Dodaj do ulubionych

odpowiedzialność w sieci

11.11.13, 12:05
wracam do tych tematów z uporem maniaka, bo ważne to kwestie, choć wciąż bagatelizowane. Ciągle są tacy, którzy zapominają, że za KAŻDYM nickiem kryje się człowiek. Dla własnej wygody, przyjmują sobie tezę że nick to nick - i dawaj się zabawiać. Net nie jest dla wszystkich.....smile

Z roku na roku rosną statystyki dotyczące problemów psychicznych mających swoje źródło w internecie. Lęki, depresje, zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne - lista jest długa i dotyczy schorzeń występujących zarówno u dorosłych, jak i u dzieci. Jedną z przyczyn problemów ze zdrowiem psychicznym użytkowników internetu jest cyberbulling. Prześladowanie, zastraszanie, nękanie, wyśmiewanie może skutkować tragicznymi wydarzeniami. Niedawno europejskie media raportowały o nastolatce z Wielkiej Brytanii, która nie wytrzymała ataków na jednym z portali internetowych i targnęła się na swoje życie.


Ewelina Potocka: Czy w sieci da się rozmawiać rzeczowo, merytorycznie, z poszanowaniem zasad i z szacunkiem dla rozmówcy?

Damian Muszyński: Oczywiście. Wbrew pozorom kontakt zapośredniczony przez internet nie różni się znacząco od porozumiewania się poza interfejsami sieci. Popatrzmy na warunki "łączności wirtualnej". W wymiarze określonym przez poszanowanie zasad dyskusji i rozmówcy wyznaczają ją: język, kultura komunikacji, konstruowanie relacji w wybranym środowisku medialnym, problemy etyczne – na poziomie ogólnym mówimy więc o podobnych kwestiach. Odnoszą się one do idei wolności słowa, odpowiedzialności za przekaz czy właśnie refleksji etycznej.


To, co prezentujemy w sieci jest, przynajmniej w danym momencie, prawdziwe. Jeśli więc prezentujemy postawę pełną nienawiści i agresji, to znaczy, że tacy jesteśmy naprawdę?


Namawiasz mnie na poruszanie się po grząskim terenie psychologizowania problemów społecznego internetu. Ale jeśli już wspominasz o "ontologii" czy przyczynach nienawiści i agresji w internecie to psychologowie wiążą je najczęściej ze zjawiskiem deindywiduacji (poczucie anonimowości w tłumie), z redukcją sygnałów społecznych (zmniejszenie norm i ograniczeń społecznych w związku z przesunięciem uwagi z odbiorcy na zadanie), czy też z wyrazistością grupy, do której należy internauta. Ale podkreślam – to nie medium decyduje o obrazie, czy naszym hybrydowym obliczu, choć oczywiście środek komunikacji determinuje w dużym stopniu to, co uzyskujemy "na wyjściu"


pełna treść artykułu wiadomosci.onet.pl/prasa/odpowiedzialnosc-w-sieci-utopia-czy-realny-cel/ngm4h
Obserwuj wątek
    • blondynka.2801 Re: odpowiedzialność w sieci 11.11.13, 18:18
      fenikss.2972 napisał:
      Ciągle są tacy, którzy zapominają, że za KAŻDYM nickiem kryje się człowiek.


      Skoro nick to człowiek, to - idąc dalej tym tokiem rozumowania - czy wielonickowość to rozdwojenie/roztrojenie/rozczworzenie/itd. jaźni i objaw jednego z ciężkich i podlegających (przymusowemu) leczeniu schorzeń psychiatrycznych?
      • fenikss.2972 Re: odpowiedzialność w sieci 11.11.13, 18:52
        raczej właśnie kwintesencja problemu korzystania z pozornej anonimowości. Zauważ jednak, że człowiek identyfikuje się sam sobie ze swoim nickiem, którego używa "na stałe" skoro tworzy nowe, tylko po to, żeby np komuś dokopać - nick staje się częścią osoby, tak jak imię czy nazwisko i przestaje dawać poczucie anonimowości - więc niektórzy tworzą kolejne "alter ego"
        To właśnie ci, którzy znaleźli sobie w necie miejsce na poligon dla własnych frustracji smile


        blondynka.2801 napisała:
        > Skoro nick to człowiek, to - idąc dalej tym tokiem rozumowania - czy wieloni
        > ckowość
        to rozdwojenie/roztrojenie/rozczworzenie/itd. jaźni i objaw
        > jednego z ciężkich i podlegających (przymusowemu) leczeniu schorzeń psychiat
        > rycznych?

        • fenikss.2972 Re: odpowiedzialność w sieci 11.11.13, 18:58
          aha - nie popadajmy w skrajności. W Polsce leczenie przymusowe jest przewidziane tylko w przypadkach skrajnych. Wątek dotyczy odpowiedzialności za własne słowa. Hipokryzją jest zatem pytać o problem, posługując się argumentem, który nie ma pokrycia w rzeczywistości, a jest jedynie chęcią kopnięcia kogoś w dupę, obojętnie, czy personalnie czy też "w domyśle" smile

          Jeśli zachowanie osoby wskazuje na to, że z powodu zaburzeń psychicznych może zagrażać bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób, jak również gdy osoba nie jest zdolna do zaspokajania swoich podstawowych potrzeb życiowych a uzasadnione jest przewidywanie, że leczenie w szpitalu psychiatrycznym przyniesie poprawę jej stanu zdrowia, może bez swojej zgody być poddana badaniu psychiatrycznemu.

          Chodzi o nasilone zaburzenia, które mogą być rzeczywiście traktowanie jako wyraz bezpośredniego zagrożenia zarówno dla samego pacjenta, jak i otoczenia. Zagrożenie życia lub zdrowia powinno być realne i obiektywne.

          Zagrożenie życia lub zdrowia w każdym przypadku wymaga indywidualizacji.

          www.infor.pl/prawo/malzenstwo/prawa-i-obowiazki-malzonkow/250335,Przymusowe-leczenie-psychiatryczne.html
          • wscieklyuklad Kontrast, czy analogia? 11.11.13, 19:26
            "Rzeczywistość wirtualna" - pojęcie, które samo w sobie wydaje się zawierać sprzeczność.
            Jednak - uwzględniwszy praktyczną stronę kontaktu także wirtualnego - nie sposób zaprzeczyć, iż jest on - mimo (przynajmniej wstępnej) nieznajomości rozmówcy, czymś jak najbardziej realnym.
            Przywołany w wywiadzie i poście przypadek nastoletniej Angielki, która pod wpływem szkalujących ją postów i wieloosobowej nagonki targnęła się skutecznie na własne życie, czyni zasadnym pytanie o granice tolerancji prawa wobec zachowań patologicznych.
            Słusznie Feniksie cytujesz zasady przymusowej terapii psychiatrycznej, jednak pojawia się w tym miejscu kolejna wątpliwość. Czy można bowiem stwierdzić w sposób jednoznaczny, iż zachowania patologiczne w necie nie stanowią realnego (choć faktycznie wirtualnego) zagrożenia dla odbiorcy padających przy tej okazji słów?
            W komentarzu do artykułu, jaki przywołałeś, jeden z nautów wyraźnie stwierdza gdzie ma przedstawione tam tezy, a jednocześnie w sposób jednoznacznie obraźliwy deklaruje, iż pozostanie to bez wpływu na jego "hejtowskie" umiłowanie poniżania dowolnego dyskutanta.
            Nie widząc w swym patologicznym zachowaniu odstępstw od normy, spełnia jak najbardziej kryteria choroby psychicznej - tu stanowiącej potencjalne zagrozenie dla "dobrostanu" atakowanych. Nie dość tego - daje do zrozumienia, iż taki model zachowań jest dlań typowy i żaden "medrek" nie ma to wpływu. Pojawia się zatem pytanie, na jakie chyba łatwo udzielić jednoznacznej odpowiedzi - czy taka deklaracja nie powinna stanowić punktu wyjścia do identyfikacji i stosownych retorsji?
            Naturalnie, iż każdy post może zostać odebrany w sposób daleki od rzeczywistych motywów jego powstania. Mamy wiele przykładów doszukiwania się pośrednich i bezpośrednich aluzji pod własnym adresem, gdy tymczasem wysyłający dany przekaz tyle ma wspólnego z rzeczywistym atakiem, ile w pojęciu czytelnika - trafia w jego osobiste "ego".
            Idąc tym tropem naturalnie mozemy dojść do absurdu i założyć, iż każda wypowiedź nie polegająca na przeklejaniu "Przewodnika turystycznego", tłumaczenia książki, ale już niekoniecznie opisu pogody (budzi skojarzenie ze stanem ducha) może w jakiś sposób naruszać dobre samopoczucie odbiorcy.
            Zatem - przywołujac ponownie komentarz pod artykułem, wydaje się, iż uporczywość zachowań nagannych, personalne ( i łatwe jednoznacznie do interpretacji o kogo chodzi) ataki winny podlegać jakiejś formie reperkusji.

            cdn.
            • wscieklyuklad Re: Kontrast, czy analogia? 11.11.13, 19:34
              Oczywiście weryfikacji dokonywać winien "czynnik neutralny" a więc ktoś nie zainteresowany wyłącznie doszukiwaniem się aluzji wobec siebie a tym samym potrafiący się zdobyć na obiektywizm.
              Z doświadczeń własnych wiemy, jak "celne" są "demaskacje" nautów, gdy np. "wróżąca z mrugnięcia powieki" identyfikuje autora postu z celnością "strzelającego Panu Bogu w okno," a następnie doznaje umysłowego orgazmu (wiodącego w linii prostej do wstrząśnienia galarety śródczaszkowej) nad celnością i NIEOMYLNOŚCIĄ własnych wniosków trajlując o tym przez 10 do potęgi nieskończoność postów przez lat tyleż.


              cdn.
              • wscieklyuklad Re: Kontrast, czy analogia? 11.11.13, 19:52
                Skąd bierze się coraz powszechniejsze zjawisko trollizmu?
                W znacznej mierze z własnej wewnętrznej pustki i alienacji społecznej/rodzinnej.
                Więzi społeczne -niestety wraz z postępem techniki - ulegają nieustannej erozji. Możliwość kontaktu z dowolną już właściwie osobą i w miejscu dowolnym poprzez telefon komórkowy, skype, gadu-gadu, czy inne formy kontaktu odsunęły troskę o innych na plan dalszy.
                Dziś nie musimy się np. martwić o stan zdrowia bliskiej osoby mieszkającej setki kilometrów, gdyż ustalimy to łatwo w ciągu parunastu minut. Brak problemów (cytowany jest naturalnie jedynie przykładowym) rodzi - zgodnie z naszą naturą - chęć poszukiwania nowych, przy jednoczesnym zaniku poczucia odpowiedzialności za siebie samego.
                Życie, zdrowie a nawet samopoczucie innych przestało mieć znaczenie, a jeśli już to ogranicza się do najwęższej grupy osób, z którymi musimy się liczyć czy to ze względu na powiązania rodzinne, przyjacielskie czy wreszcie zawodowe - te więc, jakie wymuszają na nas konieczność przestrzegania norm i zasad.
                Nowinki techniczne odsunęły także na plan dalszy "stare" już i "niemodne" formy relaksu, jak choćby sięganie do lektur. Odwiedziny u znajomych to także zjawisko coraz to rzadsze.
                Historia uczy zaś, że normatywy zachowań powstają i utrwalają się w trakcie kontaktów, w których liczą się nie tylko darwinowskie prawa walki o byt, ale i życzliwość.
                Życie przy tym staje się coraz trudniejsze. Narasta frustracja związana z bezrobociem, nikłością środków do życia, brakiem perspektyw. Dzisiejsi emeryci tęsknią pewnie do czasów dawnych, gdy każdy miał pracę i środki do życia wystarczające przynajmniej na wikt i opierunek, a nawet na "wczasy pod gruszą".
                Podsycane przez zidiociałe media i skretyniałych polityków nastroje budzą narastającą agresję, której nie ma jak rozładować. Wystarczy niewielki zapłon, by wywołać nienawiść i atak na kogokolwiek i gdziekolwiek - także w necie.
                Anonimowość sprzyja zachowaniom patologicznym. Nie oberwie się w ryj, nie napotka na reakcję gwałtowną a groźną dla siebie (odwet). Można sobie skakać po kimś do woli.

                Ludzie wartościowi potrafią znaleźć sobie inne formy spędzania wolnego czasu. Mają swoją receptę na życie, a internet traktują jako zabawę.
                Proponowanego wyjścia z sytuacji opartego o tezę: "jak ci nie pasuje, to się wycofaj z aktywności na forum" nie przyjmuję do wiadomości.
                A czemu? A choćby dlatego, iż z tego powodu nie mam szansy podziwiania znakomitych wierszy jednego z najlepszych moich zdaniem współczesnych polskich poetów, który idąc za taką właśnie sugestią, wycofał się z aktywnego uczestnictwa we wspólnym, forumowym byciu.

                • fenikss.2972 Re: Kontrast, czy analogia? 11.11.13, 20:10
                  i tu Ci powiem jedno.
                  Gros "społeczności trolli" stanowią ludzie wykształceni, o ustabilizowanej sytuacji materialnej. Ponieważ właśnie ci ludzie, w odróżnieniu od emerytek, które jeszcze pamiętają o tradycyjnej herbatce u sąsiadki, w celu uzupełnienia informacji o wszystkich wkoło - nie mają czasu na życie społeczne, więc rekompensują to sobie w sieci. Życie w szybkim tempie wywołuje frustracje, które tu wyładować najłatwiej smile
                  Ludzie z opisanymi problemami, zwykle mają większą tolerancję do innych ludzi.
                  Zawsze tak było i to też jest naturalnym zachowaniem człowieka smile


                  wscieklyuklad napisał:

                  > Skąd bierze się coraz powszechniejsze zjawisko trollizmu?
                  > W znacznej mierze z własnej wewnętrznej pustki i alienacji społecznej/rodzinnej
                  > .
                  > Więzi społeczne -niestety wraz z postępem techniki - ulegają nieustannej erozji

              • rudka-a Państwo wybaczą, że ja tak wprost... 11.11.13, 20:05
                bez górnolotnego pieprzenia i książkowych przykładów..
                otóż...
                mam zapytanie..
                jak to sie dzieje, ze sfrustrowani forumowicze, swoimi wywodami spowodowali, iż zalozyciel ukrył forum prywatne, bo nie wytrzymał ataków....

                dlaczego grupa ludzi która jest non stop atakowana nie potrafi
                odizolowac się i normalnie funkcjonowac z grupą współtworzacych forum...
                swoje forum....

                prosto i na temat...czy jest ktoś, kto potrafi, zechce odpowiedzieć?? bo jestem na forach już dobrych latek kilka, ale nie spotkałam się z czyms takim, jak ostatnimi czasy...przesladowanie, uporczywe gnębienie, wywody z sufitu, "racja" jednej strony, nieomylność, prześmiewcze interpretacje......
                zacznijmy mówić wprost....
                • fenikss.2972 Re: Państwo wybaczą, że ja tak wprost... 11.11.13, 20:16
                  no to wprost to będzie tak. Zaczyna się niewinnie

                  Ruda jest głupia

                  i teraz

                  a) - Ruda traktuje to jak żarcik - i bawimy się dalej
                  b) - Ruda nie uważa tego za żarcik, ale olewa i po sprawie - po co mam pisać znowu to samo, skoro Ruda ma to gdzieś
                  c) - Ruda się wkur.............rza i odpowiada że gówno prawda, bo głupszy jestem ja. No i mi w to graj, bo daje mi tym samym pole do popisu w wymyślaniu argumentów, dla których będę udowadniał za wszelką cenę że Ruda jest głupsza. A Ruda też nie chce pozostać dłużna - no bo kurde jak to - ma siedzieć cicho jak ja jej tu z takimi tekstami - i też wyciąga coraz cięższą armatę. I tak po kilku dniach mamy III wojnę światową smile

                  to chyba bardzo wprost ? big_grin


                  rudka-a napisała:

                  > bez górnolotnego pieprzenia i książkowych przykładów..
                  > otóż...
                  > mam zapytanie..
                  > jak to sie dzieje, ze sfrustrowani forumowicze, swoimi wywodami spowodowali, iż
                  > zalozyciel ukrył forum prywatne, bo nie wytrzymał ataków....
                  >
                  > dlaczego grupa ludzi która jest non stop atakowana nie potrafi
                  > odizolowac się i normalnie funkcjonowac z grupą współtworzacych forum...
                  > swoje forum....
                  >
                  > prosto i na temat...czy jest ktoś, kto potrafi, zechce odpowiedzieć?? bo jestem
                  > na forach już dobrych latek kilka, ale nie spotkałam się z czyms takim, jak os
                  > tatnimi czasy...przesladowanie, uporczywe gnębienie, wywody z sufitu, "racja" j
                  > ednej strony, nieomylność, prześmiewcze interpretacje......
                  > zacznijmy mówić wprost....
                  >
                  • rudka-a Re: Państwo wybaczą, że ja tak wprost... 11.11.13, 21:50
                    fenikss.2972 napisał:

                    > no to wprost to będzie tak. Zaczyna się niewinnie
                    >
                    > Ruda jest głupia
                    >
                    > i teraz
                    >
                    > a) - Ruda traktuje to jak żarcik - i bawimy się dalej
                    > b) - Ruda nie uważa tego za żarcik, ale olewa i po sprawie - po co mam pisać zn
                    > owu to samo, skoro Ruda ma to gdzieś
                    > c) - Ruda się wkur.............rza i odpowiada że gówno prawda, bo głupszy jest
                    > em ja. No i mi w to graj, bo daje mi tym samym pole do popisu w wymyślaniu argu
                    > mentów, dla których będę udowadniał za wszelką cenę że Ruda jest głupsza. A Rud
                    > a też nie chce pozostać dłużna - no bo kurde jak to - ma siedzieć cicho jak ja
                    > jej tu z takimi tekstami - i też wyciąga coraz cięższą armatę. I tak po kilku d
                    > niach mamy III wojnę światową smile
                    >
                    > to chyba bardzo wprost ? big_grin

                    Gdybyś jeszcze uzasadnił w swojej wypowiedzi dlaczego tak uwazasz, to można podjąc się dalszego wywodu...
                    Czy na forum można napisać wszystko, co się chce? pewnie tak...zależy jeszcze w jaki sposób będzie wyglądał przekaz...ważymy słowa, czy ..bez owijania w bawełnę...
                    nie popieram wywlekania spraw z życia osobistego, życia rodziny!!!!! z czym spotkałam się juz tutaj wielokrotnie... analizowania, szydzenia, straszenia, histerycznego wręcz udowadniania swoich racji, nieomylności i wyższości.
                    • fenikss.2972 Re: Państwo wybaczą, że ja tak wprost... 11.11.13, 22:09
                      kiedy właśnie sensem zaczepialskiego jest zaczepić - motywację dopisuje się później - dopiero wtedy, kiedy mam już pewność że udało mi się rozpocząć zamęt smile

                      Właśnie o to chodzi, że zwykle ktoś, kto rozpoczyna taką "zabawę" - robi to bez powodu. "powodów" dopiero "dostarcza" mu osoba, która zaczyna reagować na zaczepki smile


                      rudka-a napisała:

                      > Gdybyś jeszcze uzasadnił w swojej wypowiedzi dlaczego tak uwazasz, to można pod
                      > jąc się dalszego wywodu...
                      > Czy na forum można napisać wszystko, co się chce? pewnie tak...zależy jeszcze w
                      > jaki sposób będzie wyglądał przekaz...ważymy słowa, czy ..bez owijania w baweł
                      > nę...
                      > nie popieram wywlekania spraw z życia osobistego, życia rodziny!!!!! z czym spo
                      > tkałam się juz tutaj wielokrotnie... analizowania, szydzenia, straszenia, histe
                      > rycznego wręcz udowadniania swoich racji, nieomylności i wyższości.
                      >
                      • rudka-a Re: Państwo wybaczą, że ja tak wprost... 11.11.13, 22:41
                        Teraz juz panuje względny spokój ( wink ), nie ma trolli, wyginęły smiercia naturalną...gdzieś jeszcze jakies incydentalne przypadki..nazwijmy to......
                        przeważnie wątek ląduje w kosmos
                        ale z doświadczenia powiem Ci.....nic tak nie rozkręca / sztucznie/ forum, jak wizyta nieproszonych gości.....uleje trochę jadu, narobi zamieszania i znika w czeluściach netu....
                        • fenikss.2972 Re: Państwo wybaczą, że ja tak wprost... 11.11.13, 22:52
                          i dlatego na moich forach panuje - Ave Cezar suspicious

                          bo ja nie muszę mieć "rozkręconego" forum suspicious ja lubię mieć fajne forum suspicious

                          big_grin

                          rudka-a napisała:

                          > Teraz juz panuje względny spokój ( wink ), nie ma trolli, wyginęły smiercia natur
                          > alną...gdzieś jeszcze jakies incydentalne przypadki..nazwijmy to......
                          > przeważnie wątek ląduje w kosmos
                          > ale z doświadczenia powiem Ci.....nic tak nie rozkręca / sztucznie/ forum, jak
                          > wizyta nieproszonych gości.....uleje trochę jadu, narobi zamieszania i znika w
                          > czeluściach netu....
                          • rudka-a Re: Państwo wybaczą, że ja tak wprost... 11.11.13, 23:00
                            big_grin......
                            już mnie prowokujesz z lekka do brzydkich zachowań
                            • fenikss.2972 Re: Państwo wybaczą, że ja tak wprost... 11.11.13, 23:09
                              ja chyba wpiszę pod fotką - Ave Cezar - coby pamiętały takie niektóre suspicious

                              big_grin


                              rudka-a napisała:

                              > big_grin......
                              > już mnie prowokujesz z lekka do brzydkich zachowań
                              >
            • fenikss.2972 Re: Kontrast, czy analogia? 11.11.13, 19:55
              wscieklyuklad napisał:


              > Przywołany w wywiadzie i poście przypadek nastoletniej Angielki, która pod wpły
              > wem szkalujących ją postów i wieloosobowej nagonki targnęła się skutecznie na w
              > łasne życie, czyni zasadnym pytanie o granice tolerancji prawa wobec zachowań p
              > atologicznych.

              Otóż mylisz się WU - akurat ten skrajny przypadek wymagałby analizy na bardzo wielu poziomach. Dla mnie akurat pierwszym zasadniczym pytaniem, byłoby - co robili rodzice, skoro nie zauważyli, zapewne długotrwałego procesu destrukcji własnego dziecka - objawów narastającej depresji czy też stanów lękowych, które w finale doprowadziły do tragedii. Dziecko w tym wieku jest z natury niestabilne emocjonalnie, jako że tak przebiega proces dojrzewania, wymaga zatem opieki i uwagi ze strony rodziców.


              > Słusznie Feniksie cytujesz zasady przymusowej terapii psychiatrycznej, jednak p
              > ojawia się w tym miejscu kolejna wątpliwość. Czy można bowiem stwierdzić w spos
              > ób jednoznaczny, iż zachowania patologiczne w necie nie stanowią realnego (cho
              > ć faktycznie wirtualnego) zagrożenia dla odbiorcy padających przy tej okazji sł
              > ów?


              Ani Ty, ani ja nie jesteśmy specjalistami w dziedzinie psychiatrii. Dlatego też nie możemy ani wysuwać tezy o chorobach ludzi, ani polemizować o konieczności ich leczenia.
              Zachowania opisane w artykule czy poście w sumie nie różnią się niczym od sytuacji znanych z własnych "podwórek" - pani Nowakowaaaaaaaaaa a widziała pani jak ta spod szóski się ubiera ? A widziałam, widziałam, ponoć się puszcza i ciuchy w zamian dostaje

              czyli nasze kochane sąsiadki - gdyby rozpatrywać to na Twój sposób - nasze drogie społeczeństwo w przedziale wiekowym 50 + (choć i wcześniej to zjawisko występuje) - to jedna wielka patologia smile


              > W komentarzu do artykułu, jaki przywołałeś, jeden z nautów wyraźnie stwierdza g
              > dzie ma przedstawione tam tezy, a jednocześnie w sposób jednoznacznie obraźliwy
              > deklaruje, iż pozostanie to bez wpływu na jego "hejtowskie" umiłowanie poniżan
              > ia dowolnego dyskutanta.
              > Nie widząc w swym patologicznym zachowaniu odstępstw od normy, spełnia jak najb
              > ardziej kryteria choroby psychicznej - tu stanowiącej potencjalne zagrozenie dl
              > a "dobrostanu" atakowanych. Nie dość tego - daje do zrozumienia, iż taki model
              > zachowań jest dlań typowy i żaden "medrek" nie ma to wpływu. Pojawia się zatem
              > pytanie, na jakie chyba łatwo udzielić jednoznacznej odpowiedzi - czy taka dek
              > laracja nie powinna stanowić punktu wyjścia do identyfikacji i stosownych retor
              > sji?

              jak wyżej - żaden z nas psychiatrą nie jest smile


              > Naturalnie, iż każdy post może zostać odebrany w sposób daleki od rzeczywistych
              > motywów jego powstania. Mamy wiele przykładów doszukiwania się pośrednich i be
              > zpośrednich aluzji pod własnym adresem, gdy tymczasem wysyłający dany przekaz
              > tyle ma wspólnego z rzeczywistym atakiem, ile w pojęciu czytelnika - trafia w j
              > ego osobiste "ego".
              > Idąc tym tropem naturalnie mozemy dojść do absurdu i założyć, iż każda wypowied
              > ź nie polegająca na przeklejaniu "Przewodnika turystycznego", tłumaczenia książ
              > ki, ale już niekoniecznie opisu pogody (budzi skojarzenie ze stanem ducha) może
              > w jakiś sposób naruszać dobre samopoczucie odbiorcy.


              żeby nastąpiła eskalacja problemu - potrzebny jest nie tylko osobnik, który lubi mieszać, ale i ludzie podatni na wpływy smile



              > Zatem - przywołujac ponownie komentarz pod artykułem, wydaje się, iż uporczywoś
              > ć zachowań nagannych, personalne ( i łatwe jednoznacznie do interpretacji o kog
              > o chodzi) ataki winny podlegać jakiejś formie reperkusji.

              tak. Powinny podlegać - ignorowaniu smile
              w przeciwnym wypadku spirala zaczyna się nakręcać.
              Podstawową zasadą jest fakt - jeśli ktoś ma ochotę komuś dokopać - będzie to robił - bo taka jest natura ludzka i niekoniecznie mieści się to w ramach stricte patologii - ale będzie to robił tylko do czasu, dopóki będzie miał poczucie, że jego działania odnoszą przewidziany skutek. Brak reakcji ze strony "atakowanego" z czasem sprowadzi działanie agresora do nudnych i bez sensu smile
              • wscieklyuklad Re: Kontrast, czy analogia? 11.11.13, 20:50
                Nie wiem o jakim Rudko piszesz forum, więc odpowiem nieco neutralnie.
                Motywy ukrycia określonego forum są zapewne sprawą indywidualną. Trochę w tym pewnie motywu, o jakim już wspomniał Fenikss. Załóżmy, że uczestnik danego forum jest niczym opisana sąsiadka, której ubiór/zachowanie/źródło dochodów jest komentowane przez inne osoby, którym życie upływa na wrażeniu oka w wizjer "judasza", by WIEDZIEĆ i DEMASKOWAĆ.
                Póki rozmowy toczą się na temat dowolny (może być o dooopie Maryni) i nikt z buciorami nie wkracza pomiędzy dyskutantów, to każda forma wypowiedzi stałych bywalców jest dopuszczalna i korzystna. Bywa jednak - czego miałaś okazję doświadczyć sama, że jakiś matołek rozładowuje swoje wyimaginowane frustracje jakie zagnieździł do grobowej deski w swej maniakalnej psychice i pod hasłami "naprawy świata", "otwierania oczu forumowiczom na "prawdę"" a tak faktycznie jedynie po to by dokopać pośrednio/bezpośrednoio komuś przez siebie do grobowej deski znienawidzonemu właśnie na takim neutralnym forum.
                Można intruza naturalnie ignorować, zbanować, czy zastosować jakąś inną formę dania do zrozumienia, że sposób jego wypowiedzi jest nie na miejscu (np. pisząc"jestem wkurwiona").
                Ale ów ostatni sposób manifestacji jest przecież niczym innym jak odejściem od atmosfery, jaka zasadniczo panuje na forum. Alternatywą może być zamknięcie forum (mniej polecam)
                Można też szukać innych powodów tego ostatniego. Otóż wyobraźmy sobie, iż jakiś nauta czerpiąc treści z danego forum, wynosi je w miejsca inne, szydzi z nich, pastwi się nad autorami takiej, czy innej wypowiedzi.
                Jak wspomniałem w poprzednim poście jedna z osób niezmiernie wrażliwych a wybitnie poetycko uzdolnionych, by nie przypłacić złych emocji zdrowiem, skutecznie odizolowała się od uczestnictwa w forach.
                Można naturalnie założyć, że na forach pozostają zatem wyłącznie twardziele w dodatku gruboskórni, którzy mają lub przynajmniej mieć winni w dooopie wypociny kretynów na ich temat.
                Ale widzisz, Rudko, mnie zależy właśnie czasem na tych wrażliwych i mniej odpornych.
                Fenikssowi odpowiem później, bo ATP zbliża się wielkimi minutami.

                • rudka-a WU :)) 11.11.13, 22:17
                  Wiesz.... gdybym dobrze poszukała, to z pewnością znazłabym przykład, ale raczej trzymajmy się neutralnego terenu, bez wskazań na dobrych i złych smile
                  ale wiedz, że ja nie mam problemu, by tu i teraz napisać...pewne zachowania pietnuję bezlitośnie...

                  "Jestem wkurwiona".....taaak przypominam sobie - to moje słowa napisane na tym forum....
                  tym własnie niewyszukanym stwierdzeniem zachowałam czysta atmosferę, bo od razu bez zbędnych przepychanek i ceregieli napisałam konkretnej osobie w czym rzecz..nie gdzies na forach, tylko tu i w odpowiednim watku. I tak naprawdę zanim atmosfera zdążyła sie popsuć wróciła do porządku......to jest sposób na zachowanie spokoju i gaszenie niezdrowych awantur, a nie rozpamiętywanie i dokopywanie sobie latami, bo ktoś kiedyś gdzieś....
                  Nie żywię żadnej urazy, uprzedzenia....
        • k.karen Re: odpowiedzialność w sieci 11.11.13, 21:08
          Fenikss napisał
          więc niektórzy tworzą kolejne "alter ego"
          To właśnie ci, którzy znaleźli sobie w necie miejsce na poligon dla własnych frustracji
          smile


          Myślę, że większy poligon dla własnych frustracji, tworzą w necie ci, którzy ciągle podejrzewają innych o tworzenie kolejnych "alter ego". Nie wypada się śmiać z chorobliwie podejrzliwych, ale przyznaję, że zawsze mnie to najpierw śmieszy, a dopiero później żal mi tych frustratów smile
          • fenikss.2972 Re: odpowiedzialność w sieci 11.11.13, 21:21
            to kolejny schemat zachowań, który powiela każdy w całym swoim życiu.
            polega głównie na dwóch aspektach -
            pierwszy - zostałem oszukany - więc tracę zaufanie i przez jakiś czas, lub już zawsze podejrzewam, że każdy następny również może/chce/próbuje mnie oszukiwać
            drugi - ja oszukałem kogoś - więc wychodzę z założenia, że skoro ja to zrobiłem, inni też postępują w ten sam sposób

            w obu przypadkach jest to kwestia drastycznego ograniczenia lub wręcz tzw kryzysu zaufania, podyktowanego przykrymi doświadczeniami, lub świadomością powtarzalności zachowań.

            czyli jednym krótkim zdaniem - ZAWSZE mierzymy ludzi tzw "swoją miarką"

            wszystkie oceny i osądy wydajemy zawsze na podstawie własnej wiedzy i doświadczeń.
            i jest to naturalne smile

            k.karen napisała:

            > Fenikss napisał
            > więc niektórzy tworzą kolejne "alter ego"
            > To właśnie ci, którzy znaleźli sobie w necie miejsce na poligon dla własnych fr
            > ustracji
            smile

            >
            > Myślę, że większy poligon dla własnych frustracji, tworzą w necie ci, którzy c
            > iągle podejrzewają innych o tworzenie kolejnych "alter ego". Nie wypada się śmi
            > ać z chorobliwie podejrzliwych, ale przyznaję, że zawsze mnie to najpierw śmies
            > zy, a dopiero później żal mi tych frustratów smile
            >
            >
            • blondynka.2801 Re: odpowiedzialność w sieci 11.11.13, 22:44
              fenikss.2972 napisał:
              > czyli jednym krótkim zdaniem - ZAWSZE mierzymy ludzi tzw "swoją miarką"

              Ta prawda dotyczy nie tylko negatywnych doświadczeń. Na szczęście. Bo jest też i tak, że jeśli sami nie oszukujemy, nie kradniemy, czy nie bawimy się ludźmi, z reguły nie zakładamy, że inni to robią. smile
              A wielonickowość nie przestanie mnie zastanawiać. Wielonickowiec, choć nie może się powstrzymać, to jednak wstydzi się swojej brzydkiej, mrocznej strony, więc "ubiera" ją w kolejne nicki. I to jest - paradoksalnie - dowód na istnienie sumienia. smile
              • fenikss.2972 Re: odpowiedzialność w sieci 11.11.13, 23:07
                nie rozumiem tylko, czemu tak gardłową sprawą jest ta "wielonickowość"
                Sam mam ich sporo, na dodatek nigdy nie było to żadną tajemnicą, a znajomi doskonale je znają, bo bywają lub bywali na moich forach - nie jest to, tak jak kiedyś na jakimś forum znalazłem tekst w wykonaniu obrabiarki dup - że kogut używa TEŻ wielu nicków - zbrodnia przeciwko ludzkości, choć fakt faktem, pisuję pod jednym nickiem - no ale MAM - powód ? kiedyś na jednym nicku mogło być tylko jedno forum - a miałem i nadal mam ich kilka - więc to było konieczne.
                Jeśli ktoś pisze jako różne osoby ? I co z tego - to jego problem/zabawa/frustracje/sumienie czy jak to jeszcze nazwiesz.
                Nie ma obowiązku posiadania jednego nicku - jak ktoś lubi - wolno mu - nie jest to choroba psychiczna tylko CZYJEŚ WIDZIMISIĘ lub zwykły trolling smile

                jeśli ktoś zabawia się w taki sposób, to nie "wstydzi się swojej brzydkiej mrocznej strony" tylko zwyczajnie się tym napawa smile właśnie dlatego, że mu wolno, bo tu nikt z dowodu nie spisze i nie nada numeru NIP w celach identyfikacji podatkowej.

                brać mniej poważnie "życie" na forum, bo o ile należy pamiętać, że tworzą je ludzie - warto też nie zapominać, że to OBCY ludzie


                blondynka.2801 napisała:

                > fenikss.2972 napisał:
                > > czyli jednym krótkim zdaniem - ZAWSZE mierzymy ludzi tzw "swoją miarką
                > "

                >
                > Ta prawda dotyczy nie tylko negatywnych doświadczeń. Na szczęście. Bo jest też
                > i tak, że jeśli sami nie oszukujemy, nie kradniemy, czy nie bawimy się ludźmi,
                > z reguły nie zakładamy, że inni to robią. smile
                > A wielonickowość nie przestanie mnie zastanawiać. Wielonickowiec, choć nie może
                > się powstrzymać, to jednak wstydzi się swojej brzydkiej, mrocznej strony, więc
                > "ubiera" ją w kolejne nicki. I to jest - paradoksalnie - dowód na istnienie su
                > mienia. smile
                • rudka-a Bardzo podoba mi sie wizytówka Blondynki :) 11.11.13, 23:28
                  Fajne, ciekawe zdjęcia, super makro w niektórych fotkach i opisy smile a najbardziej to...wypierdalac z mojego komputera smile)) przyznam - odważnie smile)
                  • blondynka.2801 Re: Bardzo podoba mi sie wizytówka Blondynki :) 12.11.13, 09:12
                    rudka-a napisała:

                    > Fajne, ciekawe zdjęcia, super makro w niektórych fotkach i opisy smile a najbardzi
                    > ej to...wypierdalac z mojego komputera smile)) przyznam - odważnie smile)


                    Dzięki, Rudko. smile
                    A moje "wypierdalać z mego komputera" w gruncie rzeczy równa się Twojemu "jestem wkurwiona", bo tak jak Ty uważam, że są sytuacje, kiedy nie ma sensu owijać w bawełnę.
                    • fenikss.2972 Re: Bardzo podoba mi sie wizytówka Blondynki :) 12.11.13, 10:38
                      obawiam się, że nie chodzi o nomenklaturę a o zachowanie smile
                      a raczej to co Ruda a potem ja - zobaczyliśmy w tej wizytówce smile
                      nazywasz ludzi, którzy bawią się kilkoma nickami - chorymi psychicznie

                      jak zatem do cholery nazwać - rok "liczenia statystyk" z czego zapewne taka sama dupa jak z tym IP z poczty

                      porównywanie czasu zawieszenia komputera z obecnością jakichś tam osób na forach - ba - prowadzenie statystyk

                      bzdury - podkreślam BZDURY totalne - dotyczące jakoby hakera, który przegląda sobie Twój pulpit - "śladów na dyskach" - ręce opadają !!!! to jest właśnie sianie zamętu !!!! to wszystko wynika z niewiedzy a nie ze zmasowanych wyimaginowanych ataków !!!!

                      i to jest właśnie kompletny brak odpowiedzialności w sieci - przypominam, że wizytówka nazywana - Twoją - jest również publicznym miejscem w sieci.

                      To, co tam znalazłem - przeraża. Nie "okropieństwem zbrodni popełnionych przeciwko Tobie" tylko tym co Ty robisz. Bo prędzej to zdrowe nie jest


                      blondynka.2801 napisała:
                      > A moje "wypierdalać z mego komputera" w gruncie rzeczy równa się Twojemu "jeste
                      > m wkurwiona", bo tak jak Ty uważam, że są sytuacje, kiedy nie ma sensu owijać w
                      > bawełnę.
                • 1zorro-bis Re: odpowiedzialność w sieci 12.11.13, 07:50
                  to dobrze, ze ja mam TYLKO jeden nick. I to od lat. I za tym nickiem stoi facet, z krwi i kosci.
                  I nie musze helikoptera ani u-boota udawac......big_grinbig_grinbig_grin
                  • fenikss.2972 Re: odpowiedzialność w sieci 12.11.13, 10:21
                    bo widzisz, kiedyś fora miały inną atmosferę. A dziś ? no sam wiesz jak jest - nastała moda dziejowych teorii spiskowych, szpiegologii stosowanej, oraz po prostu atmosfera stała się chora smile

                    1zorro-bis napisał:

                    > to dobrze, ze ja mam TYLKO jeden nick. I to od lat. I za tym nickiem stoi facet
                    > , z krwi i kosci.
                    > I nie musze helikoptera ani u-boota udawac......big_grinbig_grinbig_grin
                    >
                • blondynka.2801 Re: odpowiedzialność w sieci 12.11.13, 09:08
                  fenikss.2972 napisał:
                  > nie rozumiem tylko, czemu tak gardłową sprawą jest ta "wielonickowość". Sam mam ich sporo, na dodatek nigdy nie było to żadną tajemnicą, a znajomi doskonale je znają


                  Ta wyboldowana część jest kluczowa. Bo jeśli znają, to jest albo, jak piszesz - potrzeba, bo kilka forów, albo wspólna zabawa czymś, np. konwencją. Jeśli natomiast nie znają i są robieni w butelkę, to jest niedopuszczalna zabawa kimś. I nie wydaje mi się, żebym musiała Ci to bardziej szczegółowo tłumaczyć. Tobie, który tak często odwołuje się do wartości. smile

                  brać mniej poważnie "życie" na forum,

                  Podejście do życia człowiek ma niejako wpisane w siebie. Poważny stosunek do życia to także odpowiedzialność za słowa, które się wypowiada i za zabawy, które się podejmuje, czyż nie? A poważny stosunek do życia nie oznacza z automatu ani ponuractwa, ani nieumiejętności zabawy.

                  tworzą je ludzie - warto też nie zapominać, że to OBCY ludzie

                  To prawda, chociaż każdy nasz bliski - z wyboru, nie z pokrewieństwa BLISKI - kiedyś był OBCY. smile
                  • fenikss.2972 Re: odpowiedzialność w sieci 12.11.13, 10:30
                    blondynka.2801 napisała:

                    > fenikss.2972 napisał:
                    > > nie rozumiem tylko, czemu tak gardłową sprawą jest ta "wielonickowość".
                    > Sam mam ich sporo, na dodatek nigdy nie było to żadną tajemnicą, a znajomi d
                    > oskonale je znają

                    >
                    > Ta wyboldowana część jest kluczowa. Bo jeśli znają, to jest albo, jak piszesz -
                    > potrzeba, bo kilka forów, albo wspólna zabawa czymś, np. konwenc
                    > ją. Jeśli natomiast nie znają i są robieni w butelkę, to jest niedopuszczaln
                    > a zabawa kimś
                    . I nie wydaje mi się, żebym musiała Ci to bardziej szczegółow
                    > o tłumaczyć. Tobie, który tak często odwołuje się do wartości. smile


                    jak obca osoba z forum, osoba, której nie znam, spotkałem tylko pisząc albo i nie gdzieś, kiedyś, osoba, która nic dla mnie nie znaczy - jak przechodnie na Krakowskim - po prostu ich mijam - jak taka osoba może się mną bawić ? Żeby mogła - musiałaby być kimś bliższym, niż tylko przypadkowy przechodzień na jakimś forum smile


                    > brać mniej poważnie "życie" na forum,
                    >
                    > Podejście do życia człowiek ma niejako wpisane w siebie. Poważny stosunek do ży
                    > cia to także odpowiedzialność za słowa, które się wypowiada i za zabawy, które
                    > się podejmuje, czyż nie? A poważny stosunek do życia nie oznacza z automatu ani
                    > ponuractwa, ani nieumiejętności zabawy.


                    jak również zachowanie zdrowego dystansu i umiejętność wartościowania zdarzeń na ważne i obojętne, oraz zachowanie dystansu - na pewno czyjeś bzyczenie na forach jest dla mnie obojętne - ponieważ już pisałem - są to przypadkowi przechodnie.

                    > tworzą je ludzie - warto też nie zapominać, że to OBCY ludzie
                    >
                    > To prawda, chociaż każdy nasz bliski - z wyboru, nie z pokrewieństwa BLISKI - k
                    > iedyś był OBCY. smile

                    szukasz męża na forum ? smile a to też zanim powiesz sakramentalne tak - musisz go poznać po czymś więcej, jak tylko po pisaniu smile
                    aha - i mąż, żona - nadal pozostają ludźmi stricte obcymi - smile - to taka przekorna uwaga na marginesie smile
                    • blondynka.2801 Re: odpowiedzialność w sieci 12.11.13, 11:32
                      fenikss.2972 napisał:
                      > jak obca osoba z forum, osoba, której nie znam, spotkałem tylko pisząc albo
                      > i nie gdzieś, kiedyś, osoba, która nic dla mnie nie znaczy - jak przechodnie na
                      > Krakowskim - po prostu ich mijam - jak taka osoba może się mną bawić ?


                      Masz rację, nie może. smile

                      jak również zachowanie zdrowego dystansu i umiejętność wartościowania zdarze
                      > ń na ważne i obojętne, oraz zachowanie dystansu - na pewno czyjeś bzyczenie na
                      > forach jest dla mnie obojętne - ponieważ już pisałem - są to przypadkowi przech
                      > odnie.


                      Znów masz rację. Tylko dlaczego w takim razie tak często i sam stosujesz, i na swoim forum dopuszczasz bzyczenie na czyjeś bzyczenie? Już kiedyś tu o to pytałam. W teorii, Feniksie, wszyscy jesteśmy świetni. Z praktyką bywa różnie. U wszystkich. smile I nie przywołam w tym miejscu Kalego, bo on jest z innej bajki. smile

                      szukasz męża na forum ?

                      A bliskość to dla Ciebie tylko relacje damsko-męskie?
                      Odpowiem więc równie przekornie smile - w takim razie współczuję.
                      • fenikss.2972 Re: odpowiedzialność w sieci 12.11.13, 11:39
                        blondynka.2801 napisała:

                        > Znów masz rację. Tylko dlaczego w takim razie tak często i sam stosujesz, i na
                        > swoim forum dopuszczasz bzyczenie na czyjeś bzyczenie? Już kiedyś tu o
                        > to pytałam. W teorii, Feniksie, wszyscy jesteśmy świetni. Z praktyką bywa różni
                        > e. U wszystkich. smile I nie przywołam w tym miejscu Kalego, bo on jest z innej b
                        > ajki. smile


                        tak jak i "dopuściłem" sprawdzenie Twoich skanów - bo są rzeczy które mnie zwyczajnie wkurzają - nie prześladują obsesyjnie, tylko zwyczajnie wkurzają - więc o tym wtedy piszę - na forum, w różnej formie - nie prowadzę wyliczeń i statystyk, nie skanuję, nie tworzę teorii spiskowych - tylko dokładnie tak jak Ruda tu już cytowana - w taki czy inny sposób piszę wprost że coś/ktoś mnie wkurwia
                        > szukasz męża na forum ?


                        > A bliskość to dla Ciebie tylko relacje damsko-męskie?
                        > Odpowiem więc równie przekornie smile - w takim razie współczuję.

                        a Ty wszystko tak dosłownie i bez dystansu do samej siebie ? w takim razie współczuję smile
                        • blondynka.2801 Re: odpowiedzialność w sieci 12.11.13, 11:59
                          fenikss.2972 napisał:
                          a Ty wszystko tak dosłownie i bez dystansu do samej siebie ? w takim razie współczuję smile


                          Tak, Feniksie, jestem piczką-zasadniczką. smile
                          I prawdopodobnie, zważywszy na mój wiek, taka już umrę. smile
                          • fenikss.2972 Re: odpowiedzialność w sieci 12.11.13, 12:16
                            myślę że wiek nie ma tu nic do rzeczy

                            znam starsze babcie tryskające zdrowym humorem, bez obsesji prześladowania

                            jak mówiłem - Twoje obsesje to 100 % niewiedzy oraz brak dystansu do realiów funkcjonowania w sieci


                            blondynka.2801 napisała:

                            > Tak, Feniksie, jestem piczką-zasadniczką. smile
                            > I prawdopodobnie, zważywszy na mój wiek, taka już umrę. smile
                            • 1zorro-bis Re: odpowiedzialność w sieci 12.11.13, 12:50
                              a co Wy sobie tutaj tak......milo gadu-gadu?big_grin
                              • fenikss.2972 Re: odpowiedzialność w sieci 12.11.13, 12:52
                                ustalamy wzajemną kondycję psychiczną .... big_grin


                                1zorro-bis napisał:

                                > a co Wy sobie tutaj tak......milo gadu-gadu?big_grin
                                >
                                • 1zorro-bis Re: odpowiedzialność w sieci 12.11.13, 13:11
                                  i jak?big_grin
                                  fenikss.2972 napisał:

                                  > ustalamy wzajemną kondycję psychiczną .... big_grin
                                  >
                                  >
                                  > 1zorro-bis napisał:
                                  >
                                  > > a co Wy sobie tutaj tak......milo gadu-gadu?big_grin
                                  > >
                                  • fenikss.2972 Re: odpowiedzialność w sieci 12.11.13, 13:13
                                    no w każdym razie JA manii prześladowczej nie mam.........big_grin


                                    1zorro-bis napisał:

                                    > i jak?big_grin
                                    > fenikss.2972 napisał:
                                    >
                                    > > ustalamy wzajemną kondycję psychiczną .... big_grin
                                    > >
                                    > >
                                    > > 1zorro-bis napisał:
                                    > >
                                    > > > a co Wy sobie tutaj tak......milo gadu-gadu?big_grin
                                    > > >
                                    >
                                    >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka