W pogoni za macierzyństwem

23.09.06, 15:44
"Harujemy tak samo ciężko jak faceci, ale z niewyjaśnionych przyczyn
zarabiamy zawsze mniej od nich. Nasze emerytury są niższe o 1/3. Owszem,
możemy pracować krócej o pięć lat, ale czy opieka nad dzieckiem, zakupy,
pranie gaci mężom to nie jest praca na drugi etat?"

...święte słowa. Nic do dodania. I na dodatek jeszcze trzeba gdzies znależć
czas (i siłę) żeby urodzić dziecko.


    • propaganda6 udaje bridget jones. 23.09.06, 15:54

      Udaje Bridget Jones. I to kiepsko. I jesli tak wyglada przecietna osobowosc
      dziennikarza sredniego szczebla w gazecie, to lipa.


      tekst jest naiwny, plaski, do bolu zgodny z poradnikowym widzeniem swiata.
      zal mi tego dzieciaka.
      • jerzyem Re: udaje bridget jones. 23.09.06, 16:26
        Jak zwykle trzeba komuś dowalić... A to łatwe, kiedy siedzi się w domu przy
        komputerze.
        • znajomy_jennifer_lopez Tekst jest okropnie intfantylny 24.09.06, 06:53
          i dowalanie tu nie ma nic do rzeczy, to pewnie wyraz czyjejś frustracji po stracie czasu (przeczytaniu artykułu ktory traktuje ludzi jak dzieci - może jeszcze obsługę sedesu dadzą). Niestety ale po przeczytaniu tego artykułu mam - kolejny raz - wrażenie że Wyborcza goni F-Akt i że teksty w GW strasznie sie "zgłupiły"


          jerzyem napisał:

          > Jak zwykle trzeba komuś dowalić... A to łatwe, kiedy siedzi się w domu przy
          > komputerze.
          • dziennikustaw Autorka chyba sama jest "poroniona" 24.09.06, 07:20
            Moze lepiej zeby nie miala wiecej dzieci ....
            • cheetah_m Re: Autorka chyba sama jest "poroniona" 25.09.06, 11:10
              A kim ty jestes zeby o tym decydowac???????????????
      • parole_parole Re: udaje bridget jones. 23.09.06, 19:09
        Ja bym dodała, że schematyczny i mało odkrywczy... Każda z nas (która była w
        ciąży) mogłaby coś takiego napisać, może nawet bardziej błyskotliwie i dowcipniej.
        • jajko69 no to wielka szkoda, ze jednak takiego nie napisal 23.09.06, 19:48
          napisalas. nie mialas czasu po 12 h pracy w "biedronce"?
          • 24milenka Niektóre na tym forum piszą znacznie lepiej! 23.09.06, 22:45
            Niektóre na tym forum piszą znacznie lepiej! :
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=49123005&a=49127942
      • 4krzych1 tak to jest z dziećmi Adama M. 23.09.06, 21:10
        • mariuszdd Re: tak to jest z dziećmi Adama M. 23.09.06, 22:05
          Zapewne w desperacji.
      • winiary2 Re: udaje bridget jones. 23.09.06, 23:04
        propaganda6 napisał:

        >
        > Udaje Bridget Jones. I to kiepsko. I jesli tak wyglada przecietna osobowosc
        > dziennikarza sredniego szczebla w gazecie, to lipa.
        >
        >
        > tekst jest naiwny, plaski, do bolu zgodny z poradnikowym widzeniem swiata.
        > zal mi tego dzieciaka.

        propaganda6 = dupek
        Inaczej mówiąc supermen, z bielmem na oczach. Płaski gosciu to ty jesteś, jak
        kartka papieru gramatury 35, czyli papier toaletowy. Resztę sobie dośpiewaj.
      • szymanowski1 Re: cool Yoko 23.09.06, 23:15
        ale "cool" dziennikareczka i jaka "edgy" i "trendy". Infantylna mimo 34 lat. Po co ci to dziecko ?
        Przeczytaj ten swoj glupi tekst jak ono bedzie mialo 6 lat i ty (niestety) bedziesz dla dziecka
        najwazniejsza osoba. To dziecko sie nie prosilo na swiat. A jesli ty zdecydowalas sie na nie, bo presja,
        pytania rodziny itd. to ja....gratuluje Gazecie dojrzalego pracownika....Swoja nedze zawodowa ratuje
        odkrywaniem prywatnosci glebokiej, jak instrukcja siedziska z IKEI. Prostej i np, samotnej matce bym te
        bzdury wybaczyl, ale dziennikarka - taka glupia .....??!!
    • wf24 Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 15:57
      Ludzie czy wy ciągle będziecie niewolnikami?
    • strug W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 15:59
      ten artykuł jest o niczym - tez jestem w w ciąży i nic nadzywczajnego tu nie
      wyczytałam - truizmy jak dzik ..... , tytuł - "w pogoni za macierzynstwem" nie
      nawziązuje do treści - jakaś dziennikarka zaszła w ciążę, podchodzi do sprawy
      jak 75% pracujących, wykształconych kobiet czyli normalnie, brzuch rośnie,
      macierzynskie instynkty sie budzą - i co ... gdzie tu materiał na artykul ? że
      mąż kanapowiec, że pytania z prawa i lewa, że szuka po sieci informacji ....
      ciąża to na tyle fascynujący temat że można o tym pisać o wiele ciekawsze teksty
      • kotecek7 Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 16:31
        Jak zwykle nagonka sfrustrowanych paniuś. Mnie się ten artykuł podoba. Tak
        wygląda życie. Zwyczajne strachy, zwyczajnej kobiety. A czego się spodziewacie?
        Skoro pisze to dziennikarka to ma pisać heksametrem, odkrywać nieznane lądy?
        Czemu nie wolno napisać jej truizmów? Zresztą Strugu nie krępuj się, napisz
        ciekawiej o ciąży. Nie krępuj się. Od czego byś zaczęła...
    • jarus16 W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 15:59
      Szanowna Pani raczy nie więdzieć,że "po ludzku" to się rodzi tylko w domu,
      wśród rodziny.W miejscach publicznych to już nie jest po ludzku.To pani
      dziecko, kiedy dorośnie nie bedzie wiedziało gdzie jest jego miejsce
      urodzenia.A jeśli chodzi o pieniądze to wiadomo, że pieniądze nie są potrzebne
      aby być człowiekiem.Z Pani wywodu wynika jasno, że doktory nie Panią szanują
      tylko jej pieniądze.Mało w tym człowieczeństwa.Prawdziwie po ludzku i wśród
      swoich człowiek się rodzi i umiera.Reszta to namiastka, poprawne gadanie.
      • pola_negri Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 16:03
        rozumiem, że ty i cała twoja rodzina przychodziliście na świat "po ludzku",
        najpierw w kurnej chacie pośród ścian z gliny, a teraz na tapczanie koło
        meblościanki. gratuluję przede wszystkim odwagi! rozumiem, że nie było koło was
        lekarza, położnej ani sprzętu medycznego - wszak rodzenie "po ludzku" to powrót
        do natury a i zarazem selekcja wśród słabych organizmów: jak sobie nie radzi,
        niech umrze.
        cóż, w dzisiejszych czasach nawet suki często rodzą w gabinetach
        weterynaryjnych, liczy się ochrona życia i LUDZKIE warunki. czego i tobie życzę.
        • jarus16 Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 16:14
          pola_negri napisała:

          > rozumiem, że ty i cała twoja rodzina przychodziliście na świat "po ludzku",
          > najpierw w kurnej chacie pośród ścian z gliny, a teraz na tapczanie koło
          > meblościanki. gratuluję przede wszystkim odwagi! rozumiem, że nie było koło was
          > lekarza, położnej ani sprzętu medycznego - wszak rodzenie "po ludzku" to powrót
          > do natury a i zarazem selekcja wśród słabych organizmów: jak sobie nie radzi,
          > niech umrze.
          > cóż, w dzisiejszych czasach nawet suki często rodzą w gabinetach
          > weterynaryjnych, liczy się ochrona życia i LUDZKIE warunki. czego i tobie życzę
          >''Przepraszam, nie wiedziałem, że mieszkasz w kurnej chacie.Jeśli jest dziecko
          i matka zdrowe to po co sztab doktorów.Ciąża i poród to nie choroba.W
          higienicznym domu niemowlęta nie chorują jak w szpitalach i mniej umierają niż w
          szpitalach. A co do suk ,,to dziwne porównanie .
          • sineira Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 17:07
            Jarus, nie pisz bzdur, dobrze? Ja byłam zdrowa, dziecko też, ale w trakcie
            porodu coś poszło nie tak i skończyło się na kleszczach. Tylko szybkiej
            interwencji lekarzy zawdzięczam żywego, zdrowego synka. Gdybym się dała namówić
            nawiedzonej koleżance na poród domowy, nie byłoby na świecie ani mojego
            dziecka, ani - prawdopodobnie - mnie.
      • znajomy_jennifer_lopez Re: W pogoni za macierzyństwem 24.09.06, 06:59
        jarus16 napisał:


        > Z Pani wywodu wynika jasno, że doktory nie Panią szanują
        > tylko jej pieniądze.Mało w tym człowieczeństwa.

        ...ale dużo prawdy
    • jarus16 Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 16:04
      sasiadka2000 napisała:

      > "Harujemy tak samo ciężko jak faceci, ale z niewyjaśnionych przyczyn
      > zarabiamy zawsze mniej od nich. Nasze emerytury są niższe o 1/3. Owszem,
      > możemy pracować krócej o pięć lat, ale czy opieka nad dzieckiem, zakupy,
      > pranie gaci mężom to nie jest praca na drugi etat?"
      >
      > ...święte słowa. Nic do dodania. I na dodatek jeszcze trzeba gdzies znależć
      > czas (i siłę) żeby urodzić dziecko.
      >
      >
      ;;;;;;Pani stosunek do własnego męża to nie są sprawy publiczne.Kto w
      małżeństwie pierze gacie to szerokiej publiczności nie obchodzi.
    • hodos Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 16:12
      co ludzie mają do prania mężowi gaci? czy musicie je w rękach prać? kupcie
      sobie pralke automatyczną
    • kurka_wodna13 W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 16:33
      Irytuje mnie, że wszystkie te artykuły o ciąży pisane przez młode ziennikarki
      są na jdno kopyto. Dziewcyny silą się żeby pokazać jakie to paskudne i
      upokarzające przeżycie. Wszyscy są be - mąż, jego koledzy, rodziny obojga,
      koleżanki.
      A przecieą rodzina - jak umie - okazuje radość z nowego człowieczka i
      zainteresowanie stanem ich obojga. Infantylną formę można z powodzeniem
      pominąć - ważna jest intencja.

      Każda z matek straszy, że najgorsze jeszcze przed ciężarną? Na litość! Czy
      naprawdę w jej otoczeniu nie znalazła się żadna kobieta która ciążę i poród
      wspomina co najmniej z przymrużeniem oka, jeśli nie z sentymentem? Chyba
      rodziłam w jakimś innym świecie - nie dość, że sama przy porodzie uśmiałam się
      razem z lekarką i bawiłam się świetnie (pomimo że mężowi nie udało się na czas
      dotrzeć na poród, choć bardzo chciał smile)) Dziecko było zdrowe, ból zdecydowanie
      do wytrzymania. A wokół mnóstwo innych kobiet, w ciąży obecnej i przeszłej, ze
      spokojnym zainteresowaniem pytających o pewne rzeczy, czsem opowiadających o
      sobie. Nie przypominam sobie żadnej, która by mnie straszyła nieprzyjemnymi
      opowiadaniami (te czytałam tylko w pierwszej wówczas edycji "Rodzić po ludzku"smile
      Nawiązałam wówcass lepszy kontakt z matką i jej siostrami. Nauczyłam się, jak
      ważna jest świadomość swojego ciała i nauczyłam się dbać o nie. Nawiązałam nowe
      przyjaźnie (także w szpitalu na porodówce smile)

      Mój wniosek: ciąża i poród jest (za wyjątkiejm oczywiście sytuacji skrajnych)
      tym, czym pozwolimy jej być. Albo czasem dolce vita, gdy człowiek cieszy się
      troską i zainteresowaniem innych, cieszy się ostatnumi chwilami luzu
      przed "kieratem" macierzyństwa i cieszy się na nowego "kogosia". Albo "stanem
      strachu", kiedy irytacja duperelami nie pozwala cieszyć się życiem.

      BTW:
      1. mój instynkt macierzyński zawsze oscylował w koklicach 0. Pani w artykule
      ukazuje się jako ktoś o instynkcie w okolicy -2. Po co więc zastanawianie się
      nad in vitro. Żeby ciociom zadośćuczynić ???
      2. "macierzyńskie lęki" nie były mi obce - jak zresztą każdej kobiecie. Ale
      zeby to one były najważniejszym uczuciem podczas całej ciąży???
      3. Oczywiśćie że były i gorsze dni - nudności, wahania ciśnienia. Wtedy robiłam
      sobie "urlop z życia" i tyle. Może Pani zamiast się wściekać i zamartwiać
      spróbowałaby podobnie???
    • maruisz1 W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 16:38
      ..."I tak mamy w Polsce przerąbane. Harujemy tak samo ciężko jak faceci, ale z
      niewyjaśnionych przyczyn zarabiamy zawsze mniej od nich. Nasze emerytury są
      niższe o 1/3. Owszem, możemy pracować krócej o pięć lat, ale czy opieka nad
      dzieckiem, zakupy, pranie gaci mężom to nie jest praca na drugi etat?"
      Tak ciężko...? Wolne żarty... u mnie w pracy co chwila jakaś kobieta słabszą
      wydajność tłumaczy okresem... czasami 3 razy w miesiącu...albo ze ona tego nie
      udżwignie (mimo, że jest poniżej 15 kg), albo że od czego są mężczyżni...a
      zakupy to są waszym drugim (albo i pierwszym) punktem "G" dla was sama
      przyjemność... gacie się same piorą - w pralce automatycznej... bo chyba każda
      kobieta taką posiada w domu... więc nie wku..ajcie swoimi kłamstwami!
      • ela.kwiatek Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 17:13
        chyba nie rozumiesz kobiet. kochamy kupować kosmetyki i ciuchy, a nie jedzenie
        dla "kanapowców"...
      • e.day Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 20:38
        Fantastycznie. U mnie w pracy na 10 facetów mniej więcej siedmiu w poniedziałki
        i po dłuższych weekendach słabszą wydajność tłumaczy 1. bólem głowy, 2.
        niewyspaniem, 3. z rzadka szczerze mówią o kacu. Od początku roku 75% zwolnień
        lekarskich (liczyłam łącznie opiekę i chorobowe) wzięli panowie. I bynajmniej
        nie są to schorowani niemalże-emeryci.
        Podczas przemeblowania szafy i biurka dźwigałyśmy same, bo panowie nagle
        "dostali pilne wezwanie" albo po prostu "po tym zabiegu nie wolno było dzwigać".
        Po ośmiogodzinnym dniu pracy pan mąż musi się zrelaksować przy piwie (najlepiej
        z kumplami), a pani żona odpoczywa, piorąc i gotując. I nie p..l, że starczy
        kupić pralkę, bo pralkę też trzeba obsłużyć. A prasowania to żadna z nich za nas
        nie odwali.
        Więc, szanowny kolego, nie chrzań bez sensu, kobietom bywa ciężko i nie jeden
        raz jest to zasługa pana i władcy, który po ośmiu godzinach symulowania roboty
        jest śmiertelnie zmęczony i z biedą starcza mu sił na udźwignięcie puszki z piwem...
        • winiary2 Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 23:34
          e.day napisała:

          > Fantastycznie. U mnie w pracy na 10 facetów mniej więcej siedmiu w poniedziałki
          > i po dłuższych weekendach słabszą wydajność tłumaczy 1. bólem głowy, 2.
          > niewyspaniem, 3. z rzadka szczerze mówią o kacu. Od początku roku 75% zwolnień
          > lekarskich (liczyłam łącznie opiekę i chorobowe) wzięli panowie. I bynajmniej
          > nie są to schorowani niemalże-emeryci.
          > Podczas przemeblowania szafy i biurka dźwigałyśmy same, bo panowie nagle
          > "dostali pilne wezwanie" albo po prostu "po tym zabiegu nie wolno było dzwigać"
          > .
          > Po ośmiogodzinnym dniu pracy pan mąż musi się zrelaksować przy piwie (najlepiej
          > z kumplami), a pani żona odpoczywa, piorąc i gotując. I nie p..l, że starczy
          > kupić pralkę, bo pralkę też trzeba obsłużyć. A prasowania to żadna z nich za na
          > s
          > nie odwali.
          > Więc, szanowny kolego, nie chrzań bez sensu, kobietom bywa ciężko i nie jeden
          > raz jest to zasługa pana i władcy, który po ośmiu godzinach symulowania roboty
          > jest śmiertelnie zmęczony i z biedą starcza mu sił na udźwignięcie puszki z piw
          > em...

          Czyytając Ciebie dobrze sie uśmiałem. Masz rację, choć sam jestem facetem, to
          muszę przyznać, że większość facetów to dupki do n-tej potęgi. Wydaje im się, że
          są supermenami. A tak naprawdę kwiczącymi kanapowcami. Tylko wśród kumli uchodzą
          za supermenów. W życiu są łabymi maluczkimi ludźmi. I tylko ci co sobie to
          uzmysłowili potrafią czegoś wspólnie z kobietami dokonać.
          A tak na marginesie tego co napisałaś o pracy w firmie. Przez wiele lat byłem
          szefem produkcji, i niestety (w końcu jestem facetem) potwierdzam Twoją opinię.
          Faceci to słabsza połowa ludzkości.
      • winiary2 Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 23:13
        maruisz1 napisał:

        > ..."I tak mamy w Polsce przerąbane. Harujemy tak samo ciężko jak faceci, ale z
        > niewyjaśnionych przyczyn zarabiamy zawsze mniej od nich. Nasze emerytury są
        > niższe o 1/3. Owszem, możemy pracować krócej o pięć lat, ale czy opieka nad
        > dzieckiem, zakupy, pranie gaci mężom to nie jest praca na drugi etat?"
        > Tak ciężko...? Wolne żarty... u mnie w pracy co chwila jakaś kobieta słabszą
        >
        > wydajność tłumaczy okresem... czasami 3 razy w miesiącu...albo ze ona tego nie
        > udżwignie (mimo, że jest poniżej 15 kg), albo że od czego są mężczyżni...a
        > zakupy to są waszym drugim (albo i pierwszym) punktem "G" dla was sama
        > przyjemność... gacie się same piorą - w pralce automatycznej... bo chyba każda
        > kobieta taką posiada w domu... więc nie wku..ajcie swoimi kłamstwami!

        Następny supermen dupek? To po co patrzysz wogóle na kobiety, jeśli jesteś tak
        zadufany i samowystarczalny? Wiesz wszystko? No to nie wiesz nic....
    • justyna04 W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 16:40
      nawet jeśli to truizmy - zgadzam się w 100% ze wszystkim! A najbardziej z tym, że nasze babcie i mamy miały łatwiej - bo 9 mesięcy to ogromnie dużo czasu żeby móc się tą ciążą nacieszyć i równie dużo, żeby zamartwić się na śmierć. Mam 2,5 letnią córeczkę i większość lęków, stresu i planów na wyrost zafundowałam sobie w ciąży sama - za dużo czytając i oglądając (internet, każde czasopismo "tematyczne" które ukazało się w kioskach). Dobrze, że moja córcia nie czytała tego co ja - bo w ogóle nie chciałaby przyjść na świat nie wiedząc czy rodzice kupili już wszystko co jest do życia niezbędne(???) noworodkowi, niemowlakowi, dziecku......
      Teraz już wiem - MIŁOŚĆ wystarczy.
      Justyna (z małą Patrysią)
    • hong2 Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 16:43
      Boze, co za glupi i brzydki babsztyl !!! wolalbym sobie przyciac to drzwiami niz miec z nia cos do
      czynienia.
      • kotecek7 Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 16:51
        Hong2, błagam przyślij swoje zdjęcie!!! Niech świat zobaczy jak wygląda
        INTELIGENTNY facet z TYM i na pewno jesteś ŚLICZNY. Proszę, proszę, proszę.
        A do innego tam faceta - gacie same do pralki nie wchodzą, same nie wychodzą i
        same się nie wieszają. Ale co ty możesz wiedzieć pracusiu. Twoja glupia żona z
        potrójnym okresem przecież się nie skarży.
    • mamusiapiotrusia2004 Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 16:43
      Ten artykuł to jakieś szkolne wypracowanko, płytkie, płytkie, płytkie, o niczym
      odkrywczym. Nie rozumiem po co GW eksponuje takie truizmy rozpieszczonej po-
      trzydziestki. Czy nie można przeprowadzić wywiadu z kobietami, które na temat
      macierzyństwa mają coś ciekawszego do powiedzenia? Poziom tego artykułu
      świadczy niestety nie najlepiej o GW.
    • raf_585 Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 16:52
      fajny artykul. a te wszystkie osoby z wielkimi oczekiwaniami co do felietonow,
      a zwlaszcza te, ktore urazily niektore teksy z artykulu - wyluzujcie!
      • cafeaulait3 Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 17:04
        W 4. miesiącu ciąży mam podobne odczucia jak autorka tekstu. Na pytania, kiedy
        zostanę mama odpowiadałam, że wolę psy, nigdy nie poruszały mnie obce
        dzieciaki, a teraz mówię, że najadłam się bobu. Boję się badań prenatalnych,
        zazdroszczę mężowi, że musi rodzić, itd. Ot, normalny tekst, raczej szczery.
    • annika.h sąsiadka2000 - bo światem rządzą faceci,niestety 23.09.06, 16:59
      i żeby podtrzymać swoje niczym nie uzasadnione dobre samopoczucie muszą posuwać
      się do takich chwytów :"my jesteśmy lepsi niż kobiety,więc zarabiamy więcej "
      .Oczywiście to tylko im się wydaje ,że są lepsi ,ale niestety ma to swoje
      wymierne efekty w różnicach w traktowaniu kobiet i mężczyzn.
    • lidkaaa W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 17:26
      "Waham się czy odebrać becikowe. Jestem przeciwna tej dziwnej kasie, która
      zamożnym w niczym nie pomoże a biednych w niczym nie uratuje. Ale z drugiej
      strony, może zapłacę nią za poród rodzinny i osobny pokój w szpitalu?"

      chyba nie da rady,bo to się odbiera dopiro po porodzie wink)

      A tak serio-Gratuluję!
    • agaw00 Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 17:52
      artykuł czadowy z lekim jajem i z drugiej strony dla mnie nuta załamania-ah
      gdybym go przeczytała wczesniej....
      zgadzam się z Panią redaktor 100 % i najgorsza jest presja rodziny
      osobiście przezyłam kazda kretyńską chwile z opisywanych w artykule i jeszcze
      100 gorszych i choc kocham syna nad zycie to gdybym mogła cofnąć czas...należe
      do tych kobiet które przekonaly sie ze nie kazda ma instynkt macierzynski i ze
      poswięcenie nigdy jest niedoceniane przez facetów
      kiedys czytałam artykuł Agnieszki Chylińskiej ze macierzyństwo to sciema a
      ulotne doznania ciązy i macierzyństwa to marketing i to 100 procentowa prawda
      i ta presja ......
      i karłowatość za to ze jest się innym ze ie czuje się chęci babrania w kupach,
      mleku, bólu i smrodzie gaci!!!!
      osobiście czuje sie jak maszynka do rodzenia dziecka która miała sprawic ze
      ktos został ojcem wsród znajomych a ktos inny dziadkiem i babcia bo co sasiedzi
      powiedzą! i czuję ze w nigdy w zyciu los ze mnie aż tak nie zakpił jak teraz
      • mahadeva Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 22:24
        hmmm ja raczej mysle, ze posiadanie meza i dziecka to pewnien prestiz, tak jak
        posiadanie dobrej pracy smile robi sie to po to, zeby inni Cie szanowali, zebys Ty
        sie szanowala smile ja jestem singielka, ale marze o tym, zeby gosc, w ktorym sie
        kocham sie ze mna ozenil i zebysmy mieli dziecko, tak jak wszyscy znajmomi z
        pracy, bo narazie czuje sie Obca smile
    • bronwen Lekrza ja uszukuje... 23.09.06, 18:05
      Dziwi mnie, ze autorka artykulu zdecydowala sie na amniopunkcje w wieku lat 34.
      Jest to dosc niebezpieczny zabieg i w jej wieku ryzyko utraty plody w wyniku
      amnopunkcji jest wieksze niz szansa defektow genetycznych. Tego typu inwazyjne
      badania robi sie dla matek od lat 35, gdy prawdipodobienstwo zespou Downa itp.
      rosnie gwaltownie. Aby robic amniopunkecje w wieku lat 34 i mniej trzeba miec
      a) historie klopotow genetycznych w rodzinie; albo b) lekarza, ktory przepisuje
      dodakowe badanie, aby wyciagnac wiecej pieniedzy. Cos wydaje mie sie, ze mamy
      do czynienia z przypadkiem b). Dlaczego? Pan(i) doktor szuka bicia serca na
      dopplerze w niespelna 6 tygodniu ciazy, gdy bicie serca plodu bardzo jest
      trudno znalezc. W rezultacie straszy sie tylko matke, ze stracila ciaze. W tym
      stadium ciazy wogole nie ma sensu bawic sie w sluchanie serca, chyba, ze chce
      sie skierowac matke na USG (za dodatkowa oplata). Lekarz nakaza wykonanie
      badanie przeziernosci karku i amniopunkcje, podczs gdy amnipunkja w zuplenosci
      wystarczy. Amnipunkcja moze rowniez stwierdzic plec plodu. W ten sposob 3-D
      sonogram 3-D w tygodniu ciazy jest tylko dodatkowym wydatkiem, ktory w mardzo
      mizernym stopniu sluzy zdrowiu matki i dziecka...
      • delfina77 Re: Lekrza ja uszukuje... 23.09.06, 19:11
        W przypadku aminopunkcji ryzyko poronienia stanowi tylko 1%, a więc chyba nie
        tak dużo? Widocznie potrzebowała komfortu psychicznego, znam kobiety w wieku 25
        lat, które też się zdecydowały na badania inwazyjne - na wszelki wypadek
        • znajomy_jennifer_lopez Re: Lekrza ja uszukuje... 24.09.06, 07:12
          delfina77 napisała:

          > W przypadku aminopunkcji ryzyko poronienia stanowi tylko 1%, a więc chyba nie
          > tak dużo? Widocznie potrzebowała komfortu psychicznego, znam kobiety w wieku 25
          > lat, które też się zdecydowały na badania inwazyjne - na wszelki wypadek

          Wg mnie 1% to bardzo dużo - nawet sie nie spodziewałem bo to znaczy że co setna (!) badana kobieta traci z tego powodu dziecko - nie ryzykowałbym na ich miejscu.
      • ma1y Re: Lekrza ja uszukuje... 23.09.06, 20:41
        Masz chyba problem ze zrozumieniem czytanego tekstu tongue_out
        Autorka nie napisała, ze poszła na tę aminopunkcję, tylko, że się jej obawiała.
    • baenshee jakbym czytała o sobie samej 23.09.06, 18:07
      artyków jest świetny.szczery. większości wypowiadających się o nim i o jego
      autorce nie pasuje chyba to,że autorka nie ma nastawienia pt"spełniam swój
      obowiązek,jestem z tego dumna, należy mnie teraz głaskać po brzuszku i nakładać
      do łba durnych przesądów itd. a poza tym teraz to ja juz się nie liczę , tylko
      moja fasoleczka itd" ...każda z nas się boi.moja ciąża była planowana, a mimo
      to ,jak zobaczyłam 2 kreski na teście miałam ochotę wlać sobie doustnie litr
      kwas jakiegoś, zabić męża albo mocno uszkodzić, wyć i robić inne ,niezbyt
      rozsądne i nnormalne rzeczy.wszyscy naokoło się cieszyli jak głupki ,a ja
      spaliłam naraz całą paczkę fajek. wstyd mi było zrobić to , na co akurat w tej
      jednej chwili miałam ochotę tzn uciec i płakać. bałam się, że pomyślą ,że
      jestem nienormalna,najpierw chciała mieć dziecko , pół roku o tym nawijała , a
      teraz wyje, o co jej chodzi? przyczyną tego nie jest wcale to,że jestem osobą
      młodą ,znam kobiety ,które mając lat 30 kilka też tak się czuły.większość z
      nas też tak ma ,tylko boi się lub wstydzi przyznać i przyjmują postawę taką,
      jaką czasami można na tym forum zaobserwować.
      co do instynktu macierzyńskiego - zawsze miałam go w nadmiarze,opiekowałam się
      wszystkim i wszystkimi , dziecmi, zwierzętami, moimi partnerami, młodszym 10
      teraz miesięcznym bratem zajmowałam sie odkąd mama przyniosła go do domu po
      porodzie. gdy dowiedziałam sie o ciąży - pyk , cały instynkt znikł. jestem w 6
      miesiącu. co do mojego brzucha , o którym też mówię per "OBCY" ,nie mam do
      niego uczuć typowo euforycznych czy macierzyńskich.czasem ,owszem ,pojawiają
      się,ale są krótkotrwałe.jedyne, co odczuwam to strach. strach i czułość, do tej
      bezbronnej istoty, która jest ,jakby nie było, częścią mnie i się na ten świat
      wcale nie pchała .
      też mnie wkurza,jak mnie ktoś maca po brzuchu,nie znoszę pytań, nie znoszę
      jeszcze bardziej pytań i macania po brzuchu młodszej siostry mojego męża. i
      tych wszechobecnych "dobrych" rad, tego nie rób , tego też , a tego ,to juz w
      ogóle , chyba jesteś nienormalna skoro to robisz !! tak nie wolno ,zaszkodzisz
      dzidzi !!
      co do facetów :dla Was ciąża to tylko stan przejściowy,jest fajnie i w ogóle,
      co one tak narzekają, bedziemy mieli dziecko ... więc Was oświece- nie jest
      fajnie być w ciąży.wcale.czasami są ,owszem , fajne momenty,jak dziecko sie
      zaczyna ruszać i kilka jeszcze innych.najczęściej wtedy, gdy dopada nas ten
      eufiryczny nastrój.ale to są chwile. postawcie się na naszym miejscu - musicie
      dbać o siebie podwójnie, bo jeżeli ,nie daj Bóg, coś się dziecku stanie to jest
      to postrzegane jako nasza i tylko nasza wina , bo mogłyśmy o siebie bardziej
      dbać.odmawiamy sobie wielu rzeczy , które zazwyczaj sprawiały nam przyjemność,
      czujemy się gorzej , musimy cześciej chodzić do ubikacji , co jest uciążliwe.
      pojawiaja się kłopoty ze snem ,cerą, rozstępy, wzrosy wagi, wymioty. wcześniej
      czułyśmy sie atrakcyjne, byłysmy zgrabne ,zwinne... puchną nam nogi...
      wcześniej patrzyliście na nas jak na zjawisko , gdy pojawiają się czysto
      fizjologiczne,mało przyemne i mało sexowne objawy ciąży , patrzycie na nas
      często ze wstrętem. boimy się o pracę, życie towarzyskie, o naszą
      wolność ,która zostaje ograniczona. boimy się tego,czasem niesłusznie, jednak
      tak jest. dziecko to nie jest kotek, czy piesek, ,który jak nam sie znudzi,
      można oddać. to jest odpowiedzialność i to ogromna , na całe życie. wy tego tak
      nie odczuwacie.
      po porodzie chcecie,żeby Wasza kobieta natychmiast była zgrabna ,piekna, bez
      rozstępów ,ogromnych piersi pełnych pokarmu, wypoczęta... to jest awykonalne
      niestety. kładziecie na nas presje.
      co do ciuchów - są okropne w większości.niedość,że już i tak czujemy się jak
      wielorybice , to jeszcze ciuchy są tak uszyte,że nas w tym przekonaniu
      skutecznie umacniają .
      wszyscy wymagają od nas,żebyśmy natychmiast przełączyły sie na opcję mamusia i
      kura domowa mamy sie cieszyć itd. teraz zaraz już . ale niestety tak się nie
      da.
      teraz mnie zlinczujcie proszę bardzo, tak jak autorkę tego szczerego
      artykułu .ale, drogie przyszłe i obecne mamy, zanim to zrobicie, przyznajcie
      się , choćby i tylko przed sobą,że mam troche racji .
      • delfina77 Re: jakbym czytała o sobie samej 23.09.06, 19:17
        Trochę racji pewnie masz, ale dla mnie akurat ciąża jak dotąd jest stanem
        naprawdę błogosławionym, nie mam specjalnych dolegliwości i cieszę się, bo
        myślałam, że będzie duuużo gorzej. Patrzę na to ze strony pozytywnej, czyli
        raduję się z braku okresu, który w moim wypadku trwa tydzień - więc jest się z
        czego cieszyćsmile I czasami ludzie są milsi dla ciężarnych, choć przykre to
        trochę, że trzeba być ciężarną w Polsce, by zmusić kogoś do życzliwości
      • kurka_wodna13 Re: jakbym czytała o sobie samej 23.09.06, 20:56
        Bardzo podoba mi się Twoja wypowiedź - w odróżnieniu od artykułu.
        Jest szczera, bez ogródek piszesz, co cię irytuje lub martwi.
        Większość negatywnych emocji (i fizycznych dolegliwosci), o których piszesz
        jest dobrze znana przyszłym mamom, niestety.

        Pani dziennikarka skupiła się na tym, że wkurzają ją "dziamdziające" nad nią
        ciocie, kumpel męża komentujący, że podczas porodu miejsce męża jest w knajpie
        (czy mąż ma tylko jednego kumpla i to takiego młotka???).

        Pisząc o mężu opisała dokładnie, jak po usłyszeniu w srodku nocy o ciąży żony
        mruknął coś, odwrócił się na drugi bok i zasnął. Ten sam mężczyzna kilka
        miesiecy później przygotowuje się do porodu rodzinnego (wbrew zdaniu głupawych
        kumpli) i szykuje się do opieki nad niemowlakiem.
        Podoba mi się jego postawa. Ale żona pamieta mu tylko to pierwsze mruknięcie w
        środku nocy sad

        Powierzchowne, tendencyjne, infantylne.
        W rezultacie autorka artykułu wychodzi na rozhisteryzowane głupiątko.
        • 24milenka Re: jakbym czytała o sobie samej 23.09.06, 22:44
          kurka_wodna13 napisała:

          > Bardzo podoba mi się Twoja wypowiedź - w odróżnieniu od artykułu.

          Mi też post baenshee podoba sieznacznie bardziej, niz artykuł.
          Dużo lepiej napisane!
          Pozdrawiam
          • baenshee Re: jakbym czytała o sobie samej 23.09.06, 23:09
            dziękuję Wam bardzo big_grin nie jestem wykształcona, a napisałam lepiej big_grinD
            normalnie popadnę zaraz w samozachwytbig_grinDD że już słowem nie wspomnę ,że mam
            jedynie 19 lat big_grinDDDchyba zostanę dziennikarką kurde no !!tongue_outPP
            • znajomy_jennifer_lopez Re: jakbym czytała o sobie samej 24.09.06, 07:22
              baenshee napisała:

              > dziękuję Wam bardzo big_grin nie jestem wykształcona, a napisałam lepiej big_grinD
              > normalnie popadnę zaraz w samozachwytbig_grinDD że już słowem nie wspomnę ,że mam
              > jedynie 19 lat big_grinDDDchyba zostanę dziennikarką kurde no !!tongue_outPP
              >

              Przyznam ze z Twojego posta więcej sie dowiedziałem o tym co czuje kobieta - i co dla mnie ciekawe - mimo ze "od pół roku myśli tylko o dziecku" - a jak juz jest to ma ochote pić kwas - dla faceta jest to bez sensu (to po co chciałą?) ale po Twoim poscie nawet to rozumiem (na ile facet jest w stanie).
              Super że napisałas o swoich odczuciach, przyznam ze jakbym przeczytał taki artykuł to był wychwalał Wyborcża. Bo sam artykuł jest słaby. Na szczęscie jest forum.
    • bronwen Lekrz ja uszukuje... 23.09.06, 18:09
      Dziwi mnie, ze autorka artykulu zdecydowala sie na amniopunkcje w wieku lat
      34. Jest to dosc niebezpieczny zabieg i w jej wieku ryzyko utraty plody w
      wyniku amnopunkcji jest wieksze niz szansa defektow genetycznych. Tego typu
      inwazyjne badania robi sie dla matek od lat 35, gdy prawdopodobienstwo zespolu
      Down'a itp. rosnie gwaltownie. Aby robic amniopunkecje w wieku <35 lat trzeba
      miec: a) historie klopotow genetycznych w rodzinie; albo, b) lekarza, ktory
      przepisuje dodakowe badania, aby wyciagnac wiecej pieniedzy. Cos wydaje mi sie,
      ze mamy do czynienia z przypadkiem b). Dlaczego? Pan(i) doktor szuka bicia
      serca na dopplerze w niespelna 6 tygodniu ciazy, gdy bicie serca plodu bardzo
      trudno znalezc. W rezultacie straszy tylko matke, ze stracila ciaze. W tym
      stadium ciazy wogole nie ma sensu bawic sie w sluchanie serca, chyba, ze chce
      sie skierowac matke na USG (za dodatkowa oplata). Lekarz nakazal wykonanie
      badanie przeziernosci karku i amniopunkcje, podczs gdy amnipunkja w zuplenosci
      wystarczy aby stwierdzic zespol Down'a. Amnipunkcja moze rowniez stwierdzic
      plec plodu. W ten sposob 3-D sonogram w ~20-tym tygodniu ciazy jest tylko
      dodatkowym wydatkiem, ktory w mardzo mizernym stopniu sluzy zdrowiu matki i
      dziecka...
      Czy to jest rodzenie po ludzku czy napychanie kieszeni lekarzom?
      • bronwen Re: Lekarz ja uszukuje...2 23.09.06, 18:30
        Jeszcze raz ja. Moze lekarz nie jest taki zly jak mi sie wydawalo. Najpierw
        byly badania przeziernosci karku, a potem amniopunkcja. TO znaczy, ze grubosc
        faldy na karku byla troche za duza i watpliwosci nalezalo rozwiac amniopunkcja.
        Ale pani redaktor pisze o tym wszystkim, jakby to bylo zupelnie rutynowe
        badania, ktore przechodza wszystkie kobiety. Czyli, ze albo poddala sie
        badaniom bez ich zrozumienia, albo tez dramat z nimi zwiazany nie zostal
        przekazany w artykule. Konkludujac: zgadzam sie z innymi forumowiczami, ze
        artykul jest na niskim poziomie.
        • kotecek7 Re: Lekarz ja uszukuje...2 23.09.06, 18:57
          Bronwen, na litość boską, czytaj ze zrozumieniem! W którym miejscu autorka
          pisze, że poddaje się amniopunkcji?????
          • bronwen Re: Lekarz ja uszukuje...2 23.09.06, 19:04
            Cytuje artykul:
            =================================
            Rany boskie! Ciąża to jeden wielki stres. Czyhają na mnie i moje dziecko
            straszne choroby, wady genetyczne i bakterie. Jestem w ciągłej panice. Pod
            koniec miesiąca idę na badania przezierności karkowej u płodu. To pozwoli
            wyeliminować zespół Downa. Ale na razie śnią mi się chore, biedne dzieci. W
            internecie czytam posty zrozpaczonych matek, którym badania wypadły źle. Czeka
            je teraz amniopunkcja (badanie płynu owodniowego). Jestem przekonana, że u mnie
            też będzie źle.
            =================================================
            • delfina77 Re: Lekarz ja uszukuje...2 23.09.06, 19:19
              Czyli obawia się, że mogą jej badania wypaść źle i będzie zmuszona poddać się
              aminopunkcji, a nie, że już to zrobiła, razem z badaniem przezierności karkowej.
              • bronwen Re: Lekarz ja uszukuje...2 23.09.06, 19:22
                Tak czy inaczej - slabo napisane.
                • piotrskw Re: Lekarz ja uszukuje...2 23.09.06, 21:41
                  Po pobieżnej nawet lekturze Twoich postów łatwo dojść do wniosku, że raczej
                  słabo przeczytane.
        • jajko69 Re: Lekarz ja uszukuje...2 23.09.06, 19:53
          bronben napisal:
          "Ale pani redaktor pisze o tym wszystkim, jakby to bylo zupelnie rutynowe
          badania, ktore przechodza wszystkie kobiety. Czyli, ze albo poddala sie
          badaniom bez ich zrozumienia, albo tez dramat z nimi zwiazany nie zostal
          przekazany w artykule."

          widzisz, bo problem z cholernymi lekarzami w tym kraju polega na tym, ze oni nie
          racza poinformowac pacjentki/ta o tym, co mu dolega, na czym polega badanie,
          tylko cos tam sobie pisza, a zapytani odpowiadaja cos tam na odwal sie. poznalam
          dotad tylko 1 mloda lekarke, ktora od razu udzielala pacjentom wszelkich informacji.
      • angorek o artykule 23.09.06, 18:32
        kliknęłam na ikonę, bo sama jestem w ciąży. Spodziewałam się czegoś
        ciekawwszego. Styl artykułu sprawia wrażenie, że autorka na siłę chce być
        wyluzowana i zabawna. Efekt jest słaby. Niektóre sytuacje sprawiają wrażenie
        wymyśłonych by ubarwić i pokazać panujące stereotypy. Autorka musi obracać się
        w jakimś dziwnym gronie, gdzie nikt nie ma wyczucia i wszyscy traktują przyszłą
        matkę jak okaz w zoo. Mnie się nigdy nie zdarzyło, by mój rozmówca, znajomy
        dotykał brzucha, bo tam jest dziecko. Nikt nie mówi zdrobnieniami. A facet nie
        ma kolegów typujących knajpę na jedyne słuszne miejsce w trakcie narodzin
        dziecka. A poza tym na czym w zasadzie miałaby polegać ta pogoń Autorki za
        macierzyństwem?
    • agnienienia Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 18:32
      Muszę przyznać, ze artykuł ten nie wywołał we mnie żadnych emocji, jest nasycony
      pretensjonalnym stereotypem i to w nie najlepszym wydaniu.
      Po pierwsze, jeżeli autorce wszystko dookoła nie odpowiada, to proponuje coś
      zmienić w swoim życiu, a nie tylko biadolić, bo od tego nic sie nie zmienia!

      Po drugie, pranie "gaci" mężowi nie jest chyba tak ciężkim zajęciem w dobie
      pralek automatycznych!

      Po trzecie, pretensje do mężczyzn, ze są mężczyznami-chyba czas wydorośleć!

      Po czwarte, czasy w których szpital w którym ciężarna kobieta musiała rodzić był
      z góry przymuszony rejonizacją, minęły bezpowrotnie. Myślę, ze warto zrobić
      wpierw wywiad po szpitalach, a unika sie pożniejszych rozczarowań!

      Po piąte, kolejne mity, jeśli chodzi o ubiory ciążowe, uważam, ze jest coraz
      więcej ciekawych fasonów i można za niewielkie pieniążki naprawde fajnie sie
      wyglądać będąc w ciąży, ale jak ktoś woli ogrodniczki.......

      Po szóste, siódme i ósme.....to chyba była ciąża z przypadku, żałosne, i nie
      chce mi sie dalej pisać!!!!
      • jajko69 Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 19:57
        to dobrze, ze juz nie piszesz. to nie jest narzekanie na mezczyzn za to, ze sa
        mezczyznami, tylko na stereotypy panujace w tym kraju. tych stereotypow nie
        widzi wiekszosc ludzi, bo sami je powielaja. niektorzy nie rozumieja ich nawet
        wtedy, gdy sie im wylozy kawe na lawe, na przyklad osoba, ktora mowi, ze "pranie
        "gaci" mężowi nie jest chyba tak ciężkim zajęciem w dobie pralek automatycznych".
    • fundrive Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 18:42
      > "Harujemy tak samo ciężko jak faceci, ale z niewyjaśnionych przyczyn
      > zarabiamy zawsze mniej od nich. Nasze emerytury są niższe o 1/3. Owszem,
      > możemy pracować krócej o pięć lat, ale czy opieka nad dzieckiem, zakupy,
      > pranie gaci mężom to nie jest praca na drugi etat?"
      >
      > ...święte słowa. Nic do dodania. I na dodatek jeszcze trzeba gdzies znależć
      > czas (i siłę) żeby urodzić dziecko.

      Jeśli przyczyny, dla których kobiety często zarabiają mniej od mężczyzn są dla
      ciebie niezrozumiałe to się nie dziwię, że zarabiasz mało.
    • bigmesa artykuł-żenada 23.09.06, 19:00
      moim zdaniem bardzo rozczarowujacy artykuł. Styl-sztucznie zabawny, efekt
      żenujacy. Autorka chyba nie wie czy chce byc w ciązy czy nie!! Z jej tekstu
      wynika ze w ciązy bywa sie za kare, tzeba znosic nadmierne zainteresowanie
      rodziny. Jejku dziewczyno siedz w domu jak cie rodzina denerwuje... Moja ciąza
      byla dla mnie czyms przecudownym i chcialam krzyczec z radosci ze bede miala
      dziecko mimo stresów przed kazdym USG czy wszystko jest w porzadku,strachu
      przed porodem. przezylam go i teraz mam najcudnejsza córcie na swiecie.Dziecko
      powoduje ze inaczej patrzy sie na swiat, wszystko procz dziecka przestaje byc
      wazne, schodzi na drugi plan...Ogólnie autorka artykułu wykazuje sie
      niedorozwinięciem emocjonalnym....poza tym bardzo powierzchownie potraktowala
      temat... a szkoda...
      • sineira Re: artykuł-żenada 23.09.06, 20:38
        > Ogólnie autorka artykułu wykazuje sie
        > niedorozwinięciem emocjonalnym....
        Chyba raczej Ty się nim wykazujesz, skoro wydaje Ci się, że każda kobieta czuje
        i myśli tak samo. Nie jesteśmy klonami, tylko indywidualnymi jednostkami i nie
        każda z nas "krzyczy z radości" i głupieje ze szczęścia.
    • sop3l Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 19:08
      > "Harujemy tak samo ciężko jak faceci, ale z niewyjaśnionych przyczyn
      > zarabiamy zawsze mniej od nich. Nasze emerytury są niższe o 1/3.


      Ale klamstwo!!! Jak zarabiaja mniej to tylko dlatego,ze mniej wydajnie pracuja
      i wykonuja mniej dochodowe zawody, ktore reguluje rynek. Sa kobiety, ktore
      zarabiaja bardzo duzo.Poza tym jakos nigdy nie widzialem zeby np kasjer na
      Shellu zarabial wiecej od kasjerki wink A emerytury sa mniejsze, bo skoro jest
      ich mniej w biznesie&perspektywistycznych, napedzajacych gospodarke zawodach
      (jak informatyka czy zawody "techniczne" po polibudzie gdzie panie jakos nie
      pala sie studiowac) i mniej im sie placi, to co za tym idzie, mniej pieniedzy
      idzie do ZUSu (czego akurat im zazdroszcze)

      >Owszem, możemy pracować krócej o pięć lat

      Skoro tak mysla kobiety, to sie nie dziwie,ze mniej zarabiaja. Nic nie jest za
      darmo. Najlepiej to tak robic,zeby sie nie narobic i zarobic. Takie PRLowskie
      myslenie-czy sie stoi czy sie lezy 2 tysiace sie nalezy

      > ale czy opieka nad dzieckiem, zakupy,
      > pranie gaci mężom to nie jest praca na drugi etat?"

      Jak daja sobie narzucic role "niewolnika" w domu to same sa sobie winne. Jak
      sie nie podoba to pobierajcie od mezow pieniadze... albo porpstu pogadajcie i
      okreslcie kto jakie ma obowiazki w domu,zeby bylo "sprawiedliwie"

      > I na dodatek jeszcze trzeba gdzies znależć
      > czas (i siłę) żeby urodzić dziecko.

      No tak, to "zlo" konieczne tongue_out
      • baenshee sop3l a pomyślałeś , dlaczego nie studiujemy na 23.09.06, 22:01
        tych kierunkach ?? to proste - bo nic nam z tego nie przyjdzie.dlaczego - bo
        NIKT albo mało kto chce przyjąć kobietę z tej branży. dlaczego - stereotyp.
        żyjemy ,niestety w umysłowym średniowieczu.nie jesteśmy wcale mniej wydajne -
        przeciwnie , w wielu dziedzinach górujemy nad Wami. owszem ,są kobiety , które
        zarabiają bardzo dużo, a wiesz ,dlaczego ?? bo potwafią walczyć o swoje, bo
        nikt im od maleńkości nie mówił,że miejsce kobiety jest w kuchni, w domu ,przy
        dzieciach i mężu,że kobieta powinna siedzieć cicho ,nie miec własnego zdania
        itp itd. kolejny stereotyp, wielu kobietą wpajano i wpaja się,niestety ,takie
        zasady,nie tylko w domu ,ale również w pracy.
        a co do dania zrobić z siebie niewolniczkę - to masz całkowitą rację . z tym,że
        autorce akurat tu chodziło o to ,co w mojej wypowiedzi tak często sie powtrza -
        o stereotypy właśnie.jeśli nie pieżesz mężowi gaci - jesteś okropna i tyle i
        powinien Cię w te pędy rzucić. niestety, takie są polskie realia...
    • mcgoo Re: W pogoni za macierzyństwem 23.09.06, 19:31
      skoro to takie udreki - to po ci zachodzila w ciaze ? po to zeby miec o czym
      pisac ?
    • jajko69 Pani Magdaleno! 23.09.06, 19:47
      Bardzo ciekawy artykuł. Zycze Pani powodzenia w zyciu i malo traumatycznego
      powodu, o ile w Polsce to mozliwe. Ja takze nie lubie dzieci, ale byc moze, iz
      bede chciala urodzic dziewczynke tak okolo 35 roku zycia. A moze nie - przeciez
      nie musze tego robic. Wlsaciwie gdy mysle o ciazy i porodzie, to boje sie tego,
      w szczegolnosci obawiam sie koszmarnego porodu w polskim szpitalu (opowiadam sie
      za calkiem prywatna sluzba zdrowia, ale skoro juz place te skladki, to
      chcialabym cos za to dostac, nie golenie tepa zyletka), i wielu niedogodnosci
      zwiazanych z ciaza. Nie chce tez, aby to ujemnie wplynelo na moja prace. W moim
      zwiazku panuje rownouprawnienie, wiec pewnie ja bym wziela np. 3 miesiace
      macierzynskiego, a potem 3 moj facet. Gdy mysle o tych biednych kobietach, ktore
      rezygnuja z pracy na wiele miesiecy i siedza w domu piorac pieluchy, "bo tak
      bylo zawsze", to goraco im wspolczuje. W kazdym razie - moze kiedys urodze i
      wychowam to dziecko na tolerancyjna, szanujaca zwierzeta i srodowisko, wolna i
      niezalezna osobe. Wyjatkowa w skali tego kraju.
      • grain1 Re: Pani Magdaleno! 23.09.06, 20:11
        Madziu
        Ja urodziłam dwoje: Justysię w Gdyni i Krzysia w Trichard(Północno-Wschodni
        Transvaal, Republika Południowej Afryki).
        Justysię 'maltretowały' dwie siostry położne i "PAN DOKTOR" przez 17 godzin...
        Tato (Justysi) stał jak kolek na mrozie cały czas!!!
        Justyneczka urodziła sie 10-grudnia.
        Dwa lata później rodziliśmy razem w Afryce...
        Nigdy nie zapomnę teg,że Mój rodził razem ze mną.
        Było wspaniale...
        Krzysiulek został umyty, uprany, 'wyciućkany' przez tatę i położony na moim
        wieeelkim brzuchu.(w Polsce,Justynkę mi zabrano i dopiero po ośmiu godzinach
        przywieźli do karmienia)
        Jeżeli będziesz mogła to rodź...(hii, hii nie wiem jak to powiedzieć)
        razem z tatą maleństwa.
        Będzie Tobie lżej a i Jemu się bardziej w Tobie zakocha...
        • grain1 Re: Pani Magdaleno! 23.09.06, 20:33
          To znowu ja..
          Szymuś jest we mnie już 33 tygodnie.
          Będziemy Razem pięcioro już siedemnastego pażdziernika... jupiiii.
          Jestem gruba jak bania i tak samo kochana...
          Trzymaj się Madziu...
          Kochany ... Kochana ... Kochane...
          Jestem w raju...
Pełna wersja