Dodaj do ulubionych

dylemat moralny-prosze o rade

07.10.06, 19:35
witam, mam nie lada dylemat, pewien członek mojej rodziny (dalszej) posiada
hodowlę psów, gdzie warunki dalekie są od minimalnych określonych w ustawie
dot. hodowli psów rasowych. psy te, wymagające sporo ruchu, zamknięte są
przez 99% czasu na niewielkim klepisku, na którym jednocześnie się
załatwiają, powierzchnia to gliniasta ziemia, która przy deszczach zamienia
się w błoto. psów jest kilkanaście, nie mają swoich kojców, często się gryzą -
na ich ciałach widać wiele zabliźnionych ran, psy mimo bardzo łagodnej rasy
są agresywne lub bojaźliwe, nie znają ludzkiej miłości, zabawy (każda zabawka
oznacza dla nich walkę, więc nawet patyka nie mają na swoim klepisku),
jedzenia innego niż ta sama sucha karma przez całe życie, ale to nie
wszytsko... dzisiaj dowiedziałam się, że jeden z psów został zagryziony przez
pozostałe...nawet nie chcę sobie wyobrażać tego, jak wyglądają pozostałe, bo
wiem, że przy takiej sforze, kiedy dochodzi do walk, to dosłownie wszystkie
psy rzucają sie jeden na drugiego. żadne tłumaczenia nie dają rezultatu. mam
zamiar zgłosić sprawę do towarzystwa opieki nad zwierzętami, ale oznacza to
jednocześnie, że cała rodzina odwróci się ode mnie.sumienie nie daje mi na to
bestialstwo dłużej patrzeć, a uwierzcie -wiele cierpienia widziałam u tych
biednych piesków.co radzicie w takiej sytuacji? dodam, że ten człowiek nie
robi im krzywdy celowo, sam wszystkie środki przeznacza na nie, on po prostu
już nie myśli kategoriami zdrowego psychicznie człowieka i nie rozumie, że je
unieszczęśliwia. nie chce ich oddać, ani poprawić ich warunków bytowych, a
najbliższe mu osoby są wobec tego bierne.
Obserwuj wątek
    • blue.berry Re: dylemat moralny-prosze o rade 07.10.06, 20:21
      nie widze tutaj zadnego dylematu. sorry ale jesli dzieje sie taka krzywda i
      nikt na to nie reaguje, a do tego wszyscy sie obraza jak to zglosisz do TOZu to
      ja osobiscie nie mialab ym problemu z wyborem - taka rodzina dla mnie byla by
      nic nie warta a juz napewno nie warta smutku po tym jak sie odwroci.
      jelsi piszesz ze ten czlowiek celowo nie przyczynia sie do tragedii psow to
      znaczy ze rzeczywiscie jets chory psychicznie i nalezalaby go leczyc a pod
      opieka nie powinien miec nawet chomika. choc przyznam ze ciezko mi to zrozumie
      jak mozna nie widziec takiej psiej krzywdy przyczyniajac sie do niej.
      powiem tak - ja bym nie miala problemu z wyborem i sprawa juz dawno bylaby
      zgloszona do TOZ, strazy miejskiej, moze tez fundacji emir i innych miejsc.
      zycze powodzenia
      a co do rodziny - jesli nie widza takiej psiej krzydy moze nie bedzie wielkiej
      straty jak sie obraza.

      zycze powodzenia
    • mist3 Re: dylemat moralny-prosze o rade 07.10.06, 20:25
      ja bym zgłosiła. Jeśli uważasz, że jest to wręcz człowiek chory, to może to by
      nim wstrząsnęło i skłoniło do zajęcia się sobą. TOZ to nie bestie w ludzkim
      ciele, jeśli zobaczą że człowieka to po prostu wszystko przerasta, na pewno nie
      pociągną go do odpowiedzialności. Wiem, że w USA taki syndrom jest osobną
      jednostką chorobową (rodzaj zbieractwa) i podlega leczeniu, nie wiem jak to jest
      w Polsce. Ale na pewno i zwierząt szkoda i człowieka szkoda, jeśli krzywdzi je
      nieświadomie.
      • kasiaslask dodam, że... 07.10.06, 20:48
        jest jeszcze sprawa, o której nie napisalam, dla mnie chyba najważniejsza...
        jakis czas temu wzięłam od niego suczkę, która rok była u mnie. tak się
        złozyło, że około miesiąca temu mi ją zabrał i jeśli poczynię takie kroki, to
        na pewno mi jej nie odda, a czuję się tak, jakby mi serce wyrwał. nie wiem, co
        się z nią dzieje, wiem natomiast, że strasznie za mną tęskni i na pewno nie
        umie się znaleźć w tej saytuacji, bo przyzwyczaiła się do normalnego domu,
        spacerów, głaskania, nie do ciągłej walki lub ucieczki. ta osoba ciągle
        przeciąga mówiąc, że jescze nie może mi jej oddać, że wkrótce (uważa, że u
        niego jest jej lepiej). nie chcę jej stracić, bo ją pokochałam od pierwszego
        spojrzenia ...nie mam umowy kupna, więc teoretycznie należy do niego. i co tu
        robić? już jestem tak psychicznie wymaltretowana, że nie mogę racjonalnie
        myśleć.
        • ap77 Re: dodam, że... 07.10.06, 21:20
          jak to ci ja zabral???????????/
        • blue.berry Re: dodam, że... 07.10.06, 22:12
          przepraszam bardzo ale teraz to juz kompletnie nic nie rozumiem. wiesz w jakich
          warunkach zyja tam psy pozwolilas zeby twoja sunia tam wrocila?? rany!! albo
          masz 13 lat i rzeczywiscie niewiele mozesz zrobic jako nieletnia albo jestes
          jakas niezaradna oferma i tyle. cala ta historia jest pokretna i chora. jesli
          jestes pelnoletnie to wez sie w garsc i zalatw ta sprawe. chocby po to zeby
          odzyskac swojego psa. nie ma sie kompletnie nad czym zastanawiac. jesli
          poczynisz kroki to w pierwszej kolejnosc wlasnie odzyskasz swoja sunie. z tym
          ze zglaszajc sprawe do TOZ w pierwszej kolejnosci zaznacz ze jednen z psow jest
          twoj i zostal ci przez tego czlowiek odebrany.
          bosz jak mozesz wogole sie zastanawiac???
          • kasiaslask Re: dodam, że... 08.10.06, 08:46
            po pierwsze, proszę mnie nie obrażać, op drugie-zabrał ją, kiedy była kilka dni
            u mojej teściowej -zostawiłam ją tam, bo na kilka dni wyjechałam, więc nie było
            mnie przy tym, po drugie, prawnie to nie jest mój pies, nie mam umowy kupna-
            sprzedaży, więc zgodnie z prawem nie mam do niej prawa
            • blue.berry Re: dodam, że... 08.10.06, 12:41
              80% ludzi posiadajacych psy nie ma na nie umowy-kupna sprzedazy. nawet ci co
              kupowali psy z oficjalnych hodowli. ale widze ze dla ciebie kazda wymowka jest
              dobra - nie mam umowy, bylam u tesciowej, to tak naprawde nie jest moj pies...
              wiesz co ci powiem, gdyby to byl moj pies (podarowany, sprzedany czy nawet dany
              tymczasowo pod opieke) i gdyby zabral go czlowiek ktory inne psy przetrzymuje w
              takich warunkach jak piszesz tobym na drugi dzien a moze nawet tego samego dnia
              poszla na policje i razem z ta policja jak rowniez z TOZem pojawila sie u tego
              goscia w celu odbioru psa. a jakby mi sie nie chcialo czekac na policje to bym
              zadzownila do paru moich znajomych i poszla i odebrala psa bez policji.
              nie rozumiem tej calej sytuacji a za kazdym pozstem nie rozumiem jej bardziej.
              i nie znajduje na podstawie tych informacji jakie udzielilas zadnego
              wytlumaczenia. a i pozdorowienia dla tesciowej ktora oddala twojego psa.
              zapewne jest to swietna tesciowa.
            • annb Re: dodam, że... 09.10.06, 08:37
              jak wyzej
              zabral twoją wlasnosc
              dochodz zwrotu
              umowa ustna tez jest zobowiazaniem
              byla u ciebie, jest twoja
              on ja zawlaszczyl
              policja
              sad
              koniec
              na co czekasz?
              boisz sie ze sie rodzina odwroci?
              a niech sie odwroci
              po co ci taka tesciowa ktora wydaje twojego psa
              po co ci taka pomylona rodzina??
        • esqual Re: dodam, że... 07.10.06, 22:17
          To jakas chora sytuacja.Pomijam fakt fabrykanta psow.Ale przeraza mnie ,ze
          dalas odebrac sobie psa.Oczywiscie jako suka bedzie potencjalna matka
          szczeniat.Eksplatowana do granic jej mozliwosci.Czy ta pseudo hodowla ma jakis
          przydomek?Czy moze szczeniaki odstawiane sa bezposrednio na bazar.A co do umowy
          kupna to jakies bzdety.Wielu wlascicieli psow jej nie posiada.Sa chyba jacys
          swiadkowie ktorzy moga potwierdzic fakt ,ze nabylas tego psa.
          • asakusa Re: dodam, że... 10.10.06, 20:05
            A moze masz skoro byla u Ciebie rok, masz świadectwo szczepien( wowczas widnieje
            tam rowniez nazwisko wlasciciela).Oczywiscie- musisz odebrac swojego psa.Zycze
            powodzenia
        • mjot1 Re: dodam... 07.10.06, 23:12
          A ileż to sobie latek liczysz bidulko?
          • kasiaslask daruj sobie 08.10.06, 08:49
            skoro nie masz nic konstruktywnego do napisania to może sobie odpuść, bo nie
            jesteś w mojej skórze i nie wiesz o mnie nic, a ja nie mam ochoty wypisywać tu
            kilkustronnicowych wypracowań zawierających wsztskie szczegóły z mojej
            rzeczywistości
            • mjot1 Re: OK 08.10.06, 11:48
              OK. Odpuszczam sobie. I za nietakt przepraszam.
              Jednak nijak pojąć nie jestem w stanie problemu, który raczyłaś publicznie tu
              wyłuszczyć.
              Hm... Niechybnie zbyt tępym by pojąć...
              Jeśli idzie o krzywdę zwierzaków to wszystko jest jasne, lecz Twe problemy
              rodzinne są niespotykane i dla mnie niepojęte!
              Piszesz o krewnym: „on po prostu już nie myśli kategoriami zdrowego psychicznie
              człowieka”
              Stwierdzasz też: „mam zamiar zgłosić sprawę do towarzystwa opieki nad
              zwierzętami, ale oznacza to jednocześnie, że cała rodzina odwróci się ode mnie”
              Czyli że co?
              Mam uwierzyć, że cała Twoja rodzina ma problemy z... (delikatnie mówiąc) z
              rozsądkiem?
              Naprawdę nie masz (może nie potrafisz znaleźć) wspólnego języka z nikim?

              Jeszcze jedno.
              Sposób rozwiązania problemu, który tu zasugerowano a który zdajesz się
              podzielać mianowicie: „donieść!” jest niczym innym tylko donosem.
              Oczywiście cel uświęca środki. No bo, po jaką cholerę strzępić sobie język na
              niepotrzebne rozmowy z bliskimi skoro są służby, które załatwią problem
              w „trymiga”.
              Więc idź i czyń swą powinność. I pamiętaj, że nie jesteś pierwsza, że szlak już
              przetarto.
              W razie jakichś problemów przeczytaj (jako instrukcję) świetlany żywot
              niejakiego Pawki Korczagina.

              Najniższe ukłony!
              Z poparciem M.J.
              • kasiaslask Re: OK 08.10.06, 13:40
                otóż do tego człowieka ZADNE argumenty nie przemawiają, to nie zaczeło sie
                wczoraj. uściślę - to rodzina męża, więc ja zastałam taką sytuację, w żadnym
                razie się do niej nie przyczyniłam
                • mjot1 Re: OK 11.10.06, 19:40
                  Po przeczytaniu dalszych (poniżej) szczegółów stwierdzam, że odważna jest z
                  Ciebie dziewczyna, że doskonale znasz swego współmałżonka i że jesteś go
                  zupełnie pewna.
                  Mniemam, że jednak próbujesz zagrać zbyt ryzykownie. Rodzina to jednak baaardzo
                  wysoka stawka.
                  Hm... A jednak patrząc na to z boku to... Wypisz wymaluj... Pawka!
                  On też bardziej ufał służbom niźli rodzinie. Lecz przecie zyskał w służbach
                  tych wieeelkie poważanie.

                  Najniższe ukłony!
                  Powodzenia w tej ryzykownej grze życzący M.J.
                • malgoska13 Re: OK 16.10.06, 15:53
                  fajna rodzina...
        • malgoska13 Re: dodam, że... 16.10.06, 15:49
          jak to zabrał i nie odda, to psychopata jakiś czy co? Zgłoś sprawę gdzie trzeba
          i daj kres temu bestialstwu.
    • malina862 Re: dylemat moralny-prosze o rade 07.10.06, 22:35
      Masz dylemat moralny?Mam pomysł jak Ci pomóc opisz mi dokładnie sytuacje na
      priv to ja dam znać komu trzeba skoro ty jako członek rodziny będziesz się z
      tym żle czuła możemy to załatwić w ten sposób
      • kasiaslask dzięki 08.10.06, 08:59
        już chyba podjęłam decyzję, sama zadzwonię, tylko zastanawiam się, jakie mogą
        być konsekwencje, czy np. nie skończy się na wlepieniu kary i tyle
        • szuwary4 Re: dzięki 08.10.06, 11:12
          Malina ma Kasiu dobry pomysł i w razie gdyby jednak wystapiły okolicznosci,
          które by Cię zatrzymały przed zrealizowaniem decyzji, że zrobisz to osobiście -
          to skorzystaj z niego. A czy rozmawiałaś z kimś z Twojej rodziny na ten temat?
          Bo być może ktoś z nich ma podobne zdanie, tylko boi się pierwszy zacząć i okaże
          sie, że masz tu jakichś sojuszników. Co do kary, to można zawalczyć o odebranie
          mu prawa do posiadana jakichkolwiek zwierząt. Gdy wkroczy TOZ, to prawdopodobnie
          zwierzęta zostaną skonfiskowane i skierowane do najbliższego schroniska. Dobrze
          byłoby wtedy o nich pamietać i szukac im opiekunów, bo schronisko to czasem
          wejście z deszczu pod rynnę. Odwagi i powodzenia .Pozdrwiam








          • hania261 Re: dzięki 08.10.06, 15:15
            Przykro mi, ale Twoja sunia napewno jest szczenna i on Ci jej nie odda dopoki
            psina nie wychowa na tyle szczeniat zeby mozna je bylo sprzedac.
            • tymulek kasiu slask 08.10.06, 17:46
              mysle ze musialas sie wzenic do chorej rodziny... przemilcze co mysle na temat
              Twojego meza. Moze to nie bylo mile ale tak wlasnie mysle. Polecam zdecydowanie
              pojsc osobiscie do TOZu i umowic sie na wspolna interwencje w towarzystwie
              policji. Po co osobiscie?? A no po to zebys nigdy wiecej nie musiala myslec czy
              warto zadzialac w sytuacji gdy jestes pewna ze dzieje sie zle i ciagle nie
              umiesz podjac wlasciwej decyzji. Pokochalas od pierwszego spojrzenia psa - jak
              piszesz ale spokojnie czekasz az reszta sfory zagryzia ja...
              chyba ze Twoj post jest mizernej jakosci prowokacja
            • kasiaslask Re: dzięki 09.10.06, 06:09
              na szczescie nie jest, bo nie ma narazie cieczki, a nie odda mi jej z powodow
              osobistych-urazilam jego dume, mowiac, ze jak sie jeszcze raz psy tam pogryza
              to zadzwonie do tozu
    • kasiaslask Dziekuje za komentarze 09.10.06, 06:15
      mam teraz zamiar pokazac mojej tesciowej opinie normalnych ludzi na ten temat,
      moze to pozwoli Jej zrozumiec, dlaczego spelnie swoja powinnosc i zrobie cos,
      co juz dawno temu powinnam byla zrobic...
      pozdrawiam


      • tymulek Re: ale czy to cos zmieni?? 09.10.06, 10:19
        tesciowa Ci tego psa nie zabrala i nie z nia masz stoczyc walke... ze jej
        pokazesz co mysla psiarze to nic nie zmieni...
        Twoim obowiazkiem jest poprawic los tamtych psow a przede wszystkim
        odzyskanie "swojego" psa... tak mysle i chcialabym bardzo zebys potwierdzila ze
        tak wlasnie zrobisz...
        Albo przynajmniej zrob jak ktos proponowal - podaj namiary na "hodowle" niech
        inni sie tym zajma
        Zycze duzo samozaparcia
        • kasiaslask Re: ale czy to cos zmieni?? 10.10.06, 06:45
          chodziło mi o to, żeby teściowa zrozumiała, że to co robię, nie jest wymierzone
          przeciwko jej rodzinie, tylko podyktowane zwykłymi ludzkimi odruchami. Ona jest
          pod ogromnym wpływem męża i poddaje się wszystkiemu, co on wymyśli, a jest
          takim mężem, jak i hodowcą... Obiecuję, że wkrótce napiszę o rezultatach moich
          działań- skoro już poruszyłam ten temat na forum i w pewien sposób
          zaangażowałam w to Was miłośnicy zwierząt, to oczywiście nie dam Wam długo się
          martwić ani denerwować tą sytuacją. Ja przyznam, że mam dość uległy charakter i
          jak dotąd nie miałam znikąd wsparcia, stąd tyle zwlekałam, ale w końcu
          znalazłam siły, żeby to zmienić, więc trzymajcie kciuki i do usłyszenia,
          pozdrawiam serdecznie!
          • tymulek Re: ale czy to cos zmieni?? 10.10.06, 09:58
            Kasiu, mam nadzieje ze sie nie zlamiesz.... bede wygladac wiesci, choc ...
          • wrexham Re: ale czy to cos zmieni?? 10.10.06, 11:33
            widze, ze nie bedziesz walczycz odleglym powinowatym tylko z... wlasnym tesciem :(
            nie dziwie sie, ze dlugo zbieralas sily - to powazna batalia, ktora moze miec
            wplyw na inne dziedziny twojego zycia niestety; ale sprawa jest sluszna wiec
            zycze powodzenia i samozaparcia
            pozdrawiam wrex.
    • mmk9 Re: dylemat moralny-prosze o rade 10.10.06, 11:35
      Pewien członek mojej rodziny/dalszej?..... tak to się zaczęło. Potem doszly
      nowe fakty do opowieści w odcinkach i cóz my mamy ? Po prostu teść. Kasiu,
      czyżbyś za chwilę miała wyznać, że Twoj mąz jest wspolnikiem tej
      pseudohodowli / I ze wlaściwie tam mieszkacie... I ze właściwie z tego
      żyjecie ? Dlaczego tak dziwnie opowiadasz ?
      • kasiaslask bo tak 10.10.06, 19:25
        bo nie chciałam wdawać się w takie szczegóły, poza tym nie uważam się
        zobligowana do tłumaczenie Ci czegokolwiem, bo nie jest to głównym wątkiem
        mojej opowieści. powiedziałam tyle, ile wydawało mi się konieczne w każdym
        punkcie tej dyskusji
        • g.i.jane Re: bo tak 10.10.06, 19:47
          Rzeczywiście sprawa wygląda gorzej niż można było początkowo sądzić. Doniesienie
          na własnego teścia to jest prawdziwy dylemat moralny. Życzę Ci, Kasiu,
          wytrwałości i cokolwiek by się nie stało pamiętaj, że działasz w słusznej
          sprawie, w obronie tych, które się same bronić nie mogą. Trzymam kciuki żeby Ci
          się powiodło.
          • malgoska13 Re: bo tak 16.10.06, 15:56
            to nie jest żaden dylemat, takich ludzi trzeba tępić, zrób to co należy -
            powodzenia.
        • mmk9 szczegóły 10.10.06, 20:22
          są ważne, bez nich jest za dużo pytań. Dzięki szczegolom już wiem, dlaczego
          Twoja teściowa ot tak po prostu oddała Twojego psa. Okazuje się, że nie byle
          pociotkowi. Postępowanie teściowej jest więc racjonalne, ale Twoje wcale.
          Brakuje mi jeszcze jednego szczegołu, moze dla ciebie jest on nieistotny/hihi/.
          Jaki jest stosunek Twojego meza do historii z Twoim podobno psem ? Czy on nie
          jest w stanie wyciągnąć Twojej własności od swojego ojca/ojczyma?/matki ? Nawet
          jesli dla Ciebie upominanie się było niezręczne, to przeciez nie dla niego ! I
          czy nie mogłby pomoc w poprawieniu warunkow życia zwierząt ? Chocby zrobić
          przegrody na tym klepisku, jak już nic innego się nie da ? Do odpowiedzi nie
          jesteś zobligowana, jak rownież nie bylaś zobligowana do poruszania tego tematu
          na forum. Ale poruszyłaś, więc nie dziw sie, ze czytający reagują.
          • tymulek Re:pogubilam sie 12.10.06, 11:44
            kurcze, nie mam czasu czytac raz jeszcze... skad wiadomo ze to tesc ma ow
            hodowle? tesciowa wydala psa, ale nic o tym ze tesc jest hodowca nie pamietam??


            Kaska, czy juz cos zrobilas w sprawie ?? Bo jesli ciagle sie wahasz to mysle ze
            wahac sie bedziesz do konca zycia swojego, pociotka badz psa... nie umiesz sie
            przemoc daj namiary na hodowce Tobie bedzie lzej a sprawa zostaie
            zalatwiona.... A swoja droga, udaj sie na miejsce i popodgladaj co z Twoim
            psem, ktorego q...mac kochasz. za chwile mnie rozsadzi!! (jak odebralismy Majke
            wlascicielowi i dla dobra reszty naszych psow i mojego rocznego dziecka
            umiescilismy ja w schronisku (grzybica, pchly i podejrzenie innych syfow, oraz
            zwichnetej psychiki) przez miesiac jej pobytu tam (bo akurat zlapala kaszel
            kenelowy) schudlam 6 kg i nie spalam po nocach nie mogac sie skupic na niczym a
            wcale psa nie kochalam - ja tylko czulam sie odpowiedzialna za jej krzywde bo 7
            lat wczesniej wydalam czlowiekowi, ktory sprawial wrazenie milosnika psow...
            Wiec prosze - napisz tu jeszcze raz (miej odwage) ze kochasz tego psa i czekasz
            az sprawa sama sie rozwiaze!!!! Bo albo sytuacja, ktora opisalas jest ostro
            przerysowana, albo wymyslilas sobie cala sytuacje w ramach "zabawy forumowej" -
            pt sprawdzimy ich reakcje, pomanipulujemy sobie troszke cudzymi uczuciami...
            • tymulek Re:pogubilam sie 12.10.06, 20:16
              dobra, juz wiem skad wiadomo ze to tesc...
    • wrexham Re: dylemat moralny-prosze o rade 16.10.06, 12:10
      kasia, pisz jak sie rozwija sytuacja i czy juz cos zrobilas czy ciagle zbierasz
      sily; trzymamy kciuki za pomyslne rozwiazanie
      wrex.
      • cnn3 Re: dylemat moralny-prosze o rade 16.10.06, 15:03
        wyglada mi to tylko na prowokacje.
        rok byla u ciebie ta suczka i nie miala jeszcze cieczki? Co to za mutant z niej?
        i gdzie w tym wszystkim jest Twoj maz?
    • lycynka342 Re: dylemat moralny-prosze o rade 16.10.06, 20:19
      zglos anonimowo wiec

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka