oleg3
07.01.04, 09:50
Robert Hamley, były sędzia sądu okręgowego Hunter Village w północnej części
stany Nowy Jork, uznał, że nie jest w stanie bronić się przed zarzutami
postawionymi mu przez stanową Komisję do spraw Postępowań Sądowych.
Zarzucono mu, że w sprawie dotyczącej przemocy domowej oświadczył po wódce,
że wszystkie tego rodzaju pozwy "narażają sąd na stratę czasu".
Co więcej, powiedział do funkcjonariusza policji, że kobiety w większości
lubią być źle traktowane i aż się proszą "by im przyłożyć".
I tyle lat mimikry przepadło. Koniec z karierą. I to wszystko za chwilę
szczerości "po wódce".