oleg3
01.03.10, 19:52
Odnotujmy kolejny objaw degrengolady polskiej polityki. Dominująca w parlamencie partia wysuwa śmiesznego człowieczka jako swojego kandydata na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Kandydat Platformy - do trybunału czy kabaretu ?
Jeśli wierzyć Gazecie Wyborczej, to kandydat PO na sędziego Trybunału Konstytucyjnego jest najnowszym wcieleniem barona Munchausena. Gdyby natomiast dać wiarę Kazimierzowi Barczykowi, to Polacy nie wiedzą ( z wyjątkiem władz Platformy Obywatelskiej), jaki wybitny obywatel marnował nam się przez te lata w cieniu.
Wedle Gazety Barczyk zaliczył sobie sześć lat asesury do praktyki na stanowisku sędziego; powołał się na poparcie prof. Zolla, który rzekomo miał wysunąć jego kandydaturę, czemu profesor zaprzeczył; obwołał się współtwórca reformy samorządowej, czemu zaprzeczyli z kolei inni współtwórcy, zresztą też profesorowie. Wreszcie przedstawił się jako wybitny sędzia z jednym procentem uchyleń wyroków, podczas gdy Ministerstwo Sprawiedliwości informuje, że w roku 1977 został zwolniony ze stanowiska asesora, gdyż „nie opanował umiejętności prowadzenia i rozstrzygania spraw cywilnych".
Barczyk - sędzia mniej czy więcej