polski_francuz
25.02.10, 21:47
To pytanie tu i tam jest ciagle wazne.
Zacznijmy od inspiracji:
www.rp.pl/artykul/439014_Artysta_od_strony_garderoby.html
Szopen umial sie ubierac i dbal o szczegoly garderoby jak o swe kompozycje.
Popatrzmy geograficznie.
W Niemczech jak cie widza tak cie pisza. Ubranie i samochod okreslaja twoja pozycje spoleczna. I kazda klasa spoleczna sie ubiera odpowiednio.
W Anglii, elegant mowiacy cockneyem nie ma szans w towarzystwie. Wiedzial cos o tym Jan L. z Liverpoolu i sie zalil na to na glos w Working Class Hero.
We Francji, paryski szyk ciagle obowiazuje. Wie cos o tym ex-ministerka, pani Dati, ktora nie ma zbyt pelno w glowie ale zmienia suknie co kilka godzin. Po kodzie westymentarnym rozpoznasz Pana. Mowi mi o tym moj kinezyterapeuta, tlumaczac ze nie powinienem nosic bialych skarpetek do czarnego garnituru i brazowych butow.
Stany sa pod tym wzgledem do tylu. I dlatego sie czuje dosc dobrze z tymi wiesniakami zza oceanu.
I co sie nosi zalezy tez od epoki.
Mlodziez lat 60 marzyla o o butach twistowach i bitelelsowach, ktore mozna bylo kupic tylko u prywaciarza za ciezki grosz. Ja- czyli -cek Federowicz tlumaczyl, ze spodnie maja by tak obcisle ze mezczyzna nie powienien byc w stanie kucnac z paczka papierosow w kieszeni (wtedy sie jeszcze palilo).
Lata 70 to spodnie dzwony byly szykiem. W latach 80 yuppies sie ubierali bardzo elegancko pod kazdym wzgledem.
No a potem jakos moda, moim zdaniem, odpuscila. I dzisiaj juz nie ma chyba kanonow elegancji. Zbyt dobrze ubrane kobiety sa albo prostytutkami albo sekretarkami. Jak chodzilem z moja studentka z Rosji zbierac papiery to sie czulem jak sutener bo byla zbyt elegancka. Potem sie juz oduczyla tego przesadyzmu.
PF