Dodaj do ulubionych

nowotwor u psa...

26.08.06, 19:47
Witam
nasza sunia ma 10 lat i niedawno okazalo sie ze ma nowotwor na jelicie i na
wątrobie. Strasznie schudla, wlasciwie to juz jest skora i kosci, ale nadal
ma apetyt i jest strasznie "zywa" tzn szczeka, cieszy sie itp. Troche ciezko
sie jej chodzi zwlaszcza po schodach, no i duzo wymiotuje (przewaznie sama
woda) i caly czas ma biegunke, trzeba z nia wychodzic nawet w nocy. Dostaje
leki, ale nie za bardzo jej pomagaja. Mamy male dziecko, ma 3,5 miesiaca, czy
trzymac dalej chorego psiaka? Czy dziecku nie zaszkodza te "zapachy" po
wymiotach? Jeden weterynarz radzil zeby juz uspic, drugi mowi ze jeszcze
poczekac. Z mezem caly czas rozwazamy co dalej robic, strasznie trudno podjac
nam te ostateczna decyzje, bo sunia jest z nami od poczatku i jeszcze ma chec
do zycia, nie poddaje sie chorobie, a z drugiej strony jest malutkie dziecko.
Co robic, podpowiedzcie cos, doradzcie.
Z gory dziekuje za wszystkie rady.
Pozdrawiam Magda
Obserwuj wątek
    • wrexham Re: nowotwor u psa... 26.08.06, 20:06
      jesli suczka ma chec do zycia jak sama mowisz to cieszcie sie nia jak dlugo
      mozecie i jak dlugo ona bedzie w sposob widoczny cieszyla sie, ze zyje; dziecko
      nic do tego nie ma, nie nalezy dawac mu sie grzebac w wymiocinach i tyle;
      nowotworem sie przeciez nie zarazi; w ogole nie widze za bardzo zwiazku dziecko-
      chory pies do uspienia w tym przypadku; troche mi wyglada na to, ze szukasz
      pretekstu do podjecia decyzji o eutanazji?
    • misia007 Re: nowotwor u psa... 26.08.06, 20:10
      Byłam w podobnej sytuacji rok temu.U naszego kota stwierdzono chłoniaka jelita.
      Wiedzielismy, ze przyjdzie taki moment, ze trzeba będzie podjąc decyzje o
      uspieniu.To trudna decyzja i sami musicie do niej dojrzec.Dla nas jedynym
      kryterium było samopoczucie kota, nie chcielismy, zeby cierpiał.Wiem, ze nie
      było dla niego ratunku ale ciągle myslę, ze moze dzień, dwa mogliśmy opóżnic
      jego odejscie.Rozsądek podpowiada, ze bzdury plotę on juz nie chodził, nie
      jadł,sterydu nie pomagały ale wątpliwości ciągle mnie męcza.Madzilka piszę Ci o
      tym, zebys zrozumiała jak będziesz osamotniona w podjęciu takiej decyzji i jak
      pełna watpliwości gdy to sie stanie.Trzymaj sie.
    • jehonala Re: nowotwor u psa... 26.08.06, 23:15
      Mój pies też miał nowotwór, do tego chore serce i podobnie jak twoja suńka długo
      czuł się dobrze, jednak przyszedł taki czas, że choroba zniszczyła go dosłownie
      w ciągu dwóch tygodni i przez ostatnie dni bardzo cierpiał. Zasnął w kwietniu,
      nie było już sensu, żeby dalej się męczył. Miał 15 lat.
      Obserwuj uwanie swojego pieska. Dopóki nie cierpi, niech cieszy się życiem.
      Dziecko na pewno nie ucierpi z powodu wymiocin.
      Pozdrawiam.
      • tymulek Re: nowotwor u psa... 27.08.06, 20:43
        skoro pies nie cierpi dlaczego chcesz odebrac mu zycie??
        odebralam pytanie jako szukanie usprawiedliwienia... Przy malym dziecku jest
        sporo zajecia, przy chorym psie pewnie tez - nocne spacery, ale nikt nie mowil
        ze bedzie łatwo... Sama w chwilach slabosci mialam ochote oddac swoja sunia, bo
        miala "sklonosci" do biegunek, lubila zazygac mi łóżko...tez mam dziecko 3-
        letnie - zaciskam zeby i pcham dalej, obiecalam zapewnic psu w miare szczesliwa
        starosc i wynagrodzic krzywde. Nie mozesz po tylu latach pojsc na latwizne.
        Zycze sily

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka