Dodaj do ulubionych

Scanie, niespodzianka

23.01.04, 21:07
Rzepa promuje swoje archiwum - jest okazja przeczytania wywiadu z Wiktorem
Jerofiejewem Rosja to nie Europa

arch.rzeczpospolita.pl/a/rz/2003/10/20031025/200310250017.html?k=on;t=2003012420040123

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • pan.scan Wielkie dzięki, Oleg, za pamięć. 23.01.04, 21:23
      Już zapisałem. Odpowiadam szybko, by postu nie wyciął tow. Szacik.
      Kłaniam się nisko,
      S.
      • oleg3 Cała przyjemność etc n/t 23.01.04, 21:26

        • pan.scan Z wywiadu z Jerofiejewem: 23.01.04, 21:45
          "Napisałeś, że aby uratować Rosję, trzeba ją... "odczarować". Jak to zrobić?
          Czytać moją "Encyklopedię"..."

          Jest w www.merlin.com.pl - 27,50 realizacja 24 godziny. Zamówiłem.
          Fragment recenzji:

          Osobliwa to książka. Czaadajw postmodernizmu. Herostrates imperium rosyjskości.
          Encyklopedysta końca świata. Znam Wiktora Jerofiejewa od lat, pisarza
          rosyjskiego błądzącego po Rosji, po Polsce, albo raczej polskości, po całym
          globie.

          Mając ten komplet - można wrócić do Twego tematu sprzed kilku tygodni. Nie
          sądzisz?
          Pozdrawiam.
          S.

          • oleg3 Z przyjemnoscią 23.01.04, 21:50
            pan.scan napisał:

            > Mając ten komplet - można wrócić do Twego tematu sprzed kilku tygodni. Nie
            > sądzisz?

            Dobranoc
    • ada08 Re: Scanie, niespodzianka 24.01.04, 12:57
      A to i ja skorzystałam sobie z linka , który podałeś Scanowi, Olegu
      (konia kują, żaba nogę podstawia smile)

      Książki jeszcze nie czytałam, zamówiona jest, ale słyszałam różne
      o niej opinie, między innymi taką, że kiepsko przetłumaczona.

      Rozbawiło mnie zakończenie rozmowy, które też cytuje Scan:

      '- Napisałeś, że aby uratować Rosję, trzeba ją... "odczarować". Jak to zrobić?

      - Czytać moją "Encyklopedię".'

      smile

      Mam nadzieję, że to żart, a nie autorska megalomania smile
      Pozdr.
      a.

      • oleg3 Wybacz, Ado 24.01.04, 15:11
        Polecałem ten wywiad -w starym wątku- Tobie i Scanowi. Scan prosił o skan
        textu, nie mogłem wtedy zrealizować tej prośby. W tytule wątku nie wpisałem
        Twojego nicka, kajam się.

        Co do książki- nie miałem jej w ręku, nie jestem też znawcą literatury.
        Powoływałem się tylko na tezę : Rosja to nie Europa.

        Dla mnie przewrotna jest ocena panowania tatarskiego: zdanie -nie wiadomo czy
        była to wojna domowa czy wyzwolenie (o bitwie decydującej o uwolnieniu się
        Moskwy spod tatarskiego zwierzchnictwa)-.

        Ukłony
        • ada08 Ależ ... :-)) 24.01.04, 15:39
          ...ależ ja Ci nie robiłam wyrzutów, broń Boże smile))
          Ucieszyłam się, że trafiłam na Twój post i link.
          Ciekawa jestem ksiązki i oby było w niej więcej
          o Rosji, a mniej o rosyjskiej duszy. Bo cóż to
          takiego jest rosyjska dusza ? Widział ją kto ? smile)
          Może jest z nią, tą duszą, tak jak z tym Kremlem w
          ''Moskwa-Pietuszki'' Jerofiejewa (ale nie Wiktora tylko
          Wieniedikta, Wieniczki)smile, który swoją opowieść zaczyna
          takim oto, lekko pijanym, oświadczeniem smile:

          ''Wszyscy mówią 'Kreml, Kreml', od każdego to słyszę, a ja
          sam ani razu Kremla nie widziałem. A ileż to już razy
          (chyba z tysiąc razy) na bani albo z kacem Moskwę schodziłem
          z północy na południe, z zachodu na wschód, od krańca do
          krańca, i na ukos, i jak popadło, a Kremla ani razu nie
          widziałem.''

          smile

          Jest to ''kawałek'', który mnie rozbawia, więc go cytuję,
          żebyś i Ty się uśmiechnął smile
          Pozdrawiam. I na razie smile
          a.
          • pan.scan Korzystam z okazji 24.01.04, 16:27
            Ado, by Cię pozdrowić. I ukłonić się. Widzę, że zabrałaś się też do
            Jerofiejewa. Będzie całkiem sympatycznie.
            S.
          • oleg3 Re: Ależ ... :-)) 24.01.04, 21:33
            Droga Ado,

            muszę Ci się przyznać, że ja widziałem rosyjską duszę smile)).
            Jest to doznanie dostępne tylko nielicznym inastrańcom i raczej mężczyznom -smile


            Na pocz. lat 90-tych ubiegłego wieku byłem kilka dni służbowo w Kałudze -firma
            w której pracowałem walczyła tam o kontrakt-,poźniej gościliśmy ich w Polsce.
            Chorowaliśmy tydzień -).
            Pięknie się pije i gada z Rosjanami, oczywiście jak się ma zdrowie.

            Ja myślę, że ta rosyjska dusza jest wykorzystywana w sytuacjach bezradności
            intelektualnej. Zdecydowanie wolę styl francuskich arystokratów Custina czy
            Tockevilla (nie sprawdzam pisowni nazwisk, na pewno robię błąd).

            Ukłony
        • pan.scan No i proszę jak miło się zrobiło 24.01.04, 16:25
          kiedy dziewczyna dołączyła. I to taka! do tego.
          Wiesz Oleg, mam wrażenie, że ci Rosjanie, którzy więcej mają kontaktu z
          Zachodem odbrązowiają swoją historię, która interpretowana w "mesjański" sposób
          była potrzebna zawsze władcom Rosji dla zwierania nacjonalistycznych szeregów.
          Michał Heller, o którego "Historii Rosji" pisałem Ci w poprzednim wątku
          dochodzi do podobnych wniosków.
          Z wieloletniego konfliktu bynajmniej wcale nie o narodowym charakterze a
          zwykłej walce o wpływy i koncepcję państwa, gdzie z jednej strony centralizm
          Moskwy z sojusznikami –Tatarami (którzy po 150 latach, mimo nadawania jeszcze
          jarłyku księciu moskiewskiemu, ale już solidnie osłabieni stawali się partnerem
          i sojusznikiem dla Moskwy) stanął naprzeciwko samodzielności
          i "demokratyczności" miast (Twer, Riazań, Suzdal) popieranych przez Litwę. W
          efekcie zakulisowych kontredansów wyszedł alians Litwy, Tatarów i miast
          rosyjskich vs Dymitr i książęta ruscy. Jagiełło spóźnił się na pole bitwy….
          Teraz z innej beczki – wątek Twój (tak jak i poprzedni - nie wiem dlaczego)
          kojarzy mi się z pewnym fragmentem wywiadu – link niżej:" Po raz drugi
          pojechałem do Moskwy. Z okazji festiwalu filmowego. Tym razem wszyscy,
          dokładnie wszyscy, począwszy od etażowej, a na wysokich urzędnikach KC kończąc,
          do każdej, nawet zdawkowej rozmowy dodawali: nie zostawimy was w biedzie. Jeden
          tylko człowiek tego zwrotu nie użył. Był to wysoki urzędnik KC KPZR zajmujący
          się kinematografią. Pochodził ze starej, inteligenckiej rodziny z Petersburga.
          Dla niego KPZR - jak dla wielu Rosjan, których znałem wcześniej - była jednym z
          instrumentów budowania wielkości Rosji. Wybornie znał polskie realia i rozmowę
          ze mną toczył bez cienia ideologizowania. Chciałem od niego uzyskać kopie
          filmów Andrieja Tarkowskiego, bo z Genkiem Mielcarkiem, szefem kinematografii,
          mieliśmy ochotę zrobić retrospektywę jego twórczości. Rozmawialiśmy, spacerując
          nad rzeką Moskwą, progułka jak z Trifonowa "Domu nad rzeką Moskwą".
          Prawdopodobnie chciał mieć pewność, że jeśli on tej rozmowy nie nagrywa, to
          nikt jej nie nagrywa.

          A myślisz, że nagrywał?

          Nie wiem. Nagle stanął metr od mojej twarzy i rzekł: "Jeśli wy teraz, ta mała
          grupka z PZPR, dopuścicie do tego, że PZPR - cytuję dosłownie - zerwie i straci
          kontakt z czołówką inteligencji polskiej, my nigdy wam tego nie wybaczymy". Kto
          my? - zapytałem. "Rosjanie". Dlaczego? "Jak to dlaczego - zdziwił się -
          przecież do nas, do Rosji, każdy prąd idący z Zachodu przechodzi przez Polskę,
          wy go polonizujecie i slawizujecie, wszystkie zachodnie idee - od średniowiecza
          począwszy - docierały do naszego narodu, w naszą głubinkę wpadały, przetworzone
          przez polskość, oswojone na tyle, że mogliśmy je do siebie wpuścić i naszemu
          narodowi przekazać. Bo gdyby weszły bezpośrednio - groza - powiedział. Byłby
          nadmiar idei i lud by nasz zwariował. I byłaby nowa rewolucja. A rewolucja w
          Rosji to wiesz, każdy rżnie każdego. W was więc nadzieja". Byłem wstrząśnięty.
          Polska jako poligon? - zacząłem go drążyć. "A co - zapytał - zły pomysł? Nie
          podoba ci się? Tak, Polska jako poligon". Do zmiany systemu? - przyciskałem go.
          Nie odpowiedział…."


          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34377,1811000.html?as=1&ias=14
          Ale to temat na inną rozmowę.

          Pozdrawiam,
          S.
          • oleg3 Re: No i proszę jak miło się zrobiło 24.01.04, 16:42
            Witaj,

            nie otwierałem linku, nie musiałem !. Był na FA wątek Eliota Panie Michale rok
            to nie wyrok.

            Podobno car Iwan Groźny był jednym z pierwszych pisarzy rosyjskich. Jego bliski
            współpracownik -kniaź, nazwisko mi uciekło- zwolennik "polonizacji" czyli
            demokratyzacji (oczywiście szlacheckiej) systemu uciekł na Litwę, a car
            prowadził nim listowe polemiki. Tak, że ta linia myślenia rosyjskich elit jest
            bardzo stara.

            Czytałeś Bratkowskiego "Pan Nowogród Wielki"?

            A co dziewczyny - pełna zgoda.

            Pozdrawiam
            • pan.scan Re: No i proszę jak miło się zrobiło 24.01.04, 17:06
              Książę Kurbski, swego czasu zausznik cara, pierwszy rosyjski emigrant
              polityczny. Uciekł na Litwę i stamtąd wyliczył Iwanowi jego przestępstwa. List
              przywiózł sługa Kurbskiego - Szybanow. Car przybił stopę Szybanowa laską do
              podłogi, wysłuchał listu a potem kazał posłańca stracić. Typowe dla
              Tatarstanu - prawda?
              Mimo obowiązku składania przysięgi na wierność carowi z całowaniem krzyża, co
              było u nich jak sprzedanie duszy, tamtejsi bojarzy zaczęli masowo uciekać na
              Litwę i u boku Kurbskiego utworzyli spory ośrodek antycarski.
              W tym samym czasie wyszło w Polsce "Oliva Pacifera" - "wolność myśli i słowa,
              których osiągnięcie przysparza tyle trudu i kłopotu wszystkim innym narodom
              jest głównym osiagnięciem Rzplitej", a na sejmie koronacyjnym Zygmunta Wazy
              jakiś szlachcic mówił królowi "przyjmować raczysz od ludzi wolnych i pod
              wolnościami od kilkuset lat żywiących koronę zacną, każdemu imperio pod słońcem
              równą".
              To z Tazbira "Pożegnań z XX wiekiem" - w rewanżu za Bratkowskiego, którego nie
              znam. Nadrobię, ale miej na względzie moją kieszeń.
              1:0 dla Ciebie - za Jerofiejewa
              Rozumiem, że o Adę kłócić sie nie będziemy. Niech wybiera.
              Nisko,
              S.
              • oleg3 Re: No i proszę jak miło się zrobiło 24.01.04, 19:22
                Kłaniam się,

                obowiązki czekają
              • oleg3 Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 18:58
                Witaj,

                Jeszcze za Jagiełły i Witolda, na Litwie, obowiązywał "tatarski" system władzy.
                Po kolejnych uniach polski system wolności szlacheckich został rozciągnięty na
                Litwę, objął również prawosławnych Rusinów. Moskiewscy bojarzy byli carskimi
                rabami, ten polsko-litewski system musiał być (czy na pewno?) bardzo dla nich
                atrakcyjny. A jednak Moskwa wygrała rywalizację z Wilnem.


                Pozdrawiam
                • pan.scan Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 20:21
                  Witaj Oleg.

                  Znowu wojsko, – tak jak na Kulikowym Polu. Aleksander (brat Olbrachta) – wielki
                  książę Litwy, który wraz z Nowogrodem wojował z Rosją nie mógł z braku wojska
                  podjąć walki. W efekcie układu pokojowego uznał księcia moskiewskiego za władcę
                  wszech Rusi. To był, sądzę, zwiastun utraty możliwości oddziaływania na Rosję.

                  Piszesz:

                  > Moskiewscy bojarzy byli carskimi rabami, ten polsko-litewski system musiał
                  być (czy na pewno?) bardzo dla nich atrakcyjny. A jednak Moskwa wygrała
                  rywalizację z Wilnem."

                  A ja myślę, że niekoniecznie. Bojarzy ( dokładnie to było ich kilkaset rodzin)
                  tamtego okresu obracali się w systemie "miestniczestwa". Pozycja przodka była
                  niezmienna pozycją dla potomka. (Na marginesie – jakież podobieństwo
                  historyczne; jak się przyjmuje – wierchuszka władzy w Rosji Sowieckiej lat 1917-
                  1990 obracała się w kręgu nomenklatury pochodzącej z 600-1000 rodzin). Awanse
                  wojskowe i służbowe były ściśle związane z pozycją rodu. Innymi słowy –
                  wszystko było już dane, każde nieposłuszeństwo groziło utrata przywilejów.
                  Zyskać można było wiele, stracić wszystko, łącznie z głową. W imię czego?
                  Nowinek z Zachodu?
                  Szlachta moskiewska uzależniona od nadania i korzystania z majątku w zamian za
                  wierną służbę carowi i państwu i jego utraty w wypadku nieposłuszeństwa – głowy
                  nie podnosiła. Swoją drogą – zważ na to ówczesne państwowe niewolnictwo – każdy
                  człowiek od piętnastego roku życia do śmierci zmuszony był do służby państwu.
                  Przez pokolenia wyrabia to odpowiedni nawyk stosunku do państwa "batiuszki" –
                  nieprawdaż?
                  Myślę, że inaczej potoczyłyby się losy rosyjskiej wolności, gdyby nie porażka
                  miast-państw, głównie Nowogrodu. W końcu system zgromadzeń ludowych "wieczy",
                  stłumiony krwawo przez Moskwę, na tamte czasy był sporym osiągnięciem.

                  Pozdrawiam również,
                  • alfalfa Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 21:07
                    Jeśli można się wtrącić do ciekawej rozmowy - czy tak jak opisujesz stosunki
                    bojarzy-państwo-a wszystko własnością cara nie było podobnie w Anglii? Tam też
                    feudalizm miał inną formę niż w reszcie Europy.
                    pozdrawiam
                    A.
                    • pan.scan Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 21:40
                      Przyznam się szczerze, że nie znam specjalnie tych zagadnień w Anglii - byłoby
                      miło, gdybyś się włączył i Ty do rozmowy, by przybliżyć ten temat.
                      Skądinąd wiadomo, że Polska była w swoim czasie fenomenem w Europie jeśli
                      chodzi o organizację państwa i zagwarantowane wolności. Odpowiednik
                      naszego "neminem captivabimus" z 1433(!!) roku czyli uwięzienie szlachcica na
                      podstawie prawomocnego wyroku sądu - z wyjątkiem gorącego uczynku - uchwalono w
                      Anglii dopiero w 1679 roku. Nasza szlachta miała czynne i bierne prawo wyborcze
                      (było jej 8-10% procent w stos. do ludności, z czego połowa zamieszkiwała na
                      Mazowszu - sic!).W Rosji było jej ok.2%, we Francji ok. 1% - to w poł. XVII
                      wieku. We Francji połowy XIx wieku prawo wyborcze miało ok. 1,5% ludności, w
                      Anglii roku 1832 uzyskało je ok. 3 procent. Do roku 1794 nie spalono w Polsce
                      za czary żadnej szlachcianki, za ateizm stracił życie jeden szlachcic.
                      Tak oceniają tamtą Polskę współcześni nam zachodni naukowcy - "Polska nie była
                      państwem podobnym do innych, lecz czymś wielkim, posiadanym wspólnie, o co
                      należało się troszczyć i poczuwać do odpowiedzialności". Rzeczpospolita.
                      Na podst. J. Tazbira, o którym wyżej wspomniałem.
                      Pozdrawiam
                      S.
                      • alfalfa Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 21:54
                        Magna Carta z 1215 dawała podstawy (i nadal w pewnym sensie daje) do dalszego
                        rozwoju monarchii. Gwarantowała prawa baronów i (z tego co pamiętam) również
                        ich wolnośc osobistą, król nie mogł uwięzić kogo chciał. Chociaż tak jak w
                        modelu rosyjskim był władcą kazdego poddanego, drabina zależności nie działała
                        na zasadzie "wasal mojego wasala nie jest moim wasalem" jak reszcie Europy.
                        Trzeba też uważać w porównywaniu systemów w średniowieczy, renesansie itd. Do
                        pewnego momentu nie ma powaznych różnic między wschodem i zachodem, potem drogi
                        się rozchodza.
                        pozdrawiam
                        A.
                    • oleg3 Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 21:59
                      Witaj, miło że jesteś.

                      Prawdą jest, że angielski feudalizm był specyficzny, ale w odniesieniu do
                      kontynentalnego, zachodnioeuropejskiego. Nie było tam rozdrobnienia feudalnego,
                      nie nastąpiła erozja praw korony, prawa stanowe były raczej związane z
                      własnością niż pochodzeniem. A już Parlament czy Wielka Karta Swobód (XIII
                      wiek) był w Rosji nie do pomyślenia. Może Duma z 1905 r. to rosyjski
                      odpowiednik Izby Gmin.

                      Ukłony
                      • alfalfa Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 22:11
                        A witaj i Ty! Zaglądasz do skrzynki?

                        Ale do rzeczy: był inny w Anglii bo z podboju się wywodził. Król stał się
                        właścicielem (faktycznym) całości dóbr ziemskich. Tak jak w Rosji z zasadzie. I
                        patrzcie państwo jak to ewulowało. W Rosji (i Polsce niestety, chociaż stosunki
                        własności całkiem inne) ku pańszczyźnie (kwestia modelu gospodarki bardzo
                        ważna) i ku wolności gospodarczej (Brytania ogólnie). Złote czasy Jagiellonów
                        splatają się z dobrym czasem dla handlu zbożem i zamożnością właścicieli dużych
                        majątków, Gdańska. Następstwa tego zbożowego modelu to właśnie pańszczyzna, tym
                        cięższa im gorszym i mniej opłacalnym stawał się ten biznes. Ja w ustroju
                        Rzeczpospolitej widzę słabość mieszczaństwa, rzemiosła (z tego kapitalizm w
                        końcu). Stosunek szlachty procentowy Tyu właśnie to pokazuje, hegemonię. Zdaje
                        się, że wręcz przytłaczającą.
                        pozdrawiam
                        A.
                        • oleg3 Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 22:18
                          alfalfa napisał:

                          > A witaj i Ty! Zaglądasz do skrzynki?

                          Czasami, teraz to zrobiłem smile)).
                          Mam 3 listy: 2 reklamy i zaproszenie na forum prywatne. Zajrzę na to forum.

                          To miałeś na myśli?
                          • alfalfa Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 22:20
                            A jużci! Trochę przed chorążego wybiegam ale z doświadczenia wiem, że
                            wyrozumiaływink)
                            pozdrawiam
                            A,
    • oleg3 Polska zaraza 31.01.04, 08:59
      "Uroczystość odbyła się w Perejasławiu 18 stycznia 1654 r. Uczestniczyła w niej
      cała starszyzna kozacka. Wychwalające cara przemówienie Chmielnickiego zostało
      przyjęte bez żadnego sprzeciwu, gdy jednak w cerkwi Buturlin oczekiwał na
      złożenie przysięgi, hetman zażądał, by bojarzyn w imieniu cara uroczyście
      zadeklarował zachowanie kozackich wolności i majątków. Wysłannik carski
      odmówił, a na przypomnienie, że tak przecież postępują królowie w Polsce,
      stwierdził: „Tego za wzór przyjmować nie można. To nawet nieobyczajnie.
      Królowie są niewiernymi, a poza tym – to nie samowładcy”.

      Kozacy, chcąc nie chcąc, ustąpili. Gdy po czterech dniach starszyzna poprosiła
      Buturlina o dokumenty potwierdzające istniejące przywileje, by mogła je pokazać
      podkomendnym i poddanym na podległych jej terytoriach pułkowych, poseł
      moskiewski odmówił ponownie. W Perejasławiu przysięgę złożyły 284 osoby, na
      całej Ukrainie – ok. 130 tys. Odmówili: pułkownik Iwan Bohun wraz z
      pułkownikami bracławskim, humańskim, kropiwniańskim i połtawskim. Woli carskiej
      nie podporządkował się również Czarnobyl oraz całe miejscowe duchowieństwo.
      Właśnie dlatego przysięgę przyjmowali duchowni sprowadzeni z Moskwy."

      polityka.onet.pl/c6f


      Pozwoliłem sobie zacytować fragmencik art. prof. Serczyka z Polityki świetnie
      oddający różnicę pomiędzy Rosją a Rzeczpospolitą.

      Ukłony
      • pan.scan "Moskwa na krwi stoi" 01.02.04, 11:40
        To powiedzenie ma swój początek w XII wieku. Bojar Kuczka, krewny księcia
        moskiewskiego Andrieja Bogolubskiego zabił go w swych posiadłościach.
        Majętności te znajdowały się w miejscu, gdzie później zbudowano Łubiankę i plac
        Dzierżyńskiego.

        Michaił Heller utrzymuje, że ważnym czynnikiem wzrostu znaczenia Moskwy było
        m.in:

        złamanie prawa dziedziczenia. Książęta moskiewscy zawsze przeznaczali większą
        cześć najstarszemu synowi a nadwyżka zawsze stawała się coraz większa.

        polityka stałej współpracy z chanem

        popieranie przez Cerkiew chanatu i księstwa, którzy zagwarantowali jej
        nienaruszalność a i powiększanie stanu posiadania

        "..chytrzy, chciwi, pozbawieni cnót rycerskich, nie przebierający w środkach.
        Poprzez podłość stopniowo zmierzali do wielkości"

        Z listu Iwana Groźnego, którego religijność zamieniła się w dewocję, a który
        głosił boski charakter władzy carskiej ( refleksy tego bodaj w Świętym
        Przymierzu po ponad 250 latach) - do Batorego:

        "Ja Iwan Wasilijewicz, car i wielki książę wszej Rusi z Bożej łaski a nie z
        woli buntowników..."

        Działaność Kurbskiego w Polsce, o którym pisaliśmy kilka wierszy wyżej została
        oceniona w 1912 roku przez historyka Wieliszewskiego, w pracy poświęconej
        Groźnemu.
        Kurbski obwiniał cara o krwiożerczość, niesprawiedliwe wyroki, złe kierowanie
        państwem, ucisk, doprowadzenie do zubożenia ludności. Kurbski nienawidził
        Polski, "gardził nią, przeciwstawiając piękny ruski język polskim
        barbaryzmom." Kurbski obwiniany jest o uciskanie chłopów w dobrach podarowanych
        mu przez Koronę, najazdy na sąsiadów, "a posłańców królewskich witał
        nieprzystojnymi moskiewskimi słowami".

        Miłej niedzieli,
        Scan

        P.S.
        Dzięki za link

    • pan.scan Olegu - dodatkowo 01.02.04, 19:48
      Głęboka, tajemnicza, dzika, melancholijna, a czasami też czysta. Czyli jaka?

      Bez wodki nie razbieriosz.A było to tak. Dusznym, gorącym latem próbowałem
      wydostać się z ogarniętej wojną Czeczenii do Moskwy....
      ....Po drugiej stronie granicy była już jednak rosyjska milicja sensu stricto.
      Spotkanie z nią w Czeczenii zawsze oznaczało kłopoty - czasami duże.
      Szczególnie dla dziennikarzy. Parę dni wcześniej na drodze do Groznego rosyjscy
      milicjanci pobili, okradli i wyrzucili z samochodu jednego z korespondentów
      CNN - za to, że był dziennikarzem i w dodatku Ukraińcem.... Szczególnie
      obrywali niedawni mieszkańcy baraków wspólnego "obozu socjalistycznego": Polacy
      (za czeczeński ośrodek w Krakowie) i Ukraińcy (za to, że kilku z nich walczyło
      po stronie partyzantów). Dowódcy wojska i milicji również wydawali odpowiednie
      rozkazy swoim podwładnym. W podręczniku rosyjskiego snajpera był nawet opisany
      strzał do "celu nr 10" - człowieka z kamerą. Na skrzyżowaniu dróg pod Besłanem
      byłem więc wrogiem - dziennikarzem i w dodatku Polakiem - który szedł im prosto
      w ręce. ... Zbliżaliśmy się do siebie, aż otoczyli mnie i musiałem się
      zatrzymać. " Korespondent, co? Z Polski? - zapytał jeden, jak się później
      okazało, dowódca zmiany. Wymamrotałem coś, jak potwierdzenie. Nieszczęście
      wisiało w powietrzu. - Z Czeczenii? - upewnił się dowódca, choć przecież droga
      prowadziła tylko stamtąd.

      - A tam "gazawat" (święta wojna)?

      Tu już nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Do czego on zmierza? - Znaczy, pić tam
      też nie można - skonstatował, a ja zupełnie zbaraniałem. - No, nie można -
      potwierdziłem na wszelki wypadek.
      Milicjant spokojnie otworzył raportówkę, którą miał przy boku. - A piwka się
      nie napijesz? Świeżutkie, dopiero co nam przywieźli. Przyjaźnie wyciągnął do
      mnie rękę z butelką piwa Żiguliowskoje, wyjętej ze służbowej raportówki. I
      wypiliśmy. Na środku skrzyżowania, w cieniu bunkra.
      ----
      Na przełomie wieków rosyjska elita żyła w świętym przekonaniu, że "rosyjski
      narodowy duch reaguje na ideały innych narodów, ale przemyśla je i
      przeobraża". "Wiąże się to ze szczególnym uznaniem wartości moralnych.
      Rosjanin, gdy staje się człowiekiem religijnym, znajduje się wyłącznie we
      władzy kultu świętości" - dodawał filozof Nikołaj Bierdiajew.
      Tak właśnie u progu rewolucji sami Rosjanie opowiadali o duszy swego narodu.
      A Polacy im odpowiadali słowami Jana Kucharzewskiego, jednego z najlepszych
      znawców Wschodu, autora książki "Od białego do czerwonego caratu":"Cechy
      charakteru narodowego przenikające w ciągu stuleci politykę państwa to
      zaciętość i bezwzględność, umiejętność ukrywania myśli i planów, używania w
      grze politycznej kolejno oręża strachu i pochlebstw oraz dziedziczna
      przewrotność". (Nawiasem mówiąc, Rosjanie nie pozostawali nam dłużni, mówiąc
      o "jezuickiej przebiegłości Polaków" - wyrażenie to używane jest do dziś.)


      kasstor26.webpark.pl/rosyjska%20dusza.htm
      i Jerzy Pomianowski:

      ...I to jest prawda. wszyscy ci guwernerzy i teoretycy od siedmiu boleści,
      którzy Rosję karmili nowinkami z Zachodu byli bardzo często ludźmi dość
      pośledniego wymiaru. Teoretycy marksizmu, którzy trafiali do Rosji spotykali
      się zaś z pewną sytuacją nieznaną już na Zachodzie. Zaraz wyjaśnię o co mi
      chodzi. Chodzi mi o samowolę władzy. Samowola władzy rosyjskiej była powodem
      tak karykaturalnego przekształcania się najbardziej nawet interesujących, jak
      się to dawniej mówiło, postępowych idei jakie się na Zachodzie lęgły. Rosja
      była klasycznym krajem samodzierżawia, samowoli. Tytułem cara, był tytuł
      Samodzierżawny. I tu chciałbym pozwolić sobie na maleńką dygresję, która
      bynajmniej nie jest, jakby to rzec, bez adresu. Konstytucja Amerykańska,
      pierwsza Konstytucja, prawdziwa Konstytucja świata, narodziła się z jednej
      tylko chęci, położenia tamy samowoli władzy. Wszystkie jej 7 artykułów, bo
      Konstytucja Amerykańska ma 7 artykułów i pewną ilość poprawek, z których
      najsłynniejsza jest pierwsza, która zabrania Kongresowi i wszelkim innym
      władzom stanowym czy ogólnoamerykańskim uchwalania takich ustaw, które by
      zamykały ludziom usta, a pisarzom zabraniały pisania tego co myślą. Innymi
      słowy konstytucja ta narodziła się po to ażeby ograniczyć rzecz, która tak
      długo istnieje, jak długo istniała ludzkość.

      www.mateusz.pl/rozmowy/pomianowski.htm
      Z szacunkiem,
      S.
      • oleg3 Re: Olegu - dodatkowo 01.02.04, 20:37
        Dzięki za cytaty i linki. Cytaty przeczytałem z zaintresowanim, z linków
        skorzystam.

        Ukłony
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka