Hello,
moi znajomi naprawde czasem nazywaja dzieci imionami, ktore uwazam za szczyty bezguscia, ok, bez wymieniania, bo co kogo obchodzi moja opinia. Ale tez NIGDY naprawde publicznie twarza w twarz nie powiedzialam nikomu, ze dane imie uwazam za dramat> Natomiast zaskakujaco czesto spotykam sie z glosna negacja moich pomyslow. Do imion synow juz sie wszyscy pzryzwyczaili, ale teraz na tapete weszla Konstancja i na pytanie, jak mala bedzie miala na imie odpowiadam zgodnie z prawda. Ostatnio u znajomych - rodzice i nastolatka tez najpierw rodzice skrytykowali pomysl, a potem mloda dodala, ze jak ona bedzie zyla z takim beznadziejnym imieniem. Mnie juz wkurza, wiec wypalilam, przyznaje, ze bez wiekszego namyslu - Jak bedzie miala problemy, to przyjdzie do ciebie i ty jej opowiesz, jak ty sobie radzisz z twoim obciachowym imieniem. I cisza.
I blyskawiczna zmiana tematu przez rodzicow. Tak, ze dopiero w domu mi sie glupio zrobilo lekko. Ale szybko sobie odpuscilam
pozdr