Dodaj do ulubionych

NHS versus NFZ...

31.12.09, 12:42
Zacznę od tego:

Imatinib... W Wielkiej Brytanii stosowny jako lek pierwszego wyboru w leczeniu przewlekłej białaczki szpikowej i GIST. Nowoczesny lek onkologiczny terapii celowanej.

W Polsce refundacja tego leku obłożona jest wieloma ograniczeniami. Między innymi trzeba przejść obowiązkowe leczenie interferonem alfa. Nijak się to ma do współczesnej wiedzy o CML i GIST. Imatinib to lek sierocy... Niewiele osób choruje na te choroby. A pomimo to cena leku decyduje o życiu ludzi.

PET... W Wielkiej Brytanii wdrożono strategiczny plan dostępności do tego urzędzenia. PET scan jest podstawą w diagnostyce i monitorowaniu przebiegu leczenia wielu nowotworów. Używany także w diagnostyce neurologicznej i kardiologicznej.

W Polsce ograniczono użycie PET do 20 przypadków. Większość z nich obwarowano "klauzulą" "jeżeli"... Urządzenie jest szalenie drogie, koszt jednego badania także.

A teraz porównajcie sobie strony internetowe...

Strona dla ludzi:
www.nhs.uk/Pages/HomePage.aspx

Strona dla .... wie kogo:
www.nfz.gov.pl/new/

Zdrowia wszystkim w 2010 życzę. Tym mieszkającym w Polsce szczególnie.
Obserwuj wątek
    • aaki Re: NHS versus NFZ... 31.12.09, 12:59
      porównaj nakłady na opieke zdrowotna w gb i w pl.
      nowoczesna medycyna jest piekielnie droga
      • amamit Re: NHS versus NFZ... 31.12.09, 19:06
        Pieniądze na PET(y) i całą infrastrukturę, która jest niezbędna do jego instalacji czekają i dyszą w kasie unijnej (Infrastruktura dla Kapitału Ludzkiego) ... Tak jak i na inny sprzęt.
        Szpitale aplikują o nie. Niestety nie ma spójnej strategii, nie ma wyznaczonych priorytetów...
        Ministerstwo rekomenduje wnioski do fianasowania, ale bez jakiegoś specjalnego klucza. Szpitale piszą te wnioski nie do końca dla zaspokojenia realnych potrzeb. Zdarza się, że dwa nieodległe od siebie szpitale aplikują o dokładnie to samo.

        Druga sprawa - argument wysokości nakładów mnie nie przekonuje. Nie wtedy, gdy oprócz "planów finasowych" nie robi się niczego by rozsądnie wydawać pieniądze i kontrolować ich wydawanie.
        Refunduje się często leki, które wcale nie są drogie, za to w ilościach hurtowych. Lekarze wypisują nadmiar recept, szczególnie na antybiotyki i inne podstawowe, których stosowanie nie jest obojętne dla zdrowia, a wcale nie tak często ma uzasadnienie. Pieniądze wypływają bezsensowną rzeką.

        Właściwie czego by nie dotknąć w tej naszej biednej służbie zdrowia czy opiece społecznej (nie wiem, czy nie powinnam napisać w cudzysłowie) natkniesz się Aaki na bezmiar absurdu.
        Jeśli zaś dotknąć problemu, owszem drogich, ale skutecznych terapii... cóż w dalszej perspektywie są zawsze tańsze. Leki stosowane w terapii celowanej (jak już od nich zaczęłam) są mniej toksyczne chociażby. Zazwyczaj pozwalają choremu człowiekowi na normalne życie, pracę. Leczenie jest skuteczniejsze. W przypadku niektórych chorób - jedyne skuteczne. Na co podawać coś, co wiadomo, że raczej pogorszy stan niż zadziała jakkolwiek inaczej? Dla zasady?
        Ja mam brzydkie myśli... Podawanie tych leków nalezy zacząć zaraz po rozpoznaniu. Bawienie się w leczenie czymkolwiek innym pogarsza stan ogólny pacjenta. A to oznacza naturalne wykluczenie części z leczenia...

        Specjalnie tę Wielką Brytanię... Wyspiarze strasznie narzekają...
        Ja ich zapraszam do naszego sanatorium...
        • aaki Re: NHS versus NFZ... 31.12.09, 19:18
          efektywność polskiej słuzby zdrowia przy tych nakładach jest o niebo
          wieksza niz brytyjskiej
          • amamit Re: NHS versus NFZ... 31.12.09, 19:30
            Nie rozśmieszaj mnie. Doskonale wiem jak efektywna jest słuzba zdrowia w Wielkiej Brytanii i w Polsce. Że tak napiszę: mam doświadczenia z jedną i drugą.
            • wolna444 Re: NHS versus NFZ... 31.12.09, 20:05
              amamit napisała:

              > Nie rozśmieszaj mnie. Doskonale wiem jak efektywna jest słuzba
              zdrowia w Wielki
              > ej Brytanii i w Polsce. Że tak napiszę: mam doświadczenia z jedną
              i drugą.


              nie zrozumialas, aaki pisze "przy tych nakladach"...
              • amamit Re: NHS versus NFZ... 31.12.09, 20:24
                Zrozumiałam.
                W Wielkiej Brytanii jest proporcjonalna do nakładów.

                "Wymiar ludzki" tamtejszej służby zdrowia, niezależny od jakichkolwiek nakładów... inaczej pisząc szacunek dla człowieka... także oceniam znacznie wyżej.
                • aaki Re: NHS versus NFZ... 31.12.09, 21:00
                  Przypomnijmy, że w naszym kraju środki przeznaczane na powszechną
                  służbę zdrowia wynoszą 6,2 procenta Produktu Krajowego Brutto (PKB) i
                  są niższe niż w Bułgarii (7,7 procenta PKB), czy na Węgrzech (7,8
                  procenta PKB), a więc w krajach o porównywalnym stopniu rozwoju
                  gospodarczego. Średnia europejska wynosi natomiast 9-10 procent. W
                  grupie krajów dominujących, z najwyższym wskaźnikiem, znalazły się
                  Niemcy - 10,7 procenta PBK, Francja – 11,2 procenta i Szwajcaria –
                  11,4 procenta.
                  • amamit Re: NHS versus NFZ... 31.12.09, 22:27
                    Co to ma Akki do rzeczy?
                    Wiadomo,że za wszystko ktoś musi zapłacić. Tyle, że ja piszę o braku gospodarza i marnotrawieniu nawet tego co jest. I niekorzystaniu w pełni z możliwości.I głupocie,na którą biednych podobno nie stać.

                    I wytłumacz mi Akki... jak to jest, że lekarze w Polsce pozwalają sobie na przyjmowanie "prywatnych" pacjentów, oględnie pisząc, w nieprywatnych placówkach... Nie uczciwiej by było w końcu powiedzieć, że nie ma nic za darmo... Wtedy pieniądze trafiałyby przynajmniej do wspólnej kasy szpitala. smile

                    Wytłumacz mi, co mają pieniądze do traktowania człowieka jak imbecyla, któremu nie warto po obchodzie powiedzieć nawet jakie leki, w jakiej dawce, po co. I zapytać grzecznie czy zgadza się czy nie.

                    Jak wytłumaczysz mi, że pielęgniarka mówi do mnie, że gdy dziecko czeka bardzo bolesny zastrzyk, to najlepiej je unieruchomić??? Jakby nie było środków miejscowo znieczulających na takie okazję.
                    Jak wytłumaczysz mi, że stawia bez słowa butelkę przy 9 miesięcznym dziecku i odchodzi, zapominając je nakarmić??? Dziecku, przy którym nie ma kochających rodziców...
                    Mnie się to w głowie nie mieści.

                    Skazywanie chorych na śmierć także nie. To jest też dramat wielu polskich lekarzy. Znają możliwości leczenia aż za dobrze.
                    Wiesz Akki? pół roku to często jest wyrok śmierci.

                    Brak dobrze wyposażonych szpitali, bazy diagnostycznej i personelu na które cały czas "brakuje" pieniędzy będzie już niedługo bardzo drogo ten kraj kosztował.

                    Poza tym Aaki - umiesz liczyć? Przemnóż nominalną wartość PKB przez 6,4 %, podziel przez obywateli... No, odejmij tych, co się już leczą w Wielkiej Brytanii...
                    Weż też pod uwagę, że koszt usług medycznych w Polsce jest o wiele niższy niż w tych krajach, które przeznaczają powyżej średniej...

                    Poza tym Aaki, jak cytujesz, to linkuj smile
                    Młody Lekarzu smile)))
                    • aaki Re: NHS versus NFZ... 31.12.09, 23:27
                      nie mowie ze jest dobrze.trza by caly elaborat pisać
                      ale aparat do pet kosztuje tyle samo w pl i w uk
                      • amamit Re: NHS versus NFZ... 31.12.09, 23:35
                        No, napisałam skąd można na to pieniądze. Wyspiarze też częściowo sfinasowali swoje zakupy w ten sposób.

                        Nowego Aaki smile
    • ewa8a Re: NHS versus NFZ... 31.12.09, 15:21
      Popatrz jak miało być pięknie : wypowiedź pani minister z kwietnia 2008r.

      ,,Pacjenci chorzy na raka, którzy mogą być leczeni tylko nowoczesnymi i drogimi
      lekami, nie będą skazywani na śmierć. Znajdą się pieniądze na ich leczenie -
      obiecuje minister zdrowia Ewa Kopacz.’’

      Dziwne to deklaracje wobec :
      ,,jego (NFZ) kierownictwo zapowiedziało mocne ograniczenia w dostępie do
      leczenia nowotworów za pomocą drogich leków, których nie ma w katalogu NFZ.''

      www.dziennik.pl/wydarzenia/article152055/Rak_bedzie_leczony_nowymi_lekami.html
      • amamit Re: NHS versus NFZ... 31.12.09, 19:22
        Nie wiem czy to "wina" pani minister... Raczej 20 zmarnowanych lat. I wielu ministrów jeśli już.
        • ewa8a Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 10:10
          A czy ja coś piszę o winie Kopacz ? Sugeruję jedynie, że jest
          patologiczną kłamczuchą. W sytuacji, gdy NFZ wyraźnie sygnalizuje,
          że będą poważne ograniczenia w leczeniu nowotworów nowoczesnymi
          lekami, ona przyrzeka, że znajdą się pieniądze. Sama podajesz
          przykład, że jednak się nie znalazły.
          • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 11:41
            Nie znalazly sie tez na inne choroby. Bo koszt miesieczny to kilkanascie tysiecy w gore. Tyle, ze chorych dla ktorych te leki sa ratujacymi zycie mozna czesto zliczyc "na palcach jednej reki".
            Truizm: bez reform, na ktore nikt nie chce sie odwazyc, bedziemy mogli zawsze tylko marzyc o wielu rzeczach. A im dluzej nikt nie ma tej odwagi, tym gorzej.
            Brytyjski system ubezpieczen i swiadczen (zdrowotnych i emerytalnych) jest bardzo efektywny ekonomicznie i bardzo sprawiedliwy. Ale tam wydatki podlegaja kontroli przez caly czas. Wprowadzono system informatyczny, ktory rejestruje kazda usluge medyczna i kazdy lek (wczesniej tez to robili, tyle, ze "recznie"). Dziala to tez w druga strone - jest dzieki temu przejrzysty. Bo to pieniadze ludzi, obojetne czy pochodza wprost ze skladek czy z innych zrodel. Nie ma takiej mozliwosci, zeby lekarz bez odpowiedzialnosci wypisywal recepty na tony antybiotykow dla pacjenta, ktory dziesiaty raz pobiegl do lekarza, bo ma katar.
            Nie ma takiej mozliwosci aby ktos nie mogl przezyc ze swojej emerytury.
            Tam podobno rozszalaly kapitalizm smile
            A my bujamy sie na nic znaczacych w naszej rzeczywistosci haslach: bezplatna sluzba zdrowia i solidarnosc spoleczna. Dzieki temu mamy do "odrobienia" juz nie 40 ale 60 lat... Jestesmy caly czas trzy kroki z tylu.


            Na leczenie nowotworow nowoczesnymi lekami przeznaczamy dwa razy mniej pieniedzy per capita niz Czesi. I znowu chodzi nie tyle o to ile mamy w kasie, tylko w jaki sposob te pieniadze rozdzielamy. Czesi przeznaczyli w 2009 r. 6,8 % PKB na opieke zdrowotna.

            W Polsce przecietnie wydajemy o wiele wiecej na uslugi, ktore teoretycznie gwarantuje jako bezplatne NFZ, niz jacykolwiek mieszkancy krajow OECD. Swiadczy to o braku dostepnosci do tych uslug w systemie.
            • aaki Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 11:54
              Na leczenie nowotworow nowoczesnymi lekami przeznaczamy dwa razy mniej
              pieniedzy per capita niz Czesi.
              -----------------------------------------------------------------

              i tu masz odpowiedz. z pustego i salomon nie naleje
              • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 12:12
                Aaki. Nie manipuluj tekstem. Przeznaczyli na opieke zdrowotna 6,8 % PKB a przeznaczaja z tego dwa razy wiecej pieniedzy niz my na leczenie nowotworow nowoczesnymi lekami. A za zeszly rok Czechom juz "nie grozi" taki rewelacyjny PKB na glowe jak w 2008 r. To pierwsze.
                Drugie to nalezy uwzglednic przy takich porownaniach parytet sily nabywczej. I to zmniejsza znacznie roznice za 2009 r.
                A oni planuja jeszcze zwiekszyc wydatki na nowoczesne terapie.
                • aaki Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 12:28
                  parytet siły nabywczej w czechach i w polsce jest podobny zas dochód
                  narodowy per capita w czechach wiekszy
                  • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 12:36
                    ???
                    Pisalam o PKB per capita wazonego parytetem sily nabywczej za 2009 r.
                    Nie masz pojecia o czym piszesz. smile))
                    • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 12:37
                      amamit napisała:

                      PKB wazonym powinno byc smile
                    • aaki Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 12:46
                      jakos mam. owszem-jedno euro w w holandii jest o wiele mniej warte
                      niz w polsce. natomiast w czechach i w polsce jest mniej wiecej warte
                      tyle samo.

                      zas pkb na głowę jest wiekszy od polskiego tak w holandii jak i w
                      czechach
                      • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 15:48
                        ???
                        big_grinDD
                        • aaki Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 17:45
                          łopatologia
                          100 euro to około 420 zł lub jakies 2600 koron
                          za 420 zł w polsce lub 2600 koron w czechach kupisz raczej wiecej
                          towarów/usług niz za 100 euro w niemczech
                          • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 17:53
                            big_grinDDDDDD
                            wyguglaj sobie co to jest parytet siły nabywczej, ok Aaki?
                            i co to jest średnia ważona smile)))
                            • aaki Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 18:57
                              nie muszę. to co napisałem wlasnie dotyczy tego o czym mówisz
                              • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 19:22
                                Bzdura.
                                Pisałeś o sile nabywczej pieniędzy. smile
                                Parytet oblicza się po uwzględnieniu różnicy cen.
                                • aaki Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 19:28
                                  pieprzysz 3 po 3
                                  kraje na które sie powołujesz tak nominalnie jak i po uwzglednieniu
                                  ppp maja wyzszy dochód/obywatela. tak wiec maja wyzsze srodki na
                                  leczenie
                                  i w tym jest sedno problemu
                                  • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 19:46
                                    Weż ty się opanuj smile)))
                                    Po co mam rozmawiać z kimś dla kogo PKB oznacza dochód? big_grinDD
                                    • aaki Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 19:51
                                      wez ty czytaj dokładnieuncertain
                                      piszę "per capita"
                                      • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 20:08
                                        No i co?
                                        Ale wybaczam ci to... To takie uproszczenie, które funkcjonuje i dobrze się ma.

                                        Nie mam z tobą o czym dalej rozmawiać smile))
                                        • aaki Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 20:26
                                          i versa vicetongue_out
                                • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 20:27
                                  Dodam dla ciebie Aaki, że właśnie po to jest parytet siły nabywczej, żeby móc przeliczyć PKB per capita z uwzględnieniem różnicy cen.
                                  Żeby coś porównać trzeba to zrównać smile))

                                  PS Mnie bardziej od PKB na głowę czy czegokolwiek innego przekonuje wskaźnik dobrobytu ekonomicznego netto smile))
                            • aaki Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 19:12
                              www.halat.pl/cywilizacja05.html#
                              jest tam taka tabela w ktorej sie porównuje wydatki na
                              zdrowie/mieszkanca po uwzglednieniu twojego ukochanego parytetu
                              • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 19:25
                                smile))
                                Starszych nie znalazłeś?
                                • aaki Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 19:29
                                  niewiele sie zmieniło od tego czasu
                                  • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 19:47
                                    Nie no, jasne smile))
                    • aaki ps 01.01.10, 12:56
                      www.money.pl/gospodarka/raporty/artykul/polska;wsrod;biednych;w;ue;w;czolowce,44,0,449580.html
                      dane z chyba 2007 roku ale nie sadze aby obraz sie diametralnie
                      zmienił przez ostatnie 2 lata
                      • amamit Re: ps 01.01.10, 15:45
                        Znajdź sobie dane za III kwartał 2009 r.
            • ewa8a Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 12:39
              Ok, ale wieloletnie zaniedbania w służbie zdrowia i brak reform
              nie jest całkowitym usprawiedliwieniem dla tego co się teraz u nas
              wyprawia. Już sama myśl, że się zachoruje, a jeszcze na dodatek, że
              nastąpi to pod koniec roku, może wywołać chorobę.
              Nie wystarczy powiedzieć :,,chcieliśmy dobrze, ale nam zawetowali’’
              i rozkładać ręce z bezradności, wskazując bezustannie palcem na
              tych ,,onych’’. Skoro można dofinansowywać różne mało istotne
              sprawy, a szasta się pieniędzmi publicznym w sposób bezmyślny, to
              można dofinansować i służbę zdrowia.

              Rządzą nami hipokryci. Świętoszki typu Gowina lamentują na temat
              eutanazji, a właśnie eutanazją i to wcale nie na życzenie pacjenta
              jest niepodanie leku, ratującego życie, czekanie pół roku w kolejce
              do lekarza, czy też utrudnienie dostępu do specjalistycznych badań,
              co Kopacz wprowadziła od dzisiaj.
              Roni się krokodyle łzy z powodu wylewania do kibla zapłodnionych w
              ramach in vitro komórek jajowych, a tymczasem ludzie zamieniają się
              z żebraków, żeby zdobyć pieniądze na leczenie i rehabilitację swoich
              chorych dzieci.

              Nie wiem, jak jest w Anglii pod tym względem, wiem tylko, że Polki
              tam zamieszkałe przyjeżdżają do Polski rodzić, bo twierdzą, że
              tamtejsza opieka nad kobietą w ciąży jest kiepska. Ciężarną opiekuje
              się położna, lekarz tylko w zagrożonych przypadkach (to położna
              stwierdza, czy ciąża jest zagrożona ???!).

              Jeśli chodzi o system informatyczny, to moja ówczesna tzw Śląska
              Kasa Chorych jak bodaj pierwsza w Polsce wprowadziła karty chipowe.
              Naiwnie myślałam, że jest tam wprowadzone wszystko, co jest ze mną
              związane. Jakież było moje zdziwienie, gdy w październiku po raz
              pierwszy od lat brałam zwolnienie lekarskie, bo zmogła mnie grypa, a
              pani w rejestracji zażądała ode mnie czegoś tak archaicznego, jak
              legitymacja ubezpieczeniowa z aktualną pieczątką, poświadczającą
              zatrudnienie - nawet nie wiem gdzie toto mam. Okazało się, że z
              karty nie wynika nawet taka banalna informacja, czy płacę składki.
              Rejestratorka widzi tylko to, co jest na niej wypisane – imię,
              nazwisko, data ur. pesel, adres.
              • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 16:31
                Legalnie pracujące Polki wracają rodzić do Polski? A po co Ewo?
                Położna owszem opiekuje się tam ciężarną już przed porodem.
                To źle? Położna nie jest prowadzącą ciążę. Może te Polki zapominają wspomnieć o wizytach szpitalnych, w czasie których są przeprowadzane wszystkie badania? Ich ilość zależy od wyników każdej kolejnej wizyty. Pierwsza taka może trwać nawet dwie godziny. Zawsze lekarz decyduje czy uznać ciążę za przebiegającą normalnie.
                W zależności od tego co uzna wizyty przebiegają w określonych schematach.
                W Wielkiej Brytanii nie uznaje się ciąży za chorobę,więc nie ma, jeśli jest wszystko w porządku, potrzeby odwiedzania lekarza co tydzień. Przynajmniej na mój rozum, nie liczy się ilość tylko jakość tych wizyt. Wykonuje się wszystkie badania, łącznie z tymi genetycznymi jeśli jest taka potrzeba.

                No, nie wspomnę już o opiece w trakcie (normalnie przebiegający poród nie wymaga stałej asysty lekarza - ja tez rodziłam w Polsce, przy położnej, więc nie wiem co za halo niby?) i po porodzie... i wszelkich korzyściach płynących z urodzenia tam dziecka.

                Dla mnie to bzdura. Muszą mieć jakieś inne powody. Wszystkie moje "angielskie" przyjaciółki tam rodzą.

                Co do systemu informatycznego, tego w Wielkiej Brytanii: rejestruje każdego ubezpieczonego i każde świadczenie. Numer dostaje się raz na całe życie. Przy wprowadzaniu tego systemu nie zapomniano o danych archiwalnych. Mój mąż po trzydziestu latach spędzonych w Polsce dostał kartę z numerem ubezpieczenia nadanym mu w latach 70. XX wieku rzecz jasna. Nie był obywatelem wysp ale pracował legalnie. Nie będzie musiał udowadniać u kogo, ile, za ile - wszystko wiedzą. To się nazywa mieć porządek.smile

                Co do reszty... Ewo... mam trochę inne zdanie.
                • ewa8a Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 16:45
                  amamit napisała:

                  > Legalnie pracujące Polki wracają rodzić do Polski? A po co Ewo?

                  Napisałam przecież w poprzednim poscie. Jest na ten temat sporo
                  artykułów, jak Ci się chce to sobie wygoogluj.


                  > > Położna owszem opiekuje się tam ciężarną już przed porodem.
                  > To źle? Położna nie jest prowadzącą ciążę

                  ,,W Wielkiej Brytanii kobietą w ciąży opiekuje się położna (rzadziej
                  lekarz pierwszego kontaktu). Ginekologa lub lekarza innej
                  specjalizacji odwiedza się tylko wtedy, jeśli pojawiają się jakieś
                  wątpliwości lub powikłania.''
                  londyn.gazeta.pl/londyn/1,85420,4520033.html

                  Słyszałam to również od osoby, która tam rodziła, ale widać wiesz
                  lepiej.
                  • ewa8a Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 16:52
                    Nie trzeba nawet specjalnie googlować. Z boku są linki do artykułów
                    na ten temat.

                    ,,Kiedy pewnego poranka po objawieniu się różowiutkiego plusa na
                    świeżo zakupionym sprawdziły się moje podejrzenia o stanie
                    błogosławionym, szybko umówiłam się na wizytę u polskiego
                    ginekologa, który potwierdził ciąże i zrobił pierwsze USG, ukazujące
                    prawidłowo rozwijający się zarodek. Od lekarza dowiedziałam się, że
                    na Wyspach pieczę nad kobietą \ sprawują lekarze pierwszego kontaktu
                    i położne. Opieka ginekologa jest dostępna jedynie w bardziej
                    skomplikowanych przypadkach. Trochę mnie to zaskoczyło, ale
                    zdecydowałam się na pozostanie w Anglii i urodzenie dziecka w
                    Londynie ''.


                    www.edziecko.pl/rodzice/1,86001,5106724.html
                    • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 17:38
                      No. Sama ta Pani twierdzi, że jej ciąża przebiegała wzorowo.
                      Ja znam przypadek, że nie i wiem Ewo, że wtedy "na scenę" wchodzą specjaliści.

                      To są schematy postępowania wypracowane przez dziesiątki lat. Pozwalają uniknąć marnotrawienia pieniędzy i czasu lekarzy, które można przeznaczyć na pomoc osobom, które tego potrzebują.
                      Wiem też jak działa tam system w przypadku poważnych schorzeń.

                      PS USG by w 13 tygodniu "pomiary w celu wykluczenia syndromu Downa"... to duży skrót myślowy...Ocenia się ryzko, przez ocenę drobnych cech ultrasonograficznych np. NT - przezierność karku, czy dziecko urodzi się z zespołem Downa. Wynik dodatni potwierdza się lub nie innymi badaniami. Szuka się także nieprawidłowych wyników pod kątem innych chorób genetycznych i wad wrodzonych. I w razie wskazań także zleca kolejne badania.
                      • ewa8a Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 17:52
                        Ja bym mimo wszysto wolała, żeby jakiś ginekolog pomarnotrawił na
                        mnie trochę czasu. Tobie wystarczy połozna - tez dobrze.

                        Dyskusja z Tobą ma dziwny przebieg.

                        Pytasz ,, Legalnie pracujące Polki wracają rodzić do Polski? A po
                        co Ewo?’’,

                        a kiedy powołuję się na moją poprzednią wypowiedź ,, bo twierdzą,
                        że tamtejsza opieka nad kobietą w ciąży jest kiepska.’’,

                        odpowiadasz ni z gruszki ni z pietruszki ,, Nie. Ja pytam co
                        zdrożnego jest w rodzeniu przy położnej?’’, choć wcześniej wcale nie
                        napisałam, że to zdrożne, a pytałaś o cos zupełnie innego.

                        Piszesz ,, Położna owszem opiekuje się tam ciężarną już przed
                        porodem. To źle? Położna nie jest prowadzącą ciążę’’,

                        a kiedy podsuwam Ci linki, z których wynika, coś zupełnie innego
                        piszesz :
                        ,,Lekarz rodzinny i położna zazwyczaj wystarczają do sprawowania
                        opieki nad ciężarną.’’

                        Zazwyczaj wystarczają, czyli de facto tę ciążę zazwyczaj prowadzą.

                        Ale dajmy juz spokój - to nie jest temat, który mnie pasjonuje i na
                        którym się znam.
                        • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 17:59
                          Odnosiłam się cały czas do tego, w którym zapytałaś, czy położna ocenia ryzyko... Cały czas pisałam, że lekarz. Lekarz prowadzi ciążę, położna opiekuje się ciężarną. Sama zaczęłaś temat porodów akurat.
                          Ja znam raczej zjawisko turystyki porodowej w drugą stronę.
                          I napisałam już niżej - zakończmy.
                  • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 17:09
                    Nie. Ja pytam co zdrożnego jest w rodzeniu przy położnej? smile Do tego takiej z którą znacie się kilka miesięcy.
                    W Polsce rodzi się przy stałej asyście lekarza?
                    Napisałam przecież, że o tym ile wizyt szpitalnych się odbędzie decyduje zawsze lekarz. W razie komplikacji też zawsze o wszystkim decyduje lekarz. Nigdy położna.
                    Lekarz rodzinny i położna zazwyczaj wystarczają do sprawowania opieki nad ciężarną.
                    Tak jak zazwyczaj wystarczaja dwa badania USG w ciagu całej ciąży.
                    W przypadku jakichkolwiek wątpliwości lekarza rodzinnego nie ma ograniczeń w dostępie do lekarza ginekologa, wszelkich potrzebnych badań.
                    Coś nie tak było z tą ciążą?
                    W tym artykule jest kilka przekłamań.
                    Około 12 tygodnia ciąży każda ciężarna MUSI iść na wizytę szpitalną, gdzie wykonuje się bardzo dużo badań. Jeśli się zorientuje później, że jest w ciąży to oczywiście idzie później. A dalej jest jak napisałam.
                    Wiem lepiej. smile
                    • ewa8a Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 17:26
                      Mnie ten temat specjalnie nie pasjonuje, swoją powinność wobec
                      zachowania gatunku już wypełniłam, a wielodzietność nie jest tym, co
                      mogłoby stać się mottem mojego życia. Napisałam tylko, to, co gdzieś
                      tam krąży w opinii i wcale nie upieram się, że najlepiej rodzić tu
                      czy tam.

                      > Nie. Ja pytam co zdrożnego jest w rodzeniu przy położnej? Do tego
                      takiej z którą znacie się kilka miesięcy.(-)
                      Lekarz rodzinny i położna zazwyczaj wystarczają do sprawowania
                      opieki nad ciężarną.

                      Nie pisałam o żadnych zdrożnościach. Napisałam tylko, że są kobiety,
                      które wolą rodzić w Polsce, ot o wszystko, a jeżeli w artykułach, do
                      których linki podałam są nieścisłości, to wyjaśnij to z autorami i
                      napisz, że wiesz lepiej. Ja w Anglii nie rodziłam, w ogóle w Anglii
                      nigdy nie byłam.
                      Jeśli o mnie chodzi, to w czasie ciąży miałam kontakt wyłącznie z
                      moim ginekologiem, który był zawsze dostępny bez problemu (nie
                      prywatnie). Nie wyobrażam sobie bym miała zasięgać rad i być badana
                      przez lekarza pierwszego kontaktu. Nie znałam żadnej
                      położnej ,,przez kilka miesięcy’’, ani chyba nawet przez jeden
                      dzień, może z początku wypełniałam przy niej jakąś ankietę. A tak w
                      ogóle, to poród w obecności samej położnej skończyłby się dla mnie
                      śmiercią, no chyba, że by w porę zareagowała. Gdyby było to w domu,
                      to najprawdopodobniej na wszelką pomoc byłoby za późno.
                      Piszę to wyłącznie w swoim imieniu.

                      > Wiem lepiej

                      Nie wątpię i dlatego proponuję zakończyć temat porodowy, na którym
                      się słabo znam.
                      • amamit Re: NHS versus NFZ... 01.01.10, 17:40
                        Tam lekarz jest na wyciagnięcie ręki w trakcie trwania porodu.
                        Ok. Zakończmy. smile
    • g-48 Re: NHS versus NFZ... 31.12.09, 15:31
      Wielka Brytania to w sluzbie zdrowia cud nad cudami.Najpierw
      wywozono z RFN chorych na operacje serca do Anglii(operatorzy
      przyjezdzali z Hannoveru,pozbiej system ten sie zalamywal to
      wymyslili program komputerowy ktory pozwalal ocenic czy warto
      jeszcze pacjenta leczyc.A wiec nie ma sprawy prawda jest gdzie
      indziej.
    • amamit Re: NHS versus NFZ... 02.01.10, 09:15
      Dwa artykuły z Gazety Lekarskiej

      www.gazetalekarska.pl/xml/nil/gazeta/numery/n2009/n200909/n20090902
      www.gazetalekarska.pl/xml/nil/gazeta/numery/n2009/n200905/n20090514
      W tym drugim znajduje się odpowiedź, dlaczego porównałam Polskę i Wielką Brytanię a nie Francję na przykład, która ma największą bazę diagnostyczną w Europie, najskuteczniejszą profilaktykę i bezsprzecznie najwyższy wskaźnik pacjentów onkologicznych wyleczonych, czyli najwyższe nakłady na tę dziedzinę medycyny, od badań naukowych począwszy.
      To nie przypadek, że milenijny Światowy Szczyt Walki z Rakiem odbył się w Paryżu.
      Wielka Brytania nie jest wcale europejskim liderem w tej walce.
      Ma jednak opracowaną strategię na wiele lat, która nie będzie zmieniana w zależności od "preferencji" polityków. Strategię opracowaną w konsultacji i z udziałem specjalistów.
    • amamit Re: 07.01.10, 08:52
      www.tvn24.pl/28377,1636900,0,1,onkodramat,fakty_wiadomosc.html
      • amamit Re: 07.01.10, 19:37
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7428575,Ewa_Kopacz_i_szef_NFZ_na_dywaniku_u_premiera.html
        • amamit Re: 07.01.10, 19:47
          "Również prezes NFZ Jacek Paszkiewicz dementował doniesienia medialne, według których chorzy na raka nie mogą korzystać z tej formy leczenia. - To absolutna nieprawda, zwykłe straszenie pacjentów - powiedział dzisiaj szef NFZ. Jacek Paszkiewicz dodał, że na Mazowszu nie setki, lecz 35 osób jest leczonych niestandardową chemioterapią."

          Setki panie Paszkiewicz dotyczyły nie województwa mazowieckiego, ale całej Polski. A ja się i tak będę czepiać zasad kwalifikacji do terapii niestandardowych.

          "Wszyscy pacjenci, którzy do takiej chemioterapii zostali zakwalifikowani, mają pełne prawo w tym roku - 2010 - korzystać z tego typu świadczeń, jako kontynuacji terapii i również będą nowi pacjenci kwalifikowani przez konsultantów wojewódzkich bądź krajowych do nowych terapii, jeżeli taka potrzeba wystąpi" - podkreślił wiceminister zdrowia.

          www.wprost.pl/ar/183745/Nie-bedzie-zmian-w-dostepie-do-chemioterapii-niestandardowej/
          JEŻELI???
          • gini Re: polska sluzba zdrowia chora jest 07.01.10, 19:53
            www.rp.pl/artykul/415923_W_tym_roku_lepiej_nie_choruj_.html
          • ewa8a Pani Kopacz to niezła komediantka. 08.01.10, 09:21
            Kiedy w ubiegłym roku zrobił się szum w związku z pomysłem ograniczenia
            zabiegów balonikowania, ratujących życie chorym na serce, wielce oburzona
            zapowiedziała, że zbada sprawę - jak się skończyło to badanie nie wiem.
            Oczywiście pomysł zrodził się bez udziału Kopaczowej.
            Teraz przy okazji skandalu z chorymi na nowotwory również ubolewa i pała świętym
            oburzeniem, zapominając, że to właśnie ona jest przełożoną szefa NFZ i nic nie
            dzieje się bez jej aprobaty.
            Najwyraźniej nie wie o tym także premier, bo wezwał szefa NFZ ,,na dywanik'' i
            zabrał mu pokazowo jedną pensję (16 tys. zł - czytacz wiadomości w TVP zarabia
            70 tys.).
            O ograniczeniu prawa do dializ na razie cisza, oburzenie będzie dopiero, gdy
            media nagłośnią sprawę.
            Najlepsze jest to, że mimo tej ogromnej troski o pacjenta dalej robi się swoje :

            ,,Wczoraj wiceminister Twardowski zapowiedział, że resort pracuje nad nowym
            rozporządzeniem o chemioterapii niestandardowej. Projekt przekazany do
            konsultacji społecznych budzi grozę. Prawo do leczenia nowoczesnymi lekami
            ograniczy się wyłącznie do dzieci i osób, które zaczęły leczenie w ubiegłym
            roku."


            wyborcza.pl/1,76842,7431116,Panstwowe_klamstwa_o_leczeniu_raka.html

            Ciekawe, czy Kopaczowa wie o planach resortu. Zapewne dowie się z prasy i razem
            z zaniepokojonym premierem Tuskiem kogoś zdymisjonują, albo zabiorą mu premię na
            znak solidarności z chorymi.
            • amamit Re: Pani Kopacz to niezła komediantka. 08.01.10, 10:14
              To mnie Ewo najbardziej oburzyło. Premier się dowiedział z Faktów (na marginesie - z Panoramy chyba też).
              Z dziećmi, to też nie do końca prawda. Nie wiedzieć czemu, niektóre terapie nie są i nie będą stosowane w przypadku dzieci.
              Rozumiem, że na życzenie pani minister i pana prezesa nikt w tym roku nie zachoruje na choroby nowotworowe wymagające celowanej lub każdej innej niestandardowej terapii. Bo nie chodzi tylko o podawanie tych najdroższych leków. Terapia niestandardowa oznacza zezwolenie na odejście od schematów leczenia.
              (Pani minister to jeden z moich największych zawodów "miłosnych".)
              • ewa8a Re: Pani Kopacz to niezła komediantka. 08.01.10, 11:15
                Widziałam wczoraj w tv starszych, zrozpaczonych ludzi chorych na
                raka. Dla części z nich ta przerwa w leczeniu, którą im
                zaaplikowała Kopacz i spółka to wyrok śmierci. Tym, którzy jeszcze
                nie wiedzą o swojej chorobie już szykuje im się niespodziankę.
                I to nazewnictwo : ,,leczenie niestandardowe'', które w innych
                krajach jest standardem.
                Ja prawie wcale nie choruję, ale miałam okazję w ubiegłym roku
                blizej się przyjrzeć służbie zdrowia, w związku z chorobą, a później
                śmiercią mojej siedemdziesięcioletniej teściowej. Ludzi starych
                traktuje się zupełnie niestandardowo''.
                No, ale przynajmniej dobre wieści z Łodzi dzisiaj do mnie dotarły -
                jest szansa, że wreszcie pozbędziecie się tego przygłupawego mohera
                Kropiwnickiego.
                • amamit Re: Pani Kopacz to niezła komediantka. 08.01.10, 11:33
                  To nie są dobre wieści dla Łodzi. Wiesz co oznacza dla miasta odwołanie prezydenta miasta w tym momencie?
                  • amamit Re: Pani Kopacz to niezła komediantka. 08.01.10, 11:39
                    No, co może oznaczać. Chodzi mi o czas jaki pozostał do kolejnych wyborów.
                    • ewa8a Jurek Wędrowniczek 08.01.10, 13:00

                      Jeśli weźmiemy pod uwagę zamiłowanie pana Jerzego do zagranicznych wojaży, to
                      mogą to być nawet oszczędności.

                      https://img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/af/40_864105_1_d_7753.jpg


                      ,,W ciągu sześciu lat urzędowania, prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki grubo ponad
                      rok pracy (bez wolnych dni) spędził na zagranicznych wojażach. To bardzo wiele,
                      nawet jak na prezydenta dużego, europejskiego miasta. Ale może tyle, ile trzeba?
                      Może liczne podróże prezydenta dobrze służą Łodzi, a jego znany z Urzędu Miasta
                      Łodzi przydomek “Jurek Wędrowniczek” to po prostu sympatyczne podsumowanie
                      sukcesów? ''

                      domaszewicz.pl/media/podroze-prezydenta-jerzego/
                      • amamit Re: Jurek Wędrowniczek 08.01.10, 13:04
                        Może być też Zarząd Komisaryczny do końca kadencji. Nie myślę, żeby "ktoś" się zdecydował na organizację wyborów we wcześniejszym terminie w tym momencie kadencji. Wiesz co to oznacza dla miasta?
                        • ewa8a Re: Jurek Wędrowniczek 08.01.10, 13:40
                          Inicjatywa cieszy, szkoda, że tak późno.
                          Wyborów chyba (???) nie bierze się pod uwagę. W Częstochowie od pół
                          roku rządzi zarząd komisaryczny.
                          • amamit Re: Jurek Wędrowniczek 08.01.10, 14:01
                            Zadałam Ci Ewo pytanie. Czy wiesz czym jest Zarząd Komisaryczny dla miasta?
                            Specjalnie napisałam o wyborach, bo ludzie (łodzian mam na myśli) nie do końca mają świadomość, że ich nie będzie.

                            Patrzę na sprawę z praktycznego punktu widzenia.
                            A tak naprawdę jest mi wszystko jedno.
                            • ewa8a Re: Jurek Wędrowniczek 08.01.10, 14:22
                              amamit napisała:

                              > Zadałam Ci Ewo pytanie. Czy wiesz czym jest Zarząd Komisaryczny
                              dla miasta?

                              O, widzę, że coraz chętniej bawisz się w panią nauczycielkę, za
                              moment zaczniesz karcić.

                              Nie, z tego jeszcze egzaminu mi nie przeprowadzałaś. Sprawdziłam,
                              padły zasadnicze, przepojone mądrością pytania :


                              ,,Wiesz co to oznacza dla miasta? ''


                              ,,Wiesz co oznacza dla miasta odwołanie prezydenta miasta w tym
                              momencie? ''


                              >Specjalnie napisałam o wyborach, bo ludzie (łodzian mam na myśli)
                              nie do końca mają świadomość, że ich nie będzie.

                              Jak także nie mam tej świadomości niebytu łodzian. Zejdź już z tego
                              piedestału i zdradź może tajemnice. Mówiąc szczerze, zaczynasz mnie
                              coraz bardziej irytować.
                              • amamit Re: Jurek Wędrowniczek 08.01.10, 14:26
                                A ty mnie wcale nie irytujesz. smile
                                Napisałam: tak naprawdę jest mi wszystko jedno.
                                • ewa8a Re: Jurek Wędrowniczek 08.01.10, 14:34
                                  amamit napisała:

                                  > A ty mnie wcale nie irytujesz. smile

                                  Może dlatego, że nie zadaję wyniosłych pytań, na które odpowiedzi są
                                  dla mnie banalnie proste i oczywiste, choć zdaję sobie sprawę z
                                  tego, że nie wszyscy są tak mądrzy jak ja.smile
                                  • amamit Re: Jurek Wędrowniczek 08.01.10, 14:40
                                    Mnie jest dzisiaj trudno zebrać myśli do kupy. A Ty czytasz rzeczy, których nie ma.
                                    Ale i tak mnie nie irytujesz.
                      • matelot Re: Jurek Wędrowniczek 08.01.10, 13:38
                        Co chcesz, Ewo, przeciez wolny dzień na 3Króli wywalczył a te parę wycieczek to
                        nic takiego, nie badź drobiazgowa. W końcu jeszcze mu trochę brakuje do
                        zrównania się z niezrównana katoliczką, Panią marszałek Senatu Alicją
                        Grzeskowiak, w kwestii wojaży oczywista.
                        • ewa8a Re: Jurek Wędrowniczek 08.01.10, 13:45
                          Nie porównywałam, ale chyba jednak ją przebił. Tadeusz Iwiński także
                          jest w czołówce.
                          • matelot Re: Jurek Wędrowniczek 08.01.10, 13:57
                            ewa8a napisała:

                            > Nie porównywałam, ale chyba jednak ją przebił. Tadeusz Iwiński także
                            > jest w czołówce.
                            >

                            W poboznosci na pewnowink
                            Iwinski nic tu nie znaczy. Ateista.
                    • gini Re: Pani Kopacz to niezła komediantka. 08.01.10, 13:58
                      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7432477,Nowe_rozporzadzenie_NFZ___Jest_jeszcze_gorzej_niz.html
                • ewa8a Kogo tym razem Tusk weźmie na dywanik ? 08.01.10, 14:02
                  Najnowsze wieści :

                  ,,Do szpitali dotarło nowe zarządzenie NFZ dotyczące chemioterapii
                  niestandardowej. - Jest jeszcze gorzej niż było - powiedział reporterce Radia
                  TOK FM onkolog prof. Cezary Szczylik. Lekarz chce o całej sytuacji rozmawiać z
                  premierem. Jak powiedział chcę wytłumaczyć premierowi, że "wczoraj wszyscy
                  zostaliśmy zrobieni w konia".
                  Pismo z Narodowego Funduszu Zdrowia dotarło w nocy do warszawskiego Wojskowego
                  Instytutu Medycznego. Jak poinformował prof. Cezary Szczyli z dokumentu jasno
                  wynika, że choć szpital może podawać lek i sprawować bieżącą opiekę nad
                  pacjentem, to nadal monitoring nad skutecznością leczenia może mieć tylko i
                  wyłącznie ośrodek, w którym pracuje wojewódzki konsultant ds. onkologii. Co
                  więcej szpital może podawać lek tylko, jeżeli pacjent sam go przyniesie.
                  Dlaczego? Bo placówka nie ma kontraktu na samodzielny zakup takich leków.
                  Ponadto z rozporządzenia nr 41 NFZ zniknął jeden z programów terapeutycznych
                  dotyczących leczenia raka nerki.''

                  wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7432477,Nowe_rozporzadzenie_NFZ___Jest_jeszcze_gorzej_niz.html
    • explicit Re: NHS versus NFZ... 07.01.10, 20:00

      abcnews.go.com/Health/CancerPreventionAndTreatment/ct-scan-radiation-lead-29000-cancers-researchers-warn/story?id=9340190

      =================================================================
      PET... W Wielkiej Brytanii wdrożono strategiczny plan dostępności do
      tego urzędzenia. PET scan jest podstawą w diagnostyce i
      monitorowaniu przebiegu leczenia wielu nowotworów. Używany także w
      diagnostyce neurologicznej i cardiologicznej.
      • explicit Re: NHS versus NFZ... 07.01.10, 20:17

        Kilka tygodni temu mialem post na ten temat ale wyklikaliscie bez
        czytania by mi zdolowac kilka innych - Idiots !!! ,...
        =================================================================
        abcnews.go.com/Health/CancerPreventionAndTreatment/ct-scan-radiation-
        lead-29000-cancers-researchers-warn/story?id=9340190
        • matelot Re: NHS versus NFZ... 08.01.10, 13:40
          explicit napisał:

          >
          > Kilka tygodni temu mialem post na ten temat ale wyklikaliscie bez
          > czytania by mi zdolowac kilka innych - Idiots !!! ,...
          > =================================================================
          > abcnews.go.com/Health/CancerPreventionAndTreatment/ct-scan-radiation-
          > lead-29000-cancers-researchers-warn/story?id=9340190

          Pewnie zapracowałes sobie za zła opinię, że cie wyklikują bez czytania.
    • potatos Re: NHS versus NFZ... 08.01.10, 11:15
      amamit co tobie dolega smile))
    • amamit Tak, tak moi drodzy. 08.01.10, 14:19
      Rozpoczęłam ten wątek tego dnia nie przez przypadek...
      Naprawdę życzę Wam wszystkim zdrowia.
      • ewa8a Re: Tak, tak moi drodzy. 08.01.10, 14:28
        amamit napisała:

        > Rozpoczęłam ten wątek tego dnia nie przez przypadek...
        > Naprawdę życzę Wam wszystkim zdrowia.

        A teraz maluczcy domyślcie się dlaczego raczyłam go zacząć. Ja
        wyniośle będę milczeć, a wy głuptaski kombinujcie, co tez miałam na
        myśli.
        Czy tobie przypadkiem coś nie odbiło ? Może trzeba cię po prostu
        sprowadzić na ziemię ?
        • gini Re: Tak, tak moi drodzy. 08.01.10, 14:32
          kolezanka ewa pewnie nie czyta Twoich postow ,w przeciwienstwie do
          mnie.
          glowa do gory amamitka.
          • amamit Re: Tak, tak moi drodzy. 08.01.10, 14:40
            Dziękuję.
        • amamit Re: Tak, tak moi drodzy. 08.01.10, 14:36
          Może Ciebie?
          Jakie wyniośle milczeć Ewo? Jacy maluczcy. Czy Tobie może coś odbiło?
          A że mnie odbiło - nie dzisiaj i nie wczoraj.
          Wiedziałam o tym 30 grudnia. I tyle. I koniec tematu.
          A milczeć będę sobie dalej, lecz nie wyniośle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka