Totalne zaskoczenie. W mojej zabitej dechami zaściankowej wsi

P
pojawiło się młode małżeństwo z dwuletnim synkiem. Przyjechali do
rodziny w odwiedziny. Tata dziecka jest Niemcem, mieszkają w
Berlinie. Ciągle słyszałam, jak mama mówi do synka Zyguś. Wreszcie
nie wytrzymałam i zapytałam, jak ma na imię. Szczerze mówiąc
spodziewałam się Zygmunta, a tu Zygfryd! Zaskoczona byłam bardzo,
zmieniło się zupełnie moje spojrzenie na to imię
Nie muszę chyba pisać, że większość sąsiadów jest zbulwersowana, no
bo jak można tak skrzywdzić dziecko...
A ja chyba zaczynam lubić to imię, kojarzy mi się bardzo dobrze, ze
słodkim chłopcem o buzi aniołka...