matylda1001 02.06.08, 14:05 Idzie sobie wczoraj ulicą jedna pani i w pewnej chwili zaczyna głośno krzyczeć "łódka, łódka". Pomyślałam sobie, że biedna chyba zwariowała, gorąc uderzył jej do głowy i dla ochłody zapragnęła popływać łodką. Nic podobnego, ona tylko wołała swoją małą córeczkę, jak się okazało Łucję. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pavvka Re: Jedna pani 02.06.08, 14:42 Podejrzewam, że źle usłyszałaś i pani wołała "Łucka" Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Jedna pani 02.06.08, 15:09 A raczej Lutka, jakby wolala Lucka, toby autorka watku uslyszala "plucka" Odpowiedz Link Zgłoś
matylda1001 Re: Jedna pani 02.06.08, 15:13 Oj, gdybyż tak było! Dziewczynka nie należy chyba do posłusznych dzieci i mamusia musiała wołac ją dobre kilka razy. Głucha nie jestem a z dalszej przemowy do dziecka wynikało, że pani nie ma wady wymowy. Poza tym temat mnie zainteresował i wsłuchałam sie dokładnie. No, ostatecznie mogło to być "łutka" ale napewno nie "Łucka". Odpowiedz Link Zgłoś
mal_art Re: Jedna pani 02.06.08, 15:59 Łódka i Łutka podobnie... Oj, ale nie chciałabym tak być nazywana, gdybym miała na imię Łucja (a lubię to imię). A może to tak patriotyzm lokalny przez panią przemawiał? Może urodziła się (ona lub mała Łucja) w Łodzi i to takie pieszczotliwe zawołanie na małą łodziankę? Odpowiedz Link Zgłoś
matylda1001 Re: Jedna pani 03.06.08, 14:15 Otóż to, zdrobnienie nie brzmiało sympatycznie. Już samo imie Łucja dla małej dziewczynki mnie sie nie podoba a cóż dopiero w takiej formie. No i nie było to w Łodzi, niestety )) Odpowiedz Link Zgłoś