Dodaj do ulubionych

Prywatna powieść

13.05.20, 13:37
Tak się zastanawiam, sięgając pamięcią wstecz oraz na forum książki, ze brak w przestrzeni kulturalnej albo w braku tej przestrzeni mojej powieści; rozbudowanej formy literackiej, z której założeniem, paradygmatem, a napewno językiem mogłabym się dzisiaj identyfikować.
Kiedyś Fowles i jego dzieło, en masse, ze tak se powiem, pełnił ta filozoficzno- naukowa funkcje. Ale odszedł był z padołu zabierając ze sobą stary warsztat i pomysły.
zostawszy sierota... w literackim znaczeniu,
nie znajduje lub nie umiem, wśród obecnych, autorów, głównie netflxwriterow lub tokarczukerow, niestety, znaleźć takiego, który uprawialby powiesc i z przesłaniem i językowo spójnej, formie.
Niełatwa sprawa, hmm... A-kurzy dworzec może coś poradzi w tem względzie?
Obserwuj wątek
    • kalllka Re: Prywatna powieść 13.05.20, 14:18
      ...No i wzięła się, przestrzeń kulturalna, jeszcze bardziej skurczyła, docisnąwszy na do pewno, i zrobiwszy w jedno!
      Ale, przyznać muszę, ze nie bez moich wątpliwości, przestrzeń zbłądziła.. jako, ze pewnam w mej pamięci, prawidłowego zapisywania. Byłbyz możliwym technologiczny apsikus edycyjny? czy rzeczywiście,to tylko stara, tradycyjnie zawodna, pamięć?
      W każdym razie, nic pewnego- off course, w tym względzie ale za to nauką jest i będzie...


        • kalllka Re: Prywatna powieść 13.05.20, 19:43
          A mógłbyś?
          szczerze mówiąc, przyszła mi taka refleksja bo od dłuższego czasu szukałam czegos interesującego.
          Kiedyś forum książki, dawniej bardzo zaangażowane merytorycznie, dawało prawie natychmiastowa odpowiedz, ale jakby zamarło / pewnie czekając na eeelowa inkarnacje albo spinoffowe zmiłujsie/
          I dlatego napisałam na kurzytorze, wiedząc, ze ty, zawsze ale to zawsze się odezwiesz i coś tam podpowiesz.


            • kalllka Re: Prywatna powieść 13.05.20, 20:21
              Zwierze się, jeśli mogę-
              zreszta na dworzcu to jakby naturalne, ze wole czytać niż pisać. Tak jak wole, śpiewać niż grać, albo szyć niż malować.
              Pewnie wynika to z praktycznej mej natury i niechęci do wykonywania czegoś zle.
              Uważam ze jest mnóstwo ludzi którzy wspaniałe piszą ale jakoś zaginęli czy tez przytłoczeni autorytarnie lansowanym stylem / tylko mnie nie kamieniuj, proszę/ np skąd inad dobrego literackiego rzemieślnika- Tokarczuk, nie wychyla ani ani, a nawet, a coz dopiero gęsiego pióra.
              A może to brak ogólny brak boskiego konceptu?
              Tu nasuwa się pytanie o tzw boski plan albo w ogóle o plan, czy wiesz np. jaki jest wpływ węzła północnego na twoje życie doczesne i w związku z tym co zamierzasz za miesiąc czasu?
              • kogucik.2872 Re: Prywatna powieść 13.05.20, 20:28
                hm
                przez wzgląd na moje położenie, większy wpływ na moje życie ma depresja południowo wschodnia. Szczegółowe położenie jednak daje nadzieję, gdyż ogólnie znajduję się na wzgórzu, ponad doliną, co zwiastuje całkiem dobre widoki na przyszłość.
                Za miesiąc zamierzam nażreć się bobu, gdyż właśnie wtedy zacznie się sezon big_grin
                • kalllka Re: Prywatna powieść 13.05.20, 21:21
                  Mój Zboze dobry, Bob! jakże mogłam zapomnieć o bobu.
                  To także i moje ulubione czerwcowe oprócz czereśni. Ale z bobu mam także coś apropos/ czyli powiesciowa koincydencje. Wyobraź sobie ze z kapeluszem za 100tysiecy, w którego ostatnim rozdziale, dziewiątka świętuje, wraz z wygranym (kim nie pamietam) właśnie bobem i kakao!
                  Lubię kakao ale nie z bobem wiec do dzisiaj nie umiem tego rozkminić i pewnie dlatego pamietam.
                  A gdzie na niebie leży depresja południowo- wschodnia?
                  • kogucik.2872 Re: Prywatna powieść 13.05.20, 21:26
                    kakało to ja uskuteczniałem będąc małym kurczęciem, potem zamieniłem na kawy rodzaju wszelkiego, byle ziarniste, świeżo mielone i w mocy szatana big_grin
                    aaaaaa gdzie na niebie depresja południowo wschodnia, to ja nie wiem, bo nadal po ziemi stąpam, rzadko bo rzadko ostatnimi czasy, ale jednak, więc o ziemskim zakątku pisałem big_grin
                    • kalllka Re: Prywatna powieść 13.05.20, 21:56
                      O! i to jest miejsce na powieść się morze.
                      wyobraźmy wiec sobie wgebienie gdzie bub i czereśnie w ilościach hurtowych się mieszczą ale nie ma po nich sraczki!
                      nie mam tez literackich czereśni nigdzie posadowionych i nie przychodzą mi do głowy, na szczęście. Być zatem może, ze to położenie zdrowe. I teraz potrzebny pomysł , co z tym zrobić jak to ugryźć?
                      • kogucik.2872 Re: Prywatna powieść 13.05.20, 22:05
                        gryzienie tematu powinno jawić się prosto i pięknie. Czereśniowe kule gryźć trzeba pewnie, plując pestką przed siebie (byle we właściwym kierunku) bób natomiast najpierw należy ugotować z solą i miodem (lub cukrem) a potem wysysać zawartość ze skórki, te zaś psom rzucać, które mało jajka nie zniosą w oczekiwaniu na ulubione big_grin
                        • kalllka Re: Prywatna powieść 14.05.20, 12:02
                          No dobrze, zacznijmy od czereśni.
                          Mnie, twój opis czereśniowego gryzienia od razu skojarzył z bronka z filmu /wiadomo jakiego/
                          I to właśnie o to mi chodzi, o taki oczywisty typ literatury. dlaczego wszyscy wiedza o co chodzi- ergo! zbiorowo kojarzą, z góry kojarzą , a czasem bardziej z góry czyli a priori,
                          i nikogo to nie dziwi? A może dziwi tylko po tak w sobie, i niewielu chce się „swojej wiedzy” przeciwstawić?
                            • kalllka Re: Prywatna powieść 14.05.20, 20:49
                              Jest taka literatura śpiewana, zwana tekstem piosenki:
                              ...nie bój się chodzenia po morzu, nieudanego życia- nieudanego życia, wszystkiego najlepszego.
                              Itd..
                              Bo to co nas spotyka przychodzi spoza nas(...)
                              O to mniej więcej, chodzi w nie przeciwstawianiu się ?
                              ze coś przepłynie przez nas, jak fala, dźwięków i albo zostawi albo, gdy stawisz opór, drążącego, z zimna np.
                              Wyglądałoby na to ze wiedza jeśli w nas jest to drga. Ha!
                              No dobrze, to teraz czas na miód z bobem. Skąd taki przepis?
                              moja nadburzanska babcia nigdy tak bobu nie gotowała. Za to inna, z koło Częstochowy bob marynowala i z koprem!
                                • kalllka Re: Prywatna powieść 15.05.20, 13:44
                                  Wy kogut, czy wy-koguto-kundle?
                                  żeby nie było,szanuje każde preferencje, ale cukier jednak krzepi -krew, a piesom bardziej wiec takie słodkie skórki z kilograma to nie nadto?
                                  W każdym razie, jak tam rekonwalescent?
                                  Walnij o nim jakiś poem potem.
                                  • kogucik.2872 Re: Prywatna powieść 15.05.20, 19:23
                                    my, to znaczy rodzinnie big_grin bo wszyscy u nas tak bób żrą właśnie. On nie jest w smaku słodki, skórki są lekko słonawe.
                                    a rekol...........rekola.........rekonal..............a dziecko szatana big_grin ma się jak na razie chyba dobrze. Coś go ze dwa raz od stycznia bolało. Coraz bliżej terminu badań kontrolnych. Pewnie będzie trochę trudniej umówić się w klinice na badania, ale zrobimy to wcześniej, żeby sobie zaklepać termin.
                                    • kalllka Re: Prywatna powieść 16.05.20, 17:01
                                      A właśnie, jedzeniowa tradycja rodzinna. Np zupa ogórkowa- zupełnie nie znana na babciowym Podlasiu, w moim rodzinnym domu, była bardzo lubiana, Koniecznie z pokrojonymi w duże(!) ziemniakami, ale celebrowana dość rzadko.. mimo powszechności ogórow.
                                      Za to pomidorowa i z ryżem.. phi.,codzienność! A przecież ta druga z pewnością bardziej szlachecka.. czy tez szlachetna /zwłaszcza z kluskami/
                                      No to tak a propo powieści. Czasem, gdy włącza mi się i trybi wyobraźnia, łącze ulubione napoje ze wspomnieniami.. np. Mam bardzo konkretne wspomnienie soku pomidorowego z książka- szpaki z muranowa, której autora nie pamietam i nawet nie chce wyszukiwać, by sobie plam po soku, na kartkach pamięci nie wywabiac jakimiś obecnymi wrażeniami..
                                        • kalllka Re: Prywatna powieść 16.05.20, 17:23
                                          ... tez nie przepadam, ale wole niż krupnik.
                                          Wracając do napojów- następnym który mi się z książka i zapachem kojarzy to kompot. truskawkowy- rarytas, wykradany z piwnicy przy cichym współudziale zdeprawowanego przez jamnika pekińczyka- Topka, odciagajacego uwagę domowników tak bym wtaszczyla słoik niezauważenie, a następnie pod namiotem z koca wraz z Krzyzakami spożyła.
                                          Nie wiem ile razy przeczytałam w ten sposób tego Sienkiewicza, nie liczyłam słoików w kolekcji, bo np. Potop obrabiałam właśnie przy bobie, a wielkość słoi była podobna..
                                            • kalllka Re: Prywatna powieść 16.05.20, 17:50
                                              To co ty lubisz do diabła!?
                                              ... , myśle ze z głodu i luksusu, wyjadalam te piwniczne zapasy. Raz, ze mieszkając w sporej odległości i mieście, wciągając po kryjomu ogórki, bob z buraczkami i kapusta z garka (?) wciagalam w siebie i przeżywałam tęsknoty za latem za wsią, za pejzażem i rzeka..
                                              za to uszlachetniacze to były książki.
                                              I patrz pan, dokonałam właśnie genialnego odkrycia, były to -powieści!
                                                • kalllka Re: Prywatna powieść 16.05.20, 19:41
                                                  Ej no, przecież tak uwagi mi nie zwrócisz.
                                                  ... z głodu luksusu, skupie się przez chwile na tym.
                                                  W moim najbliższym otoczeniu pierwszoklasistowskim, głód obudził się we mnie na widok najpiękniejszej koleżanki na świecie.. była jak lalka i przybyła do nas, do nr 29 im Tadeuszkosciuszko- lastrico, wprost z bogatej Kanady. Pierwsza klasa Barbie!
                                                  Trzecia, czwarta, ze szklana misa michałków postawiona tuż obok mojego zakleksionego zeszytu, na zachętę przy wspólnym odrabianiu lekcji- zamienianiu jej angielskich kulfonow na moje polskie.
                                                  No właśnie ten glod- michalki oraz cudowne niebieskie futro z lisa, skłoniły mnie do puszczenia się na wielkie wody dorównania koleżance-blagujac!
                                                  Nie mam wątpliwości, ze Krzyżacy wraz z kompotem zaopatrzonym w wielkie ilości cukru, byli mi do tego niezbędni. Nikt, nie potrafił tak składnie kłamać jak ja...
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 16.05.20, 20:14
                                                    ... a wezzesie klepnij w to co nazywasz głowa i spójrz jeszcze raz, ja jej nie zazdrościłam! Ja ja podziwiałam, chciałam dorównać.
                                                    Wymyśliłam tedy sobie, ze nie będę panem Ripley, w damskim wydaniu- nieporadnie odtwarzająca Barbie- brzyda z elektryzującymi się włosy i chudych pedalach( garść orzechów temu kto zgadnie skąd te ... pedały)
                                                    kontakcie,szalikiem lub chustka/
                                                    Ale, ze będę konkurować używając
                                                    intelektu, tylko nieco zapożyczonego ze słownika wyrazów obcych oraz” słoneczników” Snopkiewiczowa.
                                                    pierwsza solówka, w której położyłam przeciwnika na lopatki uzyskawszy ciche uwielbienie Barbie była: a_bo_mi_na_cja po, wyartykułowana z cicha i z przekąsem;/
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 16.05.20, 20:38
                                                    Didaskalia:


                                                    No, rzeczywiście... nieporadnie odtwarzająca wspomnienia jestem.
                                                    Muszę sobie przygotować porządniejsza maszynę do pisania-najlepiej jakiegos Olivetti’ego, z Joe Alexa.. ale to już trochę późniejsza historia.
                                                  • a74-7 Re: Prywatna powieść 17.05.20, 10:52
                                                    ze sie wtrace miedzy wodke a zakaske :
                                                    a skad/z kogo tak kallka czerpie garsciami ,ze zapytam smile???
                                                    Bob i zucker/berg - hmm... dobry zestawsmile
                                                    A co ci ptoku po gesim , wiesz jak to w zyciu bywa :
                                                    One day you're cock of the walk, the next a feather duster.
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 17.05.20, 12:52
                                                    Alea sevenfour-seven, pyta czy lokuje?

                                                    /szczerze przyznam, ze nauczyłam się czerpać z siebie.i obserwować jak moje, powtórzone już przecież przez eony pokoleń, doświadczenia reagują następcy/
                                                  • kogucik.2872 Re: Prywatna powieść 17.05.20, 14:31
                                                    w szarości skórki wnętrze zielone
                                                    jędrne jak cycki panny szalonej
                                                    we wrzątku chyżo nabrały miękkości
                                                    słoność się miesza z miodu słodkości
                                                    już micha paruje, o bobu wspaniały
                                                    z oddali pierwsze działa rozbrzmiały... big_grin

                                                    proszszsz big_grin
                                                  • wirujacypunkt Re: Prywatna powieść 17.05.20, 22:40
                                                    Wiór wiórem poleci
                                                    Nie polubią bobu dzieci
                                                    Napisz jeszcze odę jedną
                                                    Niechaj przy niej wszyscy zbledną
                                                    Niech bób będzie w glorii wciąż
                                                    By polubił każdy mąż.
                                                    Mąż, kobieta raz dzieci
                                                    Niechaj oda w niebo big_grin
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 27.06.20, 12:56
                                                    Etam twardym, twardogłowych za dużo;
                                                    i właśnie w tej sprawie miękkości obyczajów i języka, wpadłam sobie wczoraj do księgarni. Jak za dawnych czasów, drzwi zamknięte z kartka zaraz wracam.. powodem czego udawszy to nabywszy- w w.s.ch kopie- ryć. z kap. sykst., w zgrabnym passpartout(!) złotych piec, piętnaście minut przeczekawszy- wróciłam pod księgarnie.
                                                    Wyżej wymieniony przydługi wstęp jest po to by nabrać oddechu by na nim wszystkie rzadko spotykane komplementy zmieściły i pod adresem pani, a właściwie panienki ksiegarniowej, z która miałam, niewątpliwa ale zbyt krótka, przyjemność! ...
                                                    Z tym właśnie przychodzę.. by prosić o pomoc w znalezieniu i wyrażeniu- odpowiednio pięknych i odpowiednich dla jej niezwykłego oczytania, nieoczekiwanego literaturoznawstwa oraz ponadprzeciętnej biegłości w zawodzie księgarnika, zachwytów.
                                                    Pomożecie?
                                                    PS
                                                    Z tego miejsca chciałbym poprosić panią K. Bond, o nie lansowanie latem Mrozu!

                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 27.06.20, 14:23
                                                    Ze niby numer z ksiagarnia?
                                                    Otóż nie! Wybrałam się wczoraj, rzeczywiście i z zamiarem sprawdzenia co tam w sprawie piszczy, co opisałam przydługim wstępem.
                                                    PS
                                                    Księgi wieczyste dawno już zdygitalizowane wiec jeśli jaki slowny atak to wyjdzie, hmmm, później. Dzięki za ostrzyzenie.

                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 03.07.20, 12:15
                                                    Bieze donieść, ze powieść / która zakupiłam/ okazała się bezowocna. za dużo w niej medycyzmow, / które / odcięły z opowieści soczystośc i z treści- poszukiwań, zrobiły rąbankę.
                                                    Literalnie rzecz biorąc to implementowana przez gmo lekrama kieruje naszym życiem- a kroki, po mleka dwa deka, do appteki.

                                                  • kogucik.2872 Re: Prywatna powieść 03.07.20, 15:44
                                                    implementacja przez gmo to niedorzeczna niedorzeczność. Inaczej rzecz ujmując - skoro nie rosną nam świńskie ryje po spożyciu schabowego (obiekt o odmiennym genomie) czy też nie porastamy rzęsiście sałatą, tam gdzie onegdaj porastały włosy, to znaczy że spożywanie odmiennych, często zmutowanych (kolory skóry, łatki, kolor oczu, wielkość dziur w świńskim uśmiechu, tudzież modyfikowanych gatunkowo, a więc genetycznie warzyw, owoców - vide fikuśne jabłka np - nie wpływa w żaden sposób na nasze jestestwo. Jedząc pomidorka z dodaną genetycznie odpornością na zgniliznę nie nabierzemy odporności na zgniliznę. Gdyż kod genetyczny, zmutowany, czy czysty jak dziewica orleańska - to nic innego jak nić zbudowana z białek. Które to po zeżarciu trafiają tam, gdzie wszystko - do kociołka z kwasem solnym, gdzie są rozkładane na aminokwasy. Co najwyżej w dupę pójdzie, jak za dużo na raz.

                                                    PS - jak dziabnie nas pająk - wpuszczając jakby nie było jad w postaci białka (które jest zawiłą nicią dna i innych tworów białkowych) również, lub nie daj losie, połkniemy takiego przez sen na przykład (ponoć się zdarza) - to i tak spajdermenem nie zostaniemy. A szkoda, bo bym się pobujał.
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 03.07.20, 21:33
                                                    Ależ nie gotuj kogutka!
                                                    Ja o świńskiej grupie czyli o tym, o czym
                                                    donoszą brytyjscy naukowce po odcyfrowaniu kantońskiego, czyli o przeksztalceniach świńskiego w czlowieczy, patogenu.
                                                    I jak to mówią.. wice- versa, niestety.
                                                  • kogucik.2872 Re: Prywatna powieść 03.07.20, 22:24
                                                    bo ja nadwrażliwy na głupotę jestem. Jak czytam o szkodliwości rzekomej gmo na nasz ród wybrany to mi się otwiera puszka. Może i pandory, diabli wiedzą. Ale zaraz sobie wyobrażam na hasło gmo, jak mi nać pietruszki na jajkach kiełkuje po wsiorbaniu zupki warzywnej. Choć stanie porem nie jest tak znowu głupie... big_grin
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 03.07.20, 22:54
                                                    Na własna /ze tak zapytam bezczelnie/ głupotę?
                                                    Bo widzisz gmo, już dawno jest uznane za szkodliwe i na podstawie statystyk chorób układu nerwowego.
                                                    Jak wiesz, w Alzheimerze podstawa leczenia jest dieta. Restrykcyjna jakościowo. Wiec nawet
                                                    jako półprodukt do produkcji karm zwierzęcych, gmo, jest wykluczane z listy. No i chwała mniej jemy zdrowiej żyjemy; my, szczęśliwe kuraki i właściwie odżywieni zapominalscy
                                                  • kogucik.2872 Re: Prywatna powieść 03.07.20, 23:24
                                                    a kto takiegoż uznania udzielił ? Bo wiesz.... to jak z 5G - naukowcy dowodzą na wszelkie sposoby, że nie szkodzi, ale znamienici uznawacze twierdzą że zabójcze.
                                                    Najpierw trza doczytać, co to jest gen, białko i modyfikacja genetyczna. Bo jak gmo jest zabronione, to w sumie nic już jeść nie można biednemu z Alzheimerem, bo wszelkie żywe nieustannie zmienia geny.
                                                    No i trza wiedzieć co to ten gen i co się z nim dzieje, jak do wora trafi. Na trawienie. Ale jedzcie zdrowo. Bez pomocy genetycznej w odporności na choroby, za to z zawartością całej tablicy mendelejewa, w celu utrzymania żywności zdatnej. Ja wolę pomidorka z genem odporności na choroby (gen sobie strawię bo to żarcie, trafia do żołądeczka, który białko w sposób naturalny rozkłada (gen to białko, żarcie idzie do żołądeczka) niż pomidorka spryskanego chemią, której mój żołądeczek nie rozłoży, bo nie umi poradzić z toksynami, tylko puści dalej. Pestycydy to nie białko genu. To zaś związek, który umi popsuć moje komórki na tyle, żeby zaczęły nowotworzyć. Chcę pomidorka z wszczepioną odpornością. Nie z opryskami.
                                                  • kogucik.2872 Re: Prywatna powieść 03.07.20, 23:30
                                                    Marzy mi się taki eksperyment, żeby w menu znalazły się zwykłe frytki i te z ziemniaka Innate z adnotacją, że w trakcie jego smażenia powstaje mniej rakotwórczej substancji. Ciekaw jestem efektu, bo ja na pewno kupowałbym frytki Innate i myślę, że sporo ludzi też by się na to zdecydowało.

                                                    Pytanie czym jest żywność zmodyfikowana genetycznie? GMO to nie jest definicja naukowa, ale prawna, która stworzyła kategorię organizmów, w tym roślin, które zostały zmodyfikowane narzędziami inżynierii genetycznej. Jeśli potraktujemy definicję GMO szerzej, jako organizmy, których materiał genetyczny w ogóle został zmieniony, to odpowiedź brzmi „nie”. Nie ma roślin uprawnych, których materiał genetyczny nie zostałby zmieniony ręką człowieka. Prof. Paweł Golik z Uniwersytetu Warszawskiego postawił podczas jednego ze swoich wykładów tezę, że pytanie czy należy modyfikować genetycznie rośliny jest spóźnione o jakieś 10 tys. lat. Te rośliny, które wysiewamy, czy sadzimy dziś na polach, w wielu wypadkach nawet nie przypominają swoich protoplastów. Tak jak ratlerek nie przypomina wilka, od którego pochodzi, tak samo współczesna kukurydza nie przypomina dziko rosnącej na terenie Meksyku trawy teosinte, z której powstała.

                                                    Truskawki nie istniały, zanim ludzie nie połączyli poziomki z Ameryki Południowej z poziomką z Ameryki Północnej. To człowiek selekcjonował rośliny pod kątem swoich potrzeb. Rośliny, które rosną na polach (i nie mówię tu o GMO), nie przeżyłyby w konkurencji ze swoimi dzikimi odpowiednikami. Dlatego pszenica ani kukurydza nie rośnie dziko. Kalafior, jabłka czy kapusta nie występują w przyrodzie bez człowieka, tak samo jak ratlerek.

                                                    noizz.pl/big-stories/czy-gmo-jest-szkodliwe-co-wiemy-o-gmo-argumenty-naukowe/cttvszl
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 04.07.20, 11:18
                                                    Tak jest, od lat nam seks organiczny.

                                                    Tak jest, w wyniku motylkowania lubinowatych czy jak im tam..
                                                    W każdym razie, wypreparowane z ludzkiego nasienia i komórek macierzystych genomeny -kukułki i rydza, wyprodukowaly hybrydę, maszynke do robienia definicyjnego mięsa armatniego. Wystarczy tylko odpowiednia postawa- upór i sama wymieli upiora.
                                                    No dobra, ale nie o smutsach chciałam, chciałam podać coś pozytywnego w sprawie gmo.. tyle ze po angielsku; mogę?

                                                    thehackernews.com/2020/07/encrochat-encrypted-phone.html
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 05.07.20, 21:23
                                                    Uo matko znowu mi się nie tam gdzie trzeba, kliklo... jak jeszcze znajdę / bo to w newsach, było/ to wypastuje..
                                                    i tu, a propo, pasty czyli kluch(!) nastepny czapter proponuje.
                                                  • kogucik.2872 Re: Prywatna powieść 05.07.20, 22:55
                                                    pasta ma być jajeczna do celów konsumpcyjnych, czy też mocno czyszcząca z serii Towot ? A jeśli jajeczna, to półprodukt ma być od kur chodzonych, czy sianowych, czy nawet nie od kur a od strusia ?
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 06.07.20, 12:01
                                                    Jak rozumiem, pytając o pastę, pytasz czy będzie mieć pochodzenie organicznego czy nieorganicznego; Kleju czy ślizgacz?
                                                    oto jest pytanie..
                                                    Pozwolisz, ze użyje osobistych umiejętności i za Dalaj Lama, powtórzę- od dharmy / karmy/

                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 18.07.20, 16:07
                                                    Powieść autorska- chapter / któryśtam/
                                                    Poszłam na zakupy do księgarni, tam brak panienki z pomysłem, rozmroził kurki, które
                                                    dzisiaj na obiad- ale wczoraj / jak się patrzy/ rosołem.
                                                    Wyobraźcie więc sobie państwo, co mogłoby się stać na obiad gdybym zakupiła konnice / polecana przez Cherezinska/ zamiast tatara..
                                                    W każdym razie, nie pojechałam na imieniny za to z kartofelkami z koperkiem i serkiem podtopionym masełkiem /niewiele/były zjadalne, a jako ulubione, o ile dobrze pamietam-danie pana Marka, ktorego, z dworcowego baru, pozdrawiam.
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 02.08.20, 15:28
                                                    Dekadke opowieści, dokładnie tuzin. Zmieści się w zadaniach kilku. Otóż, danie główne: kryminał. Najlepszy oparty na lokalnej _gadce.
                                                    Propozycje przyjmuje oddo.
                                                    Kurze dzieks / i wytarte/
                                                  • kogucik.2872 Re: Prywatna powieść 04.07.20, 11:55
                                                    z drugiej zaś strony - skoro z żarcia gmo na mięso armatnie wlazło - leczenie najwredniejszego paskudztwa, czyli nowotworów opiera się dawno na inżynierii genetycznej. Astmatyk też dycha z nadzieją, że kiedyś ktoś odkryje, jak naprawić wadliwe geny, zmuszające własny mechanizm do ataku na siebie, bez celu i powodu. W każdej dziedzinie będzie i zła i dobra strona. Dzięki inżynierii genetycznej cukrzyk ma lek w postaci insuliny. Ale ta sama insulina posłuży mordercy do zabójstwa doskonałego. Nie metody zatem trzeba się obawiać, a psycholi, które zechcą metodę wykorzystać do własnych celów. A tacy będą zawsze. Człek jaskiniowy podniósł kiedyś kamień i ciepnął nim w dzika. Widząc efekt polowania błyskawicznego zakrzyknął - hurra teraz łatwiej będzie wykarmić rodzinę. Za to jego sąsiad, obserwując poczynania wynalazcy, podniósł kamień i ciepnął nim w tegoż. Nad stygnącym ciałem zakrzyknął - hurra, tak będę zdobywał terytorium i wszystko, czego zechcę. Jeden kamień - dwa efekty. I tak się toczy historia do dziś.
                                                  • kogucik.2872 Re: Prywatna powieść 04.07.20, 19:27
                                                    trza było zrobić trochę zakupów, więc spacer do Biedry. Na wejściu winogronka. Bardzo lubię. Szczególnie te bezpestkowe. Trochę drobniejsze od reszty, ale słodki i chrupiące. Nigdy ich nie kupuj !!!

                                                    To właśnie produkt inżynierii genetycznej. Tak tak, winogronka bezpestkowe nie rosną w naturze. Zawiązanie owocu nie ma z punktu widzenia natury sensu, jeśli owoc nie zawiera nasion. Po to owoc jest. Dla nasion.
                                                    Są jeszcze arbuzy bezpestkowe. To też.
                                                    Właśnie wtranżalam kiść winogronek. Od lat to uskuteczniam. Chyba zacznę się obawiać, że zarażę się bezpestkowością big_grin
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 05.07.20, 21:50
                                                    Oo no porosze, bezpestkowo wtrazalasz
                                                    /odruchowo się mi Pestka wtrynia, Kowalskiej/
                                                    Akurat takie genetyczne winne odszczepieńce na jabcoki ido i na ocet; dużo ciemnej masy-miąższu, wiec szybka nieskomplikowana produkcja , no to jedz sobie i gronuj! / bon apetite/
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 06.09.20, 16:03
                                                    Patrz, dwa miesiące już minawszy odkąd stanęło na gmo i ani rusz. Ni wszerz ni wzdłuż..
                                                    wniosek nasuwa się, ze po gmo zatwardzenie..
                                                    Ryzykuję stwierdzając, ze u nas dlatego pewnie, gmo takie politycznie popularne. ..(?)
                                                  • kogucik.2872 Re: Prywatna powieść 07.09.20, 00:33
                                                    nie mogłem za bardzo pisać, bo po zjedzeniu genetycznie odmiennego organizmy modyfikowanego, w postaci nowej odmiany sałaty, na łapach wyrosły mi liście i nie było jak trafić w klawisze. Ale już przeszło. Teraz mam rogi i ogon po steku z genetycznie modyfikowanego gatunku wołowiny. Ponoć krzyżówka hereforda i mućki. Się geny wymieszały, zmodyfikowały i efekty są.
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 03.10.20, 20:45
                                                    Dobra już po kryminale.
                                                    Idą jesienne szarugi to jakby czas na cos pogodnego.Co prawda Stefan obok i merda ogonem bez jaj. Przypomniał mi, ze nie pamietam żadnej pogodnej książki, a nawet filmu- komedii, ze psem w roli głównej. Kotów w filmie obecnie jak psów kiedyś. Ale i tak nie ma żadnej pieskiej niebieskiej/ utworu, który lapnal by za serce i uśmiechnął twarz.
                                                    Czasy różowej pantery i wyrafinowanych Fafikow minęły...(?)
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 13.01.21, 23:46
                                                    Długo się zastanawiałam nad Dalmatyńczykami... jednak nie, za bardzo czarno-białe.
                                                    Lassie... z kolei, podobnie do „psa który jeździł koleją” jest rozdzierająca.
                                                    Mnie chodzi o pogodę co to jej tragedia nie warunkuje. Jak słońca nie warunkuje burza.
                                                    Czyli Reksio!
                                                    I przyszło mi do głowy, ze Reksio był Reksiem, ponieważ tworzyl go najzabawniejszy na świecie, zestaw nazwisk.
                                                    Poza tym przeczytałam pani Munro Alice powieść przeszywającą.
                                                    No ale „Kanady pachnącej żywica” w niej nie poczułam... a szkoda bo śnieg sypie i akurat jest klimat, na bycie sam na sam z ciepłym słowem.
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 14.01.21, 12:01
                                                    to moje marzenie do zrealizowania.
                                                    Tzn nie, ze znikający stefan, ale właśnie nie znikający- tylko spokojny, ze ma muske.
                                                    W trakcie, pisania, właśnie takiej powieści jestem.
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 31.01.21, 13:09
                                                    Mały antrakcik w temacie- humoreska.
                                                    Wyszły w okoliczne górki, _ po pięćdziesiątce. Przygotowane i obute z zimowymi warunki- winterphone wyszły via Borowa- 853 szly by atakiem na szczy 15.03 stanąć na Wolowcu 774.
                                                    Pomyłka w podejściu - tylko gugle_kup,
                                                    nie tej co trzeba góry, tak rozeźliło recyklingowane dziewczęta, ze podeszlszy raz jeszcze zaliczyły nie tylko sumę zaszczytów ale i kulturalny zjazd na dupie.
                                                    A morał taki: raki b. pomagają i termosik se kupię!
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 03.02.21, 23:38
                                                    Gory news:
                                                    Śnieg w dolinie miasta stopniał;
                                                    pokrywa na Niedzwiadkach nie wystarcza nawet na zrobienie śladów.
                                                    Tedy Nadleśnictwo wysła zwierzynę na wikt i opierunek w okoliczne osiedla. Akcja dożywania staruszków trwa. Paśniki puste.
                                                    Ponadto zbrojne grupy dzików ryjac trasy rowerowe podnosząc ich atrakcyjność i ryzyko, liczą na wdzięczność ze strony cyklistów
                                                    Dzicze przysmaki to cebula i zmienniaki!
                                                    Niechaj rowerzysta przynosi i korzysta.


                                                  • kogucik.2872 Re: Prywatna powieść 07.02.21, 22:12
                                                    dzikom lepiej żołędzi podsypać. Chrupanie donośne i ciamkanie, skutecznie nie da spać leśniczemu. Bo dziki lubią w nocy buchtować. Maszerują godnie po zebrach miasta, licząc na otwarte, mimo pandemii, nocne kluby z wyżerką. Co prawda policja ze strażą miejską co i raz próbują ów marsz zatrzymać, ale dziki uparte, nie dają się legitymować, twierdząc, że brak podstaw, wszak wędrują w grupach rodzinnych. Na dołek tez się wywozić nie dają. Odwiedziwszy kilka nocnych klubokawiarni z frakcją zmieszaną, nad ranem wracają na osławione górki czechowskie, gdzie odsypiają nocne eskapady.
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 26.02.21, 11:08
                                                    Za oknem fragment drzewa:
                                                    konstrukcja korony- stalowa
                                                    szmatką nieba niebieska owinięta
                                                    troskliwie, z zeszłorocznej waty
                                                    między gałązki poupychane chmury
                                                    żeby się ptaki nie ześlizgiwały.
                                                    Taki oksymoron matka ziemia
                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 09.03.21, 12:41
                                                    Nostalgia wczesnowiosenna, a nie smutek, na moim obrazku tez wiatru nie było; ale
                                                    bardzo proszę! -na Twoim- może sobie za pare groszy kwiat urwać i wiać, gdzie pieprz rośniewink

                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 14.03.21, 09:50
                                                    Audiobook sci- fi.
                                                    Wstaje i głośno myśle; si-ku, lu-stro( cicho)
                                                    gru- badu -pa. W rytm tyka zegar z przodu i zagłusza tego z tylu: ka-wa-jo-gurt. (Moderato)
                                                    pościel w długa, niech leży na barłogu ze starej sofy, malowniczo udając, ze się wietrzy; Cwierciakiewiczowa skrócona do me -trum.
                                                    znowu z przodu (: allegro non tropposmile niedziel czyli rosół z kury i kopa zoltek do makaronu; ciasto: plaszcz przeciwdeszczowy wysychający do nitki- na oparciu drewnianego krzesła, spokojnie czekał gdy nagle, nagie ręce, , wytrzepujac obłok z maki w strzępkach już niewiedziec kiedy do kotla, do kot-la.
                                                    prestidigitatorsko tez rwaly nać i w talerze-wysyłały latające na stół.
                                                    Ledwie rano, a tu już suma dnia-ob zjadł.
                                                    Ale życie nie stygnie...



                                                  • kalllka Re: Prywatna powieść 16.03.21, 14:23
                                                    Tera będzie czytadło ala Topor / kompiks/

                                                    Dłoń (nie bardzo widać, lewa czy prawa)
                                                    odniosła pilota na miejsce; resztą
                                                    Cookpicie zrobiło gorąca cherbate i westchnęlo jak w powieści dla kucharek;
                                                    -Nojeju lecieć czy jechać, myślało pobieżnie, „ścieżka ładowania czy oryginalnie -lądowania.
                                                    We ktor wybrać czy nik wołacz (?-!)
                                                    Cookpicie wolałoby ciepłe: zimne i gorące
                                                    na raz wszystkim zrobiłoby przyjemne menu.
                                                    Z flaszek kroplówka- twoja rurka zupa kremem/ kranem ... w tym momencie cookpicie ocknąwszy wyprostowało obrączki do żelaznej rutyny wróciło.




        • a74-7 Re: Prywatna powieść 10.09.20, 20:48
          nie wiem, komuś ten ogon zajumała,
          Nosz ,z tyleczka to chyba jednoznacznie slonik smile
          A bransoletke otrzymalam w prezencie przywiezionym z Afryki dzikiej bedac mlodym pacholeciem w Poolandii. Antyk w tej chwili ( bransoletka ofkors;D)
          A rogi wolowe- fiu, fiu,imponujace ; lubie size xxxsmile
          Kazdy orze jak moze i potrafi smile
          Ale przyznam , ze nie kazdy potrafi....
          pozostaja byczki w tomacie ...
          • kogucik.2872 Re: Prywatna powieść 10.09.20, 21:00
            to ja bym się nie chwalił chwostem z zabitego słonia. Bo przesz żywemu nikt ogonka nie skrócił. Szanuję każde zwierze. Zabijanie dla jedzenia - skracając wszelkie dywagacje - kwestia horrorów w ubojniach to inna bajka. Ale zabijanie, żeby obciąć kły, stopy i ogon dla ozdób - niedopuszczalne.

            A propos size xxx - nie zawsze rozmiar ponad miarę to good thing big_grin Próbując cmoknąć Pinokia, mogłabyś stracić oko ! big_grin

            na byczki w tomacie złapałem smaka, jutro idę poszukać big_grin

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka