fenikss.2972
23.01.14, 14:28
to dopiero barbarzyńcy. A wydawało się, że taki rozwinięty kraj. A tu takie koszmary. A jakie procedury. Jaki stosunek do pacjenta.......
On ze stoickim spokojem odpowiadał na moje obawy. W Anglii nie może bez skurczy zgłosić się do szpitala, nawet jeśli już minął termin porodu. Trzeba cierpliwie odczekać dwa tygodnie. Ja byłam w szoku. Jak to? Żadnego ktg? Żadnego częstszego monitorowania? Zadawałam coraz więcej pytań, uczulałam go że to przecież o życie Jego dziecka chodzi, czy nie nie będzie mógł jakoś wpłynąć by ten okres skrócili. Odpowiedział, że nie.
[...] Brat zadawał mi jakieś dziwne bezsensowne pytania, typu gdzie jestem, co robię, z kim jestem. A potem się rozpłakał. I to wcale nie z radości.
[...] Kiedy powiedział – Z małą wszystko w porządku urodziła się 20 minut temu.- lekki powiew spokoju trochę przywrócił mnie do rzeczywistości. Nic jej nie jest, urodziła się. Żyje. Żyje. Boże jaka ja wtedy poczułam się szczęśliwa.
I wtedy on wyrwał mnie z tej błogiej szczęśliwości – Nie umieli zatamować krwawienia, zabrali A. na blok jest teraz operowana. Nie pozwolili mi tam wejść. Nie wiem co się dzieje. Nic mi nie mówią.
drugastronaduszy.blog.pl/2014/01/12/utracona-beztroska-osieroconej-matki/