Dodaj do ulubionych

CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''?

    • Gość: iwona Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.02.02, 19:55
      Gość portalu: # napisał(a):

      >>Nie będę prekursorem na tym Forum badan socjologiczno-psychologicznych...
      ************************************


      A jakże ciekawą pracę można by wysmażyć smile

      Żałuję, że nie wisi nade mną niczym katowski miecz termin napisania pracy z
      zakresu wyżej wymienionego.
      Ekscesy forumowe---i te przyjemne (kawiarniane) i te zadymiarskie toż to
      znakomite tematy.

      I nie tylko na Informacjach cuda się dzieją.

      Pięknie się działo na forum Kobieta, przez Psychologię też przeszła burza. Na
      Towarzyskim chyba też niezła jazda (nie wiem dokładnie, bo nie wchodzę). I
      nawet mdłe forum o forum złapało oddech----odłamki z Towarzyskiego.

      Bo ludziom się pomieszały światy-wirtual i real.

      Bo powstały grupki pt. MY-WIEMY–NAJLEPIEJ-A-RESZTA-KLASKAĆ-ALBO-WYPAD



      A wcześniej Tyu napisał

      >>Wstępna uwaga. Dla wielu z nas Forum GW to już drugi świat, niemal równy
      >>realnemu. Zapominamy, co to za świat, przez kogo i po co stworzony.
      **********************************

      Na szczęście nie uznałam wirtuala za swój drugi świat. Wręcz przeciwnie—z
      tygodnia na tydzień podchodzę do niego z coraz większym dystansem. Męczą mnie
      dyskusje przyprawione w dużym stopniu prywatnymi podjazdami słownymi. Konkretów
      łaknę smile

      Internet to dla mnie skarbnica materiałów do pracy.
      Dzięki forum i grupom dyskusyjnym uczę się powoli poskramiać komputer....

      Nie wchodzę na czaty, nie szukam znajomości. A przyjaźni tym bardziej.
      Od czasu do czasu odezwę się tutaj. Zdecydowanie wolę z boku poczytać.

      Wirtual nigdy nie dorówna realowi.
      W realu mogę rozmawiać z kimś i patrzeć mu w oczy, rozwiązywać szyfr gestów---
      to mi sprawia przyjemność.
      Dotyk, jedno słowo potrafią pomóc mi w dołowych stanach....

      I chyba nigdy Was nie zrozumiem-----Waszego zaangażowania w forum. Bez obrazy smile

      Pozdrawiam muzycznie---Janerka w Trójce smileiwona
      • tyu Oj, Iwonko, Iwonko! 11.02.02, 21:50
        To ja żyły sobie wypruwam, żeby udowodnić, że wirtualne a realne, to prawie to
        samo, a Ty nie wierzysz?!
        I jak ja Cię teraz mam zaprosić na ciasteczko? Mam świetne jabłeczniki, ale -
        niestety - wszystkie wirtualne...

        Pozdrawiam, też niestety witrualnie!
        • Gość: iwona Re: Oj, Tyu, Tyu IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.02.02, 22:07
          tyu napisał(a):

          > To ja żyły sobie wypruwam, żeby udowodnić, że wirtualne a realne, to prawie to
          > samo, a Ty nie wierzysz?!
          > I jak ja Cię teraz mam zaprosić na ciasteczko? Mam świetne jabłeczniki, ale -
          > niestety - wszystkie wirtualne...
          >
          > Pozdrawiam, też niestety witrualnie!

          ********************

          Mój modem żyły sobie wypruwa, żeby otworzyć Twój wątek, a Ty tak lekko
          retorycznie zapytujesz w kwestii ciateczkowej. I to w zapytujesz w odcieniu
          niepozytywnym...

          I jeszcze to "niestety"----zwei mal zapisane. O zwei za dużo...

          Wyznam szczerze, że z sednem wątku nadal się nie zgadzam, ale z ciasteczkami
          wspólny język zawsze znajdę !!!


          A w ostatnich "Charakterach" o przyjaźni zdaje sie było---gorący temat.Trza
          kupić.

          pozdrawiam jabłkowo.iwona

        • Gość: krzys52 Re: Oj, Tyu, Tyu :o) IP: *.proxy.aol.com 12.02.02, 01:23
          tyu napisał(a):

          > To ja żyły sobie wypruwam, żeby udowodnić, że wirtualne a realne, to prawie to
          > samo, a Ty nie wierzysz?!
          ..
          .......
          ..
          Czyzbys Tyu chcial potwierdzic powyzszym poprawnosc nast. stwierdzen:
          ..
          .."ograniczenia mojego jezyka sa ograniczeniami mojego swiata" (rzeczywistosci)
          ..
          lub nieco dalej idace,
          ..
          .."moj jezyk jest moim swiatem" (rzeczywistoscia)
          ..
          autorstwa Ludwiga Wittgensteina
          ..
          czy tez nie dostrzegasz takiej oto mozliwosci, ze nieznany wowczas
          L.Wittgensteinowi internet, i nasze chocby Forum, okazaly sie znakomita
          ilustracja interesujacych spostrzezen Filozofa(confused)
          ..

          K.P.

        • Gość: MIRIAM _____________**************___________*** do Iwony IP: *.naleczow.sdi.tpnet.pl 12.02.02, 22:01
          tyu napisał(a):

          > To ja żyły sobie wypruwam, żeby udowodnić, że wirtualne a realne, to prawie to
          > samo, a Ty nie wierzysz?!
          > I jak ja Cię teraz mam zaprosić na ciasteczko? Mam świetne jabłeczniki, ale -
          > niestety - wszystkie wirtualne...
          >
          > Pozdrawiam, też niestety witrualnie!

          No widzisz Iwonka? Tyu już sobie żyłki wypruł. Dla mas, dla roboty, dla partii...
          Powiadam Ci, że zdolny to Ci jest amant. Co On jeszcze tam ma i pisze o tym?
          Aha... świetne jabłeczniki, czy to jakaś paskudna insynuacja rozentuzjazmowanego
          rozowa magia kolegi docenta? Czy faktycznie - ciacha?
          Wypruwanie żył prawdopodobnie w trakcie lektury pisma Charaktery ( w najlepszym
          razie) - może zabrudzić gustowny dywan ułożony wiernie jak pies w gustownym
          domowym zakątku bynajmniej - nie ekologicznym Iwona... tudzież terakotę położoną
          całkiem niedawno w celu upiększeń gniazdka.
          Życzę Ci łez ze śmiechu oczywiście podczas ciach z docentem Tyu.

          Pozdro
          • Gość: iwona ??????????????????????????????????? IP: *.lubin.dialog.net.pl 12.02.02, 22:54
            Gość portalu: MIRIAM napisał(a):

            > No widzisz Iwonka? Tyu już sobie żyłki wypruł. Dla mas, dla roboty, dla partii.
            > ..
            > Powiadam Ci, że zdolny to Ci jest amant. Co On jeszcze tam ma i pisze o tym?
            > Aha... świetne jabłeczniki, czy to jakaś paskudna insynuacja rozentuzjazmowaneg
            > o
            > rozowa magia kolegi docenta? Czy faktycznie - ciacha?

            > Wypruwanie żył prawdopodobnie w trakcie lektury pisma Charaktery ( w najlepszym
            > razie) - może zabrudzić gustowny dywan ułożony wiernie jak pies w gustownym
            > domowym zakątku bynajmniej - nie ekologicznym Iwona... tudzież terakotę położon
            > ą całkiem niedawno w celu upiększeń gniazdka.
            > Życzę Ci łez ze śmiechu oczywiście podczas ciach z docentem Tyu.
            > Pozdro
            ****************************

            Wiesz Miriam, jestem po duzym piwie, bo to najlepsze (?) lekarstwo na
            nienajlepszy humor. Bo jakieś zakręty zyciowe mam--zdarza się.
            Nie mam więc ochoty na wdawanie się w forumowe komplikacje postowe. Nie moja
            broszka. Chyba pisałam Tobie kiedyś, że to mnie nie interesi. No to powtarzam się.

            A z przyjemnością porozmawiam z Tobą wirtualnie na każdy inny temat----poważnie.

            Dobrej nocy.iwona


    • Gość: Mag Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? IP: *.duke-energy.com 11.02.02, 22:18
      tyu napisał(a):

      > Motto:
      > Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
      > ____________________________Antoine de Saint-Exupery „Mały Książę”
      >

      To zalezy od jakosci serca i oczu. Czasem tez przytafia nam sie miraz lub nasz
      rozmowca przywdziewa inne barwy. I to zarowno dziala w realu jak i w wirtualu,
      co lawina watkow weekendowych w tym poscie tylko potwierdza.
      • Gość: konrad Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? IP: *.port.gdynia.pl 12.02.02, 08:33

        > > Motto:
        > > Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
        > > ____________________________Antoine de Saint-Exupery „Mały Książę
        > 221;
        > >
        >
        > To zalezy od jakosci serca i oczu.

        i dodać by należało w tym miejscu-i ucha.

      • jacek#jw Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? 12.02.02, 08:38
        Gość portalu: Mag napisał(a):

        > tyu napisał(a):
        >
        > > Motto:
        > > Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
        > > ____________________________Antoine de Saint-Exupery „Mały Książę
        > 221;
        > >

        Motto pasuje jedynie do realnego życia, tak ja "Mały Książe" jest metaforą, czy
        odniesieniem do słów i czynów ludzi, tak na forum mamy do czynienia jedynie ze
        słowami, czasem deklaracjami postaw, czasem nic nie znaczącymi a czasem
        oceniającymi. Życie realne przynosi wiele, ale w stosunku do forum w sposób
        bezwzględny weryfikuje to co zostało powiedziane.

        >
        > To zalezy od jakosci serca i oczu. Czasem tez przytafia nam sie miraz lub nasz
        >
        > rozmowca przywdziewa inne barwy. I to zarowno dziala w realu jak i w wirtualu,
        >
        > co lawina watkow weekendowych w tym poscie tylko potwierdza.

        Widać słowa, tekst, myśl z niego wypływającą, można się pomylić, ale kolejne
        teksty szybko to prostują. Nie widać prywatnej korespodencji dotyczącej forum,
        ile czasu zabiera ono innym sprawom, pracy, rodzinie. Nie widać czynów. Mimo
        wszystko zamieszczane teksty i myśli w nich przekazywane wiele mówią o człowieku.
        I mówią o jakości serca i oczu.
        Pozdr / Jacek
        • przyjaciel1 Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? 12.02.02, 10:56
          (...)
          • przyjaciel1 Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? 12.02.02, 12:30
            przyjaciel1 napisał(a):

            > (...)

            "jacek placek"-to z przedszkola
            • Gość: # Wszystko - juz napisano. Naprawde. no txt. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 12.02.02, 12:42
              • tyu NIE WSZYSTKO, HASZU ! Naprawdę. 12.02.02, 12:57
                Haszu!
                Jest jeszcze tyle spraw do omówienia - choćby problematyka przyjaźni przez
                internet. Zainspirowała mnie Monika, Konrad i Iwonka przypominają... Myślę, że
                warto.
                Myślę też, że parę postów wymagałoby, mimo wszystko, indywidualnych odpowiedzi.

                Daj i mnie i wszystkim chętnym jeszcze trochę czasu, zanim otrąbisz odwrót!
                • Gość: # Re: NIE WSZYSTKO, HASZU ! Naprawdę. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 12.02.02, 13:13
                  Konrad to taki wujek przyzwoitek ?
                  Bo przyjazn z kobietami...
                  Chyba obaj wiemy czym sie to zawsze konczy.
            • jacek#jw Re: zabawy z przedszkola 12.02.02, 14:14
              przyjaciel1 napisał(a):

              > przyjaciel1 napisał(a):
              >
              > > (...)
              >
              > "jacek placek"-to z przedszkola

              Entliczek pętliczek
              malowany stoliczek
              na kogo wypadnie
              na tego bęc

              PS
              A gdybyś musiała podjąć się niezwykle trudnego zadania, np iść po ulubioną
              zabawkę do innej grupy średniaków, to kogo byś wybrała spośród grupy "Czego oczy
              nie widzą"? Ja bym wyliczał. Przyjaciel w nazwie i deklaracji nie wystarczy.
              • przyjaciel1 Re: zabawy z przedszkola 13.02.02, 08:46
                jacek#jw napisał(a):

                > przyjaciel1 napisał(a):
                >
                > > przyjaciel1 napisał(a):
                > >
                > > > (...)
                > >
                > > "jacek placek"-to z przedszkola
                >
                > Entliczek pętliczek
                > malowany stoliczek
                > na kogo wypadnie
                > na tego bęc
                >
                > PS
                > A gdybyś musiał(a) podjąć się niezwykle trudnego zadania, np iść po ulubioną
                > zabawkę do innej grupy średniaków, to kogo byś wybrała spośród grupy "Czego ocz
                > y
                > nie widzą"? Ja bym wyliczał. Przyjaciel w nazwie i deklaracji nie wystarczy.

                to w przedszkolu, ale teraz?
                • jacek#jw Re: zabawy z przedszkola 13.02.02, 09:00
                  Teraz niewiele się zmieniło, słuchaj co mówią dzieci.
                  • przyjaciel1 Re: zabawy z przedszkola 13.02.02, 09:35
                    jacek#jw napisał(a):

                    > Teraz niewiele się zmieniło, słuchaj co mówią dzieci.

                    słucham, może nie zawsze dość uważnie
                    • jacek#jw Re: zabawy z przedszkola 13.02.02, 09:49
                      smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile
                      smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile
                      smile smile smile smile :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-)

                      Czy już jestem Twoim przyjacielem?
                      • tyu Zabawy z przedszkola - kształcą 13.02.02, 10:17
                        jacek#jw napisał(a):

                        > smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile
                        > smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile
                        > smile smile smile smile :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-)
                        >
                        > Czy już jestem Twoim przyjacielem?


                        Że się wetnę, po starej z Jackiem znajomości (?).

                        Myślę, że SĄ działania, także w internecie, pozwalające rozpoznać wartość i
                        intencje człowieka NIEWIELE gorzej, niż w realu. I że kierowanie się nimi daje
                        jednak lepsze wyniki (choć do 100% pewności daleko, to fakt), niż "wyliczanka-
                        losowanka". Czy ZAWSZE można na nich polegać? OCZYWIŚCIE, że nie. Ale tak samo
                        jest przecież w realu. Człowiek może PRZEZ DŁUGIE LATA udawać przyjaciela,
                        a "szydło z worka" wyjdzie dopiero wtedy, gdy okoliczności do tego doprowadzą.
                        Ostatecznie - przecież nie w internecie powstało przysłowie, że prawdziwych
                        przyjaciół poznaje się w biedzie...

                        Pozdrawiam.
                        • jacek#jw Re: Zabawy z przedszkola - kształcą 14.02.02, 12:18
                          tyu napisał(a):


                          > Że się wetnę, po starej z Jackiem znajomości (?).

                          ? nie potrzebny. Zdaje się, że m.in. byłem w wątku przytaczanym przez Ciebie przy
                          takich sobie okazjach. I jakie to ma znaczenie? A w miejsce uśmiechów mógłbym
                          wstawić inne znaczki, może miało toby większą wymowę.

                          Pozdr / Jacek i do zobaczenia w innych miejscach.
    • tyu DO WSZYSTKICH 12.02.02, 15:22
      Pisałem jeszcze wczoraj, że nie uważam za słuszne odpowiadania kolejno na
      wszystkie posty, nawet te do mnie kierowane - że lepsza jest jakaś analiza
      zbiorcza.
      Potem jednak zmieniłem zdanie. Może dlatego, że lubię jasne sytuacje i kropki
      nad "i". Jest mianowicie parę postów i osób wymagających potraktowania
      indywidualnego, nie mieszczących się w głównym nurcie dyskusji. Postów, lub - w
      co najmniej jednym wypadku - ich braku. Stawiam zatem te kropki, w kolejności
      alfabetycznej.
      A jutro - inszallah - chciałbym jednak wrócić do "głównego nurtu".
      Tematyka "netowej przyjaźni" kusi.
      A tu jeszcze Jacek ze swoją wyliczanką...

      Wszystkich pozdrawiam i dziękuję za wpisy.
      • tyu DO CARMINY 12.02.02, 15:24
        Carmina napisała mi:

        *** Again and again
        You're chasing a dream...
        (...)
        Johny B. how much there is to see
        Just open your eyes and listen to me...
        Straight ahead a green light turns to red
        Oh, why can't you see, oh, Johny B? ***

        /Hooters, Johny B./

        z dedykacją od Carminy

        Piękne, słucham ostatnio.
        Cały tekst jakbym coś takiego już widziała. Moze każdy z nas to zna?
        Wybaczenia za obcość języka upraszam.
        Polecam z muzyką.
        C smile



        Dzięki, Carmino!
        I tak oto nadeszło to "inne więcej".
        Nastrojowe. Sugerujące, by wreszcie otworzyć oczy na to, co jest tak blisko, a
        nie tylko: z klapkami na oczach - do przodu... Chyba Ty też tak to odbierasz?
        W tym szczególnym wypadku myślimy chyba oboje o "oczach duszy" - o obrazach,
        sytuacjach... where? In my mind eyes, jakby to ujął za Szekspirem Siódemka.
        Vichry vieją nade mną, niosą Ci klimaty lepsze, niż jeszcze tak niedawno, ale
        pozwól...
        Pozwól, że pozostając przy poetyce, ale uwzględniając krajobrazy, jakie nam
        parę dni temu zgotowano - i ja Ci coś zadedykuję. Też polecam z muzyką. Oraz w
        wykonaniu, które od lat słyszę, gdy tylko zechcę, bo zawsze mam je gdzieś
        blisko... in my mind ears.

        Jeno wyjmij mi z tych oczu
        szkło bolesne - obraz dni
        które czaszki białe toczy
        przez płonące łąki krwi.
        Jeno odmień czas kaleki,
        zakryj groby płaszczem rzeki,
        zetrzyj z włosów pył bitewny,
        tych lat gniewnych
        czarny pył

        Tylko nie traktuj tego, proszę, zbyt dosłownie! Tego "wyjmowania". Myślę, że
        spokojnie dam sobie radę sam. Nie takie rzeczy człowiek przeszedł - i
        przetrwał... Chyba znasz ten ból?

        Pozdrawiam.
        tyu

      • tyu DO MIRIAM (NO OVER) 12.02.02, 15:34
        Miriam!

        W poscie z 06-02-2002 15:55 życzysz mi wszystkiego dobrego. Dziękuję. Wiesz, że
        i ja Ci tego życzę. Niestety, nasze pojęcia Dobra rozmijają się coraz
        drastyczniej. Ślady Twego specyficznego pojmowania Dobra są dość liczne,
        zwłaszcza ostatnio. W tym wątku i gdzie indziej. Podobnie rozmijają się nasze
        pojęcia Przyjaźni, która według mnie jest czymś innym niż lustro, nawet oprawne
        w błękity i biele. Obawiam się więc, że i życzenia - identyczne w formie - w
        treści są odmienne.
        Sens Twojego postu z 09-02-2002 01:55 jest dla mnie niezbyt zrozumiały, choć
        zawarte w nim słowa, nawet tak trudne jak "osteoporoza", rozumiem. Na początku
        piszesz właśnie o lustrach, dalej jednak jest już gorzej.
        Co do luster: moją opinię na temat luster trzymanych za rączkę, oddaje artykuł
        cytowany w poscie "Charaktery i kwiaty na Forum".
        Powołujesz się też na cytat z Księgi I-ching. Pozwól, że odwzajemnię się
        cytatem z Biblii:

        Zapytali go słudzy: Co znaczy twoje postępowanie? Gdy dziecię żyło, pościłeś i
        płakałeś a teraz, kiedy dziecię umarło, wstajesz i spożywasz pokarm?
        Odpowiedział: Dopóki dziecię żyło pościłem i płakałem, bo myślałem: kto wie,
        może Pan zlituje się nade mną i dziecię żyć będzie? Po co miałbym pościć teraz,
        gdy umarło?
        ____________________________________________II Księga Samuela 12, 21-22

        Sapienti sat, sądzę. Do trzech razy sztuka. A liczę tylko moje wątki z Forum.

        Jak to było? "Jeno wyjmij mi z tych oczu szkło bolesne..."
        Myślę, że nie ma już czego wyjmować. I nie ma czego żałować: dziecię umarło.

        tyu

        • Gość: MIRIAM Re: DO MIRIAM (NO OVER) IP: *.naleczow.sdi.tpnet.pl 12.02.02, 22:17
          Poczytaj mnie uważnie, synku. Spróbuj się skupić i nie myśleć jądrowo tylko
          zwojowo. To po pierwsze primo.

          tyu napisał(a):

          > Miriam!
          >
          > W poscie z 06-02-2002 15:55 życzysz mi wszystkiego dobrego. Dziękuję. Wiesz, że
          >
          > i ja Ci tego życzę. Niestety, nasze pojęcia Dobra rozmijają się coraz
          > drastyczniej. Ślady Twego specyficznego pojmowania Dobra są dość liczne,
          > zwłaszcza ostatnio. W tym wątku i gdzie indziej. Podobnie rozmijają się nasze
          > pojęcia Przyjaźni, która według mnie jest czymś innym niż lustro, nawet oprawne
          >
          > w błękity i biele. Obawiam się więc, że i życzenia - identyczne w formie - w
          > treści są odmienne.
          > Sens Twojego postu z 09-02-2002 01:55 jest dla mnie niezbyt zrozumiały, choć
          > zawarte w nim słowa, nawet tak trudne jak "osteoporoza", rozumiem.

          Wyjasnienie trudnego terminu: zwapnienie.


          Na początku
          > piszesz właśnie o lustrach, dalej jednak jest już gorzej.


          Gorzej już być nie może kolego docencie, bo widzsz? Nie probuj mnie tutaj oceniać
          bo Ci do tego nie dostaje. Taka jest moja teoria i praktyka.


          > Co do luster: moją opinię na temat luster trzymanych za rączkę, oddaje artykuł
          > cytowany w poscie "Charaktery i kwiaty na Forum".
          > Powołujesz się też na cytat z Księgi I-ching. Pozwól, że odwzajemnię się
          > cytatem z Biblii:
          >
          > Zapytali go słudzy: Co znaczy twoje postępowanie? Gdy dziecię żyło, pościłeś i
          > płakałeś a teraz, kiedy dziecię umarło, wstajesz i spożywasz pokarm?
          > Odpowiedział: Dopóki dziecię żyło pościłem i płakałem, bo myślałem: kto wie,
          > może Pan zlituje się nade mną i dziecię żyć będzie? Po co miałbym pościć teraz,
          >
          > gdy umarło?
          > ____________________________________________II Księga Samuela 12, 21-22
          >
          > Sapienti sat, sądzę. Do trzech razy sztuka. A liczę tylko moje wątki z Forum.
          >
          > Jak to było? "Jeno wyjmij mi z tych oczu szkło bolesne..."
          > Myślę, że nie ma już czego wyjmować. I nie ma czego żałować: dziecię umarło.
          >
          > tyu
          >

          Poczytaj jeszcze raz. dziecięcia nigdy nie było, nie rób spektaklu "kto się boi
          Virginii Wolf" Bo na forum jesteś "Miluszkiem intelektualnym" ale mnie dałeś się
          poznać ze swojej prawdziwej strony, zupełnie odmiennej: wulgarnej i bez taktu. I
          dlatego przestałam z Toba rozmawiać, czytać Twoje listy i smsy. Pisze otwarcie,
          bo w końcu tak trzeba. Jesteś kolego niewyżyty seksualnie, o co oskarżałeś kolegę
          mieniącym się nickiem Perła. Jesteś zupełnie niedyskretny, więc i ja czuję się z
          dyskrecji zwolniona. Jesteś absolutnie niewyżyty i dlatego to forum Ci się miesza
          z rzeczywistością i dlatego łacina, ochy i achy, ciepełko i tak dalej. Przywołuję
          Junga. Ty Wiesz o co mi chodzi. I spóbuj stłumić chamstwo, (NO OVER, co za
          chamstwo) chociaż nie do wytłumaczenia Ci jest, że chamstwo to nie są słowa "na
          k....."
          Prosiłeś mnie kiedyś, żebym Ci dała w pysk. Ja Ci nie dam bo się brzydzę. A
          Wiesz kiedy zawaliłeś wszystko? kiedy wysłałeś mi swoj konerfekt. Wtedy to był
          koniec. Jak do agencji. To jest chamstwo. Bo Ci się wydawało, że jeśli ja o Szir
          haSzirim piszę to o erotycznych gierkach już sobie możesz pomyśleć, pończoszki w
          groszki, a jakie masz pończoszki? pytanie dnia od TYU. jesteś - niesmaczny. Wiele
          osób Cię obroni, ale wiele zwłaszcza kobiet z forum czuje to, co ja tu piszę do
          Ciebie. Twój serwilizm seksualny jest bardziej perwersyjny niż myślałam. I nie
          połykaj końcówek: typu Z TOBOM, mów - nie do mnie - z tobą, puszczaj to ą ę itd.
          teraz możesz nawet zwymiotować i to mnie nie wzruszy. Bo co innego piszesz o mnie
          i do mnie tu na forum a co innego prywatnie. Daj kwaity żonie i trzymaj się
          jakoś. M.
          • Gość: siedem wskoczę do was pod kołderkę IP: *.tgory.pik-net.pl 13.02.02, 09:23
            dla takich postów warto forum czytać!


            1
            "a nie mówiłem" - internet to nieludzka ziemia

            2
            Tyu. A niech tam! Jesteś komuch, byłeś w PZPR ale ja muszę cię przytulić. Mam
            taką potrzebę popatrzeć na twoje męskie łzy.

            3
            Teoria ran by siedem: Jak pies w łapę ugryzie śladów jego uzębienia nie widać a
            łapsko puchnie. Kiedy kobieta ukąsi to noga z gangreny może odpaść.


            7,00
            • tyu Dobrotliwemu złośliwcowi Siedem 13.02.02, 10:06
              Gość portalu: siedem napisał(a):

              > dla takich postów warto forum czytać!

              Dobrze Ci pisać, teoretyku! Ale, jeśli lubisz, jest tego jeszcze trochę na Forum.

              > 1
              > "a nie mówiłem" - internet to nieludzka ziemia

              ...jak każda inna. LUDZIE są wszędzie tacy sami, czasami tylko ..."widzimy
              niejasno, w zagadce widzimy, lecz kiedyś - twarzą w twarz". Zupełnie inna bajka,
              ale słowa pasują tu jak ulał. I właśnie MOJA teoria potwierdza się: poznanie
              człowieka, to nie jest kwestia medium (to może tylko sprzyjać poznaniu lub
              opóźniać je), lecz okoliczności. A te - właśnie wystąpiły.

              > 2
              > Tyu. A niech tam! Jesteś komuch, byłeś w PZPR ale ja muszę cię przytulić. Mam
              > taką potrzebę popatrzeć na twoje męskie łzy.

              Twe czułe serduszko wzrusza mnie, ale nie czyń tego:
              a. Nie ma na co patrzeć, bo nie ma łez. Ani żalu, ani wściekłości. Wiem zbyt
              wiele by żałować, a zbyt cenię postawę stoików (pozdrawiam Stoika!), by tracić
              spokój i nerwy.
              b. Uważaj, co piszesz! Zarówno tytuł postu, jak i propozycja mogą przyciągnąć
              kogoś (mniejsza o nick), kto lubi wyzywać od ciot. Po co Ci to?

              > 3
              > Teoria ran by siedem: Jak pies w łapę ugryzie śladów jego uzębienia nie widać a
              > łapsko puchnie. Kiedy kobieta ukąsi to noga z gangreny może odpaść.

              ...zakładasz zatem, że ugryzła w NOGĘ? Wnioskuję z tego, że ludzka MAŁOŚĆ jaka
              jest, każdy widzi.

              > 7,00

              2,7182818284 (to komentarz do całokształtu - rozszyfruj, jeśli potrafisz,
              pogromco Pi, ale poza tym pozdrawiam.)
              • Gość: siedem Re: Dobrotliwemu złośliwcowi Siedem IP: *.tgory.pik-net.pl 13.02.02, 10:18
                tyu napisał(a):

                > Gość portalu: siedem napisał(a):
                >
                > > dla takich postów warto forum czytać!
                >
                > Dobrze Ci pisać, teoretyku! Ale, jeśli lubisz, jest tego jeszcze trochę na Foru
                > m.
                >
                > > 1
                > > "a nie mówiłem" - internet to nieludzka ziemia
                >
                > ...jak każda inna. LUDZIE są wszędzie tacy sami, czasami tylko ..."widzimy
                > niejasno, w zagadce widzimy, lecz kiedyś - twarzą w twarz". Zupełnie inna bajka
                > ,
                > ale słowa pasują tu jak ulał. I właśnie MOJA teoria potwierdza się: poznanie
                > człowieka, to nie jest kwestia medium (to może tylko sprzyjać poznaniu lub
                > opóźniać je), lecz okoliczności. A te - właśnie wystąpiły.
                >
                > > 2
                > > Tyu. A niech tam! Jesteś komuch, byłeś w PZPR ale ja muszę cię przytulić.
                > Mam
                > > taką potrzebę popatrzeć na twoje męskie łzy.
                >
                > Twe czułe serduszko wzrusza mnie, ale nie czyń tego:
                > a. Nie ma na co patrzeć, bo nie ma łez. Ani żalu, ani wściekłości. Wiem zbyt
                > wiele by żałować, a zbyt cenię postawę stoików (pozdrawiam Stoika!), by tracić
                > spokój i nerwy.
                > b. Uważaj, co piszesz! Zarówno tytuł postu, jak i propozycja mogą przyciągnąć
                > kogoś (mniejsza o nick), kto lubi wyzywać od ciot. Po co Ci to?
                >
                > > 3
                > > Teoria ran by siedem: Jak pies w łapę ugryzie śladów jego uzębienia nie wi
                > dać a
                > > łapsko puchnie. Kiedy kobieta ukąsi to noga z gangreny może odpaść.
                >
                > ...zakładasz zatem, że ugryzła w NOGĘ? Wnioskuję z tego, że ludzka MAŁOŚĆ jaka
                > jest, każdy widzi.
                >
                > > 7,00
                >
                > 2,7182818284 (to komentarz do całokształtu - rozszyfruj, jeśli potrafisz,
                > pogromco Pi, ale poza tym pozdrawiam.)

                cieszę się, że mogę się z tobą zgodzić w stu procentach. czuję sie teraz taki
                tolerancyjny, komopolityczny, poprawny i ...

                pewnie chcesz mi powiedzieć tym "e" ze cianias jestem
                7,00
                • Gość: # Dobrotliwemu złośliwcowi Siedem z pomoca IP: *.wroclaw.tpnet.pl 13.02.02, 10:25
                  odpowiedz cytując
                  Re: DO MIRIAM (NO OVER)
                  Autor: Gość portalu: MIRIAM
                  Data: 12-02-2002 22:17 adres: *.naleczow.sdi.tpnet.pl
                  --------------------------------------------------------------------------------
                  Poczytaj mnie uważnie, synku. Spróbuj się skupić i nie myśleć jądrowo tylko
                  zwojowo. To po pierwsze primo.

                  Jadrowo to by byla masa jakiejs czastki -
                  a zwojowo to bedzie chyba liczbe e..................... tam.
                  To dal Tyu bo boje sie ze siedem ma zbyt waska specjalizacje !!!!!!
                  Ja zas przeczytale w podstawowce calela teorie licz Sierpinskiego
                  - w jedna noc ze zrozumieniem.#|8( #

                  • Gość: # Ale sie zblaznilem !!! IP: *.wroclaw.tpnet.pl 13.02.02, 10:29
                    A jaka jest regula dzielenia przez 7 ?
                    No szczeniaczki - dla utrudnienia
                    napisze, ze ja juz zapomnialem.
                    • tyu Może nie aż tak? 13.02.02, 10:32
                      Gość portalu: # napisał(a):

                      > A jaka jest regula dzielenia przez 7 ?
                      > No szczeniaczki - dla utrudnienia
                      > napisze, ze ja juz zapomnialem.


                      A czy na początek (zaczynając od małego) wystarczy reguła dzielenia przez 3 ?

                    • Gość: Stoik Dla Hasza i 7-ki IP: *.toya.net.pl 19.02.02, 00:59
                      Gość portalu: # napisał(a):

                      > A jaka jest regula dzielenia przez 7 ?
                      > No szczeniaczki - dla utrudnienia
                      > napisze, ze ja juz zapomnialem.

                      Proponuję taką: dzielisz liczbę na grupy 6-cyfrowe (od prawej). Dla każdej grupy
                      postaci abcdef (brakujące cyfry zastąp zerami) liczymy wartość następującego
                      wyrażenia: 2*(a-d)+3*(b-e)+(c-f). Następnie sumujemy wartości otrzymane dla
                      każdej z grup. Jeśli to, co otrzymaliśmy dzieli się przez 7, to i nasza liczba
                      dzieli się przez 7, a jak nie, to nie. Gdyby otrzymana suma była za duża,
                      stosujemy ten sam algorytm do tej sumy. Przykład:
                      5468754123 dzielimy na grupy: 5468 754123. Liczymy
                      2*(-4)+3*(-6)+(5-8)=-29; podobnie dla drugiej grupy otrzymujemy 12+9+1=22. Suma
                      równa -7 dzieli się przez 7, czyli cała liczba też (iloraz wynosi 781250589).
                      Czy taką metodę da się zapamiętać, to już osobna kwestia.
                      Pozdrawiam
                      Stoik
                      • tyu Re: Dla Hasza i 7-ki... i Stoika 21.02.02, 13:15
                        Gość portalu: Stoik napisał(a):

                        > Gość portalu: # napisał(a):
                        >
                        > > A jaka jest regula dzielenia przez 7 ?
                        > > No szczeniaczki - dla utrudnienia
                        > > napisze, ze ja juz zapomnialem.
                        >
                        > Proponuję taką: dzielisz liczbę na grupy 6-cyfrowe (od prawej).Dla każdej grupy
                        > postaci abcdef (brakujące cyfry zastąp zerami) liczymy wartość następującego
                        > wyrażenia: 2*(a-d)+3*(b-e)+(c-f). Następnie sumujemy wartości otrzymane dla
                        > każdej z grup. Jeśli to, co otrzymaliśmy dzieli się przez 7, to i nasza liczba
                        > dzieli się przez 7, a jak nie, to nie. Gdyby otrzymana suma była za duża,
                        > stosujemy ten sam algorytm do tej sumy. Przykład:
                        > 5468754123 dzielimy na grupy: 5468 754123. Liczymy
                        > 2*(-4)+3*(-6)+(5-8)=-29; podobnie dla drugiej grupy otrzymujemy 12+9+1=22. Suma
                        > równa -7 dzieli się przez 7, czyli cała liczba też (iloraz wynosi 781250589).
                        > Czy taką metodę da się zapamiętać, to już osobna kwestia.
                        > Pozdrawiam
                        > Stoik



                        Stoiku!
                        Wspaniały przykład podałeś - przykład czegoś, co się nazywa "sztuka dla sztuki".
                        Ja robię to inaczej: biorę kalkulator, wklepuję liczbę, DZIELĘ JĄ przez 7 - i
                        sprawdzam, czy wynikiem jest liczba całkowita... wink)
                        Założę się, że będę szybszy od Ciebie!

                        • Gość: Stoik Do Tyu o wyższości IP: *.toya.net.pl 21.02.02, 23:08
                          tyu napisał(a):

                          > Stoiku!
                          > Wspaniały przykład podałeś - przykład czegoś, co się nazywa "sztuka dla sztuki"
                          > .
                          > Ja robię to inaczej: biorę kalkulator, wklepuję liczbę, DZIELĘ JĄ przez 7 - i
                          > sprawdzam, czy wynikiem jest liczba całkowita... wink)
                          > Założę się, że będę szybszy od Ciebie!
                          >
                          O wyższości jednej metody nad drugą można by dyskutować. Gdyby napisać prosty
                          programik na komputer używający mojego algorytmu (a właściwie podobnego, ale dużo
                          prostszego algorytmu dla systemu dwójkowego), to okazałoby się, że komputer
                          sprawdza podzielność moją metodą szybciej (dzielenie jest dość wolne). Poza tym
                          mogę tą metodą sprawdzić podzielność nawet bardzo wielkich liczb, które się na
                          Twoim kalkulatorze nie zmieszczą. Oto ten "dwójkowy" algorytm, wyraźnie zresztą
                          pokazujący, że system dziesiątkowy jest dość nieudanym wynalazkiem:

                          Liczbę zapisaną w systemie dwójkowym dzielimy na grupy 3-cyfrowe, dodajemy te
                          grupy (tak jak zwykłe liczby), otrzymaną liczbę dzielimy znów na grupy 3-cyfrowe
                          i tak dalej, aż dojdziemy do jednej grupy 3-cyfrowej. Jeśli jest to 111, to
                          znaczy, że nasza liczba się przez 7 dzieliła, jeśli nie, to nie. Prawda, że
                          estetyczne?

                          Rozumiem, że różnimy się podejściem, ja jestem teoretykiem, Ty praktykiem. Bardzo
                          cenię praktyków, szczególnie jeśli trzeba coś zrobić, ale wolę teorię, właśnie
                          dlatego, że jest bardziej estetyczna (na ogół). Na przykład ludzie są w teorii
                          mili i dobrzy, a w praktyce różnie bywa.

                          Serdecznie pozdrawiam,
                          Stoik
                          • tyu Do Stoika o wyższości niższości 24.02.02, 20:33
                            Gość portalu: Stoik napisał(a):

                            > tyu napisał(a):
                            >
                            > > Stoiku!
                            > > Wspaniały przykład podałeś - przykład czegoś, co się nazywa "sztuka dla
                            sztuki".
                            > > Ja robię to inaczej: biorę kalkulator, wklepuję liczbę, DZIELĘ JĄ przez 7
                            > > - i sprawdzam, czy wynikiem jest liczba całkowita... wink)
                            > > Założę się, że będę szybszy od Ciebie!
                            > >
                            > O wyższości jednej metody nad drugą można by dyskutować. Gdyby napisać prosty
                            > programik na komputer używający mojego algorytmu (a właściwie podobnego, ale du
                            > żo prostszego algorytmu dla systemu dwójkowego), to okazałoby się, że komputer
                            > sprawdza podzielność moją metodą szybciej (dzielenie jest dość wolne). Poza tym
                            > mogę tą metodą sprawdzić podzielność nawet bardzo wielkich liczb, które się na
                            > Twoim kalkulatorze nie zmieszczą. Oto ten "dwójkowy" algorytm, wyraźnie zresztą
                            > pokazujący, że system dziesiątkowy jest dość nieudanym wynalazkiem:
                            >
                            > Liczbę zapisaną w systemie dwójkowym dzielimy na grupy 3-cyfrowe, dodajemy te
                            > grupy (tak jak zwykłe liczby), otrzymaną liczbę dzielimy znów na grupy 3-cyfro
                            > we i tak dalej, aż dojdziemy do jednej grupy 3-cyfrowej. Jeśli jest to 111, to
                            > znaczy, że nasza liczba się przez 7 dzieliła, jeśli nie, to nie. Prawda, że
                            > estetyczne?
                            >
                            > Rozumiem, że różnimy się podejściem, ja jestem teoretykiem, Ty praktykiem. Bard
                            > zo
                            > cenię praktyków, szczególnie jeśli trzeba coś zrobić, ale wolę teorię, właśnie
                            > dlatego, że jest bardziej estetyczna (na ogół). Na przykład ludzie są w teorii
                            > mili i dobrzy, a w praktyce różnie bywa.
                            >
                            > Serdecznie pozdrawiam,
                            > Stoik


                            Dziękuję za informację - prawie wszystko zrozumiałem!
                            Co do teorii i praktyki: mam nadzieję że zgodzisz się ze mną, że JA łączę
                            bezbłędnie teorię i praktykę - przynajmniej w tych kwestiach, które Ty dałeś za
                            przykład. wink
                            W układzie dwójkowym rzeczywiście Twoja metoda wygląda sympatycznie i
                            estetycznie. PRAWIE tak, jak właściwie użyty ablativus absolutus... (Przepraszam
                            za przykład z zupełnie innej bajki, nie wszędzie lubianej.)
                            A wracając na chwilę do teorii. Jak by to powiedział niejaki Lech W.: ja zawsze
                            mówiłem i ostrzegałem że z tymi 10 palcami u rąk to nie jest dobry pomysł ale
                            mnie nie chcieli słuchać chociaż ja ostrzegałem i wiedziałem że mam rację no ale
                            jak ktoś mnie nie słucha to potem wychodzi jak wychodzi no i teraz jest jak jest
                            chociaż ja...

                            Pozdrawiam!
                      • Gość: siedem sie rozumie IP: *.tgory.pik-net.pl 22.02.02, 10:29
                        Gość portalu: Stoik napisał(a):

                        > Gość portalu: # napisał(a):
                        >
                        > > A jaka jest regula dzielenia przez 7 ?
                        > > No szczeniaczki - dla utrudnienia
                        > > napisze, ze ja juz zapomnialem.
                        >
                        > Proponuję taką: dzielisz liczbę na grupy 6-cyfrowe (od prawej). Dla każdej grup
                        > y
                        > postaci abcdef (brakujące cyfry zastąp zerami) liczymy wartość następującego
                        > wyrażenia: 2*(a-d)+3*(b-e)+(c-f). Następnie sumujemy wartości otrzymane dla
                        > każdej z grup. Jeśli to, co otrzymaliśmy dzieli się przez 7, to i nasza liczba
                        > dzieli się przez 7, a jak nie, to nie. Gdyby otrzymana suma była za duża,
                        > stosujemy ten sam algorytm do tej sumy. Przykład:
                        > 5468754123 dzielimy na grupy: 5468 754123. Liczymy
                        > 2*(-4)+3*(-6)+(5-8)=-29; podobnie dla drugiej grupy otrzymujemy 12+9+1=22. Suma
                        >
                        > równa -7 dzieli się przez 7, czyli cała liczba też (iloraz wynosi 781250589).
                        > Czy taką metodę da się zapamiętać, to już osobna kwestia.
                        > Pozdrawiam

                        Stoik
                        mat.edu.pl

                        7,23
                        • Gość: Stoik Re: sie rozumie IP: *.toya.net.pl 22.02.02, 11:49
                          Gość portalu: siedem napisał(a):

                          >
                          > Stoik
                          > mat.edu.pl
                          >
                          > 7,23

                          Rozważamy, rozważamy smile
                          I oczywiście wszystkie liczby serdecznie zapraszamy!
                          Stoik jeszcze nie wymateduplowany

                          ps Sprawdziłem przed chwilą, niestety zajęta sad(
                          • Gość: tyu Uwaga - znowu podglądacz! IP: 192.168.10.* / *.BMJ.net.pl 24.02.02, 20:38
                            Gość portalu: Stoik napisał(a):

                            > Gość portalu: siedem napisał(a):
                            >
                            > >
                            > > Stoik
                            > > mat.edu.pl
                            > >
                            > > 7,23
                            >
                            > Rozważamy, rozważamy smile
                            > I oczywiście wszystkie liczby serdecznie zapraszamy!
                            > Stoik jeszcze nie wymateduplowany
                            >
                            > ps Sprawdziłem przed chwilą, niestety zajęta sad(


                            A ja się podglądacza z Tarnowskich Gór NIE BOJĘ!
                            Nawet SIEDMIU!
                            O !!!
                • tyu Dobrotliwemu I SZYBKIEMU złośliwcowi Siedem 13.02.02, 10:29
                  Gość portalu: siedem napisał(a):

                  > cieszę się, że mogę się z tobą zgodzić w stu procentach. czuję sie teraz taki
                  > tolerancyjny, komopolityczny, poprawny i ...

                  Cieszę się i ja Twą radością.


                  > pewnie chcesz mi powiedzieć tym "e" ze cianias jestem
                  > 7,00

                  No nie! AŻ TAK bym tego nie ujął...

                  Na dowód czego pozdrawiam. Tylko mi już nie obrażaj moich kolegów z Częstochowy.
                  • Gość: siedem #, tyu dla rozluźnienia atmosfery IP: *.tgory.pik-net.pl 13.02.02, 10:39
                    pokaże wam 2 filmiki
                    zaraz zamieszczę na forum linka do ściągniećia
                    zainstalujcie sobie przezornie divx
                    7,00
      • Gość: tyu DO PROFAN IP: 157.158.68.* 12.02.02, 15:38
        Profan - gdzie jesteś?

        Zostałaś Muzą nr 1 tego wątku - i co? Czyżbyś - zrażona nagłą a niemiłą zmianą
        nastroju - odeszła, by już nie wrócić? Nie wierzę!
        Nie przyjmuję do wiadomości.
        Nie.
        tyu

        • profan Re: DO PROFAN 12.02.02, 15:46
          Witam Tyu i pozostalych milych dyskutantow plci obojga smile)
          Nie, wcale nie zniknelam, sledze cala dyskusje z wielkim zainteresowaniem (na
          ile me zlosliwe lacze pozwala wink.
          Podobnie jak kilkoro innych wczesniejszych autorow mialam juz "w glowie"
          ulozony wpis - a tu zawirowania watkowe ma misterna konstrukcje nieco
          zburzyly...
          Odezwe sie ponownie, jak te porozrzucane klocki mysli i slow znow poukladam.
          Pozdrawiam
          PS.A tym porownaniem do muzy watku to juz mnie zupelnie speszyles, Tyu....
          • tyu ZNÓW DO PROFAN 12.02.02, 17:01
            profan napisał(a):

            > Witam Tyu i pozostalych milych dyskutantow plci obojga smile)
            > Nie, wcale nie zniknelam, sledze cala dyskusje z wielkim zainteresowaniem (na
            > ile me zlosliwe lacze pozwala wink.
            > Podobnie jak kilkoro innych wczesniejszych autorow mialam juz "w glowie"
            > ulozony wpis - a tu zawirowania watkowe ma misterna konstrukcje nieco
            > zburzyly...
            > Odezwe sie ponownie, jak te porozrzucane klocki mysli i slow znow poukladam.
            > Pozdrawiam
            > PS.A tym porownaniem do muzy watku to juz mnie zupelnie speszyles, Tyu....



            To się nazywa szybka reakcja, dzięki!
            Ciekawe, czemu dziewczyny robiące wrażenie miłych peszą się byle czym? Po prostu -
            JESTEŚ tą Muzą - i już!
            Łącze - jeśli czytałaś parę moich wpisów na ten temat, to wiesz, że znam ten ból
            znakomicie.
            A co do wpisów: wpisuj po prostu "co Ci w duszy gra" i nie przejmuj się
            dramaturgią wątku ani czymkolwiek. Może właśnie Twój wpis dramaturgię tę zmieni,
            popchnie w lepszym kierunku?

            Pozdrawiam!
            • Gość: profan Re: ZNÓW DO PROFAN IP: *.ds1-roen.adsl.cybercity.dk 12.02.02, 18:12
              Witaj ponownie Tyu i pozostali dyskutanci (plci obojga, rzecz jasna smile
              Czuje sie naprawde "wywolana do tablicy", a i ta gloria muzy na mych skroniach
              tez zobowiazuje wink (zakladajac, ze muzy rowniez wienczy sie gloria smile
              Stad pare moich mysli - osoby stojacej poniekad z boku tych cyber-zjawisk.
              Po pierwsze w kwestii formalnej do Tyu: nie pisalam nigdzie, ze uwazam forme
              forum internetowego za lepsza od innych form cyberkomunikacji. Po prostu za
              inna, bez stawiania zadnej z tych form na jakiejkolwiek skali.
              Natomiast wspolne dla tych wszystkich tych form internetowych jest to, ze
              komunikacja interpersonalna odbywa sie w naszej wyobrazni - nawet mimo
              swiadomosci faktu, ze rzadki liter na ekranie pochodza od prawdziwych, zywych
              ludzi (co Tyu rowniez podkreslil) - a nie krasnoludkow, ufoludkow czy innych
              stworkow smileIntrygujacym jest dla mnie wynikajace stad pytanie, gdzie w nas
              samych i naszej percepcji przebiega ta granica miedzy swiatem wirtualnym a
              realnym, tzn. w jaki sposob i na ile jestesmy w stanie urealnic te niewidzialne
              postacie, a z drugiej strony na ile uwirtualnic siebie samych. Idac dalej: z
              calym szacunkiem dla osob wierzacych w istnienie przyjazni poprzez- i
              wylacznie - internet, sklaniam sie ku opinii Iwony, ktora preferuje przyjaciol
              w realu. Moge uwierzyc w powstanie sympatii wobec osob "widzianych" na forum,
              ale prawdziwa przyjazn?? Niee, sorry, ale to nie dla mnie.
              A z tymi deklaracjami przyjazni internetowej kojarzy mi sie (bez obrazy dla
              kogokolwiek) cos w tym rodzaju: kto z nas bedac w wieku przedszkolnym nie
              wymyslal sobie przyjaciela, takiego zyjacego wylacznie w naszych fantazjach? Ja
              i moje kolezanki to robily... tyle, ze tych przyjaciol we wlasnej wyobrazni
              zastapili z czasem prawdziwi, i do tego o ile lepsi smile
              Pisales wczesniej, Tyu o zjawisku narcyzmu. A moze w tych gierkach i zabawach
              forumowych in plus i in minus (rowniez na innych dzialach forum GW), jakie
              mialam okazje ostatnio widziec, tak naprawde chodzi o stworzenie sobie
              publicznosci? Tylko tak naprawde, jaka ta publicznosc ma jakosc? Jest
              niewidzialna, przypadkowa (mam na mysli dostepnosc forum dla wszystkich). Czy
              chodzi wiec o projekcje wlasnego ego na niemalze nie istniejacy wymiar? Czy o
              zdobycie rewiru w niewidzialnej i trudnej do zdefiniowania przestrzeni? I w
              jakim celu? Odreagowania wlasnych agresji i obsesji? Stworzenia milutkiej
              cyberiluzji?
              Ponownie mam wiecej pytan niz watpliwosci niz gotowych odpowiedzi (Krates:
              pisales wczesniej, ze znam odpowidzi na moje pytania. Jak sam widzisz na
              zalaczonym obrazku - z cala pewnoscia: nie znam, tym bardziej, ze tych pytan
              przybywa).
              Moje spojrzenie na forum: jak pisalam wczesniej, moim "idealnym" forum byloby
              miejsce do spokojnej wymiany pogladow czy refleksji, bez dolaczania zbednych
              elementow emocjonalnych, i tych pozytywnych i tych negatywnych. Spojrzcie sami
              na niektore inne watki na Informacjach Dnia, zdominowane przez prywatne obsesje
              i agresje (watki polityczne celowo w tej chwili pomijam, ale np. dobrze
              zapowiadajacy sie watek o antyfeminizmie zostal - mimo inteligentych wpisow
              Kunce - totalnie zniszczony przez paru wesolkow). OK, forum jest dla
              wszystkich, wiem, ale czy zbyt duzym oczekiwaniem jest to, ze osoby nie majace
              wiele do powiedzenia czysto merytorycznie nie psuja rozmowy innych? Tak jak ja,
              nie przepadajaca za grzanym winem i paczkami, ale szanujaca potrzebe innych, by
              takie rozmowy prowadzic. I w zamian oczekujaca, ze glowne mysli tego watku nie
              beda zaklocone przez cyberklotnikow.
              Pozdrawiam
    • krates.8 %) Czuję tu coraz wyraźniej surreal /no txt 12.02.02, 23:34
      • krates.8 ..chodzi mi o wąchanie rozumem przez Sieć /no txt 12.02.02, 23:36
        • tyu Virtual-Real-Surreal: Teza-Antyteza-Synteza. Do K8 13.02.02, 08:30
          Trochę wirtualnego błota mamy za sobą (wąchać, nawet rozumem przez Sieć, nie
          warto), przedpole wstępnie oczyszczone.
          Tym niemniej nadmiaru surrealizmu tutaj nie widzę. To wszystko, co miało
          miejsce tuż przed Twym wpisem, było przecież całkowicie do przewidzenia.

          Jak to mawiają w partii, której politycznie nie popieram, ale jakieś tam
          skromne sympatie (z czasu, gdy w nazwie miała jeszcze słowo Demokratyczna)
          zostały:
          Alleluja i do przodu!

          cdn.
          • krates.8 8) A z tyłu nam nie zabraknie? Jak im? 13.02.02, 08:44
            A ja lubię się czasem zatrzymać. Porozglądać, wsłuchać, wiatr powąchać skąd
            wieje.
            Musimy się śpieszyć? Jeszcze alleluja nie dobrzmiało...
            I właściwie to dokąd jedziemy?

            pzdr
            Krates.8)
            • Gość: # Re: 8) A z tyłu nam nie zabraknie? Jak im? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 13.02.02, 09:22
              krates.8 napisał(a):

              > A ja lubię się czasem zatrzymać. Porozglądać, wsłuchać,
              > wiatr powąchać skąd wieje.
              > I właściwie to dokąd jedziemy?
              > Krates.8)
              "
              ______FENOMEN__________TOŻSAMOŚCI___?___
              Autor: Gość portalu: Vist¸

              Dla nas obojga to było doświadczenie zastanawiająco virtualne.
              Jesteśmy osobami z innych półkul, innych kultur, innych uwarunkowań...


              Czas wzajemnie spędzony ... kosmiczne odległości wyrwanych stamdąd i stąd znaczeń

              Surreal poczuć i odczuć...

              Nadal nie wiemy jak się nazywamy.../w swoich realach/
              Ale są tak odległe, że to traci znaczenie.

              Czy to Real ? Virtual ? Quasi virtual realny ?

              Nie musieliśmy badać swych realnych genealogii aby umówić się na
              działania realne i virtualne...

              Czy rzeczywiste skutki / w naszych realach/ tej quasi virtualnej interakcji
              zaliczyć do "prawdziwych" reali, czy "namacalnych" virtuali ?

              Przyzwyczajeni do realnych tożsamości nie widzimy tego, że jesteśmy
              czasem gotowi do realnych działań dla fantomu, avatara, nicka...
              Nie bacząc na jego abstrakcyjną iluzoryczność ?

              Sam wykonam realne działania dla rzeczywistego człowieka o nieznanej
              mi tożsamości realnej. Tak.
              Mh...
              Jak to jest ?
              Możecie spróbować pomóc mi to jakoś sobie /w głowie/ uporządkować ?
              Vist¸_______________________________/"


              Paradygmat "globalnej wioski"
              - "forumowicze wszystkich Forumow laczcie sie"
              w skrzyzowaniu wzajemnych spojrzen prawdziwych oczu stworzyl nowa jakosc
              interakcji nickowych.

              Do powodzenia niektorych reakcji potrzebny jest odopowiedni
              "katalizator". Czasem to pieprzyk w kaciku ust.
              A czasem jego odrobina rozpuszczona w kieliszku.

              Cud trwania wieloletnich malzenstw partnerskich - kto to wyjasni ?
              Bo przeciez nie milosc wlasna.
              • krates.8 8) nie wywołuj wyjaśniaczy cudów /no txt 13.02.02, 09:36

              • przyjaciel1 Re: 8) A z tyłu nam nie zabraknie? Jak im? 13.02.02, 09:45
                Gość portalu: # napisał(a):

                > krates.8 napisał(a):
                >
                > > A ja lubię się czasem zatrzymać. Porozglądać, wsłuchać,
                > > wiatr powąchać skąd wieje.
                > > I właściwie to dokąd jedziemy?
                > > Krates.8)
                > "
                > ______FENOMEN__________TOŻSAMOŚCI___?___
                > Autor: Gość portalu: Vist¸
                >
                > Dla nas obojga to było doświadczenie zastanawiająco virtualne.
                > Jesteśmy osobami z innych półkul, innych kultur, innych uwarunkowań...
                >
                >
                > Czas wzajemnie spędzony ... kosmiczne odległości wyrwanych stamdąd i stąd znacz
                > eń
                >
                > > Nadal nie wiemy jak się nazywamy.../w swoich realach/
                > > Nie musieliśmy badać swych realnych genealogii aby umówić się na
                > działania realne i virtualne...
                >
                > Czy rzeczywiste skutki / w naszych realach/ tej quasi virtualnej interakcji
                > zaliczyć do "prawdziwych" reali, czy "namacalnych" virtuali ?
                >?
                > Przyzwyczajeni do realnych tożsamości nie widzimy tego, że jesteśmy
                > czasem gotowi do realnych działań dla fantomu, avatara, nicka...
                ?
                >
                > Sam wykonam realne działania dla rzeczywistego człowieka o nieznanej
                > mi tożsamości realnej. Tak.


                > Vist¸_______________________________/"
                >
                >
                > Paradygmat "globalnej wioski"
                > - "forumowicze wszystkich Forumow laczcie sie"
                > w skrzyzowaniu wzajemnych spojrzen prawdziwych oczu stworzyl nowa jakosc
                > interakcji nickowych.
                >

                >
                > Cud trwania wieloletnich malzenstw partnerskich - kto to wyjasni ?
                > Bo przeciez nie milosc wlasna.

                a może?
            • przyjaciel1 Re: 8) A z tyłu nam nie zabraknie? Jak im? 13.02.02, 09:39
              krates.8 napisał(a):

              > A ja lubię się czasem zatrzymać. Porozglądać, wsłuchać, wiatr powąchać skąd
              > wieje.
              > Musimy się śpieszyć? Jeszcze alleluja nie dobrzmiało...
              > I właściwie to dokąd jedziemy?
              >
              > pzdr
              > Krates.8)

              byle do przodu
              • krates.8 byle jak do przodu jest tuż.. już(?) /no txt 13.02.02, 09:46
                • Gość: # Re: byle jak do przodu jest tuż.. już(?) /no txt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 13.02.02, 09:56
                  Czy wyobrazacie sobie na ten przyklad,
                  niektorych forumowiczow patrzacych mi prosto w oczy.

                  I to, jesli prosto, co mozna by w tych oczach zobaczyc?
            • tyu Powąchajmy zatem wiatr... 13.02.02, 10:24
              krates.8 napisał(a):

              > A ja lubię się czasem zatrzymać. Porozglądać, wsłuchać, wiatr powąchać skąd
              > wieje.
              > Musimy się śpieszyć? Jeszcze alleluja nie dobrzmiało...
              > I właściwie to dokąd jedziemy?
              >
              > pzdr
              > Krates.8)



              Nie dyktuję Ci tempa, ani nawet definicji "przodu". Jedno i drugie, to Twój
              wybór. Ale - niezależnie od definicji i wyborów - kto stoi w miejscu, ten się
              cofa.
              Można robić i to, owszem, tylko - czy TERAZ?!

              Idźmy DO PRZODU - wąchać świeży wiatr...

              Świeży.
              • Gość: # Powąchajmy zatem viatr... wiejacy do tyu. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 13.02.02, 10:40

                Panowie!

                Bez kompleksow. Smiech leczy nawet nieuleczalne.
                Ja sie cofam ale wolniej niz swiat.
                Czyli ide do przodu !

                Zanim zaczalem pisac na tym Forum - przesledzcie -
                nie obrazalem, mialem szacunek, pochylalem sie nad arogontem
                pytajac dlaczego ? A teraz - sami widzicie.

                Jak w tunelu aerodynamicznym - smieci do tylu,z trendem swiata
                a ja powolutku, cofajac sie, nasiakam drobnym brudnym pylem.

                W ogrodku otrzepuje sie z pylu, a wchodze do salonu przez
                lazienke z prysznicem. Cudze buciory wyrzucam do smieciarki.
                Ale znow wychodze na ulice.
                • tyu Powąchajmy zatem viatr... opisany przez Hasza 13.02.02, 11:22
                  Gość portalu: # napisał(a):

                  >
                  > Panowie!
                  >
                  > Bez kompleksow. Smiech leczy nawet nieuleczalne.
                  > Ja sie cofam ale wolniej niz swiat.
                  > Czyli ide do przodu !
                  >
                  > Zanim zaczalem pisac na tym Forum - przesledzcie -
                  > nie obrazalem, mialem szacunek, pochylalem sie nad arogontem
                  > pytajac dlaczego ? A teraz - sami widzicie.
                  >
                  > Jak w tunelu aerodynamicznym - smieci do tylu,z trendem swiata
                  > a ja powolutku, cofajac sie, nasiakam drobnym brudnym pylem.
                  >
                  > W ogrodku otrzepuje sie z pylu, a wchodze do salonu przez
                  > lazienke z prysznicem. Cudze buciory wyrzucam do smieciarki.
                  > Ale znow wychodze na ulice.


                  Aluzju poniał.

                  A tak nawiasem - pytanie kontrolne: "świeży wiatr" - ile to stopni w skali
                  Beauforta?
              • krates.8 Wszystko jedno gdzie, byle do przodu? 13.02.02, 11:28
                a już chciałem zaproponować żebyś przypomniał o czym tu rozmawiamy
                ale to chyba byłoby zatrzymanie takie niepotrzebne
                wydaje się tak oczywiste
                że nie należy zostawać z tyłu
                a można się oglądać za siebie?
                • tyu NIE wszystko jedno gdzie, byle do przodu! 13.02.02, 12:21
                  krates.8 napisał(a):

                  > a już chciałem zaproponować żebyś przypomniał o czym tu rozmawiamy
                  > ale to chyba byłoby zatrzymanie takie niepotrzebne
                  > wydaje się tak oczywiste
                  > że nie należy zostawać z tyłu
                  > a można się oglądać za siebie?


                  Dzięki za troskliwość (nie pierwszą zresztą, co we wdzięcznej pamięci wciąż
                  noszę), ale myślę, że przypominać nie trzeba. GŁÓWNY temat BĘDZIE z całą moją
                  pieczołowitością kontynuowany, a w ubocznych, byle z wdziękiem, można robić różne
                  inne rzeczy. Ot, Forum.
                  Co do zostawania z tyłu - pogłębioną teorię zostawania tak, by iść do przodu dał
                  Hasz. Jak rozumiem - jest ona twórczym rozwinięciem teorii względności.

                  Natomiast oglądać się wstecz nie radzę. Czy znasz bajkę o szklanej górze? Co
                  prawda tu nie szklana góra, ale też różne głosy z tyłu wciąż się odzywają...
                  Po co nam kamienny Krates?

                • Gość: # Nie wszystko jedno gdzie, byle do przodu na oslep? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 13.02.02, 12:27

                  Kratesie !

                  Cele pisania sa rozne, moj oczywisty.
                  Szukam zrozumienia, nie osobistego - nie jestem Syzyf.

                  Zrozumienia, ze rozne punkty widzenia wycinka tej samej rzeczywistosci
                  moga doprowadzic do wyboru najlepszej drogi w manowcach
                  slepych uliczek, wytyczanych przez podroznikow, ktorzy nie zbadali zadnej
                  znich do konca.

                  Ale jak rozmawiac, z tymi, ktorym wmowiono na wiare, ze rola panstwa sie
                  skonczyla. Ze regiony, ze mniejszosci, ze wolnosc dla sekt wieksza niz dla
                  kosciola, ze przyszlosc w eutanazji, wyborze przyszlosci
                  w zapomnianej wsytdliwie (co ja pisze chwalebnej!) przeszlosci,
                  ze wejscie do Unii po oddaniu wszystkich stanowisk negocjacyjnych uzdrowi
                  nasze problemy, ze wczorajsze dokonania polskie trzeba powownac z dzisiejszym
                  stanem innych krajow - czy lepszych ?

                  Ze okrada Polakow kosciol a uzdrawiaja ja afderzysci zadni wladzy
                  za kazda nowa ofiare umeczonego narodu, zetrzeba pluc na tych
                  ktorzy im wolnosc polucia wywalczyli, ze brak honoru jest ICH honorem,
                  ze "acha" jest nieortograficzne, ze czym pomoc jest nieobrazliwe a czym sluzyc ?
                  staromodne ?
                  Pewnie, ze mozna stworzyc namaiastke "przyjaciol" popierajacych sie
                  darmowa bo virtualna kawa czy jeszcze bardziej darmowymi pochlebstwami.

                  Ze mozna sie zaliczyc do oczytanej, wyalienowanej i wysublimowanej warstwy
                  wirtualnej (niestety) uzurpujacej sobie prawo podawania prawd
                  ostatecznych i osmieszania krytykow w chamski sposob.

                  Tu nie pisza chlopcy z kibli !!!!
                  Tu pisza stare wygi, grajace nowe role, przypisujace sobie nowe zyciorysy.
                  Zamieniajace slowa nabozne kiedys, na inwektywy ktorymi sami byli obdarowani.

                  To odreagowanie. U mnie przyznaje tez. Z braku partii czy przedstawicieli
                  skompromitowanych i bezwstydnie zmieniajacych NICKI jak na Forum.

                  To chaos, pelny metow, - jakby dojarka doila 12 lat krowe nie myjac kubla i
                  nie cedzac mleka. Taka jest rzeczywistosc bez bilansu, oczyszczenia
                  - zmieszano stare brudy w importowanym kuble. Tez bublu.

                  I dlatego pisze. I poznaje myslenie mlodych naiwnych karmionych po staremu
                  strawa starych udajacych mlodych ze swiezymi pomyslami.

                  A wlasciwie nie myslenie -pewnosc wlasnej nieopierzonej nieomylnosci.

                  I nic to ze pisali pare m-cy dzis widoczne bzdury.
                  Brna w nowe. Czy to smieszne. Nie. Raczej straszne.
    • bykk Re: do Tyu 13.02.02, 12:03
      Witaj Tyu!
      Śledziłem ten Twój wątek i miałem się właściwie nie "wtrancać".
      Dużo,bardzo dużo pisałeś jaki to Ty jesteś dobry i zasłużony.Dobra.
      Pisałeś jak to dobrze,że poznaje się ludzi w wirtualu.Dobra.
      Pisałeś,że różnych ludzi się tu spotyka.Dobra.
      Pisałeś,że ciekawe jacy są ludzie w wirtualu,a jacy w realu.Dobra,ciekawe.
      Dlaczego więc?
      Jednemu mówisz "pisz co ci w duszy gra",drugi jeśli się z Tobą nie zgadza
      to na niego radzisz innym włączyć "ignore"?
      Nazywasz Forumowiczów,którzy piszą nie po Twojej myśli "gnojkami mażącymi
      po ścianach w kiblu"!
      Pamiętam jak kiedyś dawno temu na tym Forum,pisałeś np. "Al,popieram Cię",
      "Luzer jestem z Tobą", "Luzer,Al to nasz przodownik,jestem z Wami" itp.
      Dzisiaj widzę,że powracasz do tego stylu.
      Może się mylę,ale tak to odebrałem.
      Na początku tego wątku,było ciekawie,ale teraz moim zdaniem,cosik się porobiło.
      Chcesz tylko, aby pisać do Ciebie, Tyu Tyś wielki,Tyu masz rację,Tyu to wiesz
      co piszesz, itp.itd.?
      Wiesz,że jestem Twym przeciwnikiem z drugiej strony,ale nie jestem Ci wrogiem.
      Wiesz,że mozna kogoś lubić,ale się z nim nie zgadzać!
      pozdrawiam Cię

      • tyu Do Bykka 13.02.02, 12:57
        bykk napisał(a):

        > Witaj Tyu!
        > Śledziłem ten Twój wątek i miałem się właściwie nie "wtrancać".
        > Dużo,bardzo dużo pisałeś jaki to Ty jesteś dobry i zasłużony.Dobra.
        > Pisałeś jak to dobrze,że poznaje się ludzi w wirtualu.Dobra.
        > Pisałeś,że różnych ludzi się tu spotyka.Dobra.
        > Pisałeś,że ciekawe jacy są ludzie w wirtualu,a jacy w realu.Dobra,ciekawe.
        > Dlaczego więc?
        > Jednemu mówisz "pisz co ci w duszy gra",drugi jeśli się z Tobą nie zgadza
        > to na niego radzisz innym włączyć "ignore"?
        > Nazywasz Forumowiczów,którzy piszą nie po Twojej myśli "gnojkami mażącymi
        > po ścianach w kiblu"!
        > Pamiętam jak kiedyś dawno temu na tym Forum,pisałeś np. "Al,popieram Cię",
        > "Luzer jestem z Tobą", "Luzer,Al to nasz przodownik,jestem z Wami" itp.
        > Dzisiaj widzę,że powracasz do tego stylu.
        > Może się mylę,ale tak to odebrałem.
        > Na początku tego wątku,było ciekawie,ale teraz moim zdaniem,cosik się porobiło.
        > Chcesz tylko, aby pisać do Ciebie, Tyu Tyś wielki,Tyu masz rację,Tyu to wiesz
        > co piszesz, itp.itd.?
        > Wiesz,że jestem Twym przeciwnikiem z drugiej strony,ale nie jestem Ci wrogiem.
        > Wiesz,że mozna kogoś lubić,ale się z nim nie zgadzać!
        > pozdrawiam Cię


        Bykku Miły!
        Dziękuję Ci za deklarację, którą znam i WIERZĘ W NIĄ, że nie jesteś mi wrogiem,
        choć politycznie się nie zgadzamy. Mam nadzieję, że i Ty wierzysz, że z mojej
        strony sprawa wygląda tak samo.
        Dyskutuję z różnymi ludźmi o poglądach niekiedy skrajnie różnych od moich, czując
        jednak do nich sympatię jako do ludzi. Myślę, że znajdziesz ich z łatwością, albo
        sami potwierdzą.
        Pisałem na początku o cenieniu, lub nie cenieniu ludzi z Forum za POSTAWY, nie
        poglądy i jestem temu wierny.
        I mam nadzieję, że uwierzysz, że to, co myślę o Perle NIE MA ZWIĄZKU Z POGLĄDAMI
        POLITYCZNYMI.
        Dowody - zupełnie wystarczające, by uwierzyć, są na Forum.

        Pozdrawiam Cię
        tyu
    • krates.8 Koło ratunkowe /proste słowa /open txt 13.02.02, 12:06
      lubię czytać i myśleć
      bardzo

      krates.8)
      • Gość: MIRIAM ________________________________TYU*************** IP: *.naleczow.sdi.tpnet.pl 13.02.02, 12:17
        Lojalnie Cie uprzedzam: jeszcze jedno słowo do mnie, jeszcze jedna aluzja w
        postach, jeszcze jedna wycieczka osobista i nie zapanujesz nad kierownicą tego
        pojazdu, co sobie stworzyłeś w imaginacji. Poniechaj mnie, radzę. Nie
        chciałabym posuwać się do tego., do czego mnie zmuszasz. Wszystko co napisalam,
        to PRAWDA I DOBRZE O TYM WIESZ.
        Miriam
        • tyu Re: ________________________________TYU*************** 13.02.02, 12:32
          Gość portalu: MIRIAM napisał(a):

          > Lojalnie Cie uprzedzam: jeszcze jedno słowo do mnie, jeszcze jedna aluzja w
          > postach, jeszcze jedna wycieczka osobista i nie zapanujesz nad kierownicą tego
          > pojazdu, co sobie stworzyłeś w imaginacji. Poniechaj mnie, radzę. Nie
          > chciałabym posuwać się do tego., do czego mnie zmuszasz. Wszystko co napisalam,
          > to PRAWDA I DOBRZE O TYM WIESZ.


          ...taka sama prawda, jak to, że nie odzywasz się do mnie od - kiedyś tam, a
          JESZCZE W TYM WĄTKU słałaś mi pozdrowienia... czy szczere, to inna sprawa.
          I WIELE INNYCH RZECZY.
          ZAWSZE byłem wobec Ciebie lojalny - czy wierzysz w to, czy nie - choć do Twych
          czynów miałem wiele zastrzeżeń, O KTÓRYCH WIESZ. Mimo wszystko, zamierzam takim
          pozostać. Nie widzę natomiast powodu, by milczeć na te tematy, które są znane z
          Forum. Przestań więc jątrzyć i straszyć.
          tyu

      • Gość: Miriam _____________do Stoika IP: *.naleczow.sdi.tpnet.pl 13.02.02, 12:21
        Stoiku Miły, proszę Cię, nie opiekuj się mną nawet gdy nie będę chciałasmile i nie
        dawaj wiary słowom wypowiadanym czy wypisywanym przez różne dziwne postacie,
        które piszą głupstwa. Wszystko jest w porządku. W końcu jesteś Stoikiem i ...
        to wiele znaczy. Pozdrowieniasmile M.
        • Gość: # Niewywolywany po nicku # ->Miriam. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 13.02.02, 12:38

          Tak trzymaj!
          Podobasz mi sie taka zdecydowana, zadziorna i grozna.
          Piekna i inteligentna.
          A przy tym subtelna, czarujaca, zwiewna i melodyjna.
          Szkoda, ze nie jestem mlodszy i wolny.

          Krew z adrenalina, mleko z miodem i winem !
          No i viatr we wlosach.

          Voulez-vous dancez avec moi? Un fois encore.

          • bykk Re:do Tyu 13.02.02, 14:49
            Tyu,nie wiem akurat co myślisz o Perełce! Widzę jedynie po Twoich postach
            jaki masz stosunek do "niektórych" Forumowiczów!
            Zręcznie ominąłeś odpowiedzi na moje wątpliwości. Teraz z kolei widzę jak
            "starasz" się odpowiedzieć naszej forumowej,lubianej przez wielu Forumowiczów
            Miriam. Z tego,co pamiętam,mimo,że Perła jeast Twoim przeciwnikiem,nigdy
            nie zauważyłem,aby był Ci wrogiem!
            Ty natomiast, jak wynika z Twojego postu, radzisz zaraz uruchomić "ignore"!
            Tyu,tyle już dyskusji było,a Ty zakładając ten wątek powinieneś (moim zdaniem)
            pisząc dalej na nim posty,nie atakować,nie "wycieczkować" pod adresem innych!
            To moja opinia.
            Chyba zbyt(u nas się mówi:"nie przybiroj se do serca" ) zacząłeś ulegać
            swoim "popierającym" Cię Forumowiczów!
            A,może się mylę?
            Pozdrawiam Cię
            • tyu Re:do Bykka 13.02.02, 16:03
              bykk napisał(a):

              > Tyu,nie wiem akurat co myślisz o Perełce! Widzę jedynie po Twoich postach
              > jaki masz stosunek do "niektórych" Forumowiczów!
              > Zręcznie ominąłeś odpowiedzi na moje wątpliwości. Teraz z kolei widzę jak
              > "starasz" się odpowiedzieć naszej forumowej,lubianej przez wielu Forumowiczów
              > Miriam. Z tego,co pamiętam,mimo,że Perła jeast Twoim przeciwnikiem,nigdy
              > nie zauważyłem aby był Ci wrogiem!

              Dobre określenie, Bykku! NIE ZAUWAŻYŁEŚ.


              > Ty natomiast, jak wynika z Twojego postu, radzisz zaraz uruchomić "ignore"!

              Bykku! Czy przeczytałeś opinie WSZYSTKICH INNYCH dyskutantów, nawet tych, których
              nie podejrzewałem, że zechcą mi pomóc? I dla nich i dla mnie spamowanie było
              ewidentne. Cóż pozostaje? Dyskutować z bredniami? Na przykład z taką, że ktoś
              najpierw wmówił sobie, że ja piszę o sobie "zadziorny" (a nigdzie nie piszę), a
              potem robi z tego punkt ataku? Czy z błazeństwem o nie siusianiu przez 8 tygodni?
              Spam i tyle. Czy mam uśmiechać się i udawać, że "deszcz pada"?


              > Tyu,tyle już dyskusji było,a Ty zakładając ten wątek powinieneś (moim zdaniem)
              > pisząc dalej na nim posty,nie atakować,nie "wycieczkować" pod adresem innych!
              > To moja opinia.

              Słuszna opinia. Ale to "wycieczka" przyszła do mnie.


              > Chyba zbyt(u nas się mówi:"nie przybiroj se do serca" ) zacząłeś ulegać
              > swoim "popierającym" Cię Forumowiczów!

              Nie wiem, kogo masz na myśli. Poza tym: nie lubię BYĆ klakierem i nie lubię
              klakierów wobec mnie. Myślę, że to fałszywy trop.


              > A,może się mylę?

              Tak, Bykku! Jestem tego pewien. Myślę, że nie zaglądałeś do niektórych wątków w
              ostatnich kilku miesiącach (a wiele się działo!), stąd Twoja dezorientacja.


              > Pozdrawiam Cię

              I wzajemnie, jak zawsze! Jeśli będziesz miał jeszcze jakieś wątpliwości - napisz.
        • stoik Do Miriam 13.02.02, 15:56
          Droga Miriam,
          opiekowanie się Tobą byłoby dla mnie cudownym przeżyciem. Niestety brak mi po
          temu sił i środków (niestety), posiadam natomiast pewne skrupuły (również
          niestety). Z tego też powodu pozwolę sobie zarezerwować dla siebie na razie
          posadę WAS (Wirtualny Anioł Stróż) i to nam musi na razie wystarczyć. Na wpływy
          zewnętrzne, jak się już pewnie zorientowałaś, podatny jestem w stopniu
          ograniczonym (stoicyzmem, rzecz jasna).
          Ciepło pozdrawiam
          Stoik
      • krates.8 Ile rąk się chwyciło! 8) 13.02.02, 15:35
        gmatwać czy upraszczać?
        co kto lubi?


    • krates.8 Może czas na podgrupy? 13.02.02, 16:00
      "Przy zestawioeniu treści ich prac okazuje się natychmiast, że istnieje grupa
      zagadnień, prawdopodobnie jakoś związanych, którymi się oni wszyscy zajmowali.
      Są nimi mianowicie:
      1. zagadnienienia poznania (czy możemy poznać prawdę?)
      2. zagadnienia nauki (co nam nauka daje?)
      3. grupa zagadnień ontologicznych (np. zagadnienie powszechników, istnienia
      względnie nieistnienienia mnogości itp.)
      4. zagadnienie psychofizyczne i jemu pokrewne
      5. zagadnienia aksjologiczne:
      - estetyki
      - etyki
      - religii
      6. zagadnienie Absolutu (Bóg, wieczna materia itp.)"

      P.S.
      Tyu! A teraz jak widzisz te fale? 8)
      K.8)

      • tyu Re: Może czas na podgrupy? 13.02.02, 16:09
        krates.8 napisał(a):

        > "Przy zestawioeniu treści ich prac okazuje się natychmiast, że istnieje grupa
        > zagadnień, prawdopodobnie jakoś związanych, którymi się oni wszyscy zajmowali.
        > Są nimi mianowicie:
        > 1. zagadnienienia poznania (czy możemy poznać prawdę?)
        > 2. zagadnienia nauki (co nam nauka daje?)
        > 3. grupa zagadnień ontologicznych (np. zagadnienie powszechników, istnienia
        > względnie nieistnienienia mnogości itp.)
        > 4. zagadnienie psychofizyczne i jemu pokrewne
        > 5. zagadnienia aksjologiczne:
        > - estetyki
        > - etyki
        > - religii
        > 6. zagadnienie Absolutu (Bóg, wieczna materia itp.)"
        >
        > P.S.
        > Tyu! A teraz jak widzisz te fale? 8)
        > K.8)


        Celem, dal którego próbowałem wzniecić tę dyskusję była próba odpowiedzi na
        pytanie 1 - i to ograniczone do poznania CZŁOWIEKA. W różnych sytuacjach i
        różnymi metodami, rzecz jasna, ze szczególnym uwzględnieniem tekstów pisanych.

        Filozofia nauki, spór o uniwersalia itd - gdzież nam maluczkim...

        A fale - są. I to jakie! Choć NIE O TAKIE fale mi chodziło...
        • Gość: krates.8 To ja już będę się hamował powolutku 8) IP: *.delta.com.pl 13.02.02, 17:22
          tyu napisał(a):
          >
          > Celem, dal którego próbowałem wzniecić tę dyskusję była próba odpowiedzi na
          > pytanie 1 - i to ograniczone do poznania CZŁOWIEKA. W różnych sytuacjach i
          > różnymi metodami, rzecz jasna, ze szczególnym uwzględnieniem tekstów pisanych.

          to rzuca trochę światła

          wystarczy teraz rozstrzygnąć:

          1 co to znaczy coś poznać
          1.1 czy można coś poznać
          1.1.1 czy można coś poznać za pośrednictwem tekstów
          1.1.1.1 jakie są warunki poznania za pośrednictwem tekstów
          1.2 co można poznać
          1.2.1 czy można poznać człowieka
          1.2.1.1 jakie są warunki poznanie człowieka
          4.1 co to jest człowiek
          4.2 co to są teksty
          4.2.1 co to są teksty na forum
          4.2.1.1 czy teksty na forum różnią się w czymś istotnym z punktu widzenia 1.1.1.1
          od tekstów w ogóle

          potem sobie poskładać i już
          od czego zaczniemy?
          aha, i jaką metodę przyjmiemy?
          może Ty zaproponuj jakąś bo jak zaczniemy metod szukać to możemy trochę zdryfować

          Pozdrawiam,
          Krates.8)

          P.S. Potem wypadałoby wynik sprawdzić empirycznie ale to może w innym wątku
          k.8)
    • krates.8 Odpowiedź jest w centralnej komnacie. 13.02.02, 23:56
      Kiedy się ją pozna można spokojnie wyjść z labiryntu na świeże powietrze.
      Ja wyłażę. Mam nadzieję, że bawiąc się nie sprawiłem nikomu przyrości.

      Do zobaczenia kiedyś może,
      Krates.8)))
    • Gość: Stoik Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? IP: *.toya.net.pl 14.02.02, 00:54
      Drogi Tyu,
      będę teraz zupełnie szczery. Spośród forumowiczów:
      bardzo lubię i trochę lubię ...............
      bardzo nie lubię i trochę nie lubię ..............
      cenię .......................
      nie cenię .................

      (w miejscu kropek należy wpisać nicki, adresy ip i tym podobne)
      Znacznie ważniejsze jest jednak to, co lubię i cenię oraz to, co mnie
      doprowadza do rozpaczy i powoduje depresję.

      Lubię ciekawe dyskusje i interesujące posty, niezależnie od autorów. Nie lubię
      zamęczania po raz tysięczny tym samym tematem. Nie znoszę, gdy ktoś produkuje
      wątki w tempie jednego na minutę albo też "rozwala" cudze wątki. Lubię kulturę,
      nie znoszę przywalania sobie. Zadziwia mnie, gdy ktoś, za kim nie przepadam lub
      kogo nie cenię napisze coś interesującego. To przynajmniej na jakiś czas
      pozwala mi przewartościować moje opinie. Boli mnie prawie fizycznie, gdy ktoś
      kogo lubię i cenię wdaje się w karczemne awantury. Nie chcę źle myśleć o tych,
      których polubiłem, ale czasem trudno mi uwierzyć, żeby jedna i ta sama osoba
      mogła mieć tyle różnych twarzy.

      Wiem, że jestem tylko ziarenkiem piasku na tym forum, mało aktywnym i
      niekoniecznie mającym rację. Marzy mi się jednak takie forum, na którym mogę
      poznać uroczych, mądrych i dowcipnych ludzi i do tego wiele się nauczyć. Czy
      mam szansę na ziszczenie się tego marzenia?

      • Gość: ??????? W środku nocy..nie tylko do Tyu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.02, 02:23
        przeczytałem jeszcze raz wszystkie posty, od autora począwszy...
        Stoik w ostatniej chwili ciekawie dosyć, ale dla mnie za późno
        wrażenie z całości paskudne mam

        wnioski od młodego nicka takie:

        najważniejsze stało się widoczne dla wielu oczu
        Mag pisała chyba z tydzień temu w innym wątku
        o szpilkach z gracją wpychanych w plecy
        to jak rozmowa na prywatce gdy ktoś głośno nagle parę zdań wypowie
        niby o pogodzie czy przyrodzie i nagle rozumiesz że do
        ciebie to było, tylko ktoś taką formę wybrał, z której wycofać się zawsze..
        "no co ty, ja nie o tobie !" i tylko ty i on wie, jak naprawdę jest

        ujawnię coś swojego, mam 37 wiosen, ale tu w tym wątku poczułem się
        bardzo, bardzo stary czytając to i owo

        nauczka dla młodych ksywek /ja tu/ ale i jeszcze młodszych
        które by tu zajrzały
        broń swojej prywatności jak największego skarbu
        nigdy, przenigdy nie wchodź w żadne relacje, po swojemu czuj i wyraź
        krótkie maile, podziękowania, uznanie albo przygany to wszystko
        dwie czy trzy osoby znają moje imię
        i wystarczy
        pisałem o tym, że tu tak samo jak i w świecie

        nie tylko wątki kwietno-rodzinne omijać potrzeba
        ale chyba i ich autorów, bo może czwarte dno w tym wszystkim
        kto wie czy odpowiedzą na twoją kwestie, pytanie, opinie
        czy też wykorzystają odpowiedź do ciebie by innemu przyłożyć

        albo zmiażdżą cię, z błotem by innemu pokazać
        ja po twojej stronie !, zobacz jak dla ciebie ryja mu obiłem
        taki styl, taka klasa / 1a albo 1 c/

        najważniejsze stało się widoczne dla wielu oczu
        "najważniejsze" dla autorów/autorek wielu wpisów czy popisów
        tylko ja przepraszam niektórych z Państwa bardzo
        qrwa mać
        nikt mnie nawet nie zapytał
        czy jestem tego ciekaw

        a tak, zapomniałem, to wolne forum przecie
        znaczy moja wina że czytałem

        dla mnie wątek skończony jest
        pozostałym miłej zabawy
        może kto co jeszcze odważy się ujawnić
        mi proszę nie odpowiadać

        podpis nieczytelny

        ps. jest tu parę osób które na ten list nie zasłużyły
        bo i nie do nich on jest
        dla nich, nie wymienionych, mój szacunek
        • Gość: # Re: W środku nocy..nie tylko do Tyu<--)reflektorem IP: *.wroclaw.tpnet.pl 14.02.02, 08:33
          Mam inna recepte na zycie a pozylem 20 z nakladem lat wiecej
          - piszesz Pan zalecenie - motto, dla mlodszych:

          -------------------------------------------------------------
          "...broń swojej prywatności jak największego skarbu
          nigdy, przenigdy nie wchodź w żadne relacje, po swojemu czuj i wyraź
          krótkie maile, podziękowania, uznanie albo przygany to wszystko
          dwie czy trzy osoby znają moje imię
          i wystarczy
          pisałem o tym, że tu tak samo jak i w świecie

          nie tylko wątki kwietno-rodzinne omijać potrzeba
          ale chyba i ich autorów, bo może czwarte dno w tym wszystkim
          kto wie czy odpowiedzą na twoją kwestie, pytanie, opinie
          czy też wykorzystają odpowiedź do ciebie by innemu przyłożyć

          albo zmiażdżą cię, z błotem by innemu pokazać
          ja po twojej stronie !, zobacz jak dla ciebie ryja mu obiłem..."
          -----------------------------------------------------------------

          Jest to dla mnie postawa kapitulancka i idealnie spelniajaca
          cel jaki osiagnieto po wielu zakretach i nawrotach w PRL-bis.
          Pisalem tu sto razy o atomizacji spoleczenstwa.

          Budowa demokracji, "spoleczenstwa otwartego", samorzadnosci lokalnej,
          inicjatyw charytatywnych, malych spoleczznosci itd....

          Jak to sie ma do Panskiej recepty. Rozbite na atomy, broniace prywatnosci,
          wyrazajace sie na pokaz opinie, brak pokazanych wlasnym zyciem przykladow
          pozytywnych, sklocanie majacych yen sam dobry cel...

          Ja piszac tu od roku po paru m-cach szkoly schamienia, nie unikam
          wchdzenia do konca w dyskusje z haslowo powtarzajacymi te same
          slogany, majace na celu przywrocenie socjalistycznego wzorca
          niedosciglych autorytetow, rozwiazujacych za glupi narod jego problemy.

          Do tego trzeba wmowic, ze sa geniuszami jak Lenin, Stalin
          czy Hitler. Jedynie sluszne rozwiazania. I te de... I te pe...
          Zaangazowano w to olbrzymie srodki i odzyskano je z nawiazka,
          opanowujac przse, media i niestety jak widac internet.

          "FALE" atakow jakich doznaja pojedyncze osoby - nie anagazujace sie
          nadmiernie w kwietne watki, sa uzgadniane i realizowane.
          Nie metoda odnoszenia sie do argumentow a
    • tyu W ŚRODKU NOCY... 14.02.02, 21:20
      Gość portalu: ??????? napisał(a):

      > przeczytałem jeszcze raz wszystkie posty, od autora począwszy...
      > Stoik w ostatniej chwili ciekawie dosyć, ale dla mnie za późno
      > wrażenie z całości paskudne mam
      >
      > wnioski od młodego nicka takie:
      >
      > najważniejsze stało się widoczne dla wielu oczu
      > Mag pisała chyba z tydzień temu w innym wątku
      > o szpilkach z gracją wpychanych w plecy
      > to jak rozmowa na prywatce gdy ktoś głośno nagle parę zdań wypowie
      > niby o pogodzie czy przyrodzie i nagle rozumiesz że do
      > ciebie to było, tylko ktoś taką formę wybrał, z której wycofać się zawsze..
      > "no co ty, ja nie o tobie !" i tylko ty i on wie, jak naprawdę jest
      >
      > ujawnię coś swojego, mam 37 wiosen, ale tu w tym wątku poczułem się
      > bardzo, bardzo stary czytając to i owo
      >
      > nauczka dla młodych ksywek /ja tu/ ale i jeszcze młodszych
      > które by tu zajrzały
      > broń swojej prywatności jak największego skarbu
      > nigdy, przenigdy nie wchodź w żadne relacje, po swojemu czuj i wyraź
      > krótkie maile, podziękowania, uznanie albo przygany to wszystko
      > dwie czy trzy osoby znają moje imię
      > i wystarczy
      > pisałem o tym, że tu tak samo jak i w świecie
      >
      > nie tylko wątki kwietno-rodzinne omijać potrzeba
      > ale chyba i ich autorów, bo może czwarte dno w tym wszystkim
      > kto wie czy odpowiedzą na twoją kwestie, pytanie, opinie
      > czy też wykorzystają odpowiedź do ciebie by innemu przyłożyć
      >
      > albo zmiażdżą cię, z błotem by innemu pokazać
      > ja po twojej stronie !, zobacz jak dla ciebie ryja mu obiłem
      > taki styl, taka klasa / 1a albo 1 c/
      >
      > najważniejsze stało się widoczne dla wielu oczu
      > "najważniejsze" dla autorów/autorek wielu wpisów czy popisów
      > tylko ja przepraszam niektórych z Państwa bardzo
      > qrwa mać
      > nikt mnie nawet nie zapytał
      > czy jestem tego ciekaw
      >
      > a tak, zapomniałem, to wolne forum przecie
      > znaczy moja wina że czytałem
      >
      > dla mnie wątek skończony jest
      > pozostałym miłej zabawy
      > może kto co jeszcze odważy się ujawnić
      > mi proszę nie odpowiadać
      >
      > podpis nieczytelny
      >
      > ps. jest tu parę osób które na ten list nie zasłużyły
      > bo i nie do nich on jest
      > dla nich, nie wymienionych, mój szacunek




      Było to dobre podsumowanie dyskusji: nie tej, która MIAŁA BYĆ, tylko tej, która
      BYŁA.

      "...broń swojej prywatności jak największego skarbu
      nigdy, przenigdy nie wchodź w żadne relacje..."

      ...bo potem przenigdy nie udowodnisz, że podłość, którą ci zarzucą, nie miała
      miejsca. Zmilczysz - kto milczy, ten nie protestuje, czyli potwierdza zarzut.
      Zechcesz się bronić - sprawa stanie się jeszcze bardziej niesmaczna, a ty
      będziesz współwinowajcą. Przedstawisz dowody - a dowodami mogą być tylko kopie
      prywatnych listów - odpowiesz podłością na podłość.

      Mimo, że nawet tutaj, na Forum, jest wiele śladów świadczących na moją korzyść -
      kto zechce ich szukać? Ilu jeszcze pamięta, co kto pisał miesiąc temu, czy
      trzy?

      Pomijam takie drobiazgi, jak wieczny dylemat dyskutantów z Forum: czy ignorować
      spamy - czy usiłować je zwalczać. Ignoruję i radzę to innym: kolega ma mi za
      złe, że nawołuję do ostracyzmu. Odpowiadam - leją się pomyje.

      Ten wątek zginie, mimo tak rewelacyjnego początku i mimo faktu, że szereg spraw
      nie zostało w nim doprowadzonych do końca. Kto zechce tu jeszcze pisać?

      Jeśli kogoś to interesowało, mógł dziś w TVN w "Rozmowach w toku" posłuchać
      rozmów, które w jakimś sensie można uznać za podsumowanie tego wątku.

      Przepraszam osoby, którym wątek ten dedykowałem. Nie jest ich winą, że stało
      się tak, jak się stało.

      Przepraszam wszystkich, którzy wpisali się tutaj w dobrej wierze.

      Przepraszam, że żyję.

      Bo ŻYJĘ - nie jestem nickiem.

      • Gość: Stoik Najważniejsze jest widoczne dla oczu... IP: 10.0.207.* 15.02.02, 01:27
        Tak, to nie pomyłka: to, co niewidoczne dla oczu jest może ważne, ale tu, na
        forum, ważniejsze jest to, co sami o sobie powiemy. Tu można przez kilka
        miesięcy budować swoją pozycję, uchodzić za osobę interesującą, mądrą, mającą
        coś ciekawego do powiedzenia, a później kilkoma głupimi postami, pisanymi pod
        wpływem zdenerwowania czy rozgoryczenia, szybko to wszystko popsuć. Trudno przy
        tym nie zgodzić się z ???????, mieszanie wirtuala z realem jest niebezpieczne.
        Miałem przyjemność poznać niektórych z tu piszących osobiście. Kilku z nich do
        dziś traktuję jak swoich przyjaciół. Kiedy ktoś, kogo poznałem osobiście i
        szczerze polubiłem, zaczyna coś na forum wyprawiać, to boli mnie to podwójnie.
        Ale cóż, każdy jest kowalem własnego forumowego losu...
        Nie tracę nadziei, że może przez chwilę chociaż forum to wolne będzie
        od "dokopywania" (nie myślę tu oczywiście o kpinie czy sarkazmie, jak też
        ostrym acz nie chamskim traktowaniu adwersarzy).
        Serdecznie wszystkich pozdrawiam,
        Stoik
        • tyu Najważniejsze jest widoczne dla MĄDRYCH oczu... 15.02.02, 08:28
          Gość portalu: Stoik napisał(a):

          > Tak, to nie pomyłka: to, co niewidoczne dla oczu jest może ważne, ale tu, na
          > forum, ważniejsze jest to, co sami o sobie powiemy. Tu można przez kilka
          > miesięcy budować swoją pozycję, uchodzić za osobę interesującą, mądrą, mającą
          > coś ciekawego do powiedzenia, a później kilkoma głupimi postami, pisanymi pod
          > wpływem zdenerwowania czy rozgoryczenia, szybko to wszystko popsuć. Trudno przy
          > tym nie zgodzić się z ???????, mieszanie wirtuala z realem jest niebezpieczne.
          > Miałem przyjemność poznać niektórych z tu piszących osobiście. Kilku z nich do
          > dziś traktuję jak swoich przyjaciół. Kiedy ktoś, kogo poznałem osobiście i
          > szczerze polubiłem, zaczyna coś na forum wyprawiać, to boli mnie to podwójnie.
          > Ale cóż, każdy jest kowalem własnego forumowego losu...
          > Nie tracę nadziei, że może przez chwilę chociaż forum to wolne będzie
          > od "dokopywania" (nie myślę tu oczywiście o kpinie czy sarkazmie, jak też
          > ostrym acz nie chamskim traktowaniu adwersarzy).
          > Serdecznie wszystkich pozdrawiam,
          > Stoik



          Pożegnałem wątek, przeprosiłem gości, którzy przyszli tu w zgoła innym celu, niż
          oglądanie tego, co obejrzeli - a tu nowy gość.

          Witaj Stoiku!
          Mam nadzieję, że uda mi się spełnić WSZYSTKIE Twoje sugestie. A od dziś jeszcze
          bardziej pragnę poznać Cię osobiście...
          Pozdrawiam
          tyu

          • Gość: Scan Mądre oczy i mądre głowy - jest ich co nieco!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.02.02, 09:05
            Przyglądałem się tej dyskusji - jednej z niewielu na poziomie w zalewie
            sieczki i bełkotu na F. Szkoda, że tragarze - nie pierwszy raz zresztą -
            wywalili tutaj swój ładunek, bo i temat ważki sam w sobie i autora wątku
            chetnie się czyta. Nie zrażaj się Tyu - tak to już widać jest na F.od pewnego
            czasu, że jeśli ktoś nie ma nic do powiedzenia - to wali na prawo i lewo, na
            oślep - byle trafić poniżej pasa, nie zwazając na meritum ale i odczucia
            drugiej strony.
            Pozdrawiam Cię serdecznie i 3maj się.
            Scan
            P.S. Pod postem Stoika podpisuję się oburącz.
            • Gość: # Mądre oczy i mądre głowy - jest ich co nieco!!! IP: *.wroclaw.tpnet.pl 15.02.02, 09:22
              Drogi Tyu !

              Taki zwrot mi bezwiednie od razu przyszedl do glowy!
              To tak napisalem.

              Pewnie troche nagrzeszylem na Forum.
              Niejednego obrazilem i niejednemu
              - po reakcjach sadzac - ostro przypalilem jezor.

              Ale czy nie mialem prawa po paru m-cach niewypowiedzianych ran
              zadanych w me ego, ambicje, honor, uczucia i poczatki sklerozy ?

              Odpisywalem przed chwila w mym watku archiwalnym obrazonemu
              na mnie porzadnemu czlowiekowi. Ale majac inny zamierzony cel niz
              nawiazywanie przyjazni - wpadlem w statystyczna mediane kultury
              wypowiedzi.

              I wbrew zamiarom, wbrew absolutnej niezgodzie na cudze poglady,
              polubilem kikoro a moze wiecej a niektorych glosow brakuje mi bardziej niz
              sprawdzonych przyjaciol. Jedno slowo sympatii czy zrozumienia
              przeczytane tu w tej kloace -pulapce mysli i odczuc, wystarczalo mi na trwanie
              paru m-cy, A wiele razy myslalem - DOSC. Za jakie grzechy ?

              Boje sie spytac sam siebie czy to normalne ?
              Nie znam do tej pory nikogo osobiscie z Forum -prawie rok.
              Ciekawe czy smakowal by 1-szy toast ?
            • Gość: perli Spokojnie !!! to tylko awaria!!!! IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 15.02.02, 10:35
              Tak sobie pomyślałam kiedy w sieci usłyszałam milczenie. Gdzie tam ta miłość od
              pierwszego modema okazała się bezlitosna dla mini-budżetu. Trzeba się
              ograniczać, chociaż ograniczona już jestem, a tu trzeba jeszcze..i jeszcze.
              Smutki przeskakują jak impulsy jeszcze jakimś cudem ożywione.
              Smutek bo w wątek sympatyczny i właśnie inpirujący (słowo "buchnięte" z wpisu
              kilka pięter ponad wpisem awariowym) tylko na impulsik można wskoczyć.
              Migiem (374?) pozdrawiam.
              Czy leci z nami pilot????

              pozdrawiam
              perli
              • tyu Może to NAPRAWDĘ tylko awaria ? 15.02.02, 10:50
                Gość portalu: perli napisał(a):

                > Tak sobie pomyślałam kiedy w sieci usłyszałam milczenie. Gdzie tam ta miłość od
                > pierwszego modema okazała się bezlitosna dla mini-budżetu. Trzeba się
                > ograniczać, chociaż ograniczona już jestem, a tu trzeba jeszcze..i jeszcze.
                > Smutki przeskakują jak impulsy jeszcze jakimś cudem ożywione.
                > Smutek bo w wątek sympatyczny i właśnie inpirujący (słowo "buchnięte" z wpisu
                > kilka pięter ponad wpisem awariowym) tylko na impulsik można wskoczyć.
                > Migiem (374?) pozdrawiam.
                > Czy leci z nami pilot????
                >
                > pozdrawiam
                > perli



                Może to nieskromność, jeśli ostatnie pytanie wezmę do siebie, ale leci.
                Tyle, że lot odbywa "z doskoku": real ma swoje prawa...

                Dziękuję za wszystkie dzisiejsze wpisy, NAPRAWDĘ bardzo dla mnie krzepiące.
                Czyżby jednak ten wątek jeszcze nie zatonął?

                Pozdrawiam Was wszystkich.

            • Gość: borsuk Re: Mądre oczy i mądre głowy - jest ich co nieco!!! IP: *.14.vie.surfer.at 16.02.02, 18:53
              Ot co,
              a do tego kiedy przeciwnicy sie juz rozejda, to kibice nadal rzucaja butelkami.
              Szkoda, ze proby znalezienia jakiego porozumienia przychodza ciagle z jdednejk
              strony.
              borsuk

              Gość portalu: Scan napisał(a):

              > Przyglądałem się tej dyskusji - jednej z niewielu na poziomie w zalewie
              > sieczki i bełkotu na F. Szkoda, że tragarze - nie pierwszy raz zresztą -
              > wywalili tutaj swój ładunek, bo i temat ważki sam w sobie i autora wątku
              > chetnie się czyta. Nie zrażaj się Tyu - tak to już widać jest na F.od pewnego
              > czasu, że jeśli ktoś nie ma nic do powiedzenia - to wali na prawo i lewo, na
              > oślep - byle trafić poniżej pasa, nie zwazając na meritum ale i odczucia
              > drugiej strony.
              > Pozdrawiam Cię serdecznie i 3maj się.
              > Scan
              > P.S. Pod postem Stoika podpisuję się oburącz.

        • lady_hawk Juz po boju i bolu. 15.02.02, 14:06
          Gość portalu: Stoik napisał(a):

          > Tak, to nie pomyłka: to, co niewidoczne dla oczu jest może ważne, ale tu, na
          > forum, ważniejsze jest to, co sami o sobie powiemy. Tu można przez kilka
          > miesięcy budować swoją pozycję, uchodzić za osobę interesującą, mądrą, mającą
          > coś ciekawego do powiedzenia, a później kilkoma głupimi postami, pisanymi pod
          > wpływem zdenerwowania czy rozgoryczenia, szybko to wszystko popsuć. Trudno przy
          >
          > tym nie zgodzić się z ???????, mieszanie wirtuala z realem jest niebezpieczne.
          > Miałem przyjemność poznać niektórych z tu piszących osobiście. Kilku z nich do
          > dziś traktuję jak swoich przyjaciół. Kiedy ktoś, kogo poznałem osobiście i
          > szczerze polubiłem, zaczyna coś na forum wyprawiać, to boli mnie to podwójnie.
          > Ale cóż, każdy jest kowalem własnego forumowego losu...
          > Nie tracę nadziei, że może przez chwilę chociaż forum to wolne będzie
          > od "dokopywania" (nie myślę tu oczywiście o kpinie czy sarkazmie, jak też
          > ostrym acz nie chamskim traktowaniu adwersarzy).
          > Serdecznie wszystkich pozdrawiam,
          > Stoik


          Odzywam sie, bo i do mnie piszesz gorzko Stoiku. Trudno mi uderzyc sie w piersi z
          wyznaniem "mea culpa". We mnie czara przepelnila sie w pewnym momencie i nawet
          jesli l-h ma polec, to trudno. Zolnierska to rzecz. I tak sie czuje. Troche
          szkoda, ze do tego doszlo, bo z wiekszoscia osob, ktore poznalam wymienialam
          mysli wlasnie tutaj a nie w privach.
          Dla mnie to tylko dowod, ze swiat nie powinien byc "ziarnisty" czy zbudowany z
          odrebnych ksztaltow, tylko jakby w stanie plynnym - ksztalty przechodza jedne w
          drugie, kolory tez sie mieszaja i trudno oddzielic gdzie jedno sie konczy a
          drugie zaczyna. To taka dywagacja tylko.

          Pozdrawiam wszystkich sympatycznych, lagodnych, zlosliwych, kasliwych acz
          uczciwych.
          M_hawk
          • Gość: # Re: Juz po boju i bolu. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 15.02.02, 14:23
            lady_hawk napisał(a):

            ......o z wiekszoscia osob, ktore poznalam wymienialam
            > mysli wlasnie tutaj a nie w privach.
            > Dla mnie to tylko dowod, ze swiat nie powinien byc "ziarnisty" czy zbudowany z
            > odrebnych ksztaltow, tylko jakby w stanie plynnym - ksztalty przechodza jedne w
            > drugie, kolory tez sie mieszaja i trudno oddzielic gdzie jedno sie konczy a
            > drugie zaczyna. To taka dywagacja tylko.
            >
            > Pozdrawiam wszystkich sympatycznych, lagodnych, zlosliwych, kasliwych acz
            > uczciwych.
            > M_hawk

            Nie bede sie powtarzal:
            Co Cie nie zabije to wzmocni.

            Polubilem Cie za charakter. O pogladach zmilcze.
            Ale "blondynka" - nie jestes.
            Obiecuje sobie dla zdrowia odpuscic polityke
            - ale czy mi sie uda ? Jesli szerokie na c... tory
            przedluzaja za Odre? I tylko jeszcze dwa lata
            jakiej takiej Ojczyzny ?
            Tez chcialbym sie napic ! Jak niegdys po 13-tej.
            • lady_hawk Re: Juz po boju i bolu. 15.02.02, 14:34
              Gość portalu: # napisał(a):

              > lady_hawk napisał(a):
              >
              > ......o z wiekszoscia osob, ktore poznalam wymienialam
              > > mysli wlasnie tutaj a nie w privach.
              > > Dla mnie to tylko dowod, ze swiat nie powinien byc "ziarnisty" czy zbudowa
              > ny z
              > > odrebnych ksztaltow, tylko jakby w stanie plynnym - ksztalty przechodza je
              > dne w
              > > drugie, kolory tez sie mieszaja i trudno oddzielic gdzie jedno sie konczy
              > a
              > > drugie zaczyna. To taka dywagacja tylko.
              > >
              > > Pozdrawiam wszystkich sympatycznych, lagodnych, zlosliwych, kasliwych acz
              > > uczciwych.
              > > M_hawk
              >
              > Nie bede sie powtarzal:
              > Co Cie nie zabije to wzmocni.
              >
              > Polubilem Cie za charakter. O pogladach zmilcze.
              > Ale "blondynka" - nie jestes.
              > Obiecuje sobie dla zdrowia odpuscic polityke
              > - ale czy mi sie uda ? Jesli szerokie na c... tory
              > przedluzaja za Odre? I tylko jeszcze dwa lata
              > jakiej takiej Ojczyzny ?
              > Tez chcialbym sie napic ! Jak niegdys po 13-tej.

              DZieki Haszu!
              A ja Ciebie lubie za zarliwosc uczuc. Co do pogladow, czasem trudno mi zrozumiec
              tok rozumowania ale skoro zawieszasz miedzy nami w tym temacie spory, OK!
              Obiecuje wypic duzego kielicha za Twoje foumowe i nie tylko zdrowie, chociaz to
              plynne w moim pisaniu bylo o zyciu, nie spozywanych cieczach.wink))
              Pozdrawiam, M_hawk
              • Gość: Stoik Do Lady_Hawk i Hasza IP: *.toya.net.pl / 10.0.207.* 16.02.02, 00:27
                Kochani,

                Wasza wymiana postów naprawdę mnie pokrzepiła. Haszu Drogi, lubię Cię za każdym
                razem, kiedy nie piszesz o polityce. Rób to jak najczęściej (to znaczy nie pisz
                o polityce).

                Małgosiu, to prawda, część moich gorzkich słów była i do Ciebie. Ale mnie wcale
                nie zależy, żebyś biła się w piersi (najprzyjemniej zresztą bije się w cudze).
                I nie jest ważne, czyja jest ta culpa. Ważne, co będziesz robiła od dziś, od
                teraz. I wierzę, że jest w Tobie o wiele więcej Lady, niż Jastrzębia.

                Trzymajcie się ciepło,
                Stoik
            • Gość: Scan Re: Juz po boju i bolu, ale po 13.00 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.02.02, 15:38
              #-u, toż to czysta herezja na Twej klawiaturze. Przecież to brzmi jak "komuno
              wróć"!!! Gdzież Twe imponderabilia? smile)
              Pokojowo, bo dość bólu już było w tym wątku.
              Scan

              Gość portalu: # napisał(a):

              "Tez chcialbym sie napic ! Jak niegdys po 13-tej."

          • Gość: Vist¸ Re: Juz po boju i bolu. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 16.02.02, 10:21
            lady_hawk napisał(a):
            > We mnie czara przepelnila sie w pewnym momencie i nawet
            > jesli l-h ma polec, to trudno. Zolnierska to rzecz. I tak sie czuje.


            -
    • andrzejg Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? 15.02.02, 10:11
      Jestem młodszym stażem forumowiczem i bywając tu , czytając teksty
      zacząłem dochodzić do pewnych wniosków i przemyśleń.
      Podsumowałeś mi wszystko.Dzięki.
      Być może uniknę niepotrzebnego motania się w bezsensowne rozmowy.

      Co do nicku: miałem już taką sytuację ,że musiałem przepraszać.
      Było mi tak głupio jakbym tą niegodziwość uczynił w realu.
      Zmiana nicku nic nie da , oznacza ona kompletną porażkę, albo trzeba
      iść w zaparte i bronić idei przeciw sobie , albo się przyznać,
      ewentualnie nic nie odpowiadać i unikać tematu jak ognia.
      Szanujmy swoje nicki jak samych siebie.

      Pozdrawiam Andrzej
      • lady_hawk Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? 15.02.02, 14:42
        andrzejg napisał(a):

        > Jestem młodszym stażem forumowiczem i bywając tu , czytając teksty
        > zacząłem dochodzić do pewnych wniosków i przemyśleń.
        > Podsumowałeś mi wszystko.Dzięki.
        > Być może uniknę niepotrzebnego motania się w bezsensowne rozmowy.
        >
        > Co do nicku: miałem już taką sytuację ,że musiałem przepraszać.
        > Było mi tak głupio jakbym tą niegodziwość uczynił w realu.
        > Zmiana nicku nic nie da , oznacza ona kompletną porażkę, albo trzeba
        > iść w zaparte i bronić idei przeciw sobie , albo się przyznać,
        > ewentualnie nic nie odpowiadać i unikać tematu jak ognia.
        > Szanujmy swoje nicki jak samych siebie.
        >
        > Pozdrawiam Andrzej

        Zabawa forumowa obserwowana z boku inaczej zupelnie wyglada niz gdy jest sie jej
        bohaterem. Nawet bezsensowne z pozoru rozmowy tez maja sens, bo daja
        doswiadczenie.
        Pozdrowienia i nie ustawaj!
        • tyu DO LADY_HAWK - i nie tylko 15.02.02, 16:03
          lady_hawk napisała:

          > andrzejg napisał:
          >
          > > Jestem młodszym stażem forumowiczem i bywając tu , czytając teksty
          > > zacząłem dochodzić do pewnych wniosków i przemyśleń.
          > > Podsumowałeś mi wszystko.Dzięki.
          > > Być może uniknę niepotrzebnego motania się w bezsensowne rozmowy.
          > >
          > > Co do nicku: miałem już taką sytuację ,że musiałem przepraszać.
          > > Było mi tak głupio jakbym tą niegodziwość uczynił w realu.
          > > Zmiana nicku nic nie da , oznacza ona kompletną porażkę, albo trzeba
          > > iść w zaparte i bronić idei przeciw sobie , albo się przyznać,
          > > ewentualnie nic nie odpowiadać i unikać tematu jak ognia.
          > > Szanujmy swoje nicki jak samych siebie.
          > >
          > > Pozdrawiam Andrzej
          >
          > Zabawa forumowa obserwowana z boku inaczej zupelnie wyglada niz gdy jest sie
          > jej bohaterem. Nawet bezsensowne z pozoru rozmowy tez maja sens, bo daja
          > doswiadczenie.
          > Pozdrowienia i nie ustawaj!



          A wcześniej lady_hawk napisała:

          Odzywam sie, bo i do mnie piszesz gorzko Stoiku. Trudno mi uderzyc sie w piersi
          z wyznaniem "mea culpa". We mnie czara przepelnila sie w pewnym momencie i nawet
          jesli l-h ma polec, to trudno. Zolnierska to rzecz. I tak sie czuje. Troche
          szkoda, ze do tego doszlo, bo z wiekszoscia osob, ktore poznalam wymienialam
          mysli wlasnie tutaj a nie w privach.
          Dla mnie to tylko dowod, ze swiat nie powinien byc "ziarnisty" czy zbudowany z
          odrebnych ksztaltow, tylko jakby w stanie plynnym - ksztalty przechodza jedne w
          drugie, kolory tez sie mieszaja i trudno oddzielic gdzie jedno sie konczy a
          drugie zaczyna. To taka dywagacja tylko.

          Pozdrawiam wszystkich sympatycznych, lagodnych, zlosliwych, kasliwych acz
          uczciwych.
          M_hawk



          Jastrzębico!

          Poczwórnie dziękuję za pozdrowienia: jak WSZYSTKICH, to i mnie, a kryteria od
          drugiego do piątego, razem cztery, spełniam, jak sądzę. Może niekiedy spełniam
          selektywnie, nie wszystko na raz, ale jednak. A pierwsze - rzecz gustu i nie do
          oceny "od wewnątrz".

          Nie myśl o "poleganiu". Nie czas, nie miejsce, potrzeba żadna. Jeśli mógłbym Ci
          coś doradzać: bądź tylko tą M(ałgosią) - pod dowolnym nickiem - którą byłaś, a
          którą polubiłem.

          Być "bohaterem zabaw forumowych": mimo wszystko nie życzę, zwłaszcza osobom o
          słabszych nerwach. Znacznie lepiej to wszystko czyta się z zewnątrz, jakby było
          wymyślone. To MY wiemy, że nie jest...

          Twoją niechęć do ODPISYWANIA na privy właśnie poznałem, choć nie popieram...

          A tak w ogóle: choć TEORETYCZNIE jestem przeciwny - pomysł Hasza, podchwycony
          przez Scana z "czymś płynnym", jako środkiem kojącym napięcia, jest do bardzo
          poważnego przemyślenia...

          Pozdrawiam!

          • Gość: Scan Re: DO LADY_HAWK - i nie tylko IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.02.02, 16:34
            Tyu - coś płynnego pod "krupniok" to nie TEORIA. Bo "krupniok" to Wasza
            specjalność, Hanysy!.
            Nie myśleć teoretycznie!
            Nastawiać 1410 na 7miu ziołach? EMPIRYCZNIE sprawdzone.
            Choć zmieszane z "Piastem" Browar W-w może dać dynamit. A może też inny TNT, za
            który Nobla dadzą? Kto wie....
            Ukłony
            Scan

            tyu napisał(a):

            " "czymś płynnym", jako środkiem kojącym napięcia, jest do bardzo
            poważnego przemyślenia..."



            • tyu Do Mazura Scana - i nie tylko 16.02.02, 17:30
              Gość portalu: Scan napisał(a):

              > Tyu - coś płynnego pod "krupniok" to nie TEORIA. Bo "krupniok" to Wasza
              > specjalność, Hanysy!.
              > Nie myśleć teoretycznie!
              > Nastawiać 1410 na 7miu ziołach? EMPIRYCZNIE sprawdzone.
              > Choć zmieszane z "Piastem" Browar W-w może dać dynamit. A może też inny TNT, za
              > który Nobla dadzą? Kto wie....
              > Ukłony
              > Scan
              >
              > tyu napisał(a):
              >
              > " "czymś płynnym", jako środkiem kojącym napięcia, jest do bardzo
              > poważnego przemyślenia..."



              Oj, Scanie!
              Dobra wola Cię ratuje...
              Czymu chopie, pierona, godosz, żech jest Hanys?
              Jo żech jest GOROL!!! Gorol z Altrajchu. Na Ślunsku żyja, ja, po ślunsku umiem
              godoć tyż, ale żech jest Gorol!

              Tylko nie pomyl znowu Gorola z GÓRALEM. Gorol z Altrajchu, to inaczej nie-Ślązak
              urodzony w Zagłębiu Dąbrowskim (taki, jak ja). Co to jest Zagłębie? Czy to Śląsk?
              Nie wiesz?!
              A co wy tam pod Warszawą w ogóle wiecie???
              Ufffff...
              Pozdrawiam!

      • Gość: witekjs Re: Do_____Stoika___i___wszystkich_dobrej _woli___ IP: *.chello.pl 16.02.02, 10:19
        Drogi Stoiku.Dziekuję i bardzo się cieszę ,że odezwałeś się.Twoje milczenie,
        mogliby niektórzy traktować jak przyzwolenie na zachowania urągające podstawom
        współżycia nie tylko w Forum.Wiedziałem,ze tak nie jest.Przez kilka miesięcy
        zdołaliśmy wyrobić sobie zdanie o swoich postawach,które przy wszystkich
        ograniczeniach Forum bliskie jest prawdy.Większość z nas z przykrością odbiera
        to co od wielu miesięcy bezkarnie wyprawiało w tym miejscu kilka osób, w tym
        pretendujących do wrażliwych,delikatnych intelektualistów...
        Zniszczono, jawnie się tym chełpiąc wiele wątków i ponownie zaczęto spokojnie
        niszczyć wątek, który z zainteresowaniem czytali nie tylko "starzy"
        forumowicze.Zapowiadało sie,że wielu z nas po przemyśleniu i przygotowaniu
        napisze ciekawe obserwacje dotyczące wirtualnych spotkań i naszej przygody z
        pisaniem w Forum."Zajęcia praktyczne" ponownie odebrały chęć na jakikolwiek
        udział w forumowych rozmowach.Nie spotykamy sie tutaj aby prowadzić wojny ani
        aby uczyć ludzi dobrego zachowania.Wielokrotnie myślałem o tym jakie to
        straszne,że kilka cynicznych i bezwzględnych osób może zniszczyć praktycznie
        każdą inicjatywę,nie mówiąc o tym jak skutecznie i trwale rozbija się z trudem
        tworzoną atmosferę przyjaznej rozmowy.W świecie wirtualnym wydaje sie to pewnym
        osobom całkowicie bezkarne.Zawsze też znajdą sie tacy,którzy będą je podziwiać,
        wspierać i zachęcać do dalszej "twórczej" aktywności.Takie postawy dość
        skutecznie hamują chęć ewentualnego spotkania się i poznawania w życiu realnym
        jak i udziału w forum.
        Nie wiem co będzie dalej z naszym Forum.Wielu z nas niemało trudu wkładało w to
        aby nasze relacje "ucywilizować".Wydawało sie nawet,ze z pewnym efektem...
        Pozdrawiam Ciebie i wszystkich podobnie odczuwających.
        Witek
        • tyu Do_Stoika,_Witka_i_wszystkich_dobrej _woli___ 16.02.02, 17:19
          Gość portalu: witekjs napisał(a):

          > Drogi Stoiku.Dziekuję i bardzo się cieszę ,że odezwałeś się.Twoje milczenie,
          > mogliby niektórzy traktować jak przyzwolenie na zachowania urągające podstawom
          > współżycia nie tylko w Forum.Wiedziałem,ze tak nie jest.Przez kilka miesięcy
          > zdołaliśmy wyrobić sobie zdanie o swoich postawach,które przy wszystkich
          > ograniczeniach Forum bliskie jest prawdy.Większość z nas z przykrością odbiera
          > to co od wielu miesięcy bezkarnie wyprawiało w tym miejscu kilka osób, w tym
          > pretendujących do wrażliwych,delikatnych intelektualistów...
          > Zniszczono, jawnie się tym chełpiąc wiele wątków i ponownie zaczęto spokojnie
          > niszczyć wątek, który z zainteresowaniem czytali nie tylko "starzy"
          > forumowicze.Zapowiadało sie,że wielu z nas po przemyśleniu i przygotowaniu
          > napisze ciekawe obserwacje dotyczące wirtualnych spotkań i naszej przygody z
          > pisaniem w Forum."Zajęcia praktyczne" ponownie odebrały chęć na jakikolwiek
          > udział w forumowych rozmowach.Nie spotykamy sie tutaj aby prowadzić wojny ani
          > aby uczyć ludzi dobrego zachowania.Wielokrotnie myślałem o tym jakie to
          > straszne,że kilka cynicznych i bezwzględnych osób może zniszczyć praktycznie
          > każdą inicjatywę,nie mówiąc o tym jak skutecznie i trwale rozbija się z trudem
          > tworzoną atmosferę przyjaznej rozmowy.W świecie wirtualnym wydaje sie to pewnym
          > osobom całkowicie bezkarne.Zawsze też znajdą sie tacy,którzy będą je podziwiać,
          > wspierać i zachęcać do dalszej "twórczej" aktywności.Takie postawy dość
          > skutecznie hamują chęć ewentualnego spotkania się i poznawania w życiu realnym
          > jak i udziału w forum.
          > Nie wiem co będzie dalej z naszym Forum.Wielu z nas niemało trudu wkładało w to
          > aby nasze relacje "ucywilizować".Wydawało sie nawet,ze z pewnym efektem...
          > Pozdrawiam Ciebie i wszystkich podobnie odczuwających.
          > Witek



          Drogi Witku!
          Cieszę się, że i TY odezwałeś się ponownie, po kilku dniach. Może coś jednak
          zdziałamy - np. wspólnie ze Stoikiem i kilkoma osobami, które - mimo, że wątek
          ten wygląda obecnie, jak wygląda - nadal zechcą dyskutować na zaproponowany
          temat. Myślę, że UDANA kontynuacja tej dyskusji miałaby bardzo istotne znaczenie:
          stałaby się dowodem, że NIE ZAWSZE zawiść, chamstwo i kabotynizm zwyciężają...

          Krates zostawił intetresujacy, choć lekkim przymrużeniem oka okraszony pomysł.
          Spróbuję go pociągnąć. Może jutro? Dziś sprawy rodzinne uniemożliwiają mi to dość
          skutecznie. Ale nic to! Jutro też jest dzień.

          Pozdrawiam Was obu
          tyu
          • Gość: Miriam Do wszystkich.... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.02, 23:23
            Kochani, wydaje mi się, że podejmując jakąkolwiek dyskusję, powinniśmy jasno
            określić "kanał informacyjny" - medium, poprzez które będziemy się
            porozumiewać. I wybieramy np internet i wszystkie jego dobrodziejstwa. Wtedy Wy
            czytając posty macie jakiś ogląd, który jest CAŁOSCIOWYM. Ale jesli oprócz
            tego, do - raczej nie-porozumienia - używa się łączy TPSA ale w innej niźli
            internet konwencji, doprowadzając do zbędnych i przykrych emocji, a potem to
            przelewa się na forum, bez informacji co, skąd, i kiedy - wtedy może powstać
            złudzenie irracjonalności dyskusji i teoria chaosu święci triumfy.
            Własnie takie zdarzenie miało miejsce i stąd - być może, bo nie Wiecie
            WSZYSTKIEGO - Wasze reakcje - nieprzyjazne. To tylko tytułem drobnego
            wyjaśnienia, na którym kończę.
            Miriam
    • lady_hawk Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? 17.02.02, 00:09
      Chcialam z jakas poezja ale moge tylko:
      Komu bija temu bija,
      mnie nie dzwoni zaden dzwon..

      Pozdrawiam,
      M_hawk

      p.s. ten post, to na dowod dla Hasza, ze obietnice spelnilam.
      karuzela, karuzela....
      o rety! to rzeczywiscie niedziela!
    • Gość: borsuk Na nowa, dobra awanture IP: *.dip.t-dialin.net 17.02.02, 15:08
      Kochani, niekochani, i wogole,

      po dluzszej nieobecnosci zajrzalem znowu do tego watku i stwierdzilem, ze zly
      czas na urlop wybralem.
      Przy komputerze byloby duzo ciekawej.
      Przeczytanie wszystkich postow - 1:27 minut.
      Zrozumienie o co w niektorych chodzi -przwiduje na koniec marca.
      Zrozumienie motywow niektorych kolegow musze chyba odlozyc ad infinitum.

      Lekko zawiedziony, ze sie jednak sytuacja do konca nie wyjasnila, chce oprocz
      serdecznosci dla Carminy i pozdrowien dla Dostojnego Gospodarza, Hiacynta i
      Vista, wyrazic szczegolnie gorace pozdrowienia Kratesowi, ktory podjal sie
      obrony Carminy przede mna i - co ze wstydem przyznaje - slusznie.

      Piszac w pospiechu, nie docenilem znaczenia slow lady_hawk, ktorymi to slowy
      przyznawala racje Carminie w kwestii prywatnosci i przywolywania sojusznikow na
      forum:

      l_h

      "Brakuje Miriam, prawda? A Kasia? Czyz nie bylo z nia milo?"

      Pewnie milo bylo z Kasia. Wprawdzie krag osob, ktorym z Kasia bylo milo, w
      duzym procencie nie pokrywa sie z kregiem osob zaangazowanych w te tutaj
      dyskusje, ale w koncu, dlaczego nie? Tylko - Kasia to bardzo inteligentna
      osoba i stad moje przypuszczenie, ze jej w tym watku nie zobaczymy.

      Co do braku Miriam, to rzeczywiscie brakowalo jej niepokojaca dlugo, ale jak
      juz sie pojawila odetchneli chyba wszyscy.
      Zaprezentowala nam fascynujaca przemiane motyla w dosc nieprzyjemna poczwarke.
      To rzadkie w przyrodzie zjawisko zawdzieczac mozemy prawdopodobnie ponownemu
      pojawienie sie fenomenu "el nino" (chlopak).
      Wyciagniecie szczegolow osobistych bylo szalenie pasjonujace i wzbudzilo we
      mnie nawet chwilowe zainteresowanie , jak wyglada czlowiek wzbudzajacy tyle
      namietnosci

      Tyu nie odczytuj tego prosze jako zachety do przysylania mi Twego zdjecia.
      Co innego moglbys dla mnie zrobic.
      Poswiecilem juz bardzo duzo czasu na znalezienie postu Carminy, w ktorym
      obrazila, ponoc, uczucia lady-hawk.
      Lady_hawk, jako osoba obrazona nie byla w stanie mi pomoc, mimo, ze
      wielokrotnie ja to prosilem.
      Ty, jak piszesz, zaangazowany byles w obrone tej ostatniej, moglbys mi pomoc
      dotrzec do prazrodla konfliktu. Praktycznego znaczenia to nie ma, ale wartosci
      poznawcze moze i dla tego watku.

      Z innych nowosci, interesujace jest, ze juz dwie osoby uzywaja emotikonu -
      :o).
      Poza tym laczy te osoby absolutna odpornosc na rzeczowe argumenty.

      Wskazywaloby to, ze za napomnieniami rodzicow "nie trzymaj otwartej buzi" kryje
      sie cos wiecej niz obawa, ze rozdziawione geba - :o) , sugeruje pewne
      ograniczenia .
      Moze byc tak, ze faktycznie jest przejawem tychze.

      Wielka radoscia dla mnie, wynurzenie sie z oceanicznych odmetow perly jest.
      Wyglada na to, ze oprocz popiskiwania zdezorientowanych nazgulow, dostaniemy
      wreszcie cos konkretnego.
      Witam Cie perla i kita przed Toba zamiatam. Od kapelusza kita rzecz jasna.

      Witekjs. Do kapelusza ktorym zamiotlem przed perla zakladam dla Ciebie ekstra
      kite. Ale czy myslisz, ze samo nawolywanie do rozsadku pomoze?
      Zadroszcze Ci czlowieku wielkiej wiary.

      borsuk
      • witekjs Re: Na nowa, dobra awanture 17.02.02, 16:03
        Gość portalu: borsuk napisał(a):
        ................................................................................
        > Witekjs. Do kapelusza ktorym zamiotlem przed perla zakladam dla Ciebie ekstra
        > kite. Ale czy myslisz, ze samo nawolywanie do rozsadku pomoze?
        > Zadroszcze Ci czlowieku wielkiej wiary.
        >
        > borsuk

        _________________________________________
        Wypada mi chyba podziękować za dwie kity.Pewnie to lepiej niż jedna?
        Na Twoje pytanie mogę odpowiedzieć,że nie myślę.
        Przykro mi trochę człowieku,że mi czegokolwiek zazdrościsz.
        Witek

      • Gość: 8 Re: Na nowa, dobra awanture IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.02, 20:24
        borsucza interpretacja
        a ogólnego zainteresowania
        nie dostrzegłeś przemilczaniem
        zmian w relacjach na forum
        po i dzięki wymianie
        informacji poza
        oczami forumian
        ?

        dznx za pzdr
        pzdr
        k.8

        Gość portalu: borsuk napisał(a):

        (...)

        > Lekko zawiedziony, ze sie jednak sytuacja do konca nie wyjasnila, chce oprocz
        > serdecznosci dla Carminy i pozdrowien dla Dostojnego Gospodarza, Hiacynta i
        > Vista, wyrazic szczegolnie gorace pozdrowienia Kratesowi, ktory podjal sie
        > obrony Carminy przede mna i - co ze wstydem przyznaje - slusznie.
        >
        (...)

        Gość portalu: krates.8 w (3) Oczy zamknięte...) napisał :


        (...)
        Lady_hawko i borsuku!
        Bardzom ciekaw spotkania o którym wspominacie i waszych wrażeń. Czy coś się
        zmieniło po?
        Temat jest delikatny jak Magdalenka. Czemu go nie rozświetlić?
        (...)


        • Gość: borsuk do kratesa IP: *.dip.t-dialin.net 17.02.02, 21:04
          Problem ciekawy niewatpliwie, ale jezeli masz nadzieje dowiedziec sie czegos o
          tajemniczy umowach, konwentyklach, towarzystwach itd., to sie zawiedziesz.
          Nie moge mowic za innych, ale ja przynajmniej sie z niczym takim nie spotkalem.
          Zostalo pare sympatii, mam nadzieje trwalych,
          zostala fascynacja sytuacja, w ktorej z po raz pierwszy widzianymi ludzmi
          rozmawiasz jak ze starymi znajomymi,
          zostala jakby ciensza skora, ktora sprawia, ze ataki z tej strony sa
          bolesniejsze i, ze sie samemu juz tak ostro sie nie atakuje.
          Zamiast sie klocic, obchodzi sie potencjalnego przeciwnika.
          I to jest jedyny efekt, widoczny bezposrednio na forum.
          Ale jak widzisz, tylko tak dlugo, jak dlugo nie idzie o cos istotnego.

          A dziekowalem Ci szczerze.

          borsuk
          • Gość: 8 thnx 8) /no txt IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.02, 22:08
            • Gość: Miriam _____________________niestety, czasami bywa... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.02, 23:18
              Właśnie, rozmawiacie sobie i w rozmowach pada - jak kula w płot - mój nick.
              Powinnam sie własciwie bronić, bo komuś zależało - przeniósł jakiś żal w
              stosunku do mnie z rozmów realnych - na tym, żeby doprowadzić mnie do pasji. I
              dobrze ktoś ten wiedział, co robi, bo na tyle się przed ktosiem otworzyłam -
              nie widzac go na oczy oprócz foto - i wzbudził zaufanie, że wiedział co może
              być powodem poruszającym lawinę. Wiedział, co mnie będzie boleć i w to uderzał.
              Nie chcę dalej sprawy rozwijać, ale w bólu i uczuciu krzywdy, uczuciu wręcz
              osaczenia opiniami wypowiadanymi codziennie na mój temat - złych opinii,
              krytycznych, wreszcie - obraźliwych do czego sam się ktos przyznał i
              odpuściliśmy już sobie - ale zaczal znowu - w takich sytuacjach człowiek nie
              mysli o różach, groszkach. Bat sobie na siebie ukręciłam za bardzo otwierając
              sie do netu, do ludzi.
              Myślę, że mozemy sobie o tym szerzej porozmawiać.

              M.
              • Gość: siedem ładna samokrytyka IP: *.tgory.pik-net.pl 18.02.02, 08:06
                "a nie mówiłem"
                7,00
      • Gość: Perła Re: do Borsuka tu jest IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.02, 01:26
        Witaj Borsuk

        Na urlopie się było? Błogosławieni, którzy wymyślili tę pociechę dla człowieka.
        Ja też śledzę forum od czasu do czasu. Zamiana motyla w poczwarke niemożliwa
        jest. Motyl zawsze motylem bedzie. Ale, ale, wypatrujac jelonka na przykład,
        możesz dostrzec skunksa własnie. bo cóz tu sie dzieje? Otóż mamy na forum
        moralizatora, "opokę" pokrzywdzonych, współczesnego Kantona, no, faceta co to i
        to i tamto... Tyu własnie. Rozdziera szaty, pochyla sie nad tymi którzy
        płaczą... słowem - wspaniały jest. Wątek o przyjaźni netowej założył. Nie znam
        gościa osobiście, ot, parę rozmów telefonicznych i listów na privie. No i tu
        problem jest. Bo poza forum mam do czynienia z agresywnym gościem, absolutnie
        niedyskretnym, włążącym z butami w czyjeś życie, nieznającym pojęcia PRZYJAŹŃ
        właśnie. Bo tak naprawdę nie wierzy w czyjąś przyjaźń, tylko chora wyobraźnia
        podsuwa mu chore urojenia. Nie odróżnia kpiny od rzeczywistości. Jego sprawa to
        jest. Ale tu stara sie przedstawic inaczej i to mnie wkurza własnie. Zapałał do
        mnie nienawiscia. Za co? Bóg jeden wie - lub jego wyobraźnia. A właściwie -
        nie, On wie za co - bo perłą nigdy nie mógł być. Pisze o mnie do RÓŻNYCH
        forumowiczów na priv. Ci do których pisał to znaja ten schemat:
        "Drogi ..."
        Jesteś taki mądry i szlachetny [...]
        Masz moja przyjaźń [...]
        [...]
        Ale ten Perła to:
        - psychopata
        - cham
        - niezrównoważony
        itd.
        [...]

        całuski

        tyu"

        Strzelam ale myślę, że bez pudła. Ci co dostaja od niego listy wiedza o czym
        piszę. I tu uwaga jest. Skoro na privie pisze tak o mnie to istnieje duża
        pewność, że i o samych adresatach tak zacznie pisać. Na privie oczywiście. Taki
        wybryk natury to jest. Zresztą pisanie do niego to tak jabyś ogłoszenie w
        gazecie dał. Moje listy do niego przekazał bez mojej zgody i wiedzy innym
        osobom (sam sie przyznał). Zero dyskrecji. Potrafił wyciągnąc prywatne
        informacje i na forum przemycić. Jego łacina lipna jest. On nawet "kurwa mać"
        nie potrafi powiedzieć naturalnie. A teraz zakłada obłudne wątki i obnosi sie z
        pokrzywdzoną miną. Przyznam, ze dość skutecznie, bo ludzie mu wierzą - lub
        udają, że wierzą. Podobnie jak Witek, który być może fajnym gościem jest. Ale
        Witek zapomniał kiedyś jednej dziewczynie powiedzieć - dziękuję a drugiej -
        przepraszam. I jeszcze obraził się na dodatek. Ja sam kiedys napisałem
        nieszczególny post, ale zreflektowałem się i przeprosiłem Adresatkę. Facet
        powinien umieć wyartykułować swoje żale. Nienawiść na forum? To już żałosne
        jest.
        A to, że nie chcesz widzieć podobizny tegoż bohatera to rozumiem, rozumiem...
        i pozdrawiam
        Perła
        • Gość: borsuk borsuk do Perly IP: *.dip.t-dialin.net 18.02.02, 14:37
          Czesc Perla,
          urlop to jest cos co szybciej mija niz wszystko inne.
          Ale tym razem wlokl sie w nieskonczonosc.
          Zdazylem tylko lekko odparowac atak i musialem zejsc z planszy.
          Ty mnie zrozumiesz, w takiej sytuacji tydzien bez dostepu to tortura.

          Portret psychologiczny tyu przeczytalem z zainteresowaniem.
          Nie wchodze w meritum czy masz racje czy nie.
          Wiem, ze piszesz to co wiesz i czujesz.
          Ale ja musze sie opierac na wlasnych doswiadczeniach z kazdym forumowym
          osobnikiem.
          Jezeli pokrywaja sie z moimi - przytakne, jezeli nie - moge czekac, az sie
          pokryja.
          Albo przedstawic wlasne.

          Napisales:
          "A to, że nie chcesz widzieć podobizny tegoż bohatera to rozumiem, rozumiem..."

          To nie to, ze ja nie chce widziec podobizny tego bohatera.
          Uwazam, ze nie wolno mi jej widziec, tak jak ja rysujesz.
          Inaczej uprawnilbym wszystkich do przyjecia za prawde np. mojego
          psychologicznego portretu naszkicowanego przez Krzysia.
          Tu sie chyba rozumiemy? Jezeli to miales na mysli piszac "rozumiem,rozumiem..."

          Co do Witka, piszesz:

          "Ale Witek zapomniał kiedyś jednej dziewczynie powiedzieć - dziękuję a drugiej -
          przepraszam. I jeszcze obraził się na dodatek."

          Perla, czlowieku, dlaczegos nie napisal tego zdania pare miesiecy temu.
          Moze oszczedzilibysmy sobie paru niepotrzebnych zadym.
          Choc niektore fajne byly.

          Pozdrawiam Cie serdecznie

          borsuk
      • Gość: krzys52 .....BORSUCZEK CHYTRUSEK.....____ :o) IP: *.proxy.aol.com 18.02.02, 05:59
        >>Z innych nowosci, interesujace jest, ze juz dwie osoby uzywaja emotikonu -
        :o).
        Poza tym laczy te osoby absolutna odpornosc na rzeczowe argumenty.
        Wskazywaloby to, ze za napomnieniami rodzicow "nie trzymaj otwartej buzi"
        kryje sie cos wiecej niz obawa, ze rozdziawione geba - :o) , sugeruje pewne
        ograniczenia .
        Moze byc tak, ze faktycznie jest przejawem tychze.>>
        ..
        ..
        .......Borsuku
        ....Nie wiem czy chciales mnie sprowokowac bym tu zajrzal – sam wiesz
        najlepiej – ale skoro juz rzuciles kosci to jestem. Choc na bardzo krotko,
        jako, ze atmosferka nie odpowiada mi jednak. Preferuje wzajemne i chamskie
        oranie po kostkach, i nie tylko, w przepychankach z Luka. Nie wiem jak jemu ale
        mnie swieze powietrze zdecydowanie sluzy lepiej.
        ....Po przeczytaniu otwierajacego posta wiedzialem, ze poruszonym tematem
        raczej zainteresowany nie bede (o mozliwosci wejscia na watek nawet nie
        wspominam) – nie sledzilem polemiki w zwiazku z powyzszym. Gdy zajrzalem
        powtornie w oczy rzucilo sie gromkie haslo “Krajobraz Po Bitwie? To Sie Jeszcze
        Okaze!”, po czym przekonalem sie, ze cos sie zle dzieje. Z uwagi na kilka
        interesujacych stwierdzen Tyu wrzucilem propozycje, ktora wydala mi sie ciekawa
        (“Oj, Tyu, Tyu___:o)” )Nie spotkala sie z zainteresowaniem – no coz, nie
        musiala. Nie mam pretensji. A przy okazji, jest to historia mojego
        niezauwazonego pobytu na w tym watku.
        ..
        ....Poniewaz dostrzegles mnie Borsuku to podziele sie z Toba moimi
        spostrzezeniami (nie tylko) na temat Twoich obserwacji.
        Zatem w “mince” ktorej uzywam od dawna, a ktora najwyrazniej drazni
        Ciebie “ :o) “srodkowy znaczek “ o “ nie reprezentuje “buzki” czy “geby” lecz
        nos, ewentualnie nochal – gdy jest to duze “O”. Co, zauwaz, swiadczy jednak o
        Twoich ograniczeniach. A musza byc niemale skoro czegos tak oczywistego nie
        potrafisz wychwycic. Krotko mowiac nazbyt dowcipny chciales byc - i nie wyszlo.
        ....Nie zebym ja nie mial ograniczen – alez mam. Jak najbardziej. Na przyklad
        nie potrafilbym uzywac kilku (znanych powszechnie oraz nieznanych) nickow – co
        jest niewatpliwym moim ograniczeniem. Do jednego tylko. Lub tez nigdy nie
        opanuje sztuki ukrywania swoich pogladow w tzw. “waznych tematach”, a juz
        zwlaszcza bedac uczestnikiem odnosnych watkow. Czyli ograniczenie kolejne. Albo
        mam problemy w budowaniu dwuznacznych stwierdzen utrudniajacych dotknietej
        osobie artykulacje pretensji, ktore wiadomo – trafia w proznie. Glownie z
        powodu wrodzonego obrzydu do takich zabaw, ale niemniej – ograniczenie
        nastepne. Bys nie mial watpliwosci – to wlasnie Ty nie masz wymienionych
        ograniczen. Dla mnie jestes zwykly manipulant i szuja ktory w realu nie
        zagrzalby w moim towarzystwie pieciu minut. Nie lubie dyskomfortu ciaglych obaw
        o wlasne plecy. Takze jesli wbijanie nozy w plecy traktujesz jako rozrywke; gdy
        znajdujesz w tym jakas podniete.
        ....Wdepnalem w te wasza rewie manipulantow (na szczescie nie samych)
        najzupelniej przypadkowo, choc nie po raz pierwszy. Zorientowany zatem jestem,
        ze nie jest to oryginalna awantura, choc, oczywiscie, do stopnia wtajemniczenia
        bezposrednich zainteresowanych duzo mi brakuje. Niemniej gdybym mial obstawiac
        zaklady o czyjkolwiek udzial w tych zakulisowych umowach i swinstewkach – caly
        swoj portfel postawilbym na Ciebie. Ty masz to w naturze, Borsuku. Ty, po
        prostu, nie przepuscilbys okazji dolaczenia (chociaz) do podkrecania sprezynki.
        To jest Twoja gra. Dziesiec nickow, zadnej twarzy bo ta dobrotliwa to tez
        maseczka - tu szpileczka a tam podlozenie nogi. (czy na innych forach - a
        przeciez musza byc i jakies wymierne korzysci – takze pozyskales sobie
        przyjaciol dla spotkan w realu? )
        ....Do tego zderzania musialo dojsc. Tak jak kilka miesiecy temu doszlo do
        pierwszego mojego spiecia z Toba. Powodow jest wiele i jeszcze wiecej osob
        ktore mnie tu nie cierpia. Wlasnie z powodu owych powodow. Co jest jak
        najbardziej OK, przy czym swiadom bylem niecheci do mnie, jeszcze zanim
        wyslalem kilka lat temu pierwszy ze swych “paszkwili” na F. WP. Nie mam wiec do
        nikogo!! najmniejszego zalu, za powyzsze, a takze za jakiekolwiek napady. Takze
        do Ciebie. To jest moja gra. Moje koszty.
        ....Jednakze ja mam takze ograniczenia ktore czasem nie pozwalaja mi przejsc
        obojetnie obok indywiduuw jak Ty – sliskich. No coz, zbyt zaufales swego czasu
        swoim zdolnosciom manipulowania klientami, i wykolegowywania ich. A gorzej
        trafic nie mogles chyba.
        ....Wlasnie miales okazje przekonac sie, ze nie ma watku na ktory nie wejde
        jesli tylko takie bedzie moje zyczenie. Jesli tego wlasnie chciales to mam
        nadzieje, iz masz sie z pyszna, a przygodni swiadkowie takze cos skorzystali.
        ..
        ....K.P.
        ..
        PS....Przy okazji! Chcialbym poprosic Pana z ktorym wymienilem swego czasu
        jeden e-mail – objasniajac przy okazji, ze absolutnie!! nie jestem
        zainteresowany wymiana prywatnej (niejawnej) korespondencji – by postaral sie o
        niewysylanie do mnie zadnej!! korespondencji. Nie tylko takiej z zalacznikami
        na 760kB (by uniknac niezdrowych posadzen -to NIE byl Tyu ).
        ..
        Mam nadzieje, ze nie "popsulem" tego watku - surprised)
        • Gość: # CHYTRUSEK.....____ :o) IP: *.wroclaw.tpnet.pl 18.02.02, 07:54
          Nooo... ufffff...

          Zmilcze - wykorzystujac okazje chwilowej -
          ale na mily Bog PIERWSZEJ dla mnie, przerwy w bojach.

          Nalezala mi sie, w moim wieku, od dawna taka chwila.

          I gratka, jaka byl niewatpliwie toast z grozna L_H (o tej samej porze -
          przyzwoitej!!!) - poglebiajac pokutny nastroj - i jednoczesnie
          obserwujac zwiastuny tegoz u innych .... co tu ukrywac grzesznikow.

          Odwroccie tylko lunety w druga strone i zapalki w oczach
          innych zamienia sie w Belki we wlasnych.

          ' Nie zawsze nieudany spisek zamienia sie w przymierze.
          A sledzac losy roznych rewolucji - nigdy !!!!!

          A rewolucje - jak wiadomo - nie przygowtowuje sie oficjalnie !!!!!

          Pozdrawiam wszystkich w euforii relaksu przed nastepnymi.
          P.S.
          Jest to chyba PRZELOMOWA CHWILA - juz nigdy forum nie bedzie takie samo !!!!

          Jest teraz najlepszy czas na refleksje.
        • Gość: borsuk Do Krzysia i wszystkich, ale to wszystkich IP: *.dip.t-dialin.net 18.02.02, 15:14
          Gość portalu: krzys52 napisał(a):

          > ....Nie wiem czy chciales mnie sprowokowac bym tu zajrzal – sam wiesz
          > najlepiej – ale skoro juz rzuciles kosci to jestem.

          Nie chcialem Cie prowokowac. Wiedzialem ze przyjdziesz.
          Ty i tak zawsze i wszedzie wlazisz.

          Ale nie o to chodzi.
          Powod dla ktorego Ci tu wogole odpowiadam to oszczerstwo jakiego sie dopuszczasz.

          Piszesz:
          > Na przyklad nie potrafilbym uzywac kilku (znanych powszechnie oraz nieznanych)
          > nickow...
          > To jest Twoja gra. Dziesiec nickow, zadnej twarzy bo ta dobrotliwa to tez
          > maseczka - tu szpileczka a tam podlozenie nogi....

          Od poczatku pobytu na forum uzywam jednego nicka "borsuk". Na poczatku pisalem go
          przemiennie z duzej lub malej litery, ale mniej wiecej od lata ubieglego roku
          pisze go zawsze mala litera.
          Wystapilem raz tylko i tylko w jednym watku pod nickiem "KOT", nie dlatego, zeby
          sie ukrywac, tylko dlatego, ze wymagal tego gag, jak mi sie wydaje przez
          uczestnikow zabawy dobrze przyjety. Nie sadze, zeby ktos mial wtedy problemy z
          rozpoznaniem mojej tozsamosci.

          I dalej:

          >....Przy okazji! Chcialbym poprosic Pana z ktorym wymienilem swego czasu
          > jeden e-mail – objasniajac przy okazji, ze absolutnie!! nie jestem
          > zainteresowany wymiana prywatnej (niejawnej) korespondencji – by postaral
          > sie o niewysylanie do mnie zadnej!! korespondencji. Nie tylko takiej z
          >zalacznikami na 760kB (by uniknac niezdrowych posadzen -to NIE byl Tyu ).

          Czy chcesz w ten sposob zasugerowac, ze to ja do Ciebie pisalem.
          Chcialbys, ale nie doczekanie. Moj krag prywatnych korespondentow jest scisle
          ograniczony i taki ma tez zostac. Dla Ciebie miejsca tam nie ma.
          Czy juz naprawde nie stac Cie na nic wiecej tylko pomowienia i insynuacje?

          Natomiast dziekuje Ci za nowa wiazke inwektyw jaka poslales w moim kierunku.
          Jedno z Twoich ograniczen polega na tym, ze dotad nie zauwazyles, ze je
          kolekcjonuje i ciagle sprawiasz mi nowa przyjemnosc.

          O moj dowcip sie nie martw, zawsze potrafie wymyslec jakies zdanko, ktore
          sprowokuje Cie do walenia dwie godziny orczykiem w klawiature.

          Gdybys mnie zaczal raptem chwalic, to bylby dla mnie znak, ze sie powaznie musze
          nad soba zastanowic.

          Pozdrowienia
          takze dla pieknego Oregonu

          borsuk
          • krzys52 do BORSUCZKA CHYTRUSKA________:O) 19.02.02, 02:52
            Gość portalu: borsuk napisał(a):

            > >....Przy okazji! Chcialbym poprosic Pana z ktorym wymienilem swego czasu
            > > jeden e-mail – objasniajac przy okazji, ze absolutnie!! nie jestem
            > > zainteresowany wymiana prywatnej (niejawnej) korespondencji – by pos
            > taral sie o niewysylanie do mnie zadnej!! korespondencji. Nie tylko takiej z
            > >zalacznikami na 760kB (by uniknac niezdrowych posadzen -to NIE byl Tyu ).
            >
            >B.
            > Czy chcesz w ten sposob zasugerowac, ze to ja do Ciebie pisalem.
            > Chcialbys, ale nie doczekanie. Moj krag prywatnych korespondentow jest scisle
            > ograniczony i taki ma tez zostac. Dla Ciebie miejsca tam nie ma.
            > Czy juz naprawde nie stac Cie na nic wiecej tylko pomowienia i insynuacje?
            ..
            ....
            ..K.P.
            Gdybys to Ty wyslal do mnie ow e-mail i pozniej udawal, ze o niczym nie wiesz -
            napisalbym Ci to wprost, w tym samym liscie. Nie mam powodow by Ciebie oszczedzac
            (adresat jest mi znany, ale mam nadzieje, ze jednak przestal palac do mnie tym
            dziwnym uczuciem, wiec uznaje sprawe za zamknieta - mam nadzieje).
            ..
            ....
            ..B.
            > Natomiast dziekuje Ci za nowa wiazke inwektyw jaka poslales w moim kierunku.
            > Jedno z Twoich ograniczen polega na tym, ze dotad nie zauwazyles, ze je
            > kolekcjonuje i ciagle sprawiasz mi nowa przyjemnosc.
            ..
            ....
            ..K.P.
            Z Twojej odpowiedzi wnioskuje, ze jeszcze niejedna Cie czeka.
            ..
            ....
            ..B.
            > O moj dowcip sie nie martw, zawsze potrafie wymyslec jakies zdanko, ktore
            > sprowokuje Cie do walenia dwie godziny orczykiem w klawiature.
            ..
            ....
            ..K.P
            Wlasnie z powodu tych "zdanek".
            ..
            ....
            ..
            > Gdybys mnie zaczal raptem chwalic, to bylby dla mnie znak, ze sie powaznie musz
            > e nad soba zastanowic.
            ..
            ....
            ..K.P.
            Nie rozsmieszaj mnie.
            ..
            ....
            ..
            I to by chyba bylo zakonczenie mojej bytnosci na tym slicznym watku. surprised)
            ..
            K.P.



    • Gość: tete Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 18.02.02, 10:24
      Tyu, dopiero dzisiaj przeczytałam WSZYSTKIE posty w Twoim wątku. Boże broń nie
      skomentuję - choć korci ...

      Najpierw bałam się z Tobą dyskutować, potem spierałam się bez opamiętania a
      później - zawarliśmy pakt "ciasteczkowy". Cóż się okazało ? Że pomimo różnic -
      można rozmawiać, lubić się - witać przyjaźnie - obdarowywać ciepłym słowem ...

      Intencje - zdarza się - bywają źle zrozumiane... W virtualu łatwo to naprawić -
      w realu znacznie trudniej.

      Przyjmujemy konwencję, zasady. Niektórzy je łamią. Konsekwencje ? Bywają
      bolesne - choć w realu bolą bardziej.

      Im więcej emocji - tym bardziej "odsłaniamy się". Możemy w ten sposób bardziej
      się zbliżyć - ale też narażamy się na czyjąś drwinę, szpilę, pecynę błota ... W
      końcu - jest to rozmowa na forum. O tym w zacietrzewieniu - bywa - zapominamy
      (ja także !!!). I jest jak w realu : drwina bliskiej osoby bardziej boli.

      Jasne, że można uciec. Nie wchodzić na forum. Ale jeśli właśnie na forum
      zdarzyło się coś - co było emocjonalnie ważne - i tak jest w nas. Tkwi. W realu
      także w różny sposób uciekamy od trudnych sytuacji. Ale jest to trudniejsze niż
      "nie wejść na forum".

      Myślę, że to z czym przychodzimy na forum - wraca do nas. To - czego oczekujemy
      - otrzymujemy. W realu jest podobnie. Ale trudniej.

      pozdrawiam Cię serdecznie, smile)tete

      • Gość: # Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 18.02.02, 12:32
        I paradoksalnie w realu bysmy sie nie dowiedzieli
        "who is who" - za tak latwo...

        Cos sie zmienilo od tego watku.
        Nalezala sie taka nauczka wielu forumowiczom
        od dawna. A pierwsze pol roku w 2001, mnie nie rozumiano,
        choc czytano - nawolywalem wtedy, wystrzegajac sie inwektyw,
        by sie szanowac a atakowac poglady.
        Na argumenty. Argumentem jedynym byl Gross !!!!!!!!!!!!!!
        Niestety.
        Od tego sie zaczelo....
        • Gość: tete do #-a IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 18.02.02, 14:04
          Gość portalu: # napisał(a):

          > I paradoksalnie w realu bysmy sie nie dowiedzieli
          > "who is who" - za tak latwo...

          To prawda. Krygowanie się, uprzejmości, bo może nie wypada, bo jest niezgodne z
          poprawnością itd.

          >
          > Cos sie zmienilo od tego watku.
          > Nalezala sie taka nauczka wielu forumowiczom
          > od dawna. A pierwsze pol roku w 2001, mnie nie rozumiano,
          > choc czytano - nawolywalem wtedy, wystrzegajac sie inwektyw,
          > by sie szanowac a atakowac poglady.
          > Na argumenty. Argumentem jedynym byl Gross !!!!!!!!!!!!!!
          > Niestety.
          > Od tego sie zaczelo....

          Z inwektywami łatwiej niż z argumentami. W emocjach szczególnie. Dlatego tak
          cenię forumowiczów, którzy okazują sobie nawzajem szacunek.
          Ale problemem są nie tylko inwektywy. Zimna złośliwość bywa bardziej okrutna niż
          rzucony ze złością epitet.

          pozdrawiam, smile)tete
          • bykk Re: do Borsuka 18.02.02, 15:36
            Hej Borsuk! Dawno Cię nie "widziałem"!
            Powiedz mi tylko jedno: dlaczego tłumaczysz to co jest dla każdego normalnego
            forumowicza oczywiste,temu kretynowi52?
            Przecie to kretyn,więc i tak nie pojmie! Ktoś mu wysyła coś? hahahahahaha!
            Chyba,że gówno jakie,bo on się tym zajmuje na forum!
            To taka forumowa k52!
            pozdrawiam Cię
            hej!
            • Gość: borsuk hallo bykku IP: *.dip.t-dialin.net 18.02.02, 15:59
              Czesc, Krzys mi moze wymyslac ile mu sie zywnie podoba.
              Gdyby przestal, bylbym zaniepokojony.
              Na oszczerstwo reaguje tylko alergicznie.
              pozdrawiam

              borsuk
              • tyu BEZ (OBY!) NOWEJ AWANTURY - DO BORSUKA 18.02.02, 16:15
                Borsuku!

                Zgodnie z Twym życzeniem - nie zamieszczam tu mego konterfektu, choć wciąż
                stawia nas to w sytuacji nierównoprawnej: ja od czasu Zjazdu Twój konterfekt
                znam. Nie będzie to zgodne z moją "linią obrony" internetu, jako źródła
                poznania człowieka, ale m.in.znajomość Twojej twarzy pomaga mi w zdecydowanym
                odrzuceniu sugestii Krzysia52 pod Twoim adresem.

                Zaspokajając Twą ciekawość - i tylko po to, bo myślę, że do sprawy nie ma sensu
                wracać - wskazuję miejsce, w którym występowały kwestionowane przeze mnie uwagi
                Carminy pod adresem Lady Hawk. Chodzi mi głównie o wymianę zdań między Carminą
                a Lady Hawk z 22.11.2001 w wątku "w korzeniach starego debu". Są tam też uwagi
                różnych osób z tego samego dnia, w tym moje, o postępowaniu Carminy, Lady Hawk
                i Miriam - istotne DLA MNIE, w związku z rozwojem sytuacji w TYM wątku.

                Inne kwestie, wiążące - nawet jeśli wbrew Twej woli - Twoją i moją osobę. W
                liście otwartym (bo zamieszczonym w internecie w miejscu ogólnie dostępnym) do
                Ciebie znalazłem insynuacje, że kogoś tam w privach szkaluję itp. Bezsens, choć
                udowodnić tego oczywiście nie jestem w stanie. Przesłanki, że to bezsens, są
                następujące:
                1. To, co sądzę o autorze tego tekstu, wykrzyczałem parę razy publicznie, np. w
                trzech postach z 24 i 25.11.2001 w wątku „Hiacyncie,czy przetrwałeś?Herbatka
                w.........” i nie widzę sensu, by powtarzać to x razy w privach. Opinie tam
                wyrażone, poza jedną o włamaniu - podtrzymuję. Osobom ciekawym szczegółów
                proponuję właśnie lekturę Forum, nie privy - to w zupełności wystarczy.

                2. Nie widzę sensu przekonywania przekonanych. Większość moich korespondentów
                sama mi napisała, że ufają mi, że (to cytat) "ktoś, kto chciał na mnie napluć,
                plunął pod wiatr"... Z paroma innymi osobami rozmawiam NADAL - co też świadczy
                o ich zaufaniu. Im wszystkim pozostawiam ocenę treści i stylu moich emaili.
                Opinie publiczne mile widziane.

                W odpowiedzi piszesz Borsuku: "Wiem, że piszesz to co WIESZ i czujesz." Szkopuł
                w tym, że on NIE WIE i wiedzieć NIE CHCE. Prawda o tyu: uczciwym i lojalnym,
                byłaby dla niego zbyt niewygodna - nie byłoby pretekstów do niszczenia wątków
                itp "żartów" na jego poziomie.

                Pozdrawiam Cię.

                • Gość: borsuk Re: BEZ (OBY!) NOWEJ AWANTURY - DO BORSUKA IP: *.dip.t-dialin.net 18.02.02, 16:57
                  Hallo tyu,
                  jest takie piekne i jedrne przyslowie: "Prawda jest jak dupa, kazdy siedzi na
                  swojej".
                  Ty siedzisz na swojej prawdzie o Perle.
                  Na swojej prawdzie o Tobie siedzi Perla.
                  A jezeli ja zakwestionuje ktoras z tych Waszych prawd, bede musial imputowac
                  temu komus nieuczciwosc.
                  A temu sprzeciwia znow prawda o Was obu, na ktorej ja siedze.
                  Poniewaz nie spotkalem sie z przejawem nieuczciwosci ze strony zadnego z Was,
                  musze przyjac takie zarzuty jako prawde osobista piszacego.
                  Jezeli sie z takim przejawem spotkam, wtedy bede mogl powiedziec
                  drugiemu: "miales racje". Ale tylko wtedy.
                  Zarzuty takie sa interesujace jedynie jako odzwierciedlajace relacje miedzy
                  stronami.

                  Dzieki za wskazowke co do urazenia uczuc l_h. Ale mnie chodzi o wydarzenie duzo
                  wczesniejsze. To o oczym piszesz bylo przeciez po rozwaleniu piwnicy i nerwy
                  byly napiete jak postronki. Wystarczyla byle iskra. Ktorej zreszta dostarczyl o
                  ile pamietam Perla.

                  Ja ciagle jestem zainteresowany tym pierwszym starciem (big bang).

                  pozdrawiam Cie
                  borsuk

                  • Gość: Perła Re: do tyu jest IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.02, 17:25
                    Witaj tyu

                    Jak widzisz mnie stać aby do Ciebie zwracać się bezpośrednio. Bo dla mnie
                    uczucie nienawiści obce jest. Na wstępie gratuluję biegłej znajomości forum.
                    Powinieneś do każdego postu odnośników używać - tak jak do bibliografii to
                    jest. Widzę Cię tyu jako proroka co to z kompem stoi i mówi: "czytaj FORUM, tam
                    wszystko napisane jest". Piszesz o sobie żeś lojalny i uczyciwy jest. No, to
                    chwała Panu. Moje zdanie widać subiektywne jest. Ale, ale, takie pytanie mam.
                    Czy uważasz, że człowiek przekazujący moje listy innym uczciwy jest? A przecież
                    tak Ty zrobiłeś. Zaprzecz, że tego nie zrobiłeś - proszę, zaprzecz. A po
                    drugie - zaprzecz, ze nigdy na privie nie pisałeś o mnie w sposób obraźliwy. No
                    zaprzecz, ze nie nazywałeś mnie na PRIVACH niezrównoważonym chamem, psychopatą
                    itp. No - zaprzecz!!! Tylko uważaj - bo jak to zrobisz a przeczytają te osoby
                    do których tak pisałeś to możesz paru przyjaciół stracić.

                    Piszesz:
                    ***Większość moich korespondentów
                    sama mi napisała, że ufają mi, że (to cytat) "ktoś, kto chciał na mnie napluć,
                    plunął pod wiatr"...***

                    I to właśnie świństwo jest. Privowe skurwysyństwo odstawiacie tu. Dlaczego te
                    osoby nie napiszą tego tu właśnie, tylko na privie kryją się jak szczury.
                    Forumowe szczury to są.
                    Oskarżenie o włamanie cofnąłeś rzeczywiście, zapomniałeś przeprosić, ale ja nie
                    taki wymagajacy jestem.
                    I nie wiem jak Cię przekonać, że ani Ciebie ani nikogo tu za wroga nie mam.

                    Perła

                    ps. Czy jako biegły sądowy w sprawch forum możesz mi wytłumaczyć termin -
                    "zniszczyć watek" ?
                    • bykk Re: do Perełki 18.02.02, 17:55
                      Witaj Parła!!!
                      Nareszcie zaczynasz częściej stukać,ale to jeszcze nie to!
                      Ja tu wątki zakładam,wołam "wórć" a Ty co śpisz?
                      Perła,to taka prośba do Ciebie jest.
                      Mam flaszeczkę czegoś dobrego i jak luknie Tyu,to może tak po jednym?
                      Co ty na to? Nie lepsze to niż "ból zęba"?
                      pozdrawiam serdecznie
                      hej!
                  • tyu PONOWNIE DO BORSUKA 18.02.02, 17:51
                    Rozumiem Cię, Borsuku.
                    I szanuję za uczciwe postawienie sprawy.
                    • bykk Re: Panowie! ona już otwarta stoi! 18.02.02, 18:20
                      Perła,Tyu,Borsuk(i ci co są obecni) siadać proszę na ławeczce!
                      Właśnie otworzyłem flaszeczkę i czekam,czekam,czekam......
                      Przybywajcie i po jednym wychylajcie!
                      pozdrawiam Was
                      hej!
                      • Gość: borsuk nie moze wietrzec IP: *.dip.t-dialin.net 18.02.02, 18:50
                        bykku,
                        wpadam, przepijam po duzej lampie do kazdego z was.
                        Mam nadzieje ze tyu i Perla pojda za moim przykladem.
                        A moze cud sie stanie i.....
                        nie masz bykku czegos dla pan?
                        Ja narazie musze znow leciec.

                        pozdro

                        borsuk
                        • Gość: tete Wartko pili, żwawo jedli ... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.02, 19:59
                          Borsuku !
                          a mnie się podobało w szczególności "prawda jest jak dupa ...". Płonę nadzieją,
                          że rozwiniesz to kiedyś w traktat. Jeśli przyjmuję czyjeś argumenty - oznacza
                          to, że nadal siedzę na swojej - czy już na cudzej ? I czy można siedzieć na
                          kilku ? "Mam cię w prawdzie" - brzmiałoby mniej lekceważąco ... Ale już "prawda
                          Jasiu karuzela" - wprowadzałoby w błąd, podobnie jak gadanie o "prawdzie
                          Maryni" ... Stosowane zamiennie "półprawdy" przydałyby pieprznego posmaku
                          nudnym dywagacjom a przeczenie "nieprawda" mogłoby doprowadzić do
                          konsternacji...

                          beczki śledzi, beczki ogórków, beczki piwa i beczki śmiechu, Borsuku smile)tete

                          • tyu Za co by tu wznieść... 18.02.02, 20:47
                            Bykku Przeeemiły!

                            CIEBIE nie jestem w stanie nie zauważać!
                            Tylko - czy Ty aby nie porywasz się z motyką na Słońce?! Myślę, że tak.
                            Znam to uczucie - jest para osób: pan i pani, albo pani i pani albo pani i inna
                            pani... i ja ich WSZYSTKICH lubię!
                            A oni siebie wzajemnie - nie.
                            I - nie ma na to siły.

                            Bykku!
                            Wiesz z zapisów, co nie od dziś sądzę o Perle i co on sądzi o mnie. I nie
                            sądzę, żeby to sądzenie przeminęło. Mniejsza nawet o prawdy i d... - ta
                            wzajemna antypatia to fakt. A jeśli ktoś powie, że jest inaczej - skłamie.

                            Co robić?
                            Widzę jedno, jedyne rozwiązanie - i chcę je stosować. Totally ignore. W OBIE
                            STRONY. I - każdy w SWOIM wątku - spróbujmy "pięknie się różnić", nie psując
                            atmosfery Forum. Kto lubi przestawiać przecinki w lichych łacińskich
                            wierszydłach - proszę bardzo. Kto lubi niszczyć przeciwnika ogniem i mieczem -
                            proszę bardzo, o ile oczywiście przeciwnik zezwoli. Inni - pójdą tam, gdzie
                            zechcą. Tyle - i to mogę SZCZERZE zaproponować.

                            Zatem - jeśli zechciałbyś zezwolić na taki toast: za spokój i brak agresji na
                            Forum...
                            A za zdrowie naszych Przemiłych Pań - oczywiście w pierwszej kolejności.
                            I niech nam łagodzą obyczaje, bo dziś jest to nam szczególnie potrzebne.
                            tyu
                            • Gość: Perła Re: do bykka jest IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.02, 22:05
                              Bykku Drogi
                              Mistrzem jesteś. W wątku stworzyłeś podwątek właśnie. I do tego o mocnym
                              uderzeniu. Jak mnie zapraszają to nie odmawiam. Niektórzy mają taką
                              maksymę: "wypij ze mną a powiem ci kim jesteś". Czyżby dlatego Tyu wypić boi
                              się?

                              pozdrawiam serdecznie
                              Perła

                              ps. a tak między nami, czy nie sadzisz, ze ingnore na forum to dość primitywna
                              forma jest? A moze wygodna jest? Aby nie odpowiadać na niewygodne pytania
                              właśnie.
                              Przestań się bać tyu, przestań się bać wreszcie!
                              • Gość: Vist¸ __Borsuk__Bykk__Perła__Tyu__ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.02.02, 00:31

                                Cześć Bykku smile

                                Do Twojej flaszki swą tu dostawiam smile)

                                Hhhhu... o.k. jest smile

                                Panowie częstuję, zapraszam .... po szklaneczce Metaxy / to lubię wink/

                                Kobiety ? / sorry, potem /

                                Proszę ! Po jednej smile)

                                A teraz... czujecie zapach winogron spod Salonik ? Mh.....
                                O.K. ....
                                I tak trochę do rzeczy...
                                Nie wiem co z Wami było...
                                Ale nie szczypcie się tu jak baby.
                                Jest Forum, to pisać trzeba.
                                A jak pisać zaczniecie /zamiast szczypać/, to jakoś się reszta ułoży...
                                Prawda Borsuku ?
                                Mała prośba smile
                                Piszcie i nie oceniajcie się, ani nie szczypcie choć z tydzień...
                                Potem się lepiej ułoży.
                                O.K. ?
                                I druga szklaneczka smile))
                                I dymek ....
                                Nikt nie mówi, że macie sobie skakać na szyje smile
                                Ale pisać tu trzeba, bo się bagno na Forum robi...
                                I szpalty pełne są głupot...
                                Zgoda ? /To zgoda na pisanie/
                                Zamiast zajmować się wzajemnymi wstrętami, pisać trzeba...
                                Bo pełno tu piszących przybywa a'la Durango...
                                I po pół szklaneczki, bo zabraknie...
                                I dymek...

                                Co powiecie ?


                                pzdr

                                Vist¸________________/
                                • Gość: konrad Re: __Borsuk__Bykk__Perła__Tyu__ IP: *.port.gdynia.pl 19.02.02, 07:27
                                  Gość portalu: Vist¸ napisał(a):

                                  >
                                  >
                                  > Do Twojej flaszki swą tu dostawiam smile)
                                  >
                                  /
                                  >
                                  > Proszę ! Po jednej smile)
                                  >
                                  > > Jest Forum, to pisać trzeba.
                                  > A jak pisać zaczniecie /zamiast szczypać/, to jakoś się reszta ułoży...
                                  > Prawda ?
                                  > Mała prośba smile
                                  > Piszcie i nie oceniajcie się, ani nie szczypcie choć z tydzień...
                                  > Potem się lepiej ułoży.
                                  > O.K. ?
                                  > I druga szklaneczka smile))
                                  > I dymek ....
                                  > Nikt nie mówi, że macie sobie skakać na szyje smile
                                  > Ale pisać tu trzeba, bo się bagno na Forum robi...
                                  > I szpalty pełne są głupot...
                                  > Zgoda ? /To zgoda na pisanie/
                                  > > I po pół szklaneczki, bo zabraknie...
                                  > I dymek...
                                  >
                                  > Co powiecie ?
                                  >
                                  >
                                  > pzdr
                                  >
                                  > Vist¸________________/

                                  pozdrowienia
                                  • tyu Do Vista i Konrada 19.02.02, 07:52
                                    Gość portalu: konrad napisał(a):

                                    > Gość portalu: Vist¸ napisał(a):
                                    >
                                    > >
                                    > >
                                    > > Do Twojej flaszki swą tu dostawiam smile)
                                    > >
                                    > /
                                    > >
                                    > > Proszę ! Po jednej smile)
                                    > >
                                    > > > Jest Forum, to pisać trzeba.
                                    > > A jak pisać zaczniecie /zamiast szczypać/, to jakoś się reszta ułoży...
                                    > > Prawda ?
                                    > > Mała prośba smile
                                    > > Piszcie i nie oceniajcie się, ani nie szczypcie choć z tydzień...
                                    > > Potem się lepiej ułoży.
                                    > > O.K. ?
                                    > > I druga szklaneczka smile))
                                    > > I dymek ....
                                    > > Nikt nie mówi, że macie sobie skakać na szyje smile
                                    > > Ale pisać tu trzeba, bo się bagno na Forum robi...
                                    > > I szpalty pełne są głupot...
                                    > > Zgoda ? /To zgoda na pisanie/
                                    > > > I po pół szklaneczki, bo zabraknie...
                                    > > I dymek...
                                    > >
                                    > > Co powiecie ?
                                    > >
                                    > >
                                    > > pzdr
                                    > >
                                    > > Vist¸________________/
                                    >
                                    > pozdrowienia



                                    Dzięki Wam za PRZYJAZNE starania (to tak a propos Twego wątku, Konradzie).
                                    Mam nadzieję, że znów będę w stanie pisać - w każdym razie CHCĘ. Skutki - może
                                    będą jeszcze dziś - oceńcie sami.

                                    Pozdrawiam i - za Wasze zdrowie!
                                    tyu
                          • Gość: borsuk Re: Wartko pili, żwawo jedli ... IP: *.dip.t-dialin.net 19.02.02, 10:09
                            tete,
                            Twoja propozycja pobudzila mnie do zajecia sie blizej tym tematem, ale kiedy
                            tak wmysliwalem sie w materie i doszedlem juz do prawie wyraznego obrazu
                            poplprawd - zwlaszcza polprawdek - naszych pan, mysl sie zmacila i zamiast
                            obraz analizowac, zapragnalem go poglaskac.
                            W tych warunkach, jako zbyt emocjonalnie zazangazowany nie czuje sie na silach
                            podjecia tej niewatpliwie ciekawej i pozytecznej pracy.
                            Moze by zalozyc jakas fundacje badawcza?

                            serdecznie pozdrawiam

                            borsuk
                            • Gość: # ^^^ Wartko pili (#<-blad), żwawo jedli #(2blad) ... IP: *.wroclaw.tpnet.pl 19.02.02, 10:56
                              Zajme sie,
                              >>>po "glebokim" zastanowieniu<<<,
                              ponizszym
                              "bialym" trenem, ktory spadl na polprzytomne towarzystwo
                              - zamroczone dwoma czy trzema barylkami mieszanki
                              ducha i mitu.
                              A jak to w godzeniu gorzala zwasnionych bywa,
                              zamiast porzadnej klasycznej analizy, wrzuconego przez muze
                              niemitologiczna, kamienia filozoficznego...
                              do zwyklych pijackich banalow o dziewkach, polokraglosciach
                              i powierzchownosciach "roz-mowa" wsrod wiwatow sie ogranicza...

                              A oto text, ktory mie do "glebi" poruszyl, bom zycie 3/4
                              strawil na jego analize...
                              ________________________________________________
                              "prawda jest jak dupa ...". Płonę nadzieją,
                              że rozwiniesz to kiedyś w traktat. Jeśli przyjmuję czyjeś argumenty - oznacza
                              to, że nadal siedzę na swojej - czy już na cudzej ? I czy można siedzieć na
                              kilku ? "Mam cię w prawdzie" - brzmiałoby mniej lekceważąco ... Ale już "prawda
                              Jasiu karuzela" - wprowadzałoby w błąd, podobnie jak gadanie o "prawdzie
                              Maryni" ... Stosowane zamiennie "półprawdy" przydałyby pieprznego posmaku
                              nudnym dywagacjom a przeczenie "nieprawda" mogłoby doprowadzić do
                              konsternacji...
                              _________________________________________________________
                              beczki śledzi, beczki ogórków, beczki piwa i beczki śmiechu,smile)tete
                              ________________________________________________________________

                              Tyle "zagrychy" to pedem do piwniczki i za godzine wracam -
                              by tematu roku nie przegapic...
                              Tylko mi sie nie spijcie resztka Metaxy i Tete
                              pijackimi zalotami nie zrazcie...
                      • lady_hawk Po kawaleryjsku! 19.02.02, 11:40
                        Za zdrowie konia! Nie znacie tego toastu panowie?
                        Stawia sie noge na stole i z przytupem: Zdrowie konia! Tyle razy, kupą, tak kupą
                        az stol sie rozpadnie.
                        Ja sie nie nadaje do kanapowych intryg. Koronkowe rekawiczki - miekkie,
                        szydelkowe dobrze jest pod zwykle, skorzane zalozyc, zeby rak wodze nie obtarly.
                        Bykku! Zdrowie konia!
                        I do boju!
                        Pozdrawiam.
                        M_hawk

                        bykk napisał(a):

                        > Perła,Tyu,Borsuk(i ci co są obecni) siadać proszę na ławeczce!
                        > Właśnie otworzyłem flaszeczkę i czekam,czekam,czekam......
                        > Przybywajcie i po jednym wychylajcie!
                        > pozdrawiam Was
                        > hej!

                        • tyu Re: Po kawaleryjsku! 19.02.02, 14:18
                          lady_hawk napisał(a):

                          > Za zdrowie konia! Nie znacie tego toastu panowie?
                          > Stawia sie noge na stole i z przytupem: Zdrowie konia! Tyle razy, kupą, tak
                          > kupą az stol sie rozpadnie.
                          > Ja sie nie nadaje do kanapowych intryg. Koronkowe rekawiczki - miekkie,
                          > szydelkowe dobrze jest pod zwykle, skorzane zalozyc, zeby rak wodze nie
                          > obtarly.
                          > Bykku! Zdrowie konia!
                          > I do boju!
                          > Pozdrawiam.
                          > M_hawk


                          Znamy, znamy! A jak jeszcze obrus jest śnieżnobiały (na POCZĄTKU toastu, rzecz
                          jasna), to uciecha tym większa!
                          Tylko po co jeszcze do tego rękawiczki? Chyba, że dla dam...

                          Pozdrawiam!
                          • lady_hawk Re: Po kawaleryjsku! 19.02.02, 19:28
                            Rekawiczki sa konieczne do wszelkich prac stajennych. Naturalnie po kilku dniach
                            robia sie twarde jak blacha od konskiego potu i nawozu. Oczywiscie wszystkie
                            skorzane kantary, wodze, siodla naciera sie rycyna ale na rekawiczki to nie
                            pomaga. Stad ten patent na mieciutkie bawelniane do srodka.
                            Pozdrawiam rozwniez!

                            tyu napisał(a):

                            > lady_hawk napisał(a):
                            >
                            > > Za zdrowie konia! Nie znacie tego toastu panowie?
                            > > Stawia sie noge na stole i z przytupem: Zdrowie konia! Tyle razy, kupą, ta
                            > k
                            > > kupą az stol sie rozpadnie.
                            > > Ja sie nie nadaje do kanapowych intryg. Koronkowe rekawiczki - miekkie,
                            > > szydelkowe dobrze jest pod zwykle, skorzane zalozyc, zeby rak wodze nie
                            > > obtarly.
                            > > Bykku! Zdrowie konia!
                            > > I do boju!
                            > > Pozdrawiam.
                            > > M_hawk
                            >
                            >
                            > Znamy, znamy! A jak jeszcze obrus jest śnieżnobiały (na POCZĄTKU toastu, rzecz
                            > jasna), to uciecha tym większa!
                            > Tylko po co jeszcze do tego rękawiczki? Chyba, że dla dam...
                            >
                            > Pozdrawiam!

                            • tyu Re: Po kawaleryjsku! 19.02.02, 20:01
                              lady_hawk napisał(a):

                              > Rekawiczki sa konieczne do wszelkich prac stajennych.Naturalnie po kilku dniach
                              > robia sie twarde jak blacha od konskiego potu i nawozu. Oczywiscie wszystkie
                              > skorzane kantary, wodze, siodla naciera sie rycyna ale na rekawiczki to nie
                              > pomaga. Stad ten patent na mieciutkie bawelniane do srodka.
                              > Pozdrawiam rozwniez!


                              Rozumiem, że do TAKICH czynności, zwłaszcza przez damy wykonywanych, rękawiczki
                              są na miejscu, gdy są na rączkach. Ale - podczas toastu?
                              Poza tym - ja rękawiczek nie używałem nigdy, nawet czyszcząc konie.
                              To były czasy! Konie były wtedy takie młode...
    • tyu Życie jest formą istnienia białka a świat realny.. 19.02.02, 14:15
      Życie jest formą istnienia białka a świat realny jest poznawalny, oj dana...
      Jak to było? Aha! Właśnie mówiłem...

      Właśnie mówiłem, że Krates zostawił dobry plan ćwiczeń seminaryjnych,
      poznawalność świata - ze szczególnym uwzględnieniem poznawalności człowieka -
      poznawać pozwalających. Nie masz go już między nami (a szkoda wielka!), ale -
      służba nie drużba - do roboty. Kto zechce, przeczyta. A potem, gdy już
      poznawalność człowieka zgłębimy należycie, spróbujemy umysły lotnymi ogarnąć
      możliwość poznania człowieka przy pomocy środków z lekka zrazu, a potem coraz
      bardziej i bardziej ograniczonych, np. ograniczonych do analizy tekstów
      pisanych na Forum.

      Czymże albowiem, mili moi, jest poznanie? Najtęższe filozoficzne łby biedzą się
      nad tym od zarania czegoś tam. Na ogół jednak - niezależnie od mód, szkół i
      tryndów - przyjmują, że poznanie jest to proces, który trwa i trwać musi,
      często żmudny i - niedokończony. Nigdy nie poznamy świata, ani żadnej jego
      cząstki do końca. To, co jest POZA NAMI, możemy poznawać tylko pośrednio, w
      wyniku wpływu tego czegoś na nasze zmysły oraz w wyniku analizy rozumowej
      wrażeń zmysłowych. Gdzieś w naszej głowie powstaje wtedy odzwierciedlenie
      jakiejś cząstki realnego świata, oddające rzeczywistość lepiej lub gorzej.
      Nazywa się to "teoria odbicia". W jakimś sensie odwrotnością tej teorii jest
      solipsyzm, twierdzący, że wszystko, czego doświadczam, powstało w moim umyśle,
      że poza moim umysłem nie ma nic. Teoria powszechnie uznana za zbyt daleko
      idącą, ale przez niektórych komputerowców uznawana. Zwłaszcza, gdy uznanie to
      jest poprzedzone wstępnym założeniem, że mózg komputerowca jest terminalem jego
      komputera.

      Poznawalność różnych elementów świata jest różna. Poznanie kamienia, który leży
      na drodze, jest łatwiejsze od poznania psa, który przed chwilą na ten kamień
      nadepnął. A poznanie psa jest łatwiejsze od poznania tego, który idzie po
      drugiej stronie smyczy.

      Kamień: możemy go zważyć, zmierzyć, obejrzeć ze wszystkich stron, zmierzyć mu
      temperaturę, dokonać analizy mineralogicznej itd. Poznanie kończy się w miarę
      szybko, w miarę dokładnym wynikiem. Na tyle dokładnym, na ile dokładne są nasze
      miarki, wagi, mikroskopy i termometry.

      Pies: pomijam już fakt, że struktura psa jest bardziej skomplikowana od
      struktury kamienia, że coś się w nim stale porusza, coś płynie, coś z czymś
      chemicznie reaguje, płyną też jakieś bioprądy... Że - tym bardziej - zważenie
      go i zmierzenie, np. na wystawie psów rasowych albo i nie, to dopiero żałosny
      początek ciernistej drogi poznania, czym jest ten pies. Ten pies jest RÓŻNY!
      Różny od samego siebie w innych warunkach. Jego dane, w tym zachowanie, są w
      znacznej mierze nieprzewidywalne. Kamień leży i dopóki ktoś go nie podniesie,
      albo nie nadejdzie trzęsienie ziemi, leżeć będzie dokładnie w tym samym
      miejscu, możliwym do zmierzenia i opisania. Pies leżeć będzie np. do momentu, w
      którym ugryzie go pchła, ale określenie tego momentu leży zazwyczaj poza
      naszymi możliwościami. Je z ręki, ale może tę rękę ugryźć - z powodów dla jej
      posiadacza bliżej nieokreślonych (przynajmniej - PRZED ugryzieniem, co potem -
      nieważne).

      Człowiek jest strukturą jeszcze bardziej skomplikowaną.
      Owszem - często ludzie zachowują się względem siebie jak sfora głodnych psów,
      co - przy zachowaniu dostatecznie konsekwentnym - ułatwia ich analizę i opis.
      Często jednak występuje tu czynnik u psa nie występujący, albo występujący
      sporadycznie, np. podczas karmienia: autokreacja. Co z kolei nie wyklucza
      kontynuowania zachowań typowych dla sfory. Sytuacja jest więc skomplikowana
      wyjątkowo mocno.

      Człowiek poddawany analizie może więc - i tu jest istotna różnica w stosunku do
      kamienia, a nawet do psa - świadomie wpływać na wynik tej analizy i to wpływać
      w znacznym stopniu. Może - wiedząc np., że szef właśnie bada stan jego nerwów -
      akurat podczas pomiaru nerwy te trzymać na wodzy wyjątkowo mocno, a ulżyć sobie
      potem na żonie. Wiedząc, że ktoś (zazwyczaj istota płci przewciwnej) analizuje
      jego - hm... - ogólnie rozumianą męskość (kobiecość) - wyjdzie ze skóry, a
      udowodni, że jest lepszy, niż Zdzisiek (Aśka) z IIc. W ostateczności - kupi
      perfumy z feromonami, co też wpływa na wynik końcowy analizy.

      Czy w takiej sytuacji człowiek - zarówno jako istota ludzka, jak i jako
      KONKRETNY człowiek, jest poznawalny? Moja teza brzmi: tak. Tak - oczywiście z
      wszelkimi zastrzeżeniami na początku niniejszego wykładu uczynionymi. Czy jest
      poznawalny tylko przy założeniu wykorzystania WSZYSTKICH dostępnych źródeł
      informacji? Moja teza brzmi: nie, nie muszą być wykorzystane wszystkie źródła.
      Ich ograniczanie opóźnia tylko i może deformować wynik poznania. Może - ale nie
      musi, nawet w sytuacji świadomego i intensywnego zakłócania obserwacji przez
      obserwowanego. Liczy się JAKOŚĆ informacji, nie źródło. Jakość informacji
      polegającej na namalowaniu na ekranie komputera 50 (albo 100) uśmiechniętych
      buziek, jest zerowa, Jacku. Tak samo, jak zerowa byłaby w przypadku namalowania
      ich na kartce papieru. Jakość informacji wynikającej z nabluzgania komuś (lub
      nie nabluzgania, mimo sprzyjających okoliczności) jest zazwyczaj istotna. Komu,
      za co, w jakich okolicznościach towarzyszących, a także długość, dynamika i
      słowotwórstwo bluzgu (jego semantyka, banalność lub oryginalność) może
      dostarczyć informacji bezcennych. Czy bluzg ten będzie wyartykułowany ustnie,
      czy pisemnie, jest na ogół sprawą drugorzędną. Owszem - lepiej analizować bluzg
      ustny, zarejestrowany przy pomocy aparatury HiFi, co pozwaka na komplementarną
      analizę timbru głosu, intensywności i stopnia artykulacji wydawanych dźwięków
      itp. Niestety - bluzg ustny zazwyczaj jest zjawiskiem ulotnym. Zanim
      przywleczemy aparaturę, włączymy itd - najczęściej nastrój pozwalający na
      przeprowadzenie analizy minie. Co innego bluzg - TEŻ powstały w emocjach
      odpowiednio silnych - zarejestrowany na piśmie (niekoniecznie nawet
      rękopiśmiennie) przez bluzgacza. On trwa. Jego jakość jest niepodważalna, ich
      ilość jest zazwyczaj funkcją czasu, a uzupełnianie zbioru celem poprawy
      statystyki obliczeń może ograniczać się do kwerendy Forum... Jest przecież taka
      opcja "Przeszukiwanie"... Nie twierdzę, że istotną informację niosą wyłącznie
      bluzgi - po prostu przedstawiłem przykład szczególnie częsty. Natomiast...

      Co się dzieje?! Proszę o spokój!
      Cooo?? 45 minut już minęło?
      Czy są jakieś pytania?
      Nie widzę, nie słyszę...

      • Gość: # Re: Życie jest formą istnienia białka a świat realny.. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 19.02.02, 14:36
        Widzialem przez okno, ze wszyscy leza pod stolem
        oprocz L_H i Tyu.

        Czekalem spokojnie w kuchni az sie skonczy zaczety toast
        i peknie stol - a tak sie chcialem z Wami napic...

        A to byl .....wklad do teorii poznania,
        ktory nioslem na wyklad i polozylem na chwile na parapecie.
        Tak nie mozna Tyu - bedac z Lady
        nie zajmowac sie "poznaniem" kobiety...
        Dobrze, chociaz, ze przygotowalem wyklad
        poznania idealistycznego... dla filozofow.
        Na drugi raz nie wycieraj brody notatkami
        z parapetu.
        • bykk do Perełki,Tyu,Borsuka,L.,i innych tu jest! 19.02.02, 15:01
          Witam całe towarzycho!
          Wczoraj tę flaszkę otworzyłem,ale musiałem sie zmywać!
          Qurwa,czemu nikt z Was nie tyrknął do mnie???????Co????
          Musiałem niestety spadać!!!!
          Hasz,miał nas pogodzić,ale nie podołał!
          Perełka,Tyu co Wy ze mną wyczyniacie? Długo z tą otwartą flaszką mam czekać????
          Wywietrzeje przecie!!!
          hej!
          Trzymcie się!
          pozdrawiam Was,przyjaciele i przeciwnicy!!!!!!
        • Gość: borsuk ...a świat realny jest wypijalny. IP: *.dip.t-dialin.net 19.02.02, 15:29
          #-u,
          dla niewielkich czworonogow siedzenie pod stolem to jedyna szansa przezycia w
          towarzystwie tupiacych koniarzy.
          Stolu i tak nie zlamia, a wodki tylko narozlewaja.
          Picie to zbyt powazna sprawa, zeby przy tym az tak halasowac.
          Chetnie sie z Toba napije. Z zapasiku postawionego przez bykka zabralem co
          nieco do parteru.
          zdrowko

          borsuk
        • tyu Re: Życie jest formą istnienia Hasza 19.02.02, 16:02
          Gość portalu: # napisał(a):

          > Widzialem przez okno, ze wszyscy leza pod stolem
          > oprocz L_H i Tyu.
          >
          > Czekalem spokojnie w kuchni az sie skonczy zaczety toast
          > i peknie stol - a tak sie chcialem z Wami napic...
          >
          > A to byl .....wklad do teorii poznania,
          > ktory nioslem na wyklad i polozylem na chwile na parapecie.
          > Tak nie mozna Tyu - bedac z Lady
          > nie zajmowac sie "poznaniem" kobiety...
          > Dobrze, chociaz, ze przygotowalem wyklad
          > poznania idealistycznego... dla filozofow.
          > Na drugi raz nie wycieraj brody notatkami
          > z parapetu.



          JA WCALE NIE WYCIERAŁEM BRODY !!!
          Ja tylko szykowałem koreferat. A nie moja wina, że piszesz takim makiem, że
          musiałem trochę się pochylić nad tekstem, żeby cokolwiek zobaczyć.
          Pozdrawiam znad lektury.
      • Gość: Miriam Re: Życie jest formą istnienia białka a świat realny.. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 14:46
        tyu napisał(a):

        > Życie jest formą istnienia białka a świat realny jest poznawalny, oj dana...
        > Jak to było? Aha! Właśnie mówiłem...
        >
        > Właśnie mówiłem, że Krates zostawił dobry plan ćwiczeń seminaryjnych,
        > poznawalność świata - ze szczególnym uwzględnieniem poznawalności człowieka -
        > poznawać pozwalających. Nie masz go już między nami (a szkoda wielka!), ale -
        > służba nie drużba - do roboty. Kto zechce, przeczyta. A potem, gdy już
        > poznawalność człowieka zgłębimy należycie, spróbujemy umysły lotnymi ogarnąć
        > możliwość poznania człowieka przy pomocy środków z lekka zrazu, a potem coraz
        > bardziej i bardziej ograniczonych, np. ograniczonych do analizy tekstów
        > pisanych na Forum.
        >
        > Czymże albowiem, mili moi, jest poznanie? Najtęższe filozoficzne łby biedzą się
        >
        > nad tym od zarania czegoś tam. Na ogół jednak - niezależnie od mód, szkół i
        > tryndów - przyjmują, że poznanie jest to proces, który trwa i trwać musi,
        > często żmudny i - niedokończony. Nigdy nie poznamy świata, ani żadnej jego
        > cząstki do końca. To, co jest POZA NAMI, możemy poznawać tylko pośrednio, w
        > wyniku wpływu tego czegoś na nasze zmysły oraz w wyniku analizy rozumowej
        > wrażeń zmysłowych. Gdzieś w naszej głowie powstaje wtedy odzwierciedlenie
        > jakiejś cząstki realnego świata, oddające rzeczywistość lepiej lub gorzej.
        > Nazywa się to "teoria odbicia". W jakimś sensie odwrotnością tej teorii jest
        > solipsyzm, twierdzący, że wszystko, czego doświadczam, powstało w moim umyśle,
        > że poza moim umysłem nie ma nic. Teoria powszechnie uznana za zbyt daleko
        > idącą, ale przez niektórych komputerowców uznawana. Zwłaszcza, gdy uznanie to
        > jest poprzedzone wstępnym założeniem, że mózg komputerowca jest terminalem jego
        >
        > komputera.
        >
        > Poznawalność różnych elementów świata jest różna. Poznanie kamienia, który leży
        >
        > na drodze, jest łatwiejsze od poznania psa, który przed chwilą na ten kamień
        > nadepnął. A poznanie psa jest łatwiejsze od poznania tego, który idzie po
        > drugiej stronie smyczy.
        >
        > Kamień: możemy go zważyć, zmierzyć, obejrzeć ze wszystkich stron, zmierzyć mu
        > temperaturę, dokonać analizy mineralogicznej itd. Poznanie kończy się w miarę
        > szybko, w miarę dokładnym wynikiem. Na tyle dokładnym, na ile dokładne są nasze
        >
        > miarki, wagi, mikroskopy i termometry.
        >
        > Pies: pomijam już fakt, że struktura psa jest bardziej skomplikowana od
        > struktury kamienia, że coś się w nim stale porusza, coś płynie, coś z czymś
        > chemicznie reaguje, płyną też jakieś bioprądy... Że - tym bardziej - zważenie
        > go i zmierzenie, np. na wystawie psów rasowych albo i nie, to dopiero żałosny
        > początek ciernistej drogi poznania, czym jest ten pies. Ten pies jest RÓŻNY!
        > Różny od samego siebie w innych warunkach. Jego dane, w tym zachowanie, są w
        > znacznej mierze nieprzewidywalne. Kamień leży i dopóki ktoś go nie podniesie,
        > albo nie nadejdzie trzęsienie ziemi, leżeć będzie dokładnie w tym samym
        > miejscu, możliwym do zmierzenia i opisania. Pies leżeć będzie np. do momentu, w
        >
        > którym ugryzie go pchła, ale określenie tego momentu leży zazwyczaj poza
        > naszymi możliwościami. Je z ręki, ale może tę rękę ugryźć - z powodów dla jej
        > posiadacza bliżej nieokreślonych (przynajmniej - PRZED ugryzieniem, co potem -
        > nieważne).
        >
        > Człowiek jest strukturą jeszcze bardziej skomplikowaną.
        > Owszem - często ludzie zachowują się względem siebie jak sfora głodnych psów,
        > co - przy zachowaniu dostatecznie konsekwentnym - ułatwia ich analizę i opis.
        > Często jednak występuje tu czynnik u psa nie występujący, albo występujący
        > sporadycznie, np. podczas karmienia: autokreacja. Co z kolei nie wyklucza
        > kontynuowania zachowań typowych dla sfory. Sytuacja jest więc skomplikowana
        > wyjątkowo mocno.
        >
        > Człowiek poddawany analizie może więc - i tu jest istotna różnica w stosunku do
        >
        > kamienia, a nawet do psa - świadomie wpływać na wynik tej analizy i to wpływać
        > w znacznym stopniu. Może - wiedząc np., że szef właśnie bada stan jego nerwów -
        >
        > akurat podczas pomiaru nerwy te trzymać na wodzy wyjątkowo mocno, a ulżyć sobie
        >
        > potem na żonie. Wiedząc, że ktoś (zazwyczaj istota płci przewciwnej) analizuje
        > jego - hm... - ogólnie rozumianą męskość (kobiecość) - wyjdzie ze skóry, a
        > udowodni, że jest lepszy, niż Zdzisiek (Aśka) z IIc. W ostateczności - kupi
        > perfumy z feromonami, co też wpływa na wynik końcowy analizy.
        >
        > Czy w takiej sytuacji człowiek - zarówno jako istota ludzka, jak i jako
        > KONKRETNY człowiek, jest poznawalny? Moja teza brzmi: tak. Tak - oczywiście z
        > wszelkimi zastrzeżeniami na początku niniejszego wykładu uczynionymi. Czy jest
        > poznawalny tylko przy założeniu wykorzystania WSZYSTKICH dostępnych źródeł
        > informacji? Moja teza brzmi: nie, nie muszą być wykorzystane wszystkie źródła.
        > Ich ograniczanie opóźnia tylko i może deformować wynik poznania. Może - ale nie
        >
        > musi, nawet w sytuacji świadomego i intensywnego zakłócania obserwacji przez
        > obserwowanego. Liczy się JAKOŚĆ informacji, nie źródło. Jakość informacji
        > polegającej na namalowaniu na ekranie komputera 50 (albo 100) uśmiechniętych
        > buziek, jest zerowa, Jacku. Tak samo, jak zerowa byłaby w przypadku namalowania
        >
        > ich na kartce papieru. Jakość informacji wynikającej z nabluzgania komuś (lub
        > nie nabluzgania, mimo sprzyjających okoliczności) jest zazwyczaj istotna. Komu,
        >
        > za co, w jakich okolicznościach towarzyszących, a także długość, dynamika i
        > słowotwórstwo bluzgu (jego semantyka, banalność lub oryginalność) może
        > dostarczyć informacji bezcennych. Czy bluzg ten będzie wyartykułowany ustnie,
        > czy pisemnie, jest na ogół sprawą drugorzędną. Owszem - lepiej analizować bluzg
        >
        > ustny, zarejestrowany przy pomocy aparatury HiFi, co pozwaka na komplementarną
        > analizę timbru głosu, intensywności i stopnia artykulacji wydawanych dźwięków
        > itp. Niestety - bluzg ustny zazwyczaj jest zjawiskiem ulotnym. Zanim
        > przywleczemy aparaturę, włączymy itd - najczęściej nastrój pozwalający na
        > przeprowadzenie analizy minie. Co innego bluzg - TEŻ powstały w emocjach
        > odpowiednio silnych - zarejestrowany na piśmie (niekoniecznie nawet
        > rękopiśmiennie) przez bluzgacza. On trwa. Jego jakość jest niepodważalna, ich
        > ilość jest zazwyczaj funkcją czasu, a uzupełnianie zbioru celem poprawy
        > statystyki obliczeń może ograniczać się do kwerendy Forum... Jest przecież taka
        >
        > opcja "Przeszukiwanie"... Nie twierdzę, że istotną informację niosą wyłącznie
        > bluzgi - po prostu przedstawiłem przykład szczególnie częsty. Natomiast...
        >
        > Co się dzieje?! Proszę o spokój!
        > Cooo?? 45 minut już minęło?
        > Czy są jakieś pytania?
        > Nie widzę, nie słyszę...
        >

        oj dana dana nie ma szatana, a swiat realny jest poznawalny - dymny?
        fantastycznie! resume - wieczorem, ok?
        • Gość: # Picie jest konserwacja białka i świata odrealnie IP: *.wroclaw.tpnet.pl 19.02.02, 15:51
          Borsuk! bemolem w # -a i juz pod stolem.
          Nastepcow generala adiutanta marszalka juz nie ma.
          Blat mocny -spoko...

          Kiedy zawitasz we W-wiu?
          Wysle ci jeszcze raz namiar.
        • Gość: Scan Re: Życie jest formą istnienia białka a świat realny.. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.02.02, 15:53
          Haman wcześniej upity niż przewidziano? Klinem go! Ad-lo-jada, Estero.
          Mordechaja zawsze się odróżni.
          Scan
          • Gość: Miriam Re: świat realny... scan? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 20:45
            Gość portalu: Scan napisał(a):

            > Haman wcześniej upity niż przewidziano? Klinem go! Ad-lo-jada, Estero.

            No właśnie Scan - jeśli ad lo jada - to się nie odróżni własnie! I micwa -
            spełniona. So...

            > Mordechaja zawsze się odróżni.

            A założymy się, że nie? smile

            Pozdro

            Miriam



            • tyu Re: świat realny... Miriam, scan? 19.02.02, 20:51
              Gość portalu: Miriam napisał(a):

              > Gość portalu: Scan napisał(a):
              >
              > > Haman wcześniej upity niż przewidziano? Klinem go! Ad-lo-jada, Estero.
              >
              > No właśnie Scan - jeśli ad lo jada - to się nie odróżni własnie! I micwa -
              > spełniona. So...
              >
              > > Mordechaja zawsze się odróżni.
              >
              > A założymy się, że nie? smile
              >
              > Pozdro
              >
              > Miriam


              Moglibyście trochę przybliżyć o co tu chodzi? W jakimś języku trochę bardziej
              indoeuropejskim najlepiej.
              Może nawet zdążę to przeczytać, zanim po raz kolejny i chyba już dziś na dobre
              padnie mi moje ukochane domowe łącze.
              Pozdrawiam Was i - na wszelki wypadek - dobrej nocy!
              Layla tov - tak to chyba jest po łacinie?

        • tyu Życie jest... sneM ? 19.02.02, 16:05
          Gość portalu: Miriam napisał(a):

          > oj dana dana nie ma szatana, a swiat realny jest poznawalny - dymny?
          > fantastycznie! resume - wieczorem, ok?

          Jeśli tylko będzie to podsumowanie godne Prześlicznej Wiolonczelistki...
          to jestem gotów czekać na nie nawet całą noc!
          OK?
          • Gość: # Re: Życie jest... sneM ? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 19.02.02, 16:32
            tyu napisał(a):

            > Jeśli tylko będzie to podsumowanie godne Prześlicznej Wiolonczelistki...
            > to jestem gotów czekać na nie nawet całą noc!
            > OK?

            Muzyyyyka graaa!
            A tak prosilem "tylko mi Tete pijackimi zalotami nie zrazcie.."


            Chcialem uprzedzic o mieszance ducha i mitu.
            Czyli Spiryt(usi)e i Metaxie !!!!

            Godzenie gorzala zwasnionych wg porzadnej klasycznej analizy,
            muzie niemitologicznej czyli PRAWDZIE nie sluzy
            nie muzyka lecz cisza, nie oszy szklane lecz wyostrzone, nie nabrzmiale zyly na
            skroni od krwi goracej, lecz przeciwnie krew zimna !


            "prawda jest jak dupa ...". Płonę nadzieją,
            że rozwiniesz to kiedyś w traktat. Jeśli przyjmuję czyjeś argumenty - oznacza
            to, że nadal siedzę na swojej - czy już na cudzej ? I czy można siedzieć na
            kilku ? "Mam cię w prawdzie" - brzmiałoby mniej lekceważąco ... Ale już "prawda
            Jasiu karuzela" - wprowadzałoby w błąd, podobnie jak gadanie o "prawdzie
            Maryni" ... Stosowane zamiennie "półprawdy" przydałyby pieprznego posmaku
            nudnym dywagacjom a przeczenie "nieprawda" mogłoby doprowadzić do
            konsternacji...

            I za motto do dalszych rozwazan
            dorzuce:

            "Prawda skrywana w nieprawdzie nieprawdomownych prawdziwie
            w prawdzie prawdomownych prawdą nieprawdziwą sie stanie."

            To tak, zeby pod nieobecnosc Tete,
            na dupie Maryni sie pijanstwo nie skonczylo !
            • Gość: borsuk Re: Życie jest... sneM ? IP: *.dip.t-dialin.net 19.02.02, 16:51
              godzenie zwasnionych gorzala ma ogromne znaczenie praktyczne.

              Jesli muzyka, nie cisza, jesli oczy szklane nie wyostrzone, jesli nabrzmiale
              zyly na skroni od krwi goracej, a nie przeciwnie krew zimna , jezeli wszystkie
              te czynniki razem wziete nie doprowadza, do tego ze adwersaze dadza sobie po
              mordach - mozna misje uwazac za udana!


              "Prawda skrywana w nieprawdzie nieprawdomownych prawdziwie
              w prawdzie prawdomownych prawdą nieprawdziwą sie stanie."

              Proba tlumaczenia:
              d..a w nied...ie bezd...nych d.iascie
              w d..ie d..ych d..a bezd...na sie stanie.

              Jest to logicznie bo w d..ie d..ych d..na to byly juz trzy - a bytow nie nalezy
              mnozyc

              borsuk
              • Gość: ALK na Marginesie IP: *.chello.pl 19.02.02, 18:20
                "Żyłaś sobie jak Tangolita
                co noc, co dzień -
                bo i myśliciel, i kobita,
                Syrena-Record, z bajki płyta,
                niebiański motor,
                o Szarlotto -
                sen.

                To było życie! cud fakira!
                Wszystko, coś chciała, miałaś, Mira:
                mirrę, kadzidło i złoto.
                A teraz co? Na Heraklita!
                Co w głowie masz! hoc-hoc?
                Wprost zwariowała ta kobita,
                ona chce być jak ironita
                co dzień, co noc."
                To nie ja, to Gałczyński (zlustrowany w innych wątkach)

          • Gość: Miriam Re: Życie jest... sneM ? tyu IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 20:53
            tyu napisał(a):

            > Gość portalu: Miriam napisał(a):
            >
            > > oj dana dana nie ma szatana, a swiat realny jest poznawalny - dymny?
            > > fantastycznie! resume - wieczorem, ok?
            >
            > Jeśli tylko będzie to podsumowanie godne Prześlicznej Wiolonczelistki...
            > to jestem gotów czekać na nie nawet całą noc!
            > OK?

            Życie jest snem - są różne teorie, jak Wiesz. Calderon miał swoją, Has swoją i ja
            swoją, jak to uroczo brzmi. Jaka jest Twoja?
            Tyu, kieliszek madery w Cafe Floresmile i podsumowanie? Spacer nad Sekwaną (lub tez
            innym nie mniej romantycznym zbiornikiem wodnym, lilie tylko nie te
            mickiewiczowskie ale Mercedes (lilie takie: Mercedes) wiośnianą wiosną, OK!
            W stronę Germantes? Może, może...




            Pozdrosmile))

            Miriam
            • tyu I jak tu się gniewać... 19.02.02, 20:57
              ...w sytuacji, gdy Gość portalu Miriam napisała:

              > tyu napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Miriam napisał(a):
              > >
              > > > oj dana dana nie ma szatana, a swiat realny jest poznawalny - dymny?
              > > > fantastycznie! resume - wieczorem, ok?
              > >
              > > Jeśli tylko będzie to podsumowanie godne Prześlicznej Wiolonczelistki...
              > > to jestem gotów czekać na nie nawet całą noc!
              > > OK?
              >
              > Życie jest snem - są różne teorie, jak Wiesz. Calderon miał swoją, Has swoją i
              > ja
              > swoją, jak to uroczo brzmi. Jaka jest Twoja?
              > Tyu, kieliszek madery w Cafe Floresmile i podsumowanie? Spacer nad Sekwaną (lub te
              > z
              > innym nie mniej romantycznym zbiornikiem wodnym, lilie tylko nie te
              > mickiewiczowskie ale Mercedes (lilie takie: Mercedes) wiośnianą wiosną, OK!
              > W stronę Germantes? Może, może...
              >
              >
              >
              >
              > Pozdrosmile))
              >
              > Miriam

      • przyjaciel1 Re: Życie jest formą istnienia białka a świat realny.. 22.02.02, 08:02
        interesujący wykład.
        zgadzam się z większością zaprezentowanych tez.
        Tylko co z tego wynika?
        Dalsze pytania są jeszcze trudniejsze,

        pozdrawiam
    • tyu WSIĄŚĆ DO POCIĄGU... 20.02.02, 09:15
      No tak. Jeszcze zadałem pytanie, jeszcze otrzymałem odpowiedź na inne, O WIELE
      WAŻNIEJSZE a nie zadane pytanie - pytanie, którego sensu zadawania już nie
      widziałem, a jednak... I - koniec.
      Co się stało?
      Co U MNIE się stało - wiem i jestem bezsilny.
      Wiem jednak, że COŚ się zmieniło.
      Dostałem zaproszenie.
      Od kobiety.
      Tej.
      Ta kobieta pewnie czeka...
      Kiedyś, co prawda, też je dostałem...
      Wtedy miała to być "Cafe Einstein", nie wyszło. Może teraz?
      Dokąd iść czy jechać teraz, gdzie TERAZ jest to miejsce?
      A może "Cafe Einstein" jest w Dzielnicy Łacińskiej? Może w końcu uda mi się ją
      znaleźć, a z nią - kolejną odpowiedź...
      Więc co - Paris Nord? Łódź Fabryczna? A może...?

      Może po prostu - wsiąść do pociągu byle jakiego...

      Ściskany w ręku kamyk zielony okazał się być malachitem o wadze 8,2 g. Jego
      temperatura doszła w wyniku ściskania do 308 K. Obchodzi mnie to wszystko
      dokładnie tyle, co widok za oknem pociągu. Domki, jakieś zbiorniki, jakaś
      trakcja czy coś, znowu te same domki... Wszystko wirtualne, zamówione przez
      jakichś Chemicznych Braci czy kogoś tam... Tylko koła stukają, pomagają myśleć.
      Bo - kim jest człowiek?
      Kobieta - też człowiek...
      Kim jest ten człowiek?
      Kim jest TEN człowiek?
      KIM jest ten człowiek?
      Kim...
      Czego tu chce TAMTEN człowiek?! Wokół tyle pustych przedziałów - co go pcha
      właśnie tu?!
      No, chyba poszedł...
      Kim jest ten...
      Kim jest człowiek? Kim powinien być, jeśli okoliczności, w których przyszło mu
      żyć, zmieniają się diametralnie?
      Czy, zależnie od okoliczności, można być - na zmianę - wrażliwą, wyrafinowaną
      intelektualistką, kobietą mądrą, dojrzałą, świetnie zorganizowaną i energiczną,
      o wielkiej wiedzy i umiejętności korzystania z niej, a kiedy indziej - małą,
      niedojrzałą i rozkapryszoną dziewczynką, z którą nie sposób wytrzymać:
      przewrażliwioną, wybuchową, samowolną? A czasem również - przeraźliwie
      smutną... Czy można być tymi DWIEMA osobowościami NA RAZ? Pewnie można... Ale -
      JAK to możliwe? Jakie życie miała - i będzie miała - taka osoba? Jak mają z
      nią żyć ci, którzy widzą w niej kogoś bliskiego? Jak ONA ma żyć...
      Kim jest człowiek...
      Kto mi odpowie...
      Kto JEJ odpowie...
      Może kiedyś sama sobie odpowie?
      Niech ją prowadzą dobre losy - i niech w końcu będą dobre...
      Może doprowadzą do tej samej "Cafe"?
      Czuję, że pociąg zaczyna zwalniać... czyżby już...?
      Kim jest...

      • Gość: Miriam Re: WSIĄŚĆ DO POCIĄGU... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 13:30
        tyu napisał(a):

        > No tak. Jeszcze zadałem pytanie, jeszcze otrzymałem odpowiedź na inne, O WIELE
        > WAŻNIEJSZE a nie zadane pytanie - pytanie, którego sensu zadawania już nie
        > widziałem, a jednak... I - koniec.
        > Co się stało?
        > Co U MNIE się stało - wiem i jestem bezsilny.
        > Wiem jednak, że COŚ się zmieniło.
        > Dostałem zaproszenie.
        > Od kobiety.
        > Tej.
        > Ta kobieta pewnie czeka...
        > Kiedyś, co prawda, też je dostałem...
        > Wtedy miała to być "Cafe Einstein", nie wyszło. Może teraz?
        > Dokąd iść czy jechać teraz, gdzie TERAZ jest to miejsce?
        > A może "Cafe Einstein" jest w Dzielnicy Łacińskiej? Może w końcu uda mi się ją
        > znaleźć, a z nią - kolejną odpowiedź...
        > Więc co - Paris Nord? Łódź Fabryczna? A może...?
        >
        > Może po prostu - wsiąść do pociągu byle jakiego...
        >
        > Ściskany w ręku kamyk zielony okazał się być malachitem o wadze 8,2 g. Jego
        > temperatura doszła w wyniku ściskania do 308 K. Obchodzi mnie to wszystko
        > dokładnie tyle, co widok za oknem pociągu. Domki, jakieś zbiorniki, jakaś
        > trakcja czy coś, znowu te same domki... Wszystko wirtualne, zamówione przez
        > jakichś Chemicznych Braci czy kogoś tam... Tylko koła stukają, pomagają myśleć.
        > Bo - kim jest człowiek?
        > Kobieta - też człowiek...
        > Kim jest ten człowiek?
        > Kim jest TEN człowiek?
        > KIM jest ten człowiek?
        > Kim...
        > Czego tu chce TAMTEN człowiek?! Wokół tyle pustych przedziałów - co go pcha
        > właśnie tu?!
        > No, chyba poszedł...
        > Kim jest ten...
        > Kim jest człowiek? Kim powinien być, jeśli okoliczności, w których przyszło mu
        > żyć, zmieniają się diametralnie?
        > Czy, zależnie od okoliczności, można być - na zmianę - wrażliwą, wyrafinowaną
        > intelektualistką, kobietą mądrą, dojrzałą, świetnie zorganizowaną i energiczną,
        >
        > o wielkiej wiedzy i umiejętności korzystania z niej, a kiedy indziej - małą,
        > niedojrzałą i rozkapryszoną dziewczynką, z którą nie sposób wytrzymać:
        > przewrażliwioną, wybuchową, samowolną? A czasem również - przeraźliwie
        > smutną... Czy można być tymi DWIEMA osobowościami NA RAZ? Pewnie można... Ale -
        >
        > JAK to możliwe? Jakie życie miała - i będzie miała - taka osoba? Jak mają z
        > nią żyć ci, którzy widzą w niej kogoś bliskiego? Jak ONA ma żyć...
        > Kim jest człowiek...
        > Kto mi odpowie...
        > Kto JEJ odpowie...
        > Może kiedyś sama sobie odpowie?
        > Niech ją prowadzą dobre losy - i niech w końcu będą dobre...
        > Może doprowadzą do tej samej "Cafe"?
        > Czuję, że pociąg zaczyna zwalniać... czyżby już...?
        > Kim jest...
        >

        Przepraszam, że się wcinamsmile ale jeżeli ona jest spod zodiakalnego znaku
        bliźniąt - to może ten fakt wiele tłumaczy? Ten dualizm, który możesmile nie jest
        jeszcze kliniczny?
        A pociąg? Są pociągi pod specjalnym nadzorem, są też tramwaje zwane
        pożądaniemsmile)) i czyż to nie synonim? Pożądaniem porozumienia, przyjaźni,
        spokoju...
        • Gość: # Re: WSIĄŚĆ DO POCIĄGU... IP: *.wroclaw.tpnet.pl 20.02.02, 13:47

          Przepraszam ze zyje - ale co to za zycie.
          Stoje na zapomnianym przez PKP dworcu
          docelowym, konduktorzy, kierownik pociagu,
          maszynisci zapewniali mnie ze to ta stacja.

          Przesiedli sie do Inter-City a mnie zamiast na przystanku
          niepodleglosc wysadzili z rozowego wagonu na
          ograbionym ze wszelkich wartosci i zasad pustkowiu.
          Ktos cos wrzuca przez okienko.. kawalki obornika.

          O .. idzie kilku mlodych - nie ogladaja sie za siebie
          - popalili za soba wszystko. Kim sa, kim beda,
          jeden mnie juz ciagnal pare dni temu na eutanazje
          do Unii. Nazywal sie jakos - H_Z95 jak Handel Zagraniczny
          z zyskiem 95%. Pomylilem go z Doku. Gdzie moje pol ha?

          Co tu robi tan Holender z kijem i marchewka na moim polu ?

          Czy przezyje do jutra ? Nie bedzie juz zadnego pociagu ?
          Faulbreit ani Batory na kolkach tu przeciez nie przyplyna
          - za zadne skarby Sorosa ! Glucho ... ciemno...
          Que sera ?
        • Gość: borsuk Re: WSIĄŚĆ DO POCIĄGU... IP: *.dip.t-dialin.net 20.02.02, 13:59
          hej,
          a moze warto by tak wziac ten tramwaj zwany pozadaniem pod specjalny nadzor.
          Zwlaszcza jak motorniczy blizniak, a tor nad przepascia.
          Wiem co mowie, bom sam ...

          Wasz
          borsuk
          blizniak
          • tyu Re: WSIĄŚĆ DO POCIĄGU... z Borsukiem 20.02.02, 14:13
            Gość portalu: borsuk napisał(a):

            > hej,
            > a moze warto by tak wziac ten tramwaj zwany pozadaniem pod specjalny nadzor.
            > Zwlaszcza jak motorniczy blizniak, a tor nad przepascia.
            > Wiem co mowie, bom sam ...
            >
            > Wasz
            > borsuk
            > blizniak


            Witaj w klubie!
            tyu-bliźniak (czy jeszcze motorniczy?)

            Ale specjalnego nadzoru wolę nie. Może WŁAŚNIE dlatego? Bliźniaki, to podobno
            indywidualiści.
            Chyba, że zechcesz popilnować tej przepaści? Żeby ZNOWU ktoś do niej nie wpadł.
            Tym bardziej, że zanosi się, że wkrótce przed nami zaczną się piękne widoki...

        • Gość: boa komu w głowie pożądanie? IP: *.chello.pl 20.02.02, 14:01
          Gość portalu: Miriam napisał(a):
          >
          > Przepraszam, że się wcinamsmile ale jeżeli ona jest spod zodiakalnego znaku
          > bliźniąt - to może ten fakt wiele tłumaczy? Ten dualizm, który możesmile nie jest
          > jeszcze kliniczny?
          > A pociąg? Są pociągi pod specjalnym nadzorem, są też tramwaje zwane
          > pożądaniemsmile)) i czyż to nie synonim? Pożądaniem porozumienia, przyjaźni,
          > spokoju...

          Bliźnięta (20.V – 20.VI)
          Ludzie spod tego znaku w ogóle nie osiągają dojrzałości zarówno intelektualnej ,
          jak i uczuciowej. Jedyne, co naprawdę potrafią, to raz w tygodniu wypełnić kupon
          totolotka. Niezdarnie to ukrywają, ale największą przyjemność sprawia im dłubanie
          w nosie. Zapraszając takiego do domu należy pamiętać, że kradnie i koniecznie
          przed wyjściem zrewidować.

          Charakterystyki astralne tyu i perły sa niezbędnę do zakończenia sporu. Panowie,
          proszę podać swe znaki zodiaku, to wasze jedyne alibi!
          Cokolwiek znudzona publiczność chciałaby znowu bywać na forum, nie na rykowisku.
          PS. Panie Tyu, dla świętego spokoju, przyznajże Pan wreszcie, żeś Pan jak wariat
          kobiety pożądał, bo nam tu końca świata po watkach będą jęździć tramwaje pełne
          kobiet z pretensjami.
          • Gość: # W głowie pożądanie? a w sercu nienawisc... IP: *.wroclaw.tpnet.pl 20.02.02, 14:07

            Charakterystyki astralne tyu i perły sa niezbędnę do zakończenia sporu.
            Panowie,
            proszę podać swe znaki zodiaku, to wasze jedyne alibi!
            Cokolwiek znudzona publiczność chciałaby znowu bywać na forum, nie na rykowisku.
            PS. Panie Tyu, dla świętego spokoju, przyznajże Pan wreszcie, żeś Pan jak
            wariat kobiety pożądał, bo nam tu końca świata po watkach będą jęździć tramwaje
            pełne kobiet z pretensjami.

            # - moze troche za stary 57, 1-szy tydzien Sorpiona.
            Nie wcinam sie - ale bym popatrzyl. Choc oczy juz nie te.
            Co tam horoskop - warto ? A muza zgrabna -lubie bardzo grube....
            • Gość: boa boa spełnia życzenie Hasza IP: *.chello.pl 20.02.02, 22:14
              - który dobrowolnie poddaje się astrologicznej lustracji:

              Skorpion (23.X – 21.XI)
              Ma manię prześladowczą. Nic nie jest w stanie zmienić jego przekonania, że
              licznym, stałym niepowodzeniom Skorpiona winien jest zawsze ktoś inny, a nie on
              sam. Ze strachu atakuje pierwszy i zawsze od tyłu. Z przyjemnością dręczy
              zwierzęta i marzy o posadzie dozorcy w ZOO.

              ale ziółko! nie Hasz ale haszysz!
          • tyu Sennik egipski: boa zobaczyć - obrzydzenie pewne 20.02.02, 14:19
            Tym razem odpowiem. Nie zamierzam poszerzać listy osób, których nie zauważam.
            Tak, WŁAŚNIE TO jest odpowiedź.


            Gość portalu: boa napisał(a):

            > Gość portalu: Miriam napisał(a):
            > >
            > > Przepraszam, że się wcinamsmile ale jeżeli ona jest spod zodiakalnego znaku
            > > bliźniąt - to może ten fakt wiele tłumaczy? Ten dualizm,który możesmile nie jest
            > > jeszcze kliniczny?
            > > A pociąg? Są pociągi pod specjalnym nadzorem, są też tramwaje zwane
            > > pożądaniemsmile)) i czyż to nie synonim? Pożądaniem porozumienia, przyjaźni,
            > > spokoju...
            >
            > Bliźnięta (20.V – 20.VI)
            > Ludzie spod tego znaku w ogóle nie osiągają dojrzałości zarówno intelektualnej,
            > jak i uczuciowej.Jedyne, co naprawdę potrafią, to raz w tygodniu wypełnić kupon
            > totolotka. Niezdarnie to ukrywają, ale największą przyjemność sprawia im dłuban
            > ie
            > w nosie. Zapraszając takiego do domu należy pamiętać, że kradnie i koniecznie
            > przed wyjściem zrewidować.
            >
            > Charakterystyki astralne tyu i perły sa niezbędnę do zakończenia sporu. Panowie
            > proszę podać swe znaki zodiaku, to wasze jedyne alibi!
            > Cokolwiek znudzona publiczność chciałaby znowu bywać na forum, nie na rykowisku
            > PS.Panie Tyu, dla świętego spokoju, przyznajże Pan wreszcie, żeś Pan jak wariat
            > kobiety pożądał, bo nam tu końca świata po watkach będą jęździć tramwaje pełne
            > kobiet z pretensjami.

        • tyu WSIĄŚĆ DO POCIĄGU... z kim i dokąd - powiedz? 20.02.02, 14:05
          Gość portalu: Miriam napisał(a):

          > Przepraszam, że się wcinamsmile ale jeżeli ona jest spod zodiakalnego znaku
          > bliźniąt - to może ten fakt wiele tłumaczy? Ten dualizm, który możesmile nie jest
          > jeszcze kliniczny?

          Istotnie, to MOŻE bardzo wiele tłumaczyć... Ale NA PEWNO męczy - straszliwie, a
          czasem i boli. Podejrzewam, że również ją.
          A czy kliniczny - nie wiem. Ale - podobno współczesna medycyna potrafi czynić
          cuda...

          > A pociąg? Są pociągi pod specjalnym nadzorem, są też tramwaje zwane
          > pożądaniemsmile)) i czyż to nie synonim? Pożądaniem porozumienia, przyjaźni,
          > spokoju...

          ŻADNEGO specjalnego nadzoru i żadnych dwuznacznych pojazdów! Nawiasem: ten
          tramwaj "...named Desire", NIE MUSI wcale oznaczać tego, co większość ludzi
          uważa. Ktoś kiedyś dowcipnie przetłumaczył to jako "Tramwaj na Ochotę".

          Ale - jeśli chodzi Ci o TAKIE pożądanie, o którym TY TERAZ piszesz, to i ja się
          pod tym podpisuję. Potrójnie, bo pod KAŻDYM pożądanym obiektem, obiema rękami i
          bez względu na to, co było. OK?
          Nawet, jeśli znów ktoś mi wypomni, że jestem jelonkiem.

          • Gość: Miriam Re: WSIĄŚĆ DO POCIĄGU... z kim i dokąd - powiedz? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 16:20
            tyu napisał(a):

            > Gość portalu: Miriam napisał(a):
            > Przepraszam, że się wcinamsmile ale jeżeli ona jest spod zodiakalnego znaku
            > bliźniąt - to może ten fakt wiele tłumaczy? Ten dualizm, który możesmile nie
            > jest jeszcze kliniczny?
            >
            > Istotnie, to MOŻE bardzo wiele tłumaczyć... Ale NA PEWNO męczy - straszliwie, a
            > czasem i boli. Podejrzewam, że również ją.


            JĄ - TEŻ.
            >
            A czy kliniczny - nie wiem. Ale - podobno współczesna medycyna potrafi czynić
            > cuda...
            >

            Ale ja wiem, że nie! Pociesza mnie też ten rozwój medycynysmile - jak każde
            optymistyczne słowo i spostrzeżenie.

            > > A pociąg? Są pociągi pod specjalnym nadzorem, są też tramwaje zwane
            > > pożądaniemsmile)) i czyż to nie synonim? Pożądaniem porozumienia, przyjaźni,
            > spokoju...
            >
            > ŻADNEGO specjalnego nadzoru i żadnych dwuznacznych pojazdów! Nawiasem: ten
            > tramwaj "...named Desire", NIE MUSI wcale oznaczać tego, co większość ludzi
            > uważa. Ktoś kiedyś dowcipnie przetłumaczył to jako "Tramwaj na Ochotę".
            >
            > Ale - jeśli chodzi Ci o TAKIE pożądanie, o którym TY TERAZ piszesz, to i ja się
            > pod tym podpisuję. Potrójnie, bo pod KAŻDYM pożądanym obiektem, obiema rękami i
            > bez względu na to, co było. OK?
            > Nawet, jeśli znów ktoś mi wypomni, że jestem jelonkiem.
            >
            OK! OK! OK! trzy razy! (proszę bez skojarzeńsmile))

            Tyu, Mój Potworze, dokąd? Przystanek? proponuję oazę bo - nam ciszy, nam wiatru
            potrzeba - jak pisze Witek R. (poeta) Nie wichury! Zefirku, azeby morze spienic i
            możesmile Venus jaka zeń znowu się wynurzy?

            smile

            Miriam (bliźniak)

            ps z kim - to sprawa wolności: egalite, fraternite, liberte! Ale bez rewolucji
            już!!!
            • tyu WSIĄŚĆ DO POCIĄGU... I ? 20.02.02, 16:37
              Lubisz cytaty, wiem, więc z tym większą przyjemnością cytuję Cię in extenso.


              Gość portalu: Miriam napisał(a):

              > tyu napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Miriam napisał(a):
              > > Przepraszam, że się wcinamsmile ale jeżeli ona jest spod zodiakalnego znaku
              > > bliźniąt - to może ten fakt wiele tłumaczy? Ten dualizm, który możesmile nie
              > > jest jeszcze kliniczny?
              > >
              > > Istotnie, to MOŻE bardzo wiele tłumaczyć... Ale NA PEWNO męczy - straszliwie,
              > > a czasem i boli. Podejrzewam, że również ją.
              >
              >
              > JĄ - TEŻ.

              Szczerze współczuję i służę WSZELKĄ pomocą. Niech WRESZCIE przestanie!
              JĄ - OCZYWIŚCIE! - TEŻ.


              > A czy kliniczny - nie wiem. Ale - podobno współczesna medycyna potrafi czynić
              > > cuda...
              > >
              >
              > Ale ja wiem, że nie! Pociesza mnie też ten rozwój medycynysmile - jak każde
              > optymistyczne słowo i spostrzeżenie.

              Skoro nie - tym piękniejsze perspektywy!


              > > > A pociąg? Są pociągi pod specjalnym nadzorem, są też tramwaje zwane
              > > > pożądaniemsmile)) i czyż to nie synonim? Pożądaniem porozumienia, przyjaźni,
              > > spokoju...
              > >
              > > ŻADNEGO specjalnego nadzoru i żadnych dwuznacznych pojazdów! Nawiasem: ten
              > > tramwaj "...named Desire", NIE MUSI wcale oznaczać tego, co większość ludzI
              > > uważa. Ktoś kiedyś dowcipnie przetłumaczył to jako "Tramwaj na Ochotę".
              > >
              > > Ale - jeśli chodzi Ci o TAKIE pożądanie, o którym TY TERAZ piszesz, to i ja
              > > się pod tym podpisuję. Potrójnie, bo pod KAŻDYM pożądanym obiektem, obiema
              > > rękami i bez względu na to, co było. OK?
              > > Nawet, jeśli znów ktoś mi wypomni, że jestem jelonkiem.
              > >
              > OK! OK! OK! trzy razy! (proszę bez skojarzeńsmile))

              Nie potrafię. Ale skojarzenia są ABSOLUTNIE POZYTYWNE.

              > Tyu, Mój Potworze, dokąd? Przystanek? proponuję oazę bo - nam ciszy, nam wiatru
              > potrzeba - jak pisze Witek R.(poeta) Nie wichury! Zefirku, azeby morze spienic
              > i możesmile Venus jaka zeń znowu się wynurzy?
              >
              > smile
              >
              > Miriam (bliźniak)

              Kurrrtyna! Aż się prosi po tych słowach...


              > ps z kim - to sprawa wolności: egalite, fraternite, liberte! Ale bez rewolucji
              > już!!!

              ...I KTO TO MÓWI... wink)

              A wracając do tematu. Jakie proponujesz podsumowanie? (bo GDZIE - już wiem...)

              tyu-bliźniak-jelonek
        • Gość: borsuk Re: WSIĄŚĆ DO POCIĄGU... IP: *.dip.t-dialin.net 20.02.02, 14:10
          ja tez (ale bez kokieterii) przepraszam, ze sie wcinam, ale czy szczegolnie w
          przypadku blizniat, nie nalezy wziac tramwaju zwanego pozadaniem pod specjalny
          nadzor.
          Zwlaszcza gdy blizniak jest motorniczym pojazdu, a torowisko tuz nad przepascia?

          pozdrawiam Was

          borsuk
          tez blizniak
          • Gość: siedem 329 IP: *.tgory.pik-net.pl 20.02.02, 14:19
            pozwolicie, że zajmę się sędziowaniem, sekundowaniem i jednocześnie kibicowaniem
            na rekord "i.d." coś koło 700 postów. Carmina jest okej. Ale to Tyu martyrologią
            zaasłużył na taki długi wątek. Jeśli przestaniecie pisać sztucznie podkręcę
            licznik.
            6,55
            • tyu 329+1 20.02.02, 14:28
              Gość portalu: siedem napisał(a):

              > pozwolicie, że zajmę się sędziowaniem, sekundowaniem i jednocześnie kibicowaniem
              > na rekord "i.d." coś koło 700 postów. Carmina jest okej. Ale to Tyu martyrologią
              > zaasłużył na taki długi wątek. Jeśli przestaniecie pisać sztucznie podkręcę
              > licznik.
              > 6,55


              Martyrologia? Dziękuję. Może raczej "per aspera ad astra"? Zdefiniujmy jeszcze
              te "astra", a światło w tunelu (skąd ten cytat, Siódemko?) będzie już bardzo
              wyraźne.
              A potem - do roboty. Tramwaj na Ochotę znów spóźniony, wykładów o całokształcie
              chyba już dziś nie będzie, ale krótkie ćwiczenia praktyczne - czemu nie?


              • Gość: tete o znakach zodiaku IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 20.02.02, 15:39
                Był taki horoskop Tyma. Każdy znak (oprócz jednego) był zbiorem najgorszych
                cech, wstrętnych nawyków. Słynni ludzie spod tych znaków : Hitler, Stalin, Pol
                Pot itd. Ten jeden jedyny znak (Waga) - był absolutną doskonałością - urodzili
                się pod nim wspaniali ludzie : Chopin, Einstein itd. no i - Tym.

                Jeśli się nie wygłupiacie z tymi bliźniakami - możecie mnie przyłączyć do grupy.
                Ja TEŻ.

                pozdrawiam, smile)tete
                • Gość: borsuk Re: o znakach zodiaku IP: *.dip.t-dialin.net 20.02.02, 15:44
                  tete,
                  do takich rzeczy przyznajesz sie w obliczu czyhajacego gada?
                  Za odwage nalezy Ci sie piekne boa z prawdziwych strusich pior.
                  My, blizniacy uwielbiamy blizniaczki w boa. Nawet jezeli to jest tylko boa. smile

                  borsuk
                  • tyu O znakach zodiaku i stosownych strojach 20.02.02, 16:21
                    Gość portalu: borsuk napisał(a):

                    > tete,
                    > do takich rzeczy przyznajesz sie w obliczu czyhajacego gada?
                    > Za odwage nalezy Ci sie piekne boa z prawdziwych strusich pior.
                    > My, blizniacy uwielbiamy blizniaczki w boa. Nawet jezeli to jest tylko boa. smile
                    >
                    > borsuk


                    Jako motorniczy (ex-?) wyrażam zgodę na boa w tym wątku pod warunkiem:
                    1. że istotnie będzie to boa ze strusich piór, a nie boa którego mam na myśli,
                    2. że struś wyraził pisemną zgodę na użycie jego piór do wytworzenia w/w boa,
                    3. że operacja przekazania piór przebiegała zgodnie z Konwencjami Genewskimi oraz
                    Wszystkim Co Trzeba a protokół przekazania jest do wglądu.

                    W razie niespełnienia któregokolwiek z w/w warunków upoważniam Tete (witaj Tete!)
                    do złożenia zamówienia na ubiór zastępczy na koszt Borsuka. Mogą być zrestą od
                    razu cztery. Bliźniacze.

                    • Gość: Miriam Re: O znakach zodiaku i stosownych strojach IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 16:40
                      tyu napisał(a):

                      > Gość portalu: borsuk napisał(a):
                      >
                      > > tete,
                      > > do takich rzeczy przyznajesz sie w obliczu czyhajacego gada?
                      > > Za odwage nalezy Ci sie piekne boa z prawdziwych strusich pior.
                      > > My, blizniacy uwielbiamy blizniaczki w boa. Nawet jezeli to jest tylko boa
                      > . smile
                      > >
                      > > borsuk
                      >
                      >
                      > Jako motorniczy (ex-?) wyrażam zgodę na boa w tym wątku pod warunkiem:
                      > 1. że istotnie będzie to boa ze strusich piór, a nie boa którego mam na myśli,
                      > 2. że struś wyraził pisemną zgodę na użycie jego piór do wytworzenia w/w boa,
                      > 3. że operacja przekazania piór przebiegała zgodnie z Konwencjami Genewskimi or
                      > az
                      > Wszystkim Co Trzeba a protokół przekazania jest do wglądu.
                      >
                      > W razie niespełnienia któregokolwiek z w/w warunków upoważniam Tete (witaj Tete
                      > !)
                      > do złożenia zamówienia na ubiór zastępczy na koszt Borsuka. Mogą być zrestą od
                      > razu cztery. Bliźniacze.
                      >

                      Nie bardzo Cię rozumiem Tyu - cztery bliźniacze? Toż to cały tramwaj! proponuję
                      skromny kostium, może Chanel, prostota, delikatna czerń palona, torebka z węża
                      (oświadczenie węża dot. wykorzystania Go w tym celu po jego zgonie - posiadam), z
                      węża a nie żmiji, zaznaczam. Wreszcie - nie upieram się. Raczej ubieram!
                      Boa sugeruje np palmy, i sprawa może okazać niewykonalna w naszej szerokości
                      geograficznej, chyba że skorzystamy z wyspy a la Therentiew lub - wyobrazimy to
                      sobie - ale tutaj widzę pewme zagrożenia jednaksmile po pierwsze - wyobraźnia może
                      pójść zbyt daleko, i znajdziemy się w afrykanskiej wiosce bez wody. Boa - wtedy
                      więdnie. Poza tym możemy się narazić innym wężom tudzież innym drapieznikom.
                      Co proponujesz?

                      • tyu O znakach zodiaku i stosownych strojach...w oazie 20.02.02, 16:52
                        Gość portalu: Miriam napisał(a):

                        > Nie bardzo Cię rozumiem Tyu - cztery bliźniacze? Toż to cały tramwaj! proponuję
                        > skromny kostium, może Chanel, prostota, delikatna czerń palona, torebka z węża
                        > (oświadczenie węża dot. wykorzystania Go w tym celu po jego zgonie - posiadam),
                        > z węża a nie żmiji, zaznaczam. Wreszcie - nie upieram się. Raczej ubieram!
                        > Boa sugeruje np palmy, i sprawa może okazać niewykonalna w naszej szerokości
                        > geograficznej, chyba że skorzystamy z wyspy a la Therentiew lub - wyobrazimy to
                        > sobie - ale tutaj widzę pewme zagrożenia jednaksmile po pierwsze - wyobraźnia może
                        > pójść zbyt daleko, i znajdziemy się w afrykanskiej wiosce bez wody. Boa - wtedy
                        > więdnie. Poza tym możemy się narazić innym wężom tudzież innym drapieznikom.
                        > Co proponujesz?


                        Ja - NIC. TO TY już zaproponowałaś: oazę. (Było to co prawda bardzo dawno, chyba
                        ze 20 minut temu, a kobieta zmienną jest... ale - chyba nie AŻ TAK?)
                        Tyle, że do oazy proponuję zabrać 2 (DWIE) osoby. Po jednej (lepszej) z naszych
                        połówek...
                        Wystrój obojętny.
                    • Gość: borsuk Re: O znakach zodiaku i stosownych strojach IP: *.dip.t-dialin.net 20.02.02, 16:43
                      tyu,
                      ja w sprawie tych kosztow.
                      Postaraj sie tych blizniaczek za bardzo nie rozbierac wzrokiem, bo sie
                      finansowo nie wyrobie.
                      Raz odziez robocza, raz opakowanie zastepcze. Skad na to wszystko brac?

                      my, borsuk
                      • tyu O znakach zodiaku i stosownych strojach - do 2 x B 20.02.02, 16:59
                        Gość portalu: borsuk napisał(a):

                        > tyu,
                        > ja w sprawie tych kosztow.
                        > Postaraj sie tych blizniaczek za bardzo nie rozbierac wzrokiem,

                        I KTO TO PISZE ??!!

                        > bo sie finansowo nie wyrobie.
                        > Raz odziez robocza, raz opakowanie zastepcze. Skad na to wszystko brac?
                        >
                        > my, borsuk

                        W potrzebie wesprę - czego się nie robi dla bliźniaka...
                        my, tyu
                • Gość: Miriam Re: o znakach zodiaku IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 16:30
                  Gość portalu: tete napisał(a):

                  > Był taki horoskop Tyma. Każdy znak (oprócz jednego) był zbiorem najgorszych
                  > cech, wstrętnych nawyków. Słynni ludzie spod tych znaków : Hitler, Stalin, Pol
                  > Pot itd. Ten jeden jedyny znak (Waga) - był absolutną doskonałością - urodzili
                  > się pod nim wspaniali ludzie : Chopin, Einstein itd. no i - Tym.
                  >
                  > Jeśli się nie wygłupiacie z tymi bliźniakami - możecie mnie przyłączyć do grupy
                  > .
                  > Ja TEŻ.
                  >
                  > pozdrawiam, smile)tete

                  Został poruszony, przeze mne zreszta, dualizm bliźniaczy. Może być niekorzystnie
                  dla znaku odczytany ale na obronę go mam choćby fakt, że bliźnięta nie sa
                  pamiętliwe i mściwe. Są - zwłaszcza "z początku znaku" np ja 25 maja - gadatliwe,
                  to prawda, do czego się przyznajęsmile choć mam momemty długiego milczenia! ALE
                  potrafię JEDNAK wysłuchać!
                  Gdy rozmawiają dwie osoby spod tego znaku, zdajcie sobie sprawę, że mówią
                  faktycznie cztery osoby wszak! Jesteśmy SKROMNI! Prawda?

                  MIRIAM
                  • tyu O znakach zodiaku do połowy Miriam 20.02.02, 16:43
                    Gość portalu: Miriam napisał(a):

                    > Gość portalu: tete napisał(a):
                    >
                    > > Był taki horoskop Tyma. Każdy znak (oprócz jednego) był zbiorem najgorszyc
                    > h
                    > > cech, wstrętnych nawyków. Słynni ludzie spod tych znaków : Hitler, Stalin,
                    > Pol
                    > > Pot itd. Ten jeden jedyny znak (Waga) - był absolutną doskonałością - urod
                    > zili
                    > > się pod nim wspaniali ludzie : Chopin, Einstein itd. no i - Tym.
                    > >
                    > > Jeśli się nie wygłupiacie z tymi bliźniakami - możecie mnie przyłączyć do
                    > grupy
                    > > .
                    > > Ja TEŻ.
                    > >
                    > > pozdrawiam, smile)tete
                    >
                    > Został poruszony, przeze mne zreszta, dualizm bliźniaczy. Może być niekorzystni
                    > e
                    > dla znaku odczytany ale na obronę go mam choćby fakt, że bliźnięta nie sa
                    > pamiętliwe i mściwe. Są - zwłaszcza "z początku znaku" np ja 25 maja - gadatliw
                    > e,
                    > to prawda, do czego się przyznajęsmile choć mam momemty długiego milczenia! ALE
                    > potrafię JEDNAK wysłuchać!
                    > Gdy rozmawiają dwie osoby spod tego znaku, zdajcie sobie sprawę, że mówią
                    > faktycznie cztery osoby wszak! Jesteśmy SKROMNI! Prawda?
                    >
                    > MIRIAM


                    ...co nie zmienia faktu, że JA (załóżmy, że to "moje lepsze ja") Z WIELKĄ
                    PRZYJEMNOŚCIĄ rozmawia ze ŚCIŚLE OKREŚLONĄ połową Miriam... Myślę, że Z NIĄ
                    rozumiemy się świetnie...
                    wink)
                    • Gość: Miriam Re: O znakach zodiaku do połowy Miriam IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 16:57
                      tyu napisał(a):

                      > Gość portalu: Miriam napisał(a):
                      >
                      > > Gość portalu: tete napisał(a):
                      > >
                      > > > Był taki horoskop Tyma. Każdy znak (oprócz jednego) był zbiorem najgo
                      > rszyc
                      > > h
                      > > > cech, wstrętnych nawyków. Słynni ludzie spod tych znaków : Hitler, St
                      > alin,
                      > > Pol
                      > > > Pot itd. Ten jeden jedyny znak (Waga) - był absolutną doskonałością -
                      > urod
                      > > zili
                      > > > się pod nim wspaniali ludzie : Chopin, Einstein itd. no i - Tym.
                      > > >
                      > > > Jeśli się nie wygłupiacie z tymi bliźniakami - możecie mnie przyłączy
                      > ć do
                      > > grupy
                      > > > .
                      > > > Ja TEŻ.
                      > > >
                      > > > pozdrawiam, smile)tete
                      > >
                      > > Został poruszony, przeze mne zreszta, dualizm bliźniaczy. Może być niekorz
                      > ystni
                      > > e
                      > > dla znaku odczytany ale na obronę go mam choćby fakt, że bliźnięta nie sa
                      > > pamiętliwe i mściwe. Są - zwłaszcza "z początku znaku" np ja 25 maja - gad
                      > atliw
                      > > e,
                      > > to prawda, do czego się przyznajęsmile choć mam momemty długiego milczenia! A
                      > LE
                      > > potrafię JEDNAK wysłuchać!
                      > > Gdy rozmawiają dwie osoby spod tego znaku, zdajcie sobie sprawę, że mówią
                      > > faktycznie cztery osoby wszak! Jesteśmy SKROMNI! Prawda?
                      > >
                      > > MIRIAM
                      >
                      >
                      > ...co nie zmienia faktu, że JA (załóżmy, że to "moje lepsze ja") Z WIELKĄ
                      > PRZYJEMNOŚCIĄ rozmawia ze ŚCIŚLE OKREŚLONĄ połową Miriam... Myślę, że Z NIĄ
                      > rozumiemy się świetnie...
                      > wink)

                      a która połowa - jest większa???smile))) M.
                      • tyu O nierównych połowach do połowy Miriam oraz :((( 20.02.02, 17:08
                        Gość portalu: Miriam napisał(a):

                        > tyu napisał(a):
                        >
                        > > Gość portalu: Miriam napisał(a):
                        > >
                        > > > Gość portalu: tete napisał(a):
                        > > >
                        > > > > Był taki horoskop Tyma. Każdy znak (oprócz jednego) był zbiorem
                        > najgo
                        > > rszyc
                        > > > h
                        > > > > cech, wstrętnych nawyków. Słynni ludzie spod tych znaków : Hitle
                        > r, St
                        > > alin,
                        > > > Pol
                        > > > > Pot itd. Ten jeden jedyny znak (Waga) - był absolutną doskonałoś
                        > cią -
                        > > urod
                        > > > zili
                        > > > > się pod nim wspaniali ludzie : Chopin, Einstein itd. no i - Tym.
                        >
                        > > > >
                        > > > > Jeśli się nie wygłupiacie z tymi bliźniakami - możecie mnie przy
                        > łączy
                        > > ć do
                        > > > grupy
                        > > > > .
                        > > > > Ja TEŻ.
                        > > > >
                        > > > > pozdrawiam, smile)tete
                        > > >
                        > > > Został poruszony, przeze mne zreszta, dualizm bliźniaczy. Może być ni
                        > ekorz
                        > > ystni
                        > > > e
                        > > > dla znaku odczytany ale na obronę go mam choćby fakt, że bliźnięta ni
                        > e sa
                        > > > pamiętliwe i mściwe. Są - zwłaszcza "z początku znaku" np ja 25 maja
                        > - gad
                        > > atliw
                        > > > e,
                        > > > to prawda, do czego się przyznajęsmile choć mam momemty długiego milczen
                        > ia! A
                        > > LE
                        > > > potrafię JEDNAK wysłuchać!
                        > > > Gdy rozmawiają dwie osoby spod tego znaku, zdajcie sobie sprawę, że m
                        > ówią
                        > > > faktycznie cztery osoby wszak! Jesteśmy SKROMNI! Prawda?
                        > > >
                        > > > MIRIAM
                        > >
                        > >
                        > > ...co nie zmienia faktu, że JA (załóżmy, że to "moje lepsze ja") Z WIELKĄ
                        > > PRZYJEMNOŚCIĄ rozmawia ze ŚCIŚLE OKREŚLONĄ połową Miriam... Myślę, że Z NIĄ
                        > > rozumiemy się świetnie...
                        > > wink)
                        >
                        > a która połowa - jest większa???smile))) M.


                        Spryciula!!!
                        To ja się spytam tak: a JAK SĄDZISZ, która połowa jest MILSZA?
                        smile))))))

                        Wybacz, proszę, że przeczytam Twoją odpowiedź dopiero wieczorem (a znając maniery
                        mojego ukochanego łącza, to pewnie rano), ale właśnie ta moja GORSZA połówka
                        zaczyna marudzić, że - teoretycznie - od kilku minut jestem zupełnie gdzie
                        indziej, gdzie pewnie na mnie czekają, a może nawet klną...

                        Bawcie się dobrze, kochani!
                        Ważne, że słońce znów świeci. To wirtualne słońce, oczywiście, czyli to
                        NAJWAŻNIEJSZE, niewidoczne dla oczu.
                        smile))
                        • Gość: Miriam ___________________________Miriam do Tyu IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 17:28
                          tyu napisał(a):

                          > Gość portalu: Miriam napisał(a):
                          >
                          > > tyu napisał(a):
                          > >
                          > > > Gość portalu: Miriam napisał(a):
                          > > >
                          > > > > Gość portalu: tete napisał(a):
                          > > > >
                          > > > > > Był taki horoskop Tyma. Każdy znak (oprócz jednego) był zbi
                          > orem
                          > > najgo
                          > > > rszyc
                          > > > > h
                          > > > > > cech, wstrętnych nawyków. Słynni ludzie spod tych znaków :
                          > Hitle
                          > > r, St
                          > > > alin,
                          > > > > Pol
                          > > > > > Pot itd. Ten jeden jedyny znak (Waga) - był absolutną dosko
                          > nałoś
                          > > cią -
                          > > > urod
                          > > > > zili
                          > > > > > się pod nim wspaniali ludzie : Chopin, Einstein itd. no i -
                          > Tym.
                          > >
                          > > > > >
                          > > > > > Jeśli się nie wygłupiacie z tymi bliźniakami - możecie mnie
                          > przy
                          > > łączy
                          > > > ć do
                          > > > > grupy
                          > > > > > .
                          > > > > > Ja TEŻ.
                          > > > > >
                          > > > > > pozdrawiam, smile)tete
                          > > > >
                          > > > > Został poruszony, przeze mne zreszta, dualizm bliźniaczy. Może b
                          > yć ni
                          > > ekorz
                          > > > ystni
                          > > > > e
                          > > > > dla znaku odczytany ale na obronę go mam choćby fakt, że bliźnię
                          > ta ni
                          > > e sa
                          > > > > pamiętliwe i mściwe. Są - zwłaszcza "z początku znaku" np ja 25
                          > maja
                          > > - gad
                          > > > atliw
                          > > > > e,
                          > > > > to prawda, do czego się przyznajęsmile choć mam momemty długiego mi
                          > lczen
                          > > ia! A
                          > > > LE
                          > > > > potrafię JEDNAK wysłuchać!
                          > > > > Gdy rozmawiają dwie osoby spod tego znaku, zdajcie sobie sprawę,
                          > że m
                          > > ówią
                          > > > > faktycznie cztery osoby wszak! Jesteśmy SKROMNI! Prawda?
                          > > > >
                          > > > > MIRIAM
                          > > >
                          > > >
                          > > > ...co nie zmienia faktu, że JA (załóżmy, że to "moje lepsze ja") Z WI
                          > ELKĄ
                          > > > PRZYJEMNOŚCIĄ rozmawia ze ŚCIŚLE OKREŚLONĄ połową Miriam... Myślę, że
                          > Z NIĄ
                          > > > rozumiemy się świetnie...
                          > > > wink)
                          > >
                          > > a która połowa - jest większa???smile))) M.
                          >
                          >
                          > Spryciula!!!
                          > To ja się spytam tak: a JAK SĄDZISZ, która połowa jest MILSZA?
                          > smile))))))
                          >
                          > Wybacz, proszę, że przeczytam Twoją odpowiedź dopiero wieczorem (a znając manie
                          > ry
                          > mojego ukochanego łącza, to pewnie rano), ale właśnie ta moja GORSZA połówka
                          > zaczyna marudzić, że - teoretycznie - od kilku minut jestem zupełnie gdzie
                          > indziej, gdzie pewnie na mnie czekają, a może nawet klną...
                          >
                          > Bawcie się dobrze, kochani!
                          > Ważne, że słońce znów świeci. To wirtualne słońce, oczywiście, czyli to
                          > NAJWAŻNIEJSZE, niewidoczne dla oczu.
                          > smile))

                          Rzeczywiście, zakładając, że najwazniejsze jest niewidoczne dla oczu nie jesteśmy
                          w stanie ocenić. Nie wiemy i nie będziemy wiedzieć - jak grzmiał Du Bois, prawda?

                          baw się dobrzesmile

                          M
                          • Gość: Perła o TROLEJBUSACH tu jest IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 19:18
                            No i tak to tutaj jest. Tylko mnie zabrakło a już zapalone kadzidła są,
                            pociągi - widma, CZERWONE tramwaje, bliźniaczki - czworaczki. A propos
                            czworaków:
                            "dr. Judym współżył z chłopami i dlatego często przebywał na czworakach"
                            To nie ja, to z Homoru Zeszytów jest. Ale wątek takie oblicze ma właśnie.

                            Perła
                            • Gość: Miriam Nie ma Róży bez DYMU IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 19:36
                              Gość portalu: Perła napisał(a):

                              > No i tak to tutaj jest. Tylko mnie zabrakło a już zapalone kadzidła są,
                              > pociągi - widma, CZERWONE tramwaje, bliźniaczki - czworaczki. A propos
                              > czworaków:
                              > "dr. Judym współżył z chłopami i dlatego często przebywał na czworakach"
                              > To nie ja, to z Homoru Zeszytów jest. Ale wątek takie oblicze ma właśnie.
                              >
                              > Perła

                              Kadzidła nie są zapalone, a kruki - wszystkie nakarmione.
                              Za dr Judyma - thx smile))
                              Ciekawe że boa nie udusiła się ze smiechu z tych zeszytów...

                              pozdro wink)))

                              Miriam
                            • Gość: Scan Re: o TROLEJBUSACH i kogutach tu jest IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.02.02, 19:41
                              Czołem Perła.
                              W Lublinie, powiadają, otwarto niedawno salon walki kogutów. Podobno dogodny
                              dojazd trolejbusem. Byłeś tam?
                              Scan
                              • Gość: Miriam Re: o TROLEJBUSACH i kogutach i VERSACE tu jest IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 19:48
                                Gość portalu: Scan napisał(a):

                                > Czołem Perła.
                                > W Lublinie, powiadają, otwarto niedawno salon walki kogutów. Podobno dogodny
                                > dojazd trolejbusem. Byłeś tam?
                                > Scan

                                Sorry, że się wcinam ale w Lublinie ostatnio otwarto salon Versace, bardzo pikny,
                                polecam, czy to nie bardziej interesujące niźli kogucie kwestie?

                                pozdrosmile)))
                                • Gość: Scan Re: o TROLEJBUSACH i kogutach i VERSACE tu jest IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.02.02, 20:00
                                  Cześć Miriam.
                                  Krótkie pytanie, acz zasadnicze - czy tam w mordę dają?
                                  Boą zamiatam,
                                  Scan

                                  Gość portalu: Miriam napisał(a):

                                  > Gość portalu: Scan napisał(a):
                                  >
                                  > > Czołem Perła.
                                  > > W Lublinie, powiadają, otwarto niedawno salon walki kogutów. Podobno dogod
                                  > ny
                                  > > dojazd trolejbusem. Byłeś tam?
                                  > > Scan
                                  >
                                  > Sorry, że się wcinam ale w Lublinie ostatnio otwarto salon Versace, bardzo pikn
                                  > y,
                                  > polecam, czy to nie bardziej interesujące niźli kogucie kwestie?
                                  >
                                  > pozdrosmile)))

                                  • Gość: Miriam Re: o TROLEJBUSACH i kogutach i VERSACE tu jest IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 21:28
                                    Gość portalu: Scan napisał(a):

                                    > Cześć Miriam.
                                    > Krótkie pytanie, acz zasadnicze - czy tam w mordę dają?
                                    > Boą zamiatam,
                                    > Scan


                                    Nie sprecyzowałeś! "Czy tam" - to znaczy gdzie? W Lublinie w ogóle, u Verace, w
                                    salonie z kogutami? Naprawdę, nieba przychyliłabym Ci, jesli chodzi o
                                    informację " gdzie w mordę dają" ale - nie wiem. Uwięziona w salonie Versace i
                                    podkarmiana ciachami od Chmielewskiego z widokiem na MÓJ hotel Europa - nie
                                    zakonotowałam tego, co to się jedynie domyslać mogę, że o to Ci chodzi. W salonie
                                    kogucim nie byłam i wyznam szczerze, że mnie tam - nie ciagnie. Biedne koguciki...
                                    Boą zamiatasz? Barbarus dzisiaj jesteś? A co boa na to?

                                    Czekamy Cię w mniej nerwowym natroju (I hope) - na PURIM

                                    Miriamsmile))



                                    >
                                    > Gość portalu: Miriam napisał(a):
                                    >
                                    > > Gość portalu: Scan napisał(a):
                                    > >
                                    > > > Czołem Perła.
                                    > > > W Lublinie, powiadają, otwarto niedawno salon walki kogutów. Podobno
                                    > dogod
                                    > > ny
                                    > > > dojazd trolejbusem. Byłeś tam?
                                    > > > Scan
                                    > >
                                    > > Sorry, że się wcinam ale w Lublinie ostatnio otwarto salon Versace, bardzo
                                    > pikn
                                    > > y,
                                    > > polecam, czy to nie bardziej interesujące niźli kogucie kwestie?
                                    > >
                                    > > pozdrosmile)))
                                    >

                                    • Gość: Scan Re: o PURIM tu jest IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.02.02, 22:20
                                      Zostawmy mordobicia na boku,to pytanie dla kelnerów. Pewnie, że przybywam w
                                      nastroju bojowym. Mniemam, że wyjadę łagodny jak baranek. Tylko kto odwiezie?
                                      Boą nadal ukłony - bom dziś nieogolony,
                                      Scan
                                      P.S. A salon "Wólczanki" to Wy tam macie w Litzmannstadt? Na łokciach mi się
                                      wytarło i kolana wypchały w anzugu od Versace.....

                                      "Nie sprecyzowałeś! "Czy tam" - to znaczy gdzie? W Lublinie w ogóle, u Verace,
                                      w salonie z kogutami? Naprawdę, nieba przychyliłabym Ci, jesli chodzi o
                                      informację " gdzie w mordę dają" ale - nie wiem. Uwięziona w salonie Versace i
                                      podkarmiana ciachami od Chmielewskiego z widokiem na MÓJ hotel Europa - nie
                                      zakonotowałam tego, co to się jedynie domyslać mogę, że o to Ci chodzi. W
                                      salonie kogucim nie byłam i wyznam szczerze, że mnie tam - nie ciagnie. Biedne
                                      koguciki...
                                      Boą zamiatasz? Barbarus dzisiaj jesteś? A co boa na to?

                                      Czekamy Cię w mniej nerwowym natroju (I hope) - na PURIM

                                      Miriamsmile))
                              • Gość: Perła Re: o TROLEJBUSACH i kogutach tu jest IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 21:26
                                Gość portalu: Scan napisał(a):

                                > Czołem Perła.
                                > W Lublinie, powiadają, otwarto niedawno salon walki kogutów. Podobno dogodny
                                > dojazd trolejbusem. Byłeś tam?
                                > Scan

                                Witaj Scan

                                Nie, nie byłem tam. Ale skoroś zaineresowany walkami kogutów jest, to przybywaj,
                                przybywaj...
                                Czekam z flaszką, ale na walkę będziesz musiał sam niestety. Ja zbyt wrażliwy
                                jestem właśnie. O ile sam nie biję oczywiście.

                                Perła

                                • Gość: Scan Re: o TROLEJBUSACH i kogutach tu jest IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.02.02, 22:26
                                  Ponownie witaj Perła,
                                  Jak o butelkę chodzi - to ja zawsze, choć harmonogram walk mam napięty. Dzięki
                                  za pamięć i troskę o gardło.
                                  Scan
                                  • Gość: Perła Re: o TROLEJBUSACH i kogutach tu jest IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 23:43
                                    Gość portalu: Scan napisał(a):

                                    > Ponownie witaj Perła,
                                    > Jak o butelkę chodzi - to ja zawsze, choć harmonogram walk mam napięty. Dzięki
                                    > za pamięć i troskę o gardło.
                                    > Scan

                                    Cześć Scan

                                    Takim Cię znam od POCZĄTKU właśnie. Do bitki i wypitki.

                                    pozdrawiam serdecznie

                                    Perła
                          • Gość: boa nareszcie spokój IP: *.chello.pl 20.02.02, 19:26
                            nic, nawet seks, tak nie zbliża przeciwników ja wspólny wróg.
                            Misja pokojowa zakończona - boa znika dusząc (się - ze śmiechu)
                          • tyu ______________________tyu_do_Miriam 20.02.02, 22:18
                            Gość portalu: Miriam napisał(a):

                            > tyu napisał(a):

                            > > Wybacz, proszę, że przeczytam Twoją odpowiedź dopiero wieczorem (a znając
                            > > maniery
                            > > mojego ukochanego łącza, to pewnie rano), ale właśnie ta moja GORSZA połówka
                            > > zaczyna marudzić, że - teoretycznie - od kilku minut jestem zupełnie gdzie
                            > > indziej, gdzie pewnie na mnie czekają, a może nawet klną...
                            > >
                            > > Bawcie się dobrze, kochani!
                            > > Ważne, że słońce znów świeci. To wirtualne słońce, oczywiście, czyli to
                            > > NAJWAŻNIEJSZE, niewidoczne dla oczu.
                            > > smile))
                            >
                            > Rzeczywiście, zakładając, że najwazniejsze jest niewidoczne dla oczu nie jesteś
                            > my
                            > w stanie ocenić. Nie wiemy i nie będziemy wiedzieć - jak grzmiał Du Bois, prawd
                            > a?
                            >
                            > baw się dobrzesmile
                            >
                            > M


                            Dzięki za życzenia! Niestety, mimo, że były to TWOJE życzenia - ich spełnienie
                            pozostawiało wiele do życzenia. Na szczęście - nic nie trwa wiecznie i "nic dwa
                            razy się nie zdarza". TERAZ mogę się już bawić. No to - do dzieła!
                            wink)
                            • tyu Podsumowanie mojej tu nieobecności 20.02.02, 22:29
                              1. "Mazowieckie Bażanty" kontra "Lubelskie Koguty" - 1:0.
                              2. Lubelska wóda delikatną jest więc jest propozycja, by lać ją w mordę.
                              3. Damy przebywają w tym czasie w salonie Versace i słusznie czynią.
                              4. Boa zdycha ze śmiechu czyniąc tym niewątpliwą przysługę ludzkości.
                              5. A oaza wciąż czeka...
                              • Gość: Perła RPodsumowanie mojej tu nieobecności - do Tyu jest IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 23:33
                                tyu napisał(a):

                                > 1. "Mazowieckie Bażanty" kontra "Lubelskie Koguty" - 1:0.

                                powiem krótko: sędzia kalosz jest

                                > 2. Lubelska wóda delikatną jest więc jest propozycja, by lać ją w mordę.

                                bo lubelskie kwestie delikatne są. i dla KONESERÓW właśnie. a lać w mordę to zła
                                koncepcja jest.

                                > 3. Damy przebywają w tym czasie w salonie Versace i słusznie czynią.

                                słusznie czy nie; ale wydatki czynią właśnie.

                                > 4. Boa zdycha ze śmiechu czyniąc tym niewątpliwą przysługę ludzkości.

                                to przemiłe zwierzątka są. największym drapieżnikiem człowiek jest.

                                > 5. A oaza wciąż czeka...

                                oaza może fatamorganą okazać się

                                pozdrawiam

                                Perła
                                • Gość: Scan ---------Fatamorgana IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.02.02, 00:32
                                  Kilka lat byłem kilka lat w kraju, który ma największą pustynię i najwięcej oaz.
                                  Takich z palmami daktylowymi, domkami z cegły z zeschłych palm obtaczanych
                                  wielbłądzim nawozem,suszonych na słońcu i mieszkańcami w śmiesznych, czarnych
                                  portkach, z workiem w kroku - bo wg ich schizmy następca Proroka miał być
                                  urodzony przez mężczyznę. Na tę pustynię, do tych oaz jeżdziłem wielokrotnie - bo
                                  tylko tam czujesz dotyk Boga, szczególnie w nocy - kiedy gwiazdy, szczekanie
                                  feneków,piasek jak woda i wszechobecna Cisza. Jeździłem z kobietą - fatamorganą.
                                  Ona dziś oazą. Ale to tylko tak, ad vocem.
                                  Pozdrawiam
                                  Scan

                                  Gość portalu: Perła napisał(a):

                                  > tyu napisał(a):
                                  >
                                  > > 1. "Mazowieckie Bażanty" kontra "Lubelskie Koguty" - 1:0.
                                  >
                                  > powiem krótko: sędzia kalosz jest
                                  >
                                  > > 2. Lubelska wóda delikatną jest więc jest propozycja, by lać ją w mordę.
                                  >
                                  > bo lubelskie kwestie delikatne są. i dla KONESERÓW właśnie. a lać w mordę to zł
                                  > a
                                  > koncepcja jest.
                                  >
                                  > > 3. Damy przebywają w tym czasie w salonie Versace i słusznie czynią.
                                  >
                                  > słusznie czy nie; ale wydatki czynią właśnie.
                                  >
                                  > > 4. Boa zdycha ze śmiechu czyniąc tym niewątpliwą przysługę ludzkości.
                                  >
                                  > to przemiłe zwierzątka są. największym drapieżnikiem człowiek jest.
                                  >
                                  > > 5. A oaza wciąż czeka...
                                  >
                                  > oaza może fatamorganą okazać się
                                  >
                                  > pozdrawiam
                                  >
                                  > Perła

                                  • tyu O fatamorganach i spóźnionej Nocy Wigilijnej 21.02.02, 07:56
                                    Gość portalu: Scan napisał(a):

                                    > Kilka lat byłem kilka lat w kraju,który ma największą pustynię i najwięcej oaz.
                                    > Takich z palmami daktylowymi, domkami z cegły z zeschłych palm obtaczanych
                                    > wielbłądzim nawozem,suszonych na słońcu i mieszkańcami w śmiesznych, czarnych
                                    > portkach, z workiem w kroku - bo wg ich schizmy następca Proroka miał być
                                    > urodzony przez mężczyznę. Na tę pustynię, do tych oaz jeżdziłem wielokrotnie -
                                    > bo tylko tam czujesz dotyk Boga, szczególnie w nocy - kiedy gwiazdy, szczekanie
                                    > feneków,piasek jak woda i wszechobecna Cisza.Jeździłem z kobietą - fatamorganą.
                                    > Ona dziś oazą. Ale to tylko tak, ad vocem.
                                    > Pozdrawiam
                                    > Scan

                                    Tylko tak? A jak ładnie i w stylu. Pozdrawiam Cię i Twą Oazę!


                                    Poza tym gość portalu Perła napisał co napisał, co ewentualnie przy maksymalnym
                                    wysileniu dobrej woli tudzież wyobraźni pozwoli domniemywać, że cud Nocy
                                    Wigilijnej, kiedy to różne stwory, z najpaskudniejszymi włącznie, ludzkim głosem
                                    raz na rok przemówią, prawdą JEST i, acz mocno spóźniony (nie tylko ze względu na
                                    datę, lecz głównie i przede wszystkim - na całokształt), trwa. Żeby tak jeszcze w
                                    innych okolicznościach stwory te ZAMILCZEĆ i policzyć powoli do dziesięciu od
                                    czasu do czasu potrafiły...


                                    > > tyu napisał(a):
                                    > >
                                    > > > 1. "Mazowieckie Bażanty" kontra "Lubelskie Koguty" - 1:0.
                                    > >
                                    > > powiem krótko: sędzia kalosz jest

                                    MÓWIĆ każdemu wolno. A werdykt sprawiedliwy JEST.


                                    > > > 2. Lubelska wóda delikatną jest więc jest propozycja, by lać ją w mordę.
                                    > >
                                    > > bo lubelskie kwestie delikatne są. i dla KONESERÓW właśnie. a lać w mordę
                                    > > to zła koncepcja jest.

                                    Zła? Jeszcze wczoraj czytałem coś zupełnie innego, ale widocznie nawet...
                                    mniejsza, uczą się na błędach.

                                    > > > 3. Damy przebywają w tym czasie w salonie Versace i słusznie czynią.
                                    > >
                                    > > słusznie czy nie; ale wydatki czynią właśnie.

                                    Załóżmy dla uproszczenia i nie czynienia Damom subiekcji, że istotnie taki był
                                    cel usunięcia się Dam z okolic ringu.


                                    > > > 4. Boa zdycha ze śmiechu czyniąc tym niewątpliwą przysługę ludzkości.
                                    > >
                                    > > to przemiłe zwierzątka są. największym drapieżnikiem człowiek jest.

                                    Widzę, że swój lgnie do swego...


                                    > > > 5. A oaza wciąż czeka...
                                    > >
                                    > > oaza może fatamorganą okazać się

                                    ...lecz wiara czyni cuda, a w niebie większa jest radość z jednego nawróconego,
                                    niż z 10 wiernych. Ja WIERZĘ w tę fatamorganę!


                                    > > pozdrawiam
                                    > >
                                    > > Perła

                                    Hm... no tak... zważywszy, że Noc Wigilijna trwa, jeszcze ranek nie tak blisko i
                                    słowik to, nie skowronek się zrywa - ja też.


                          • Gość: tyu ______________________tyu_do_Miriam IP: 192.168.10.* / *.BMJ.net.pl 20.02.02, 22:20
                            Gość portalu: Miriam napisał(a):

                            > tyu napisał(a):

                            > > Wybacz, proszę, że przeczytam Twoją odpowiedź dopiero wieczorem (a znając
                            > > maniery
                            > > mojego ukochanego łącza, to pewnie rano), ale właśnie ta moja GORSZA połówka
                            > > zaczyna marudzić, że - teoretycznie - od kilku minut jestem zupełnie gdzie
                            > > indziej, gdzie pewnie na mnie czekają, a może nawet klną...
                            > >
                            > > Bawcie się dobrze, kochani!
                            > > Ważne, że słońce znów świeci. To wirtualne słońce, oczywiście, czyli to
                            > > NAJWAŻNIEJSZE, niewidoczne dla oczu.
                            > > smile))
                            >
                            > Rzeczywiście, zakładając, że najwazniejsze jest niewidoczne dla oczu nie jesteś
                            > my
                            > w stanie ocenić. Nie wiemy i nie będziemy wiedzieć - jak grzmiał Du Bois, prawd
                            > a?
                            >
                            > baw się dobrzesmile
                            >
                            > M


                            Dzięki za życzenia! Niestety, mimo, że były to TWOJE życzenia - ich spełnienie
                            pozostawiało wiele do życzenia. Na szczęście - nic nie trwa wiecznie i "nic dwa
                            razy się nie zdarza". TERAZ mogę się już bawić. No to - do dzieła!
                            wink)
                            • tyu _________________tyu_do_Miriam - suplement 20.02.02, 22:34
                              Kiedyś jąkała się zazwyczaj Miriam... Jej szczytowe osiągnięcie, to było
                              powtórzenie postu bodaj 8-krotne. Ale "z jakim przestajesz, takim się stajesz" -
                              gonię ją skutecznie, jak widać... wink)
                              • Gość: Miriam Re: _________________tyu_do_Miriam - suplement IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 23:20
                                tyu napisał(a):

                                > Kiedyś jąkała się zazwyczaj Miriam... Jej szczytowe osiągnięcie, to było
                                > powtórzenie postu bodaj 8-krotne. Ale "z jakim przestajesz, takim się stajesz"
                                > -
                                > gonię ją skutecznie, jak widać... wink)


                                Nie, nie! Szczytem moim i rekordem, nie pobitym jak dotąd, było prawie 20-krotne,
                                nieswiadomie, zdublowanie pytania (tytuł podwątku) bodaj czy nie "Czy któryś z
                                Panów poda mi rękę" Odpowiedziała mi na to łagodnie Carmina i prześmiesznie, jak
                                to ona: "Nie krzycz, nie ma tutaj żadnych Panów". Straszna to była dla mnie
                                konfuzja. GŁUPIO po prostu. Jeden dubel się w tym wypadku - nie liczy...

                                smile)))))))

                                Miriam

                                • tyu _________________tyu_do_Miriam - suplement II 21.02.02, 07:59
                                  Gość portalu: Miriam napisał(a):


                                  > smile)))))))
                                  >
                                  > Miriam



                                  A ja na to:

                                  smile)))))))))))

                                  tyu

                                  i jestem jeszcze lepszy!

                                  wink)

              • Gość: siedem 369 IP: *.tgory.pik-net.pl 21.02.02, 08:00
                tyu napisał(a):
                > Martyrologia? Dziękuję. Może raczej "per aspera ad astra"? Zdefiniujmy jeszcze
                > te "astra", a światło w tunelu (skąd ten cytat, Siódemko?) będzie już bardzo
                > wyraźne.
                > A potem - do roboty. Tramwaj na Ochotę znów spóźniony, wykładów o całokształcie
                >
                > chyba już dziś nie będzie, ale krótkie ćwiczenia praktyczne - czemu nie?

                Chcesz mnie oćwiczyć Seneką? Clinton się do gwazd dostawał nie-zaciągając-się-
                trawką. Z grubsza rzcz ujmując poezja jest do dupy ale ta łacińska zabawa słowna
                powinna tłumaczyć naszej cywilizacji, ,że bez cierpienia pewnych spraw nie ma jak
                poznać.

                7,00

                Ps
                tak pobieżnie zerknąłem na wasze privatne dyskursy i z zadowolneniem widze, że
                ocalisz nogę. albo sie myle
                • tyu Czy aby na pewno 369? 21.02.02, 08:11
                  Gość portalu: siedem napisał(a):

                  > tyu napisał(a):
                  > > Martyrologia? Dziękuję. Może raczej "per aspera ad astra"? Zdefiniujmy jeszcze
                  > > te "astra", a światło w tunelu (skąd ten cytat, Siódemko?) będzie już bardzo
                  > > wyraźne.
                  > > A potem - do roboty. Tramwaj na Ochotę znów spóźniony, wykładów o całokształ
                  > > cie chyba już dziś nie będzie, ale krótkie ćwiczenia praktyczne - czemu nie?
                  >
                  > Chcesz mnie oćwiczyć Seneką? Clinton się do gwazd dostawał nie-zaciągając-się-
                  > trawką.Z grubsza rzcz ujmując poezja jest do dupy ale ta łacińska zabawa słowna
                  > powinna tłumaczyć naszej cywilizacji,że bez cierpienia pewnych spraw nie ma jak
                  > poznać.
                  >
                  > 7,00
                  >
                  > Ps
                  > tak pobieżnie zerknąłem na wasze privatne dyskursy i z zadowolneniem widze, że
                  > ocalisz nogę. albo sie myle


                  Sugerujesz, że do gwiazd prowadzi trawiasta ścieżka? Może masz i rację - ja też
                  lubię zieleń przyrody. Nie wiem tylko, co na to teoria buddyzmu - tam te ścieżki
                  jakoś inaczej się nazywają.
                  A co do nogi - z całą pewnością się nie mylisz albo mylisz. Tertium non datur -
                  to tak a propos zabawy łaciną z cierpieniem w tle. wink

                  7,001
                  • Gość: siedem siur IP: *.tgory.pik-net.pl 21.02.02, 08:21
                    tyu napisał(a):

                    > Gość portalu: siedem napisał(a):
                    >
                    > > tyu napisał(a):
                    > > > Martyrologia? Dziękuję. Może raczej "per aspera ad astra"? Zdefiniujm
                    > y jeszcze
                    > > > te "astra", a światło w tunelu (skąd ten cytat, Siódemko?) będzie już
                    > bardzo
                    > > > wyraźne.
                    > > > A potem - do roboty. Tramwaj na Ochotę znów spóźniony, wykładów o cał
                    > okształ
                    > > > cie chyba już dziś nie będzie, ale krótkie ćwiczenia praktyczne - cze
                    > mu nie?
                    > >
                    > > Chcesz mnie oćwiczyć Seneką? Clinton się do gwazd dostawał nie-zaciągając-
                    > się-
                    > > trawką.Z grubsza rzcz ujmując poezja jest do dupy ale ta łacińska zabawa s
                    > łowna
                    > > powinna tłumaczyć naszej cywilizacji,że bez cierpienia pewnych spraw nie m
                    > a jak
                    > > poznać.
                    > >
                    > > 7,00
                    > >
                    > > Ps
                    > > tak pobieżnie zerknąłem na wasze privatne dyskursy i z zadowolneniem widze
                    > , że
                    > > ocalisz nogę. albo sie myle
                    >
                    >
                    > Sugerujesz, że do gwiazd prowadzi trawiasta ścieżka? Może masz i rację - ja też
                    >
                    > lubię zieleń przyrody. Nie wiem tylko, co na to teoria buddyzmu - tam te ścieżk
                    > i
                    > jakoś inaczej się nazywają.
                    > A co do nogi - z całą pewnością się nie mylisz albo mylisz. Tertium non datur -
                    >
                    > to tak a propos zabawy łaciną z cierpieniem w tle. wink
                    >
                    > 7,001

                    przeciwnie!
                    lewacki klynton po trawce do gwazd hasał. nie to żeby zaraz się biczować
                    łańcuchem z gwoździami, po kawie i rogaliku. -Ale pocierpieć trzeba.

                    co do 369
                    jest to liczba wspaniała
                    3
                    3 3
                    3 3 3

                    no nie?

                    3
                    6
                    9
                    • tyu mej bi... 21.02.02, 11:02
                      Gość portalu: siedem napisał(a):

                      > przeciwnie!
                      > lewacki klynton po trawce do gwazd hasał. nie to żeby zaraz się biczować
                      > łańcuchem z gwoździami, po kawie i rogaliku. -Ale pocierpieć trzeba.
                      >
                      > co do 369
                      > jest to liczba wspaniała
                      > 3
                      > 3 3
                      > 3 3 3
                      >
                      > no nie?
                      >
                      > 3
                      > 6
                      > 9


                      Ta liczba faktycznie
                      wygląda sympatycznie,
                      lecz tylko prawakom się zdarzy,
                      że wszystko im się kojarzy.
                      Klynton lewak? Z której strony twarzy?
                      • Gość: siedem 13:44 IP: *.tgory.pik-net.pl 21.02.02, 13:23
                        tyu napisał(a):

                        > Gość portalu: siedem napisał(a):
                        >
                        > > przeciwnie!
                        > > lewacki klynton po trawce do gwazd hasał. nie to żeby zaraz się biczować
                        > > łańcuchem z gwoździami, po kawie i rogaliku. -Ale pocierpieć trzeba.
                        > >
                        > > co do 369
                        > > jest to liczba wspaniała
                        > > 3
                        > > 3 3
                        > > 3 3 3
                        > >
                        > > no nie?
                        > >
                        > > 3
                        > > 6
                        > > 9
                        >
                        >
                        > Ta liczba faktycznie
                        > wygląda sympatycznie,
                        > lecz tylko prawakom się zdarzy,
                        > że wszystko im się kojarzy.
                        > Klynton lewak? Z której strony twarzy?

                        dobre!
                        7,00
                • Gość: # Re: 369 IP: *.wroclaw.tpnet.pl 21.02.02, 08:38
                  Gość portalu: siedem napisał(a):

                  > Chcesz mnie oćwiczyć Seneką? ...,że bez cierpienia pewnych spraw nie ma
                  > jak poznać.
                  > 7,00
                  > Ps
                  > tak pobieżnie zerknąłem na wasze privatne dyskursy i z zadowolneniem widze, że
                  > ocalisz nogę. albo sie myle

                  Mylisz sie - glowe stracil rok temu - a wdepnal obiema nogami.
                  Tyu sie nie obrazi ! Wszak boa w horoskopie orzekl, ze
                  Skorpion atakuje od Tyu.



                  • Gość: # Re: 373 IP: *.wroclaw.tpnet.pl 21.02.02, 08:43
                    co do 369
                    "jest to liczba wspaniała
                    3
                    3 3
                    3 3 3

                    no nie?"

                    A wczorajsza data 20.02.- 20.02 ???

                    Deja vue: - "nic juz nie bedzie takie samo..."
                    • Gość: siedem 444 IP: *.tgory.pik-net.pl 21.02.02, 10:38
                      stawiam słupek z napisem 444 kto pierwszy ten lepszy.
                      [kurcze gdzie tam do piwnicy 642, kawał drogi]

                      wczorajsza magiczna data jest siedem.
                      7,05
                      • Gość: # Re: 444 IP: *.wroclaw.tpnet.pl 21.02.02, 13:43
                        20.02.2002

                        (2000/20*2) + 2=
                        =5+2=7 (siedem !!!!!!!!!!)

                        Potwierdzam
                        prof.doc. niemarcowy dr inz. #
      • przyjaciel1 Re: WSIĄŚĆ DO POCIĄGU... 22.02.02, 08:16
        tyu napisał(a):

        Bo - kim jest człowiek?
        > Kobieta - też człowiek...
        > Kim jest ten człowiek?
        > Kim jest TEN człowiek?
        > KIM jest ten człowiek?
        > Kim...
        > Czego tu chce TAMTEN człowiek?! Wokół tyle pustych przedziałów - co go pcha
        > właśnie tu?!

        > Kim jest ten...

        > Czy, zależnie od okoliczności, można być - na zmianę - wrażliwą, wyrafinowaną
        > intelektualistką, kobietą mądrą, dojrzałą, świetnie zorganizowaną i energiczną,
        >
        > o wielkiej wiedzy i umiejętności korzystania z niej, a kiedy indziej - małą,
        > niedojrzałą i rozkapryszoną dziewczynką, z którą nie sposób wytrzymać:
        > przewrażliwioną, wybuchową, samowolną? A czasem również - przeraźliwie
        > smutną... Czy można być tymi DWIEMA osobowościami NA RAZ? Pewnie można... Ale -
        >
        > JAK to możliwe? Jakie życie miała - i będzie miała - taka osoba? Jak mają z
        > nią żyć ci, którzy widzą w niej kogoś bliskiego? Jak ONA ma żyć...
        > Kim jest człowiek...
        > Kto mi odpowie...
        > Kto JEJ odpowie...
        > Może kiedyś sama sobie odpowie?
        > Niech ją prowadzą dobre losy - i niech w końcu będą dobre...
        > Może doprowadzą do tej samej "Cafe"?
        > Czuję, że pociąg zaczyna zwalniać... czyżby już...?
        > Kim jest...
        >

        może dojedziemy do tej samej"Cafe"?
        z przyjacielskimi pozdrowieniami
        • tyu Re: WSIĄŚĆ DO POCIĄGU... 22.02.02, 08:24
          przyjaciel1 napisał(a):

          > tyu napisał(a):
          >
          > Bo - kim jest człowiek?
          > > Kobieta - też człowiek...
          > > Kim jest ten człowiek?
          > > Kim jest TEN człowiek?
          > > KIM jest ten człowiek?
          > > Kim...
          > > Czego tu chce TAMTEN człowiek?! Wokół tyle pustych przedziałów - co go pch
          > a
          > > właśnie tu?!
          >
          > > Kim jest ten...
          >
          > > Czy, zależnie od okoliczności, można być - na zmianę - wrażliwą, wyrafinow
          > aną
          > > intelektualistką, kobietą mądrą, dojrzałą, świetnie zorganizowaną i energi
          > czną,
          > >
          > > o wielkiej wiedzy i umiejętności korzystania z niej, a kiedy indziej - mał
          > ą,
          > > niedojrzałą i rozkapryszoną dziewczynką, z którą nie sposób wytrzymać:
          > > przewrażliwioną, wybuchową, samowolną? A czasem również - przeraźliwie
          > > smutną... Czy można być tymi DWIEMA osobowościami NA RAZ? Pewnie można...
          > Ale -
          > >
          > > JAK to możliwe? Jakie życie miała - i będzie miała - taka osoba? Jak mają
          > z
          > > nią żyć ci, którzy widzą w niej kogoś bliskiego? Jak ONA ma żyć...
          > > Kim jest człowiek...
          > > Kto mi odpowie...
          > > Kto JEJ odpowie...
          > > Może kiedyś sama sobie odpowie?
          > > Niech ją prowadzą dobre losy - i niech w końcu będą dobre...
          > > Może doprowadzą do tej samej "Cafe"?
          > > Czuję, że pociąg zaczyna zwalniać... czyżby już...?
          > > Kim jest...
          > >
          >
          > może dojedziemy do tej samej"Cafe"?
          > z przyjacielskimi pozdrowieniami

        • tyu WSIĄŚĆ DO POCIĄGU... z Przyjacielem? 22.02.02, 08:27
          przyjaciel1 napisał(a):

          > tyu napisał(a):
          >
          > Bo - kim jest człowiek?
          > > Kobieta - też człowiek...
          > > Kim jest ten człowiek?
          > > Kim jest TEN człowiek?


          > może dojedziemy do tej samej"Cafe"?
          > z przyjacielskimi pozdrowieniami


          A kim Ty jesteś, Człowieku, Przyjacielem?
          W którym przedziale jedziesz?

          Pozdrawiam Cię - być może jąkając się, ale życzliwie.
          • przyjaciel1 Re: WSIĄŚĆ DO POCIĄGU... z ??? 22.02.02, 09:52
            chyba jedziemy w tym samym przedziale.
            wygląda mi na zbliżoną klasę.
            • tyu Re: WSIĄŚĆ DO POCIĄGU... z ??? 22.02.02, 10:23
              przyjaciel1 napisał(a):

              > chyba jedziemy w tym samym przedziale.
              > wygląda mi na zbliżoną klasę.


              No, no... A ja się tak zamyśliłem, że nie zauważyłem! Witaj w przedziale,
              Przyjacielu!

    • Gość: 379 378 IP: *.cm-upc.chello.se 22.02.02, 00:04
      380
    • sceptyk Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? 22.02.02, 01:25
      Ty Sceptyk to miales nosa, zeby sie nie wplatywac w ten watek. Pomysl ile
      czasu, nerwow i pieniedzy zaoszczedziles. A i w glowie tez bez zametu. A
      moglbys tak jak oni... Lepszy cwaniak z Ciebie!

      Ale przyznaj, ze ten Tyu to moze pisac. Chlop ma leb. No, no. Taki nasz
      forumowy Kraszewski. Inny przez pol roku nie nagada tyle, co on tu popisal w
      kilka dni. Toc to ze dwie ksiazki mozna by z tego zlozyc. Na miescie mowia, ze
      moze dostac e-Nobla.
      • tyu Wdzięcznie, choć sceptycznie 22.02.02, 07:18
        sceptyk napisał(a):

        > Ty Sceptyk to miales nosa, zeby sie nie wplatywac w ten watek. Pomysl ile
        > czasu, nerwow i pieniedzy zaoszczedziles. A i w glowie tez bez zametu. A
        > moglbys tak jak oni... Lepszy cwaniak z Ciebie!
        >
        > Ale przyznaj, ze ten Tyu to moze pisac. Chlop ma leb. No, no. Taki nasz
        > forumowy Kraszewski. Inny przez pol roku nie nagada tyle, co on tu popisal w
        > kilka dni. Toc to ze dwie ksiazki mozna by z tego zlozyc. Na miescie mowia, ze
        > moze dostac e-Nobla.



        Witaj, rzadki (choć ostatnio trochę częstszy) Gościu!
        Jako człowiek niezwykle skromny nie będę polemizował z Twoimi tezami: ani z tą o
        stracie czasu i nerwów, ani z tą o łbie...
        Swoją drogą - Ty TEŻ masz łeb! Żeby tak od razu zauważyć, że mam łeb...

        Pozdrawiam!
        • Gość: #381 Czyscie sie na lby pozamieniali? Notxt. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 22.02.02, 07:24
          • Gość: # Wyzwanie dla 7-ᡎ.2.2002 = # Notxt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 22.02.02, 07:27
            • Gość: # Re: Wyzwanie dla 7-22.2.2002 = # Notxt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 22.02.02, 07:28
              • Gość: siedem często bywam w pomieszczeniu... IP: *.tgory.pik-net.pl 22.02.02, 08:42
                gdzie promieniowanie elektromagnetyczne przekracza 100 W/m2 [kiedy z niego
                wychodzę muskam* dłonią aluminiowa stolarkę okienną i słucham jak łuk elektryczny
                miło trzaska. Jak taki mały diabełek z bicza]
                A pani z Państwowej Inspekcji Robotniczo Chłopskiej zbadała czy jest dobra
                wilgotność i czy lampa biurkowa dobrze świeci. "Dzieci lubią misie Doki
                wykorzystują dzieci"
                oto moja poezja elektryczna

                *-zbliżam na odległość 5 cm
                • tyu Phi... do 7 22.02.02, 08:50
                  Gość portalu: siedem napisał(a):

                  > gdzie promieniowanie elektromagnetyczne przekracza 100 W/m2 [kiedy z niego
                  > wychodzę muskam* dłonią aluminiowa stolarkę okienną i słucham jak łuk elektrycz
                  > ny
                  > miło trzaska. Jak taki mały diabełek z bicza]
                  > A pani z Państwowej Inspekcji Robotniczo Chłopskiej zbadała czy jest dobra
                  > wilgotność i czy lampa biurkowa dobrze świeci. "Dzieci lubią misie Doki
                  > wykorzystują dzieci"
                  > oto moja poezja elektryczna
                  >
                  > *-zbliżam na odległość 5 cm



                  Phi... ja tak mam każdej zimy w domu, po kilku minutach chodzenia po wykładzinie
                  dywanowej...



                  • Gość: siedem tyu i tam IP: *.tgory.pik-net.pl 22.02.02, 09:26
                    tyu napisał(a):


                    > Phi... ja tak mam/

                    Łącze stałe z BeEmJotu
                    7,00
                    • tyu Podglądacz !!! 22.02.02, 10:20
                      Gość portalu: siedem napisał(a):

                      > tyu napisał(a):
                      >
                      >
                      > > Phi... ja tak mam/
                      >
                      > Łącze stałe z BeEmJotu
                      > 7,00


                      Prorok jaki, cy co?!


                      • Gość: siedem zimnowojenna demonstracja siły IP: *.tgory.pik-net.pl 22.02.02, 11:21
                        tyu napisał(a):

                        > Gość portalu: siedem napisał(a):
                        >
                        > > tyu napisał(a):
                        > >
                        > >
                        > > > Phi... ja tak mam/
                        > >
                        > > Łącze stałe z BeEmJotu
                        > > 7,00
                        >
                        >
                        > Prorok jaki, cy co?!

                        "pojedynek na miny"
                        jedni maja nuke
                        drudzy 50 milonową armię
                        a siedem zagląda za "anonimowe" konto GW
                        zboczur!
                        7,00
                    • Gość: # Re: tyu i tam IP: *.wroclaw.tpnet.pl 22.02.02, 10:31
                      Napisz mi jaki mam system operacyjny,
                      nr procesora i typ klawiatury...
                      bo co pisze do Dopku bto mi sie traca sasiedni prawy klawisz ...

                      Co mozna i trzeba z tym zrobic ?
                      • Gość: borsuk Re: tyu i tam IP: *.dip.t-dialin.net 22.02.02, 10:46
                        #-u,
                        uwazaj zebys slowa "klawisz" w zla godzine nie wypisal.
                        Pisz lepiej "guzik", to bedzie lepiej psowalo do tego co z dyskusji z doku moze
                        wyjsc.

                        A Twoj system operacyjny okreslilbym jako "wytrwaly"

                        pozdr.

                        borsuk
                        • przyjaciel1 Re: tyu i tam 22.02.02, 11:10
                          Gość portalu: borsuk napisał(a):

                          > #-u,
                          > uwazaj zebys slowa "klawisz" w zla godzine nie wypisal.
                          > Pisz lepiej "guzik", to bedzie lepiej psowalo do tego co z dyskusji z doku moze
                          >
                          > wyjsc.
                          >
                          > A Twoj system operacyjny okreslilbym jako "wytrwaly"
                          >
                          > pozdr.
                          >
                          > borsuk

                          to nie do mnie, ale ciekawjestem "wytrwałości" mojego systemu.
                          • przyjaciel1 Re: tyu i tam 22.02.02, 11:12
                            przyjaciel1 napisał(a):

                            > Gość portalu: borsuk napisał(a):
                            >
                            > > #-u,
                            > > uwazaj zebys slowa "klawisz" w zla godzine nie wypisal.
                            > > Pisz lepiej "guzik", to bedzie lepiej psowalo do tego co z dyskusji z doku
                            > moze
                            > >
                            > > wyjsc.
                            > >
                            > > A Twoj system operacyjny okreslilbym jako "wytrwaly"
                            > >
                            > > pozdr.
                            > >
                            > > borsuk
                            >
                            > to nie do mnie, ale ciekawjestem "wytrwałości" mojego systemu.
                            i jego (systemu) odporności na te wszystkie posty i nicki

                            • Gość: kunce o bardzo podmiejskim pociągu przyjażni IP: *.chello.pl 22.02.02, 11:43
                              Tyu, podobno ulokował Ci się w przedzale nowy towarzysz podróży, postać aktywna
                              i rozrywkowa - słowem przyjaciel. Na Twoim wątku czuje się jak u siebie w domu,
                              i nawet wyręcza Cię w pełnieniu obowiazków gospodarza, puentując każdą wymianę
                              zdań Twoich gości. Publicznie się przechwala, że obaj Panowie są siebie warci -
                              ta sama klasa! Cóż, nie moją jest rzeczą dobieranie Ci znajomych, proszę
                              jednak, wpłyń, by Twój Przyjaciel nie wypowiadał się w moim imieniu, jak to Mu
                              się to zdarzyło dziś parę wątków wyżej.
                              Przepraszam, ze obarczam kłopotem.
                              Zupełnie nie nalegam, zebyś mi go przedstawił. Przeciwnie, czekam na Vi@tr, co
                              rozgoni...
                              • tyu O biletach na pociąg - do Panny Kunki 22.02.02, 20:27
                                Gość portalu: kunce napisał(a):

                                > Tyu, podobno ulokował Ci się w przedzale nowy towarzysz podróży, postać aktywna
                                > i rozrywkowa - słowem przyjaciel. Na Twoim wątku czuje się jak u siebie w domu,
                                > i nawet wyręcza Cię w pełnieniu obowiazków gospodarza, puentując każdą wymianę
                                > zdań Twoich gości. Publicznie się przechwala, że obaj Panowie są siebie warci -
                                > ta sama klasa! Cóż, nie moją jest rzeczą dobieranie Ci znajomych, proszę
                                > jednak, wpłyń, by Twój Przyjaciel nie wypowiadał się w moim imieniu, jak to Mu
                                > się to zdarzyło dziś parę wątków wyżej.

                                > Przepraszam, ze obarczam kłopotem.
                                > Zupełnie nie nalegam, zebyś mi go przedstawił. Przeciwnie, czekam na Vi@tr, co
                                > rozgoni...



                                Panno Kunko!
                                Jestem w prawdziwym kłopocie, ale z innego powodu. Otóż w pociągach - nawet byle
                                jakich z definicji, jak ten - może przebywać każdy, kto ma ważny bilet.
                                Domniemywam, że Przyjaciel MA ważny bilet. Mój przedział nie jest również
                                przedziałem dla nie komentujących (przykładem - długa i wytrwała obecność wśród
                                nas Pana Hasza). ŻADEN z nich poza tym nie nadużył, jak sądzę, swego prawa do
                                komentowania - oboje znamy znacznie bardziej drastyczne przykłady, niestety.
                                W sumie - zważywszy, że to Przyjaciel Jeden - proponuję pójść w ślady Mistrza
                                Jana z Czarnolasu, który w takiej sytuacji napisałby pewnie:
                                "Jeden nie wadzi, daj Ci Boże zdrowie..."

                                A gdzie - nawiasem - Przyjaciel1 skomentował TWOJE słowa? Nie zauważyłem, choć
                                szukałem. Tutaj raczej odnosi się do rozmowy między Siódemką a Haszem.
                                A co NAPRAWDĘ dzieje się z Vi@trem - sam jestem niezmiernie ciekaw...

                                Pozdrawiam i zapraszam do przedziału - mimo wszystko!
                                • Gość: kunce Re: O biletach na pociąg - do Panny Kunki IP: *.chello.pl 22.02.02, 20:40
                                  Drogi Tyu, lejesz oliwę na wzburzone fale, jak Ci zatem nie przyklasnąć?
                                  Przyjaciel (retongue_outoznany Tyu do Pana Euromira) pozwolił sobie wyręczyć mnie i
                                  wypowiedział się w kwesti: co zechcę zrobić a czego nie. Zrobił to nie tylko
                                  bez upoważnienia, ale i wnioskował nietrafnie. Stąd moja irytacja na niego.
                                  Być może nadmierna wobec małej wagi zdarzenia.
                                  Wszystkim wytrwałym forumowiczom życzę miłego weekendu.
                                  • tyu O sprawdzaniu biletów - do Panny Kunki 22.02.02, 21:10
                                    Gość portalu: kunce napisał(a):

                                    > Drogi Tyu, lejesz oliwę na wzburzone fale, jak Ci zatem nie przyklasnąć?
                                    > Przyjaciel (retongue_outoznany Tyu do Pana Euromira) pozwolił sobie wyręczyć mnie i
                                    > wypowiedział się w kwesti: co zechcę zrobić a czego nie. Zrobił to nie tylko
                                    > bez upoważnienia, ale i wnioskował nietrafnie. Stąd moja irytacja na niego.
                                    > Być może nadmierna wobec małej wagi zdarzenia.
                                    > Wszystkim wytrwałym forumowiczom życzę miłego weekendu.


                                    Rzeczywiście - nie spojrzałem AŻ TAK wysoko. Teraz widzę, że Przyjaciel miał(a)
                                    pracowite przedpołudnie...
                                    I rzeczywiście - jego (jej) wypowiedź w Twoim imieniu przyjmuję ze zdecydowaną
                                    dezaprobatą, jako całkowicie nieuprawnioną, a w świetle Twego oświadczenia -
                                    również jako całkowicie bezzasadną.

                                    Tym niemniej - uznając nikłość wagi tego incydentu, proponuję przejść nad nim do
                                    porządku dziennego (nocnego?) i również życzę miłego weekendu.
                      • Gość: siedem z dokiem jest źle IP: *.tgory.pik-net.pl 22.02.02, 11:44
                        Gość portalu: # napisał(a):

                        > Napisz mi jaki mam system operacyjny,
                        > nr procesora i typ klawiatury...
                        > bo co pisze do Dopku bto mi sie traca sasiedni prawy klawisz ...
                        >
                        > Co mozna i trzeba z tym zrobic ?


                        radzić może tylko dobry syberyjski szaman
                        co do Ciebie:
                        narazie tyle
                        H 4 1 29345 ppp-cen23.wroclaw.tpnet.pl
                        7,00
        • sceptyk Glownie krytycznie 22.02.02, 10:37
          Sceptyk zapomnial dodac, ze podziw jego bierze sie stad, ze tyle mozna napisac
          w zasadzie o niczym. A zreszta nie wiem, czy o niczym. Moze kiedys (?)
          przeczytam te kilkadziesiat ekranow tekstu i bede mial wowczas bardziej
          sprecyzowany poglad. Ale sadzac po tytulowym poscie, to musi byc o niczym. Ty
          Tyu to chyba w nauce robisz. I to bynajmniej nie w scislej. Przeciez z tego
          mozna by halibit..., nie, hatibilac..., tez nie, hatilabicje..., no jak to sie,
          kurwa, pisze, zrobic.
          • Gość: # Glownie krytycznie do Sceptyka - # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 22.02.02, 11:48

            Habit i racje. Wymawiac dziecinnie przez "l" !!!
            Do kulwy ! Acha (aha) pomylilem li z ti ale to prysz.
            Podziwiasz scislosc? Bylo o czym !
          • tyu Re: Glownie Sceptycznie 22.02.02, 20:12
            sceptyk napisał(a):

            > Sceptyk zapomnial dodac, ze podziw jego bierze sie stad, ze tyle mozna napisac
            > w zasadzie o niczym. A zreszta nie wiem, czy o niczym. Moze kiedys (?)
            > przeczytam te kilkadziesiat ekranow tekstu i bede mial wowczas bardziej
            > sprecyzowany poglad. Ale sadzac po tytulowym poscie, to musi byc o niczym. Ty
            > Tyu to chyba w nauce robisz. I to bynajmniej nie w scislej. Przeciez z tego
            > mozna by halibit..., nie, hatibilac..., tez nie, hatilabicje..., no jak to sie,
            > kurwa, pisze, zrobic.


            Sceptyku!
            Ty to masz oko!
            Wyobraź sobie, że naprawdę w nauce robię! I naprawdę ostatnio o halibutach coś
            pisałem - bo o to Ci chodziło, prawda? I naprawdę - nieściśle!
            Następne będą węgorze - może te będą Ci bardziej smakowały? Uwędzone najściślej,
            jak można.

    • Gość: Lisek Do Tyu w sprawie taryf kolejowych IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.02, 21:00
      A czy czworonogi maja znizke, czy przeciwnie - musza doplacic do biletu?

      Lisek na gape
      • tyu Do Liska w sprawie taryf kolejowych 22.02.02, 21:15
        Gość portalu: Lisek napisał(a):

        > A czy czworonogi maja znizke, czy przeciwnie - musza doplacic do biletu?
        >
        > Lisek na gape


        Skoro na gapę, to SAM sobie udzieliłeś odpowiedzi!
        Ale, z formalnego punktu widzenia, w pociągu byle jakim z definicji, takie Liski,
        jak Ty, UŚWIETNIAJĄ pasażerom drogę, toteż mają prawo nie tylko jeździć za darmo,
        ale nawet żądać DOPŁATY od kolei za działalność promującą ją!

        Pozdrawiam!
      • Gość: siedem 421 IP: *.tgory.pik-net.pl 25.02.02, 08:03
        7,00
        • tyu Re: 421 25.02.02, 09:08
          No to co?

          0,707107
    • Gość: @3 Re: CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''? IP: *.port.gdynia.pl 25.02.02, 12:00
      te 3 m@łpki patrzą na mnie.
      Jedna ma zasłonięte uszy.
      Druga ma zasłonięte usta.
      Trzecia zakrywa oczy.
      A mimo to mam wrażenie że dobrze mnie widzą i nic nie jestem w stanie przed
      nimi ukryć.
      • tyu O małpkach 25.02.02, 12:13
        Gość portalu: @3 napisał(a):

        > te 3 m@łpki patrzą na mnie.
        > Jedna ma zasłonięte uszy.
        > Druga ma zasłonięte usta.
        > Trzecia zakrywa oczy.
        > A mimo to mam wrażenie że dobrze mnie widzą i nic nie jestem w stanie przed
        > nimi ukryć.


        Witaj - poznaję!
        A tak się zastanawiałem skąd ten nick... i zgadłem!

        Pytanie zasadnicze: SKĄD te małpki patrzą?
        Chyba nie sugerujesz, że z monitora - na zlecenie CIA?
        • Gość: @3 Re: O małpkach IP: *.port.gdynia.pl 25.02.02, 12:25
          no prawie z monitora.
          teraz 2x@3
          • tyu O małpkach - c.d. 25.02.02, 12:52
            Gość portalu: @3 napisał(a):

            > no prawie z monitora.
            > teraz 2x@3


            A TERAZ 3x@3: właśnie w zupełnie innym miejscu TEŻ pisałem m.in. o małpkach...
            • Gość: siedem 429 IP: *.tgory.pik-net.pl 25.02.02, 12:55
              7,00
              • Gość: siedem 428 IP: *.tgory.pik-net.pl 26.02.02, 08:03
                tyu, dlaczego postąpiłeś z tym wątkiem jak 5-o latek z misiem co ma naderwane
                ucho?! nie bawi to rzucić za wersalkę?

                7,09
                • Gość: @3 Re: 428 IP: *.port.gdynia.pl 26.02.02, 08:48
                  co to za nowa zabawa?
                  pogubię się w tym liczeniu.
                  do tej pory umiałam liczyć raczej dobrze. co najwyżej mam kłopoty z 7x8.
                  • tyu Do Liczb i Małpek 26.02.02, 09:29
                    Siódemko!

                    Ty mi tu nie imputuj!
                    Ja wszelkie misie BARDZO LUBIĘ, a w szczególności te z naderwanym uchem!
                    A wobec tego wątku nadal mam BARDZO POWAŻNE ZAMIARY. Tak poważne, że żeby
                    POWAŻNIE się zabrać - czekam... i czekam...
                    Może nadejdzie.



                    Małpko z Wybrzeża!
                    (Czy mogę Cię tak nazywać?)

                    1. 7 x 8 = 56. Na pewno - sprawdzałem na palcach (dopożyczyłem nawet od dwóch
                    kolegów), na zapałkach, na kartce papieru - i zawsze wychodzilo to samo.

                    2. Zabawę tę wymyślił Siódemka - numeroman i podglądacz z Tarnowskich Gór.
                    Cóż - jego prawo. Myślę zresztą, że zabawą tą dyskretnie mi kibicuje, choć
                    politycznie nie do końca popiera (to taki eufemizm).

                    3. Czy w ramach umiejętności liczenia, którą deklarujesz, umiesz również liczyć
                    na ludzi? Na przykład na to, że odpowiedzą Ci na list? Z moich pobieżnych
                    analiz wynika, że nie do końca (to też taki eufemizm). Oj, Małpko małej wiary!

                    • Gość: siededm tak... IP: *.tgory.pik-net.pl 26.02.02, 09:44
                      tyu napisał(a):

                      > Siódemko!
                      >
                      > Ty mi tu nie imputuj!
                      > Ja wszelkie misie BARDZO LUBIĘ, a w szczególności te z naderwanym uchem!
                      > A wobec tego wątku nadal mam BARDZO POWAŻNE ZAMIARY. Tak poważne, że żeby
                      > POWAŻNIE się zabrać - czekam... i czekam...
                      > Może nadejdzie.
                      >
                      >
                      >
                      > Małpko z Wybrzeża!
                      > (Czy mogę Cię tak nazywać?)
                      >
                      > 1. 7 x 8 = 56. Na pewno - sprawdzałem na palcach (dopożyczyłem nawet od dwóch
                      > kolegów), na zapałkach, na kartce papieru - i zawsze wychodzilo to samo.
                      >
                      > 2. Zabawę tę wymyślił Siódemka - numeroman i podglądacz z Tarnowskich Gór.
                      > Cóż - jego prawo. Myślę zresztą, że zabawą tą dyskretnie mi kibicuje, choć
                      > politycznie nie do końca popiera (to taki eufemizm).
                      >
                      > 3. Czy w ramach umiejętności liczenia, którą deklarujesz, umiesz również liczyć
                      >
                      > na ludzi? Na przykład na to, że odpowiedzą Ci na list? Z moich pobieżnych
                      > analiz wynika, że nie do końca (to też taki eufemizm). Oj, Małpko małej wiary!
                      >


                      zbieram 'kwity' dalej
                      oto adres tow. VC

                      VC77@kki.net.pl
                      a teraz analiza agenturalna:
                      first name:
                      Viktor [błe zaabiłbym własnych rodziców za takie imie]
                      age:
                      25 [tłeny fajw] ostani dzwonek dla socjalisty by zmądrzeć
                      domain:
                      kki [rzyyyyyyg ulubiony serwer wszelkiej maści lewaków onanizujących się przed
                      ołtarzem darmowych kont emajl]


                      "politycznie nie do końca popiera (to taki eufemizm)."
                      NIE DO KOŃCA!!! uszczypnij mnie. jak bym się z toba zgadzał w jednym % to jezyki
                      ognia strawiły by moje ciało jak nie przymierzając jakiegos negatywnego bohatera
                      z filmu grozy

                      siedze sobie na trybunie i czekam na 700 post a czasem to nawet krzykne 4terysta
                      2dziescia ....... 7edemmmmmmm i fale robimy i szaliki w góre!!!!!


                      7,22
                      • tyu No nie mówiłem! 26.02.02, 09:56
                        Gość portalu: siedem napisał(a):


                        > zbieram 'kwity' dalej

                        Czyli - podglądacz.

                        > oto adres tow. VC

                        A co Ty akurat od V.C. chcesz? I czemu DO MNIE to piszesz?

                        > VC77@kki.net.pl

                        A skąd wiesz, że to właśnie on?

                        > a teraz analiza agenturalna:
                        > first name:
                        > Viktor [błe zaabiłbym własnych rodziców za takie imie]

                        A może np. Vladimir? Do komucha pasuje.

                        > age:
                        > 25 [tłeny fajw] ostani dzwonek dla socjalisty by zmądrzeć
                        > domain:

                        1. A może - 77 lat?
                        2. Czyli JA na pewno już nie zmądrzeję.

                        > kki [rzyyyyyyg ulubiony serwer wszelkiej maści lewaków onanizujących się przed
                        > ołtarzem darmowych kont emajl]

                        Ja też jestem, jak wiesz, "wszelkiej maści lewakiem" a nie korzystam z niego.
                        Jest przecież tyle innych darmowych...

                        > "politycznie nie do końca popiera (to taki eufemizm)."
                        > NIE DO KOŃCA!!! uszczypnij mnie.jak bym się z toba zgadzał w jednym % to jezyki
                        > ognia strawiły by moje ciało jak nie przymierzając jakiegos negatywnego bohatera
                        > z filmu grozy

                        1. Ależ te prawaki nerwowe!
                        2. I na dodatek nie kojarzą słowa "eufemizm". Fakt, że słowo trudne,
                        zagraniczne...

                        > siedze sobie na trybunie i czekam na 700 post a czasem to nawet krzykne 4terysta
                        > 2dziescia ....... 7edemmmmmmm i fale robimy i szaliki w góre!!!!!
                        >
                        >
                        > 7,22

                        No to jeszcze tylko jakieś 230 postów i będzie blisko...
                        Pomożecie?!
                        (no dobrze już, dobrze, nie denerwuj się...)

                        987654321
    • jacek#jw Tyu podsumowanie. 26.02.02, 11:58
      Tyu jest jak szafa, wielka ogromna, pełna książek, sprawozdań i publikacji.
      Wszystko w niej jest, od starożytnych rozważań Platona poprzez XIX wieczną
      filozofię Marksa, aż po współczesne sprawozdania partyjne. Problemem jest to,
      że gdy czasem pojawi się coś wartościowego to nie ma półki, by na nią to
      położyć.

      Tyu czasami się myli i nie dostrzega najprostszych rzeczy, np. nie odróżnia
      zwykłej życzliwości od przyjaźni, co jest cechą bardzo ważną i miłą. W innym
      przypadku można by pomyśleć, że po drugiej stronie monument jakowy wali w
      klawiaturę a nie zwykły, normalny człowiek.

      Tyu doskonale odróżnia virtual od realu, w innym przypadku nie zostałby
      etatowym obrońcą na forum. A tak od razu wiadomo, że w realu lepiej poszukać
      zawodowca, bo Tyu zajmuje się tam czymś innym.

      Tyu jest jedną wielką sprzecznością, w której rycerskość, szlachetność, czy
      dobre maniery walczą z rozbójniczo-janosikowym podejściem do świata. Będzie
      walczył z każdym, kto na to zasługuje oczywiście, o to by mu zabrać i oddać
      innym w imię solidaryzmu, który sam nazywa socjaldemokracją.

      Kocha kobiety, poezję, lubi wypić i ogólnie jest swój chłop, co doprowadza do
      szału niektórych prawicowców, zwłaszcza tych, którzy nie są wstanie dostrzec,
      że lewa i prawa strona to ta sama ulica.

      PS
      Gdyby czyjeś oczy nie potrafiły tego dostrzec, to jest to wyraz mojej sympatii
      dla osoby, która ukrywa się pod nickiem Tyu.
      • tyu OD Tyu - tekstu Jacka podsumowanie. 26.02.02, 12:36
        jacek#jw napisał(a):

        > Tyu jest jak szafa, wielka ogromna, pełna książek, sprawozdań i publikacji.
        > Wszystko w niej jest, od starożytnych rozważań Platona poprzez XIX wieczną
        > filozofię Marksa, aż po współczesne sprawozdania partyjne. Problemem jest to,
        > że gdy czasem pojawi się coś wartościowego to nie ma półki, by na nią to
        > położyć.
        >
        > Tyu czasami się myli i nie dostrzega najprostszych rzeczy, np. nie odróżnia
        > zwykłej życzliwości od przyjaźni, co jest cechą bardzo ważną i miłą. W innym
        > przypadku można by pomyśleć, że po drugiej stronie monument jakowy wali w
        > klawiaturę a nie zwykły, normalny człowiek.
        >
        > Tyu doskonale odróżnia virtual od realu, w innym przypadku nie zostałby
        > etatowym obrońcą na forum. A tak od razu wiadomo, że w realu lepiej poszukać
        > zawodowca, bo Tyu zajmuje się tam czymś innym.
        >
        > Tyu jest jedną wielką sprzecznością, w której rycerskość, szlachetność, czy
        > dobre maniery walczą z rozbójniczo-janosikowym podejściem do świata. Będzie
        > walczył z każdym, kto na to zasługuje oczywiście, o to by mu zabrać i oddać
        > innym w imię solidaryzmu, który sam nazywa socjaldemokracją.
        >
        > Kocha kobiety, poezję, lubi wypić i ogólnie jest swój chłop, co doprowadza do
        > szału niektórych prawicowców, zwłaszcza tych, którzy nie są wstanie dostrzec,
        > że lewa i prawa strona to ta sama ulica.
        >
        > PS
        > Gdyby czyjeś oczy nie potrafiły tego dostrzec, to jest to wyraz mojej sympatii
        > dla osoby, która ukrywa się pod nickiem Tyu.



        A ja - dostrzegłem! Nie wiem, czy oczyma. Nimi chyba też, bo czytałem przecież z
        ich użyciem, ale podejrzewam, że na nich analiza tekstu nie skończyła się, co
        dowodzi słuszności tezy, że najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
        W tekście Jacka widzę co prawda szereg mankamentów formalnych, świadczących o
        tym, że JEGO ogląd tego, co niewidoczne dla oczu nie sięga tych wyżyn, które
        osiągnął mój ogląd. Przykładem - porównanie mnie do szafy, gdy tymczasem w
        rzeczywistości jestem znacznie szczuplejszy...
        Ogólnie jednak większych zastrzeżeń nie wnoszę.
        Dyskusyjna jest co prawda Jego teza, że nie odróżniam przyjaźni od życzliwości,
        ponieważ moim zdaniem odróżniam i to jak najbardziej. Co więcej - uważam, że są
        słowa, których nadużywanie deprecjonuje je (miłość, partiotyzm, bohaterstwo...),
        a wśród nich jest m.in. słowo "przyjażń". Niektórzy, krakowskim targiem, używają
        dwóch określeń: przyjaźń, i Przyjaźń dla podkreślenia, że ta z dużej litery nie
        jest zdeprecjonowana i występuje z całą mocą. Może jeszcze kiedyś myśl tę rozwinę
        bardziej. Poza tym jednak teza końcowa Jacka, definiująca mnie jako normalnego
        człowieka, jest prawidłowa. Tak oto Jacek dowiódł tezy (prawdziwej, choć nie
        mojej), że z fałszywych przesłanek można wyciągnąć prawidłowe wnioski.
        Teza o doprowadzanych do szału "niektórych prawicowcach" też jest prawdziwa,
        dzięki słowu "niektórych" - ostrożnemu i świadczącemu o naukowym obiektywiźmie
        Jacka. Prawdziwa, jako że potrafię wskazać prawicowców, także na tym Forum,
        których do szału nie doprowadzam. Wysoko cenię u Autora również dostrzeżenie
        doniosłości faktu, na który i ja uprzednio zwracałem uwagę, że lewa i prawa
        strona to ta sama ulica.
        Mam natomiast odrobinę za złe Jackowi tezę, że coś tam nazywam socjaldemokracją.
        Teza ta jest moim zdaniem odrobinę za minimalistyczna, choć zapewne również
        wynika z Jackowej ostrożności naukowca, w ogólnym przypadku pozytywnej. Tytułem
        wyjaśnienia - milszy mi socjalizm (co prawda nie ten ś?.p. realny) niż
        socjaldemokracja, ale ostatnio wszystko to się pomieszało na tyle, że nawet w
        dziele z tak naukowym zacięciem pisanym, jak Jackowe, nie odróżnienie ich można
        uznać za dopuszczalne. Tezę, że jestem sprzecznością pozostawiam bez komentarza
        jako literacki pozanaukowy stylistyczny ozdobnik tekstu. Do namysłu dla Autora i
        Czytelników pozostawiam kwestię: czyż Janosik nie może być RYCERSKI?

        PS. Gdyby czyjeś oczy nie potrafiły tego dostrzec, to niniejszy tekst jest
        wyrazem MOJEJ sympatii dla osoby, która ukrywa się pod nickiem Jacek#jw.

        PS 2. Z kontekstu pośrednio wnoszę, że Jacek dotarł do miejsca, w którym
        podrzuciłem Mu skrzynkę "Zlateho Bażanta". Nie wiem tylko, czy w momencie
        odkrycia jej, skrzynka ta była jeszcze choć w części pełna...
    • tyu Najwierniejszemu z wiernych oraz pożegnanie wątku 04.03.02, 18:39
      Dawno, bardzo dawno temu, bo równo przed miesiącem, otwarłem ten wątek.
      Przechodził wątek ów różne koleje losu, ale jego wierni kibice pozostali.
      Najwierniejszym z wiernych był Siódemka. Wykruszali się powoli wszyscy, z
      Muzami włącznie. A Siódemka wciąż: liczył wpisy, komentował zagrania autora,
      koił jego rany podczas potyczek odniesione. Deszcz, czy susza, jego klubowy
      szal powiewał dumnie na koronie stadionu. Szal klubowy Siódemki... Jakiż kolor
      miał ów szal przesławny? Widzę go nadal oczyma wyobraźni:
      niesie on
      zemsty ton
      ludu gniew
      przyszłości rzucając siew
      a kolor jego jest czerwony...

      Siódemko, pofolguj! To nie to, co myślisz - to tylko „Kwiaty Polskie” Tuwima!

      Tak więc szal ów powiewał. Aż do chwili, gdy i ten najwierniejszy z wiernych
      odejść musiał na z góry (Góry Tarnowskie to były, też pamiętam to, jak dziś...)
      upatrzone pozycje.
      Siódemko! Kibolu wierny! Ile Cię cenić trzeba, ten tylko się dowie, kto Cię
      straci... Nie doceniałem Twych obliczeń, ba! - kwestionowałem ich celowość, a
      nawet - prawidłowość! Jakże teraz tego żałuję!
      Tyle Twego poświęcenia, tyle determinacji - a ja nic. Wstyd i zgroza.

      Siódemko!
      Jedno, co teraz mogę gwoli ekspiacji uczynić, to zadedykować Ci nowy, zupełnie
      nowiutki wątek. Żeby jednak nie naruszyć Twej dumy i indywidualizmu prawego
      prawaka nadmiernym za rączkę prowadzeniem, nie powiem który. Ty SAM odnajdziesz
      go - jasne to dla mnie, jak to, że jutro będzie dzień - i, jeśli tylko
      zechcesz, wpiszesz się do niego na dowód, że wieści o Twoim intelekcie
      niedościgłym przesadzone w niczym nie są i być nie mogą.
      Zatem, Siódemko, w Twoje ręce!

      A pozostałym Autorom postów oraz Czytelnikom dziękuję za wpisy i lekturę.

      tyu
      • profan Re: Najwierniejszemu z wiernych oraz pożegnanie wątku 04.03.02, 18:48
        Witaj, Tyu smile
        Watek rzeczywiscie poczatkowo szalenie obiecujacy i ciekawy, zaczal po wielu
        turbulencjach zewnetrznych umierac smiercia naturalna.
        Zabolalo mnie jednak troche, ze piszesz powyzej, iz Muzy zaczely go rowniez
        opuszczac. Poniewaz byles uprzejmy tym imieniem mnie nazwac, pragne Ci zwrocic
        uwage, ze na Twoj post pt "Znow do Profan" odpowiedzialam Ci niemal z marszu
        czyli bardzo dawno temu) - a odpowiedzi nan po dzis dzien nie otrzymalam... I z
        powodu zamykania watku juz pewnie nie otrzymamwink
        Pozdrawiam mimo wszystko smile
        • tyu Profan - wybacz! 04.03.02, 18:55
          profan napisał(a):

          > Witaj, Tyu smile
          > Watek rzeczywiscie poczatkowo szalenie obiecujacy i ciekawy, zaczal po wielu
          > turbulencjach zewnetrznych umierac smiercia naturalna.
          > Zabolalo mnie jednak troche, ze piszesz powyzej, iz Muzy zaczely go rowniez
          > opuszczac. Poniewaz byles uprzejmy tym imieniem mnie nazwac, pragne Ci zwrocic
          > uwage, ze na Twoj post pt "Znow do Profan" odpowiedzialam Ci niemal z marszu
          > czyli bardzo dawno temu) - a odpowiedzi nan po dzis dzien nie otrzymalam... I z
          >
          > powodu zamykania watku juz pewnie nie otrzymamwink
          > Pozdrawiam mimo wszystko smile



          PROFAN!!!
          WYBACZ MI - CZŁOWIEKOWI MAŁEJ WIARY!

          Nie sądziłem, że możesz TAK DŁUGO i tak cichutko tu siedzieć!

          Nie udzieliłem WIELU odpowiedzi - nie sądziłem, że kogokolwiek będą one jeszcze
          interesowały. Skoro jednak jesteś TY - odpowiedź BĘDZIE!

          Pozdrawiam Cię, niesłusznie niedoceniona Muzo - i idę ją pisać!
          tyu

          • profan Re: Profan - wybacz! 04.03.02, 19:01
            No problems, Tyu.
            Wybaczac i tak nie ma co, bo same dalsze losy watku potwierdzily, ze mialam
            racje w swym forumowym sceptycyzmie wink
            A nie chodzi w ogole o "siedzenie cicho", tylko o prosty fakt, ze ja odbieram
            brak reakcji jako brak zainteresowania - co jest i tak OK, a nawet duzo lepsze,
            niz eksplozje zademonstrowane przez innych na tymze oraz na wielu innych
            watkach wink
            Powodzenia z nowym watkiem , no i rownie milej wspolpracy z Siodemka smile
            • tyu Re: Profan - wybacz! 04.03.02, 19:08
              profan napisał(a):

              > No problems, Tyu.
              > Wybaczac i tak nie ma co, bo same dalsze losy watku potwierdzily, ze mialam
              > racje w swym forumowym sceptycyzmie wink
              > A nie chodzi w ogole o "siedzenie cicho", tylko o prosty fakt, ze ja odbieram
              > brak reakcji jako brak zainteresowania - co jest i tak OK, a nawet duzo lepsze,
              > niz eksplozje zademonstrowane przez innych na tymze oraz na wielu innych
              > watkach wink
              > Powodzenia z nowym watkiem , no i rownie milej wspolpracy z Siodemka smile



              No i - mam nadzieję - z Tobą również!
              Pozdrawiam jeszcze raz!

              • tyu Do cichej Muzy 11.03.02, 18:12
                Tak, to do Ciebie, Profan, tylko nie wiem, czy NADAL jesteś tu gdzieś w
                pobliżu. Nie piszesz, ale może nadal czytasz?
                Odpowiedź na Twój post nadal leży mi na sumieniu i właśnie próbuję mu (tj. temu
                sumieniu) ulżyć. Co prawda: odpisywałem Jackowi - nic, cisza. Dedykowałem
                Siódemce - też nic... Ale Ty wówczas tak mnie zaskoczyłaś (i zawstydziłaś) swą
                stałą obecnością, że jednak nie zaryzykuję nie odpowiadania, mimo że dobre parę
                dni od naszego ostatniego kontaktu minęło.
                Czytając Twój post - głownym jego tematem, a zarazem najbardziej kontrowersyjną
                myślą, wydaje mi się stwierdzenie, że nie istnieje „przyjaźń internetowa”.
                Pisałem już o tym, m.in. podczas dyskusji z Jackiem w wątku o „nałogu
                internetowym”, ale powtórzę, bo sprawa jest ważna, a Ty nie masz przecież
                obowiązku chodzić po Forum i łowić moje złote myśli.
                Nie ma „przyjaźni internetowej”- tak, jak nie ma „przyjaźni windowej”,
                czy „przyjaźni imprezowej”. Mogą tylko być przyjaźnie nawiązane w windzie, na
                imprezie itp. Potem rozwijają się i wykraczają poza pierwotne źródło
                porozumiewania: Forum (lub czat), potem e-mail, potem np. SMS-y, potem telefon,
                potem... w końcu dochodzi (albo i nie) do spotkania bezpośredniego i wtedy
                stosunek ludzi, którzy poznali się przez internet przestaje się różnić
                od „normalnych” stosunków: więź istnieje, albo nie, jest to przyjaźń, albo
                tylko sympatia - albo wszystko gdzieś się rozwiewa... Ale NAWET bez „spotkania
                trzeciego stopnia” ta przyjaźń NIE MUSI być fikcją. Owszem, MOŻE być. I może
                nawet niebezpieczeństwo, o którym piszesz - że jest to przyjaźń z kimś z naszej
                wyobraźni - jest znacznie większe, niż to samo niebezpieczeństwo w sytuacji,
                gdy kogoś poznaliśmy „normalnie”, ale jednak NIEBEZPIECZEŃSTWO to nie pewność.
                Poza tym - ZAWSZE ludzie, których - jak się nam wydaje - znamy, to ludzie z
                naszej wyobraźni... I tylko - ten wyobrażony człowiek i człowiek prawdziwy - są
                do siebie podobni, albo nie... Owszem - łatwiej stworzyć wizerunek podobny do
                rzeczywistego, mając możliwość obserwowania żywego człowieka, a nie tylko jego
                tekstów, ale...
                Trochę podobnie jest, wydaje mi się, z narcyzmem, o którym też piszesz.
                Podstawa naszych sądów: że jednak w takich miejscach często piszą (a zwłaszcza:
                piszą intensywnie) ludzie o specyficznej mentalności, szukający dla siebie
                publiczności i jej zrozumienia, jest chyba podobna. Ale wydaje mi się, że nawet
                przychodząc tu z takim nastawieniem, szybko trzeba je weryfikować. Bo albo
                ta „publiczność” zaakceptuje Twoje poglądy, styl wypowiedzi itd - albo nie.
                Albo - bardzo częsty przypadek - zaakceptuje Cię ta jej część, której poglądy
                (albo postawy) są podobne. I tu już zaczynają działać „normalne” prawidła
                psychologii, zazwyczaj prowadzące do konformizmu wobec grupy, która Cię
                zaakceptowała i którą Ty akceptujesz. Ale to TEŻ jest mechanizm ogólny, nie
                specyficznie „internetowy”.
                I jeszcze jedna polemika - z Twoimi poglądami na tę sprawę emocji. Praktycznie
                NIE MOŻNA pisać BEZ emocji. Podobno logiczne rozumowanie bez emocjonalnego
                stosunku do przyswajanego, czy analizowanego zasobu wiedzy, jest u człowieka
                wręcz niemożliwe - nie tylko na Forum, oczywiście, ale w każdym przypadku. Nie
                ma więc również czegoś takiego, jak pozbawione emocji (pozytywnych czy
                negatywnych) wypowiedzi, a w tym wypadku - posty.
                Czym zupełnie innym jest natomiast KULTURA i merytoryczność wypowiedzi - i tu
                chyba nie będzie między nami różnic w podejściu do zagadnienia.
                I wreszcie, na koniec - czym innym jest próba uczciwej odpowiedzi partnerowi w
                dyskusji (np. Tobie), a czym innym - próba przedstawienia swojego, jedynie
                słusznego sądu. Ta pierwsza zawiera często - i o tym TEŻ pisałaś - więcej pytań
                niż odpowiedzi, a co najmniej - tezy do dalszej dyskusji.
                Starałem się dokonać tej pierwszej z prób.
                Tylko - czy będzie dalsza dyskusja?
                Gdziekolwiek jesteś - pozdrawiam Cię i dziękuję za pomoc.

                • profan Re: Do cichej Muzy - DO TYU I POZOSTALYCH 16.03.02, 18:54
                  Witaj Tyu,
                  Dzieki za Twoj ciekawy post smile
                  Faktycznie, dawno tu nie zagladalam. Na dluzsza mete jest moj real life dosc
                  absorbujacy wink

                  Sprobuje Ci odpowiedziec na Twoj post.
                  1. Przyjazn internetowa: podoba mi sie Twoj elokwentny i logiczny wywod. Kazde
                  spotkanie z nowymi ludzmi - niezaleznie od miejsca i formy - MOZE stac sie
                  punktem wyjsciowym do dalszych kontaktow, zgadzam sie z tym calkowicie smile
                  Intryguje mnie jednak w dalszym ciagu zjawisko tak szeroko na forum
                  demonstrowanych in plus i in minus emocji, bo w dalszym ciagu odbywa sie to w
                  moim pojeciu w hmmm.. bardzo abstrakcyjnym wymiarze (choc wiem, ze czesc
                  forumowiczow spotkala sie osobiscie) . Moje wlasne pojecie przyjazni jest
                  bardziej tradycyjne i konkretne.

                  2. Emocje w internecie: jak wspomnialam powyzej, absolutnie nie neguje
                  istnienia demonstrowania emocji na forum. Tyle tylko, ze dla mnie -
                  przypadkowego przechodnia - ich natlok jest krepujacy, a czasem zenujacy.
                  W dalszym ciagu uwazam, ze forum powinno byc miejscem spokojnej wymiany mysli.
                  Te wszystkie "ochy","achy","cmok-cmok" i "cium-cium" serdeczne pozdrowionka z
                  zawoalowanym podtekstem, zrozumialym jedynie dla wtajemniczonych, stawiaja mnie
                  (i pewnie wiele innych osob rowniez) w niezdrecznej sytuacji uczestnictwa w
                  prywatnym spotkaniu - w miejscu, ktore poprzez definicje jest publiczne. Swoje
                  sprawy prywatne mozna chyba zalatwiac bardziej prywatna droga....
                  O niewybrednych atakach, chamstwie itd. nawet nie wspominam, bo nie lubie
                  zadnej formy agresji i odwracam sie wtedy plecami. Podkreslam, ze nie chodzi mi
                  o roznice pogladow, jest ona wrecz warunkiem niezbednym do dyskusji wink) Wymaga
                  jednak spelnienia pewnych kryteriow.
                  Czyli - zgadzam sie z Toba, ze kultura i merytorycznosc odpowiedzi jest na
                  forum bardzo pozadana. W koncu jestesmy doroslymi ludzmi (a przynajmniej duza
                  czesc forumowiczow)

                  3. Osobowosc "forumowa": piszesz o fakcie akceptacji przez myslacych podobnie
                  forumowiczow i odrzuceniu przez pozostalych - czyli klasyczne potwierdzenie
                  teorii dysonansu poznawczego. Truizmem byloby stwierdzenie, ze dokladnie tak
                  samo odbywa sie to w real life. Tu (tzn. na forum), podobnie jak i w real life,
                  znajdzie sie zawsze przynajmniej *jedna* osoba probujaca rozszerzyc swe ego i
                  zdominowac "grupe", czesto niewybrednymi srodkami, czyli chamstwem,
                  przesmiewaniem, obgadywaniem czy wrecz tepieniem itd. Badz grupa "starszych"
                  uczestnikow konsekwentnie nie dopuszcza "nowych" nickow do glosu.
                  To samo zjawisko wystepuje na innych dzialach forum GW, zerknij kiedys - to
                  bardzo ciekawe studium porownawcze smile)
                  Tyle moich luznych uwag.

                  Pozdrawiam tez smile pozostalych uczestnikow watku rowniez.
                  No i mam nadzieje, ze dyskusja na temat tego watku bedzie sie dalej rozwijac.
                  PS. I obiecuje zagladac czesciej, teraz kiedy widze, ze watek nie umarl
                  smiercia naturalna smile
                  • Gość: witekjs Re: Do cichej Muzy TYU - PROFAN___________od Witka IP: *.chello.pl 17.03.02, 09:24
                    profan napisał(a):

                    > Witaj Tyu,
                    > Dzieki za Twoj ciekawy post smile
                    > Faktycznie, dawno tu nie zagladalam. Na dluzsza mete jest moj real life dosc
                    > absorbujacy wink
                    >
                    > Sprobuje Ci odpowiedziec na Twoj post.
                    > 1. Przyjazn internetowa: podoba mi sie Twoj elokwentny i logiczny wywod. Kazde
                    > spotkanie z nowymi ludzmi - niezaleznie od miejsca i formy - MOZE stac sie
                    > punktem wyjsciowym do dalszych kontaktow, zgadzam sie z tym calkowicie smile
                    > Intryguje mnie jednak w dalszym ciagu zjawisko tak szeroko na forum
                    > demonstrowanych in plus i in minus emocji, bo w dalszym ciagu odbywa sie to w
                    > moim pojeciu w hmmm.. bardzo abstrakcyjnym wymiarze (choc wiem, ze czesc
                    > forumowiczow spotkala sie osobiscie) . Moje wlasne pojecie przyjazni jest
                    > bardziej tradycyjne i konkretne.
                    >
                    > 2. Emocje w internecie: jak wspomnialam powyzej, absolutnie nie neguje
                    > istnienia demonstrowania emocji na forum. Tyle tylko, ze dla mnie -
                    > przypadkowego przechodnia - ich natlok jest krepujacy, a czasem zenujacy.
                    > W dalszym ciagu uwazam, ze forum powinno byc miejscem spokojnej wymiany mysli.
                    > Te wszystkie "ochy","achy","cmok-cmok" i "cium-cium" serdeczne pozdrowionka z
                    > zawoalowanym podtekstem, zrozumialym jedynie dla wtajemniczonych, stawiaja mnie
                    >
                    > (i pewnie wiele innych osob rowniez) w niezdrecznej sytuacji uczestnictwa w
                    > prywatnym spotkaniu - w miejscu, ktore poprzez definicje jest publiczne. Swoje
                    > sprawy prywatne mozna chyba zalatwiac bardziej prywatna droga....
                    > O niewybrednych atakach, chamstwie itd. nawet nie wspominam, bo nie lubie
                    > zadnej formy agresji i odwracam sie wtedy plecami. Podkreslam, ze nie chodzi mi
                    >
                    > o roznice pogladow, jest ona wrecz warunkiem niezbednym do dyskusji wink) Wymaga
                    > jednak spelnienia pewnych kryteriow.
                    > Czyli - zgadzam sie z Toba, ze kultura i merytorycznosc odpowiedzi jest na
                    > forum bardzo pozadana. W koncu jestesmy doroslymi ludzmi (a przynajmniej duza
                    > czesc forumowiczow)
                    >
                    > 3. Osobowosc "forumowa": piszesz o fakcie akceptacji przez myslacych podobnie
                    > forumowiczow i odrzuceniu przez pozostalych - czyli klasyczne potwierdzenie
                    > teorii dysonansu poznawczego. Truizmem byloby stwierdzenie, ze dokladnie tak
                    > samo odbywa sie to w real life. Tu (tzn. na forum), podobnie jak i w real life,
                    >
                    > znajdzie sie zawsze przynajmniej *jedna* osoba probujaca rozszerzyc swe ego i
                    > zdominowac "grupe", czesto niewybrednymi srodkami, czyli chamstwem,
                    > przesmiewaniem, obgadywaniem czy wrecz tepieniem itd. Badz grupa "starszych"
                    > uczestnikow konsekwentnie nie dopuszcza "nowych" nickow do glosu.
                    > To samo zjawisko wystepuje na innych dzialach forum GW, zerknij kiedys - to
                    > bardzo ciekawe studium porownawcze smile)
                    > Tyle moich luznych uwag.
                    >
                    > Pozdrawiam tez smile pozostalych uczestnikow watku rowniez.
                    > No i mam nadzieje, ze dyskusja na temat tego watku bedzie sie dalej rozwijac.
                    > PS. I obiecuje zagladac czesciej, teraz kiedy widze, ze watek nie umarl
                    > smiercia naturalna smile
                    _____________
                    Dzień Dobry Profan.Choć Muzą Tyu jesteś, pozwolę sobie słów kilka napisać/z
                    nadzieją,że i Tyu się odnajdzie/.Problemy,o których piszecie z pewnością
                    interesują "nowych" i "starych" forumowiczów.Wkraczając,po długim czasie
                    przysłuchiwania się,do Forum miałem nadzieję,że moje nie zgadzanie się z
                    opinią,jak się okazało bardzo prominentnych osób będzie przyjęte z
                    zainteresowaniem.Błąd.Pominięto milczeniem, wielokrotnie.Jednocześnie
                    zanotowano,że jakiś profan wtrąca się do rozmowy.Zdarzyło się nawet,że utrudniano
                    rozmowę do tego stopnia,że naiwnie założyłem "swój" wątek do którego zapraszałem
                    wszystkich,którzy chcieliby swobodnie porozmawiać.Błąd.Wkrótce doprowadzono do
                    tego,że wątek zamknąłem.Dobrze to pamięta Tyu,który też w tym czasie nieżle
                    oberwał.Wyobrażasz sobie jak szokujące były takie doświadczenia.Szukałem
                    przyjaznego przyjęcia, spotkało mnie odrzucenie.Trzeba wiedzieć z kim możesz się
                    nie zgadzać i kogo powinieneś publicznie i głośno podziwiać.Jak w życiu.Istnieją
                    tu kluby wzajemnej adoracji i całkiem silne koterie,co też dostrzegasz.To
                    wszystko stale się zmienia.Pojawiają się nowe i trwają stare relacje.Co dziwne
                    zawsze było kilka osób,które nie mogły tolerować tego,że gdzieś obok rozmawiają z
                    sobą ludzie nie odzywający sie do nich.Nic prostszego jak wejść do takiego wątku
                    i zlikwidować "żałosną" atmosferę spokojnej, "niemerytorycznej" rozmowy.Można
                    jeszcze, zmieniając nicki skutecznie poróżnić osoby,które nagle zaczęły wyrastać
                    na postacie opiniotwórcze.Dodaj do tego gwałtowne,złośliwe wypowiedzi i już masz
                    milczące i wolne dla nowej grupy internautów, Forum.To,które znasz jest zapełnione
                    cieniami znacznej liczby bardzo ciekawych ludzi,którzy nie potrafią już/nie chcą/
                    odnależć się tutaj.Dla mnie smutne jest to, że urwały się kontakty z osobami,z
                    którymi chciałem rozmawiać,lub chociaż "przysłuchiwać" ich rozmowie i to,że
                    zginęła gdzieś chęć odzywania się w Forum i nawiązywania nowych kontaktów.Może to
                    forumowa starość?
                    Oczywiste,że cały czas toczą sie inne rozmowy,które dla wielu nie są
                    zajmujące,lub prowadzone w sposób wykluczający współudział.Czasami komuś
                    przypomną się dawne czasy i odezwie się jednak, spotykając nieoczekiwanie nowych
                    sympatycznych rozmówców.
                    Pozdrawiam Cię serdecznie oraz AndrzejaG.,Tyu i wszystkie inne osoby z nowej i
                    starej "gwardii".Witek

                    • profan Do___________ Witka i wszystkich 17.03.02, 10:35
                      Witaj, Witku smile
                      Ciesze sie, ze podjales zaproszenie do dyskusji i dziekuje za Twoj ciekawy
                      post.
                      Przegladalam sobie nieco archiwa forumowe (Informacje Dnia i pare innych
                      dzialow). Toz to kopalnia wiedzy dla zainteresowanych naukami
                      humanistycznymi ! wink Tak wiec widzialam pewne mechanizmy, o ktorych wspomniales.

                      Moje pojawienie sie na forum zostalo rowniez przez niektorych przyjete w lekko
                      hmmm... "paranoidalny" sposob (fakt, nick mam nieco niesympatyczny, ale lepsze
                      chyba to niz niesympatyczna osoba kryjaca sie pod miluskim nickiem wink
                      A tak dalej o tych bardziej dominujacych uczestnikach forum: widzialam takze
                      ich furiozalne ataki na osoby rozmawiajace sobie spokojnie na innych watkach
                      (to pisze, by potwierdzic Twe slowa o istnieniu osob, ktore scierpiec nie moga,
                      ze ktos ma czelnosc rozmawiac sobie bez ich udzialu wink

                      Jak sam widzisz, ja na innych watkach sie nie udzielam, ale chetnie czasem
                      poczytam dyskusje innych. Podobnie jak Andrzej G, nie daze do spotkania w
                      realu, doceniajac jednak wirtualna wymiane zdan.
                      Moze nam, tej nowo-starej grupce wylaniajacej sie teraz, uda sie stworzyc
                      atmosfere sprzyjajaca wymianie zdan, czyli dyskusjom, a nie pyskusjom i
                      reperkusjom wink)

                      Pozdrawiam serdecznie Ciebie, Witku oraz Tyu (Tyu, gdzie jestes? tym razem ja
                      Ciebie poszukuje smilei Andrzeja G .
                      Do milego zobaczenia na forum (z gory przepraszam,jesli nie bede odpowiadac z
                      marszu, ale obiecuje sprawdzac i odpisywac)
                  • Gość: AndrzejG Re: Do cichej Muzy - DO TYU I POZOSTALYCH IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.03.02, 18:00
                    profan napisał(a):

                    > 1. Przyjazn internetowa:

                    Już pisałem ,że nie widzę siebie w przenoszeniu przyjaźni wirtualnej
                    na real.Jeśli chodzi o przyjaźnie wirtualne , to jestem bardzo ostrożny
                    i sceptyczny.Mogę powiedzieć ,że nie wierzę w takowe.Prędzej nazwałbym
                    ten stan - sympatią.

                    > 2. Emocje w internecie:
                    Emocje są i to wielkie.Słowo może ranić.
                    Mój stosunek do wulgarności niech określi fragment Występniaka Norberta Kuleszy:
                    --------------------------------------------------------------------------
                    Wprawdzie nie cierpię na hemoroidy, ale radośnie przyjmuję każdą "dupę"
                    umieszczoną w wierszu; każda mała "kurwa" jest dla mnie jak ożywczy wiatr w
                    kotle franciszkańskiej lyryky; każde małe "gówno" napotkane w wierszu
                    przypomina mi, że świat to nie tylko agrofobiczna kartka papieru i równie
                    agrofobiczny mózg puety, ale także ulica którą idę. Antonin Artaud pisał: "tam
                    gdzie czuć gówno, czuć byt". Można się z tym zgadzać lub nie, ale chyba nie
                    trzeba z obrzydzeniem odwracać głowy na sam dźwięk - jakże sympatycznego -
                    słowa "gówno".

                    Zaznaczam, że nie jestem zwolennikiem "poezji analnej", spotykanej w formie
                    graffiti na wiejskich przystankach PKS ("chuj w dupe Stefce jeśli nie chce",
                    itp.). Po prostu lubię, gdy autor z wyczuciem i smakiem, od czasu do czasu
                    stosuje "brzydkie wyrazy". "Brzydkie wyrazy" budzą mnie ze snu wywołanego
                    ciężką, bełkotliwą lyryką, wszechobecną w puezji, np. "nieogarnięty ocean
                    bezkresu niemego cierpienia"... Czyż nie brzmi przy tym ożywczo zwykła, prosta,
                    swojska "dupa"?
                    --------------------------------------------------------------------------
                    Jednak wszystko z umiarem i w odpowiednim miejscu.

                    > 3. Osobowosc "forumowa":
                    Są takie.
                    Są również próbujące dominować , święcie przekonane o swojej nieomylności.
                    Jednak one , prędzej czy później , dostaną 'żółte papiery' , a to bardzo
                    przykre , gdy na Twoje pisanie nie odpowiada nikt rozsądny.


                    Pozdrawiam Andrzej
                    • profan Re: Do Andrzeja G 17.03.02, 21:21
                      Witam i dziekuje za Twe uwagi i refleksje.
                      Zgadzam sie z Toba, ze inwektywy zamiast argumentow i niezmienna wiara we
                      wlasna nieomylnosc sa murem nie do przebycia, jesli drugiej stronie chodzi o
                      wymiane pogladow.
                      Tez chcialam znalezc jakis odpowiedni do okolicznosci cytat, moze uda mi sie
                      potem.
                      Pozdrawiam rowniez smile
    • Gość: 441 441 IP: *.cm-upc.chello.se 11.03.02, 19:13
      441
      Autor: Gość portalu: 441



      --------------------------------------------------------------------------------
      441
      7.7.3.3
      • tyu Re: 441 11.03.02, 20:00
        Gość portalu: 441 napisał(a):

        > 441
        > Autor: Gość portalu: 441
        >
        >
        >
        > -------------------------------------------------------------------------------
        > 441
        > 7.7.3.3



        Mam pytanie za 5 punktów: Czy Chello.SE to południowo-wschodnia dzielnica
        Tarnowskich Gór? wink
      • Gość: 777 zdecydowanie IP: *.tgory.pik-net.pl 12.03.02, 09:36
        nie

        7,48
        • tyu Niezdecydowanie nie... 12.03.02, 10:33
          Gość portalu: 777 napisał(a):

          > nie
          >
          > 7,48


          Czy aby jesteś pewien, że nie?
          Swoją drogą - jeszcze wczoraj była taka piękna liczba postów: 441.
          Czemu piękna? Bo podzielna przez SIEDEM! Co więcej - będąca wynikiem mnożenia
          3 x 3 x 7 x 7. Albo - kwadratem liczby 21 (kwadratowe oczko?)

          Nawet uwzględniwszy fakt, że Siódemka nie czyta aktów strzelistych doń
          kierowanych - jest to coś!

          Teraz co prawda spełnia się Twoja dawna wróżba: 444.
          • Gość: siedem Re: Niezdecydowanie nie... IP: *.tgory.pik-net.pl 12.03.02, 10:55
            tyu napisał(a):

            > Gość portalu: 777 napisał(a):
            >
            > > nie
            > >
            > > 7,48
            >
            >
            > Czy aby jesteś pewien, że nie?
            > Swoją drogą - jeszcze wczoraj była taka piękna liczba postów: 441.
            > Czemu piękna? Bo podzielna przez SIEDEM! Co więcej - będąca wynikiem mnożenia
            > 3 x 3 x 7 x 7. Albo - kwadratem liczby 21 (kwadratowe oczko?)
            >
            > Nawet uwzględniwszy fakt, że Siódemka nie czyta aktów strzelistych doń
            > kierowanych - jest to coś!
            >
            > Teraz co prawda spełnia się Twoja dawna wróżba: 444.


            numerologia innymi ścieżkami chodza
            czułem że wysyłasz jakiś podprogowy przekaz
            ale byłem niezborny myślowo
            zbyt niezborny by to analizować dłużej niż 0,1 sek

            rozleniwiony sukcesem ukatrupienia ślimaka
            chadzam jakiś roztargniony

            7,00
            • tyu Do zabójcy ślimaków... 12.03.02, 13:03
              Gość portalu: siedem napisał(a):

              > tyu napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: 777 napisał(a):
              > >
              > > > nie
              > > >
              > > > 7,48
              > >
              > >
              > > Czy aby jesteś pewien, że nie?
              > > Swoją drogą - jeszcze wczoraj była taka piękna liczba postów: 441.
              > > Czemu piękna? Bo podzielna przez SIEDEM! Co więcej - będąca wynikiem mnoże
              > nia
              > > 3 x 3 x 7 x 7. Albo - kwadratem liczby 21 (kwadratowe oczko?)
              > >
              > > Nawet uwzględniwszy fakt, że Siódemka nie czyta aktów strzelistych doń
              > > kierowanych - jest to coś!
              > >
              > > Teraz co prawda spełnia się Twoja dawna wróżba: 444.
              >
              >
              > numerologia innymi ścieżkami chodza
              > czułem że wysyłasz jakiś podprogowy przekaz
              > ale byłem niezborny myślowo
              > zbyt niezborny by to analizować dłużej niż 0,1 sek
              >
              > rozleniwiony sukcesem ukatrupienia ślimaka
              > chadzam jakiś roztargniony
              >
              > 7,00



              Przekaz był - i to nie podprogowy, lecz całkowicie nadprogowy, łopatologiczny i
              kolejny na przestrzeni dni. Cóż jednak robić, gdy po raz kolejny trafia on (i
              rykoszetuje) na kogoś tak odpornego na przekazy...
              Jak to mawiał ktoś ambitny, czy aby nie Tytus de Zoo?
              Myśleć, myśleć!

              446
              • Gość: siedem ej! IP: *.tgory.pik-net.pl 13.03.02, 12:03
                czy ty mnie teraz obrażasz?
                7,00
    • zupagrzybowa 447 12.03.02, 23:39
      pzdr dla tyu
      3x149
    • jacek#jw Wskazówka dla Tyu(mejbi) 13.03.02, 10:20
      450 pięter to bardzo wysoko, a mówią że ma być 700. Stań i rozejrzyj się
      szeroko i głęboko.

      Poczuj bez czucia(mejbi) jak perli Perli!.
      Ps IV : Łowca nie znajdzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka