oleg3 23.01.04, 21:07 Rzepa promuje swoje archiwum - jest okazja przeczytania wywiadu z Wiktorem Jerofiejewem Rosja to nie Europa arch.rzeczpospolita.pl/a/rz/2003/10/20031025/200310250017.html?k=on;t=2003012420040123 Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pan.scan Wielkie dzięki, Oleg, za pamięć. 23.01.04, 21:23 Już zapisałem. Odpowiadam szybko, by postu nie wyciął tow. Szacik. Kłaniam się nisko, S. Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Z wywiadu z Jerofiejewem: 23.01.04, 21:45 "Napisałeś, że aby uratować Rosję, trzeba ją... "odczarować". Jak to zrobić? Czytać moją "Encyklopedię"..." Jest w www.merlin.com.pl - 27,50 realizacja 24 godziny. Zamówiłem. Fragment recenzji: Osobliwa to książka. Czaadajw postmodernizmu. Herostrates imperium rosyjskości. Encyklopedysta końca świata. Znam Wiktora Jerofiejewa od lat, pisarza rosyjskiego błądzącego po Rosji, po Polsce, albo raczej polskości, po całym globie. Mając ten komplet - można wrócić do Twego tematu sprzed kilku tygodni. Nie sądzisz? Pozdrawiam. S. Odpowiedz Link Zgłoś
oleg3 Z przyjemnoscią 23.01.04, 21:50 pan.scan napisał: > Mając ten komplet - można wrócić do Twego tematu sprzed kilku tygodni. Nie > sądzisz? Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: Scanie, niespodzianka 24.01.04, 12:57 A to i ja skorzystałam sobie z linka , który podałeś Scanowi, Olegu (konia kują, żaba nogę podstawia ) Książki jeszcze nie czytałam, zamówiona jest, ale słyszałam różne o niej opinie, między innymi taką, że kiepsko przetłumaczona. Rozbawiło mnie zakończenie rozmowy, które też cytuje Scan: '- Napisałeś, że aby uratować Rosję, trzeba ją... "odczarować". Jak to zrobić? - Czytać moją "Encyklopedię".' Mam nadzieję, że to żart, a nie autorska megalomania Pozdr. a. Odpowiedz Link Zgłoś
oleg3 Wybacz, Ado 24.01.04, 15:11 Polecałem ten wywiad -w starym wątku- Tobie i Scanowi. Scan prosił o skan textu, nie mogłem wtedy zrealizować tej prośby. W tytule wątku nie wpisałem Twojego nicka, kajam się. Co do książki- nie miałem jej w ręku, nie jestem też znawcą literatury. Powoływałem się tylko na tezę : Rosja to nie Europa. Dla mnie przewrotna jest ocena panowania tatarskiego: zdanie -nie wiadomo czy była to wojna domowa czy wyzwolenie (o bitwie decydującej o uwolnieniu się Moskwy spod tatarskiego zwierzchnictwa)-. Ukłony Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Ależ ... :-)) 24.01.04, 15:39 ...ależ ja Ci nie robiłam wyrzutów, broń Boże )) Ucieszyłam się, że trafiłam na Twój post i link. Ciekawa jestem ksiązki i oby było w niej więcej o Rosji, a mniej o rosyjskiej duszy. Bo cóż to takiego jest rosyjska dusza ? Widział ją kto ? ) Może jest z nią, tą duszą, tak jak z tym Kremlem w ''Moskwa-Pietuszki'' Jerofiejewa (ale nie Wiktora tylko Wieniedikta, Wieniczki), który swoją opowieść zaczyna takim oto, lekko pijanym, oświadczeniem : ''Wszyscy mówią 'Kreml, Kreml', od każdego to słyszę, a ja sam ani razu Kremla nie widziałem. A ileż to już razy (chyba z tysiąc razy) na bani albo z kacem Moskwę schodziłem z północy na południe, z zachodu na wschód, od krańca do krańca, i na ukos, i jak popadło, a Kremla ani razu nie widziałem.'' Jest to ''kawałek'', który mnie rozbawia, więc go cytuję, żebyś i Ty się uśmiechnął Pozdrawiam. I na razie a. Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Korzystam z okazji 24.01.04, 16:27 Ado, by Cię pozdrowić. I ukłonić się. Widzę, że zabrałaś się też do Jerofiejewa. Będzie całkiem sympatycznie. S. Odpowiedz Link Zgłoś
oleg3 Re: Ależ ... :-)) 24.01.04, 21:33 Droga Ado, muszę Ci się przyznać, że ja widziałem rosyjską duszę )). Jest to doznanie dostępne tylko nielicznym inastrańcom i raczej mężczyznom - Na pocz. lat 90-tych ubiegłego wieku byłem kilka dni służbowo w Kałudze -firma w której pracowałem walczyła tam o kontrakt-,poźniej gościliśmy ich w Polsce. Chorowaliśmy tydzień -). Pięknie się pije i gada z Rosjanami, oczywiście jak się ma zdrowie. Ja myślę, że ta rosyjska dusza jest wykorzystywana w sytuacjach bezradności intelektualnej. Zdecydowanie wolę styl francuskich arystokratów Custina czy Tockevilla (nie sprawdzam pisowni nazwisk, na pewno robię błąd). Ukłony Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan No i proszę jak miło się zrobiło 24.01.04, 16:25 kiedy dziewczyna dołączyła. I to taka! do tego. Wiesz Oleg, mam wrażenie, że ci Rosjanie, którzy więcej mają kontaktu z Zachodem odbrązowiają swoją historię, która interpretowana w "mesjański" sposób była potrzebna zawsze władcom Rosji dla zwierania nacjonalistycznych szeregów. Michał Heller, o którego "Historii Rosji" pisałem Ci w poprzednim wątku dochodzi do podobnych wniosków. Z wieloletniego konfliktu bynajmniej wcale nie o narodowym charakterze a zwykłej walce o wpływy i koncepcję państwa, gdzie z jednej strony centralizm Moskwy z sojusznikami –Tatarami (którzy po 150 latach, mimo nadawania jeszcze jarłyku księciu moskiewskiemu, ale już solidnie osłabieni stawali się partnerem i sojusznikiem dla Moskwy) stanął naprzeciwko samodzielności i "demokratyczności" miast (Twer, Riazań, Suzdal) popieranych przez Litwę. W efekcie zakulisowych kontredansów wyszedł alians Litwy, Tatarów i miast rosyjskich vs Dymitr i książęta ruscy. Jagiełło spóźnił się na pole bitwy…. Teraz z innej beczki – wątek Twój (tak jak i poprzedni - nie wiem dlaczego) kojarzy mi się z pewnym fragmentem wywiadu – link niżej:" Po raz drugi pojechałem do Moskwy. Z okazji festiwalu filmowego. Tym razem wszyscy, dokładnie wszyscy, począwszy od etażowej, a na wysokich urzędnikach KC kończąc, do każdej, nawet zdawkowej rozmowy dodawali: nie zostawimy was w biedzie. Jeden tylko człowiek tego zwrotu nie użył. Był to wysoki urzędnik KC KPZR zajmujący się kinematografią. Pochodził ze starej, inteligenckiej rodziny z Petersburga. Dla niego KPZR - jak dla wielu Rosjan, których znałem wcześniej - była jednym z instrumentów budowania wielkości Rosji. Wybornie znał polskie realia i rozmowę ze mną toczył bez cienia ideologizowania. Chciałem od niego uzyskać kopie filmów Andrieja Tarkowskiego, bo z Genkiem Mielcarkiem, szefem kinematografii, mieliśmy ochotę zrobić retrospektywę jego twórczości. Rozmawialiśmy, spacerując nad rzeką Moskwą, progułka jak z Trifonowa "Domu nad rzeką Moskwą". Prawdopodobnie chciał mieć pewność, że jeśli on tej rozmowy nie nagrywa, to nikt jej nie nagrywa. A myślisz, że nagrywał? Nie wiem. Nagle stanął metr od mojej twarzy i rzekł: "Jeśli wy teraz, ta mała grupka z PZPR, dopuścicie do tego, że PZPR - cytuję dosłownie - zerwie i straci kontakt z czołówką inteligencji polskiej, my nigdy wam tego nie wybaczymy". Kto my? - zapytałem. "Rosjanie". Dlaczego? "Jak to dlaczego - zdziwił się - przecież do nas, do Rosji, każdy prąd idący z Zachodu przechodzi przez Polskę, wy go polonizujecie i slawizujecie, wszystkie zachodnie idee - od średniowiecza począwszy - docierały do naszego narodu, w naszą głubinkę wpadały, przetworzone przez polskość, oswojone na tyle, że mogliśmy je do siebie wpuścić i naszemu narodowi przekazać. Bo gdyby weszły bezpośrednio - groza - powiedział. Byłby nadmiar idei i lud by nasz zwariował. I byłaby nowa rewolucja. A rewolucja w Rosji to wiesz, każdy rżnie każdego. W was więc nadzieja". Byłem wstrząśnięty. Polska jako poligon? - zacząłem go drążyć. "A co - zapytał - zły pomysł? Nie podoba ci się? Tak, Polska jako poligon". Do zmiany systemu? - przyciskałem go. Nie odpowiedział…." serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34377,1811000.html?as=1&ias=14 Ale to temat na inną rozmowę. Pozdrawiam, S. Odpowiedz Link Zgłoś
oleg3 Re: No i proszę jak miło się zrobiło 24.01.04, 16:42 Witaj, nie otwierałem linku, nie musiałem !. Był na FA wątek Eliota Panie Michale rok to nie wyrok. Podobno car Iwan Groźny był jednym z pierwszych pisarzy rosyjskich. Jego bliski współpracownik -kniaź, nazwisko mi uciekło- zwolennik "polonizacji" czyli demokratyzacji (oczywiście szlacheckiej) systemu uciekł na Litwę, a car prowadził nim listowe polemiki. Tak, że ta linia myślenia rosyjskich elit jest bardzo stara. Czytałeś Bratkowskiego "Pan Nowogród Wielki"? A co dziewczyny - pełna zgoda. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Re: No i proszę jak miło się zrobiło 24.01.04, 17:06 Książę Kurbski, swego czasu zausznik cara, pierwszy rosyjski emigrant polityczny. Uciekł na Litwę i stamtąd wyliczył Iwanowi jego przestępstwa. List przywiózł sługa Kurbskiego - Szybanow. Car przybił stopę Szybanowa laską do podłogi, wysłuchał listu a potem kazał posłańca stracić. Typowe dla Tatarstanu - prawda? Mimo obowiązku składania przysięgi na wierność carowi z całowaniem krzyża, co było u nich jak sprzedanie duszy, tamtejsi bojarzy zaczęli masowo uciekać na Litwę i u boku Kurbskiego utworzyli spory ośrodek antycarski. W tym samym czasie wyszło w Polsce "Oliva Pacifera" - "wolność myśli i słowa, których osiągnięcie przysparza tyle trudu i kłopotu wszystkim innym narodom jest głównym osiagnięciem Rzplitej", a na sejmie koronacyjnym Zygmunta Wazy jakiś szlachcic mówił królowi "przyjmować raczysz od ludzi wolnych i pod wolnościami od kilkuset lat żywiących koronę zacną, każdemu imperio pod słońcem równą". To z Tazbira "Pożegnań z XX wiekiem" - w rewanżu za Bratkowskiego, którego nie znam. Nadrobię, ale miej na względzie moją kieszeń. 1:0 dla Ciebie - za Jerofiejewa Rozumiem, że o Adę kłócić sie nie będziemy. Niech wybiera. Nisko, S. Odpowiedz Link Zgłoś
oleg3 Re: No i proszę jak miło się zrobiło 24.01.04, 19:22 Kłaniam się, obowiązki czekają Odpowiedz Link Zgłoś
oleg3 Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 18:58 Witaj, Jeszcze za Jagiełły i Witolda, na Litwie, obowiązywał "tatarski" system władzy. Po kolejnych uniach polski system wolności szlacheckich został rozciągnięty na Litwę, objął również prawosławnych Rusinów. Moskiewscy bojarzy byli carskimi rabami, ten polsko-litewski system musiał być (czy na pewno?) bardzo dla nich atrakcyjny. A jednak Moskwa wygrała rywalizację z Wilnem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 20:21 Witaj Oleg. Znowu wojsko, – tak jak na Kulikowym Polu. Aleksander (brat Olbrachta) – wielki książę Litwy, który wraz z Nowogrodem wojował z Rosją nie mógł z braku wojska podjąć walki. W efekcie układu pokojowego uznał księcia moskiewskiego za władcę wszech Rusi. To był, sądzę, zwiastun utraty możliwości oddziaływania na Rosję. Piszesz: > Moskiewscy bojarzy byli carskimi rabami, ten polsko-litewski system musiał być (czy na pewno?) bardzo dla nich atrakcyjny. A jednak Moskwa wygrała rywalizację z Wilnem." A ja myślę, że niekoniecznie. Bojarzy ( dokładnie to było ich kilkaset rodzin) tamtego okresu obracali się w systemie "miestniczestwa". Pozycja przodka była niezmienna pozycją dla potomka. (Na marginesie – jakież podobieństwo historyczne; jak się przyjmuje – wierchuszka władzy w Rosji Sowieckiej lat 1917- 1990 obracała się w kręgu nomenklatury pochodzącej z 600-1000 rodzin). Awanse wojskowe i służbowe były ściśle związane z pozycją rodu. Innymi słowy – wszystko było już dane, każde nieposłuszeństwo groziło utrata przywilejów. Zyskać można było wiele, stracić wszystko, łącznie z głową. W imię czego? Nowinek z Zachodu? Szlachta moskiewska uzależniona od nadania i korzystania z majątku w zamian za wierną służbę carowi i państwu i jego utraty w wypadku nieposłuszeństwa – głowy nie podnosiła. Swoją drogą – zważ na to ówczesne państwowe niewolnictwo – każdy człowiek od piętnastego roku życia do śmierci zmuszony był do służby państwu. Przez pokolenia wyrabia to odpowiedni nawyk stosunku do państwa "batiuszki" – nieprawdaż? Myślę, że inaczej potoczyłyby się losy rosyjskiej wolności, gdyby nie porażka miast-państw, głównie Nowogrodu. W końcu system zgromadzeń ludowych "wieczy", stłumiony krwawo przez Moskwę, na tamte czasy był sporym osiągnięciem. Pozdrawiam również, Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 21:07 Jeśli można się wtrącić do ciekawej rozmowy - czy tak jak opisujesz stosunki bojarzy-państwo-a wszystko własnością cara nie było podobnie w Anglii? Tam też feudalizm miał inną formę niż w reszcie Europy. pozdrawiam A. Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 21:40 Przyznam się szczerze, że nie znam specjalnie tych zagadnień w Anglii - byłoby miło, gdybyś się włączył i Ty do rozmowy, by przybliżyć ten temat. Skądinąd wiadomo, że Polska była w swoim czasie fenomenem w Europie jeśli chodzi o organizację państwa i zagwarantowane wolności. Odpowiednik naszego "neminem captivabimus" z 1433(!!) roku czyli uwięzienie szlachcica na podstawie prawomocnego wyroku sądu - z wyjątkiem gorącego uczynku - uchwalono w Anglii dopiero w 1679 roku. Nasza szlachta miała czynne i bierne prawo wyborcze (było jej 8-10% procent w stos. do ludności, z czego połowa zamieszkiwała na Mazowszu - sic!).W Rosji było jej ok.2%, we Francji ok. 1% - to w poł. XVII wieku. We Francji połowy XIx wieku prawo wyborcze miało ok. 1,5% ludności, w Anglii roku 1832 uzyskało je ok. 3 procent. Do roku 1794 nie spalono w Polsce za czary żadnej szlachcianki, za ateizm stracił życie jeden szlachcic. Tak oceniają tamtą Polskę współcześni nam zachodni naukowcy - "Polska nie była państwem podobnym do innych, lecz czymś wielkim, posiadanym wspólnie, o co należało się troszczyć i poczuwać do odpowiedzialności". Rzeczpospolita. Na podst. J. Tazbira, o którym wyżej wspomniałem. Pozdrawiam S. Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 21:54 Magna Carta z 1215 dawała podstawy (i nadal w pewnym sensie daje) do dalszego rozwoju monarchii. Gwarantowała prawa baronów i (z tego co pamiętam) również ich wolnośc osobistą, król nie mogł uwięzić kogo chciał. Chociaż tak jak w modelu rosyjskim był władcą kazdego poddanego, drabina zależności nie działała na zasadzie "wasal mojego wasala nie jest moim wasalem" jak reszcie Europy. Trzeba też uważać w porównywaniu systemów w średniowieczy, renesansie itd. Do pewnego momentu nie ma powaznych różnic między wschodem i zachodem, potem drogi się rozchodza. pozdrawiam A. Odpowiedz Link Zgłoś
oleg3 Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 21:59 Witaj, miło że jesteś. Prawdą jest, że angielski feudalizm był specyficzny, ale w odniesieniu do kontynentalnego, zachodnioeuropejskiego. Nie było tam rozdrobnienia feudalnego, nie nastąpiła erozja praw korony, prawa stanowe były raczej związane z własnością niż pochodzeniem. A już Parlament czy Wielka Karta Swobód (XIII wiek) był w Rosji nie do pomyślenia. Może Duma z 1905 r. to rosyjski odpowiednik Izby Gmin. Ukłony Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 22:11 A witaj i Ty! Zaglądasz do skrzynki? Ale do rzeczy: był inny w Anglii bo z podboju się wywodził. Król stał się właścicielem (faktycznym) całości dóbr ziemskich. Tak jak w Rosji z zasadzie. I patrzcie państwo jak to ewulowało. W Rosji (i Polsce niestety, chociaż stosunki własności całkiem inne) ku pańszczyźnie (kwestia modelu gospodarki bardzo ważna) i ku wolności gospodarczej (Brytania ogólnie). Złote czasy Jagiellonów splatają się z dobrym czasem dla handlu zbożem i zamożnością właścicieli dużych majątków, Gdańska. Następstwa tego zbożowego modelu to właśnie pańszczyzna, tym cięższa im gorszym i mniej opłacalnym stawał się ten biznes. Ja w ustroju Rzeczpospolitej widzę słabość mieszczaństwa, rzemiosła (z tego kapitalizm w końcu). Stosunek szlachty procentowy Tyu właśnie to pokazuje, hegemonię. Zdaje się, że wręcz przytłaczającą. pozdrawiam A. Odpowiedz Link Zgłoś
oleg3 Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 22:18 alfalfa napisał: > A witaj i Ty! Zaglądasz do skrzynki? Czasami, teraz to zrobiłem )). Mam 3 listy: 2 reklamy i zaproszenie na forum prywatne. Zajrzę na to forum. To miałeś na myśli? Odpowiedz Link Zgłoś
alfalfa Re: No i proszę jak miło się zrobiło 26.01.04, 22:20 A jużci! Trochę przed chorążego wybiegam ale z doświadczenia wiem, że wyrozumiały) pozdrawiam A, Odpowiedz Link Zgłoś
oleg3 Polska zaraza 31.01.04, 08:59 "Uroczystość odbyła się w Perejasławiu 18 stycznia 1654 r. Uczestniczyła w niej cała starszyzna kozacka. Wychwalające cara przemówienie Chmielnickiego zostało przyjęte bez żadnego sprzeciwu, gdy jednak w cerkwi Buturlin oczekiwał na złożenie przysięgi, hetman zażądał, by bojarzyn w imieniu cara uroczyście zadeklarował zachowanie kozackich wolności i majątków. Wysłannik carski odmówił, a na przypomnienie, że tak przecież postępują królowie w Polsce, stwierdził: „Tego za wzór przyjmować nie można. To nawet nieobyczajnie. Królowie są niewiernymi, a poza tym – to nie samowładcy”. Kozacy, chcąc nie chcąc, ustąpili. Gdy po czterech dniach starszyzna poprosiła Buturlina o dokumenty potwierdzające istniejące przywileje, by mogła je pokazać podkomendnym i poddanym na podległych jej terytoriach pułkowych, poseł moskiewski odmówił ponownie. W Perejasławiu przysięgę złożyły 284 osoby, na całej Ukrainie – ok. 130 tys. Odmówili: pułkownik Iwan Bohun wraz z pułkownikami bracławskim, humańskim, kropiwniańskim i połtawskim. Woli carskiej nie podporządkował się również Czarnobyl oraz całe miejscowe duchowieństwo. Właśnie dlatego przysięgę przyjmowali duchowni sprowadzeni z Moskwy." polityka.onet.pl/c6f Pozwoliłem sobie zacytować fragmencik art. prof. Serczyka z Polityki świetnie oddający różnicę pomiędzy Rosją a Rzeczpospolitą. Ukłony Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan "Moskwa na krwi stoi" 01.02.04, 11:40 To powiedzenie ma swój początek w XII wieku. Bojar Kuczka, krewny księcia moskiewskiego Andrieja Bogolubskiego zabił go w swych posiadłościach. Majętności te znajdowały się w miejscu, gdzie później zbudowano Łubiankę i plac Dzierżyńskiego. Michaił Heller utrzymuje, że ważnym czynnikiem wzrostu znaczenia Moskwy było m.in: złamanie prawa dziedziczenia. Książęta moskiewscy zawsze przeznaczali większą cześć najstarszemu synowi a nadwyżka zawsze stawała się coraz większa. polityka stałej współpracy z chanem popieranie przez Cerkiew chanatu i księstwa, którzy zagwarantowali jej nienaruszalność a i powiększanie stanu posiadania "..chytrzy, chciwi, pozbawieni cnót rycerskich, nie przebierający w środkach. Poprzez podłość stopniowo zmierzali do wielkości" Z listu Iwana Groźnego, którego religijność zamieniła się w dewocję, a który głosił boski charakter władzy carskiej ( refleksy tego bodaj w Świętym Przymierzu po ponad 250 latach) - do Batorego: "Ja Iwan Wasilijewicz, car i wielki książę wszej Rusi z Bożej łaski a nie z woli buntowników..." Działaność Kurbskiego w Polsce, o którym pisaliśmy kilka wierszy wyżej została oceniona w 1912 roku przez historyka Wieliszewskiego, w pracy poświęconej Groźnemu. Kurbski obwiniał cara o krwiożerczość, niesprawiedliwe wyroki, złe kierowanie państwem, ucisk, doprowadzenie do zubożenia ludności. Kurbski nienawidził Polski, "gardził nią, przeciwstawiając piękny ruski język polskim barbaryzmom." Kurbski obwiniany jest o uciskanie chłopów w dobrach podarowanych mu przez Koronę, najazdy na sąsiadów, "a posłańców królewskich witał nieprzystojnymi moskiewskimi słowami". Miłej niedzieli, Scan P.S. Dzięki za link Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Olegu - dodatkowo 01.02.04, 19:48 Głęboka, tajemnicza, dzika, melancholijna, a czasami też czysta. Czyli jaka? Bez wodki nie razbieriosz.A było to tak. Dusznym, gorącym latem próbowałem wydostać się z ogarniętej wojną Czeczenii do Moskwy.... ....Po drugiej stronie granicy była już jednak rosyjska milicja sensu stricto. Spotkanie z nią w Czeczenii zawsze oznaczało kłopoty - czasami duże. Szczególnie dla dziennikarzy. Parę dni wcześniej na drodze do Groznego rosyjscy milicjanci pobili, okradli i wyrzucili z samochodu jednego z korespondentów CNN - za to, że był dziennikarzem i w dodatku Ukraińcem.... Szczególnie obrywali niedawni mieszkańcy baraków wspólnego "obozu socjalistycznego": Polacy (za czeczeński ośrodek w Krakowie) i Ukraińcy (za to, że kilku z nich walczyło po stronie partyzantów). Dowódcy wojska i milicji również wydawali odpowiednie rozkazy swoim podwładnym. W podręczniku rosyjskiego snajpera był nawet opisany strzał do "celu nr 10" - człowieka z kamerą. Na skrzyżowaniu dróg pod Besłanem byłem więc wrogiem - dziennikarzem i w dodatku Polakiem - który szedł im prosto w ręce. ... Zbliżaliśmy się do siebie, aż otoczyli mnie i musiałem się zatrzymać. " Korespondent, co? Z Polski? - zapytał jeden, jak się później okazało, dowódca zmiany. Wymamrotałem coś, jak potwierdzenie. Nieszczęście wisiało w powietrzu. - Z Czeczenii? - upewnił się dowódca, choć przecież droga prowadziła tylko stamtąd. - A tam "gazawat" (święta wojna)? Tu już nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Do czego on zmierza? - Znaczy, pić tam też nie można - skonstatował, a ja zupełnie zbaraniałem. - No, nie można - potwierdziłem na wszelki wypadek. Milicjant spokojnie otworzył raportówkę, którą miał przy boku. - A piwka się nie napijesz? Świeżutkie, dopiero co nam przywieźli. Przyjaźnie wyciągnął do mnie rękę z butelką piwa Żiguliowskoje, wyjętej ze służbowej raportówki. I wypiliśmy. Na środku skrzyżowania, w cieniu bunkra. ---- Na przełomie wieków rosyjska elita żyła w świętym przekonaniu, że "rosyjski narodowy duch reaguje na ideały innych narodów, ale przemyśla je i przeobraża". "Wiąże się to ze szczególnym uznaniem wartości moralnych. Rosjanin, gdy staje się człowiekiem religijnym, znajduje się wyłącznie we władzy kultu świętości" - dodawał filozof Nikołaj Bierdiajew. Tak właśnie u progu rewolucji sami Rosjanie opowiadali o duszy swego narodu. A Polacy im odpowiadali słowami Jana Kucharzewskiego, jednego z najlepszych znawców Wschodu, autora książki "Od białego do czerwonego caratu":"Cechy charakteru narodowego przenikające w ciągu stuleci politykę państwa to zaciętość i bezwzględność, umiejętność ukrywania myśli i planów, używania w grze politycznej kolejno oręża strachu i pochlebstw oraz dziedziczna przewrotność". (Nawiasem mówiąc, Rosjanie nie pozostawali nam dłużni, mówiąc o "jezuickiej przebiegłości Polaków" - wyrażenie to używane jest do dziś.) kasstor26.webpark.pl/rosyjska%20dusza.htm i Jerzy Pomianowski: ...I to jest prawda. wszyscy ci guwernerzy i teoretycy od siedmiu boleści, którzy Rosję karmili nowinkami z Zachodu byli bardzo często ludźmi dość pośledniego wymiaru. Teoretycy marksizmu, którzy trafiali do Rosji spotykali się zaś z pewną sytuacją nieznaną już na Zachodzie. Zaraz wyjaśnię o co mi chodzi. Chodzi mi o samowolę władzy. Samowola władzy rosyjskiej była powodem tak karykaturalnego przekształcania się najbardziej nawet interesujących, jak się to dawniej mówiło, postępowych idei jakie się na Zachodzie lęgły. Rosja była klasycznym krajem samodzierżawia, samowoli. Tytułem cara, był tytuł Samodzierżawny. I tu chciałbym pozwolić sobie na maleńką dygresję, która bynajmniej nie jest, jakby to rzec, bez adresu. Konstytucja Amerykańska, pierwsza Konstytucja, prawdziwa Konstytucja świata, narodziła się z jednej tylko chęci, położenia tamy samowoli władzy. Wszystkie jej 7 artykułów, bo Konstytucja Amerykańska ma 7 artykułów i pewną ilość poprawek, z których najsłynniejsza jest pierwsza, która zabrania Kongresowi i wszelkim innym władzom stanowym czy ogólnoamerykańskim uchwalania takich ustaw, które by zamykały ludziom usta, a pisarzom zabraniały pisania tego co myślą. Innymi słowy konstytucja ta narodziła się po to ażeby ograniczyć rzecz, która tak długo istnieje, jak długo istniała ludzkość. www.mateusz.pl/rozmowy/pomianowski.htm Z szacunkiem, S. Odpowiedz Link Zgłoś
oleg3 Re: Olegu - dodatkowo 01.02.04, 20:37 Dzięki za cytaty i linki. Cytaty przeczytałem z zaintresowanim, z linków skorzystam. Ukłony Odpowiedz Link Zgłoś