Dodaj do ulubionych

Agresywna kotka

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.03, 18:26
Kota ma rok, u mnie jest od 2 miesiecy, wczesniej byla chowana na wsi, gdzie
nie byla traktowana zbyt dobrze (tak sadze, bo na poczatku wszystkiego sie
bala). U nas ma dobre warunki, niczym nie jest stresowana, wiec przestala sie
bac, ale mamy z nia inny problem - zaczela byc agresywna. Najczesciej
sytuacja wyglada w ten sposob: kocica zaczyna sie lasic do ktoregos z nas,
mruczy i ewidentnie chce, zeby ja glaskac, a potem nagle, bez zadnego
ostrzezenia, zaczyna gryzc i drapac.
Nie mam pojecia, co robic: czy nie reagowac na jej prosby o pieszczoty, czy
glaskac mimo drapania i gryzienia? Ktos z was mial taki problem ze swoim
kotem?
Pozdrawiam, marchefka
Obserwuj wątek
    • Gość: Maja Re: Agresywna kotka IP: *.chello.pl 16.11.03, 19:10
      Kotka może traktowac was jak inne koty i w taki właśnie sposób się z wami
      bawić. Sposoby są dwa - możesz przy każdym pokazie agresji zachować się jak
      kot - nasyczeć na kotkę, naprychać na nią, przycisnąć do ziemi, a nawet lekko
      ugryźć np. w kark. Możesz też przy każdym takim zachowaniu natychmiast
      przerywać zabawę, pokazując, że to nie jest zachowanie akceptowane.
      I do tego oczywiście mnóstwo zabawy, która nie grozi podrapaniem i pogryzieniem
      np. myszą na wędce (polecam!), żeby pozbyła się nadmiaru energii.
      • Gość: marchefka Re: Agresywna kotka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.03, 12:56
        Dzieki za rady, postaram sie posyczec i poparskac :)
        Kotka ma duzo ruchu i tak, bo jest u nas ze swoja corka, 4-miesieczna Jonka, z
        ktora sie non-stop po przyjacielsku pierze... Tylko martwila mnie ta jej
        agresja, na pewno nie spowodowana brakiem ruchu :)
        Pozdrawiam i jeszcze raz dzieki
        marchefka
    • Gość: aga Re: mała dygresja IP: *.crowley.pl / *.waw.cdp.pl 17.11.03, 09:16
      Koty na wsi często są dzikie ale nie znaczy to że są źle traktowane!...
      Powiedziałabym, że mają tam nawet lepiej niż w mieście.
      • Gość: marchefka Re: mała dygresja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.03, 11:34
        Ago, zgadzam sie z twoim stwierdzeniem, ale ja pisalam o jednej, konkretnej
        kotce, ktora chyba jednak byla zle traktowana, skoro ucieka na kazdy halas (np.
        wczoraj probowala uciekac, kiedy zaszelescily kartki ksiazki), miala matowa
        siersc (teraz juz ma blyszczaca, bo dobrze dostaje jesc) i ktora malo nie
        zabije sie o drzwi uciekajac z pomieszczenia, w ktorym ktos stawia wiekszy krok
        (co wyglada, jakby chcial kopnac). Nie uwierze, ze kot, ktory ma takie odruchy,
        byl dobrze traktowany.
        A najsmieszniejsze jest to, ze ten kot nadal mieszka na wsi, tylko ze teraz
        awansowal z podworka do innego domu i innego wlasciciela...
        Pozdrawiam
        marchefka
        • Gość: aga Re: mała dygresja IP: *.crowley.pl / *.crowley.pl 17.11.03, 16:37
          :) Koty na wsi najczęściej dostają od gospodarzy tylko mleko (dwa razy
          dziennie). Resztę pokarmu zdobywają najczęściej same polując na gryzonie i
          ptaki. Na wsi jest tak że każdy spełnia swoją rolę, zarówno zwierze jak i
          człowiek. Np. człowiek daje kotu ciepły kąt nad oborą lub strychu i miskę mleka
          a kot człowiekowi (nieświadomie oczywiście) pomoże w uratowaniu zbiorów od
          gryzoni. A bywa i tak że przyniesie swoją zdobycz w pysku swojemu panu. Koty te
          często nie mają za wiele do czynienia z człowiekiem bo od urodzenia np.
          przebywają poza domem a do miski z mlekiem zbliżają się dopiero gdy człowiek
          zniknie z pola widzenia. Kot jest wtedy poprostu dziki i boi się stworzniea
          większego od siebie...
    • Gość: kot Re: Agresywna kotka IP: *.mech.pw.edu.pl 17.11.03, 15:15
      Witraj!
      Kotka rzeczywiście musiała być źle traktowana. Zachowuj się przy niej
      spokojnie, nie chodź szybko i nie rób gwałtownych ruchów oraz hałasów. Jeśli
      przychodzi do głaskania, nie przesadzaj z tym, głaszcz tylko trochę, jeśli
      zobaczysz żywszy błysk w oku albo próbę drapania, musisz znieruchomieć, nie
      wyrywać ręki, potem spokojnie pomału rękę wycofać i przerwać zabawę. Nie radzę
      kotki karać ani w inny sposób tłamsić, ona to robi ze strachu, chce uprzedzić
      ewentualny atak. Kara utwierdzi ją w przekonaniu, że miała rację.
      Pozwól jej przejąć inicjatywę w zabawie, ocierać się o nogi, siedzieć w pobliżu
      lub na kolanach, bez głaskania. Miałem kiedyś taką przybłąkaną kotkę,
      zachowywała sie podobnie, potem już siedziała na kolanach i pozwalała się
      głaskać, ale drapała lub gryzła przy zdejmowaniu z kolan. Sama wybrała sobie
      ludzi, którym ją oddaliśmy i teraz jest najmilszym kotem, śpi starszej pani na
      piersi lub na szyi i nigdy nikogo nie podrapała.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • Gość: kot p.s. IP: *.mech.pw.edu.pl 17.11.03, 15:58
        Oczywiście miało być witaj, to "r" mi jakoś wskoczyło. Znajomi mieli kiedyś
        kotkę, która podchodziła do każdego kto przyszedł, ocierała się, obwąchiwała
        twarz i była bardzo przyjacielska, ale gdy ktoś próbował ją pogłaskać albo tę
        swoją twarz za bardzo zbliżył, dostawał pazurami, dobrze jeśli nie po oczach.
        No ale ta kotka była przez swoich właścicieli solidnie kopana pod stołem, jeśli
        zdarzyło jej się zaatakować dla zabawy kapcie swojego "pana".
        Pozdrawiam.
        • Gość: marchefka Re: p.s. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.03, 16:24
          Dzieki wielkie, to co piszesz, przemawia do mnie.
          A czy umiesz jakos wytlumaczyc, czemu zachowanie kotki jest tak "nierowne"?
          czemu czasami wlasnie lasi sie, przytula i mruczy jakby miala wmontowany
          glosniczek, a za chwile gryzie i drapie mimo tego, ze ani w otoczeniu ani w
          moim zachowaniu nic sie nie zmienilo?
          Z twojego maila wnioskuje, ze jest szansa, ze Kota sie oswoi i nabierze do nas
          zaufania, jednak piszesz tez, zeby jej w zaden sposob nie karac. Problem jest
          tego rodzaju, ze nawet w chwilach, kiedy zupelnie nieruchomialam, ona nadal
          atakowala i rece nie raz i nie dwa mialam pogryzione do krwi. Nie jestem
          sadystka, ktora zmusza swoje koty do pieszczot wbrew ich woli czy w ogole
          zmusza je do czegokolwiek, ale w takich sytuacjach niereagowanie wykracza poza
          moje mozliwosci, wiec np. zdarzalo mi sie krzyknac. Chcialabym wyprostowac jej
          skrzywiona psychike, ale nie chcialabym tez tego przyplacic odgryziona reka...
          Czy w takich sytuacjach mozna stosowac rade podana w poscie powyzej i np.
          prychac na Kote?
          Pozdrawiam, marchefka+
      • Gość: m.pw Pytanie do Pana Kota IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 17.11.03, 16:01
        Jeszcze jedna osoba ma problem z agresywna kotka - zachowanie takie same jak
        wyżej. Problem jest taki, ze opiekunka kotki bedzie miała dziecko, które bedzie
        przebywało razem z kota w małym mieszkaniu. Madry wet poradził kotke uspić.
        Pani była w szoku. Znalazłysmy takie rozwiązanie: foto kotki zostało
        umieszczone na str azyl.org.pl jako kandydatki do adopcji.W międzyczasie kotka
        czeka u siebie, gdyby się nikt nie znalazł zamieszka w azylu.
        Jednak jej opiekunka napisała do mnie, ze prawie się rozpłakała gdy zobaczyła
        zdjęcie, ponieważ uświadomiła sobie, ze rozstanie jest bliskie - pomimo
        trudnego charakteru kotkę kocha. Prosi mnie o radę, której nie moge udzielić bo
        nie mam odpowiedniej wiedzy : czy kotce można podawac jakies środki, które
        hamowałyby jej agresję, np stresnal. Agresja koty wynika z nudów i małej
        przestrzeni do biegania (tj. jednopokojowe mieszkanie w bloku). Gdy cos w
        mieszkaniu sie dzieje, choćby remont czy goście, kotka jest do rany przyłóż. Co
        Ty na to Panie Kocie? Pozdrawiam Maria
        • Gość: marchefka Re: Pytanie do Pana Kota IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.03, 16:27
          A czy wlascicielka kotki probowala ja "wyzyc"? Moje koty bardzo lubia bawic sie
          myszkami (i nie musza sie one ruszac, koty same je poruszaja), poza tym do
          zyrandola mam na gumce przywiazanego motylka, do ktorego uwielbiaja skakac i go
          obgryzac. Moze to jest kwestia zbyt malej ilosci zabawek lub zbyt malej ilosci
          czasu, ktory kotka spedza z ludzmi?
          Pozdrawiam i mam nadzieje, ze uda sie jakos problem rozwiazac - marchefka
          • Gość: kot Re: Pytanie do Pana Kota IP: *.mech.pw.edu.pl 17.11.03, 18:02
            Witam!
            Problem kar nie jest taki prosty. Z jednej strony podtrzymuję to, co napisałem,
            ale nie pisałem też, że ja kar nie stosuję. Po prostu nie można "bić się" ze
            znerwicowanym lub dzikim kotem, bo kot w stresie walczy o życie, będzie bronił
            się do upadłego. Nie polecałbym też stosowania gryzienia (a swoją drogą
            ciekawe, jak tego dokonać), albo syczenia czy prychania po kociemu, bo to nas
            stawia na jednym poziomie ze zdenerwowanym kotem i również prowokuje. Raczej
            trzeba unikać konfliktowych sytuacji, obojętność to też kara, zresztą
            przeważnie widać, kiedy kot przestaje się bawić, a zaczyna atakować. W miarę
            możliwości trzeba wtedy zabawę przerwać. Ja w takim wypadku, gdy już mam
            wczepione pazury odwracam kocią uwagę dotykając go lekko drugą ręką z tyłu. Kot
            się odwraca, a ja zabieram ręce. Można krzyknąć, można też na kota narzucić
            szmatkę, z którą zaczyna walczyć. Po drapnięciu, jeśli kot nie zwieje,
            przeważnie dostaje ode mnie lekkiego klapsa palcami w czoło. Robię to szybko,
            przeważnie nie zdąży zareagować, a jest to dla niego oczywista kara, bo tak
            karci małe kociaki matka. Można też na chwilę przygnieść kota do podłoża, to
            też jest zrozumiałe z tego samego powodu. Po każdym przewinieniu kot otrzymuje
            upomnienie ustne, dłuższe lub krótsze. Koty nie lubią hałasu, więc to
            przeważnie skutkuje. Koty brojące uporczywie karnie wynoszę na jakiś czas do
            innego pomieszczenia, też tego nie lubią, lub daję klapsa w okolicę ogona przy
            recydywie.
            Ogólnie, lepiej unikać konfliktów niż karać. Z kotem znerwicowanym lepiej
            nie "bawić się" ręką, są piłeczki, zabawki na patyku czy na gumce. Problem z
            głaskaniem polega na tym, że kot tego chce, ale jednocześnie się boi. Nie ma do
            nas zaufania. Może źle ocenić nasze intencje i zaatakować w przekonaniu, że
            właśnie uprzedza atak. Ja przeważnie wiem, kiedy ma dosyć, przerywam zabawę,
            czasem skarcę ustnie. Myślę, że głaskanie trzeba ograniczyć. Raczej więcej
            przebywać z kotem, czasem pogłaskać krótko, powiedzieć coś spokojnym tonem, dać
            coś dobrego do zjedzenia. Z kotami trzeba dużo rozmawiać. Oczywiście ja mówię
            po swojemu, a kot po swojemu, co nam zupełnie nie przeszkadza.
            Pisałem już o tym kiedyś, wyadoptowałem kiedyś pięknego, dużego kocura. Ludzie,
            którzy go wzięli chcieli z niego zrobić domowego koteczka dla wnuczki. Nie wiem
            jak to zrobili, ale po miesiącu zwrócili kota psychopatę, warczał na inne koty,
            rzucał się na ludzi, boleśnie pogryzł moją żonę. Mnie się bał, ale gdy
            odwróciłem na chwilę wzrok skoczył mi z pazurami na udo. Przesiedział ponad
            miesiąc w moim pokoju, pracowałem tam przy nim i udawałem, że go nie widzę.
            Stopniowo łagodniał, pozwalał się głaskać, a nawet brać na ręce. Potem
            wypuściłem go do moich kotów, potem oddałem ludziom bardziej rozsądnym.

            Kot i dziecko. Był tutaj kiedyś taki wątek. Ja bym nie pozbywał się kota tylko
            z tego powodu. Może się okazać, że nawet dosyć agresywny kot będzie opiekuńczy
            w stosunku do dziecka, ponieważ nie będzie spodziewał się z jego strony
            zagrożenia. Tak się zakończyła tamta sprawa.
            Kot łagodnie traktowany przeważnie łagodnieje, można starać się go wychować
            zanim urodzi się dziecko. A z drugiej strony nikt nie zostawia noworodka bez
            opieki, zawsze jest jeszcze sporo czasu na przyzwyczajenie kota do nowego
            członka rodziny.
            Nie podawałem nigdy kotom środków uspokajających, ale może warto spróbować,
            parę osób pisało tu chyba o tym stresnalu pozytywnie. Nie wiem, jak powinno się
            ustawić taką kurację, może podać parę razy po południu, wieczorem i w nocy koty
            sa bardziej aktywne? A może lepiej dawać coś smacznego do jedzenia? To też
            uspokaja, co najwyżej będzie się miało kota grubszego, za to bardziej łagodnego.
            Przez moje mieszkanie przewinęło się sporo kotów, nawet nie wiem, ile. Koty
            przychodzące do nas, nawet jeśli były agresywne, łagodniały. Żaden z kotów,
            które mam w tej chwili nie drapie ani nie gryzie. Można je głaskać, można do
            nich zbliżać twarz, mogą bawić się z nimi dzieci. Jeśli mają dość tej zabawy,
            odchodzą.
            Pozdrawiam, Juliusz.

            • Gość: m.pw Re: Pytanie do Pana Kota IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 17.11.03, 18:16
              Witaj, dziękuje za odpowiedz. List przekażę. Ta pani pytała jak sie daję ów
              stresnal, czy mógłbyś się dowiedzieć? Myslę, ze póki co niech spróbuje, może
              kotu zmięknie charakter zanim pojawi się dzidzius. Skopiowalam też rady autorki
              watku. Pozdrawiam maria
              • Gość: kot Re: Pytanie do Pana Kota IP: *.mech.pw.edu.pl 17.11.03, 18:41
                Witam ponownie!
                Włącz wyszukiwarkę na "stresnal" w treści, jest osiem pozycji. Albo przeczytaj
                wątek Astrit "dla nerwusów" z 23.10.03. Astrit pisze, że podaje się 2ml na 5kg
                kota i działa to przez jakieś osiem godzin. Podobno działa, koty są miłe i
                również nie rozrabiają w nocy.
                Pozdrawiam, Juliusz.
    • dori7 Re: Agresywna kotka 20.11.03, 22:40
      Moja starsza kotka zachowuje sie dokladnie tak samo, mimo ze od malego jest u
      kochajacych ludzi. Ma po prostu nadmiar energii - kiedy jest cieplo i sucho,
      nie ma z tym problemu, bo wychodzi na dwor sie wybiegac, ale zima trzeba ja
      ostro wymeczyc, tzn. latac z nia po mieszkaniu ze szmaciana mysza :) jak sie
      wybiega, jest sama kocia slodycza.

      p.s. zwroc uwage, czy ona nie traktuje tego jako 'walki na niby' - moja
      uwielbia sie w ten sposob bawic, zabawe konczy pokazanie, kto jest silniejszy,
      tj. przewrocenie jej brzuszkiem do gory i przytrzymanie lapek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka