem pacyfista, szczesliwym, ze wreszcie ma swoj kawalek podlogi i niewiele go poza tym obchodzilo

                mamy tez doswiadczenie z kompletnie nieudanym dokoceniem, zreszta juz pisalam, kotka zabiedzona, w ciazy, sterylka aborcyjna, izolacja, niby wszystko ok, musiala miec 'na wolnosci' kontakt z inymi kotami, znala Miszcza (*)
                mimo izolacji, mieszania zapachow, powolnego wprowadzania, efekt zawsze byl taki sam, dzika kocia furia rzucajaca sie na innego kota i walka na smierc i zycie, raz niestety trafila kosa na kamien i spotkaly sie dwie kocie furie, pomogla tylko woda, Kicia.Yoda (*) wyszla z naderwanym uchem, Krzykalda (*) z krwawiaca warga

                to byla neurotyczna kotka, nie dzialalo na nia nic, jako tako pomagala fluoksetyna, ale jak pisalam, finalnie okazalo sie, ze jest chora (guz mozgu)

                z ferajna pare innych historii tez bylo, powoli sie przetasowalo i ulozylo, ale tez i teraz trafiaja sie jakies niesnaski, jak to w kociej gromadzie


                jesli kotka w calej sytuacji sie odnaduje, malo zwraca uwage na rezydenta a on mocno ( a wiem jak silnie moze kot reagowac) jej nie przesladuje, chyba bardziej 'bada teren' to jest spora nadzieja, ze stosunki jakos sobie uloza
                pisalas, ze epizod posikania ze strachu (albo z emocji) byl tylko raz, to bylo na poczatku wspolnych spotkan?


                probuj 'wspolnych misek', nic tak nie integruje jak dobre jedzenie
              • mysiulek08 Re: dokocenie 16.03.25, 23:46
                pytanie na ile sa to fachowcy a nie 'fachowcy' teoretycy z jednym kotem w domu
              • ardzuna Re: dokocenie 17.03.25, 23:26
                mamalgosia napisała:

                > W internecie są sprzeczne opinie. Np jakis fachowiec pisze, ze izolacji nie moz
                > na przedluzac, inny, ze im dluzej tym lepiej.

                Celem izolacji jest uznanie przez koty, że na tym samym terytorium drugi zamieszkuje trwale i że jego zapach to znany zapach domownika. Odpowiedz więc sobie sama, czy można, czy nie można przedłużać izolacji.
                Na pewno w sytuacji, gdy była przeprowadzona źle, można ją zacząć od początku. Izolacja z konfrontacyjnymi spotkaniami to nie izolacja.

                > Wiem, ze kazda sytuacja jest inna.
                > Mysle o domach tymczasowych. Albo o domach na wsi. Czesto wiele kotow funkcjonu
                > je calkiem dobrze. A my tu widziwiamy, jakies siatki, feromony, behawiorysci.

                Miałam koty na tymczasie i to, co napisałam, opiera się także i na doświadczeniach z czasu tymczasowania.

                > gdzie indziej w kilka miesiecy. Czasami ktos uznaje, ze dokocenie sie nie udalo
                > po tygodniu.

                Co za ludzie! Zawsze mi ręce opadały, jak słyszałam o czymś takim.

                > Nie mielismy zwierzat, nowe dla nas to wszystko

                Typowe jest również to, że się stresujecie w takiej sytuacji. Nie tak dawno doradzałam znajomej, która wprowadzała nową kotkę do domu i też dzieliła włos na czworo i przejmowała się tym znacznie bardziej, niż ja bym się przejmowała - mimo że jest o pokolenie o mnie starsza i całe życie w domu miała zwierzęta, którymi opiekowała się wzorcowo.
            • mysiulek08 Re: dokocenie 16.03.25, 23:55
              zgadzam sie, przypadkow typu Kici.Yody (*) naprawde jest niewiele a i ona w koncu skapitulowala

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka