Dodaj do ulubionych

___________Nicolaus Copernicus Thorunensis

24.11.09, 10:52
www.ciekawostka.pl/content/view/231/45/
Ród Koperników pochodził ze śląskiej wsi Koperniki nieopodal Nysy.
Pod koniec XIV wieku członkowie tej rodziny osiedlali się w
większych miastach Polski, księstw śląskich i zakonu krzyżackiego.
Ojciec astronoma Mikołaj Starszy został przyjęty do prawa miejskiego
w Krakowie. W źródłach jest po raz pierwszy poświadczony w 1448 jako
krakowski kupiec-hurtownik, prowadzący handel miedzią z Gdańskiem. W
czasie wojny trzynastoletniej w sierpniu 1454 brał udział w
negocjacjach finansowych pomiędzy kardynałem Zbigniewem Oleśnickim a
stanami pruskimi. W 1458 przeniósł się do Torunia, gdzie ok. 1464
zawarł małżeństwo z Barbarą Watzenrode.

Z małżeństwa z Barbarą Mikołaj starszy miał czworo dzieci: Andrzeja,
Barbarę, Katarzynę i Mikołaja. Osieroconym po śmierci ojca Mikołajem
zaopiekował się brat matki Łukasz Watzenrode, wybrany w 1489 roku na
biskupa warmińskiego.

W czasie wojny polsko-krzyżackiej 1519-1521, wobec opuszczenia
Warmii przez większość członków kapituły, na barkach Kopernika
spoczęło zadanie obrony
zamków warmińskich. Wzmocnił wówczas
m.in. fortyfikacje zamku olsztyńskiego, tak, że nadciągające w
1521 wojska krzyżackie zrezygnowały z jego oblężenia
.

W styczniu 1520 został wydelegowany przez kapitułę do negocjacji
z wielkim mistrzem zakonu krzyżackiego Albrechtem Hohenzollernem w
sprawie zwrotu zagarniętego przez krzyżaków Braniewa
. W dowód
uznania kapituła przyznała Kopernikowi tytuł komisarza Warmii. Do
zadań tego urzędu należała odbudowa gospodarcza zniszczonego w
czasie wojny dominium warmińskiego. 25 lipca 1521 na Sejmie Stanów
Pruskich w Grudziądzu Kopernik wystąpił z napisaną przez siebie mową
Querela Capituli contra mgrum Albertum et eius ordinem super
iniuriis irrogatis 1521 sub induciis belli (Skarga kapituły na
mistrza Albrechta i jego zakon z powodu krzywd wyrządzonych w roku
1521 podczas zawieszenia broni).


W 1517 powstała nieoficjalnie pierwsza wersja traktatu
monetarnego zidentyfikowana jako napisana przez Mikołaja Koper

nika.[5]. W 1519 r. napisał on drugą wersję traktatu monetarnego,
różnie nazywaną, w zależności od tłumaczenia i przekładu, między
innymi "Traktatem o monetach"
. Na zjeździe w Grudziądzu,
rozpoczętym 17 marca 1522 roku, wygłosił publicznie traktat o
monetach. Kopernik w zwięzły sposób sformułował pięć podstawowych
postulatów, współcześnie nazywanych monetarnymi, które zostały
wyjaśnione poprzez przykłady, porównania i paralele historyczne.
Kopernik opowiadał się między innymi za ścisłą kontrolą liczby
mennic działających na obszarze Prus. Myśl ekonomiczna, w dziedzinie
określanej obecnie jako polityka pieniężna, została później jeszcze
bardziej rozwinięta. W 1528 r. Kopernik ukończył dzieło tłumaczone
jako Sposób bicia monety.


W czasie wojny polsko-krzyżackiej w latach 1520 – 1521, na zamku w
Olsztynie w dniu 16 listopada 1520 roku własnoręcznie zredagował
list do króla Zygmunta Starego prosząc go o pomoc zbrojną przeciw
Krzyżakom i zapewniając o wierności pisał, że czynić będzie to, co
przystoi ludziom szlachetnym i uczciwym oraz bez reszty oddanym
Waszemu Majestatowi – nawet jeśliby przyszło zginąć
. List
Kopernika został przejęty przez Krzyżaków i nie dotarł do adresata.
Jednakże król inną drogą dowiedział się o zagrożeniu głównej
twierdzy w południowej Warmii i w końcu listopada 1520 r. nadesłał
posiłki – stu zbrojnych pod dowództwem Henryka Peryka z Janowic[6].

Współpracował z Bernardem Wapowskim w opracowaniu mapy Królestwa
Polskiego i Litwy.


W 1537 został zatwierdzony przez króla jako jeden z czterech
kandydatów na biskupa warmińskiego.

W latach 1538-1539 biskup Jan Dantyszek posądził Mikołaja Kopernika
o konkubinat, nakazując mu zwolnić gospodynię i przygotowując
proces kanoniczny.

W Bazylei w 1541 roku wyszło drukiem drugie wydanie Narratio prima,
a Mikołaj Kopernik dokonał ostatniej w swym życiu obserwacji
astronomicznej (zaćmienia Słońca).

W 1629 Jan Brożek odnalazł i opublikował łaciński poemat Mikołaja
Kopernika Septem sidera.

Zmarł we Fromborku 24 maja 1543 roku.

Mikołaj Kopernik swój bogaty księgozbiór przekazał w testamencie
diecezji warmińskiej. Książki te wraz z archiwum biskupów
warmińskich i księgozbiorem kapituły warmińskiej[7] w 1626 roku
wpadły w ręce Szwedów, którzy splądrowali bibliotekę przy katedrze
we Fromborku. Z polecenia Gustawa II Adolfa zbiory te trafiły do
biblioteki uniwersyteckiej w Uppsali.
Dzięki takim kulturalnym
aspiracjom Gustawa Adolfa biblioteka w Uppsali posiada
najsłynniejsze na świecie kopernikana
. Ze szwedzkiego raportu
Bibliotheca Copernicana z 1914 roku wynika, że z 46 tomów
kopernikańskich z notatkami astronoma aż 39 znajduje się w
bibliotece uniwersyteckiej w Uppsali, dwa w uppsalskiej bibliotece
Obserwatorium Astronomicznego i jeden w Bibliotece Królewskiej w
Sztokholmie.
Obecnie zbiory te są obiektem polsko-szwedzkich
projektów naukowych[8].

Obserwuj wątek
    • pan.scan Twoim zwyczajem, Haszysto 24.11.09, 11:04
      Do polityków PO Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego,
      zamieszanych w aferę hazardową, może już wkrótce dołączyć polityk
      opozycji. W niespotykanym trybie rozpoczęły się prace nad prawem
      hazardowym za czasów rządu PiS.

      Jak ustaliła "Polska", z dokumentacji, która trafiła z kancelarii premiera
      do komisji hazardowej, jasno wynika, że w 2006 roku zmiany w ustawie nie
      zostały zainicjowane i nie powstały w samym gabinecie Jarosława
      Kaczyńskiego.

      Okazuje się, że pierwotny projekt noweli ustawy hazardowej przysłał do
      Ministerstwa Finansów z prośbą o zajęcie się nim ówczesny szef Komitetu
      Stałego Rady Ministrów Przemysław Gosiewski. Skąd miał gotową nowelę? Kto
      był jej autorem? Pozostaje tajemnicą. Sam Gosiewski nie chce o tym mówić.
      Sprawę będzie wyjaśniać sejmowa komisja śledcza.

      A sprawa jest tym ciekawsza, że ustawa przyniesiona przez Gosiewskiego
      wychodziła naprzeciw postulatom Totalizatora Sportowego, który razem z
      amerykańską firmą G-Tech zabiegał o wprowadzenie do Polski wideoloterii,
      czyli sieci automatów połączonych komputerowo, umożliwiających duże
      wygrane. W imieniu Totalizatora już w trakcie prac nad ustawą w resorcie
      finansów interweniował też prezydencki minister Robert Draba.

      Jak wiadomo, ostatecznie projekt noweli ustawy o grach i zakładach
      wzajemnych w rządzie Kaczyńskiego ugrzązł i nie został podjęty, a wraz z
      nim forsowane przez ówczesną wicepremier i minister finansów Zytę Gilowską
      10-procentowe dopłaty do gier na automatach oraz w kasynach, które miały
      przynieść budżetowi 1 mld zł.

      To nie ona jednak wpadła pierwsza na pomysł ruszania ustawy hazardowej.
      Oto 27 lipca 2006 roku Gosiewski ku zaskoczeniu samych posłów PiS kieruje
      gotową nowelę do resortu. Dokument trafia do uzgodnień
      wewnątrzresortowych, wkrótce potem powstaje w ministerstwie specjalny
      zespół do wypracowania ostatecznego projektu. - Okazuje się, że
      zadziwiające jest nie tylko zniknięcie tej ustawy za czasów PiS, ale i jej
      pojawienie się.

      Normalnie taki dokument powstaje w Ministerstwie Finansów, a tu powstał
      gdzieś obok. Skądś tę ustawę Gosiewski musiał dostać, bo nie przypuszczam,
      żeby ją sam napisał - mówi członek sejmowej komisji śledczej ds. afery
      hazardowej Sławomir Neumann z PO. - To wszystko musi budzić wątpliwość i
      będzie wyjaśniane - mówi Neumann i zapowiada, że jeszcze dziś złoży
      wniosek, żeby przed komisję wezwać na świadka Przemysława Gosiewskiego.

      O pochodzenie projektu zapytaliśmy też wczoraj samego posła Gosiewskiego.
      Obecny szef klubu PiS nie chciał jednak zdradzić, kto jest autorem
      projektu, który skierował do resortu finansów. - Jak zostanę zaproszony na
      komisję, to chętnie to wyjaśnię - uciął rozmowę na ten temat.

      Poseł Gosiewski na celowniku komisji hazardowej


      Dziwny udział Gosiewskiego w pracach nad ustawą hazardową rozpala jednak
      nie tylko polityków opozycji. Członek komisji śledczej z ramienia PiS
      Zbigniew Wassermann wczoraj powiedział nam co prawda, że jeszcze nie
      doczytał się fragmentu o Gosiewskim w dokumentacji prac legislacyjnych
      prowadzonych od 2001 roku nad zmianami ustawy hazardowej, które
      ostatecznie nie trafiły do Sejmu albo zostały z niego wycofane.
      Nieoficjalnie jednak wśród posłów PiS o temacie jest głośno.


      całość
      www.polskatimes.pl/stronaglowna/189383,hazardowe-sekrety-posla-gosiewskiego,id,t.html
      • szach0 Czytaj do końca żydowsko-niemiecki sabotażysto 24.11.09, 11:10
        Afera hazardowa Marchewka
        24.11.09, 09:39:17
        Dlaczego piszecie takie bzdury?! Przecież to siermiężna obrona przez
        atak Pomyłki Obywatelskiej. To są same insynuacje, czy macie jakieś
        dowody?
        Czy Gosiewski spotykał się w tej sprawie na cmentarzu? Widać, że
        niemieckojęzyczne media mają "prikaz" z góry by bronić za wszelką
        cenę Partii Oszustów? A może napiszecie i rozliczycie Państwo na
        pierwszej stronie rząd z kolejnej afery czorsztyńskiej, katastrofy w
        służbie zdrowia, dziury budżetowej, wzrastającego bezrobocia,
        drożyzny, i wielu, wielu innych rzeczy...... Skoro media są tak
        nieobiektywne, to na szczęście społeczeństwo już niedługo rozliczy
        całe to "towarzystwo trzymajace władzę", chyba, że znowu dziwnie w
        Warszawie zabraknie kart do glosowania.....
        • pan.scan Miast blogów czytam ambitniejszą literaturę,Mieciu 24.11.09, 11:16
          Wiewiórki mówią, że "Gosio" miał ten projekt z Totalizatora Sportowego, a
          wiadomo, że choć to państwowy Totalizator miał mieć monopol na
          wideoloterie, to faktycznie zgodnie z umową zarabiałby na tym nieźle G-
          Tech, z którym podpisał w tej sprawie umowę - relacjonuje jeden z posłów
          PiS.

          Gorąco zresztą wokół projektu zgłoszonego przez Gosiewskiego w kancelarii
          premiera było już w sierpniu 2006 roku. Już wtedy "Dziennik" pisał o
          konsternacji w klubie PiS, co do tego skąd nagle w Ministerstwie Finansów
          wziął się projekt dotyczący hazardu. Sam Gosiewski miał wówczas tłumaczyć
          się samemu premierowi Kaczyńskiemu, że nowelę dostał od posła Krzysztofa
          Jurgiela. Tyle że sam Jurgiel takiego zdarzenia sobie nie przypomina.

          - Zajmowałem się w klubie legislacją, ale ja takiego swojego projektu nie
          miałem. Do mnie żaden wniosek w sprawie zmiany tej ustawy nie trafił i nie
          przypominam sobie, żeby w klubie jakaś taka inicjatywa była
          przygotowywana. Trzeba pytać Gosiewskiego - mówi w rozmowie z "Polską"
          Jurgiel. Zresztą nawet jeśli projekt byłby sygnowany przez Jurgiela,
          zgodnie z przyjętym trybem, powinien być zgłoszony ścieżką sejmową.

          Co zakładał projekt wrzucony przez Gosiewskiego? M.in. zmniejszenie z
          45 do 30 proc. opodatkowania dla wideoloterii, a także zniesienie dopłat
          do tej formy hazardu
          . Prace nad nim w ministerstwie ruszyły w
          listopadzie. Projekt zmieniał się. W styczniu 2007 roku w jego sprawie
          interweniował w resorcie finansów prezydencki minister Robert Draba,
          przekazując krytyczne uwagi Totalizatora Sportowego.
          A wśród nich
          pojawia się jedna ciekawa w kontekście początku prac nad ustawą hazardową.

          - Niepokój budzi fakt, że jak dowiedział się Totalizator na posiedzeniu
          zespołu nowelizującego ustawę w MF, autor pierwotnego tekstu projektu
          jest "z zewnątrz", brak autora projektu powoduje oczywiste trudności -
          wskazuje m.in. Totalizator Sportowy w swoim stanowisku. W odpowiedzi
          wiceminister Marian Banaś zapewniał "w kwestii autorstwa pierwotnego
          tekstu ustawy", że "nie był on wiążący dla zespołu i stanowił materiał
          wyjściowy do prac".

          9 marca w kancelarii premiera doszło do spotkania na temat ustawy z
          udziałem samego premiera Kaczyńskiego oraz Gosiewskiego i przedstawicieli
          resortów finansów i skarbu. Na polecenie premiera Banaś poleca zespołowi
          pracującemu nad ustawą uwzględnienie w nowelizacji postulatów
          Totalizatora, a więc preferencyjnych stawek podatkowych dla wideoloterii i
          zniesienia dopłat do nich.

          Podejrzenia co do roli Gosiewskiego przy ustawie hazardowej pojawiały się
          już wcześniej. Politycy PO po wybuchu afery hazardowej wskazywali,
          opierając się m.in. na doniesieniach medialnych, na ponadstandardowe
          zainteresowanie hazardem ówczesnego szefa komitetu stałego RM, a później
          wicepremiera.

          I sugerowali, że to za sprawą Gosiewskiego ustawa ostatecznie ugrzęzła w
          konsultacjach w rządzie ku zadowoleniu hazardowego biznesu. Sam Gosiewski
          zdecydowanie zaprzeczał, jakoby blokował antyhazardowe przepisy i
          zapewniał, że ustawa nie trafiła ostatecznie do Sejmu tylko dlatego, że
          PiS straciło za wcześnie władzę. Za oskarżenia rzucane w tej sprawie pod
          swoim adresem pozwał nawet dwóch posłów PO: Janusza Palikota i Sebastiana
          Karpiniuka.
          • szach0 wiem filożydowską ale czytajże do końca 24.11.09, 12:07
            Za oskarżenia rzucane w tej sprawie pod swoim adresem pozwał
            nawet dwóch posłów PO: Janusza Palikota i Sebastiana Karpiniuka
            .
            Anna Wojciechowska
            --------------------
            historyk prof. Tomasz Strzembosz w tekście Przemilczana kolaboracja
            ("Rzeczpospolita" z 27-28 stycznia 2000, akcentując, że Żydzi
            podejmowali akty rewolty przeciw państwu polskiemu, zajmując
            miejscowości, tworząc tam komitety rewolucyjne, aresztując i
            rozstrzeliwując przedstawicieli polskiej władzy państwowej, atakując
            mniejsze lub nawet całkiem duże (jak w Grodnie) oddziały WP. Prof.
            Strzembosz powołał się przy tym na wyniki najnowszych badań innego
            historyka Marka Wierzbickiego, który w swym tekście pisze m. in. o
            ówczesnych dwudniowych walkach o pobliski Skidel, o żydowskich
            rebeliach w Jeziorach, Łunni, Wiercieliszkach , Wielkiej
            Brzostowicy, Ostrynie, Dubnie, Dereczynie, Zelwie, Motolu, Wołpie,
            Janowie Poleskim, Wołkowysku, Horodlu i Drohiczynie Poleskim. W tych
            miejscowościach nie widziano ani jednego Niemca - wystąpienia
            skierowane były przeciwko państwu polskiemu. Była to kolaboracja z
            bronią w ręku, stanięcie po stronie wroga, zdrada dokonana w dniach
            klęski. (Podkr. - J. R. N.). W mającej się ukazać w najbliższym
            czasie mojej dwutomowej książce Polacy i Żydzi na Kresach 1939-1941
            przytoczę również jeszcze inne przykłady antypolskiej żydowskiej
            dywersji w różnych miejscowościach. Ogarnęła ona bardzo znaczące
            obszary Kresów, stanowiła prawdziwy cios w plecy polskiej armii.
            Dlaczego o tym wszystkim tak skrzętnie milczy Jan Tomasz Gross,
            skrajny wybielacz postaw Żydów na Kresach? Jak widać prawda
            historyczna nie ma dla niego żadnego znaczenia. Liczą się tylko
            antypolskie uprzedzenia i zniesławiająca propaganda.
            Jednym z
            najbardziej oburzających przejawów prosowieckiej kolaboracji części
            Żydów na Kresach było dopuszczenie się przez nich rozlicznych
            mordów na polskich oficerach, żołnierzach i cywilach. Wspomina o tym
            prof. Strzembosz w cytowanym artykule. Ja pisałem na ten temat już
            ponad półtora roku temu w odrębnym rozdziale książki Przemilczane
            zbrodnie. Nie będę więc tu opisywał niektórych szerzej
            relacjonowanych tam mordów na Polakach. By przypomnieć choćby
            opisaną tam historię zamordowania przywódców studenckich na
            Politechnice Lwowskiej za rzekomy antysemityzm, czy wymordowania
            dominikanów z klasztoru w Czortkowie, bestialsko zabitych przez
            żydowskich enkawudzistów.

            ----------
            na koniec Twój autorytet
            Pobłażliwość nie popłaca
            Przez wiele lat po wojnie nikomu nie przychodziło do głowy, że w
            czasach, gdy ostatni świadkowie wojny i okupacji będą dożywać swoich
            dni, prawda o tych strasznych czasach będzie poddawana tak
            bezczelnym manipulacjom. A jednak już mamy "polskie obozy
            koncentracyjne" zamiast obozów niemieckich. Mamy powstanie w getcie
            zamiast Powstania Warszawskiego (te "omyłki" są notoryczne) i
            mamy "the nazi-AK" w coraz liczniejszych publikacjach zachodnich.
            Już podczas wojny panowało powszechne przekonanie, że winni jej
            rozpętania i jej konsekwencji, czyli przemysłowego ludobójstwa, są
            Niemcy. Podczas okupacji nikomu nie przychodziły do głowy
            spekulacje, że to nie Niemcy strzelają do ludzi na ulicach,
            urządzają łapanki i publiczne egzekucje, tylko jacyś ?naziści?. To
            wymysł ostatnich lat. Dziś mamy za to wypędzenia Niemców
            (np. "wypędziliśmy" Erikę Steinbach z Rumii, gdzie jej rodzice
            otrzymali mieszkanie po faktycznie wypędzonych Polakach, a następnie
            pod koniec wojny uciekli ponownie do Rzeszy) i żądania odszkodowań
            za poniesione przez nich "straty". Artykuł ze "Spiegla" może
            świadczyć o nowej strategii i nowej polityce historycznej Niemiec.
            Skoro "pomocników" było tyle samo, co Niemców i Austriaków razem
            wziętych, to Niemcy są co najwyżej "półwinni". Pobłażanie takiej
            propagandzie (a pamiętajmy, jak silne jest w Polsce i wielu innych
            krajach lobby proniemieckie) będzie prowadzić w konsekwencji wprost
            do twierdzenia, że są oni całkowicie niewinni. No, może poza
            Hitlerem i gronem jego najbliższych współpracowników.
            Faktycznie mamy więc problem ogólnoeuropejski, jak chce "Der
            Spiegel", ale nie jest on taki, jak chce to pismo.
            Zbrodnie "nazizmu", czyli zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej, to nie
            były zbrodnie ogólnoeuropejskie, czyli w tym rozumieniu niczyje, a
            przynajmniej nie czysto niemieckie. Problem ten bierze się stąd, że
            tak naprawdę nie było prawdziwej denazyfikacji Niemiec w okresie
            powojennym. Świadczą o tym konkretne liczby ilu osądzono i skazano
            zbrodniarzy po 1945 r. w stosunku do skali popełnionych zbrodni i
            liczby ofiar. Jeśli odliczymy od tego ściganych i osądzonych
            sprawców holokaustu, to na całą resztę przypada ich bardzo niewielu.
            ***
            W tej sprawie nie wystarczą popiskiwania, pojękiwania i narzekania.
            Konieczna jest zdecydowana akcja na odpowiednio dużą skalę, aby
            problem negowania niemieckich win został w Europie zauważony i
            odpowiednio nagłośniony. To problem nie tylko Polski, ale i innych
            krajów europejskich, a więc ogólnoeuropejski. Ale pierwszy impuls
            musi wyjść od polskich władz. Jeśli Niemcom gładko uda się sztuka
            przejścia z pozycji winnych do "półwinnych" (a w dalszej kolejności
            na pozycje niewinnych), to będzie klęska przede wszystkim Polaków.
            Nastąpi bowiem całkowite odwrócenie ról: kaci staną się ofiarami a
            ofiary - katami.

            Leszek Żebrowski
            Nasza Polska, nr 21/2009
            ----
            GW"
            Jak się czyta "Gazetę Wyborczą" to w ogóle nie sposób się nadziwić
            skąd u nich przez tyle lat taka zajadła nienawiść do Polski i
            Polaków.


            żeby to były tylko standardowe od 20 lat bezczelne kłamstwa na temat
            Polaków i Żydów albo komunizmu, to można by to zrozumieć.

            Wiadomo - mają w tym osobisty interes, żeby szkalować Polaków takimi
            akcjami jak artykuły eks-funkcjonariusza Cichego oczerniające
            powstanie warszawskie albo propaganda wokół Jedwabnego czy niedawno
            bandy Bielskiego lub też patologiczna nienawiść do lustracji.

            W końcu w Wyborczej aż roi się od dzieci różnych stalinowskich
            agentów i zbrodniarzy albo jeszcze bandytów z KPP.

            Więc wiadomo bronią załganych życiorysów swoich i swoich rodzin
            wysuwając różne kłamliwe oskarżenia wobec Polaków.


            Ale jaką oni muszą zionąć nienawiścią do Polski żeby nawet w takich
            sprawach jak banderowcy czy niemieckie roszczenia wobec Polski
            zawsze stać przeciw Polakom.

            A przecież wydawać by się mogło że "faszyzm" i antysemityzm to
            główny wróg Wyborczej.

            Więc przynajmniej w sprawie Bandery powinni być po naszej stronie.

            Ale nie.

            Nawet tu obowiązkowo natychmiast po zablokowaniu rajdu banderowców
            rozpoczynają potępianie w czambuł Polaków, żeby w żadnej sprawie nie
            przyznać nam racji i żebyśmy przypadkiem nie poczuli w czymkolwiek
            ze słuszność jest po naszej stronie.

            Zawsze staną po stronie najgorszego kłamstwa albo zbrodni jeżeli
            jest tylko przeciw nam.


            Ciekaw jestem za co oni nas aż tak nienawidzą że nawet wbrew swoim
            interesom tak zajadle z nami walczą.


            2009-08-09 20:03
            kontrrewolucjonista
            • szach0 _____jak Tobie nie wstyd pisać "Mieciu" 1000 razy? 24.11.09, 12:13

              @Krzysztof Kłopotowski
              Polskojęzyczne media szczególnie te będące w awangardzie fronu
              ideologicznego tropią „antysemickie treści” w wystąpieniach prof.
              Jerzego Roberta Nowaka który nigdy nie skrytykował żadnego Żyda
              dlatego, że jest Żydem ale czasem potrafi powiedzieć prawdę
              niewygodną szczególnie dla potomków żydokomuny.
              To zbyt wpływowe moim zdaniem w naszym kraju środowisko nie toleruje
              choćby jednego słowa krytyki pod własnym adresem a gdy ktoś się
              odważy na recenzowanie ich poczynań lub wytykanie zbrodni ich
              przodków spotka się z histerycznym atakiem.
              Na tym właśnie polega tolerancja i polityczna poprawność lewaków
              którzy uważają, że im wolno wszystkich inaczej myślących obrażać i
              zwalczać wszelkimi metodami ale gdy się ich krytykuje zaraz krzyk na
              cały świat podnoszą.

              2009-08-09 20:40
              truteń 10 1178
              Bicz na kłamców i oszczerców różnej maści
              terminator.salon24.pl
              + ....->???
              www.otwock.org/?q=zbigniew-nosowski-marzy-mi-sie-otwock-wielokulturowy
    • rycho7 Re: ___________Nicolaus Copernicus Thorunensis 24.11.09, 18:06
      szach0 napisał:

      > Ród Koperników pochodził ze śląskiej wsi Koperniki nieopodal Nysy.

      Tatko Nikolasa handlowal miedzia i pochodzil ze wsi nazwanej od tego surowca
      odwiecznie polska nazwa Kupfernicken. Dopiero PRL skomunizowal nazwe na
      Koperniki. No bo miedz to Kupfer a nie koper. Nalezaloby ustalic jeszcze czy
      koper naciowy czy wloski. Astronomem byl Mikolajek Naciowy kobieta.

      > list do króla Zygmunta Starego prosząc go o pomoc zbrojną przeciw
      > Krzyżakom

      Informacja dla nacjonalistow i ksenofobow. Biskup Warminski byl takim samym
      lennikiem Korony Polskiej jak Krzyzacy. Zgodnie z prawem kanonicznym obie
      dzielnice nalezaly ponadto do biskupa Rzymu. Ciekawe ja sie w tym dopatrzyc
      narodowosci? Watykanskiej?
    • awuk Re: Nicolaus Copernicus Thorunensis 24.11.09, 19:35
      Byłem przed laty w tych Kopernikach. Na pierwszym w moim życiu
      świniobiciu. Straszliwe zadupie. Zastanawiałem sie jak w zachodniej
      Polsce może istnieć taka zabita dechami wiocha. Dwa razy na dobę
      docierała tak kolejka i wszyscy mieszkańcy wiedzieli z chałupy kto
      do kogo przyjechał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka