Dodaj do ulubionych

________________Dasch!------na co czekasz?!!!!!!!!

11.02.10, 16:22
_______
forum.gazeta.pl/forum/w,13,107128492,107132262,_Borsuk_wiesz_gdzie_mieszka_Scan_.html
Obserwuj wątek
    • pan.scan Delirium nasila się. bt 11.02.10, 16:24

      • rycho7 Re: Delirium nasila się. bt 11.02.10, 17:11
        pan.scan napisał:

        >

        Byle do wiosny, lato bedzie Muminkow.
        • aquanetowiec u wszystkich moherów? czy tylko u krytyka Scana? 11.02.10, 17:42
          wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Kalisz-powiedzial-mi-grubasy-sa-swietne-w-lozku,wid,11964131,wiadomosc_video.html
          • aquanetowiec &__________wolność SŁOWA dla DezInformacji_____& 11.02.10, 18:04


            Wolność słowa jest tutaj rozumiana jako wolność dezinformacji
            .

            To praktyka gremialnie wykorzystująca tendencyjnie dobrane wskaźniki
            wzrostu gospodarczego i wszelkie okazje do demonstracji chwilowych
            oznak poprawy.

            Na tej podstawie lansuje się tezy o „zdrowych fundamentach
            gospodarki”, o rzekomo wysokim wzroście gospodarczym czy o
            pocieszającej odporności na kryzys
            . „Polska jest uważana za
            mającą najsilniejszą gospodarkę ze wszystkich narodów Europy
            Wschodniej, a roczne tempo wzrostu gospodarczego na poziomie ponad
            6,0%”cryingForbes.com
            ). Tak generalizuje się krótkookresową poprawę
            wskaźników wzrostu gospodarczego. „Agencja przytacza opinie
            ekspertów, w tym ekonomisty Międzynarodowego Funduszu Walutowego
            (MFW) Marka Allena, który podkreśla, że Polska w chwili, gdy
            znalazła się twarzą w twarz z kryzysem, była w lepszej sytuacji niż
            wiele innych państw
            […] dane dotyczące Polski prezentują się
            lepiej niż w większości państw regionu” (AFP). W ten sposób stale
            narzuca się z zewnątrz (MFW) tendencyjne oceny i prognozy
            ekonomiczne, które nigdy się nie sprawdzają.

            25. Najpoważniejszym problemem jest fetyszyzowanie Produktu
            Krajowego Brutto. Na ogół większość ludzi przyjmuje za dobrą
            monetę stwierdzenie, iż tempo wzrostu PKB jest dobrym wskaźnikiem
            wzrostu gospodarczego. Świadomość ekonomiczna większości
            społeczeństwa nie jest wysoka, a nawet ciągle marnieje
            . Dlatego
            istotne zastrzeżenia dotyczące tego miernika „sukcesów
            gospodarczych” nie są na ogół znane.

            Ale przyjmując chwilowo taki naiwny punkt widzenia zauważamy, że
            z dynamiką PKB było szczególnie źle w okresie 1988 -1991, czyli
            właśnie w latach zaordynowania Polsce „szoku”.



            Po tym szoku PKB do tej pory nie wrócił do normy. Obecny PKB na
            jednego mieszkańca plasuje Polskę 71 miejscu (według CIA), podczas
            gdy w punkcie wyjścia było to nie najlepsze już 46 miejsce
            .
            Warto też przypomnieć omawiane wcześniej manipulacje zawyżające
            rozmiary inwestycji w Polsce, co automatycznie powoduje zawyżenie
            PKB.

            26. Przypomnijmy, jakie są zasadnicze wady tego miernika:
            Po pierwsze, nie jest to miernik, który wolno stosować samodzielnie.
            Musi on być sprzęgnięty z drugim miernikiem jakim jest Produkt
            Narodowy Brutto lub Dochód Narodowy. Wymóg ten nie podlega dyskusji;
            jest to podejście jednoznacznie zapisane w międzynarodowych
            standardach statystycznych.
            Produkt Krajowy Brutto obejmuje wartość wytworzonych dóbr i usług
            w danym kraju bez względu na to, czyją one stanowią własność. Innymi
            słowy, mówi on o rezultatach aktywności gospodarczej w kraju, a nie –
            kraju (czyli krajowych i zagranicznych firm łącznie).


            Po drugie, miernik ten całkowicie ignoruje przesunięcia
            własnościowe. A czasem bywa tak, że są one niezwykle ważne.
            I to
            właśnie dotyczy polskiej gospodarki oraz innych krajów, w których
            dokonano „prywatyzacji” na wielką skalę.

            27. Jednak w Polsce od 1990 roku nie prowadzi się rachunku Produktu
            Narodowego Brutto (a więc także Dochodu Narodowego). Brak ten był
            wielokrotnie sygnalizowany, lecz bez skutku. Przytoczymy zatem
            najważniejsze fragmenty krytyki takiej praktyki statystycznej
            (EEM1/2009 „GUS uprawia kreatywną statystykę ekonomiczną”wink:
            „GUS „koryguje” PKB w taki sposób, aby wyjść na Produkt Narodowy
            Brutto, ale to jest wybieg mający ukryć stan faktyczny:
            systematyczne ukrywanie danych. Już w publikacjach międzynarodowych
            instytucji statystycznych polski DN znika, ponieważ nie jest liczony
            zgodnie z przyjętą w świecie metodyką. Tylko w dwóch krajach ucieka
            się od ujawnienia DN: w Polsce oraz na Węgrzech
            .

            Skoro się nie liczy tego, co należy do obowiązującego kanonu
            statystyki międzynarodowej, to się najpewniej pragnie ukryć stan
            faktyczny. Pewnie są ku temu powody. Pierwszy jest zapewne taki, że
            wzrost gospodarczy wygląda gorzej, niż sugerują to publikowane
            dane statystyczne. To oczywiście zakrawa na cyniczną manipulację”.


            28. Jednak nawet biorąc na serio mocno zawyżone szacunki polskiego
            Produktu Narodowego Brutto (co nie ulega wątpliwości), dowiadujemy
            się wiele.
            Porównania Polski w stosunku do kilku krajów europejskim o średnim
            poziomie gospodarczym przedstawiały się następująco. W 1975 roku PNB
            na jednego mieszkańca w Polsce wynosił w przybliżeniu 45 % PNB
            Grecji, Irlandii i Hiszpanii, 67,4 % Portugalii. Od tego czasu
            sytuacja gospodarcza w Polsce ulegała pogorszeniu, co było przyczyną
            narastającego niezadowolenia i powszechnego oczekiwania, że zmiany
            ustrojowe przyczynią się do nadrobienia poważnych zaległości wobec
            innych krajów Zachodu.

            W 1989 roku (przemiany rozpoczęły się w połowie tego roku) PNB na
            jednego mieszkańca był już się w Polsce w porównaniu z tymi krajami
            znacznie niższy. Wynosił 27,8 % produktu Grecji, 21,5 % produktu
            Irlandii oraz zaledwie 20,5 % Hiszpanii. W porównaniu z Portugalią
            PNB Polski spadł do 37,2 %. Nie ulega wątpliwości, ze sytuacja była
            w wysokim stopniu niezadowalająca.

            Ponieważ, jak wspomniano, od 1990 roku oszacowania PNB Polski są
            mocno zawyżone, późniejsze dane nie obrazują całej prawdy. A jednak
            wynika z nich, że PNB w 2008 roku w Polsce stanowił zaledwie 43,3 %
            produktu Grecji, 25,7 % produktu Irlandii, 38,0 produktu Hiszpanii,
            zaś Portugalii – 60.9 %. Nawet te okaleczone dane jednoznacznie
            wskazują, że regres z lat 80-tych nie został przezwyciężony. W
            rzeczywistości regres ten nie tylko się utrzymuje, lecz nawet
            pogłębia.

            (aby czytać dalej pobierz plik z pełną wersją artykułu)

            Ciąg dalszy: patrz część piąta: Schemat Ponziego

            Warszawa 6 stycznia 2010

            Prof. dr hab. Artur Śliwiński
            • aquanetowiec Cz2 &__________wolność SŁOWA dla DezInformacji___ 11.02.10, 18:06
              Bulwersującym, a zarazem niewytłumaczalnym w ramach współczesnych
              teorii ekonomicznych jest silny i długotrwały spadek kapitału
              narodowego w Polsce.
              Pomijając sytuacje nadzwyczajne, jak okresy
              wojen czy kataklizmów przyrodniczych, takie wydarzenia się raczej
              nie zdarzają. Jednak dominujące w Polsce kręgi opiniotwórcze (w tym
              znaczna część ekonomistów) pomijają lub bagatelizują ten szkodliwy i
              niebezpieczny fenomen.


              Pojawiają się także naiwne opinie, jakoby ubóstwo materialne,
              jakie łączy się z spadkiem kapitału narodowego, miało pozytywne
              strony, jak choćby zwiększenie znaczenia sfery duchowej. Jednak jest
              oczywiste, iż spadek kapitału narodowego jest czynnikiem kryzysowym,
              który obejmuje nie tylko materialną, lecz także duchową, szczególnie
              moralną, stronę życia.


              10. Nas interesują zmiany dotyczące kapitału polskiego, a nie ogólny
              przyrost kapitału (inwestycji krajowych i zagranicznych łącznie).
              Chwilowo kontrowersje dotyczące znaczenia różnych źródeł kapitału
              zostawiamy na boku. Niestety, zestawienia dokonywane przez GUS
              nie dają możliwości precyzyjnego wyłączenia polskich zasobów
              kapitałowych z ogólnej puli (co nie jest przypadkiem). Zacieranie
              granicy między własnością zagraniczną i krajową jest widoczne w
              całej działalności GUS i ukrywa alarmujący spadek własności
              narodowe
              j.

              Jedyne ogólnodostępne dane informują o kapitałach przedsiębiorstw w
              Polsce, z których wynika, iż w 2005 roku na łączną sumę 380.652 mln
              zł. kapitał zagraniczny obejmował 95.494 mln zł. Czyli w ciągu
              piętnastu lat jedna czwarta kapitału przedsiębiorstw znalazła się w
              rękach zagranicznych właścicieli. Takie proporcje nie stanowią
              jeszcze powodu do alarmu. Jednak należy zauważyć, że po „polskiej
              stronie”, mamy do czynienia nie tylko z przedsiębiorstwami
              prywatnymi, ale także publicznymi (państwowymi i komunalnymi), które
              często są jednostkami realizującymi zadania publiczne. Porównując
              kapitały polskich przedsiębiorstw prywatnych i przedsiębiorstw
              zagranicznych proporcje są zasadniczo inne. Okazuje się, że w
              2005 roku z ogólnej sumy 259.720 mln zł. na przedsiębiorstwa
              zagraniczne przypadało 94879 mln zł., czyli aż 36,5 %. Pod względem
              kapitałowym przedsiębiorstwa zagraniczne już wówczas odgrywały
              pierwszorzędna rolę przetwórstwie przemysłowym (48,4 %) oraz handlu
              (60,8 %). Największy był udział kapitału zagranicznego w bankach
              (ponad 62,2 % - bez tzw. kapitału rozproszonego).
              Późniejsze
              dane są niestety niepewne, ponieważ GUS aż do 2010 roku wstrzymał
              opublikowanie pełnych danych statystycznych za 2008 rok
              (pełnego „Rocznika Statystycznego GUS 2009”, zawierającego dane rok
              poprzedni).

              (aby czytać dalej pobierz plik z pełną wersją artykułu)

              Ciąg dalszy: patrz część trzecia: regres technologiczny
              • rycho7 Re: Cz2 &__________wolność SŁOWA dla DezInformacj 11.02.10, 18:24
                aquanetowiec napisała:

                > Bulwersującym, a zarazem niewytłumaczalnym w ramach współczesnych
                > teorii ekonomicznych jest silny i długotrwały spadek kapitału
                > narodowego w Polsce.

                Holocaust jako teoria ekonomiczna? Nazarles sie hasbary.
                • hasz0 _____________________wyjaśnij to blizej? 11.02.10, 18:55
                  https://unsinn.blox.pl/resource/jj_tusk_400x400.jpg
          • rycho7 Re: u wszystkich moherów? czy tylko u krytyka Sca 11.02.10, 18:19
            aquanetowiec napisała:

            > Kalisz-powiedzial-mi-grubasy-sa-swietne-w-lozku

            To jest chyba stary dowcip z dworu Henryka VI. Dotyczyl szczuplutkiej mlodki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka