Dodaj do ulubionych

jak odzyskać naszego kocura?

22.08.06, 23:18
Witajcie
mam pytanie odnośnie naszego kocura: ma on około roku, od początku był kotem
"wychodzącym" i jak to każdy niekastrowany kocur (chcieliśmy go wykastować jak
podrośnie ale nie zdążyliśmy) już w wieku kilku miesięcy zaczął się wybierać w
coraz dalsze wędrówki. Pewnego dnia po prostu nie wrócił, szukaliśmy go
tygodniami ale się nie znalazł. Aż po kilku miesiącach, całkiem przypadkiem,
okazało się że go przygarnęła kobieta mieszkająca w tej samej dzielnicy.
Problem w tym że ta kobieta trzyma go w domu i nie chce nam oddać...
Chciałam się Was poradzić, może znacie jakiś zapis w prawie na podstawie
którego moglibyśmy odzyskać naszego kota? Ona go wzięła bo kotek jest bardzo
piękny i ogólnie robił tzw "furorę" na dzielnicy.. Był zadbany, widać było że
nie jest bezpański. Zresztą nieważne, teraz jest tylko istotne czy mamy prawo
jej kota odebrać, czy już nie mamy do tego żadnych podstaw? A może mu u niej
lepiej niż u nas?? :-(
On nas wciąż pamięta, wiem o tym...
Poradźcie proszę
Obserwuj wątek
    • babka71 Re: jak odzyskać naszego kocura? 23.08.06, 00:22
      nie rozumiem jak Ci zalezy na kotku to idź i weź i walcz, a nie piszesz na
      forum...gdyby to był mój kot, to bym z nim była, a nie pytała??/!!!!!!!!
      I tyle na temat kochasz tego kota czy tylko chodzi o ambicje??
    • pumaduma Re: jak odzyskać naszego kocura? 23.08.06, 10:30
      idź do tej kobiety i zabierz kota a jeśli nie "uwierzy" że to twój to może
      byłaś z nim u jakiegoś weta i rejestrowałaś go (jeśli jest charakterystyczny to
      może to jakiś dowód będzie)

      mam nadzieję że go odzyskasz ale weź pod uwagę że jeśli nawet go odzyskasz to
      koniec z wychodzeniem na dwór (bo jak baba się uprze to znowu ci go podwędzi...)
      • juven74 Re: jak odzyskać naszego kocura? 23.08.06, 11:17
        W ostateczności można poczekać aż kocur wyjdzie od tej kobiety i...
        • pixie65 Z drugiej strony... 23.08.06, 11:46
          kot był wychodzący...Rozumiem, bo moje też wychodzą. Zaginął...I przez kilka
          miesięcy nie udało Ci się ustalić, że jest gdzieś w pobliżu? A jeśli miał
          wypadek i np. tamta kobieta go znalazła, zaopiekowała się nim i ewentualnie TEŻ
          poniosła pewne koszty...? Mogła działać w dobrej wierze: znalazła oswojonego
          kota, nie wiadomo w jakim był stanie i mogła podejrzewać, że kot został
          porzucony. Nie lepiej pójść, porozmawiać, wyjaśnić zamiast "szukać bata" ?
          jakby na to nie patrzeć sama zbólem serca muszę przyznać, że u TAMTEJ kobiety
          jest bezpieczniejszy. Bo niewychodzący...
    • troll_ona Re: jak odzyskać naszego kocura? 23.08.06, 12:03
      To chyba dobrze, że został przygarnięty. Niewykluczone, że w ten sposób
      uratowała go przed śmiercią pod samochodem, w zębach psa, czy z rąk "ludzi".
      • birgitt Re: jak odzyskać naszego kocura? 23.08.06, 19:42
        Kot byl czysty i zadbany. Nie mial wypadku. Walczyc probowalam ale przeciez nie
        wejde jej sila do domu. Powiedziala ze go nie odda, zwyzywala i tyle. Pisze na
        forum bo szukam wlasnie jakiejs podstawy prawnej, bo nie wiem czy moge z tym
        pojsc na policje czy mnie tam wysmieja i wywala

        Dowodow mam pelno, weterynarz, zdjecia kotka zaraz po urodzeniu oraz jak jeszcze
        byl u nas. Nie wiem na jakiej podstawie twierdzicie ze mu u niej lepiej
        Pozdrawiam
        • pixie65 Re: jak odzyskać naszego kocura? 23.08.06, 20:20
          No właśnie na tej, że szukałaś kilka miesięcy a on był blisko i na tej, że masz
          wątpliwości jak go odzyskać. Po tym co napisałaś w ostatnim poście ja bym ich
          nie miała tylko poszłabym na policję. Już dawno. Przecież nikt tu NA PRAWDE nie
          wie jak cała sytuacja wygląda w szczegółach i nikt nie twierdzi, że tam jest mu
          NA PEWNO lepiej...Podstawy prawnej lepiej poszukać na forum prawniczym, ale
          wizyta na komisariacie nie wymaga dogłębnej znajomości paragrafów. Wystarczy
          chyba zgłosić zawłaszczenie kota i podeprzeć się wszystkim tym o czym piszesz....
          • pumaduma Re: jak odzyskać naszego kocura? 23.08.06, 20:31
            pixie65 ma rację !
            weź swoje dowody i idź na policję
          • wrexham Re: jak odzyskać naszego kocura? 23.08.06, 20:36
            no ale sprawa nie jest taka prosta jak sie zastanowic; kot nie zamacha radosnie
            ogonem na nasz widok (co najwyzej nie ucieknie, a to jeszcze nie dowod, ze jest
            do nas szalenie przywiazany); kobieta szukala kota kilka miesiecy, i nie
            dziwota, ze go znalezc nie mogla bo tamta nowa wlascicielka kota zainternowala
            w swoim mieszkaniu; wszystkim kotom wychodzacym moze sie to zdarzyc przeciez;
            baba nie chce rozmawiac i jest problem; sama nie wiem jak ja bym sie w takiej
            sytuacji zachowala prawde mowiac; najlepiej jest chipowac zwierzeta wychodzace -
            wtedy jest dowod niezbity, ale teraz to musztarda po jedzeniu..
            • juven74 Re: jak odzyskać naszego kocura? 23.08.06, 21:18
              Nie chcę cię dołować ale moim zdaniem policja cię wyśmieje a w najlepszym razie
              zignoruje.Nie chodzi tu o brak dowodów ale sam charakter sprawy, który raczej
              policjantów nie zainteresuje.Jeśli kot nie wychodzi i nie można go "zwinąć" to
              może lepiej spróbować to jakoś załatwić z tą kobietą?Kiedy pierwszy raz
              usłyszała że chcesz jej coś odebrać to na pewno nie była zachwycona ale po
              namyśle/negocjacjach może zmieni zdanie.
              Z drugiej strony warto się może zastanowić czy nie narażać kota na następny
              stres przeprowadzki i zamieszania związanego ze zmianą właściciela.Wierzę że
              bardzo dbałaś o niego i go kochałaś ale może go zostawić tam gdzie jest, z
              właścicielką z którą już się zżył?
              Pozdrawiam i życzę pomyślnego rozwiązania sprawy.Sama nie wiem co bym zrobiła
              na twoim miejscu.
    • monicka.m Re: jak odzyskać naszego kocura? 23.08.06, 22:02
      Skontaktuj się z najbliższym oddziałem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Może
      oni Ci pomogą, tym bardziej, że masz dowody. Oni w końcu są od załatwiania
      różnych problematycznych spraw dot. zwierząt.
      A swoją drogą też miałam kocura, któremu często zdarzały się takie długie (3-5
      tygodni)nieobecności w domu. Jego rekord to 7-8 miesięcy. Myśleliśmy, że już
      zginął na dobre (zakładaliśmy, że nie żył)i w międzyczasie przygarnęliśmy
      małego bezdomnego kotka. Jakież było nasze zdziwienie gdy pewnego wieczora
      nagle pojawił się nasz stary włóczęga. A jeszcze większe wrażenie zrobiło na
      nas to, że wrócił spasiony i dużo większy niż był przed zniknięciem. Ledwie go
      poznaliśmy. Podejrzewaliśmy, że znalazł sobie drugą rodzinkę bo gdzie mógł się
      tyle podziewać i całkiem dobrze sobie podjadać?
      Miejmy nadzieję, że pewnego dnia Twój kot przypomni sobie o Tobie i wróci.
    • malwisienia Re: jak odzyskać naszego kocura? 24.08.06, 11:03
      a co to za zwyczaj wypuszczania zwierzęcia luzem? na miejscu policji jeszcze bym
      mandat wlepiła, bo zdaje się że stanowi w takim przypadku zagrożenie komunikacyjne;
      całe szczęście kot nie wpadł pod samochód tylko trafił na porządną osobę, która
      zapewniła mu dom;
      a dlaczego go chesz odzyskać? bo ładny? to kup sobie pluszowego i postaw na półce
    • seniorita_24 Re: jak odzyskać naszego kocura? 24.08.06, 12:40
      Wypuszczałaś niewykastrowanego kota narażając go na różne niebezpieczeństwa.
      Jeśli tak by ci na nim zależalo jak piszesz to trzymałabys go w domu lub
      intensywniej szukała. Kobieta może zgarnęła go z ulicy w ciężim stanie,
      odchuchała i teraz ma go oddac nieodpowiedzilanej właścicielce aby znowu
      narażała go na niebezpieczeństwo? Zastanów się nad tym.
      Nie zaszkodzi porozmawiać z ta Panią i wyjaśnic sytuację, bo na pomoc policji w
      takiej sprawie nie ma co liczyć.
    • bubcia75 Re: jak odzyskać naszego kocura? 24.08.06, 15:58
      Dlaczego uważasz, że jak kot zadbany to sugeruje, że nie wygląda na bezdomnego?
      Uważam, że to nowa właścicielka ma rację. Znalazła kotka, zlitowała się i
      przygarnęła. Przywiązała się do niego. Też bym Ci go nie oddała na jej miejscu.
      Ty natomiast nieodpowiedzialnie wypuściłaś kota bez opieki, gdzie mogły go
      rozszarpać psy, mógł wpaść pod samochód. Mogłaś go wyprowadzać na smyczy, to
      nic dziwnego, takie są teraz czasy. Poza tym wypuszczając niekastrowanego kota
      przyczyniałaś się do zwiększenia populacji biednych, bezdomnych kotów, a przy
      okazji narażałaś własnego kota na możliwość zarażenia się np. grzybicą od
      innych kotów. Ale to Cię nie interesuje, prawda? Widzisz tylko czubek własnego
      nosa. Masz nauczkę.
      Może o następnego kota nauczysz się dbać, chociaż wątpię...
      • monicka.m Re: jak odzyskać naszego kocura? 24.08.06, 23:26
        Dziewczyny nie przesadzajcie. Jeżeli kot był od początku wychodzący to nie da
        rady trzymać go w domu pod kluczem. Nawet kastracja tego nie zmieni chociaż
        powinna byc zrobiona. Niektóre koty mają naturę wędrowników i nikt nic na to
        nie poradzi. Poza tym nie wiecie, czy dziewczyna nie mieszka w małej
        miejscowości gdzie przeważnie ludzie wypuszczaja koty na zewnątrz. Nawet jeśli
        tamta kobieta znalazła go chorego to nie ma prawa go zatrzymać. Jak by była
        uczciwa to by po tym jak pomogła zwierzakowi oddała go prawowitej właścicielce,
        tym bardziej, że ona go szuka. Obowiązuje chyba zasada pierszeństwa.
        Skoro tamta tak bardzo chce kota to niech sobie weźmie jakiegoś ze schroniska.
        Kotek pewnie by sie ucieszył z nowego domu.
        • bubcia75 Re: jak odzyskać naszego kocura? 25.08.06, 09:05
          Moniko, każdy kot ma naturę wędrownika, ale jak się mieszka w mieście, z tego
          co zrozumiałam Birgitt mieszka na osiedlu, czyli pewnie w bloku, to raczej nie
          powinno się wypuszczać kota bez opieki, bo to grozi dużym niebezpieczeństwem
          dla kota. Wcześniej czy później kot źle by skończył, pod kołami samochodu, albo
          inaczej. Teraz przynajmniej kot jest bezpieczny.
          Jak widzisz kota to od razu zakładasz, że on ma właściciela? W ten sposób nikt
          by nie przygarnął bezdomnego zwierzęcia, bo zakładał by, że kot pewnie ma dom.
          Nie sądzę, że obowiązuje tu zasada pierwszeństwa. A jaka jest gwarancja, że jak
          ta kobieta odda kota, to Birgitt dalej go nie będzie wypuszczała bez opieki i
          znowu ktoś inny go znajdzie i weźmie sobie? Nowa właścicielka zaangażowała w
          niego czas, pieniądze (nie wiadomo, w jakim stanie znalazła kota) i uczucia, a
          po paru miesiącach zjawia się beztroska Bridget i prosi o zwrot, jak by to była
          rzecz. A Ty byś oddała zwierzę, które znalazłaś i pokochałaś, jeżeli byś
          wiedziała, że wróci pod niezbyt dobrą opiekę? Ja na pewno nie. Kot to nie
          zabawka.
          • monicka.m Re: jak odzyskać naszego kocura? 25.08.06, 11:59
            To gdzie mieszka założycielka tego wątku możemy tylko zgadywać. Jeżeli w bloku
            w mieście to zgadzam sie z Tobą, że kot nie powinien być wypuszczany na
            zewnątrz.
            Nie wydaje mi się, że Brigitt olała swego kota po tym jak zniknął. Przecież
            pisze, że z rodziną szukali go kilka tygodni. Jeżeli tamta kobieta trzymała go
            cały czas w domu to nie mieli szans na jego znalezienie.
            >A jaka jest gwarancja, że jak
            > ta kobieta odda kota, to Birgitt dalej go nie będzie wypuszczała bez opieki i
            > znowu ktoś inny go znajdzie i weźmie sobie?
            Niestety taką, gwarancje może dać tylko Brigitt. Miejmy nadzieję, że dostała
            nauczkę i będzie pilnować kota lepiej, jeśli go odzyska lub weżmie innego.

            W dalszym ciągu upieram się, że pierwsza właścicielka ma do tego kota prawo.
            Jak nie daj Bóg komuś zgubi się w tłumie dziecko i na dodatek będzie chore, to
            jakbyś je znalazła i zaopiekowała się nim to przywłaszczyłabyś je sobie? Tylko
            dlatego, że poświęciłaś mu swój czas, nakarmiłaś i dałaś tabletkę? Nie! Pewnie
            poszłabyś na policję i zgłosiła ten fakt albo jeszcze na miejscu poszukałabyś
            rodziców dziecka. Jeżeli przykład z dzieckiem jest zbyt drastyczny to załóżmy,
            że znalazłaś czyjąś torbę. Jeżeli jesteś uczciwa to poszukałabyś właściciela.
            Jak go nie znajdziesz wtedy masz prawo zatrzymać znalezioną rzecz.
            Takie jest moje zdanie.
            • seniorita_24 Re: jak odzyskać naszego kocura? 25.08.06, 12:13
              Jeśli pokażesz nowej opiekunce, że poważnie podchodzisz do kwestii
              bezpieczeństwa swojego kota i potrafiłaś wyciągnąć wnioski z zaistniałej
              sytuacji to może zdecyduje sie ci zaufac i oddać kota. Zrozum, że pewnie zależy
              jej na nim i nie chce go ponownie narażać na niepewny los.
            • bubcia75 Re: jak odzyskać naszego kocura? 25.08.06, 13:25
              Moniko, jak bym znalazła chore dziecko, to zgłosiłabym to na policję i sąd
              rodzinny zdecydowałby, czy rodzice mogą dalej je mogą wychowywać, czy przekazać
              je do adpocji. Torbę bym oddała.
              Jakbym znalazła kota, rozkleiłabym ogłoszenia, że znalazłam kota i jeżeli
              właściciel by się zgłosił, pewnie bym oddała. Oczywiście, musiałby mi
              udowodnić, że to jego kot i zapewnić, że będzie o niego dbał. Dla mnie liczy
              się dobro kota. Jeżeli wyczułabym, że ktoś podchodzi lekko do kwestii
              wypuszczania kota bez opieki w mieście, pewnie bym kota nie wydała, szczególnie
              po paru miesiącach, kiedy już bym się do niego przywiązała.
              Birgitt mogła przewidzieć, że jak wypuści kota, to ktoś go może sobie wziąć,
              nie ukraść, bo kot nie ma wypisane na czole, że ma właściciela, tylko wziąć.
              Uważam, że w mieście nie powinny błąkać się zwierzęta (również psy), bez
              opieki, przede wszystkich dla ich dobra, ale też dla porządku na osiedlu.
    • default Re: jak odzyskać naszego kocura? 25.08.06, 13:20
      birgitt napisała:

      > > On nas wciąż pamięta, wiem o tym...

      Naprawdę? A skąd o tym wiesz? Piszesz, że kot ma ok. roku, a u Was nie przebywa
      już od kilku miesięcy, czyli był za Wami krótko i to we wczesnej młodości, nie
      sądzę zatem, aby Was pamiętał, a nawet jeśli, to raczej nie w kategoriach "ach,
      jak bardzo tęsknię za moim państwem". Ja bym sobie dała spokój, z kobietą się
      nie kłóciła, raczej spróbowała zyskać jej sympatię, aby bez przeszkód przekonać
      się naocznie, że kot ma dobre warunki i jest zadowolony z życia. I jeśli
      faktycznie, to niech już sobie tam będzie. Po co mu znowu mącić w łepetynie.
      A kotów jest na świecie mnóstwo, zajrzyj chociażby na sąsiednie
      forum "przygarnij" i rozejrzyj się. Do wyboru, do koloru. I następnego to już
      wykastruj jak prędko się da.
    • birgitt "znawcy" zwierzat 27.08.06, 22:26
      hmmm, najbardziej mnie wkurzaja glosy takich pseudo znawcow zwierzat co sie
      wszedzie odzywaja tylko nie zawsze na temat. Po pierwsze nie przypominam sobie
      zebym pisala ze mieszkam w bloku. Owszem, teraz mieszkam, ale w tamtym czasie
      mieszkalismy w domku moich rodzicow, na obrzezach miasta, gdzie nie ma zadnego
      ruchu i wszystkie koty biegaja po ogrodach wlasnych i sasiadow. Ale nie sadze
      zebym musiala sie z tego komukolwiek tlumaczyc bo nie o tym byl watek.

      Po drugie, kot jest zwierzeciem niezaleznym i potrzebujacym wolnosci i
      prowadzanie go na smyczy uwazam za absolutnie chore. Mam nadzieje ze zaden
      rozsadny czlowiek w zyciu na taki pomysl nie wpadnie, jedynie rozkapryszone
      panienki ktore probuja zamienic kotka w pieska.
      Kot potrzebuje wyjsc na powietrze, urzadzic swoje polowanie, wybiegac sie i nie
      zawsze potrzebny mu jest do szczescia czlowiek. Jak widze te biedne zwierzeta
      siedzace w oknach w blokowiskach i patrzace w dal (albo jeszcze lepiej,
      probujace przez te okna wyskoczyc - nierzadki przypadek) to mi sie wlasnie serce
      sciska. Wiec kim jestescie zeby oceniac moje postepowanie z kotem??? Nasz kot
      byl szczesliwy, wolny i powtarzam ZADBANY. Do tego wszyscy go kochali i szukali
      po calej dzielnicy. To ze sie akurat spodobal pani bo jest bardzo ladny, nie
      upowaznia jej zeby go przygarnac (bo nie byl ani po wypadku ani wychudzony jak
      to niektorzy sugeruja. Po prostu znalazl sie na jej ogrodku).
      A to ze byl niekastrowany jest spowodowane prosta przyczyna: byl jeszcze na to
      ZA MLODY. Jako wielcy znawcy zwierzat powinniscie wiedziec ze najlepszy wiek na
      kastracje kocura to okolo 8 miesiecy. Niestety w tym czasie juz go u nas nie
      bylo a pani, z tego co wiem, tez o to nie zadbala (wiec dzieki niej kot nie
      zostal wykastrowany w ogole).
      Ale co ja sie tu bede rozpisywac, napisalam watek w nadziei otrzymania kilku
      konstruktywnych uwag na temat i takie na szczescie tez sie pojawily (za co
      dziekuje), wiec Wy wszyscy wielcy obroncy naszego kota najpierw sie dowiedzcie
      jaka jest pelna sytuacja a potem podnoscie krzyk.

      A pomysl zapomnienia o kocie i zamianie go na innego tylko swiadczy o
      pomyslodawcy i jego przedmiotowym podejsciu do zwierzat (zgubil sie kotek,
      trudno, znajdziemy sobie nowego)

      Pozdrawiam
      • malina862 Re: "znawcy" zwierzat 27.08.06, 22:34
        Nie denerwuj się:-)Jak kot jest niewykastrowany to niedługo zacznie tej panii
        obsikiwac meble i wtedy z pewnością Ci go odda:-)Narazie próbuj rozmawiać z
        sąsiadką,bądz u niej gościem codziiennie tak aby nie mogła już na Ciebie
        patrzeć.Możesz wymyślić też że kot jest w trakcie leczenia.
        Pierwszy raz się spotykam z taką sytułącją,bardzo Ci współczuje.

        Powodzenia!!!Wolcz o niego!!
        • coffee1 Re: "znawcy" zwierzat 28.08.06, 09:49
          Zastanawiam się nad dwoma sprawami:
          - Skoro kobieta, która przygarnęła Twojego kota, w ogóle go nie wypuszcza na
          dwór, to jak go u niej znalazłaś?
          - Jeśli kot był przyzwyczajony do wychodzenia z domu, to zacznie się upominać o
          to prawo. Pewnie wiesz, jak uciążliwe potrafią być koty, które czegoś bardzo
          chcą. Myslę, że ta pani wypuści go z domu dla świętego spokoju, albo żeby
          zrobić wietrzenie obsiusianych zakątków mieszkania. ;)
          • seniorita_24 Re: "znawcy" zwierzat 28.08.06, 14:27
            Może Pani będzie miała większą świadomość potrzeb i zachowań zwierzęcych i nie
            będzie wierzyć w mity o nieszczęśliwych kotach spacerujących na smyczy. Czekanie
            z kastracja do 8 miesiąca nie jest koniecznością. Nawet kotki ozna juz w tym
            wieku kastrować a co dopiero kocurki.
            • wrexham seniorita 28.08.06, 15:58
              wydaje mi sie, ze z kastracja kocurka wlasnie nie nalezy sie spieszyc, bo potem
              jest problem z ukladem moczowym..
              no chyba, ze to znowu jakas przestarzala teoria i sa nowe mowiace, ze odjajcza
              sie zaraz po urodzeniu (mam kotke wiec tego tematu az tak nie zglebialam)
              • seniorita_24 kastracja kocurka 30.08.06, 14:41
                Kocury moga byc kastrowane wczesiej od kotek. Zaleca się nawet (na stronach
                serwisów weterynaryjnych, u dobrych weterynarzy)odjajczenie przed rozpoczęciem
                znaczenia. Kotek 4,5 miesięczny potrafi skutecznie pokryc niewiele starsza kotkę
                czyli dojrzałość płciową juz osiągnął. Jesli ktos chce czekać z kastrowaniem (bo
                kot np. jest sam i nie przeszkadza mu zapaszek)lub takie ma wskazania od
                weterynarza bo kot nie jest do konca zdrowy to może poczekac dłużej.
      • default Re: "znawcy" zwierzat 28.08.06, 15:44
        birgitt napisała:

        > A pomysl zapomnienia o kocie i zamianie go na innego tylko swiadczy o
        > pomyslodawcy i jego przedmiotowym podejsciu do zwierzat (zgubil sie kotek,
        > trudno, znajdziemy sobie nowego)
        >

        No wybacz, ale to raczej Tobie można zarzucić przedmiotowe podejście - kot nie
        zaginął, tylko zmienił dom, z tego co piszesz nie wynika, że źle mu się tam
        dzieje, trafił tam jako mały kociak, mieszka już kilka miesięcy, przywiązał
        się i zabieranie go stamtąd pewnie byłoby dla niego stresujące. A Ty upierasz
        się przy jego zwrocie, jakby to nie było żywe czujące stworzenie, tylko
        przedmiot, rzecz, która do Ciebie NALEŻY i kropka.
        • annskr Birgitt, gdybyś 30.08.06, 14:30
          wyleczyła kilka kotów z połamanymi miednicami, łapkami, szczękami, potrąconych
          przez samochody, pogryzionych przez psy, może byś zmieniła zdanie o
          szczęśliwych kotach wychodzących.
          Od jakiegoś czasu pomagamy kotom - leczymy i staramy się znajdować im domy - Ty
          od nas nie dostałabyś kota. Także wtedy, gdyby Twój kot trafiła do na - też nie
          dostałabyś go z powrotem.
          • credaq Re: Birgitt, gdybyś 16.09.06, 23:55
            Hm możemy się sprzeczać...nie jesteś w sierci kota więc nie wiesz co jest dla
            niego wiekszej wagi - 7 lat biegania po podwórku i śmierć po kolami samochodu.
            Czy 15 lat życia w zamknietym mieszkaniu w bloku. Ja śmiem twierdzić, ze to
            pierwsze, bo jakość życia jest więcej warta niz ilość.

            Jestem zaskoczona reakcją jakby na to nie patrzeć dramatyczną sytuację. Mój kot
            od 7 lat jest wychodzący. Mieszkam w domku szeregowym na przedmieściach. Tam
            wszystkie koty lażą luzem i sa szczęśliwe. "Opalają sie" na gankach, lażą po
            drzewach i mają przestrzeń, która dla kota jest niezbędna. Mój kot jesr radosny
            i szczęsliwy, czego nie mogę powiedzieć o kocie kumpeli, który żyjąć cale życie
            w bloku tylko śpi, bo nie wie co z sobą z nudów zrobić.

            Autorko postu napisz jak skonczyla się sprawa? odzyskalaś kota?
    • seyahat Re: jak odzyskać naszego kocura? 17.09.06, 14:33
      Moja znajoma staruszka kiedyś przygarnęła "biednego bezpańskiego kotka", który
      okazał się spasionym rudym kocurem. Był bardzo nieszczęśliwy, w końcu jakoś
      udało się go uwolnić od jej troskliwej opieki :-/
      • mist3 Re: jak odzyskać naszego kocura? 17.09.06, 21:55
        to ze kot z nudow caly czas spi to akurat wina wlascicielki, ze nie potrafi mu
        zapewnic rozrywek.
        ja z kolei uwazam, ze zapewniajac kotu, jak piszesz, szczesliwe, acz krotsze
        zycie na zewnatrz narazam go na dosc prawdopodobna smierc w meczarniach -
        szczucie psow na koty, znecanie sie nad nimi dresiarzy lub trucie ich przez
        'zyczliwych' sasiadow, to niejedyne 'atrakcje' dla kotow przewidziane na wielu
        polskich osiedlach.
        ciesz sie, ze mieszkasz w cudownej okolicy, pelnej zyczliwych ludzi i co za tym
        idzie - sczesliwych kotow, ale nie wmawiaj innym, ze opcja z kotem zamknietym
        w mieszkaniu to najwieksze nieszczescie, jakie moze spotkac kotki. bo tak
        niestety nie jest.

        ps. przepraszam za brak polskich znakow. moja kotka spi na mojej rece. nie z
        nudow - z powodu zmeczenia szalona gonitwa za pilka.
        • credaq Re: jak odzyskać naszego kocura? 17.09.06, 22:14
          mist3 napisała:
          >ale nie wmawiaj innym, ze opcja z kotem zamknietym
          > w mieszkaniu to najwieksze nieszczescie, jakie moze spotkac kotki. bo tak
          > niestety nie jest.

          Oczywiście że nie jest to najgorsza opcja z możliwych, gorszą jest na przyklad
          schronisko.
          Ale odpowiedz mi na jedno pytanie. Co byś powiedziala o wlascicielu psa, który
          trzymalby zwierzaka cale jego życie w mieszkaniu. Zero spacerów, wydzielone
          miejsce na kupy i siku. Zapewne uznalabyś, że jest zlym wlaścicielem, co więcej
          okrutnym.

          Jaka jest różnica między psem i kotem? Oboje sa na podobnym
          rozwoju "intelektualnym", mają podobne potrzeby. Kot to nie jest chomik czy
          świnka morska.

          > ja z kolei uwazam, ze zapewniajac kotu, jak piszesz, szczesliwe, acz krotsze
          > zycie na zewnatrz narazam go na dosc prawdopodobna smierc w meczarniach -
          > szczucie psow na koty, znecanie sie nad nimi dresiarzy lub trucie ich przez
          > 'zyczliwych' sasiadow, to niejedyne 'atrakcje' dla kotow przewidziane na wielu
          > polskich osiedlach.

          Chyba trochę demonizujesz. Giną glownie kocury niekastrowane, które szukają
          zwady. Mój w ciągu swojego 7 letniego życia tylko raz zostal ugryziony przez
          takiego kocura. Ale byl mlody, wykastrowany i myślal że z wszystkimi kotami
          można się przyjaźnić:) Dziś na widok takiego kota ucieka z glośnym miaukiem do
          domu.
          • mist3 Re: jak odzyskać naszego kocura? 18.09.06, 19:21
            Z całym szacunkiem, nie każdy ma szczęście mieszkać w okolicy przyjaznej dla
            kotów. Ja takiego szczęścia nie mam. Bezdomne koty, którymi się opiekowałam i
            które odszczrzały naszą piwnicę, 'dziwnym' trafem wyginęły - wterynarz
            stwierdził, że zostały otrute. Świadków nie ma, wszyscy szczęśliwi - w piwnicy
            znowu są szczury.
            Jeden z policjantów ma pieska, który bezkarnie biega sobie po polu - ulubiona
            rozrywka tego pana - szczucie psa na inne małe psy i koty. Pies przy mnie
            zagryzł mniejszego psa, ma na swoim koncie także inne. Sprawy nie ma.
            Kilka razy ratowałam małe kotki z 'czułych' rąk młodzianków. Moje 'szczęście' że
            jestem nauczycielką, więc dresiarze (większość chodzi do szkoły, w której uczę)
            jeszcze się mnie w miarę boją.
            Nie zliczę kotów leżących na poboczu, potrąconych przez samochód.
            Kot to nie pies, pies musi się wybiegać, kot również - ale szalone galopady po
            domu za sznurkiem, walki z myszką, itd, sprawiają, że mój kot jest szczęśliwy.
            Kot potrafi znaleźć sobie o wiele więcej rozrywek w domu niż pies, co
            potwierdzają moi znajomi, trzymający w domu i jedne i drugie zwierzęta. Sam
            fakt, że kot wejdzie na każdą półkę i przy odrobinie fantazji można mu w domu
            zapewnić niezły tor przeszkód i mnóstwo zabawy. Moja kotka potrafi baaardzo
            długo biegać w domu za piłeczką ping-pongową, a jaka jest dumna jak uda jej się
            'zapędzić' piłkę do kąta. Może to taka psychika - kotka jest niesamowitym
            tchórzem i boi się naprawdę wszystkiego, w związku z tym na tzw. wolności
            (abstrahując od środowiska) nie poradziłaby sobie na pewno.
            Nie napisałam, że WSZYSTKIE koty powinny przebywać w zamknięciu. Na pewno gdyby
            ona wykazywała chęć wyjścia, starałabym się jej znaleźć taki właśnie dom z
            ogródkiem w bezpiecznej okolicy.
            Jednak niestety nie wszyscy ludzie mogą mieszkać w domku z ogródkiem, nie
            wszyscy mają też szczęście do fajnych sąsiadów. Nie każdy kot ma ochotę
            zakosztować 'wolności'. Dla mojej kotki, moim nieskromnym zdaniem, lepiej jest
            mieszkać w bloku, niż umrzeć z głodu na wsi, ciesząc się wolnością (to właśnie
            jej groziło, kiedy ją ze wsi wzięłam - była chora, a właściciel jej matki uważa
            leczenie zwierząt niehodowlanych za fanaberię 'miastowych')
            • credaq Re: jak odzyskać naszego kocura? 18.09.06, 20:14
              Mist:) Tak na prawdę myslę, że kotu najbardziej potrzebna jest milość jego
              wlaściela, wspólne zabawy i pelna miska. Zdenerwowaly mnie jednak opinie,
              jakoby kot wychodzący byl niczyj. Można sobie przyjść, zabrać kota i jeszcze
              uslyszeć, ze u kogoś ma lepiej bo nie będzie wychodzil na dwór. Co wiecej jedna
              z forumowiczek, stwierdzila, ze takiej osobie jak autorka w ogóle kota by nie
              dala. Dla mnie to jest maksymalne przegięcie i na takim forum jak to, nie
              powinna tego uslyszeć

              Opisane przez Ciebie przypadki, to glównie dotyczą kotów bezpańskich. To one
              szwendają się po ulicach, piwnicach w poszukiwaniu jedzenia. Mój kot ucieka od
              ludzi i nieoddala się od domu za daleko. Oczywiście istnieje ryzyko ze coś się
              stanie, ale ryzyko jest wpisane w każde życie.

              Mój kot jak nie moze wyjść na dwór, bo na przykalad pada deszcz, to
              autentycznie placze:)Jest to dlugi, przerywany miaukot.

              Co tu wiecej dodać, podrap swojego kota za uchem ode mnie:). Pozdrawiam
              • mist3 Re: jak odzyskać naszego kocura? 18.09.06, 21:54
                Dzięki :)
                Ja się nie obrażam - też nie lubię generalizowania, z żadnej strony :) Czasem
                mi się marzy dom w bezpiecznej okolicy, gdzie mogłabym wypuszczać swoją liczną
                gromadkę :) Na razie mam jednak jedną kotkę, która boi się praktycznie
                wszystkiego, w związku z tym wyjście na pole wcale jej nie pociąga. Siedzi sobie
                przy moskitierze i otwartym balkonie, owszem. Ale jeśli otworzę okno w mojej
                sypialni (również zaopatrzone w moskitierę) - to nie podejdzie za Chiny Ludowe.
                W związku z tym zmuszanie jej do wychodzenia na zewnątrz (pomijając mało
                przyjemne otoczenie za oknem) byłoby barbarzyństwem.
                Pozdrawiam również Ciebie i Twojego kota :)
                • credaq Re: jak odzyskać naszego kocura? 19.09.06, 01:16
                  mist3 napisała:

                  w związku z tym wyjście na pole wcale jej nie pociąga

                  "Na pole" :))) Jestes zapewne z malopolski. Zawsze śmieszy mnie to okreslenie
                  podwórka:) Pozdrawiam
                  • mist3 Re: jak odzyskać naszego kocura? 19.09.06, 20:53
                    U nas w Małopolsce mówimy tak:
                    Mieszkaliśmy na dworze, więc wychodziliśmy na pole, inni mieszkali w lepiankach,
                    więc musieli wychodzić, żeby popatrzeć na dwór :)))
                    Pozdrawiam :)
                    • wiesia.and.company Re:Mnie zastanawia to: szukaliśmy kota przez kilka 20.09.06, 09:17
                      miesięcy. Rozumiem, ze wszyscy w okolicy o tym wiedzieli, porozwieszane były
                      ogłoszenia ze zdjęciami (są przecież tez zdjęcia, bo mają udowodnić teraz, że
                      kotek od zawsze miał opiekunów), szukali rodzice forumowiczki a więc ci, którzy
                      dobrze znają sąsiadów. I ta kobieta o tym wiedziała i celowo ukryła posiadanie
                      kota? Znaczy: ukradła?
                      A w ogóle nie znajduję informacji o tym, co mówi kobieta, obecna opiekunka kota.
                      Może ma swoje racje?
                      Na pewno robiłabym wszystko, żeby swojego kotka znaleźć, pytałabym, dawałabym
                      ogłoszenia wszędzie. Może zatem nie wszystkie możliwości zostały wykorzystane,
                      a czy po 8 miesiącach od zaginięcia wiadomo, że ten kot to ten kot?
                      My tego nie wiemy, a autorka wątku na ten temat nie udzieliła informacji.
                      Może lepiej, żeby kot pozostał u obecnej opiekunki, jeśli jest bardziej
                      odpowiedzialna - lepiej dla kota w przyszłości.
                      A może nie?
                      Nic nie wiem na temat jednego i drugiego opiekuna,
                      Pozdrawiam. Wiesia + 8
                      • credaq Re:Mnie zastanawia to: szukaliśmy kota przez kilk 20.09.06, 22:04
                        > Może ma swoje racje?

                        Jakie racje. Kot wychodzący nie jest niczyi!!!!Ma wlaściela. Nie mozna sobie
                        przyjść i go zabrać bo byl ladny.

                        > Może lepiej, żeby kot pozostał u obecnej opiekunki, jeśli jest bardziej
                        > odpowiedzialna - lepiej dla kota w przyszłości.

                        Co to znaczy bardziej odpowiedzialna? Bo trzyma kota w domu? Wiesz wedlug mnie
                        branie kota do domu, wiedząc że będzie się go trzymać w zamkniętym mieszkaniu
                        jest nieodpowiedzialne i co z tego? Czy to upoważnie mnie do tego, ze moge
                        przyjść do Ciebie, zabrać Ci zwierzaka i twierdzić że u mnie będzie mu lepiej?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka