Gość: Perła Ty Luzer to się marnujesz właściwie IP: *.mimet.com.pl 13.03.04, 16:14 o Pasji napisano tu wiele już. Ale dopiero Twój tekst wywołał burzę. Dyskusja wre, powstają nowe watki, w których niektórzy domagają się cobyś palem nakuty został, inni z kolei pod niebiosa wychwalają Cię. Taka Abe to już pewno modli do Ciebie się, o ile odpowiedni wizerunek w ramce Twój ma oczywiście. A taki poczciwy Borsuk, co kulturalnym gościem BYŁ, tak zapatrzył w Ciebie się, iż o "szczaniu" po chamsku pisać zaczął, aby Twoje maniery posiąć. I cóż to za wulgarne słowo jest! Przecież to brzydko jak skurwysyn jest, pisać tak. Ale, zostawiając na boku rozmodloną Abe i naśladującego Borsuka (Andrzejka nie liczę bo on potakuje zawsze), do rzeczy właśnie. Otóż Luzer, wykazałeś talentem się do robienia zadym właśnie. Powinieneś wykorzystać to. Czyli kasę robić na tym. Ty się serio marnujesz na forum tym. Pomyśl jak swój talent przełożyć na realne korzyści właśnie. Perła Odpowiedz Link Zgłoś
luzer Biedny Perło... :))) 13.03.04, 16:26 Gość portalu: Perła napisał(a): > Taka Abe to już pewno modli do Ciebie się, o ile odpowiedni wizerunek w ramce > Twój ma oczywiście. Biedny Perło... To Ty nie wyobrażasz sobie modlitwy bez wizerunku w ramce...? No, to już mnie nie dziwi, Twe uzależnienie od estetyki rodem ze sklepu z dewocjonaliami... ))) Pozdrawiam pogodnie, Luzer )) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Perła kiedy beatyfikacja Luzer? IP: *.mimet.com.pl 13.03.04, 16:51 Luzerze, niezaprzeczasz więc faktowi, iż Abe modli do Ciebie się. Podważasz tylko potrzebę posiadania Twego wizerunku, co by modlitwa skuteczna była. Pięknie, k...wa, pięknie... Perła Odpowiedz Link Zgłoś
luzer Perła, masz pogańskie ciagotki... ;)))) 13.03.04, 16:56 Gość portalu: Perła napisał(a): > Luzerze, niezaprzeczasz więc faktowi, iż Abe modli do Ciebie się. A skąd ja, u Boga Ojca mogę wiedzieć, do kogo sie modli Abe? W związku z ową niewiedzą, niestety, nie mogę ani potwierdzić, ani też zaprzeczyć. Mnie natomiast zaszokował Twój pogański stosunek do modlitwy - bez obrazka albo figurki ani rusz, co? )) Luzer ) Odpowiedz Link Zgłoś
luzer ...i jeszcze pytanko... :)) 13.03.04, 16:47 Gość portalu: Perła napisał(a): > Ale, zostawiając na boku rozmodloną Abe i naśladującego Borsuka (Andrzejka nie > liczę bo on potakuje zawsze)... Skąd u Ciebie tyle szacunku i chrześcijańskiej miłości do bliźnich? Pewnie to skutek owych modłów przed wizerunkiem w ramkach... Pozdrowionka nieustające, Luzer. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Perła Re: ...i jeszcze pytanko... :)) IP: *.mimet.com.pl 13.03.04, 16:55 luzer napisał: > Skąd u Ciebie tyle szacunku i chrześcijańskiej miłości do bliźnich? znasz mnie trzy lata i o takie oczywistości pytasz? Zawsze szacunek miałem do innych. Jak chcesz to Cię nauczę tego. Perła Odpowiedz Link Zgłoś
luzer Re: ...i jeszcze pytanko... :)) 13.03.04, 17:04 Gość portalu: Perła napisał(a): > luzer napisał: > > > Skąd u Ciebie tyle szacunku i chrześcijańskiej miłości do bliźnich? > > znasz mnie trzy lata i o takie oczywistości pytasz? Zawsze szacunek miałem do > innych. Jak chcesz to Cię nauczę tego. Jeśli masz na myśli ten rodzaj szacunku jak ów, wyrażony w poście powyżej, to, widzisz, raczej podziękuję. A gdybym kiedyś tego potrzebował, to mnie może byle poseł nauczyć. )) Pzdr., Luzer ) Odpowiedz Link Zgłoś
garma Nikodem był w "Pasji" 14.03.04, 12:10 www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040313/index.html W artykule pt. 'Ja, Żyd z "Pasji"' jest zamieszczona rozmowa z Olkiem (Aleksandrem) Mincerem, który w "Pasji" Mela Gibsona odtwarza postać Nikodema, życzliwego Jezusowi członka żydowskiego sanhedrynu Odpowiedz Link Zgłoś
kkkaczory_piss_brothers DEBATA:Holland,Boniecki,Krajewski,Stróżewski,Mucha 14.03.04, 15:39 Kiedy mówimy o Bogu, nie o Bogu mówimy Debata o "Pasji" Mela Gibsona. Z Agnieszką Holland, ks. Adamem Bonieckim, Stanisławem Krajewskim i Władysławem Stróżewskim rozmawia Piotr Mucharski Ks. Adam Boniecki: - W tamtym czasie krzyżowano tysiące ludzi. Jezus umarł szybko, inni umierali na krzyżu parę dni, co było torturą jeszcze straszniejszą. AGNIESZKA HOLLAND: - Po obejrzeniu jego wcześniejszych filmów nie miałam artystycznego zaufania do Mela Gibsona. Poglądy religijne reżysera też mi się nie podobają: jest on tzw. tradycjonalistą, odrzucającym Sobór Watykański II. Ma ojca, który jest z kolei negacjonistą: twierdzi publicznie, że Holocaust właściwie nie miał miejsca. W związku z tym cała otoczka “Pasji” nie budziła mojego zaufania. Ale mówiąc szczerze nie spodziewałam się, że to będzie aż tak straszne. Film ma złą energię. Nie chodzi o to, że jest kiczem, bo w końcu kicze powstają ciągle i kiczowatych jest bardzo wiele religijnych dzieł sztuki. Niebezpieczeństwo polega na tym, że “Pasja” otwiera jakąś otchłań przemocy, nieporozumienia, gwałtu, odległych - w moim pojęciu - od tego, co jest treścią Ewangelii. A w kontekście fundamentalizmów, które zaczynają władać światem, może stać się zaczynem czegoś znacznie straszniejszego, niż możemy to sobie dzisiaj wyobrazić. Jeżeli film będzie miał takie znaczenie, jak na to wygląda (w sensie skali odbioru i identyfikacji z nim bardzo wielu grup chrześcijan), może oznaczać powrót do najciemniejszych czasów i klęskę dwóch tysięcy lat nauki Chrystusa. Ja u Gibsona nauki Chrystusa nie zobaczyłam. Zobaczyłam natomiast bezinteresowne, bezmyślne okrucieństwo. Zobaczyłam Chrystusa nie jako człowieka, który daje miłość, wiarę i nadzieję, ale jako jakiś potworny, skrwawiony strzęp. I zobaczyłam straszną nienawiść do Żydów. W moim pojęciu “Pasja” ma tyle wspólnego z Ewangelią, ile Osama ben Laden z Koranem. WŁADYSŁAW STRÓŻEWSKI: -Przecież arcykapłan miał swoje racje, gdy skazywał Chrystusa. To, co słyszał, było naprawdę bluźnierstwem z punktu widzenia tego, w co wierzył i czego był strażnikiem. Nie mógł postąpić inaczej. Ale u Gibsona arcykapłan nie zadowolił się samym wyrokiem, tylko delektował się torturami Jezusa. Zupełnie nie wiem, dlaczego. Podobnie nie wiem, dlaczego z tak potwornym, bezinteresownym okrucieństwem bili go rzymscy żołnierze. Żydzi, owszem, mieli pewną religijną motywację do tego, żeby Chrystusa odrzucić, ale Rzymianie nie mieli żadnej: to był człowiek obcej religii i obcej kultury. STANISŁAW KRAJEWSKI: - Ja również dostrzegłem przede wszystkim drastyczność, która chyba przekroczyła wszystko, co normalnie robi się w filmach. Nawet krwawe gry komputerowe są umowne, krew jest w nich wyraźnie teatralna. SK: - Oczywiście. Nie widzę w tym sugestywnym obrazie przedstawienia dramatu dwóch racji. Jest ten dobry i ci wokół niego. I są źli - arcykapłan i wszyscy Żydzi. Oczywiście widz identyfikuje się z bohaterem pozytywnym, tak jest w każdej tego typu opowieści, ale w konsekwencji pozostali stają się ludźmi, wobec których dobre uczucia nie mają sensu. To kanalie, a wobec kanalii można się zachować nieładnie. Oczywiście, formalnie dotyczy to tylko Żydów tamtego czasu. Ale cały sposób przedstawienia, łącznie z rzekomą rujnacją świątyni w jednej z ostatnich scen, pozwala myśleć w duchu tej tradycyjnej tezy: Żydzi są winni i mają za co cierpieć. AB: - Scenariusz filmu nie jest oparty na Ewangelii. Raczej na wizjach Anny Katarzyny Emmerich, mistyczki z XIX w. Emmerich podyktowała opis Męki Pańskiej, bardzo “ubogacający” Ewangelię. Dziesiątki różnych detali Gibson wziął od niej: pytanie Piotra w Ogrójcu “Co się z Nim dzieje?”, zawiadomienie i późniejsza stała obecność Matki Boskiej, rozmowa Piotra z Maryją, po tym, jak wyparł się Jezusa, przygotowanie krzyża, zrzucenie do potoku, Judasz goniony przez szatana... Wizje Emmerich ociekają krwią, a tymczasem Ewangelia jest powściągliwa. Pierwszy Kościół nie pokazywał Chrystusa storturowanego, tylko Chrystusa Zmartwychwstałego, żyjącego. W średniowieczu epatowano torturami i grozą, ale dzisiejsze chrześcijaństwo wycofuje się z tego, bo to nie jest przesłanie, które wynika z tajemnicy męki Chrystusa. Odgrzanie tego wszystkiego przez Gibsona i dodanie (bo tego nawet Emmerich nie widziała) żałosnego triumfu z sufitem walącym się na głowy Sanhedrynu, to jest już właściwie wypaczenie przesłania Ewangelii. Po pierwsze, tajemnicy Odkupienia w ogóle nie można pokazać w kinie. Po drugie, jeśli już próbować: chrześcijanie naprawdę nie widzą triumfu Chrystusa w tym, że kandelabry lecą na głowę kapłanom, ktoś ponosi klęskę, a ktoś odnosi natychmiastowe zwycięstwo. Dla mnie to dość grubymi nićmi szyte wypaczenie tego, co na pierwszy rzut oka wydaje się - jak czytamy w niektórych katolickich pismach - dokładnym, ścisłym odtworzeniem Ewangelii. Nie jest to ani dokładne, ani ścisłe, a już w żadnym razie nie w duchu Ewangelii. SK: - Problem w tym, że “Pasja” przez miliony ludzi będzie traktowana jako substytut Ewangelii: zamiast czytać, będzie można się odwołać do filmu. Gibson sprawia, że widz czuje się świadkiem wydarzeń. Tymczasem my oczywiście nie wiemy, jak to naprawdę było. Nie ma żadnych relacji z tamtego czasu, Ewangelie są o kilkadziesiąt lat późniejsze. Nie wiemy, w jakim stopniu Jezus był problemem dla kapłanów ani na ile zauważyli Go mieszkańcy Jerozolimy i co się wtedy działo. Oczywiście wiemy, że to wydarzenie stało się czymś bardzo ważnym dla późniejszej historii świata, ale jak naprawdę wyglądało, tego nie wiemy i nigdy nie będziemy wiedzieć. Geza Vermes pisał w poprzednim numerze ,,TP”, że z punktu widzenia historyka pewne rzeczy nie mogły się zdarzyć. Ale większość zwykłych ludzi gotowa jest powiedzieć: no, ale przecież ja to widziałem, to jest tak, jak bym tam był. AH: - W pewnym sensie tak. Gibson jest jednym z baronów hollywoodzkiego kiczu. To go zrobiło sławnym i bogatym, dlatego na jego filmy się chodzi i dlatego jego filmy dostają Oscary. To, jak skonstruował ten swój film, jego gust i sposób opowiadania, bierze się niewątpliwie z pewnej konwencji, którą pompatyczne kino hollywoodzkie lansuje z dobrym skutkiem finansowym. W tej konwencji mieści się założenie, że jak jest dobry bohater, to musi też być zły bohater. Jeżeli Barabasz stanowi opozycję Chrystusa, to nie ma oka, nie ma zębów, uśmiecha się straszliwie i jest właściwie figurą z filmów rysunkowych. Podobnie Kajfasz: przy każdym ciosie, który spada na Chrystusa, zaciera ręce i ślini się z zachwytu. On w końcu nie napisał, że to jest Ewangelia, on napisał ,,scenariusz: Mel Gibson”. Choć mówił również, że dyktował mu to Duch Święty... Nie przypadkiem w filmie nie ma sceny wygnania przekupniów ze świątyni: w kontekście jego powodzenia byłaby niesmaczna. całość debaty: tygodnik.onet.pl/1544,6495,1154268,1,tematy.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: er Re: DEBATA:Holland,Boniecki,Krajewski,Stróżewski, IP: *.visp.energis.pl 14.03.04, 16:23 To "dyskusja" przekonanych ze film jest zły. Redakcja Tygodnika Powszechnego miała widocznie problem ze znalezieniem tych którym film sie spodobał. To bardzo dziwne, by nie nazwać tego po imieniu. Za to podoba mi się żartobliwy tytuł Pańskiego postu: "DEBATA" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: DEBATA:Holland,Boniecki,Krajewski,Stróżewski, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.04, 16:52 Przeczytałam tę "dyskusję". Ks. Boniecki zajmuje stanowisko tak politpoprawne, że aż śmieszne. Zebrał trzech "dyskutantów", w tym Żydówkę Holland i Żyda Krajewskiego. "Debata" to zapis ich potępienia filmu w czambuł ( kicz, komercja, przesłanie niezgodne z Ewangelią, niebezpieczeństwo ponownego Holocaustu Żydów). Holland winni Gibsona nawet za jego ojca. Jej wypowiedzi są niesmaczne, trącące zawiścią zawodową o "Oskary" i zarobione "miliony". Dwa głosy z sali anonimowo bronią filmu, jednak tylko głos zgodny z "dyskutantami" ma nazwisko: Danuta Michałowska, była rektor PWST w Krakowie, szacowna 80letnia dama. Ogólne moje wrażenie to wręcz niewiara, że to, co zaprezentowano w TP nosi nazwę "debaty". "Pasji" odmówiono nieanonimowego obrońcy. Jawnie tendencyjna debata przedstawiona w tak jawnie tendencyjny sposób w Tygodniku - zachodzi wątpliwość, czy Ks Boniecki powinien mieć wpływ na profil TP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: er Re: DEBATA:Holland,Boniecki,Krajewski,Stróżewski, IP: 62.29.199.* 14.03.04, 18:23 Zwracam Pani uwagę że ja w ogóle nie odniosłem się do jakości zaprezentowanych tam argumentów. Argumenty te są śmieszne bądź poważne. Ale to zależy już tylko od naszego odbioru. Nie znam powodu dla którego miałyby nie zostać wyartykułowane. W końcu wystawiają świadectwo jedynie ich autorom, a pośrednio dotowanej przez Fundacje Batorego redakcji Tygodnika. I to jest jej dobre prawo. Na kpinę zakrawa jedynie nazwanie tego gremium "dyskutantami" a całość "debatą". Dlatego szkoda że redakcja Tygodnika nie pokwapiła się by zaprosić choć jedną osobę, a taka chyba by się znalazła, której pogląd na film Mela Gibsona odbiegałby od ocen tam przedstawionych. Tym bardziej że wszyscy "dyskutanci" zgodni są co do jednego: Oto stało się coś bardzo złego. Zabrakło, poza wspomnianym przez Panią anonimowym głosem, kogoś kto osmieliłby się twierdzić że to dobrze iż film Gibsona powstał. Redakcja "katolickiego" tygodnika lansuje pogląd przeciwny. Nie odmawiam sobie ani innym prawa do poznania opinii p Krajewskiego jak i pani Holland. Tym bardziej ze koń jaki jest każdy widzi. Narodowość dyskutantów czy ich wiek jest dla mnie również sprawą wtórną. Tak samo łatwo wyobrazić mi sobie czterech Polaków dla których film jest bardzo "fe" , jak i czterech Żydów oczarowanych filmem Gibsona. Tu nie trzeba, jak myślę, nawet wielkiej wyobraźni. Być może "Pasja" to dopiero początek. Być może powstaną kolejne filmy o tematyce biblijnej. Chętnie wysłucham opinii pani Holland i Krajewskiego o filmie "Izajasz" badź "Jeremiasz" stworzonych już przez innych niż "przedsoborowy" Gibson. Może doczekamy rzeczywiście życzliwszej oceny, a może te filmy bedą po prostu lepsze. Tym bardziej że dyskutanci wysmażyli już receptę na dobry film. Dobry film to film aluzyjny...Może chodzi o taki jak oskarowe "Milczenie owiec" czy "Urodzonych morderców". Bez dalszego komentarza... Wpływ na profil każdego pisma mają, a raczej powinni mieć, oczywiście tylko czytelnicy. W wypadku szczególnym, a z takim mamy do czynienia przy okazji obecnego Tygodnika Powszechnego, wpływ decydujący ma mecenas czyli sponsor. Pisałem o tym wyżej. Jak więc sama Pani widzi pozycja ksiedza Bonieckiego wydaje sie niezagrożona. Proponuje nie kupować Tygodnika, sam nie robie tego od końca lat 80-tych, a utrzymanie pisma przerzucimy tym sposobem, wspólnie i w całości,na barki sponsora. Bez żalu i bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
felicia Re: DEBATA:Holland,Boniecki,Krajewski,Stróżewski, 14.03.04, 20:23 ... nie tylko, uwadze polecam także ten głos: tygodnik.onet.pl/1544,6495,1153910,tematy.html jak i w poprzednim n-rze wpowiedzi biskupa Meringa w rozmowie z nim: tygodnik.onet.pl/1544,6495,1152593,tematy.html Czy też zakrawają na kpinę, jak chce "er"? Felicia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: er Re: DEBATA:Holland,Boniecki,Krajewski,Stróżewski, IP: *.visp.energis.pl 14.03.04, 22:03 Prawdopodobnie wyraziłem się niezbyt jasno, albo Pani zbyt szybko przeczytała mój list. Napisałem: „Nie znam powodu dla którego miałyby nie zostać wyartykułowane. W końcu wystawiają świadectwo jedynie ich autorom, a pośrednio dotowanej przez Fundacje Batorego redakcji Tygodnika. I to jest jej dobre prawo. Na kpinę zakrawa jedynie nazwanie tego gremium "dyskutantami" a całość "debatą".” Jeśli Pani pozwoli to spróbuje napisać to wolniej. Kpina jest nazwanie dyskusją czy debatą rozmowy przekonanych z przekonanymi. To chyba broni się samo, bez dalszych wyjaśnień. Dziękuję tym niemniej za podanie kolejnych źródeł. Zmuszają mnie one do rewizji innego mego twierdzenia, innego niż to które próbowała mi Pani wytknąć, a mianowicie że: „Redakcja "katolickiego" tygodnika lansuje pogląd przeciwny” Dzięki Pani wiem że to nieprawda. Napisałem zbyt ogólnie. Zgodzi się Pani chyba ze mną że tym bardziej dziwny i niezrozumiały stał się zamysł „debaty przekonanych” która z rzetelną debatą nic wspólnego nie miała. To właśnie nazwałem kpiną i zdaję się przeciw temu była Pani łaskawa zaprotestować. Odpowiedz Link Zgłoś
felicia Re: DEBATA:Holland,Boniecki,Krajewski,Stróżewski, 14.03.04, 22:22 Gość portalu: er napisał(a): > Prawdopodobnie wyraziłem się niezbyt jasno, albo Pani zbyt szybko przeczytała > mój list. Napisałem: „Nie znam powodu dla którego miałyby nie zostać > wyartykułowane. W końcu wystawiają świadectwo jedynie ich autorom, a pośrednio > dotowanej przez Fundacje Batorego redakcji Tygodnika. I to jest jej dobre > prawo. Na kpinę zakrawa jedynie nazwanie tego gremium "dyskutantami" a > całość "debatą".” > Jeśli Pani pozwoli to spróbuje napisać to wolniej. Kpina jest nazwanie dyskusją > > czy debatą rozmowy przekonanych z przekonanymi. To chyba broni się samo, bez > dalszych wyjaśnień. Ową Pańska "kpinę" potraktowałam ironicznie i rozciągnęłam na całość Pańskiej, Panie er, wypowiedzi. Nie wiem dlaczego, swoją drogą, określenia "debata" i "dyskutanci" Panu nie odpowiadają. O ile mi wiadomo, pierwsze nie kryje treści np. "rozmowa z udziałem osób o przeciwnych poglądach", podobnie "dyskutanci" nie muszą się ze sobą nie zgadzać. Chyba jednak za wolno się Panu napisało. > Dziękuję tym niemniej za podanie kolejnych źródeł. Zmuszają mnie one do rewizji > innego mego twierdzenia, innego niż to które próbowała mi Pani wytknąć, a > mianowicie że: „Redakcja "katolickiego" tygodnika lansuje pogląd przeciwny”> Dzięki Pani wiem że to nieprawda. Napisałem zbyt ogólnie. > Zgodzi się Pani chyba ze mną że tym bardziej dziwny i niezrozumiały stał się > zamysł „debaty przekonanych” która z rzetelną debatą nic wspólnego > nie miała. > To właśnie nazwałem kpiną i zdaję się przeciw temu była Pani łaskawa > zaprotestować. Próbowałam wytknąć?... No cóż, szanowny Panie, debatujemy wszak tutaj czasami... Chyba Pan nie spotkał się z protestem, jeżeli moje ironiczne określenie tak Pan kwalifikuje. Niemniej jednak: dziękuję za zainteresowanie i życzę pouczającej lektury. F. CZy myśmy już nie wymieniali uprzejmości? Wydaje mi się, że sposób prowadzenia myśli przez Pana nie jest mi obcy. Odpowiedz Link Zgłoś
gini Re: DEBATA:Holland,Boniecki,Krajewski,Stróżewski, 14.03.04, 16:44 A ko to jest Agnieszka Holland?O co jej chodzi tak we w ogole. A tak we w ogole niech ona sie przedstawi, jak nie luna to ktorys z wielbicielow jej tworczosci Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan A ko to jest Agnieszka Holland? 14.03.04, 18:48 gini napisała: A ko to jest Agnieszka Holland? O co jej chodzi tak we w ogóle. A tak we w ogóle niech ona się przedstawi, jak nie łuna to któryś z wielbicielów jej twórczosci ------ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: spodduzegopalca spod duzego palca IP: *.gcrllc.com 14.03.04, 20:46 pan.scan napisał: > gini napisała: > A ko to jest Agnieszka Holland? O co jej chodzi tak we w ogóle. > A tak we w ogóle niech ona się przedstawi, jak nie łuna to któryś z > wielbicielów jej twórczosci > ------ Odpowiedz Link Zgłoś
gini ReZostawmy Agnieche 14.03.04, 22:01 pan.scan napisał: > gini napisała: > A ko to jest Agnieszka Holland? O co jej chodzi tak we w ogóle. > A tak we w ogóle niech ona się przedstawi, jak nie łuna to któryś z > wielbicielów jej twórczosci > ------ Odpowiedz Link Zgłoś
gini A na dobranoc Scanowi 14.03.04, 22:22 Nie ma takiego podzialu swiata, na Zydow i ludzi, jest podzial na ludzi dobrych i zlych.Zlymi sa ludzie bez wzgledu na to z jakiej matki sie uodzili, czy z matki Zydowki czy tez nie.Jezus mial farta urodzil sie z matki zydowki , wiecchyba jest halachicenym Zydem, a ze byl madrzejszy od Marksa, id pani Holland to ja na to nic nie prze^raszam Zapraszam jzdynie do Brugge w tym roku Odpowiedz Link Zgłoś