Dodaj do ulubionych

Pseudohodowla yorków?

22.08.06, 12:17
Witam
Ja i moje dzieci bardzo chcemy mieć pieska. Gdyby nie to, że młodszy syn jest
alergikiem, wzięlibyśmy pieska ze schroniska, ale niestety nie ma takiej
możliwości. Jedna z niealergizujących ras to yorki. Chcemy mieć zwierzaka do
kochania, nie zależy nam na wystawach itp.
Wczoraj pojechaliśmy obejrzeć szczeniaki do "hodowli". I teraz mam
wątpliwości: wiele ras psów w klatkach w budynku gospodarczym i wokół niego,
klatki wyłożone słomą. Pieski w tych klatkach wyglądały na czyste, chociaż
west, którego nam pokazano miał strasznie zaropiałe oczy.
Szczeniaki yorka pani wyniosła na zewnątrz domu i na chwilę pokazała nam ich
matkę.
Mam wątpliwości.... Piesek kosztuje 800 zł, ni stać mnie na zapłacanie za
pieska z rodowodem. Ale po leturze forum zaczynam się bać np. wad
genetycznych, które ujawnić się mogą po kilku miesiącach.
Co możecie mi poradzić i gdzie można sprawdzić, czy ta hodowla jest
zarejestrowana?
Obserwuj wątek
    • pierozek_monika Re: Pseudohodowla yorków? 22.08.06, 12:23
      jeśli sprzedaje psy bez rodowodu - to nigdzie. Nie kupuj tego psa i poczytaj to:
      www.urban.poznan.pl/zanim_kupisz/5.html
    • pierozek_monika Re: Pseudohodowla yorków? 22.08.06, 12:30
      Acha jeszcze jedno - średni miesięczny koszt utrzymania yorka nie wiem - może
      wynosić ze 100 zł. (karma, zabawki, szczepionki akcesoria itd) więc może
      odkładajcie miesięcznie tę kwotę na pieska z metryczką i kupcie jak uzbieracie?
      Piesek niewystawowy (ale zawsze z metryczką!) będzie tańszy.....
      • lola211 Re: Pseudohodowla yorków? 27.08.06, 20:16
        Z tymi kosztami to przesada- oczywiscie wyprawka kosztuje- mniej lub wiecej- ale
        poźniej to juz zaden wydatek.Szczepienia rzedu 40 zł., wyprawka niech bedzie z
        200 zł.(budka, smycz, obroza, szampon, odzywka- wystarczy butelka na rok),
        grzebien, szczotka, zabawki), a poźniej to juz raz w miesiacu 1 kg suchej karmy
        Royal 20 zł.(na wage) i to wszystko.Dwa razy w roku fryzjer po 50 zł.
    • a.nancy Re: Pseudohodowla yorków? 22.08.06, 12:42
      nawet jeśli hodowla jest "w porządku" (zarejestrowana, dobrze utrzymana itp.),
      odradzałabym kupno psa z hodowli wielorasowej. zazwyczaj takie hodowle są
      nastawione na zysk - im więcj psów modnych ras, tym więcej można zarobić... ale
      nie opłaca się kupować dobrej (i drogiej karmy), lekarstw itp., więc psy mogą
      być w gorszej kondycji. poza tym... nasłuchałam się różnych przerażających
      historii o hodowlach nastawionych na zysk (zabijanie albo głodzenie psów, które
      nie mogą się rozmnażać itp.) i wolałabym nie ryzykować (chociaż nie ma pewności,
      że hodowla o której piszesz jest taka).
      kupując psa warto poznać go w "jego środowisku" - wynoszenie szczeniąt na
      zewnątrz wydaje się podejrzane (może są trzymane w małej, brudnej klatce?)
      osobiście preferuję hodowle "domowe" - takie, których właściciele kochają swoje
      psy, traktują ich jak pupili, a nie jak bydło rozpłodowe. to nie wyklucza
      stosowania kojców, ale i tak naturalnym środowiskiem yorka jest kanapa ;)))
    • dorcik_wk W Zwiazku Kynologicznym 22.08.06, 12:51
      znajdziesz informacje czy ta hodowla jest zarejestrowana. Musisz zadzwonic lub
      udać się do odpowiedniego Oddziału Związku pod który podlega miejscowośc w
      której jest hodowla. Tam Ci powiedzą, czy jest zarejestrowana czy nie. Poza
      tym, jeśli jest zarejestrowana, to pies dostaje imię i przydomek hodowli w
      metryce.
    • albert.flasz1 Re: Pseudohodowla yorków? 22.08.06, 17:50
      - Alergia jest bardzo złożonym procesem, prowadzącym do powstawania "zboczonych"
      reakcji układu odpornościowego. Uczulić się można praktycznie na wszystko,
      szczególnie jeśki ma się do tego wrodzone skłonności a gadki o rasach
      "niealergizujących" to tylko niczym konkretnym niepoparty chwyt marketingowy w
      celu wypromowania towaru.
      - Nie ma psa rasowego pozbawionego wad genetycznych. Wprawdzie hodowcy od
      pokoleń starają się z większym lub mniejszym sukcesem wyeliminować niektóre
      wybrane problemy, jednak sama hodowla ze swej natury (chów w pokrewieństwie,
      promowanie cech niezgodnych z naturą gatunku, odpowiadających jedynie różnym,
      najbardziej wyszukanym potrzebom człowieka itd.) stale powoduje powstawanie
      innych (zwyrodnienia, podatność na różne choroby...).
      - Psychika psa jest związana nie tylko z rasą. Znacznie większy wpływ mają
      warunki środowiska, w którym zwierzę żyje, postawa oraz zasób wiedzy i
      doświadczenie jego właściciela, jego otwartość i krytycyzm...
      Moim zdaniem, kupuj psa gdzie chcesz i nie przejmuj się za bardzo t. zw.
      "dobrymi radami, gdyż "każda sroka swój ogon chwali". W ogóle, namawianie do
      zakupu psa wyłącznie w takich, nie innych miejscach przypomina mi namawianie
      Kowalskiego, by nie kupował Mercedesa, tylko Rolls - Royce'a, bo przecież jest
      lepszy i bardziej "rasowy".:)
      • a.nancy Re: Pseudohodowla yorków? 22.08.06, 18:17
        > Moim zdaniem, kupuj psa gdzie chcesz i nie przejmuj się za bardzo t. zw.
        > "dobrymi radami, gdyż "każda sroka swój ogon chwali". W ogóle, namawianie do
        > zakupu psa wyłącznie w takich, nie innych miejscach przypomina mi namawianie
        > Kowalskiego, by nie kupował Mercedesa, tylko Rolls - Royce'a, bo przecież jest
        > lepszy i bardziej "rasowy".:)

        wiesz, to nie o to chodzi
        niechby nawet okazał się "nie do końca" rasowy, pal sześć, i tak będzie kochany
        chodzi o to że, kupując psa w "podejrzanej" hodowli:
        a) kupujemy Mercedesa udającego Rolls-Royce'a i wierzymy, że niższa cena to taka
        promocja :)
        b) i tak przepłacamy, bo 800 zł za psa nierasowego to trochę dużo
        c) wspieramy swoimi pieniędzmi oszusta, albo przynajmniej człowieka, co do
        którego są podejrzenia że źle traktuje zwierzęta

        "w takich a nie innych miejscach" - piszesz tak, jakby istniał jakiś spisek
        hodowców psów ;) w tym "spisku" chodzi jedynie o to, że hodowle zarejstrowane
        podlegają kontroli. a w takich niezarejestrowanych, wielorasowych "fermach" może
        wydarzyć się wszystko.
    • montechristo4 Re: Pseudohodowla yorków? 22.08.06, 21:23
      no właśnie - i z tym mam problem. Czy kupując psa od miłej pani, która chciała,
      żeby jej sunia miała dzieci mam większą szansę na zdrowego pieska? Czy może
      jednak u handlarza, który trzyma te psy, rozmnaża je, ma "swojego" weterynarza?
      Nie popieram fabryk psów, ale za kupnem zwierzaka w takim miejscu przemawia
      jeszcze jedno: może pieskowi bedzie lepiej u mnie?
      Na razie mętlik w głowie. Najchętniej kupiłabym pieska z rodowodem, ale
      obdzwoniłam hodowle i niestety, ceny są zawrotne...
      • sol_bianca Re: Pseudohodowla yorków? 22.08.06, 21:32
        montechristo4 napisała:

        > no właśnie - i z tym mam problem. Czy kupując psa od miłej pani, która chciała,
        > żeby jej sunia miała dzieci mam większą szansę na zdrowego pieska? Czy może
        > jednak u handlarza, który trzyma te psy, rozmnaża je, ma "swojego" weterynarza?

        nie chodzi o kupowanie pieska od pani z sunią. chodzi o kupno psa z dobrej
        hodowli. fabryka psów to pseudohodowla.

        > Nie popieram fabryk psów, ale za kupnem zwierzaka w takim miejscu przemawia
        > jeszcze jedno: może pieskowi bedzie lepiej u mnie?

        na pewno bedzie mu lepiej. ale handlarz będzie zacierał ręce, że tak mu świetnie
        biznes idzie i jeszcze bardziej eksploatował suki, zeby sprzedać więcej
        szczeniąt. twój pies na tym wygra, a ile psów przegra?
      • annb wzruszyłam sie 23.08.06, 08:30
        naprawde
        ach jaka jesteś szlachetna
        a kup nawet wszystkie te pieski
        bedą miały u ciebie dobry i kochający domek
        no naprawdę
        serduszko masz przeogromne

        a na poważnie
        Kobieto, bądz poważna, takie kity to wsadzaj dzieciom, nie dorosłym
        chcesz psa który zyje 10 i wiecej lat?
        to pozbieraj na niego kasę i kup z porządnej hodowli
        utrzymanie-jak już wyżej napisano to 100 miesiecznie lub wiecej
        skoro nie masz 800 zeta (strasznie tani ten york) to jak ho ytrzymasz przez 8
        miesiecy?
        na chlebie i wodzie?
        ech...
      • a_na Re: Pseudohodowla yorków? 23.08.06, 09:57
        montechristo4 napisała:
        > no właśnie - i z tym mam problem. Czy kupując psa od miłej pani, która
        > chciała,żeby jej sunia miała dzieci mam większą szansę na zdrowego pieska?

        Zapewne sunia ttej pani nie przeszła ŻADNYCH kwalifikacji hodowlanych...być
        może okazałoby sie,że jest to suka nie nadająca sie do hodowli...

        > Czy może jednak u handlarza, który trzyma te psy, rozmnaża je, ma "swojego"
        weterynarza?

        Taaa...a "swój" wetwrynarz wypisze książeczki zdrowia szczeniakom,gdzie
        potwierdzi neistniejące odrobaczenia i szczepienia....

        > Nie popieram fabryk psów, ale za kupnem zwierzaka w takim miejscu przemawia
        > jeszcze jedno: może pieskowi bedzie lepiej u mnie?

        Kupując szczeniaka z takiego miejsca właśnie POPIERASZ pseudohodowlę,i jak juz
        wcześniej zauważono...skazujesz na cierpienia kolejne suki...czy napewno o to
        Ci chodzi?

        > Na razie mętlik w głowie. Najchętniej kupiłabym pieska z rodowodem, ale
        > obdzwoniłam hodowle i niestety, ceny są zawrotne...

        Nie bęź w gorącej wodzie kąpana...znajdź forum yorków...nawiąż kontakty z
        miłośnikami rasy,jestem pewna,że szukając spokojnie a nie "na już" znajdziesz
        rasowego yorka dla siebie...
        A na forum yorkowym sprawdź dział "adopcje",bo zapewne taki istnieje...
      • albert.flasz1 Re: Pseudohodowla yorków? 23.08.06, 11:01
        Cóż, mogę powiedzieć tylko tyle, że w mojej rodzinie było i jest sporo
        najprzeróżniejszych psów, tak mieszańców, jak t. zw. "w typie" różnych ras. Z
        żadnym z nich nigdy nie było więcej prolemów niż z psami t. zw. "rasowymi". Cena
        nie odgrywa roli tylko u tych, którzy mogą sobie pozwoić na luksus nieliczenia
        się z pieniędzmi a i u takich parę razy widziałem zachowania, powiedzmy - dość
        dziwne: ostatnio np. stałe trzymanie psa w zamknięciu i na smyczy oraz
        opryskiwanie lakierem do włosów żeby nie "złapał" kleszcza, mimo że wcześniej
        został gruntownie spryskany Frontline'm - "bo przecież to bydlę tyle kosztowało,
        lepiej by mu się nic nie przydarzyło". Ja też nie lubię zawodowych handlarzy ale
        też nie widzę nic zdrożnego w braniu psów z różnych, niekoniecznie
        "zatwierdzonych" źródeł. Przymusu na szczęście nie ma i nigdy nie będzie! Myślę
        więc, że najważniejszą sprawą w tym wszystkim jest zastanowić się czy naprawdę
        chcecie przyjąć do rodziny "coś żywego", czy też potrzebujecie nowego bibelota -
        zabawki... To już jednak zależy od Waszej wrażliwości, motywacji itd.
        • sol_bianca Re: Pseudohodowla yorków? 23.08.06, 11:38
          > też nie widzę nic zdrożnego w braniu psów z różnych, niekoniecznie
          > "zatwierdzonych" źródeł.

          zapewne również kupujesz np. pirackie płyty na bazarze. ja nie kupuję, bo nie
          chcę dawać zarobić mafii.
          zrozum, tu nie chodzi o "jakość towaru". kundelek albo pies "w typie" rasy może
          być zdrowy i kochany. chodzi o to, żeby nie wspierać oszustów.
          • albert.flasz1 Re: Pseudohodowla yorków? 23.08.06, 12:03
            sol_bianca napisała:

            > zapewne również kupujesz np. pirackie płyty na bazarze. ja nie kupuję, bo nie
            > chcę dawać zarobić mafii.

            A ja tak, bo na legalne mie nie stać. Poza tym, nie dam zarobić hipokrytom,
            którzy wyrabiają sobie image aniołków, chć tak naprawdę kochają tylko siebie.
            Wolę już mieć doczynienia z ludźmi twardo stąpającymi po ziemi, bo ci
            przynajmniej nie ukrywają że chodzi im o pieniądze.
            Na tym proponuję dyskusję zakończyć, gdyż tematy te były wałkowane już setki
            razy, do znudzenia a efekty były zawsze zerowe. Poza tym, ogólnodostępne forum
            służy do wymiany poglądów, nie do uprawiania apostolstwa i ubliżania każdemu,
            kto ośmiela się mieć inne zdanie.
            • sol_bianca Re: Pseudohodowla yorków? 24.08.06, 12:44
              albert.flasz1 napisał:

              > nie dam zarobić hipokrytom,
              > którzy wyrabiają sobie image aniołków, chć tak naprawdę kochają tylko siebie.

              a dalej:

              > ogólnodostępne forum
              > służy do wymiany poglądów, nie do uprawiania apostolstwa i ubliżania każdemu,
              > kto ośmiela się mieć inne zdanie.

              rozumiem, że sam sobie musisz o tym przypominać, bo nikt wcześniej nikomu nie
              ubliżał w tym wątku.
              • albert.flasz1 Re: Pseudohodowla yorków? 24.08.06, 15:20
                sol_bianca napisała:

                > rozumiem, że sam sobie musisz o tym przypominać, bo nikt wcześniej nikomu nie
                > ubliżał w tym wątku.

                Cóż, "punkt widznia zależy od punktu siedzenia", ja już wyrosłem z manii
                przekonywania i pouczania całego świata... Ze swej strony mogę więc tylko
                powtórzyć, że choć nie lubię handlarzy, jednak więcej zaufania mam do ludzi,
                tórzy twardo stąpają po ziemi i nie ukrywają że chodzi im o pieniądze, a także
                do osób, które z różnych przyczyn zdecydowały się "zafundować" potomstwo swym
                pupilom, po czym odsprzedają je znajomym, rodzinie itd. Nie mam go za grosz
                natomiast do tych, którzy twierdząc, że działają dla dobra zwierząt
                "towarzyszących" tak naprawdę nie robią nic dla zmniejszenia ich populacji (bo
                napewno nie doprowadzą do tego akcje adopcyjne w schroniskach ani namawianie do
                sterylizowania), zwiększenia wiedzy, odpowiedzialności i świadomości ich
                właścicieli... Normalka - przecież pełną garścią czerpią z kieszeni tych, którym
                wcale na tym nie zależy: producentów karm, kosmetyków, akcesoriów, leków,
                szczepionek, treserów, weterynarzy, różnych dogoterapeutów i innych. Przecież
                nie przejdzie im przez gardło zwrot w stylu: "nie masz warunków? Brak Ci
                wrażliwości, cierpliwości, wiedzy? Więc może nie decyduj się na posiadanie
                żywego zwierzęcia!" Hodowcy zwierząt eksploatowanych, czyli "gospodarskich"
                rzadko chowają zwierzęta w czystości rasy, większość woli krzyżówki towarowe,
                nawet międzyrasowe co jest normalne wiedząc o tym, że interesują ich wyłącznie
                cechy użytkowe (mleko, mięso, wełna, siła pociągowa itd.). W przypadku zwierząt
                "domowych" (czyli "towarzyszących") od kilkudziesięciu lat w coraz większym
                stopniu decydują zupełnie inne cechy: mają być ładne, fikuśne, przytulne,
                oryginalne, modne... Skutkiem tego jest ich postępująca degeneracja: podatność
                na choroby (nowotwory, infekcje itd), zwyrodnienia, zaburzenia hormonalne, nawet
                zaburzenia termoregulacji. Nie wydaje mi się, by przez to stawały się one
                szczęśliwszymi... Nie pomoże wylewanie krokodylich łez, choćby czytając to forum
                widać dla ilu ludzi zwierzę jest dodatkiem do mieszkania, samochodu, zabawką dla
                dzieci, bibelotem, krótko mówiąc - martwą rzeczą, którą można kupić, sprzedać
                wyrzucić, ukształtować wedle kaprysu. Wyluzuj więc...
                • sol_bianca Re: Pseudohodowla yorków? 24.08.06, 15:55
                  Nie mam go za grosz
                  > natomiast do tych, którzy twierdząc, że działają dla dobra zwierząt
                  > "towarzyszących" tak naprawdę nie robią nic dla zmniejszenia ich populacji (bo
                  > napewno nie doprowadzą do tego akcje adopcyjne w schroniskach ani namawianie do
                  > sterylizowania), zwiększenia wiedzy, odpowiedzialności i świadomości ich
                  > właścicieli... Normalka - przecież pełną garścią czerpią z kieszeni tych, który
                  > m
                  > wcale na tym nie zależy: producentów karm, kosmetyków, akcesoriów, leków,
                  > szczepionek, treserów, weterynarzy, różnych dogoterapeutów i innych. Przecież
                  > nie przejdzie im przez gardło zwrot w stylu: "nie masz warunków? Brak Ci
                  > wrażliwości, cierpliwości, wiedzy? Więc może nie decyduj się na posiadanie
                  > żywego zwierzęcia!" Hodowcy zwierząt eksploatowanych, czyli "gospodarskich"
                  > rzadko chowają zwierzęta w czystości rasy, większość woli krzyżówki towarowe,
                  > nawet międzyrasowe co jest normalne wiedząc o tym, że interesują ich wyłącznie
                  > cechy użytkowe (mleko, mięso, wełna, siła pociągowa itd.). W przypadku zwierząt
                  > "domowych" (czyli "towarzyszących") od kilkudziesięciu lat w coraz większym
                  > stopniu decydują zupełnie inne cechy: mają być ładne, fikuśne, przytulne,
                  > oryginalne, modne... Skutkiem tego jest ich postępująca degeneracja: podatność
                  > na choroby (nowotwory, infekcje itd), zwyrodnienia, zaburzenia hormonalne, nawe
                  > t
                  > zaburzenia termoregulacji. Nie wydaje mi się, by przez to stawały się one
                  > szczęśliwszymi... Nie pomoże wylewanie krokodylich łez, choćby czytając to foru
                  > m
                  > widać dla ilu ludzi zwierzę jest dodatkiem do mieszkania, samochodu, zabawką dl
                  > a
                  > dzieci, bibelotem, krótko mówiąc - martwą rzeczą, którą można kupić, sprzedać
                  > wyrzucić, ukształtować wedle kaprysu. Wyluzuj więc...

                  ależ ja się doskonale zgadzam z powyższym!
                  nie zgadzam się z tobą tylko co do pseudohodowli, ale nie muszę chyba zgadzać
                  się z tobą we wszystkim?

                  a jeśli chodzi o powiedzenie komuś "nie masz warunków? Brak Ci wrażliwości,
                  cierpliwości, wiedzy? Więc może nie decyduj się na posiadanie żywego
                  zwierzęcia!" to zdarzają się takie wypowiedzi na forum i podpisuję się pod tym
                  obiema rękami!
                  nadal jednak nie rozumiem, do kogo ta aluzja o ubliżaniu, która jakoś
                  przypadkiem (?) znalazła się pod moim postem.
    • montechristo4 Re: annb 23.08.06, 08:40
      A Ty naucz się czytać ze zrozumieniem. Napisałam, że nie mam pieniędzy na kupno
      psa z rodowodem za 2 - 2,5 tys. zł
      Osiemset złotych jakoś udało mi się uzbierać, a piesek jest tani - bo nie ma
      rodowodu.
      Moje pytanie dotyczyło raczej kupowania nierodowodowego psa z takiej "hodowli".
      • annb Re: annb 23.08.06, 08:46
        montechristo4 jestem przeciwnikiem kupowania psów bez rodowodow
        kotów zresztą tez
        nie znasz pochodzenia
        jedna wielka zagadka
        • po.prostu.ona Zdecydowanie nie kupuj! 23.08.06, 12:05
          Ryzykujesz, że kwotę brakującą do 2,5 tys. w bardzo szybkim tempie wydasz na
          leczenie psa - ponieważ yorki są rasą "modną", pseudohodowcy dopuszczają się
          różnych nadużyć i w efekcie rodzą się psy z wadami genetycznymi: padaczką,
          zaburzeniami hormonalnymi w efekcie których pies traci sierść - widziałam takie
          przypadki, zaburzeniami psychicznymi - anormalna agresja i całe mnóstwo innych.
          Wady mogą być letalne i pies padnie Ci po paru miesiącach, osiemset złotych
          pójdzie w błoto, a pani pseudohodowczyni zaśmieje Ci się w nos, gdy będziesz
          chciała dociekać swych praw.
          Z moich doświadczeń w kupowaniu rasowego zwierzęcia wynika jasno, że można
          znaleźć dobrą hodowlę, kupić zdrowego i pięknego pupila i nie zapłacić
          równowartości dwóch miesięcznych pensji. Trzeba tylko zadać sobie trochę trudu,
          poszukać - masz internet, są fora miłośników ras, tam popytaj. Na wątpliwe
          okazje nie ma sensu się rzucać.
          No i nie kupisz yorka, tylko kundelka zewnętrznie podobnego do yorka, tak poza
          tym.
    • montechristo4 Re: Pseudohodowla yorków? 23.08.06, 11:48
      Udało mi się znaleźć stronę internetową tej "hodowli" i to przekonało mnie
      ostatecznie - obejrzyjcie zdjęcia:
      www.hodowla-amru.pl/galeria/galeria.php
      Nie kupię psa z tego miejsca! Nie wiem, czy uda mi się znaleźć pieska z
      rodowodem za niższą cenę, ale nie przyłożę ręki tego interesu.
      Te psy wyglądają na bardzo nieszczęśliwe i zaniedbane.

      • annb Re: Pseudohodowla yorków? 23.08.06, 13:18
        powodzenia w szukaniu
        dzwoń, przeglądaj fora
        patrz
        skreslaj tych którzy nie chcą cię wpuscic do hodowli :)
        czasem w hodowli są pieski które zostały
        nie chcesz rozmnażac-pytaj o pieska -na kolanka
        jesli cokolwiek ci się nie podoba-nie kupuj
    • mirrafiori Re: Pseudohodowla yorków? 24.08.06, 12:03
      Witaj Montechristo4!
      Z tego co piszesz wygląda rzeczywiście na "pseudohodowlę" nastawioną na czysty
      zysk :(. Lepiej nie kupuj tam pieska.
      Muszę jednak podkreślić, że nie wszyscy "pseudohodowcy",jak ich nazywacie, tacy
      są. Mieszkam z rodzicami i młodszą siostrą w dużym domu, otoczonym ogrodem.
      Przygoda ze zwierzakami zaczęła się od buraska ze schroniska, a kiedy mama
      zaczęła pracować w klinice weterynaryjnej przyszło więcej zwierzaków, w efekcie
      mamy 3 koty (trzy persy Bez Rodowodu) oraz 4 psiaki (też bez rodowodów:
      maltańczyk, york i dwa buraski). Zwierzaki mają wszystko co trzeba,
      miłość,fachową opiekę, dobrą karmę (Royal Canin weterynaryjny). Już sprzedajemy
      kociaki, staramy się znaleźć im prawdziwych kotomaniaków za właścicieli. Wkrótce
      zamierzamy sprzedawać pieski. Ładne, beztroskie, zadbane, wychowane z dziećmi i
      innymi zwierzakami. Oczywiście, że robimy to dla pieniędzy, ale zwierzaki nie są
      dla nas przedmiotem.
      Pamiętajmy, że zwierzaki są do kochania! Oczywiście, obawiasz się ukrytych wad
      genetycznych, ale one zdarzają się wszędzie, gdzie drzewo genealogichne do
      dwunastego pokolenia wstecz to nie championy ;).
      • mirrafiori Re: Pseudohodowla yorków? 24.08.06, 12:07
        Po obejrzeniu strony:
        Dziwne ujęcie tego Yorka. Widać, że nie jest wyczesany (wiem, wiem, to "tylko"
        zabieg higieniczno-kosmetyczny, ale skołtuniony pies to nieszczęśliwy pies!),
        nie ma odkrytych (kucykiem na przykład) oczu, więc ciekawe jak one wyglądają.
        Sama mówiłaś, że strasznie zaropiałe. Czyszczenie oczu Yorków to codzienny
        obowiązek, ale trwa tylko góra 5 minut, więc to rażące zaniedbanie.
        Pozdrawiam
      • po.prostu.ona Re: Pseudohodowla yorków? 24.08.06, 12:21
        mirrafiori napisała:

        > Witaj Montechristo4!
        > Z tego co piszesz wygląda rzeczywiście na "pseudohodowlę" nastawioną na czysty
        > zysk :(. Lepiej nie kupuj tam pieska.
        > Muszę jednak podkreślić, że nie wszyscy "pseudohodowcy",jak ich nazywacie,
        tacy
        > są. Mieszkam z rodzicami i młodszą siostrą w dużym domu, otoczonym ogrodem.
        > Przygoda ze zwierzakami zaczęła się od buraska ze schroniska, a kiedy mama
        > zaczęła pracować w klinice weterynaryjnej przyszło więcej zwierzaków, w
        efekcie
        > mamy 3 koty (trzy persy Bez Rodowodu) oraz 4 psiaki (też bez rodowodów:
        > maltańczyk, york i dwa buraski). Zwierzaki mają wszystko co trzeba,
        > miłość,fachową opiekę, dobrą karmę (Royal Canin weterynaryjny). Już
        sprzedajemy
        > kociaki, staramy się znaleźć im prawdziwych kotomaniaków za właścicieli.
        Wkrótc
        > e
        > zamierzamy sprzedawać pieski. Ładne, beztroskie, zadbane, wychowane z dziećmi
        i
        > innymi zwierzakami. Oczywiście, że robimy to dla pieniędzy, ale zwierzaki nie
        s
        > ą
        > dla nas przedmiotem.
        > Pamiętajmy, że zwierzaki są do kochania! Oczywiście, obawiasz się ukrytych wad
        > genetycznych, ale one zdarzają się wszędzie, gdzie drzewo genealogichne do
        > dwunastego pokolenia wstecz to nie championy ;).


        Z całym szacunkiem, ale potępiam to co robicie. Jest cała masa bezdomnych,
        pięknych zwierząt, w tym takich o wyglądzie rasowym, które wyadoptowywane są ZA
        DARMO przez PRAWDZIWYCH miłośników zwierząt. I nie są rozmnażane, tylko
        ratowane z ulicy, ze schroniska, z rąk nieodpowiedzialnych właścicieli.
        Rozmnażanie nierasowych zwierząt, to odbieranie szans na adopcję tym, dla
        których znalezienie domu to kwestia życia lub śmierci. Oczywiście wiem, że moja
        argumentacja do ciebie nie dotrze, ale mam nadzieję, że przeczytają to
        potencjalni nabywcy i zrozumieją, iż ABSOLUTNIE i OD NIKOGO nie należy kupować
        zwierząt bez rodowodu.
        • seniorita_24 Re: Pseudohodowla yorków? 24.08.06, 12:36
          Moje pieski/kotki sa szczęśliwe i ie potrzebuja papierka - to, że bezdomnych
          zwierżat jest mnówstwo i że rozmnażam je z własnej chęci zysku i egoizmu
          przemilczmy. Dziwię sie, że osoba mająca wykształcenie weterynaryjne i wiedzę na
          temat warunków zwierząt i skali bezdomności i ich nadpopulacji może byc tak
          skrajnie nieopowiedzialna.

          Do autora wątku: jeśli twojego dziecka nie uczula prawdziwy york to poszukaj na
          dogomani, na stronach hodowli tańszych psów. Jakie masz gwarancje, że
          przypominający go yorkowaty piesek od rozmnażacza nie uczuli dziecka? Yorki
          wychodza z mody i jako "nietrendy" trafiają do schronisk. Poszukaj tam jeśli
          zależy ci aby piesek wyglądał jak yorkshire.
          • emkawo Re: Pseudohodowla yorków? 24.08.06, 14:54
            NIE KUPUJ PSA BEZ RODOWODU chyba, że ze schroniska

            Zanim kupisz pieska koniecznie jedź do hodowli i zobacz jakie tam są warunki. Tą
            historię wklejam z innego forum:

            posiadam dwa psy.sniadego pieska rasy sheltie i suczke Niunie-colli
            tricolor.suczka zostala kupiona wlasnie w tej hodowli w rypinie.zostala
            przywieziona przezemnie w grudniu dwa lata temu.zadzwonilam do pana z rypina
            gdyz znalazlam jego ogloszenie w anonsach.jedno z nielicznych ktore udalo mi sie
            znalezc a ktore dotyczylo szczeniakow rasy colli.szukalam glownie w obrebie
            wojewodztwa pomorskiego lub kujawsko-pomorskiego gdyz mieszkam w gdyni.
            pan przedstawil sie przez telefon jako cieply wlasciciel majel hodowli pieskow w
            malej miejscowosci.nie wzbudzil moich podejrzen.postanowilam przyjechac,obejrzec
            hodowle i zabrac ze soba jednego ze szczeniaczkow rasy colli.do rypina jechalam
            dlugo<ekspres do ilawy potem pospieszny do brodnicy a w koncu pks do rypina>pan
            mial wyjsc po mnie na dworzec a potem pokazac mi hodowle.zgodnie z ogloszenem
            oczekiwalam szczeniaczkow 8 tygodniowych.
            okazalo sie jednak na miejscu ze z jakims tam powodow pan przywiozl mi
            szczeniaczka prosto na dworzec.to co zobaczylam przeszlo moje wyobrazenia.byl
            grudzien,zimno,temperatura ujemna.piesek lezal rzucony na tylne siedzenie bez
            jakiejkolwiek szmatki czy kocyka.trzasł sie jakby mial febre<zapewne w duzej
            mierze ze strachu>.pan hodowca ktory zjawil sie w dresie i podartych
            teniosowkach staral sie byc bardzo mily.otworzyl samochod podniosl psiaka za
            lapy i zaczal mi prezentowac towar.dodam ze trzymal mała jak egzemplarz świnki
            ktora jest sprzedawana do ubojni a nie malego szczeniaczka z hodowli
            domowej.piesiak<obecnie od dwoch lat moja niunia>trzasl sie jak galareta, z nosa
            poprostu lecialy strumienie cieczy.chcialam ja wziac na rece i czyms otulic ale
            niestety pan wrzucil psa na tylne siedzenie i przytrzymywal kolanem drzwi
            samochodu.nastepnie przystapil do kwiecistych opowiesci o tym jak bardzo on
            kocha zwierzeta.zachwalal ze szczeniaczek jest bardzo czysty bo dzis rano
            wykapali go szamponem a potem wysuszyli suszarka do wlosow.pan zanosil sie
            szczesliwym rechotem.nie wiem co czul maly piesek ktory zostal tak brutalnie
            potraktowany.bylo minus kilka stopni.pan hodowca wiedzial ze czeka nas dluga
            podroz.mimo to wykapal psa w dzien wyjazdu,wysuszyl suszarkom a potem wrzucila
            do samochodu.w miedzyczasie pokazal liste psow co mu sieostatnio urodzily.byly
            rozne roznych ras.opowiadal o amstafach sprzedawanych na walki psow i
            grzywaczach ktorymi handluje z niemcami.zapytany czym karmi psy odpoweiedzial ze
            indyczymi koscmi posypanymi wegetom i zapieczonymi w piekarniku.do tego
            pedigripal.poniewaz mialam juz psa i troche wiedzy na temat zywienia psow
            zdobylam rece mi opadly jak to uslyszalam.nic jednak specjalnie mu
            niemowilam.nastepnie przed oczami przelecial mi ksiazeczka zdrowia niuni<mignely
            mi naklejki szczepien> i zazadal pieniedzy.
            zaplacilam i wzielam małą.w tamtej chwili zdawalam sobie juz sprawie ze jest to
            pseudohodowla i zapewne warunki w niej panujace zostawialy wiele do zyczenia.nie
            wyobrazalm sobie jednak jak moglabym zostawic tego szczeniaczka w tym
            samochodzie.zaplacilam ,owinęlam niunie swoja kurtką i ruszylysmy w drogie.
            mala milo ogromnego stresu byla bardzo glodna.zapobiegawczo przygotowalam miesko
            w domu i zabralam zec sobą.zjadla je juz na dworcu w brodnicy omalo
            nieodgryzajac mi palcow.jechalysmy kilka godzin.juz w drodze i potem w domu
            zauwazylam ze mala ma wiele cech psa btego i zleknionego.kiedy delikatnie
            chcialo sie ja poglaskac uginala lapy,chowala uszy i ogon i zaczynala sie trasc
            jaby bala sie uderzenia.w domu kiedy szok minął okazalosie ze w ksiazeczce sa
            tylko nalepki bez stempla wetrerynarza.niunia oczywiscie zostala zaszczepiona
            raz jeszcze.
            nie wiem w jaki sposob ale czystosci to pan hodowca nuczyl
            niunie"perfekcyjnie".nie wiem czym wymusil tak okropny skowyt ktory podnosila
            niunia gdy chciala sie zalatwic.piszczala okropnie.mam wrazenie ze wynikalo to z
            faktu ze pewnie zalatwila sie kilka razy tam gdzie nie trzeba i zostala za to
            solidnie ukarana.
            miala rowniez leki przed zamknieta przestenia<nigdy nie stawala w przedsionkach
            nawet obszernych.nie wchodzila przez jedne drzwi dopki drugie nie byly
            otwarte>nasunelo mi to mysl ze byc moze byla trzymana w boksach.zreszta niuniua
            bala sie wszystkiegi i wszystkich.nie wiedziala do czego sluszy
            patyk,zabawka.nie mogla sie przyzwyczaic ze ma swoje legowisko.to gimi<moj drugi
            pies>stal sie przewodnikim dla niuni w swiecie zwiewrzat i ludzi.uczyl ja
            wszystkiego.ze nie trzeba bac sie reki,ze za lezenie na kanapi pani napewno nie
            dostanie klapsa.niuina miala tez syndrom psa glodzonego a juz napewno zle
            odzywianego.posilki sa najszczesliwsza chwila w ciagu dnia niuni.caly czas
            odnosimy wrazenie ze ona ciagle boi sie ze nie starczy dla niej posilku.okazuje
            za niego niesamowita wdziecznosc.nadal mimo naszych staran i dzelenie posilkow
            je bardzo szybko,polyka bardzo szybko prawie bez gryzienia.
            teraz dopiero po dwoch latach zoladek niuni zostal zaleczony choc napewno nigdy
            nie bedzie w pelni zdrowy.w zasadzie cale te dwa lata to nasza walka z
            nieustajacymi biegubnkami,wymiotami,infekcjsami skornymi,nozacymi sie
            grzybicami.zawsze karmilismy psy dobra karma typu:royl,eukunaba.okazalo sie
            jednak ze zoladek niuni po przejsciach w rypinie nie chce nic
            przyswajac.weterynarz polecil nam karme eukunaba intenstinal niestety okazalo
            sie totalnym niewypalem.niunia dostala takiej biegunki ze balismy sie o jej
            zdrowie.serie przeswietlen,badan na szczenie nie wykazaly zadnych powazniejszych
            zmian w jelitach i przewodzie ppokarmowym.niunia reaguje biegunka na sladowe
            nawet ilosci tluszczu.nie wchodzi w gre nawet udko od kurczaka a jedynie
            piersi.nie mozna jej podac zadnych preparatow witaminowych ani mineralnych bo
            biegunka powraca.jedynym posilkiem staja sie ugotowane piersi z kurczaka z
            rozgotowanym ryzem.i z ulga zaswiecilo nam swiatelko w tunelu.od jakiegos czasu
            kupki wygladaja normalnie.niestey jej ukochane prasowane kosci i inne gryzaki
            ktore bardzo lubi obgryzac tez musialy zostac odstawione ze gledu na to ze
            powoduja biegunki.na przekor wszystkiem niunia jest jednak psem pelnym zycia i
            milosci.caly czas nadrabia czas.dopiero kilka miesiecy temu podjela proby
            szczeniecych zabaw.bez obaw bierze patyk w pyszczek.nieatpliwa w tym zasluga
            gimiego ktory nie odstepuje jej na krok.gimi jest bowiem zupelnie innym typem
            psa.zanim do nas trafil wchowywany posrod piezynek,kolyderek i poduszek.byl
            oczkie w glowie swoich hodowcow i ich dzieci.juz od malego lgnal do ludzi,u
            kazdego doprasza sie lapka o glaskanie.a niuniua powoli,powoli zdrowieje.co nas
            cieszy nabardziej.
            • po.prostu.ona Re: Pseudohodowla yorków? 24.08.06, 15:27
              Najsmutniejsze w tej całej historii jest to, że pani "Niuni" kupując to
              szczenię, zachęca owego barbarzyńcę do kontynuowania tego odrażającego
              procederu i nakręca kolejną spiralę psiej tragedii :-(((
      • mama007 mirrafiori 24.08.06, 15:35
        to co napisala annb - wsio popieram.
        od siebie:
        nie ma rasowych kotow bez rodowodu
        to co robicie to zwyczajna pseudohodowla, ktora zasluguje na potepienie zupelnie
        tak samo jak ta, o ktorej pisze autorka watku (a ktora sama paradoksalnie
        potepiasz!)
        chcesz byc rzeczywistym milosnikiem zwierzat? wykastruj i wysterylizuj kotki i
        suki, i zajmij sie czyms pozytecznym - wolontariatem w schronie czy czyms podobnym.
        a najlepiej przejdz sie do schronu izobacz jak DOGORYWAJA w nim zwierzeta. bo to
        nawet nie egzystencja. tylko skazanie na smierc.
        pzodrawiam
        • mama007 Re: mirrafiori 24.08.06, 15:37
          oczywiscie chodzilo mi o wszystko co napisala po.prostu.ona, a nie annb - sorry
          dziewczyny ;)
        • agataj16 Zobacz, co spotkało innego Yorka z pseudohodowli 24.08.06, 16:16
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=46593608&a=46593608
          Ten post był nie dawno na weterynarii, ofiara pseudohodowli szukała pomocy. Jej
          pies umarł na nosówkę, bo spreparowali książeczkę zdrowia. Szczerze radzę,
          zastanów się żebyś nie musiała tego przeżywać.

          Odkładaj co miesiąc jakąś sumkę i za kilka miesięcy kupisz sobie pieska o
          słabszym pochodzeniu za jakieś 1500 złotych.

          Sama kupiłam kota z pseudohodowli, tylko dlatego że chciałam oszczędzić i był
          ładniejszy od dachowców. Kot został wydany zbyt wcześnie, karmiony był złą
          karmą, dostałam go nie odrobaczonego, ani nie szczepionego, bez przeglądu u
          weterynarza. Oczywiście że nie żałuję, bo to najlepszy kot na świecie i na całe
          szczęście nic mu nie jest, ale teraz gdy już troszeczkę poznałam ten temat nie
          zdecydowałabym się na wsparcie pseudohodowli.

          Kupiłam tam kota, bo nie wiedziałam, że to nie właściwe, nawet nie przyszło mi
          to do głowy, dlatego teraz staram się uświadamiać ludzi.
          Nawet nie wiecie jakie to ważne.
    • lola211 Re: Pseudohodowla yorków? 27.08.06, 20:22
      Yorka w schronie raczej nie znajdziesz.Nie ma Ci co polecac psich sierot przy
      alergicznym dziecku, to zrozumiale.Dobrze by bylo znaleźć ewentualnie taka
      domowa hodowle wsrod osob, ktore sa Ci znane i wiesz, jak sie z pieskami
      obchodza- no i nie produkuja ich masowo.U mnie cala rodzina zaopatrzyla sie w
      yorki pochodzace od 1 suczki i znanego nam pieska- moja suczka pochodzi z 3
      miotu.Wszystkie zdrowe, fajne psiaki.Z tym , ze ja znalam źrodlo pochodzenia
      szczeniaka i nie obawialam sie , ze wyrosnie nie wiadomo co, nie majac rodowodu.
    • montechristo4 Re: Pseudohodowla yorków? 30.08.06, 13:56
      Bardzo dziękuję za wszystkie opinie. Pieska z pseudohodowli na pewno nie kupię,
      a musze przemyśleć sposób na kupno psa rasowego.
      A czy może mi ktoś wyjaśnić - jeżeli pies ma rodowodowych rodziców: z tatuażami
      i metryczkami, to dlaczego on jest nierodowodowy? Czy to kwestia tego, że
      rodzice nie byli wystawiani?
      • blue.berry Re: Pseudohodowla yorków? 30.08.06, 14:01
        dokladnie tak.
        rodowod to jeden z elementow ktore sa potrzebne do posiadania hodowlanego psa.
        pies musi byc zarejestrowany w Związku oraz wpisany do Polskiej Księgi
        Rodowodowej (PKR) lub Księgi Wstępnej (KW)
        oprocz tego potrzebne sa 3 oceny doskonale i bardzo dobre (od dwoch roznych
        sedziow, w tym jedna na wystawie międzynarodowej lub klubowej)
        pies musi byc na liscie reproduktorow w ZK. i pies i suka musi miec w
        rodowodzie adnotacje 'pies/suka hodowlana'.

        pozdrawiam
        • mmk9 kwalifikacja do hodowli 30.08.06, 14:34
          Jeśli tych warunków nie spelniono, mozemy wnioskowac o przyczynach.
          1.Właścicielowi suki nie chcialo sie jej wystawiać, a chciał szczeniakow.
          Jeżeli przypadkiem suka ma dobre cechy swojej rasy i rownież przypadkiem
          zostala skojarzona z jakim takim psem, można trafić na zdrowego szczeniaka
          zgodnego z wzorcem swojej rasy
          2.Ze względu na widoczne wady, ewentualnie stwierdzoną dysplazję udział w
          wystawach nie miał sensu
          3.Suka nie uzyskala wymaganych ocen, jest więc kiepską przedstawicielką swojej
          rasy
          4.Suka na wystawie zaatakowała sędziego albo nie dala się dotknąć i została
          odsunięta od oceny
          To samo dotyczy oczywiście psa, tylko wymagania są większe.
          Oto co trzeba mieć w pamieci, gdy jesteśmy namawiani do kupna
          hasłem "szczenieta od pary z rodowodem"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka