Dodaj do ulubionych

NAjskuteczniejszy sposob na rzucenie palenia

13.10.09, 22:24
Tyle sie dzieje w kraju i na swiecie, a ja tu z prywata.Ale coe
jestem w szponach nalogu nikotyny od lat.Chce rzucic, i jakos nie
idzie.Wszystko co mi polecaja nie dziala.Moze tu ktos cos zna
skutecznego?
Obserwuj wątek
    • off_nick Re: NAjskuteczniejszy sposob na rzucenie palenia 13.10.09, 22:26
      gini napisała:

      > Tyle sie dzieje w kraju i na swiecie, a ja tu z prywata.Ale coe
      > jestem w szponach nalogu nikotyny od lat.Chce rzucic, i jakos nie
      > idzie.Wszystko co mi polecaja nie dziala.Moze tu ktos cos zna
      > skutecznego?



      Tylko śmierć Ciebie wyzwoli...
    • vicky17 Re: NAjskuteczniejszy sposob na rzucenie palenia 13.10.09, 22:30
      gini napisała:

      > Tyle sie dzieje w kraju i na swiecie, a ja tu z prywata.Ale coe
      > jestem w szponach nalogu nikotyny od lat.Chce rzucic, i jakos nie
      > idzie.Wszystko co mi polecaja nie dziala.Moze tu ktos cos zna
      > skutecznego?

      nie wiem jak dzialaj te plastry antynikotynowe,ale mysle,ze powinnas pojsc do
      lekarza by z nim obmowic strategie. nie znam tego nalogu,ale kazdy z nas ma
      jakis i sami wiemy jak ciezko z tym walczycsmile
      zycze powodzenia,bo cmoki to straszna rzeczsmile
    • polski_francuz No coz 13.10.09, 22:33
      sposob to nie jest ale raczej doswiadczenie zyciowe. Tez palilem za duzo i chcialem a nie moglem sie wyzwolic.

      I o dziwo pomogl mi wielki zawod emocjonalny 24 lata temu, po ktorym chcialem odzyskac wiare w siebie. I przestalem i odzyskalem.

      Nie zycze ci zawodu ale raczej pokazuje, ze trzeba sie za to brac tak jak za zdobywanie Everestu: z ambicja, z slepa ambicja i konsekwencja bo latwa rzecz nie jest.

      Przy okazji uprzedzam cie, ze sie od razu, po rzuceniu palenia, zaczyna tyc. Przygotuj sie zatem na jedzenie polowy porcji i na uprawianie sportu.

      Pozdro

      PF
      • awuk Re: No coz 15.10.09, 20:58
        www.per.ry.pl/fotki/palenie.jpg
    • dachs Re: NAjskuteczniejszy sposob na rzucenie palenia 13.10.09, 22:34
      Wkoorwić się.
      Pewnego listopadowego wieczora, 23 lata temu, ruszyłem z czterema markami w
      kieszeni, by kupić w automacie papierosy. Lało i prało żabami. W pierwszym
      automacie nie było mojego gatunku, drugi był zepsuty, a trzeci - jakiś kilometr
      od domu - ukradł mi jedna markę.
      Wróziłem do domu mokry, zmarznięty, bez papierosów i wściekły do białości.
      Spytałem sie wtedy "kto tu własciwie rządzi, papierosy czy ja?"
      Od tej pory nie palę. Od kilku lat pozwalam sobie na okazjonalne cygaro.
      Ale wtedy, kiedy ja chcę smile
    • andrewleonard wetknij papierosa w gó... przed zapaleniem..... 13.10.09, 22:39
      .... to ci zapach i smak papierosa skutecznie zepsuje.
    • g-48 Re: NAjskuteczniejszy sposob na rzucenie palenia 13.10.09, 22:44
      Normalnie rzucic!
      Nie wierz w jakies tam plasterki,cukierki,ograniczenia.
      Calkiem prosto jak masz prawie nowa paczke wypal sobie dwa papierosy
      reszte do kubla w miejscu publicznym/zeby ci nie przyszla chec
      wyciagnac z smieci/ i czesc.
      Jest to swinstwo ale pozniej spogladasz na innych palaczy z
      politowaniem ktorzy tego nie potrafia.
      Podchodzilem kilkanascie razy az raz w szpitalnej kawiarni
      zrobilem to.Musisz sie jednak do pol roku liczyc ze powiesz"kupie
      paczke 1 2 wypale ireszte wyrzuce"NIE!
    • hasznachszach Re: NAjskuteczniejszy sposob na rzucenie palenia 13.10.09, 23:22
      gini napisała:

      > Tyle sie dzieje w kraju i na swiecie, a ja tu z prywata.Ale coe
      > jestem w szponach nalogu nikotyny od lat.Chce rzucic, i jakos nie
      > idzie.Wszystko co mi polecaja nie dziala.Moze tu ktos cos zna
      > skutecznego?

      Skok z mostu lub skycrapper daje zadawalajace rezultaty. hihihhi
    • amamit Re: Gini.. 14.10.09, 00:02
      rzucaj to gó..., zanim ono nie rzuci Ciebie...
      • gini Re: Gini.. 14.10.09, 00:17
        amamit napisała:

        > rzucaj to gó..., zanim ono nie rzuci Ciebie...

        No ja wlasnie chce rzucic , ale rano pierwszy jest papieros, bez
        jedzenia przezyje, bez papierosow nie!!!
        Ale mam dosc, dlatego szukam Kogos kto ma jakis wyprubowany sposob,
        pewny!
        • hasznachszach Re: Gini.. 14.10.09, 00:21
          wyprubowany? - pisze sie przez o z kreska, niemoto.
          wypróbowany
        • amamit Re: Gini.. 14.10.09, 00:23
          po prostu przestan palic... wiem, ze moze ci sie wydawac to brakiem rady... ale to sie robi tak: wypalasz ostatniego w zyciu papieosa i nie palisz...
          lekarz moze ci pomoc... jesli jestes w miare zdrowa moze przepisac Bupropionum. specjalnie nie pisze nazwy handlowej, bo po pierwsze: nie wiem czy ma taka sama nazwe wszedzie, po drugie: nie jestem akwizytorem smile ale i tak liczy sie wola smile
          a te wszystkie tabletki i plasterki z nikotyna to sobie mozna...
          • marouder.eu Ech, ile razy rzucalem:/ 14.10.09, 00:28
            Raz nawet rzucalem zazywajac tabake..i nic, zawsze wracalem do paleniasad
            • amamit Re: Ech, ile razy rzucalem:/ 14.10.09, 00:32
              niedobrze...
            • amamit Re: Ech, ile razy rzucalem:/ 14.10.09, 00:49
              Panu tez Dobranoc
          • gini Re: Gini.. 14.10.09, 00:32
            Chyba w koncu wybiore sie do lekarza , bo moje plucamoga sie
            zbuntowac, mialam tak ciezkie zapalenie pluc kilka lat temu, ze
            lekarze orzekli, ze przyjdzie mi umierac, bo 90 procent przypadkow
            takich jak moj sa smiertelne.
            A ja wredna baba przezylam i jak tylko spadla goraczka, minal
            kaszelek, zaczelam palic od nowa.
            Ale musze rzucic, bo moje pluca sie juz buntuja, i wlasciwie coraz
            mniej ludzi pali , i smierdzi to cholerstwo.
            • amamit Re: Gini.. 14.10.09, 00:37
              Dobranoc Gini
              i zycze powodzenia smile
            • piq cześć, Belgijko, miło cię znów widzieć,... 14.10.09, 02:41
              ...z mojego doświadczenia wynika, że rzucanie trzeba zacząć od poważnego
              ograniczenia. Ja to zrobiłem tak: paliłem ongi paczkę dziennie. Ale ograniczyłem
              do około 5-7 w ten sposób, że przestałem palić "głupio", tzn. nie palę na ulicy,
              na przystanku i w innych miejscach i sytuacjach przypadkowych. Palę tylko wtedy,
              kiedy siadam sobie wygodnie i robię np. kawę, mam chwilę dla siebie. W ten
              sposób obniżyłem głód nikotynowy. Dzięki temu są dni, kiedy w ogóle nie palę, bo
              mam jakieś miłe zajęcie na świeżym powietrzu, a mój organizm nie domaga się już
              porcji narkotyku. Teraz zabiorę się do rzucenia na dobre.
              • gini Re: cześć, Belgijko, miło cię znów widzieć,... 14.10.09, 02:47
                Ciesze sie, ze jeszcze tu wpadasz tak tu malo znanych twarzy, no
                nickow.
                Sprobuje od ograniczania, od czegos w koncui trzeba zaczac.
          • spitt Re: Gini.. 14.10.09, 06:34

            Bupropion jest lekiem antydepresyjnym na ktory latwo sie zahaczyc
            po kilku pigulach - Nie radze bo mozna z deszczu pod rynne ,...
            =================================================================
            lekarz moze ci pomoc... jesli jestes w miare zdrowa moze przepisac
            Bupropionum.


    • cepekolodziej Droga Gini, 14.10.09, 05:41

      dla mnie najskuteczniejszy sposób skończenia z paleniem to rzucić to draństwo w diabły.

      Jak to zrobić?

      Koniecznie dramatycznie. Najlepiej w obecności rodziny, ew. najbliższych przyjaciół (tzn. osób szczerze Tobą zatroskanych) wrzucić własnie napoczętą paczkę do sedesu i spuścić wodę. Niech widzą, że postanowiłaś. Wrzucając, możesz kląć jak szewc. Każdy zrozumie.

      A potem już nie kupować i nie palić. Ani jednego. Totalna abstynencja. Wbrew pokusom i dziwnym snom. Będzie źle, początkowo, ale będzie i dobrze, z dnia na dzień coraz lepsze samopoczucie. Psychicznie trudno, fizycznie odczujesz poprawę. To równoważy, nawet więcej niż -
      • cepekolodziej Re: Droga Gini, 14.10.09, 05:48

        > wrzucić własnie napoczętą paczkę do sedesu i spuścić wodę.

        Może być i do rzeki, do kanału, chodzi o to, żebyś widziała, że to
        odpływa.

        Może być i ogień.

        Żadnego odkładania paczki z tzw. silnym postanowieniem, że odtąd już
        koniec. Masz wyrzucić wszystko.

        To jedyny sposób. I kilka osób przede mną pisało tu o tym podobnie.
        Jednorazowy akt sprzeciwu. A potem tylko twardy bierny opór.

        To wszystko, czego trzeba.
    • spitt Re: NAjskuteczniejszy sposob na rzucenie palenia 14.10.09, 06:10

      To jest garnitur na miare - Nie pytaj nikogo bo kazdy inaczej
      zahaczony z innym charakterem niz ty - Jesli dziabniesz czasem ,
      (alokohol) nawet umiarkowanie w towarzystwie to musisz przestac
      zanim postanowisz rzucic palenie ,... Ja palilem 44 lata i tak
      rzucilem definitywnie poltora roku temu ,...

      Nawet nie wiesz jak palacze smierdza wink ,...
      ===================================================================
      Tyle sie dzieje w kraju i na swiecie, a ja tu z prywata.
      • 1zorro-bis Palilem 15 lat..... 14.10.09, 07:11
        kupilem paczke, wsiadlem do samolot (wtedy mozna bylo palic), i po wyjsciu i
        wypaleniu tej paczki przestalem palic. I nareszcie NIGDY nie mam bolu glowy ani
        kaca....
    • perla mój kolega powiedział, że woli umrzeć 14.10.09, 11:22
      na raka lub na zawał niż rzucić palenie, które było dla niego przyjemną
      namiętnością. I miał rację. Bo nie umarł ani na raka ani na zawał, lecz po
      pijanemu spadł z murku jakiegoś i się zabił. A gdyby rzucił palenie to by się
      pozbawił przyjemności w życiu. A tak przynajmniej wiedział, że sobie zapalił w
      życiu.
      O długości życia nie stanowi tzw. zdrowy tryb życia czy ilość wypalonych
      papierosów.
      O długości życia stanowią geny.
      Geny i tylko geny właśnie.
      • sz0k Re: mój kolega powiedział, że woli umrzeć 14.10.09, 17:38
        perla napisał:

        > na raka lub na zawał niż rzucić palenie, które było dla niego przyjemną
        > namiętnością. I miał rację. Bo nie umarł ani na raka ani na zawał, lecz po
        > pijanemu spadł z murku jakiegoś i się zabił. A gdyby rzucił palenie to by się
        > pozbawił przyjemności w życiu. A tak przynajmniej wiedział, że sobie zapalił w
        > życiu.
        > O długości życia nie stanowi tzw. zdrowy tryb życia czy ilość wypalonych
        > papierosów.
        > O długości życia stanowią geny.
        > Geny i tylko geny właśnie.

        To geny go z tego murku zrzuciły? smile))
    • marksistowski sposób na palenie beznikotynowe.... 14.10.09, 15:43
      ... zamiast do ust , papierosa włoż se w dupe. ha,ha,ha,ha
      • marouder.eu Praktyk, qrwa, sie odezwal:/ 14.10.09, 15:51
        smierdziel marksistowski napisał:

        > ... zamiast do ust , papierosa włoż se w dupe. ha,ha,ha,ha
    • melord Mam slaba...silna wole 15.10.09, 00:28
      by rzucic to swinstwo...
      palenie ograniczylem juz dawno ,6-8 szt.dziennie lub 2 cygara ale calkowicie
      nie jestem w stanie...przy bridzu,alkoholu ,nawet tylko piwie lepiej nie mowic

      ps.dziadek mial 97 lat jak umarl i do konca swoich dni palil
      pozostaje mi wiec wiara w dobre geny
      • hasznachszach Niepalacy 15.10.09, 00:32
        - umieraja zdrowsi big_grin
        • melord Re: Niepalacy 15.10.09, 00:38
          masz racje absztyf...ci nie pijacy rowniez
          • hasznachszach Re: Niepalacy 15.10.09, 00:50
            Nie jestem absztyf ale dla ciebie wsio ryba, nie?
            • melord Re: Niepalacy 15.10.09, 00:53
              hasznachszach napisał:

              > Nie jestem absztyf ale dla ciebie wsio ryba, nie?

              nie...
      • g-48 Re: Mam slaba...silna wole 15.10.09, 21:01
        nie jestem w stanie...przy bridzu,alkoholu ,nawet tylko piwie lepiej
        nie mowic
        PFE! Zasmradzacz powietrza! Ale ja cie rozumie,wiem jak to ciezko.
        • melord Re: Mam slaba...silna wole 16.10.09, 02:06
          g-48 napisał:

          > PFE! Zasmradzacz powietrza!

          wiem ,sam to czuje...dzisiejsze papierowsy smiedza wyjatkowo
          potrafie 20 pare godz leciec do europy czy usa bez papierosa choc na lotniskach
          w czasie przesiadki sa wydzielone miejsca dla palaczy
          ale w miejscu docelowym...tragedia
          wprowadzaja restrykcje dla palaczy...nie wolno palic w miejscach
          publicznych,dworce,przystanki, kawiarnie,parki...nawet na plazy
          w tokio,singapoure nie wolna na ulicach!!...co kilkaset metrow sa wydzielone
          sekcje i tlum tam "kotluje"
          paczka papierosow(20) w au kosztuje 25-30 zl(po przeliczeniu)

          restrykcje,drozyzna,oczywiste smierdzace swinstwo....nie daje rady rzucic
          praca i zwiazane z nia stresy(jak w kazdej) maja duzy wplyw
          wiec jak rzuce wreszcie prace w cholere(przymierzam sie od jakiegos czasu to
          rzuce i palenie....tak czuje moja slaba silna wola
          • vicky17 Re: Mam slaba...silna wole 16.10.09, 02:45
            melord napisał:

            >
            > praca i zwiazane z nia stresy(jak w kazdej) maja duzy wplyw
            > wiec jak rzuce wreszcie prace w cholere(przymierzam sie od jakiegos czasu to
            > rzuce i palenie....tak czuje moja slaba silna wola
            >
            >
            hehe znajac ciebie jak rzucisz palenie to przerzucisz sie na piciesmile
            ech panowie i panie,dobrze ,ze ja nie pale,bo oprocz nalogu paplania na forum
            musialabym jeszcze cmoki jaracsmile
            zycze kazdemu palaczowi by rzucil palenie i tylesmile
      • spitt Re: Mam slaba...silna wole 16.10.09, 06:42

        Hehe , przeczytaj co ja na ten temat wyzej - Nie wiem jak ty ale ja
        moglem zyc bez procentow nawet na biwakach kiedy wszyscy dawali w
        gaz a ja sie przygladalem co gorzala robi z ludzi ,...
        ===================================================================
        przy bridzu,alkoholu ,nawet tylko piwie lepiej nie mowic


    • awuk Re: NAjskuteczniejszy sposob na rzucenie palenia 15.10.09, 20:57
      www.zwoje-scrolls.com/zwoje28/poster18.jpg
    • sufsul służę świeżym przykładem: 15.10.09, 23:21
      8 marca zmarł prof. Religa. Następnego dnia (w niedzielę)
      przeczytałam jeden z ostatnich wywiadów jakiego udzielił, były tam
      m.in. rzeczy oczywiste i dla mnie i dla Ciebie: że gdyby wiedział
      jakie to gó... to napewno nigdy by nie zaczął. To był kolejny Jego
      etap, chwilę wcześniej z przyklejonym papierosem, już po operacji,
      zarzekał się, że nie rzuci i już. I potem kapitulacja, albo
      zderzenie się z faktami. I on wiedział i Ty i ja, jak to się
      czasami kończy, ale mamy nadzieję, że to nad kimś obcym (co wypełni
      statystyki), pokiwamy ze smutkiem głową, a nam się uda. Ja byłam
      typem takiego rzadkiego palacza, że nienawidziłam palenia. Nie
      smakowało mi, śmierdziało, gardziłam sobą, ubliżałam sobie, nie
      lubiłam, ale MUSIAŁAM. Przez 30 lat dzień w dzień. Bez przerwy na
      dzieci. Oczywiście miałam wyrzuty sumienia, ale to było silniejsze.
      Zaczynałam dzień od papierosa i nim kończyłam. Trochę zaczęła mi
      dokuczać nagonka na palaczy, ale i to nie przesądziło. Wcześniej
      przyklejałam plastry i paliłam, żułam ochydną gumę i paliłam.
      Rzucałam z 10 razy, najdłużej na 2 miesiące. Kiedy zmarł profesor
      powiedziałam do siebie: ok wybieraj, tylko nie rób z siebie ofiary
      kiedy to drapiące w gardle to okaże się rak. Tacy jak ja nie
      zasługują na współczucie. Wiedzę mam, wolę mam, dzieci małe mam,
      nienawidzę palenia, profesor wyparł się przed śmiercią papierosów,
      więc ... wypalę tylko to co jest w tej paczce i koniec. Sięgam, a
      tam pusto. Nie kupiłam, nie zapaliłam. Nie było bardzo ciężko. To
      jest co innego niż głód. Głód narasta, później już nie opuszcza, a
      tu zapominasz po minucie, do następnego razu. Coraz rzadziej i
      rzadziej. Zdarzają mi się dni kiedy nie tęsknię. A potem śni mi się
      w nocy, że jaram smile i jestem zła na siebie we śnie. Nie mam
      najmniejszego kłopotu z rękami, wiesz co tam opowiadają. Gorzej
      było - wsiadam do samochody, zanim ruszę - zapalam, wychodzę z psem,
      jeszcze drzwi nie zamknę - zapalam. To było trudniejsze, przez
      chwilę, 3 tygodnie, miesiąc. Teraz już wcale nie. Gini! Chcesz
      umrzeć na raka? Masz dość życia? Nie masz dla kogo żyć? Nie masz tu
      nic do zrobienia? Nikomu nie jesteś potrzebna? Decydujesz się na
      samobójstwo? Nie martwi Cię, że za chwilę po raz kolejny zdrożeją?
      Bardzo bym chciała Ci pomóc, ale to Ty masz w rękach klucz do
      sukcesu i wiesz co, to jest w tym najwspanialsze. Bardzo jestem z
      siebie dumna! Trzymam kciuki za Ciebie i żeby ten moment już
      nadszedł, Monika
    • sufsul może zobacz tu: 16.10.09, 08:35
      Słyszałam przez radio o książce, bardzo ją zachwalają, może spróbuj
      i to - Łatwy sposób na rzucenie palenia - Alan Carr
      Link do pobrania książki:
      www.megaupload.com/?d=N7W3EGA6
      • haszszachmat ________________1-NY natychmiastowy!______________ 16.10.09, 09:20
        ____________opisywałem TU już kilka razy______________
        skleroza i niechęć do pomagania u aquaneciarzy PO-raża!
        • haszszachmat ________________1-NY natychmiastowy!_________ 16.10.09, 09:22
          doświaczenie do kosza?
    • rusek11 Re: NAjskuteczniejszy sposob na rzucenie palenia 16.10.09, 20:44
      Takaja że bida, bliad'.

      Cannabis jest lepszy, ale mózg wysusza, wóda wątrobe a tabak pluca i naczynia, życie, blia, szkodzi zdrowiu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka