Dodaj do ulubionych

Zagadka dla PF

25.03.10, 22:20
Trrrrrach!

Nagłe uderzenie strąciło Hodżę Nasredina z wierzchołków marzeń, obalając
go na piasek. Zanim mędrzec oprzytomniał, przyczyna upadku - kilkuletni
chłopak poderwał się i popędził dalej. Mnóstwo zgniłych owoców daktylowych
poszybowało z furkotem za uciekającym.

Lecz oto miękki, przegniły daktyl pacnął w czoło również siedzącego na
ziemi mędrca, drugi zaklajstrował mu powiekę, czyniąc Nasredina podobnym do
Jednookiego Huseina, króla samar kandzkich żebraków.

- Ludzie, co czynicie? - wrzasnął Hodża, osłaniając chałatem głowę. -
Czemu ciemności nocy sprowadzacie na moje oczy? Za co płacicie mi cuchnącą monetą?

Do Nasredina podbiegło sapiąc i dysząc ciężko kilku mężów.

- Nie gniewaj się, Hodżo. Nie dla ciebie przeznaczone były te zgniłki.
Sprawiedliwość nasza ścigała Ahmeda, oby zwichnął sobie język i obydwie nogi.

- Dlaczego krzywdzicie potomka zacnego rodu, o siwo-brodzi? Cóż zawinił
wam młody Ahmed, syn Hatyma Babe-gana? Jakim czynem zasłużył sobie na takie
mnóstwo daktyli, którymi z łaski Allacha i mnde poczęstowaliście?

- Ten urwis nie ma nawet ziarnka szacunku dla siwej brody i drżących
kolan, o efendi *. Chłopak zadrwił sobie z czcigodnego Hassana ibn Abdullaha,
nauczyciela, który przez lat czterdzieści przywdziewał modrą koszulę **.
Szkoda wielka, że wiek dostojny wstrzymuje chyżość stóp naszych i drogę
oddechu zapiera. Och, żeby tak można było chłopakowi pęd kaktusa wetknąć za
koszulę i potrzymać tam, dopóki czaszka jego nie wypełni się rozumem!

- A w czym tkwił korzeń obrazy, czcigodni? Jakiż to uczynek Ahmeda kazał
się wam puścić za nim w pogoń?

- Posłuchaj, Hodżo, i poimij źródła gniewu naszego. Przed chwilą
czcigodny Hassan ibn Abdullah zagadnął młodego Ahmeda, ile lat sobie liczy.
"Siedem" - usłyszał w odpowiedzi. Dalej, o efendi, na pytanie o wiek ojca
chłopaik odrzekł, że rodzic jest starszy od niego o czterdzieści trzy lata.
Wreszcie na pytanie o wiek dziadka to szczenię szakala odparło, że dziadek
jego ukończył przed czterema dniami lat pięćdziesiąt i trzy. Odpowiedź taka
słusznie wzbudziła gniew nauczyciela, albowiem nikomu nie wolno drwić z ludzi
starszych.

- Obym nie przebył odległości dwóch wschodów słońca, jeśli rozumiem, o co
wam chodzi, czcigodni. Czyż dziadkowi Ahmeda nie wolno dożyć do lat
pięćdziesięciu i trzech? Mohammed Ardeszyr, niechaj cieszy się wielkim
zdrowiem jak najdłużej, już od ponad stu lat mieszka w naszym grodzie.
Dlaczego więc wiek czcigodnego dziadka Ahmeda rozbudził gniew wasz, o
dostojni? Od kiedy to zbrodnią jest przekroczenie granicy lat pięćdziesięciu?

- Wielki z ciebie mędrzec, Hodżo, ale w rachunkach ustępujesz
najlichszemu nawot z derwiszów. Czyż może dziadek liczyć pięćdziesiąt trzy
lata, jeżeli ojciec Ahmeda osiągnął już lat pięćdziesiąt? Słyszałeś
kiedykolwiek, by dziecko trzyletnie stało się ojcem? Każdy z nas wiele już lat
przeżył na tym padole, lecz nigdy nie słyszał o podobnym wydarzeniu.

Hm, a może dziadek Ahmeda zmarł w wieku pięćdziesięciu trzech lat i stąd
słowa chłopca, które zaprowadziły was w krainę gniewu?

- Nie, Hodżo, dziadek Ahmeda cieszy się najlepszym zdrowiem.

- A może to dziadek przybrany?

- Chłopak twierdził uparcie, że jest ito jego dziadek rodzony.

Hodża Nasredin zamyślił się i dopiero po dłuższej chwili rzekł:

- Wierzcie mi, o siwobrodzi mężowie, nie widzę przyczyny, dla której
Ahmed musiałby posługiwać się językiem kłamstwa. Jestem przekonany, że można
zaufać słowom chłopca.

* Efendi - urzędnik w arabskich krajach Wschodu, potocznie: pan.
** Tzn. był derwiszem, czyli muzułmańskim mnichem żebrzącym.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka