madaso
14.10.03, 09:48
Chciałabym podzielić się z Wami "przygodą" jak spotkała mnie we wrocławskim
schronisku dla zwierząt;
otóż tydzień temu wypatrzyłam w schronisku prześlicznego pieska i pokochałam
go od razu, chciałam wziąć go do domu ale Pani która załatwia
sprawy "adopcji"
psiaków powiedziała, że sunia przechodzi kwarantanne Tj. 14 dniowy okres w
czasie którego psa nie można wziąć bo czeka na "zaginionego" właściciela.
W czasie tego tygodnia 3 razy dzwoniłam i 2 razy byłam zapytać czy jednak nie
mogłabym psiaka wziąć wcześniej bo dzieciaki aż piszczały ze
zniecierpliwienia ale Pani uparcie powtarzała, że nie może go wydać bo ktoś
posądzi ją o łapówkarstwo.
wczoraj był 13.10 jest pierwszy dzień kiedy psa można było wziąć pojechałam
więc
przed 8 rano i cóż się okazało, że w piątek ktoś już pieska zabrał, a ja
byłam w piątek i mnie nie pozwolono go wziąć - i teraz się zastanawiam czy
ktoś dał łapówkę czy też powracają czasy towaru spod lady i ten psiak dostał
się komuś po znajomości????????
Mam nadzieję że psu będzie dobrze w nowym domu ale moje dzieciaki są bardzo
smutne bo nie potrafią tego zrozumieć...