polski_francuz 17.12.09, 12:30 zobaczymy czy sie utrzyma. Poki co dla milosnikow sniegu: www.youtube.com/watch?v=7A9xWYZD55U PF Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
melord Re: Tombe la neige 17.12.09, 12:35 piosenka fajna...coz jednak mozna powiedziec kiedy w dzisiejszy 40+ st upal trudno nawet bylo wytrzymac na plazy o 5 PM dalo dzisiaj popalic...piwo gotowalo sie w reku Odpowiedz Link Zgłoś
polski_francuz Zima zaskoczyla naszych drogowcow:) 17.12.09, 12:44 TGV nie moze 300 km/h a tylko 220. Opoznienia przewidziane... PF Odpowiedz Link Zgłoś
melord Re: Zima zaskoczyla naszych drogowcow:) 17.12.09, 12:49 polski_francuz napisał: > TGV nie moze 300 km/h a tylko 220. Opoznienia przewidziane... > > PF cholera...to rzeczywiscie wyglada zle a w kopenhadze debatuja jak ocieplic w jedym miejscu na swiecie i schlodzic w innym... Odpowiedz Link Zgłoś
polski_francuz Re: Zima zaskoczyla naszych drogowcow:) 17.12.09, 12:58 Kopenhaga to jest show polityczny. Niestety. Z dugies strony klimat sie zmienia. Lody, w kazdym razie topnieja. I Zielona Wyspa staje sie zielona znow. Emisje CO2 warto obnizyc. Kazdy powinien sie ciut poswiecic: 1 samochod na rodzine, air condition na 22°C w lecie a ogrzewanie na 17°c w zimie. Co to da? Cos na pewno. PF Odpowiedz Link Zgłoś
melord Re: Zima zaskoczyla naszych drogowcow:) 17.12.09, 13:05 tylko coz ma wspolnego zanieczyszczanie srodowiska(z tym trzeba walczyc)przez ludzi,z "globalnym ociepleniem" na ktory czlowiek nie ma zadnego wplywu ps. ide spac,11 PM na termometrze 32st plus(na zewnatrz) pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
awuk Re: Zima zaskoczyla naszych drogowcow:) 17.12.09, 14:57 melord napisał: > tylko coz ma wspolnego zanieczyszczanie srodowiska(z tym trzeba walczyc)przez > ludzi,z "globalnym ociepleniem" na ktory czlowiek nie ma zadnego wplywu > > ps. ide spac,11 PM na termometrze 32st plus(na zewnatrz) > pzdr Nareszcie mogę się z toba zgodzić. Co może człowiek (maleńki pyłek w Kosmosie) zrobić by zmienić klimat ? Nic lub prawie nic. Ale dbać o czystość i środowisko naturalne może. I tym powinni zajmowac sie ekolodzy. P.S. Idę, bo przymarznę do sciany. Na zewnątrz u mnie jest -12.0 st.C. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 ___________________PO-przyjmy zamiast Tuska 17.12.09, 16:01 Wszakże problemem tym jest pasożytnicza filozofia upowszechniająca się wśród ludzi. To bowiem właśnie owa pasożytnicza filozofia podsyca niezaspokojone łakomstwo ludzi u szczytu. To ona powoduje że podczas gdy jedna grupa narodów marnotrawi żywność, inne narody umierają z głodu. To ona też indukuje wyniszczanie natury i nieodwracalne zmiany klimatu. Czy jest to cywilizowane aby w 21 wieku wynalazca magnokraftu, komory oscylacyjnej, oraz twórca Konceptu Dipolarnej Grawitacji i filozofii totalizmu wegetował bezrobotny oraz marnował swoje możliwości bezczynnością wymuszaną na nim przez tych co powinni widzieć jednak wolą celowo utrzymywać swoje oczy ciasno zamknięte. Czyż jest to racjonalne aby każdy kto może coś zdziałać w tej sprawie raczej zadowalał się oglądaniem w telewizji nieskończonych raportów o kolejnych błędach i pomyłkach popełnianych przez dzisiejszych polityków, czyniąc się tak zajętym telewizyjną rzeczywistością iż w prawdziwym życiu NIE ma już czasu na czynne poparcie rozwoju takich urządzeń jak opisywany tu magnokraft, czy jak "wehikuł czasu" zdolny otworzyć dostęp ludzi do nieśmiertelności. #K2. Emaile i dane kontaktowe autora tej strony: Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj. dra inż. Jana Pająka (a przez okres 2007 roku - Prof. dra inż. Jana Pająka), pod jakie można wysyłać ewentualne uwagi, zapytania, lub odpowiedzi na zadane tu pytania, podane są na stronie internetowej o mnie (Dr Jan Pajak). Tam również dostępne są adres pocztowy i numery telefonu autora. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 ________wszytko już było...ECHO -> mity greckie 17.12.09, 14:48 "Według jogi Pundid Kaniach z Ambatturu w Madras, którego spotkałem w roku 1966 początkowo pomiar czasu według braminów był sześćdziesiątkowy, na dowód czego joga cytował wyjątki z „Brihath Sakatha” i innych tekstów sanskryckich. W dawnych czasach doba dzieliła się na 60 >>kala<<, z których każda wynosiła 24 minuty. >>Kala<< dzieliła się na 60 >>vikala<<, z których każda wynosiła 24 sekundy. Następnymi 60 razy mniejszymi jednostkami były: >>para<<, >>tatpara<<, >>vitatpara<<, >>ima<< i w końcu >>kashta<< - 1/300.000.000 część sekundy. Do czego starożytnym Hindusom służyć mogły ułamki mikrosekund? Pundid Kaniach wyjaśnił, że uczeni bramini od zarania dziejów zobowiązani byli do zachowania tej tradycji w pamięci, choć sami jej nie rozumieli. 0,000.000.003 część sekundy – kashta – nie może naturalnie mieć żadnego sensu praktycznego, jeśli nie dysponuje się urządzeniami, które mogłyby mierzyć czas z taką dokładnością. Z drugiej strony wiadomo, że czas życia niektórych cząstek elementarnych: hiperonów i mezonów jest bliski jednej trzystumiliardowej części sekundy![1] Tablica „Varahamira” z roku 550 n.e. zawiera wielkości matematyczne porównywalne z rozmiarami atomu wodoru. Czyżby te liczby też przekazano nam z odległej przeszłości? Joga Vashishta twierdzi: Istnieją rozległe światy w pustych przestrzeniach każdego atomu, tak różnorodne, jak pyłki w promieniach słońca. Wydaje się to wskazywać na starożytną wiedzę o tym, że nie tylko materia jest zbudowana z niezliczonej liczby atomów, lecz że w samych atomach – jak dziś wiemy – większość przestrzeni jest nie wypełniona materią. Teksty te, pochodzące z dalekiej przeszłości, wskazują na to, że już wtedy istniała głęboka znajomość fizyki jądrowej. Fakt, że bramini zobowiązani byli zapamiętać szereg symboli matematycznych, nie rozumiejąc ich nawet, świadczy o celowo podjętym wysiłku zmierzającym do przekazania wiedzy z zaginionej ery technologicznej. Można sobie wyobrazić pradawnych uczonych, którzy obserwując upadek swej cywilizacji, zapisywali swoją wiedzę i powierzyli pewnej grupie ludzi odpowiedzialność za przekazywanie jej poprzez wieki, aż do czasu, kiedy znowu się stanie zrozumiała.[2] Wydaje się także, że coś z tej starożytnej nauki przenikało przez wieki w dość ogólnikowej formie. Dwa i pół tysiąca lat temu Demokryt mówił: W rzeczywistości nie istnieje nic, tylko atomy i pusta przestrzeń. Grecy uważali, że atom jest najmniejszą i niepodzielną cząstką materii, podczas gdy Fenicjanin Moschus zapewniał, że atom można podzielić i zapewniał o tym Greków. Żyjący w I w. p.n.e. uczony rzymski Lukrecjusz pisał, że atomy pędzą nieustannie w przestrzeni i podlegają niezliczonej liczbie zmian pod zakłócającym wpływem zderzeń. Są one zbyt małe, aby je widzieć. Dopiero w XIX i XX stuleciu podjęto poważne prace w zakresie fizyki jądrowej" cytat z.. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 _______latający perski dywan 17.12.09, 14:57 A oto pochodzące z „Mahabharaty”, „Ramayany” i „Mahavira Charita” fragmenty opisujące walkę: Pojedynczy pocisk wybuchł z całą mocą świata. Rozżarzony słup dymu i ognia tak oślepiający, jak 10.000 słońc uniósł się w całej swej wspaniałości [...] Była to nieznana broń, żelazny piorun, gigantyczny posłaniec śmierci, który zamienił w popioły całą rasę Vrishni i Andhaka. Ciała ich były tak spalone, że nie można było ich rozpoznać. Ich włosy i paznokcie powypadały, wyroby garncarskie popękały bez żadnego widocznego powodu, a wszystkie ptaki zbielały. Po kilku godzinach wszystkie produkty spożywcze były zatrute [...] Aby uciec od tego ognia, żołnierze rzucali się do strumieni, aby obmyć siebie i swój ekwipunek. Następstwa działania tej superbroni opisane są następująco: Zaczął wiać wicher [...] wydawało się, że słońce się obróciło, świat spieczony ogniem wydawał się być w gorączce. Słonie i inne zwierzęta lądowe, palone energią tej broni, mknęły w ucieczce [...] nawet wody były tak gorące, że przebywające w nich stworzenia zaczęły palić się [...] Nieprzyjacielscy żołnierze padali jak drzewa powalone w szalejącym ogniu – wielkie słonie palone tą bronią padały na ziemię wydając dzikie ryki bólu. Inne palone ogniem biegały we wszystkie strony, jak wśród płonącego lasu, także rumaki i pojazdy spalone energią tej broni wyglądały, jak szczyty drzew, które spłonęły w pożarze lasu... Księga „Karna Parva” podaje nawet wymiary tej broni: Strzała śmiertelna jak laska śmierci. Mierzy ona 3 łokcie i sześć stóp[4]. Obdarzona mocą pioruna tysiącokiego Indry była ona niszczycielska dla wszystkich żyjących stworzeń. Starożytni Hindusi wykazali w swoich przekazach piśmienniczych zaskakującą wiedzę naukową o świecie i materii. W powstałym przed około 5.000 laty dziele zatytułowanym „Jyotish” znajdujemy rozważania na takie tematy, jak heliocentryczny ruch planet, prawa grawitacji, gwiazdy stałe na Mlecznej Drodze, dobowy obrót osiowy Ziemi, kinetyczna teoria energii i teoria budowy atomu. Wiadomo także, że niektóre szkoły filozoficzne podejmowały jako przedmiot swych rozważań skomplikowane obliczenia z zakresu fizyki atomowej. Wyznaczenie czasu potrzebnego do przejścia atomu przez jednostkę objętości równą tej, jaką on sam zajmuje jest przykładem jednego z prostszych „tematów badawczych”. Istnieją także liczne przykłady ścisłych i realnych opisów budowy rakiet i samolotów. Sama tylko „Mahabharata” zawiera ponad 230 strof poświęconych opisowi zasad konstrukcji latających maszyn – vimana – oraz innych urządzeń i aparatów.[5] W „Samarangana Suthadhara” omawiane są zalety i wady poszczególnych typów samolotów zarówno z punktu widzenia ich względnych zdolności i szybkości wznoszenia, jak również sposobów lądowania. Dyskutuje się tam także rodzaje materiałów napędowych – m.in. także rtęć?[6] – oraz materiałów konstrukcyjnych, a mianowicie – różnych odmian drewna, metali lekkich i ich stopów. Zwróćmy uwagę na fragment opisu lotu vimana: W wyniku działania sił utajonych w rtęci, które uruchamiają napędowy wir powietrza, człowiek znajdujący się wewnątrz może podróżować w podniebną dal [...] Viamana za pomocą rtęci może rozwijać moc pioruna [...] Jeśli ten żelazny silnik o odpowiednio połączonych częściach zostanie napełniony rtęcią, a do jego górnej części zostanie doprowadzony żar, to zaczyna on z rykiem lwa rozwijać moc [...] i natychmiast staje się niczym perła na niebie... Inny starohinduski epos „Ramayana” opisuje widok, jaki roztaczał się z góry podczas lotu boga Ramy i jego małżonki Sity ze Śri Lanki do Indii. Widok ten jest opisany tak szczegółowo, że wydaje się niemożliwe, aby sam autor nie mógł tego obserwować samemu z góry. Ponadto starożytny samolot pokazano w zadziwiająco nowoczesny sposób: ...niepowstrzymany w swym ruchu [...] o godnej podziwu szybkości, [...] w pełni kontrolowany [...] o pomieszczeniach wyposażonych w okna i znakomite miejsca siedzące... Jednocześnie znajdujemy w tych dziełac ------------- www.pgu.poznan.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1205&Itemid=150 ---- „Kalendarz Wedycki” z okresu powyżej 7000 lat p.n.e. wraz z komentarzem w języku angielskim, dokonanym przez dr Sampath Ivenigara z Instytutu Chronologii Indii w Madras. Nadmieniam, iż są to przedruki wydane w znikomym nakładzie 500 egz., tak że są to jedyne egzemplarze w Polsce. Otóż dane astronomiczne określające precyzyjnie propozycje niektórych gwiazd i konstelacji na niebie w okresie „Mahabharaty” i „Ramayany” – przy konfrontacji ich z astronomicznym „Kalendarzem Wedyckim” – pozwoliły uczonym z Instytutu Chronologii Indii rozpracować w czasie następujące wydarzenia: a. lądowanie Hanumathy w Lanka – 4401 rok p.n.e. b. koronacja Ramy na króla – 4400 rok p.n.e. c. spisanie (opracowanie) „Ramayany” – 4378 rok p.n.e. d. odlot (wniebowstąpienie) Ramy – 4377 rok p.n.e. e. początek wojny opisanej w „Mahabharacie” – 13 października 3667 roku p.n.e. f. dokładną lokalizację zaginionego kontynentu Lanka, g. dokładną lokalizację starożytnego miasta Ayodhya, h. dokładną lokalizację stolicy zaginionego kontynentu Lanka Nagar. Przyznać trzeba, że dane te, oparte na autentycznych dokumentach sprzed ponad 5000 lat – „Kalendarz Wedycki” i ok. 4700 lat – „Vymanika Shastra” – zakrawają na rewelację. W tym kontekście, nie sposób zgodzić się z tym poglądem, że „wojny atomowe” były tak dawne, jak to sugeruje A. Mora; raczej działy się w czasach już całkiem historycznych. Ciekawe, iż pewne dane biblijne oraz pewne wzmianki u Homera jak gdyby potwierdzają ów okres wojny, wymieniony w „Mahabharacie”. Np. Homer wspomina w „Iliadzie”, iż bogowie często udawali się na południe, na krańce ziemi do ciemnoskórych Etiopów. Biorąc pod uwagę, iż około 5000 lat temu Północny Biegun Magnetyczny leżał dalej na południowy zachód, niż obecnie, trzeba przyjąć kilkunastostopniową poprawkę do kierunków geograficznych ówczesnych (w stronę odwrotną do ruchu wskazówek zegara) to jest ówczesny kierunek południowy pokrywa się z obecnym, lecz z odchyleniem na wschód. A taki kierunek lotu widzie prosto do krainy Lanka. Kazimierz Bzowski Odpowiedz Link Zgłoś