Dodaj do ulubionych

ZNIEŚĆ OPODATKOWANIE

IP: *.net.bialystok.pl 06.02.02, 12:54
Tibor R. Machan

ZNIEŚĆ OPODATKOWANIE

Jedyny dobry podatek to żaden podatek. Dlaczego? Jak bez podatków
finansowalibyśmy rząd? To dobre pytania. Ale najpierw spróbujmy zrozumieć, czym
są podatki.

Przez większość historii rządy - zwykle monarchie, na czele których stali
królowie, cesarze, faraonowie oraz innych duzi i mali tyrani - były
właścicielami faktycznie wszystkiego w zasięgu ich władzy, w tym - wierzcie lub
nie - ludzi. Reżimy te uznawały ludność za poddanych, nie obywateli. Oznaczało
to, że ludzie byli traktowani jak podrzędne istoty, poddane woli panującego.

W tych systemach społecznych instytucja opodatkowania była okrutnym środkiem
otwartego ujarzmiania poddanych przez władców. Ponieważ władcy byli
właścicielami wszystkiego, poddani chcący mieszkać na ziemi będącej własnością
władców musieli za ten przywilej płacić. Nie, nie mieli oni żadnego legalnego
prawa do ziemi, na której pracowali; nie mieli oni żadnego legalnego prawa do
swej pracy; żadne z podstawowych praw jednostki nie miało prawnej ochrony.
Prawo zapewniało władcom pełnię władzy i kropka, dopóki stopniowo ta absolutna
władza nie zaczęła być kontrolowana i hamowana.

W owym to czasie uznanie zyskała idea, że ci, którzy tworzą rządy są ludźmi, a
nie bogami. Co za tym idzie, wielu zaświtało, że nie mają oni żadnego
(boskiego) prawa do rządzenia kimkolwiek poza sobą samymi. Pomiędzy XI a XVIII
wiekiem postępy zaczęła robić idea, że każdy człowiek ma podstawowe, naturalne
prawo do swojego życia, wolności i własności. Każdy, kto chce wykorzystać pracę
lub dobra kogoś innego, musi o to poprosić. Suwerenność musi przysługiwać
obywatelom, nie rządom - to podstawowa rzecz odróżniająca obywatela od
poddanego.

Na tym polega znaczenie dobrze znanego sformułowania "zgoda rządzonych". Zgoda
ta musi być uzyskana, jeśli chce się rządzić obywatelem - inaczej, niż to jest
w przypadku poddanego. I w społeczeństwie w pełni wolnym nie może być od tego
wyjątków. John Locke, angielski filozof polityczny, poszedł najdalej - choć
wciąż nie całkowicie do końca - w kierunku rozwinięcia tej idei i jej
konsekwencji.

Oczywiście ci, którzy uważali, że wiedzą, jak inni powinni żyć - postępować i
używać swego majątku - i upierali się, że wiedzą to dużo lepiej, niż osoby,
którym ta "wiedza" ma być narzucona, sprzeciwiali się gwałtownie tej koncepcji.
Walczyli oni zębami i pazurami, siłą swych ramion, odwołując się do tradycji i
oczywiście używając fantazyjnej i wyszukanej argumentacji. I spór ten wciąż
trwa.

Ale nie jest wystarczająco rozległy i ma to swoją przyczynę. Z opodatkowaniem
trudno walczyć, jak z każdym rabunkiem. Co więcej, w przypadku opodatkowania ci
sami ludzie, od których zależy nasz opór wobec kryminalnego rabunku są
entuzjastycznymi, lojalnymi zwolennikami rabunku.

Lisy pilnujące kurnika

Sędziowie, politycy, urzędnicy policyjni, wszelkiego rodzaju agenci rządowi -
wszyscy będący częścią systemu, który Ojcowie Założyciele Republiki
Amerykańskiej powołali do "zabezpieczenia tych praw" - pozostali, jak w czasach
feudalnych, tymi samymi ludźmi, którzy dokonują rabunku. I stali się faktycznie
gorsi niż ci rabusie, którzy wiedzą, że są przestępcami. Ci w rządzie i ich
zwolennicy, broniący ich supremacji w społeczeństwie, często szczerze wierzą,
że ich instytucja jest konieczna, chociaż przymusowa - pokrewna rodzicom czy
opiekunom dzieci.

Ludzie ci są przekonani, że ich usługi są dla nas tak żywotne, że nie muszą
pytać nas o zgodę, by ich dostarczać, dopóki pewna, spora część obywateli nie
odwoła ich przy pomocy pewnego rodzaju demokratycznego procesu (ale takiego, na
który nie wszyscy się zgadzają). Że mogą swoje publiczne usługi narzucać innym -
bez względu na to, czy ci, którzy mają z nich korzystać i od których
konfiskowana jest zapłata - podatki - wyrazili na to zgodę.

Jeśli Ojcowie Założyciele ulegliby namowom intelektualistów, którzy dziś
entuzjastycznie bronią instytucji opodatkowania, to nie byłoby żadnych Stanów
Zjednoczonych Ameryki, światowego bastionu wolności jednostki i żadnego światła
nadziei na rozprzestrzenienie jego idei na dalsze obszary ludzkiego życia. Jest
tak dlatego, bo na początku przywódcy tego kraju mieli rewolucyjną śmiałość
żądać dla swych obywateli więcej wolności niż mieli jej mieszkańcy innych
krajów. To wołanie zostało dziś poważnie przyćmione przez wołanie obecnych
przywódców, którzy nie widzą nawet potrzeby wspomnienia o ochronie wolności
jednostki jako jednym z podstawowych zadań rządu, a co dopiero rozszerzenia
jej.

Oczywiście, wołanie o wolność nie zawsze wystarcza, dlatego też na przykład
niewolnictwo musiało zostać obalone i dlatego dalej jest tak dużo do zrobienia
z linijkami zapisanymi w amerykańskiej Deklaracji Niepodległości. Ogólnie,
pomimo kompromisów i niepowodzeń, wołanie o więcej indywidualnej wolności było
jednym z kamieni węgielnych wyjątkowości Ameryki.

Wołanie o zniesienie podatków, słyszane tu i tam, i wyrażane głównie w
żądaniach cięć podatkowych, jest tylko kolejnym krokiem w kierunku wprowadzania
w życie obietnicy amerykańskiej rewolucji. Podatki trzeba w końcu zastąpić
formą opłaty za rządowe usługi, która będzie w pełni i bezkompromisowo zgodna z
zasadą "zgody rządzonych". Oprócz takiego rozwoju sytuacji pozostaje nam
jedynie szansa na wywieranie w tej sprawie nacisku: zmniejszanie podatków,
prywatyzowanie usług i czynienie nas przez to bardziej wolnymi.

Obserwuj wątek
    • Gość: XXL Re: Afganistan bliski ideału ................. IP: *.echostar.pl 06.02.02, 13:05
      W Afganistanie :
      - nie płaci się podatków ( pieniądze zdobywa się przez rozbój )
      - nie ma szkolnictwa, bo i po co ( jak kto chce to się uczy sam )
      - nie ma armii i policji ( każdy większy bandyta ma swoją armię )
      - nie ma kultury no bo po co to komu ( tylko ludowe hołupce )

      Twój wymarzony ustrój.....
      • Gość: wild więc czym różni sie Twoj rozbój od tamtego?:) IP: *.net.bialystok.pl 06.02.02, 13:10
        Gość portalu: XXL napisał(a):

        > W Afganistanie :
        > - nie płaci się podatków ( pieniądze zdobywa się przez rozbój )
        > - nie ma szkolnictwa, bo i po co ( jak kto chce to się uczy sam )
        > - nie ma armii i policji ( każdy większy bandyta ma swoją armię )
        > - nie ma kultury no bo po co to komu ( tylko ludowe hołupce )
        >
        > Twój wymarzony ustrój.....


        wskaż róznice miedzy myśleniem Taliba a myśleniem Twoim?:]
        Czy chcesz powiedziec ze CZYMŚ TY róznisz sie od TAMTYCH BANDYTÓW ze niby TY
        robisz to w garniturze i kulturalnie?:>

        co to jest wolność, co to jest niewolnictwo?
        • Gość: siedem "przepraszam" IP: *.tgory.pik-net.pl 06.02.02, 13:20
          Mam kawałek ziemi, która do mnie należy. Chciałbym rozwiązać umowę z Rządem
          Rzeczypospolitej Polskiej. Ot po prostu nie spełnia podstawowych zadań do których
          został powołany. Szukam jakiejś witryny WWW z gotowymi formularzami, potrzebnymi
          do wypełnienia w/w wniosku. Wdzięczny byłbym też za wszelikie "noł hał"
          dotyczące...
          7,00
      • Gość: wild może wiesz ile % grabi Talib a ile Talib-Belka?:] IP: *.net.bialystok.pl 06.02.02, 13:19
        Gość portalu: XXL napisał(a):

        > W Afganistanie :
        > - nie płaci się podatków ( pieniądze zdobywa się przez rozbój )
        > - nie ma szkolnictwa, bo i po co ( jak kto chce to się uczy sam )
        > - nie ma armii i policji ( każdy większy bandyta ma swoją armię )
        > - nie ma kultury no bo po co to komu ( tylko ludowe hołupce )
        >
        > Twój wymarzony ustrój.....


        znasz różnice? podziel sie tą wielce ciekawą wiadomością! :]
        powiedz jeszcze kim jest Talib ( po polsku celnik ) który zabiera 100% towaru?
        a?:]
        • Gość: XXL Re: może wiesz ile % grabi Talib a ile Talib-Belka?:] IP: *.echostar.pl 06.02.02, 13:36
          Tak wiem
          Dziki ( przepraszam za wyrażenie ) Talib grabi wszystko,
          łącznie z żoną, według swojego "widzimisię" i swojej siły.

          A o wysokości podatków umawiają się mieszkańcy kraju,
          na zasadzie większości głosów.
          To się nazywa demokracją ( jak byś nie wiedział ) w
          odróżnieniu od karabinokracji Talibów.
          • wojcd Re: może wiesz ile % grabi Talib a ile Talib-Belka?:] 07.02.02, 11:33
            Panie XXL
            ja wiedziałem że cała ta zabawa z podatkami to Stary Testament wzbogacony o 11
            przykazanie "Oko za oko....", ale nie wiedziałem, że istnieje MODEL dla tej
            sytuacji w świecie współczesnym. Dobry jest Pan w te klocki.
            Pozdrawiam Wojciech
    • abramowski1 toz to czysty anarchizm 06.02.02, 13:36
      Gość portalu: wild napisał(a):

      > Tibor R. Machan
      >
      > ZNIEŚĆ OPODATKOWANIE
      >
      > Jedyny dobry podatek to żaden podatek. Dlaczego? Jak bez podatków
      > finansowalibyśmy rząd? To dobre pytania. Ale najpierw spróbujmy zrozumieć, czym
      >
      > są podatki.
      >
      > Przez większość historii rządy - zwykle monarchie, na czele których stali
      > królowie, cesarze, faraonowie oraz innych duzi i mali tyrani - były
      > właścicielami faktycznie wszystkiego w zasięgu ich władzy, w tym - wierzcie lub
      >
      > nie - ludzi. Reżimy te uznawały ludność za poddanych, nie obywateli. Oznaczało
      > to, że ludzie byli traktowani jak podrzędne istoty, poddane woli panującego.
      >
      > W tych systemach społecznych instytucja opodatkowania była okrutnym środkiem
      > otwartego ujarzmiania poddanych przez władców. Ponieważ władcy byli
      > właścicielami wszystkiego, poddani chcący mieszkać na ziemi będącej własnością
      > władców musieli za ten przywilej płacić. Nie, nie mieli oni żadnego legalnego
      > prawa do ziemi, na której pracowali; nie mieli oni żadnego legalnego prawa do
      > swej pracy; żadne z podstawowych praw jednostki nie miało prawnej ochrony.
      > Prawo zapewniało władcom pełnię władzy i kropka, dopóki stopniowo ta absolutna
      > władza nie zaczęła być kontrolowana i hamowana.
      >
      > W owym to czasie uznanie zyskała idea, że ci, którzy tworzą rządy są ludźmi, a
      > nie bogami. Co za tym idzie, wielu zaświtało, że nie mają oni żadnego
      > (boskiego) prawa do rządzenia kimkolwiek poza sobą samymi. Pomiędzy XI a XVIII
      > wiekiem postępy zaczęła robić idea, że każdy człowiek ma podstawowe, naturalne
      > prawo do swojego życia, wolności i własności. Każdy, kto chce wykorzystać pracę
      >
      > lub dobra kogoś innego, musi o to poprosić. Suwerenność musi przysługiwać
      > obywatelom, nie rządom - to podstawowa rzecz odróżniająca obywatela od
      > poddanego.
      >
      > Na tym polega znaczenie dobrze znanego sformułowania "zgoda rządzonych". Zgoda
      > ta musi być uzyskana, jeśli chce się rządzić obywatelem - inaczej, niż to jest
      > w przypadku poddanego. I w społeczeństwie w pełni wolnym nie może być od tego
      > wyjątków. John Locke, angielski filozof polityczny, poszedł najdalej - choć
      > wciąż nie całkowicie do końca - w kierunku rozwinięcia tej idei i jej
      > konsekwencji.
      >
      > Oczywiście ci, którzy uważali, że wiedzą, jak inni powinni żyć - postępować i
      > używać swego majątku - i upierali się, że wiedzą to dużo lepiej, niż osoby,
      > którym ta "wiedza" ma być narzucona, sprzeciwiali się gwałtownie tej koncepcji.
      >
      > Walczyli oni zębami i pazurami, siłą swych ramion, odwołując się do tradycji i
      > oczywiście używając fantazyjnej i wyszukanej argumentacji. I spór ten wciąż
      > trwa.
      >
      > Ale nie jest wystarczająco rozległy i ma to swoją przyczynę. Z opodatkowaniem
      > trudno walczyć, jak z każdym rabunkiem. Co więcej, w przypadku opodatkowania ci
      >
      > sami ludzie, od których zależy nasz opór wobec kryminalnego rabunku są
      > entuzjastycznymi, lojalnymi zwolennikami rabunku.
      >
      > Lisy pilnujące kurnika
      >
      > Sędziowie, politycy, urzędnicy policyjni, wszelkiego rodzaju agenci rządowi -
      > wszyscy będący częścią systemu, który Ojcowie Założyciele Republiki
      > Amerykańskiej powołali do "zabezpieczenia tych praw" - pozostali, jak w czasach
      >
      > feudalnych, tymi samymi ludźmi, którzy dokonują rabunku. I stali się faktycznie
      >
      > gorsi niż ci rabusie, którzy wiedzą, że są przestępcami. Ci w rządzie i ich
      > zwolennicy, broniący ich supremacji w społeczeństwie, często szczerze wierzą,
      > że ich instytucja jest konieczna, chociaż przymusowa - pokrewna rodzicom czy
      > opiekunom dzieci.
      >
      > Ludzie ci są przekonani, że ich usługi są dla nas tak żywotne, że nie muszą
      > pytać nas o zgodę, by ich dostarczać, dopóki pewna, spora część obywateli nie
      > odwoła ich przy pomocy pewnego rodzaju demokratycznego procesu (ale takiego, na
      >
      > który nie wszyscy się zgadzają). Że mogą swoje publiczne usługi narzucać innym
      > -
      > bez względu na to, czy ci, którzy mają z nich korzystać i od których
      > konfiskowana jest zapłata - podatki - wyrazili na to zgodę.
      >
      > Jeśli Ojcowie Założyciele ulegliby namowom intelektualistów, którzy dziś
      > entuzjastycznie bronią instytucji opodatkowania, to nie byłoby żadnych Stanów
      > Zjednoczonych Ameryki, światowego bastionu wolności jednostki i żadnego światła
      >
      > nadziei na rozprzestrzenienie jego idei na dalsze obszary ludzkiego życia. Jest
      >
      > tak dlatego, bo na początku przywódcy tego kraju mieli rewolucyjną śmiałość
      > żądać dla swych obywateli więcej wolności niż mieli jej mieszkańcy innych
      > krajów. To wołanie zostało dziś poważnie przyćmione przez wołanie obecnych
      > przywódców, którzy nie widzą nawet potrzeby wspomnienia o ochronie wolności
      > jednostki jako jednym z podstawowych zadań rządu, a co dopiero rozszerzenia
      > jej.
      >
      > Oczywiście, wołanie o wolność nie zawsze wystarcza, dlatego też na przykład
      > niewolnictwo musiało zostać obalone i dlatego dalej jest tak dużo do zrobienia
      > z linijkami zapisanymi w amerykańskiej Deklaracji Niepodległości. Ogólnie,
      > pomimo kompromisów i niepowodzeń, wołanie o więcej indywidualnej wolności było
      > jednym z kamieni węgielnych wyjątkowości Ameryki.
      >
      > Wołanie o zniesienie podatków, słyszane tu i tam, i wyrażane głównie w
      > żądaniach cięć podatkowych, jest tylko kolejnym krokiem w kierunku wprowadzania
      >
      > w życie obietnicy amerykańskiej rewolucji. Podatki trzeba w końcu zastąpić
      > formą opłaty za rządowe usługi, która będzie w pełni i bezkompromisowo zgodna z
      >
      > zasadą "zgody rządzonych". Oprócz takiego rozwoju sytuacji pozostaje nam
      > jedynie szansa na wywieranie w tej sprawie nacisku: zmniejszanie podatków,
      > prywatyzowanie usług i czynienie nas przez to bardziej wolnymi.
      >
      toz to czysty i jakze mily anarchizm, wyeliminuj tylko panstwo i jestesmy jak w
      raju

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka