eudusia
06.09.12, 10:17
W tym wątku nie chodzi mi raczej o zwracanie się do dzieci, bo w stosunku do nich używanie zdrobnień jest chyba bardzo naturalne i powszechne. Chodzi mi o dorosłych. Czasem, gdy czytam książkę, w której bohaterki zwracają się do siebie: Eleonoro", "Małgorzato", "Katarzyno", myślę, że to całkiem miłe i ciekawe. W moim środowisku raczej wszyscy są nazywani zdrobnieniami, a trochę szkoda. Wyjątkiem są imiona, których "nie trzeba" zdrabniać, bo ich pełna forma nie brzmi za bardzo oficjalnie, np. Ewa, Ilona, Iwona, Mariusz, Kamil. Mam w rodzinie Alicję, Lidię, Joannę... Moim zdaniem trochę szkoda, że zawsze są nazywane Alą, Lidką i Aśką - gdzieś w tych zdrobnieniach gubi się urok tych imion. Albo bardzo podoba mi się imię Urszula, ale zdrobnienie Ula jest dla mnie odpychające. Czy gdziekolwiek w Polsce zwracanie się pełną formą imienia jest choć trochę powszechne?