fraida
13.10.06, 01:13
Witam. Mam nadzieje na pomoc osob ktorym zwierzeta chorowaly/choruja na raka i
poddawane są chemioterapii. Otoz moj 8-letni kotek ma raka. Ma taką wypuklosc
na gorze noska miedzy oczami i na podstawie rentgena lekarz stwierdzil
raka(kot ma przez tego raka ubytek kosci nosowej). lekarze mowią ze stadium i
umiejscowienie nowotworu jest takie ze nic sie nie da zrobic. I daja mu kilka
tygodni zycia. Chdzi o to ze kot sie po prostu dusi bo nie moze oddychac.
Podano mu sterydy po ktorych poczul sie o wiele lepiej. Obrzek w nosku ustapil
lub sie zmniejszyl, kot zaczal jesc, pic i znow przychodzic na kolana. Lekarz
zaproponowal chemioterapie, skoro dosc dobrze podzialy na niego te sterydy
wiec jest szansa ze mozna mu jeszcze troche przedluzyc zycie. Ale jednoczesnie
lekarz mowi o tym ze kot nie moze czuc sie dobrze z takim ubytrkiem kosci i
trzeba by pomyslec o eutanazji. No i teraz wlasnie moje pytanie-czy poddawanie
kota chemioterapii w takim stadium choroby jest moim egoizmem?
Jakie są Wasze doswiadczenia? Chodzi mi o to czy to ma sens? Nie wiele wiem o
tym jak zwierzeta chemioterapie znoszą i czy nie jest im po prostu wtedy o
wiele gorzej?? Jesli jest w perspektywie wylecznie to to męczarnia ma sens ale
jesli on juz i tak nie wyzdrowieje...Jakie są Wasze doswiadczenia w tym temacie?
Bede wdzieczna za wszelkie informacje, rady i podpowiedzi.