Cześć..
W moim życiu trochę się pogniotlo. Zdecydowałam się odejść od męża. Jesteśmy kilka miesięcy po ślubie i szczerze nie wierzę już w nas. Poinformowałam męża, że chce odejść. Dusze się w tej relacji, nie czuje się stabilnie. Mój mąż mówi że jestem egoistką i myślę tylko i wyłącznie o sobie... Mój mąż wypija dziennie z 15 piw po pracy, jak ma wolne to wstaje np o 3 rano i otwiera puszkę albo jak tylko wstanie rano to zaczyna dzień od piwa. Po pracy nie zje obiadu tylko wyciąga piwo i pije. Zabiera pieniądze ze wspólnego konta mówiąc że chciał mi zrobić niespodziankę.. żadnej nie było. Było rozczarowanie. Mój mąż wyszedł z domu. Pomyślałam że może kupi mi kwiaty. Wrocil. Kupił sobie jedzenie, 6 piwek i powiedział że nie będzie jadł w domu bo jest obrzydliwe i pewnie się zatruje.
Jestem wiecznie poniżana, robiona za zło.
Zmagam się z depresją, biorę leki, szukam pracy. Niestety z niepowodzeniem.. mój mąż uważa ze jestem nierobem. Pracowałam wiele lat w administracji i chciałabym to kontynuować. Ale on uważa że jestem księżniczką i mam iść robić do żabki...a wszyscy wiemy jak tam jest
Druga sprawa. Kiedy go nie ma to posprzątam po nim puszki, talerze, szklanki, pozbieram jego skarpetki które celowo rzuci na środek żebym widziała, ogarniam kuwety kotów,myje podłogi, odkurzam, robię zakupy, obiad, sprzątam, załatwiam sprawy.. a on mowi że nic nie robię bo on robi więcej. Kiedy proszę o pomoc np żeby zawiesił obraz to słyszę. Ze on to zrobi ale muszę sobie zasłużyć, muszę być grzeczna.. jestem bliska zrobienia sobie krzywdy. Nie mowie o tym bliskim ale poniżanie zaczyna wprowadzać mnie w zły stan. Mój mąż nie rozumie że przezyłam ogromną traumę i zmagam się od ponad roku z depresją. Pomagałam mu zawsze, był moment że moj mąż nie mógł znaleźć pracy i pół roku ja nas utrzymywałam. Nie rozumie z czym sie zmagam...
Czas na rozwód. Chciałabym bez orzekania o winie. Ale wiem że będzie to niemożliwe...