też stare dzieje bardzo

2010
Raz siedziałem grzecznie w domu,
nie przyznając się nikomu,
no bo gdybym coś powiedział,
już by tabun gości siedział
lecz dwunasta nie minęła,
wali sąsiad z naprzeciwka,
mnie cholera jasna wzięła,
przyniósł flaszkę, skrzynkę piwka...
zaraz przyszła jego żona -
chyba wcześniej coś dziobnęli -
na balety nakręcona,
...i mój spokój diabli wzięli.
potem wpadły dwie sąsiadki,
co mieszkają w mojej klatce,
wniosły flaszkę i sałatki,
powiedziały też sąsiadce,
co to wszystko ma na oku,
że impreza w "izolatce"
i rozniosło się po bloku...
kumpel wpadł z flaszeczkę w ręku,
z jakąś cizią na ramieniu,
(cizia może pełna wdzięku,
lecz powolna w rozumieniu...)
pękła flaszka, potem druga,
z trzecią to już były cuda,
aż się w końcu okazało,
że im jeszcze było mało...
zawołali więc sąsiada,
z flaszką przyszedł - tak wypada...
żona dała mu kotlety,
i półmisek galarety.
(do pokoju psy schowałem,
bo się o ich trzeźwość bałem)
rozkręcała się zabawa,
wnet pod szafę poszła ława,
stół mi za drzwi wyrzucili,
- teraz z gwinta będziem pili !..
sąsiad smali do sąsiadki,
wstawia jej żałosne gadki,
żona całkiem narąbana,
wrzeszczy niczym opętana
- jak mnie dalej będziesz zdradzać,
nigdy nie dam ci już wsadzać...
jedna laska ululana,
już zaczyna mi kankana,
reszta dołączyła żwawo,
sąsiad oblał żonę kawą...
żona piszczy rozsierdzona,
bluzkę wściekle drąc na strzępy...
sąsiad przyniósł samogona,
mnie ból głowy bierze tępy...
ten od żony - żonie wrzeszczy,
- Jędrek to ma klawe życie,
nikt nad głową mu nie trzeszczy,
za imprezy, baby, picie...
jak potrzeby ma wzmożone,
idzie sobie do sąsiadki,
po co brać od razu żonę,
żeby babie ściągnąć gadki...
po co jędza w domu siedzi,
tylko zrzędzi, protestuje,
nie przychodzą już sąsiedzi,
kiedy baba jadem pluje,
a ten sam, więc chętne baby,
walą drzwiami i oknami,
nie ma w domu wrednej żaby,
delektuje się laskami...
Siadłem w kącie, wzrokiem smętnym,
z boku oglądając wszystko,
ciekaw, która dziś jest chętna.....
....sprzątnąć to pobojowisko....