Dodaj do ulubionych

Karowa czy Zelazna??

12.01.06, 18:53
Mamy ktore rodzily w ktoryms z tych szpitalu prosze o opinie poniewaz nie
wiem ktory wybrac.. dodam jeszcze ze lekarze prowadzili mnie rozni , czasami
chodzilam prywatnie , czasami u rodzicow w Poznaniu, kilka wizyt mialam u
lekarki z karowej wlasnie. Czy przez terminem powinnam sie udac i znalesc
polozna zaplacic cos zarezerwoac? jak to jest bo nie mam pojecia a rodze juz
za okolo 3 tygodnie. Mam tez pytanie dot sali do porodow rodzinnych slyszalam
ze na zelaznej aby moc rodzic z mezem musze miec skonczona szkole rodzenia
wraz z nim ?? to znaczy ze jak poprosze o taka sale i o obecnosc meza to go
nie wpuszczom odmowia mi??
Obserwuj wątek
    • haganna Re: Karowa czy Zelazna?? 13.01.06, 12:14
      Trochę dziwne pytanie zwłaszcza, że są to dwa różne szpitale, o diametralnie
      różnej filozofii porodu.
      Jedyne, co je łączy, to dobry standard sal. Karowa ma fajne "zabawki" (może
      nawet lepsze niż Żelazna), ale jest kliniką - z całym tym tabunem studentów,
      stażystów i Bóg wie jeszcze kogo. Traktują raczej instrumentalnie - jesteś
      kolejnym przypadkiem. Nie ma mowy o dowolności, o wyborze pozycji do parcia. No
      i nacinają raczej rutynowo.
      Na Żelaznej jest inaczej. Jest to szpital miejski. Masz w nim wybór co do
      pozycji, masz wannę w pokoju i inne "zabawki". Nie musisz rodzić na łóżku
      porodowym i nie ma przy Tobie studentów. Możesz uzgodnić z położną jaki jest
      Twoje nastawienie do porodu. No i natną cię w ostateczności.
      Wybieraj.
      • lolinka2 Re: Karowa czy Zelazna?? 13.01.06, 13:40
        Dziewczyny, a jakiej kombinacji należy dokonać zeby na Żelaznej nie zostawić
        majątku, urodzić ze ślubnym w godziwych warunkach i być przyjętym a nie
        odesłanym??? Bo to co się mówi o tym szpitalu brzmi mocno ciekawie, więc może
        byłby to rodzaj kompromisu między porodem domowym (moje preferencje) a opieką
        medyczną (gusta męża).
          • majka995 Re: Karowa czy Zelazna?? 13.01.06, 14:20
            Witam
            Karowa to swietny szpital, gdzie jest super zaplecze medyczne dla dziecci. Jest
            czysto, nie ma mozliwosci zakazenia dziecka. Sa swietni fachowcy, kobiety nie
            sa traktpowane instrumentalnie. Rodziłam tam 2 razy i gdybym miała jeszcze
            rodzixc to tylko na Karowej. Poród na Karowej jest tańszy niz na Zelaznej.Sa
            pojedyńcze sale porodowe z łazienka, sa bardzo wygodne łózka.Jesli chcesz
            wiedziec wiecej to pytaj
            • agutek10 Re: Karowa czy Zelazna?? 13.01.06, 15:40
              zgadzam się co do Karowej. Tabunow studentów tam nie widziałam a juz na pewno
              nie przy porodzie zreszta możesz zaznaczyc ze nie zyczysz sobie ewentualnych
              oględzin przez studenta. Jedyne co to juz na położniczym przyszły studentki i
              opowiadały o ćwiczeniach po porodzie - ale to chyba dobrze.
              Opinie o Żelaznej są zazwyczaj b. dobre ale pochodza od dziewczyn które tam
              rodziły i dotyczą raczej atmosfery a nie kompetencji lekarzy i zaplecza
              medycznego. Sami lekarze z którymi mialam styczność nie sa do Zelaznej az tak
              pozytywnie nastawieni (ale też nie negatywnie bo to tak czy inaczej dobry
              szpital) a zgodni są raczej co do tego ze na Karowej i specjaliści i sprzęt
              jest lepszy.
              Co do nacinania: to juz zalezy jak Ty do tego podchodzisz - ja uważam ze lepiej
              byc naciętym niz tak jak moja koleżanka popękac w trzech miejscach...
              • haganna Re: Karowa czy Zelazna?? 13.01.06, 21:18
                A z jakimi lekarzami miałaś styczność?
                Ja też słyszałam marudzenie lekarzy o Żelaznej, ale było one w stylu "po ludzku
                jej się rodzić zachciało - fanaberie", więc je po prostu zignorowałam, bo ja
                wolę "po ludzku".
                Owszem wygląd sal na Karowej robi wrażenie. Personel za to zdecydowanie nie.
                Kiedy przywitała mnie położna w pełnym makijażu (z tuszem po prostu kapiącym z
                rzęs) i w pierścionkach, to powiedziałam "dziękuję" i zwiałam stamtąd czym
                prędzej. Wcześniej dowiedziałam się od tej Pani, że skoro rodzę w klinice, to
                muszę się na udział studentów zgodzić, a jak nie chę, to jest wiele innych
                szpitali. Usłyszałam też, że faza parcia jest obowiązkowo na łóżku i
                pierwiastki są nacinane i nikt je o zdanie nie pyta. Dzięki - wolę rodzić po
                ludzku.
                • agutek10 Re: Karowa czy Zelazna?? 16.01.06, 09:34
                  od jakich lekarzy? Od mojego ginekologa nie związanego z żadnym szpitalem, od
                  ginekolog w przychodni i od znajomej anastezjolog, która ma dyzury między
                  innymi na Żelaznej, Damianie i jeszcze dwóch miejscach. Wszyscy są zgodni, że
                  Karowa ma b.dobrych specjslistów i zaplecze medyczne.
                  Co do nacinania przy porodzie - ja z tym nie miałam problemu -
                  ani "ideologicznie" (nie widze w tym nic złego) ani fizycznie - nie odczuwam z
                  tego powodu zadnej różnicy. Ale to dobrze ze szpital uczciwie mówi,że takie
                  praktyki stosuje i jeśli ci to nie odpowiada jest wiele innych opcji do wyboru.
                  Studentów można ominąć - jest oswiadczenie które można wypełnic (mój mąż sie
                  dokładnie dowiadywał bo ma na tym punkcie fobie) a mozna też po prostu poprosić
                  położną.
                  • haganna Re: Karowa czy Zelazna?? 16.01.06, 16:07
                    Czy kobieta, która nie godzi się na nacięcie "ma problem"???
                    Jak widać na załączonym przykładzie nie można było poprosić położnej o to, by
                    nie było studentów tak, żeby nie usłyszeć niewybrednych komentarzy, więc sorry,
                    ale za podejście do pacjentki Karowa zdecydowanie odpada.
              • msmardz Re: Karowa czy Zelazna?? 13.01.06, 22:30
                Rodziłam na żelaznej i prtzeżyłam tam traume związaną z opieką poprodową. Nigdy
                więcej!!!Przestrzegam wszystkie panie, które chciałyby doznać szacunku,
                zrozumienia, pomocy przy pielęgnacji noworodka itp. - tego nie dostaniecie na
                Żelaznej. Położne są zmanierowane i leniwe (tzn. nie wszystkie, ale większość)
                Chciałabym móc cofnąć czas i nie rodzić w tym "modnym" szpitalu. Oddział
                porodowy jest przyzwoity (żadna łaska - za takie pieniądze), natomiast
                położnictwo - Mozambik!
                • okruszek100 Re: Karowa czy Zelazna?? 14.01.06, 13:52
                  ja miałam skierowanie i na Karową- dzięki cukrzycy ciążowej i na Żelazną- dzięki prowadzeniu ciąży w tamtejszej przychodni.Wybrałam żelazną i jestem b.zadowolona.gdyby mi przyszło raz jeszcze wybierać też bym tam poszła.Zapłaciłam za zzo, za salę nie, choć los sprawił, ze kiedy rodziłam na sali nie było żadnej innej kokitkismileZa to grało radyjko, cicho się sączyła muzyczka miłym agrestowym pokoju.Potem poród, nie wiem co by było gdyby mi lekarka z polożbną tak bardzo nie pomagały, bo sma już chciałam zwiać i było mi wszystko jedno jak się zaczęło, myślałam,że nigdy się nie skończy.Położna i p.doktor przekonały mnie jednak,że już...już... już niedługo, żebym dała z siebie wszystko na maxa bo dziecko już tuż tuż..smile
                  A potem na oddziale tez super- była taka polozna, która do dzieci zwraca się per: "kaczorki" jest to wspaniała cierpliwa kobieta, która do skutku pomaga załapać tajniki karmienia piersią.
                  wszystko wspominam b. dobrze, atmosferę, opiekę, sprzęt i w ogóle..
                  Polecam.
                  Na Karowa chodziłam na patologię ciąży w związku z cukrzycą.niby ok, ale intuicja mi kazała zdecydowanie iść na Żelazną.Jak wspomniałam- nie żałuję
                • cahir4 Re: Karowa czy Zelazna?? 14.01.06, 13:52
                  Cóż, mam do Żelaznej ogromny sentyment i uważam, że położne, także te po
                  porodzie, były w większości uśmiechnięte i bardzo miłe, ale potwierdzam, że
                  pomocy w opiece nad noworodkiem (nie mówiąc już o opece nad położnicą) nie było
                  (przynajmniej tak ze dwa lata temu) praktycznie żadnej. Tyle że z tego, co
                  poczytałam na forum, wynika, że gdzie indziej jest podobnie. To taka polska
                  wersja rooming-in - poporodowy survival. Jeśli matka w dobej formie, dziecko
                  niekłopotliwe albo ktoś z rodziny siedzi cały dzień w szpitalu, to idzie
                  wytrzymać. Ale bywa naprawdę ciężko.
                • iskalecka Re: Karowa czy Zelazna?? 30.01.06, 16:09
                  Zmartwiła mnie Twoja wypowiedz na temat Żelaznej-zdecydowałam sie ze własnie
                  tam bede 'rodzic' poprzez cesarskie ciecie.Prosze,napisz cos wiecej na temat
                  tego szpitala bo termin tuz tuz-3 tyg.
              • ninka70 Re: Karowa czy Zelazna?? 17.01.06, 22:33
                Zgadzam sie z msmardz, ze oddzial polozniczo-noworodkowy na Zelaznej to
                Mozambik. Lepiej bym tego nie ujela. Tez przezylam tam swoj dramat. Dziwie sie
                ze jest tak wiele pozytywnych opinii nt. tego szpitala. Ja rodzilam tam w lipcu
                2005 i bylo skandalicznie. Nastawienie poloznych, lekarzy i ich kompetencje,
                koszmarny brud (i smrod) w toaletach. Przeciagi w gabinetach zabiegowych i
                wyluzowane polozne, a obok cieplarki z wczesniaczkami. Horror.
                Zaniedbania lekarzy, jakich sie dopuscili w stosunku do mojego dziecka mogly
                sie znacznie gorzej skonczyc. Jeszcze dzis mam gesia skorke jak o tym sobie
                przypomne. Na szczescie mamy to juz za soba, ale gdybym mogla cofnac czas
                wybralabym inny szpital.
              • majka995 Re: do majka995 18.01.06, 15:08
                Z tego co sie orientuje to Karowa ma prawie wszystkie sale pojedyńcze, sa tylko
                chyba 2 sale gdzie jest wiecej łózek. Sa dobrze wyposazone. Przy kazdej sali
                jest łazienka i prysznic. Tylko w jednej sali jest wanna. Sa wygodne ,sterowane
                łózka porodowe. Nie wiem co jeszcze napisac. Wejdz na strone szpitala i
                obejrzyj sobie porodówke.
                to jest adres strony www.szpitalkarowa.pl
                Pozdrawiam
    • katrin78 Re: Karowa czy Zelazna?? 14.01.06, 17:28
      Witam.
      01.01. rodziłam na Żelaznej.Dostałam się tam jak to się potocznie mówi "prosto z
      ulicy".Nie było żadnego problemu z przyjęciem.Za nic nie płaciłam.Rodziłam na
      sali 2-osobowej "orzechowej"-miałam szczęście bo akurat byłam sama w tej sali.W
      sumie zaliczyłam 3 zmiany połoznych (rodziłam 12 godzin)i każda zmiana była
      ok.Jest możliwość żeby mąż był przy porodzie za darmo to właśnie w tej sali i
      jak się jest jedyną rodzącą, chyba że druga kobieta się zgodzi.Ale niestety ja
      się o tym dowiedziałam dopiero po porodzie.
      Na oddziale z noworodkami co do opieki też nie mam żadnych zastrzeżeń.Panie
      położne też są ok.Jak się ma jekieś problemy,pytania zawsze pomagają,wystarczy
      zapytać.
      Był to mój pierwszy poród,nie powiem żebym go wspominała z radością,ale sam
      pobyt w szpitalu i opieka jest ok.
      Polecam.
      • mamadwoch2 Re: do Katrin 16.01.06, 14:14
        Katrin,
        szukam właśnie kogoś takiego jak TY - ja mam zamiar (i nadzieję) rodzić na
        Żelaznej. najrawdopodobniej będę rodzić sama i poszukuję wszelkich informacji
        na temat rodzenia samemu w tym szpitalu.
        mam nadzieję, że zajrzysz jeszcze do wątku...
        wszystkiego najlepszego
        • katrin78 Do mamadwoch2 17.01.06, 10:58
          Witam.
          Proszę o pytania.Postaram na wszystkie odpowiedzieć.Może łatwiej będzie jak
          podam swój e-mail tam częściej zaglądam katrin03@tenbit.pl
          Pozdrawiam i czekam na pytania.
    • moreno500 Re: Karowa czy Zelazna?? 16.01.06, 15:06
      mój przyjaciel anestezjolog powiedział, że na Karowej (pracował tam) jet takie
      naturalne podejście do porodu - jak najmniej ingerencji. czyli starają się nie
      podawać oksytocyny, cesarka w totalnej ostateczności itp. i teraz kwestia tego,
      czy się jest osobą, dla której ważne jest by urodzić jak najbardziej naturalnie
      (ale np. w 3 dni), czy nie-naturalnie, ale za to mniej cierpieć. Zaplecze
      medyczne DLA DZIECKA jest super, także jeśli coś wskazuje na to, że z dzieckiem
      może być coś nie tak, to stanowczo Karowa. Oprócz Karowej takie zaplecze ma
      tylko Orłowski i Starynkiewicza. Także Żelazna lepsza dla panikar (to ja!), ale
      u których przynajmniej na etapie ciąży wszystko wskazuje na to, że z dzidzią
      jest ok. Bo jak się coś z dzidzią dzieje, to muszą przewieźć do któregoś z
      trzech powyższych szpitali. Ja rodze na Zelaznej.
      • laminja Re: Karowa czy Zelazna?? 16.01.06, 17:19
        Orłowski ma słaby sprzęt - niestety, w większości mocno przestarzały. Po
        Karowej pod względem sprzętu postawiłabym IMID. Starynkiewicza to od lat mocno
        zadłużona placówka - to też odbija sie na sprzęcie.
        • moreno500 Re: Karowa czy Zelazna?? 17.01.06, 00:40
          ja tam tak czy inaczej rodzę na Żelaznej, więc tego typu zaplecza tam ani
          trochę. Ale chyba z ciążą powikłaną i problemami z dzieckiem to stanowczo
          najlepsza Karowa (szczególnie, że oni tam takie osoby chętniej przyjmują)
          • laminja Re: Karowa czy Zelazna?? 17.01.06, 15:39
            oczywiście - Karowa jest szpitalem klinicznym, którego zadaniem jest przede
            wszstkim prowadzenie ciąż powikłanych. Ale z zapleczem Żelaznej nie jest źle
            skoro mogą przyjmować wcześniaki od 1200g i 32tc to znaczy, że mają sporo
            wysokiej klasy sprzętu.
        • gosia_grabosia Re: Karowa czy Zelazna?? 18.01.06, 22:21
          laminja napisała:

          "> Orłowski ma słaby sprzęt - niestety, w większości mocno przestarzały."
          - hmmm to bardzo ciekawe, spędziłam tam ostatnio 10 dni z czego 3 moje dziecko
          przeleżało w inkubatorze i ciekawi mnie skąd masz taką opinię? Ja widzialam
          sprzet na odziale noworodków i naprawde, nie ma się czego ten szpital
          wstydzić smile a oprócz sprzętu maja doskonała opiekę, także dla maluchów.
      • cahir4 Re: Karowa czy Zelazna?? 17.01.06, 12:18
        Czytając niektóre posty można odnieść wrażenie,że na Żelaznej nawet inkubatora
        nie mają. Na pewno nie mają chirurgii noworodkowej i nie specjalizują się w
        opiece nad wcześniakami. Ja bym tam przed 35. tygodniem rodzić nie pojechała.
        Ale na szkole rodzenia odwiedziła nas rodzina z dzieckiem, którego matka w 27.
        tygodniu rodząc nie dała się odesłać z Żelaznej. Mały miał 14 miesięcy i poza
        tym, że był rozwojowo na etapie 11-12 miesięcznego dziecka (czyli w normie) nie
        miał poważnieszych powikłań. Oczywiście, mieli dużo szczęścia, ale sprzęt i
        personel szpitala też musiał być na jakim takim poziomie, bo samymi dobrymi
        chęciami, to się takiego wcześniaka chyba nie odchowa.
        Słyszałam kiedyś,że IMID specjalizuje się we wcześniakach, a Karowa w ciążach
        powikłamych cukrzycą. W każdym razie te dwa szpitale uchodzą za najlepiej
        przygotowane do opieki neonatalnej.
        • laminja Re: Karowa czy Zelazna?? 17.01.06, 15:41
          ale to nie było najmądrzejsze, bo mimo wszystko Żelazna ma prawo przyjmować
          wcześniaki od 32tc i 1200g. To wynika ze stopnia referencyjności w zakresie
          neonatologii. Takie placówki jak Karowa czy IMID są specjalnie tworzone, żeby
          zajmować się bardzo skomplikowanymi przypadkami...
            • fefka01 Re: Karowa czy Zelazna?? 17.01.06, 16:18
              Ide w czwartek na wizyte na Madalińskiego, gdzie chciałam rodzić, ale teraz
              kiedy sądzę, że mam cukrzyce ciążową pewnie będę musiała wybierac innny
              szpital. Co radzicie w moim przypadku, a moze nie będę mogła wybierac ??
              • laminja Re: Karowa czy Zelazna?? 17.01.06, 16:20
                moja znajoma z cukrzycą ciążową trafiła pod opiekę poradni na Starynkiewicza -
                urodziła zdrowego synka. Jest zadowolona. Madalińskiego ma słabe zaplecze
                neonatologiczne.
              • haganna Re: Karowa czy Zelazna?? 17.01.06, 21:45
                Chyba żartujesz!!!
                Co to znaczy zbyt skomplikowany przypadek? Jaki przypadek jest zbyt
                skomplikowany dla szpitala o jednym z najwyższych stopni referencyjności w
                kraju? I do jakiego szpitala ma się wówczas w/g Ciebie udać pacjentka?
                • ninka70 Re: Karowa czy Zelazna?? 17.01.06, 22:35
                  Zgadzam sie z msmardz, ze oddzial polozniczo-noworodkowy na Zelaznej to
                  Mozambik. Lepiej bym tego nie ujela. Tez przezylam tam swoj dramat. Dziwie sie
                  ze jest tak wiele pozytywnych opinii nt. tego szpitala. Ja rodzilam tam w lipcu
                  2005 i bylo skandalicznie. Nastawienie poloznych, lekarzy i ich kompetencje,
                  koszmarny brud (i smrod) w toaletach. Przeciagi w gabinetach zabiegowych i
                  wyluzowane polozne, a obok cieplarki z wczesniaczkami. Horror.
                  Zaniedbania lekarzy, jakich sie dopuscili w stosunku do mojego dziecka mogly
                  sie znacznie gorzej skonczyc. Jeszcze dzis mam gesia skorke jak o tym sobie
                  przypomne. Na szczescie mamy to juz za soba, ale gdybym mogla cofnac czas
                  wybralabym inny szpital.

                  • laminja Re: Karowa czy Zelazna?? 17.01.06, 22:39
                    może nie miałaś okazji leżeć w innych szpitalach wink swoją drogą zastanawiający
                    jest ten bród i smród w tolatach na oddziale gdzie połowa pokoi to dwójki z
                    łazienkami... I przeciągi w gabinetach zabiegowych... Hmm jeden nie ma okien, w
                    drugim można zamknąć albo drzwi, albo okno i sprawa przeciągu przestaje być
                    problemem wink
                    • ninka70 Re: Karowa czy Zelazna?? 17.01.06, 22:51
                      Laminja, czy tobie placa za te posty, czy jestes jakims samozwanczym adwokatem
                      tego szpitala? A moze tam pracujesz i robisz swojemu pracodawcy PR? Tak sobie
                      zagladam na to forum od czasu do czasu i ty sie zawsze pojawiasz w watkach o
                      Zelaznej i jestes zawsze swietnie poinformowana. To zastanawiajace.
                      Nie wiem, czy wiekszosc pokoi to dwojki z lazienkami, bo lezalam na trojce i
                      mialam do wyboru jedna z dwoch cuchnacych toalet na korytarzu. Byl upal i chyba
                      Ci nie musze tlumaczyc co sie dzieje jak sie nie sprzata na bierzaco toalet, z
                      ktorych korzystaja dziewczyny po prodzie. A jesli chodzi o przeciag, to
                      zapewniam cie, ze byl, bo paniom poloznym bylo za goraco.
                      • laminja Re: Karowa czy Zelazna?? 17.01.06, 23:03
                        Ja ogólnie jestem dobrze poinformowana wink Niestety nikt mi za to nie płaci wink

                        Sprawa trójek już chyba została rozwiązana, bo na położnictwie był remont i
                        wydaje mi się, że większe sale zostały przerobione na mniejsze z łazienkami
                        (nie wiem jak jest dokładnie, bo dawno tam nie byłam). Natmiast o zamknięcie
                        okna zawsze chyba można poprosić, prawda? No i wchodząc można zamknąć drzwi, to
                        likwiduje przeciąg.

                        Wiesz co, rozumiem sensowne uwagi, ale czepianie się przeciągu w gabinecie
                        zabiegowym jest dziwne. Faktem jest, że oddział położniczy jest w tym szpitalu
                        chyba najsłabszy. Za smród w toaletach w dużej mierze odpowiadają niestety
                        korzystajace z nich pacjentki. Jeśli zgłaszałaś to położnym i nic nie pomogło
                        mogłaś to zgłosic dyrekcji szpitala.
                        • cahir4 Re: Karowa czy Zelazna?? 18.01.06, 15:09
                          Zapytałam panią z informacji, jak wygląda położniczy po remoncie. Spojrzała na
                          mnie spłoszonym wzrokiem, dając do rozumienia, że nic nie wie o żadnym remoncie
                          i stwierdziła wreszcie, że jeśli był, to po prostu odmalowali sale. Moja lekarka
                          też nie słyszała o zmniejszaniu sal. Nie warto więc chyba rozpowszechniać
                          niepewnych wieści, bo efekt może być taki, że dziewczyny spodziewające się
                          darmowej dwójki z łazienką wylądują w czwórce z łazienką na korytarzu i tylko
                          się niepotrzebnie rozczarują.
                          Ja na takiej leżałam i "za moich czasów" łazienka była elegancko wykafelkowana i
                          zasadniczo czysta. Sprzątana kilka razy dziennie. No cóż, nie da się jej
                          sprzątać po każdej "zwiedzającej", ale więksość dziewczyn dbała, żeby syfu po
                          sobie nie zostawić. Raz mi się zdażyło natknąć na nieprzyjemną sytuację, ale
                          miałam szczęście. W sali obok pracowała akurat sprzątaczka. Poproszona o
                          sprzątnięcie łazienki zaaragowała natychmiast.
                          Problemem były za to kolejki do łazienek oraz to, że nie były zamykane, a
                          korzystali z nich także odwiedzający. W jednej była dodatkowa zasłona na
                          drzwiach i to działało, ale w drugiej takiej zasłony nie było.

                          A może, Laminja, odwiedzisz szpital i przekażesz nam, jak on naprawdę teraz wygląda?
                          • laminja Re: Karowa czy Zelazna?? 18.01.06, 17:41
                            przecież ponoć przez cały grudzień na oddziale położniczym był remont...
                            Dziewczyny nawet o tym pisały, że było z tego powodu trochę niedogodności. Wiem
                            też od pediatry, że jakiś czas tłoczyli się w innym "skrzydle", bo u nich był
                            remont.

                            Kurcze, niestety nikt znajomy tam nie będzie rodził do lata. Ale może będę
                            miała inną okazję.
                          • laminja do Cahir4 25.01.06, 16:00
                            "A może, Laminja, odwiedzisz szpital i przekażesz nam, jak on naprawdę teraz
                            wygląda?"

                            byłam dziś na Żelaznej i na położnictwie faktycznie był remont. Oddział jest
                            odnowiony. Wszystkie pokoje (są tylko dwójki i trójki) mają łazienki (oprócz
                            jednego z części pooperacyjnej, gdzie nie dało się włączyć łazienki do pokoju,
                            więc jest obok). Niestety zmniejszyło to ilość miejsc na oddziale.
                        • majka995 Re: Karowa czy Zelazna?? 18.01.06, 15:17
                          Nie wiem jakie warunki socjalne panuja w szpitalu na Zelaznej wiec na ten temat
                          sie nie wypowiem, natomiast jesli chodzi o kompetencje lekarzy to mysle ze
                          pozostawiaja one wiele do zyczenia. Rodziły tam 2 moje kolezanki i cudem jest
                          ze zarówno one jak i dzieci wyszły z tego cało. Takze teraz szerokim łukiem
                          omijaja ten szpital
                          Pozdrawiam
                          • ninka70 Re: Karowa czy Zelazna?? 18.01.06, 21:56
                            Laminja, nie wiem jak Tobie, ale mnie sie wydaje, ze w XXI wieku w srodku
                            Europy obowiazuja pewne standardy: nie chodzimy nago po ulicach, myjemy rece
                            przed jedzeniem, utrzymujemy higiene w toaletach i nie wietrzymy noworodkow.
                            Twoja uwaga, ze sie czepiam i moglam to zglosic dyrekcji to jest mniej wiecej
                            tego typu uwaga, jak gdybys mi poradzila, zebym zglosila dyrekcji, ze chirurg
                            nie umyl rak przed operacja.
                            Glownym problemem w tym szpitalu jest nastawienie poloznych i lekarzy. Sa
                            zmanierowani i niekompetentni i panuje tam kompletna znieczulica. Przeciag, czy
                            brudna lazienka to tylko efekt panujacego tam olewctwa i nastawienia do
                            pacjenta. I to akurat nie najistotniejszy.
                            Poza tym wydaje mi sie, ze idea tego forum jest dzielenie sie doswiadczeniami,
                            a nie komentowanie wypowiedzi innych osob. Ja sie swoimi doswiadczeniami
                            podzielilam i nie oczekuje od Ciebie zadnego komentarza.
                            • laminja Re: Karowa czy Zelazna?? 18.01.06, 22:20
                              Bez zgłaszania swoich uwag dyrekcji nic nie zmienisz w naszej rzeczywistości.
                              Tam nie ma kamer i nikt nie śledzi zachowań personelu. Dlatego dopóki kobiety w
                              Polsce nie naucza sie wymagać i zgłaszać swoich uwag nie zmienimy obrazu
                              położnictwa. Uważam, że jeżeli ktoś ma konstruktywne zarzuty powinien je
                              zgłosić przede wszystkim osobom odpowiedzialnym - tylko tak może dojść do zmia
                              na lepsze.

                              I tak jak Ty masz prawo wyrazić swoje zdanie ja mam prawo się nie zgodzić.
                              Czemu? Bo choć jest sporo negatywnych opinii na temat tego oddziału jest też
                              duuzo pozytywnych. Bo moim zdaniem uogólniasz, a tym samym krzywdzisz wielu
                              wspaniałych ludzi, którzy tam pracują. Niestety nie ma ani miejsc ani zespołów
                              idealnych, ale o tym dowiadujemy się często dopiero kiedy trafimy w inne
                              miejsce.
                  • haganna Re: Karowa czy Zelazna?? 18.01.06, 22:45
                    No wybacz! Mój przypadek nie powiniem przekraczać kompetencji ŻADNEGO porządnie
                    nauczonego lekarza. Dopiero jak poszłam do swojego profesora, to się facet za
                    głowę złapał, kto mi takich bzdur nagadał.
                    Akurat mój problem medycyna umie rozwiązać, bo jest banalny, tylko jak się ktoś
                    tej medycyny nie nauczy ("ktoś" z tytułem dr n. med. - nota bene), to sorry
                    very, ale odpowiedź jest jedna: "na drzewo!"
                    • laminja Re: Karowa czy Zelazna?? 18.01.06, 22:58
                      oczywiście, ale niestety są w medycynie przypadki, w których i profesor nie
                      pomoże... Jeden kiepski doktor nie świdaczy o tym, że IMID jest złą placówką.
                      Nie znam Twojego przypadku. Odniosłam się do Twoich słów na temat placówki z
                      wysokim poziomem referencyjności, w której pracuje sporo wybitnych ludzi. Ale
                      jak WSZĘDZIE i tam są gorsi lekarze. Trzeba pisać o tych kiepskich, a nie
                      wrzucać wszystkich do jednego worka pod hasłem "zły szpital".
                      • cahir4 Re: Karowa czy Zelazna?? 19.01.06, 00:01
                        Będę bronić stanowiska Hagany. Mówi się, że łańcuch jest tak mocny, jak jego
                        najsłabsze ogniwo. Jeśli miałabym bezinteresownie oceniać jakiś szpital, to
                        mogłabym zwracać uwagę na to, by opinia najgorszego lekarza nie krzywdziła
                        najlepszych. Ale jeśli wybieram szpial do porodu, to muszę się liczyć z
                        ewentualnością, że na izbie przyjęć (lub na bloku) powita mnie właśnie ten
                        najgorszy. Nie powiem wtedy, że dziękuję za doktora X i poproszę o dokora Y.
                        Więc trochę to tak jest, że szpital jest dla mnie tak dobry (bezpieczny), jak
                        najsłabszy z pracujących tam lekarzy.

                        Piszę to ogólnie, a nie w odniesieniu do konkretnej opinii o IMID, bo nie mam na
                        temat tego szpitala żadnej opinii (ani żadnych podstaw, żeby ją mieć).
                        • laminja Re: Karowa czy Zelazna?? 19.01.06, 10:25
                          trudno tu tak naprawdę dyskutować, bo haganna opiera sie na swoim
                          doświadczeniu - dotyczącym konkretnego lekarza - o ile dobrze zrozumiałam. Ja
                          natomiast patrzę na IMID jako na wysokowyspecjalizowaną placówkę i choć wierzę
                          w to, że i tam mógł się trafić kiepski lekarz uważam, że to nie przekreśla
                          całego szpitala. I znowu wracam do kwestii zgłaszania takich przypadków - tylko
                          tak można wyeliminować złych lekarzy. Czym innym też jest diagnozowanie podczas
                          wizyt, a czy innym prowadzenie porodu. Są świetni położnicy, którzy mogą mieć
                          małe zdloności do stawiania diagnoz np. z zakresu ginekologii. Ważne jest to
                          czy umieją podejśc do sprawy z pokorą i kiedy nie są pewni doradzic konsultacje
                          u innych lekarzy. Lekarze zazwyczaj nie są wszechstronni, no i jedni o drugich
                          często źle mówią smile W każdym szpitalu pracują mniej i bardziej doświadczeni
                          lekarze. Jednak po to pracują w zespołach, żeby w sytuacji krytycznej bardziej
                          doświadczony wspierał swoją wiedzą tego mniej doświadczonego. Za podejściem
                          Haganny doszłybyśmy dość szybko do wniosku, że nie ma w Warszawie dobrych
                          szpitali, bo o każdym można przeczytać złe rzeczy, a lekarze którzy dla jednych
                          kobiet są genialni - uratowali życie dzieciom itp. dla innych są bardzo słabymi
                          lekarzami, którzy postawili złą diagozę. Ale my tu sobie tak teoretyzujemy, a
                          prawda jest taka, że medycyna jest bardzo trudną dziedziną i wiele też zależy
                          od nas samych.
                          • haganna Re: Karowa czy Zelazna?? 19.01.06, 15:00
                            Swoją wypowiedź opieram na diagnozie KILKU lekarzy z IMiDu, w tym jednego z
                            tytułem dr n. med., który jest tam szefem!!! jednego z oddziałów!
                            Tu nie chodzi o to, że jeden lekarz źle się wyraził o drugim. Tu chodzi o
                            nonszalancję w podejściu do pacjentki, która wiąże się z tym, że raz
                            postawionej diagnozy NIKT nie obali, a lekarze tylko prześcigają się w
                            zaleceniach, które są po prostu bzdurne. Na tyle, że postanowiłam skonsultować
                            się ze specjalistą, który tych wszystkich "kmiotków" bezpośrednio lub pośrednio
                            (poprzez podręczniki) uczył, który ma odwagę podważyć diagnozę innego lekarza i
                            ze względu na swoje "dokonania" może sobie na to pozwolić.
                            Laminja - twoje rozumowanie jest jakąś totalną bzdurą i nieporozumieniem.
                            Wyobraź sobie, że idziesz do kardiologa z problemem, a on Ci mówi, że na tym
                            wykładzie, to on nie był i proszę póść do mojego kolegi. Albo ktoś ma wiedzę
                            danej specjalizacji, albo jej nie ma i jest salesem w jakiejś firmie
                            farmaceutycznej, a nie "leczy" ludzi.
                            Co masz na myśli pisząc, że "medycyna jest trudną dziedziną i wiele zależy od
                            nas samych"??? Obywatelu - lecz się sam? Absurd, nie sądzisz?
                            • laminja Re: Karowa czy Zelazna?? 19.01.06, 15:25
                              zbyt emoicjonalnie do tego podchodzisz. Nie zgodziłam sie z Twoją opinią na
                              temat IMIDu, bo ja z kolei mam dobre zdanie o wielu osobach, które tam pracują
                              i dlatego uważam, że nie powinno się przekreślac wartosci całej placówki. Takie
                              podejście mam do wszystkich placówek. Uważam, że na podstawie jednego czy nawet
                              kilku przypadków nie można uznać placówki za złą jeśli ma też sukcesy i pewnien
                              stopień referencyjności nadawany komisyjnie. Nie mogę dyskutować na temat
                              podejścia i nastawienia lekarzy, bo to też może być względne. Natomiast
                              niestety czasem tak jest, że postawiona jest zła diagnoza. Dlatego ludzie
                              konsultują się z innymi specjalistami. Tytuł doktora o niczym świadczy.
                              Doktorat obejmuje wąską dziedzinę naukową. Gorzej kiedy złą diagnozę stawia
                              szef kliniki czy ordynatoor - bo to on powinien być autorytetem w danej
                              placówce.

                              Moje rozumowanie zamyka się w poczuciu, że nie powinno się przekreślać placówki
                              na podstawie złej diagnozy jednej osoby (czy nawet kilku, ale mało znaczących).
                              Wolę też lekarzy, którzy przyznają się, że z danym przypadkiem się nie
                              spotkali, więc mają małe pojącie w tym temacie, niż takich, którzy na siłę
                              kombinują. Nie da sie być specjalistą od wszystkiego. W położnictwie i
                              ginekologii też są ludzie, którzy bardziej specjalizują sie np. w ginekologii
                              operacyjnej czy onkologicznej. Są też tacy, którzy zajmują się przede wszystkim
                              usg, patologią ciąży czy problemami endokrynologicznymi. Jeśli więc położnik-
                              ginekolog, który na codzień zajmuje się diagnozowaniem w obszarze raka szyjki
                              macicy, ma problemy z diagnozą u kobiety z ciążą zagrożoną to nie znaczy, że
                              jest złym lekarzem. Dlatego warto wiedzieć czyn na codzień zajmuje się
                              konkretny lekarz. Są tacy, którzy prowadzą ciąże, robią cc czy inne zabiegi
                              związane z ciążą, ale nie robią operacji ginekologicznych. Oczywiste jest więc
                              to, że będą słabiej znali np. temat operacji wysiłkowego nietrzymania moczu.

                              Tak, medycyna jest trudną i bardzo złożoną dziedziną. Pisząc, że wiele zależy
                              od nas samych myślałam o naszych wyborach. Dobrze jest wiedzieć do kogo się
                              idzie i czy ta osoba specjalizuje się w tym obszarze.

                              Piszesz o profesorze, który postawił dobrą diagnozę. Świetnie, ale nie zawsze
                              profesorowi sie coś takiego udaje. Znam kilka przypadków, w których to profesor
                              (znany i wybitny) źle leczył pacjentkę. Przede wszystkim nie można
                              generalizować, a to pojawiło się w Twojej pierwszej wypowiedzi na temat IMIDu.
                                • laminja Re: Karowa czy Zelazna?? 19.01.06, 17:15
                                  na Karowej są lepsze warunki pobytowe (większe sale, lepsze łóżka). Nie wiem
                                  jak z opieką, bo nie rodziałam tam - na forum są różne opinie, ale też różne
                                  opinie są na temat opieki poporodowej na Żelaznej. Nie wiem jak jest z
                                  obecnością ojca dziecka przy cc na Karowej. Na Żelaznej kosztuje to 200zł. Dla
                                  mnie ta obecność męża była bardzo ważna.
                              • haganna Re: Karowa czy Zelazna?? 19.01.06, 22:24
                                Laminja polemika z Tobą to jak rzucanie grochem o ścianę.
                                Nie dociera do Ciebie, że mój przypadek był BANALNY. To był szkolny błąd. Nie
                                jakaś tam skomplikowana kwestia, tylko zwykły pieprzony banał. Kosztował mnie
                                on sporo nerwów o zdrowie dziecka i NIEPOTRZEBNYCH badań (czytaj: niepotrzebnie
                                wydanych pieniędzy).
                                Oceniam IMiD nie tylko przez pryzmat lekarzy tam pracujących ,ale także
                                ogólnego wrażenia, jakie odniosłam podczas wizyty: bród, smród i ubóstwo. Do
                                tego ZERO intymności.
                                Co do profesora, to sorry, ale on się po prostu roześmiał. Tu nie chodzi o jego
                                dobrą, czy złą diagnozę tylko o cywilną odwagę zakwestionowania diagnozy
                                kolegi "po fachu", na co IMiD się nie zdobył.
                                Laminja - ja mówię o sprawach PROSTYCH, a Ty mi wyjeżdzasz z jakimiś
                                marginalnymi, skomplikowanymi przypadkami i bezsilnością medycyny. O czym Ty
                                pi...szesz?
                                • laminja Re: Karowa czy Zelazna?? 19.01.06, 23:51
                                  trudno sie polemizuje nie mając pojęcia o co chodzi... Nie będę się więcej
                                  odnosić do tego co piszesz na temat IMIDu, bo faktycznie kompletnie się
                                  rozmijamy. Ty patrzysz przez pryzmat swojej historii, ja dysponuję tylko
                                  zdawkowymi informacjami. Nie płakałabym nad nadmiarem badań, lepsze to niż
                                  niedopatrzenie. Im mniejsze doświadczenie tym więcej zlecanych badań. Każdy
                                  czasem może się mylić to nie powinno przelreślać całego zespołu.

                                  To, że mówisz o rzeczach prostych wiem od teraz - bo nie wiem czy zauważyłaś
                                  pisząc, że IMID to zły szpital nie wchodziłaś w szczegóły. Dlatego w równie
                                  prosty sposób odpowiedziałam Ci, że się z tym nie zgadzam. Nie irytuj sie, nie
                                  naskakuj na mnie.

                                  Vród, smród i ubóstwo panuje w wielu szpitalach...
        • nika7 Re: Karowa czy Zelazna?? 31.01.06, 18:42
          Rodziłam na Zelaznej w lipcu.
          Ola urodziła sie w 30tc., miała 1360g, 39cm i ogólne zakażenie organizmu.
          Początkowo chcieli mnie odesłać, bo stwierdzili,że nie mogą nam zapewnić tak
          fachowej opieki jak Karowa czy IMiDz. Niestety, zadna placowka nie chciala mnie
          przyjac.
          Rodzilam razem z mezem i sztabem fachowców. I ciesze sie, ze trafilam własnie
          tam.
          Dzisiaj Ola ma skonczone pol roku. Jest zdrowa i nic jej powaznego nie dolega.
          Do tej pory jezdzimy do piediatry-neonatologa z Zelaznej, bo uwazam ze to
          jedyny lekarz, ktory wie o co chodzi.

          Jesli bede miala kolejny raz rodzic, to tylko tam.
          Aha, spedzilam tam razem z moim dzieckiem 5 tygodni.
          I przez ten czas nie zauwazylam nic niepokojacego.
          Wrecz przeciwnie.

          pozdrawiam,
          Nika
    • iskalecka Re: Karowa czy Zelazna?? 30.01.06, 16:01
      Witam,jestem w 36 tyg ciązy i do dnia dzisiejszego mój malec sie nie odwrócił
      co kwalifikuje sie do cesarskiego ciecia.Moim lekarzem prowadzącym ciąze była
      pracownica kliniki na Karowej.Po dzisiejszej wizycie stwierdziłysmy obie(lekarz
      to kobieta) ze lepiej bedzie dla mnie i dziecka jezeli zdecyduje sie na
      urodzeinie dziecka w innym szpitalu poniewaz na Karowej bardzo rzadko stosuje
      sie cesarke pomimo ze ułozenia jest np jak w moim przypadku miednicowe
      podłózne.Do ostatnich sił była bym "zmuszona" rodzic siłami natury co nie
      wpłynęło by korzystnie na moje i dziecka samopoczucie.Decyzja wyboru szpitala
      padła na Żelazną-po wstepnych "oględzinach" wewnątrz stwierdziłam ze jest to
      szpital przyjazny dla matki i dziecka.

      To jest mój wybór i oczywiscie nie chciałabym aby on zaważył na Twojej
      decyzji-zrobisz jak bedziesz uwazała.
      Życze szczesliwego rozwiązania.
      • haniak51 Re: iskalecka 31.01.06, 13:55
        Witaj, jestem w podobnej sytuacji, tyle ze tydzien 37 a wizyta w piatek. Tez
        słyszałam od położnej, z którą chce rodzic na Karowej, ze to nie jest wskazanie
        do cc. Nie wiem co robic. Trochę obawiam się Zelaznej. Czy tam się z kimś
        umawiasz na poród? KOńczyłamtam szkołe rodzenia, więc teoretycznie miałabym
        szansę zostac przyjeta, ale słyszłam ze tam brakuje lekarzy przy porodach...
        • laminja Re: iskalecka 31.01.06, 16:38
          jak gdzieś może brakować lekarzy przy porodach? przecież ilośc lekarzy na
          dyżurach jest stała, ilość sal porodowych również, kiedy wszystkie sale są
          zajęte izba przyjęć wstrzymuje przyjęcia...
          • tromysza Re: iskalecka 31.01.06, 17:05
            ja rodzę na żelaznej- powinnam urodzić 3 dni temu, ale na razie jeszcze nie
            urodziłam. Mam swoją położną. Na Karowej byłam raz- podczas ciąży- miałam
            lekkie krwawienie, pojechałam na izbę przyjęć. Lekarka była super- ale położne
            i pielęgniarki straszne. Naprawdę. Wiem, że może miałam pecha, ale jednak to
            mnie zniechęciło do Karowej. W św. Zofii jedyne co mnie denerwuje, to, że
            jestem trzy dni po terminie, a ktg dopiero w czwartek. Oni są też nastawieni na
            porody naturalne. Wydaje mi się, że tam jest dobra opieka. Na Karowej na pewno
            też tylko tam jest chyba mniej przyjaźnie. Zależy o co Ci chodzi. Myślę, że nie
            ma idealnego szpitala. Wiele zależy od tego na jakich lekarzy, położną trafisz.
            Lekarka na karowej była super, ale usg robił mi ktoś inny- jakiś durny facet,
            który cały czas komentował: o dziewczynka się wstydzi, czy coś takiego. To nie
            było przyjemne. Ale zaznaczam- być może po prostu źle trafiłam.
            • lolinka2 Re: iskalecka 31.01.06, 21:56
              Ja mam o Karowej też nienajlepsze wrazenie, a byłam tam kilkakrotnie na IP- i nie chodzi akurat o podejście.
              1) czekałam za każdym razem, aż sie pani rejestratorka ruszy zeby dowiedzieć się kto i z czym przychodzi ok 45-60 min.
              2) lekarze i pielęgniarki generalnie ok (za drugim razem nawet arcyprzyjemni) ale cóż... skoro strona fachowa nawala- najlepszy sprzęt nie zrobi z najmilszego człowieka lekarza jeśli w/w nie uwzględnia przeciwskazań do stosowania leku i zapisuje go w czambuł, chociaż istnieją inne metody, jeśli w/w sieje panikę (a straszenie ciężarnej to podwójne ryzyko, wiadomo stres-->skurcze-->przedwczesny poród itp), a nie musi jej siać, bo jeszcze się nic straszliwego nie dzieje (wszakze gdyby się działo nie puszczono by mnie z izby do domu....?)
              3) na ich korzyść przemawia sprzęt i lokal - luksusowy

              ... ale lokal to i Żelazna ma swietny... lekarzy równie miłych (o ile nie milszych, a położne z rejestracji na pewno szybsze smile... a przy okazji kompetencje (w moim przypadku) lekarzy z Żelaznej okazały się wyższe...
              • vasylkova Re: iskalecka 01.02.06, 11:31
                Bylam na IP Karowej w poniedzialek, zarejestrowano mnie od razu, lekarz przyjal po 5 min. - poza kolejka (plamienia). Ogolnie wrazenia b. dobre. Rodzilam tam 5 lat temu i bylam zadowolona, teraz chyba tez sie zdecyduje, choc tym razem mam troche inne priorytety - ochrona krocza i wybor pozycji do parcia. Wtedy nie przyszlo mi do glowy, zeby o to zawalczyc, nacieli mnie i rodzilam na lezaco, ale porod wspominam dobrze.
                • edi_kk Re: iskalecka -KAROWA 01.02.06, 17:55
                  Ja również rodziłam na Karowej nie dalej jak 2 tygonie temu. Mam pozytywne
                  wrażenia po, może poza tym, iż olbrzymi tam nawał pacjentek. Być może sytuacja
                  przedstawiała się tak tylko w styczniu, ale nie sądzę by teraz było inaczej. Do
                  porodu pojechałam przed 6 rano. IP była zamknięta i pusta, ale za to na górze
                  (porodówka) tłoczno. Jeśłi chodzi o ochronę krocza- tną od razu. Pozycja do
                  porodu - niestety leząca. BYć może tylko w moim prypadku - bo miałam już dość
                  duże rozwarcie i urodziłam w ciągu 2 godz. Dodam, bo myślę że to istotne
                  (niektórzy uważają, że to wpływa na nasze przyjęcie lub nie do tego szpitala)-
                  nie moałam wykupionej położnej ani porodu rdzinnego, nie stosowałam też zoo.
                  Lekarzy i położne ogólnie oceniam pozytywnie, choć zdażają się oczywiście
                  wyjatki (miałam okazję poznać wielu ponieważ w szpitalu spędziłam bite 12 dni),
                  szczególnie na oddziale położniczym.Jedno jest pewne- nie wypuszczą Was z tego
                  szpitala dopóki nie będą na 100% pewni że z mamą i przede wszytskim z dzieckiem
                  jest wszytsko ok.
                  • vasylkova Re: iskalecka -KAROWA 01.02.06, 19:35
                    A czy prisilas o nienacinanie/nacinanie tylko w ostatecznosci?
                    I czy probowalas dyskutowac z personelem nt. pozycji rodzenia?

                    Bo ja tego za pierwszym razem nie zrobilam, ani jednego ani drugiego, a ciekawa jestem, czy mozna postawic na swoim, zwlaszcza odnosnie pozycji, bo co do koniecznosci naciecia to trudno sie klocic z fachowcem, czy byla, czy nie.

                    Mam nadzieje, ze mozna sobie na Karowej to wywalczyc. Zastanawiam sie tez nad oplaceniem poloznej, ktora by sie nie upierala przy lezeniu podczas parcia.
                    • edi_kk Re: iskalecka -KAROWA 02.02.06, 14:44
                      Co do nacięcia krocza- to rozmawiałam z położną. Mówiła, że wtej chwili u nich
                      odchodzą od ochrony krocza ze względów bezpieczeństwa pacjentki. Tzn. podczas
                      porodu może niefortunnie pęknąc szyjka macicy i później będzie więcej
                      problemów. Być może przy drugim [orodzie można podysktutować o tej kwestii w
                      końcu mawia się że szyjka jest wówczas bardziej eleastyczna, więc może da się
                      ich namówic. Co do pozycji- nie dyskutowałam-nie zdążyłam, bo w zasadzie od
                      momentu jak pojawiłam się na bloku por. to minęło może 15-20 min. i zaczęły mi
                      się bóle parte i szybko poszło dalej. Natomiast dziewczyny, z którymi
                      rozmawiałam już po fakcie, mawiały że też rodziły na leżąco, ale nie wiem czy
                      pytały o inną poz.
                        • tromysza Re: iskalecka -KAROWA 08.02.06, 18:29
                          1 lutego urodziłam w św Zofii na Zelaznej synka. Jestem bardzo zadowolona i z
                          porodu i z opieki poporodowej. Z całego serca polecam ten szpital. Chętnie
                          odpowiem na na pytania.
                          • cahir4 pytanie o Żelazną 08.02.06, 22:19
                            Co opłaciłaś (sala porodowa, położna, sala poporodowa)? W czym konkretnie
                            przejawiała się opieka poporodowa? Zauważyłam, że chwalą ją, nie tylko w
                            przypadku Zofii, przeważnie dziewczyny, którym pomoc po porodzie i tak nie była
                            potrzebna. Dlatego chciałam prosić o przykłady konkretnych zachowań personelu,
                            które ci pomogły i z których byłaś zadowolona.
                            • tromysza Re: pytanie o Żelazną 08.02.06, 23:34
                              mój lekarz do dr Warzęchowski.
                              No wiesz- ja miałam problem, z laktacją. Nie miałam w ogóle mleka i przez to po
                              pierwsze- mój syn był bardzo głodny, płakał, a co za tym idzie ja razem z nim.
                              Położne uczyły mnie jak karmić, cały czas mówiły- będzie dobrze chociaż
                              wiedziałam, że nie wygląda to różowo. jedna z nich zrobiła mi cały wykład o
                              karrmieniu, poradziła bym wypożyczyła laktator, tłumaczyła jak mam stymulować
                              piersi, żeby mleko się pojawiło i jak dokarmiać, żeby nie butlą (specjalne
                              strzykawki)- uczyła mnie tego wszystkiego. pojawiała się na każde wezwanie- a
                              kiedy z dziewczyną z pokoju płakałyśmy, ona nas pocieszała i rozbrajała
                              "Dziewczynki, to hormony. jeśli za tydzień przypomnicie sobie, że płakałyście,
                              bo nie umiałyście założyć kaftanika to same się uśmiejecie"
                              Dzięki niej - tej położnej- karmię teraz piersią. jej słowa się sprawdziły- po
                              powrocie do domu laktacja się zaczęła.
                              • moreno500 Re: pytanie o Żelazną 09.02.06, 08:29
                                to można tam wypozyczyć laktator? bo ja się zastanawiałam nad kupnem, a nie
                                wiem, czy będzie potrzebny, no a znowu może się już w szpitalu przytrafić nawał
                                i naprawdę głupieję...
                                  • superiwona Re: pytanie o Żelazną 09.02.06, 12:54
                                    okazalo sie dzis ze nie mam podejrzenia cukrzycy ( w pierwszej ciazy mialam i
                                    rodzilam na karowej) obecnie mam lekarza prowadzacego z zelaznej i mam pytanie.
                                    czy by czuc sie komfortowo i by normalnie, po ludzku przezyc porod ipobyt w
                                    szpitalu to mam oplacic polozna, czy te z dyzuru sa ok? a jak z opieka po? czy
                                    nie machna na mnie reka jak sie jako ze bede rodzic po raz drugi? a zaplecze
                                    sanitarne ok? i czy mozna szpital obejrzec przed porodem jako gosc? prosze o
                                    odpowiedz, z gory dziekuje majowa mama
                                        • moreno500 Re: pytanie o Żelazną 09.02.06, 15:09
                                          bardzo trudno jest to stwierdzić. były tu wątki osób, które chodziły do
                                          lekarza, do szkoły i zostały odesłane - bo fizycznie nie było miejsc
                                          (najczęściej jest to odesłanie na kilka godzin, ale z natury w tych kilku
                                          godzinach wolałoby się być w szpitalu). były też wątki osób, które bez żadnego
                                          lekarza czy szkoły po prostu przyszły i zostały przyjęte. także lekarz czy
                                          szkoła zwiększa prawdopodobieństwo, ale nie daje pewności. natomiast słyszałam
                                          (ale nie jestem pewna, z położną widzę się w sobotę, może to plotka), że jak
                                          nie ma miejsc, a masz położną, to jest opcja, że ona przyjeżdża do domu i czeka
                                          z Tobą na miejsce. więc prawdopodobieństwo większe.
                                                • moreno500 Re: pytanie o Żelazną 12.02.06, 21:03
                                                  no więc jeśli chodzi o gwarancję przyjęcia, to oni nigdy nie dają, natomiast
                                                  polożna stwierdziła, że nigdy jej się nie przytrafiło, żeby nie było miejsca
                                                  dla pacjentki pod jej opieką. generalnie starają się dbać o to, aby pacjentki
                                                  ich lekarzy i położnych do szpitala były przyjęte. ja myślę, że to generalnie
                                                  jest tak, że z położną jesteś w kontakcie od samego początku porodu, jak jesteś
                                                  jeszcze w domu i wtedy ona jest w stanie w szpitalu "przytrzymać" dla Ciebie
                                                  salę (w końcu od początku porodu do przyjechania do szpitala jest ładnych kilka
                                                  godzin). także powiedziała, żebym się tym nie martwiła. poza tym zrobiła na
                                                  mnie niesamowite wrażenie, czuję się znacznie pewniej po rozmowie z nią.
                                                  jeszcze jedno - jak bierzesz położną, musisz wziąć i salę, a to dodatkowo 800 zł
                                                  • superiwona Re: pytanie o Żelazną 14.02.06, 20:07
                                                    mam pytanie odnosnie tego jak wybrac sobie polozna na zelaznejtrzeba tam
                                                    zadzwonic i umowic sie na rozmowe? ktora polozna wybralas? i czy wybranie
                                                    poloznej i oplata za pokoj oznacza za maz bedzie przy mhie czy jeszcze mam
                                                    oplacic porod rodzinny?pozdrowienia
                                                  • lolinka2 Re: jak wybrać położna 14.02.06, 21:09
                                                    Na stronie szpitala są dane tele-mailowe położnych które świadczą taką płatną opiekę okołoporodową i stamtąd możńa sobie wybrać, zatelefonować i się umówić. Miejsce klepie się znacznie wcześniej w kalendarzu takiej pani a samą umowę podpisuje ok 34 tc.
                                                    No i rozytaj dookoła osoby które rodziły u róznych położnych zebyś wiedziała która ci podejdzie osobowościowo - to ważne szczególnie jeśli ma się takie a nie inne oczekwiania i żelazną wolę zeby ich nie zmieniać wink) Ja szukałam osoby nastawionej najmocniej pro natura, gotowej nie interweniować bez naprawdę wyraźnej potrzeby z niespecjalnie silną osobowością (żeby nie cierpiała ze sobie porodu nie wyreżyseruje, bo ja mam całkiem sensowna wizję tego co i jak z racji doświadczeń pierwszego porodu), dość mocną stroną psychologiczną i polecono mi p. Magdę Witkiewicz (poleciła ją jedna z położnych z Żelaznej). Dogadałyśmy się i podpiszemy umowę na początku maja.
                                                  • moreno500 Re: do superiwona 14.02.06, 22:35
                                                    wejdź sobie na stronę www.szpitalzelazna.pl. Tam znajdziesz telefony do
                                                    położnych. Wybierasz sobie jakąś i się z nią umawiasz. Ja wybrałam Jolę Miłek
                                                    (polecana na forum i z tych "tańszych" - za 1000 zł, są tez takie za 1500 zł).
                                                    Opłata za salę jednoosobową do porodu (800 zł) jest obowiązkowa, jeśli bierzesz
                                                    położną, ale nic już nie dopłacasz za poród rodzinny, mąż może być z Tobą. na
                                                    Żelaznej mąż może być nawet przy cesarce - to kosztuje 200 zł.
                                    • amwaw Re: pytanie o Żelazną 09.02.06, 16:29
                                      Te z dyżuru to te same co można wynająć i są świetne.
                                      Po porodzie..no cóż do nas o 3 w nocy przychodziła położna z uśmiechem na ustach
                                      żeby uspokoić, że kupa jest OK oraz żeby pomóc(pomagała przez pół godziny) jak
                                      przystawiać dziecko..smile
                                      Polecam.
                                      Miło wspominam poródsmile
    • apaczonka Re: Karowa czy Zelazna?? 13.02.06, 12:55
      Na Karową pojechalismy pełni obaw, czy nas przyjmą , bowiem nie mielismy
      wykupionej połoznej, ani znajomego lekarza prowadzącego z tego szpitala. Na
      szczęście przyjeto nas ( podobno było tylko jedno miejsce !)
      Pierwsze wrażenie z naszego pobytu w szpitalu na Karowej było ambiwalentne.
      Czysto, schludnie i nowocześnie, ale jednocześnie przyjmująca nas położna -
      najwyraźniej wyrwana z głębokiego snu, jako że było po 2 w nocy - nie potrafiła
      się zdobyć na życzliwy uśmiech czy słowo wsparcia. Trafiliśmy na salę sosnową:
      dużą, przestronną, wygodną, wyposażoną w drabinki, piłki, nowoczesny sprzęt.
      Tylko co z tego, skoro praktycznie od początku zostałam unieruchomiona na
      łóżku, z jednej strony podłączona do KTG, a z drugiej do kroplówki z płynem
      fizjologicznym (a od pewnego momentu także z oksytocyną). Dość nieprzyjemny
      zgrzyt nastąpił po kilku godzinach, kiedy nie pytając nas o zgodę, przeniesiono
      nas do innej sali, sąsiedniej, ale znacznie mniejszej, tłumacząc jedynie, że w
      naszej sali jest sprzęt do monitorowania nadciśnienia, a właśnie została
      przyjęta pacjentka z nadciśnieniem.
      Od przyjęcia nas do szpitala ok. 2:30 w nocy do 10 rano trwały coraz mocniejsze
      skurcze, ale praktycznie nie było rozwarcia. Dopiero o 10 rano rozwarcie było
      na tyle duże, że formalnie uznano, iż rozpoczęła się pierwsza faza porodu.
      Mieliśmy wrażenie, że jesteśmy nieco pozostawieni sami sobie. Nikt nie był dla
      nas nieuprzejmy czy opryskliwy, nawet wręcz przeciwnie, jednak wyglądało to
      trochę tak, jakbyśmy byli tutaj niezbyt mile widzianymi gośćmi. Ktoś
      przychodził, zwykle przedstawiał się (ale czasem nie), zadawał kilka pytań,
      ewentualnie przeprowadzał badanie, potem wychodził na godzinę, półtorej czy
      nawet dwie. Następnie przychodził ktoś inny, na przykład z kolejnej zmiany,
      zadawał te same lub podobne pytania i znów wychodził. Czuliśmy się z mężem
      nieco osamotnieni, trudno nam było dowiedzieć się jak długo to wszystko może
      jeszcze potrwać. Z drugiej strony - wraz z nadchodzeniem coraz boleśniejszych
      skurczów i brakiem postępów w kwestii rozwarcia, widać było autentyczną troskę
      części personelu, przejawiające się np. przez częstsze badania rozwarcia.
      Szczególnie aktywne i troskliwe były panie Agnieszka Mucha i Alfreda Szczekan.
      Byliśmy rozgoryczeni, że mimo wielu przyrządów ułatwiających poród, nie dane
      nam było z nich skorzystać - personel niechętnie i z trudem godził się nawet na
      odłączenie mnie od KTG w celu pójścia do toalety (w sumie zaledwie kilkakrotnie
      w czasie prawie 12 godzin).
      Ok. godz. 14 rozwarcie było na tyle duże, że można było wreszcie zaaplikować mi
      znieczulenie zewnątrzoponowe (mąż musiał je wcześniej opłacić w izbie przyjęć),
      co wykonane zostało sprawnie i szybko, przez szalenie sympatyczną i serdeczną
      panią anestezjolog i przyniosło trudną do opisania ulgę, po tym co przeżywałam
      przez ostatnie co najmniej kilka godzin.
      Niedługo potem okazało się jednak, że tak przez nas krytykowane stałe
      monitorowanie stanu dziecka za pomocą KTG być może uratowało mu dziecko, a
      przynajmniej uchroniło je od komplikacji. W pewnym momencie tętno dziecka
      zaczęło spadać - natychmiast pojawiła się zaalarmowana tym lekarka i poprosiła,
      bym położyła się na boku i nie zmieniała już tej pozycji. Kiedy ok. 15:30 tętno
      zaczęło spadać dość gwałtownie po raz kolejny, akcja była natychmiastowa -
      lekarz dyżurny podjął błyskawiczną decyzję o cesarskim cięciu w obawie o
      zdrowie dziecka, podsunął mi zgodę do podpisania i nagle długie i powolne
      rodzenie zamieniło się w akcję rodem z "Ostrego Dyżuru": błyskawicznie zostałam
      wywieziona na salę operacyjną, jednoczesnie wezwany został personel operacyjny
      i praktycznie w trzy minuty rozpoczął się zabieg (znieczulenie zewnątrzoponowe
      właśnie przestawało działać, więc żeby nie czekać aż kolejna dawka zacznie
      działać, zostałam uśpiona, przez co nie mogłam później zobaczyć córeczki zaraz
      po porodzie).
      Mąż opowiadał, że cała akcja była błyskawiczna, praktycznie zanim zdążył się
      porządnie przestraszyć, już ktoś wychodził z sali i uspokajał go, że wszystko
      jest w porządku, następnie wyszedł lekarz i poinformował, że ma zdrową córkę, a
      operacja była konieczna, bo dziecko było owinięte pępowiną, wreszcie po
      zakończeniu zabiegu kolejny członek personelu pozwolił mężowi przez chwilę
      popatrzeć na córeczkę (przed myciem, ważeniem i mierzeniem), a później
      przekazał mu najważniejsze informacje: wagę, wzrost i wynik uzyskany w skali
      Apgar. Wszystko trwało niespełna kwadrans. Jesteśmy pełni podziwu dla
      profesjonalizmu i szybkości działania zespołu szpitala na Karowej.

      Świetna była również opieka na oddziale położniczym. Jestem pod wrażeniem
      opieki neopediatrycznej, duży ukłon w kierunku doktora Roberta Pawlucha oraz
      połoznych laktacyjnych, które mimo zaufania do samodzielności mam karmiących,
      chętnie i bardzo profesjonalnie udzielały niezbędnego wsparcia i wskazówek.
      Generalnie obsługa medyczna, pięlegnacyjna, rehabilitacyjna były naprawdę bez
      zarzutu.
      • majka995 Re: Karowa czy Zelazna?? 14.02.06, 15:24
        Ja tez uwazam ze Karowa to profesjonalisci. Moze czasem zdarza sie ze ktos jest
        niemiły ale jesli chodzi o faxchowosc lekarzy to nie maja sobie równych. Tez
        chciałam pochwalic dr.Pawlucha. Opiekował sie moim synkiem ijestem bardzo
        zadowolona
    • kazuba2 Re: Karowa czy Zelazna?? 13.02.06, 18:37
      czesc ja rodzilam na zelaznej 4 lata temu i musze ci powiedziec ze jestem bardzo zadowolona. rodzilam na sali ogolnej a mimo to gdy zaczol sie porod pani doktor spytala sie czy chce rodzic z mezem za darmo na tej sali a co do karowej wiem ze tam jest straszna bieda nawet niema przewijakow na salach poporodowych ale wybor nalezy do ciebie udanego porodu
      • majka995 Re: Karowa czy Zelazna?? 15.02.06, 00:15
        Do kazuby2 piszesz takie bzdury o Karowej ze tam jest bieda. Wiec proponuje Ci
        pojechac na Karowa i obejrzec ta biede. Takiego wyposazenia jak tam nie
        znajdziesz napewno na Zelaznej. Zgodze sie z róznymi opiniami negatywnymi na
        temat tego szpitala ale z tym ze jest tam bieda bi nawet przewijaków nie maja.
        A powiedz mi na jakiej podstawie piszesz takie bzdury. Wiec powiem ci ze oprócz
        przewijaków na salach sa równiez specjalne lampy nagrzewajaco dezyfekujace pod
        którymi przewijasz dzieci.
        P{ozdrawiam i zycze kazdemu szpitalowi zeby miał taka biede jak Karowa
    • azanka Re: Karowa czy Zelazna?? 15.02.06, 15:15
      Swego czasu spędziłam na Karowej dość dużo czasu (dwa miesiące na patologii
      ciąży, który to oddział jest naprawdę super). Poza tym oddziałem nie mam
      niestety miłych wspomnień. Jeżeli ktoś ma wskazanie do cc to powinien omijać
      ten szpital z daleka. Napatrzyłam się na dziewczyny, które np. miały ułożenia
      miednicowe i mimo to kazano im rodzić naturalnie aż w końcu po 9 - 12 godzinach
      robiono wreszcie cięcie. Ja sama byłam tzw. przypadkim skomplikowanym. Na
      Karową się uparłam, bo to taki renomowany szpital. I potem bardzo tego
      żałowałam. Mój lekarz prowadzący (nie z Karowej), lekarz robiący USG jak
      również jeden z renomowanych warszawskich lekarzy od USG, u którego byłam tylko
      jeden raz twierdzili zgodnie i niezależnie od siebie, że ciąża powinna być
      rozwiązana przez cc. No ale tego zdania nie był niestety zarządzający wszystkim
      na Karowej profesor, bez któego zgody to tam nikt palcem nie kiwnie w sprawie
      cc (chyba że monitoring KTG pokazuje spadek tętna dziecka). Na dodatek pewnego
      dnia profesor podjął decyzję, że wywołujemy poród - w 36 tyg. Zdębiałam, ale
      ponieważ ciąża była zagrożona nie oponowałam. Wywoływanie zaczyna się od
      zakładania tzw. żelu - dość nieprzyjemne doświadczenie. Potem okazało się, że
      już w momencie zakładania żelu wiadomo było, że nic z tego nie będzie ale nikt
      nie miał odwagi sprzeciwić się decyzji profesora !!! I w ten sposób spędziłam
      urocze 10 godzin na porodówce, bo (i to jest najlepsze) - pan profesor po
      prostu się pomylił !!!!! (o czym nieoficjalnie dowiedziałam się od jednej z
      położnych kilka dni później - po takim długim pobycie miałam z nimi już całkiem
      niezłą komitywę). No i dalej leżałam na tej patologii w naiwności sądząc, że
      zrobią mi to cięcie. Cały czas "dochodziły mnie słuchy", że lekarze są zdania
      że powinnam mieć to nieszczęsne cc, ale decyzji "najświętszego" nie było więc
      cięcia też nie było. Nie będę sie rozpisywać, ile mnie to wszystko kosztowało
      nerwów, płaczu. W 38 tyg. (w którym wg opinii innych lekarzy ciąża powinna być
      bezwzględnie rozwiązana przez cc) byłam bliska decyzji o wypisaniu się na
      własne żądanie. Horror! Uratował mnie jeden z lekarzy robiących USG, który się
      po prostu na całą tę sytuację wkurzył i znalazł coś na siłę robiąc USG.
      Natychmiast (ok. godziny 11-ej rano) trafiłam na porodówkę - wszyscy na
      patologii odetchnęli! Radość moja była jednak krótka - na
      obchodzie "najświętszy" profesor zadecydował o podaniu oksytocyny i wymuszaniu
      porodu naturalnego. Wtedy to już się naprawdę załamałam (no ale
      takie "histerie" to już w ogóle są nie na miejscu i raczej nikogo na bloku
      porodowym nie interesują). Podłączona do KTG, bez możliwości skorzystania z
      łazienki przeleżałam na porodówce do godziny 23:30 i wreszcie telefonicznie
      profesor wyraził zgodę telefonicznie na cc (mimo, że już o godz. 17-ej położne
      mówiły mi po badaniu, że absolutnie nie ma mowy aby zaczął się poród
      naturalny). To tyle tej pisaniny.
      Konkluzja: jeżeli jest jakiekolwiek wskazanie do cc, to nie wybierajcie Karowej.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka