Dodaj do ulubionych

walczace(niebezpieczne) psy w Polsce

08.11.03, 22:43
Jestem zdziwiona ze w Polsce jest tyle tych psow, mimo ze ludzie glownie
mieszkaja w blokach.

Ja mieszkam w kraju bardzo przestrzennym, gdzie sa glownie domy z ogrodami, a
mimo to niebezpieczne rasy sa niedozwolone.

Nie bardzo rozumiem po co komu pies, ktory jest specjalnie hodowany z
nastawieniem na cechy walczace? Moim zdaniem gdy taki pies pogryzie
wlasciciel powinien podlegac wieloletniemu siedzeniu w wiezeniu. A za
pogryzienie na smierc - wlasciciel powinien wisiec.
Obserwuj wątek
    • wadera2 Re: walczace(niebezpieczne) psy w Polsce 09.11.03, 21:11
      W Polsce trzeba niby mieć na takiego psa pozwolenie. Piszę niby, bo wątpię czy
      ktokolwiek to egzekwuje. W dodatku te psy to na ogół kundle, psy bez rodowodu
      tylko podobne do tych ras z wyglądu, ale niestety nie mniej groźne.
      A tak w ogóle to czytałam wywiad z panem ze związku kynologicznego, który
      twierdził, że zawsze po wypadku zagryzienia kogoś przez psa mnóstwo ludzi
      dzwoni do związku z pytaniami o hodowle psów rasy, z której był pies-
      zabójca.Nie są to na pewno miłośnicy zwierząt, ani co gorsza ludzi.
    • polly Re: walczace(niebezpieczne) psy w Polsce 10.11.03, 00:40
      Wiesz co?
      najczęściej takie psy posiadają tzw. "drechy" czyli:
      Nastolatki, absolutnie nieodpowiedzialne, kolesie którzy oprócz narkotyków,
      bicia i okradania ludzi stawiają sobie za cel "zaszpanowanie" kolegom. Kupują
      sobie więc takie psy, żeby dobrze wyglądać. Mam sąsiada z takim psem - pitt
      bull. Pies jest niewyszkolony i niebezpieczny, a jego właściciel zwykle
      wyprowadza go bez smyczy i bez kagańca (kiedy go woła do domu pies przychodzi
      może po piatym a może po siódmym zawołaniu). Jeden z innych sąsiadów, założył
      na naszym podrwórku gołębnik i kupił rasowe gołębie. Owy koleś - właściciel
      pitt-bulla, na moich oczach poszczuł psa na jednego z tych gołębi - powiem
      tyle, że pies był szybszy, a właściciel bardzo z niego zadowolony. Poza tym
      jakiś rok temu byłam świadkiem jak spotkał sie on ze swoim kolegą, który miał
      identycznego psa. Zakończeniem wizyty było uskutecznienie walki ich psów.
      Szczuli na siebie oba pitt bulle, aż zaczęły się poważniej gryźć. Po
      rozdzieleniu jeden z psów miał na szczęście tylko skaleczenie na pysku i
      leciała mu krew. Oprócz tego zajścia byłam jeszcze świadkiem kiedy to mój
      wspaniały sąsiad próbował sprowokować walkę swojego psa z bezdomnym wilczurem.
      Na szczęście wilczur okazał się na tyle mądry, żeby dać nogi sa pas.
      Co powiecie o takiej sytuacji?
      • gradaczka do polly 10.11.03, 01:56
        wogole zal mi tych psow hodowanych do walk. To jest makabra.

        i te golebie. I az mi sie niedobrze zrobilo gdy czytalam o wilczurze bezdomnym.
        wilczur mimo wielkosci, nie jest taki mocny. Sama mam wilczura, a takieo
        bandyte bym zastrzelila. A jak to jes polly, ze nikt nie doniesie na tego zboja?
        chociazby anonimowo??? Tutaj to by dawno psa zabrali, a wlasciciel by placil
        ciezlka kare.
        • polly Re: do polly 10.11.03, 16:10
          Hmm - ja tam bym doniosła, ale komu?
          Poza tym wiem, że to koleś który jest z mojego podwórka bo go tu b. często
          widzę, ale nie wiem konkretnie w której klatce mieszka, więc też nie wiem jak
          się nazywa...
          Moge o to zapytać jego kolegę - ale to taki sam "zbój" jak on (tyle że bez psa)
          więc wiesz... jakby się domyślił to pewnie by poszczuł tego swojego psa na moją
          pisiczkę... (Już raz została zatakowana przez pitt bulla - skończyło się na
          szczęście tylko miesięcznym gipsem na łapie... - jak chcesz to o tym też
          opowiem - kolejni nieodpowiedzialni właściele...)
          Jeśli znasz jakiś telefon do jakiejś organizacji gdzie mogłabym kogoś o tym
          powiadomić to oczywiście skorzystam, bo na policje nie pójdę - będę musiała
          własnym nazwiskiem podpisać zeznania... co tu dużo gadać - boję się nie tyle o
          własną skórę, co o mojego psa...

          Dodam coś jeszcze... te gołębie to Pawiki - bardzo ładne są ale kiepsko latają
          i są dośc głupie ;> Moja też próbowała je gonić ale jej nie pozwalam.
          Poza tym - co do pitt bulla - ten koleś go puszcza ze smyczy niezależnie czy w
          piaskownicy bawią sie dzieci czy nie... a najczęściej się bawią... Ich rodzicom
          to nie przeszkadza, za to częściej się zdarza, że mają do mnie pretensje, gdy
          mój pies (pod nieobecność dzieci) lubi czasem wykopać w piaskownicy dziurę
          (nigdy się jeszcze nie załatwiła do pisaku) - ok rozumiem ich obawy - ale jeśli
          już, to powinni prędzej powiedzieć coś właścicielowi tego pitt bulla...
          Ludzie naprawdę nie mają wyobraźni...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka