Dodaj do ulubionych

jak przywołać psa?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 15:50
jak nauczyć psa (mój ma 4 miesiące i jest beaglem) przychodzenia na zawołanie?
Otóż przez pierwsze 2tygodnie odkąd z nim wychodziłam pies się mnie pilnował,
przychodził na zawołanie (dostawał wtedy słowną pochwałę i nagrodę), nic
innego go wtedy nie obchodziło. Teraz już minął ponad miesiąc odkąd wychodzi
na spacery i sytuacja wygląda tak: mój piesek widzi innego pieska i
wtedyzapomina o wszystkim innym łącznie ze mną, moge go wołać i wołać a on
nie reaguje, nie ucieka bo mogę podejść i go zabrać, ale wolałabym żeby
raczej to on przychodził do mnie jak go wołam. (nadal mu daję nagrody jak w
końcu przyjdzie). Co robić? czy robię coś źle? jak przywoływać skutecznie?
Dodam jeszcze, że jak nie ma psów w pobliżu to mój się pilnuje.
Obserwuj wątek
    • mkowalczykiewicz Re: jak przywołać psa? 04.12.03, 16:40
      z beaglami to chyba trudna sprawa, bo to strasznie rezolutne stworzonka ;))
      niezawodną metodą jest nauka na lince (ewentualnie długa smycz). Jednoznaczna,
      zrozumiała dla piesia komenda (np. do nogi) i zwijanie linki dopóki nie
      znajdzie się przy naszej nodze, pochwała, smakołyk i....tak do
      skutku....powodzenia
      • Gość: lilu Re: jak przywołać psa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 17:20
        no dobra, zrobię tak (aż do skutku), ale czy to znaczy, że dopóki nie nauczy
        się przychodzić na zawołanie to mam z nim chodzić na smyczy? No i czy nie
        wydaje ci się, że po takiej tresurze (ciągnienie psa na smyczy) nie spowoduje u
        niego niechęci do smyczy co w konsekwencji da odwrotny skutek? - ja spuszczam
        psa wołam a on nie przychodzi, bo wie, że go będę "terroryzować" na smyczy?
        • mkowalczykiewicz Re: jak przywołać psa? 04.12.03, 17:27
          chyba nie....chyba ważna jest tutaj pochwała i nagroda....ja swojego nauczyłam
          przychodzenia do nogi w ten sposób.....może jednak poczekaj aż wypowie się
          jakiś bardziej doświadczony "treser"....ja jestem samoukiem, przyznam
          szczerze;))
        • zyrafa Re: jak przywołać psa? 04.12.03, 20:37
          ja proponuje - nie wedlug wlasnego pomyslu, ale za nasza trenerka - 10 m linke.
          pies sobie z nia biega, a ty od czasu do czasu przywolujesz go (zachecajacym
          tonem) i nagradzasz za przyjscie. linka szura swobodnie za psem, a jesli pies
          nie reaguje na przywolywanie, zawsze mozesz na nia nadepnac, podniesc i za nia
          pociagnac zwracajac na siebie uwage psa. jesli nadal nie chce podejsc -
          pociagasz go w swoim kierunku do momentu kiedy nie zechce juz isc z wlasnej
          woli. i nagroda. dodatkowo mozna sie cofac, co sprowokuje psa do "gonienia". u
          mnie to zadzialalo i nie zauwazylam, aby pies mial jakikolwiek problem z linka
          czy smycza. za to przywolywanie kojarzy mu sie z czyms milym, czyli ze mna:) a
          tak naprawde to z nagradzaniem. nagrody sa tu straaaasznie wazne, bo trzeba byc
          dla psa bardziej atrakcyjnym od czynnika odciagajacego.
          na poczatku naszej znajomosci pies nie reagowal nawet na imie, obecnie daje sie
          przywolac, nawet kiedy wkurzy sie na innego psa - choc jesli jest naprawde
          ostro, zastanawia sie przez chwile, czy aby jednak nie pogonic tamtego i nieraz
          musze ponowic komende. albo isc w przeciwnym kierunku, a pies podazy za mna.
          sukcesow,
          z.
    • Gość: Mozaba Re: jak przywołać psa? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.03, 18:02
      Oj nie jesteś jedna z identycznym problemem. Ja mam 5,5 miesięczną suczkę
      owczarka niemieckiego i jest identyczna i to od początku Ja nie istnieje gdy są
      inne psy. Zaczęła chodzić już do szkoły ( była 2 razy ) , psie przedszkole
      ominęła - zobaczymy , co da tresura. Choć zauważam , że z wiekiem - a potym jak
      niektóre psy próbowały ją podgryżć - to nie biegnie już z takim zapałem do
      nich , a wyczekuje i czasem odwraca się aby zobaczyć gdzie jestem
      • Gość: lilu Re: jak przywołać psa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 19:19
        dziś na spacerze spotkałam dwóch właścicieli już starszch psów, pożaliłam się
        im, że mój piesek taki nieposłuszny (jakby się do mnie nieprzywiązał)a oni na
        to, że ich psy tak do około 8-go miesiąca zachowywały się w ten sam sposób, a
        potem jakoś pomału im przeszło. Więc się nieco uspokoiłam. Poza tym w
        książce "okiem psa" jest napisane , że okres pomiędzy 4 a 8 miesiącem to
        właśnie taki okres, w którym pieski sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić,
        zwiedzją okolice na własną rękę, lub poprostu szukają partnera....
    • Gość: Cattaraugus Prawie nie do załatwienia przez pierwsze 1,5 roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 23:04
      ... niemniej nie jest to niemożliwe.
      Zawsze z każdym szczenięciem załatwiam to tak: Podczas domowej kwarantanny
      poszczepiennej pomiędzy drugim a trzecim miesiącem życia, pies co jakiś czas
      dostaje smakołyk za fakt przyjścia do innego pokoju na sygnał psiego gwizdka.
      Po paru dniach takiego treningu jest już jak "pies Pawłowa" w tej kwestii. Gdy
      wychodzi na pierwszy spacer jest już jak radiem sterowany. Nosisz na szyi
      gwizdek, za co dziesiąte przyjście do nogi dajesz smakołyk i rzecz działa
      rewelacyjnie.
      Nie opowiadam książkowych bajek, bo wykonałem to na swoim Gończym Polskim
      (twarda sztuka do układania) i na labradorce o niemal zerowej dyscyplinie, bo
      cierpiącej na nadreaktywność. Wierz mi - działa to rewelacyjnie.
      Musisz to załatwić ze swoim psem, tym bardziej, że nie ma sławniejszego
      włóczęgi, niż Beagle, więc jeśli nie chcesz go stracić na wycieczce - działaj
      według ww. instrukcji obsługi psa. Czwarty miesiąc to nie jest za późno.
      • Gość: Cattaraugus I nie słuchaj tych od linek bo zwarjujesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 23:10
        Teraz widzę jeszcze, co szanowne towarzystwo powyżej wypisało o tych treningach
        z linkami. Tak, to może w ósmym roku życia psa osiągniesz sukces, ale ta linka
        to już będzie Ci się śnić niczym koszmar
        • zyrafa Re: I nie słuchaj tych od linek bo zwarjujesz 05.12.03, 08:27
          mojemu psu nauka z linka zajela kilka spacerow i nie trzeba bylo jej powtarzac.
          i nie opowiadam ksiazkowych bajek:)
          osobiscie widzialam jednego pana poslugujacego sie gwizdkiem. moj pies
          przywolany szedl za mna, a za nami wyzel weimarski. a pan wyzla sobie gwizdal,
          gwizdal, i gwiazdal.
          tym niemniej jest to sprawa indywidualna i kazdy niech wybierze metode, ktora
          uwaza za sluszna. i ktora w przypadku jego psa sprawdza sie najlepiej.
          pozdrawiam,
          z.
          • mysiam1 Re: I nie słuchaj tych od linek bo zwarjujesz 05.12.03, 17:34
            Zwijane linki - nie lubię. Mój sposób na nauczenie psa (a mam też
            teoretycznie "trudną sztukę", bo foksteriera szorstkowłosego ;-) ) to...
            podobnie, jak to opisał któryś z moich przemówców - jeszcze w domu co
            kilkanaście minut wołać psa (od najwcześniejszego dzieciństwa), ale wołać
            serdecznym, radosnym głosem, a kiedy przyjdzie - wygłaskać i dać jakieś "psie
            ciasteczko". Najlepiej wołając ukucnąć, tak, żeby pies "wpadł w nasze
            ramiona" ;-) Na spacerach to samo - wręcz robić z siebie idiotę i cieszyć się
            jak wariat, kiedy pies biegnie w naszą stronę. I zanim się go zawoła mieć
            przygotowane w ręku "wzmocnienie" w postaci kawałeczka sucharka czy herbatnika -
            tak, żeby dać go psu od razu po przyjściu. Jeśli bierze się go wtedy na smycz,
            dobrze zaraz po zapięciu jeszcze raz pochwalić i dać następny kawałek.
            ALe uwaga, trzeba tak się zachowywać nawet jeśli pies przyjdzie wytarzany w
            zdechłej rybie czy po półgodzinnym bieganiu z innymi psami - NIGDY nie okazywać
            złości czy zniecierpliwienia. Na spacerze warto w ten sposób wołać psa kilka
            razy, żeby kojarzyło mu się to nie tyle z pozbawieniem wolności, co nagrodą i
            serdecznością pana czy pani. Co jakiś czas można mu nie dawać nagrody, tylko
            pochwalić i pogłaskać, a za 15 minut - znów, ale już ze smakołykiem.
            Co do biegania z innymi psami - kilkumiesięczny piesek to w końcu jeszcze
            dziecko - jeśli teraz nie będzie miał możliwości zabawy i poznania innych psów
            (a jest jeszcze "pod ochroną" w ich pojęciu), to w wieku dorosłym może być za
            późno. Mam ochotę potrząsnąć czasem właścicielem psa, który na widok innego
            ściąga mocno smycz i nawet nie pozwala się psom obwąchać. Zresztą, dla psów
            wspólne bieganie to najlepsza zabawa, więc dlaczego je tego pozbawiać? Jeśli
            dobrze się "wytrenuje" przychodzenie na zawołanie z nagrodą (i szeroookim
            uśmiechem pana + słodkim "dobry pieseczek, kochany, śliczny" itd ;-) ), to
            nawet zabawa z innym psem nie będzie ważniejsza od ukochanego pana ;-)
            Wydaje mi się, że dobrze jest chociaż raz w ciągu dnia wychodzić na taki
            spacer, żeby można było spokojnie stanąć na trawniku czy łące i pozwolić psu na
            dłuższą zabawę z "kolegami". Te zabawy mają szansę w dorosłym wieku zaowocować
            psimi przyjaźniami, więc nie ma sensu się ich bać. W końcu dzieciom też nie
            zabraniamy szaleństw z rówieśnikami, prawda? ;-)
            Pozdrawiam,
            Monika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka